malinka48 07.09.05, 11:42 ja już nie wytrzymam,dlaczego zawsze kopa dostaję,nawet od przyjaciół.Mam wrażenie,że w naszej rzeczywistości coraz więcej ludzi,naciągających takie kretynki jak ja. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
yoanna Re: Ratunku.....:(((( 07.09.05, 11:51 Co się dzieje Malinko? Przyjaciele przeważnie nie kopią... Odpowiedz Link
natla Re: Ratunku.....:(((( 07.09.05, 11:55 Malinko, opisz wszystko......wyładuj się ) Odpowiedz Link
tofika Re: Ratunku.....:(((( 07.09.05, 11:56 Malwinko.. wczoraj? ,zaniepokoilas ,a dzis jeszcze doszlo? Nie daj sie ,zrob tak ,zeby wyszlo na Twoje... bardzo pragne ,zeby wszystko Ci odwrocilo w pomyslnosc ... srdecznie Ci z calego serca zycze... pozdrawiam ..Maria Odpowiedz Link
malinka48 Re: Ratunku.....:(((( 07.09.05, 12:02 Wziełam kredyt dla przyjaciółki(podobno),okazało się,że nie płaciła,no i muszę spłacić(. Odpowiedz Link
natla Re: Ratunku.....:(((( 07.09.05, 12:06 no to świetną masz pprzyjaciółke....nawet nic Ci poradzić nie mogę......mam nadzieję, że się wyleczyłaś z żyrowania, pożyczania itp.........widocznie musiałaś się przekonać na własnej skórze......ja to dawno temu też przeszłam, moze nie z przyjaciółką, ale z koleżanką i to mnie wyleczyło. Podejdź do tego, jak do lekcji, która czegoś Cię nauczyła......bedzie łatwiej, tylko......skąd tę kasę weźmiesz? Odpowiedz Link
yoanna Re: Ratunku.....:(((( 07.09.05, 12:12 Bolesny przykład zgwałconego zaufania... Tylko jak poznać,że tym razem nie należy ufać...? Oby udało Ci się jednak wyjść z tej sytuacji obronną ręką. Powodzenia. Odpowiedz Link
tofika Re: Ratunku.....:(((( 07.09.05, 12:48 wrocilam z dzialki ,zachcialo mi sie odrazu poklikac, narobilam balaganu ,czytam teraz majac dobre okulary ,a ja pomylilam Malwinke __wybacz Malwinko bbbb prosze , a Malince zycze udanych obrotow sprawy ..... Odpowiedz Link
malinka48 Re: Ratunku.....:(((( 07.09.05, 14:10 skąd wezmę kasę?a no z mojej żebraczej pensji(.Za każdym razem obiecuję sobie,że będę nieczuła na ludzkie łzy,bo naogół ja płaczę,a ten co spowodował ,że ja płaczę ze współczucia,on płacze ze śmiechu,że kretynkę spotkał. Odpowiedz Link
gwiazda37 Re: Ratunku.....:(((( 07.09.05, 16:01 Przede wszystkim musisz zorientować się czy mają pieniądze na jakieś dodatkowe wydatki, czy np. nie żyją teraz ponad to co wcześniej mieli. Jeśli stwierdzisz, że maja pieniądze na spłatę napisz podanie do banku i opisz wszystko to co wiesz. Ja taką sytuację wygrałam.........znajomi wzięli kredyt, bawili się, mnie zostawili spłatę............założyłam sprawę w sądzie bo przecież bank mnie ścigał i wygrałam.........ale ja miałam wszystko udokumentowane: co kupili, gdzie wyjeżdżali itp.(jakieś większe wydatki - szłam na przykład do sklepu AGD i prosiłam np o wystawienie duplikatu rachunku........ adres znasz przecież TEJ "przyjaciółki, ścigałam ich prawie rok - opłaciło się) sprawę wygrałam i jeszcze musieli wypłacić mi zadośćuczynienie...........) Życzę Ci abyś pomyślnie załatwiła sprawę.......... Znajomość zerwałam.......... Odpowiedz Link
axsa Re: Ratunku.....:(((( 07.09.05, 18:03 W tym wypadku problem stanowi to, że jak zrozumiałam, Malinka wzięła na siebie, na swoje dokumenty kredyt dla kogoś. W tym wypadku podanie do banku nie zadziała. Malinko a co mówi Twoja przyjaciółka. bo przecież chyba zapytałaś jak ma zamiar rozwiązać sprawę. Odpowiedz Link
gwiazda37 Re: Ratunku.....:(((( 07.09.05, 21:53 Wziełam kredyt dla przyjaciółki(podobno),okazało się,że nie płaciła,no i muszę spłacić( "okazało się,że nie płaciła" - ja zrozumiałam, że była żyrantem........wątpliwości może rozwiązać Malinka. Ale nie chodzi tutaj przecież o spory tylko o to jak pomóc dziewczynie..........co doradzić, poradzić itp. Malinka, czy Ty próbowałaś wyjaśnić tę sytuację? Co ona na to? Odpowiedz Link
malinka48 Re: Ratunku.....:(((( 08.09.05, 06:44 ja wzięłam na siebie kredyt,dla niej.Obiecuje,że spłaci,ale ja już nie wierzę,ponieważ trwa to już dwa lata,więc jeżeli miałaby dobre chęci to bodaj po parę groszy by płaciła.No cóż,dzięki wielkie,że chociaż z Wami mogę pobiadolić,bo córce wstydzę się powiedzieć,że jestem taka kretynka,ale chyba będę musiała.Obliczyłam swoje wydatki i niestety nie starcza mi na spłatę kredytu ,w związku z czym muszę prosić o pomoc ,córkę i zięcia. Odpowiedz Link
malinka48 Re: Ratunku.....:(((( 08.09.05, 06:48 Przykro mi jest ,że zaufałam jej,a ona śmieje się ze mnie,trudno.Jest to osoba która prowadzi budkę ruchu w Intrako ,w Warszawie na Stawki,więc chyba nie mówi mi prawdy jeśli chodzi o jej dochody.Nie wiem czy taka historia nauczy mnie,ignorować ludzi i ich problemy,bardzo bym chciała,tylko co wtedy z tymi naprawdę dobrymi ludżmi? Odpowiedz Link
malwina52 Re: Ratunku.....:(((( 08.09.05, 07:03 masz dylemat nie lada, o ile wiem to wyjscia nie masz i splacac musisz bo Ci komornik wlezie na wszystko, a potem na drodze cywilnej procesowac sie z nia, moze jednak sprobuj do niej jakos dotrzec, dogadac sie, bylam tez w takiej sytuacji, namowilam kolezanke na prolongate splaty, bank sie zgodzil i jakos splacila ale maialm juz zaplombowane mieszkanie i starach w oczach, wspolczuje! Odpowiedz Link
maladanka Re: Ratunku.....:(((( 08.09.05, 09:01 podobna sytuacja spotkala mojego znajomego i zrobil tak osoba,ktora go wykiwala miala taki kiosk co to wszystko w tym kiosku i pewnej niedzieli rano ludzie idacy do kosciola zobaczyli oplakatowany kiosk z informacja ze wlasciciel to naciagacz i dran, kilka innych takich informacji zawislo na innych trasach prowadzacych do kosciola i do rynku. W ciagu tygodnia mial pieniadze zwrocone Odpowiedz Link
takanietaka Re: Ratunku.....:(((( 08.09.05, 09:33 Dokładnie taka rade chciałam dac jak Maladanka!Ja tez w pewnej sytuacji byłam bezsilna -pewna młoda osoba przyniosła mi spis książek potrzebnych do egzaminów -miała prawie wszystko 10 ksiazek!Dałam jej na własnośc 8 z nich ,ale przy dwu zaznaczyłam że ma mi je zwrócic ,bo mi na nich zalezy.Nie zwróciła,na moich kilka kartek nie odpowiedziała -przyznam ze mnie szlag trafił bo byłam ukarana (jak zwykle!) za to ze zrobiłam przysługe ..w sensie jak taka głupia ..no to po co jej zwracac! .Skręciło mnie z gniewu do białosci!! Napisałam powazny list ,ze jedyne co mogę zrobic to za kazdym razem i na głos przy jej nazwisku mówic na głos ze jest to osoba nieuczciwa i bezczelna (mamy wspólne srodowisko mniej wiecej.. .tyle, że ja mmam juz pozycje -z powodu wieku ozywiście!)no i zaczęłam to robic !Poważnie ..a na dodatek oczywiście los tak chciał spotkałam ją w przyzwoitym towarzystwie ..i przy okazji przywitania schowałam ręke za siebie i powiedziałam ze nieuczciwym nie podaje .Troche to wymagało samozaparcia ,bo nie przepadam za takimi sytuacjami .Ksiązki dostałam potem w paczce ,inne ,bo pewnie te rozpożyczyła przed egzaminami jak to młodzi. Ale mogła po prostu przeprosic w miedzyczasie 100 razy,i zapytac co ma zrobic w tej sytuacji.Oczywiscie bym wybaczyła ,bo i mnie w zyciu wybaczano moje głupoty- ale bezczelna nie byłam ..i wstydziłam sie jak źle zrobiłam!Przynajmniej tyle! Odpowiedz Link
axsa Re: Ratunku.....:(((( 08.09.05, 10:12 Malinko Jeśli jeszcze nie dopadł Cię komornik to wpłacaj do banku , regularnie co miesiąc, nieduże sumy /20 - 50 zł/, raczej mniejsze niz większe. Nie bedą mogli Cię ścigać, bo wykazujesz dobrą wolę. Chcesz spłacać, ale nie możesz więcej. Dowody wpłat, jakieś przekazy z dokładnymi numerami kredytu i jesli to możliwe z dopiskiem jaka to spłata, trzymaj 'w zębach'. W międzyczasie zacznij działania podpowiadane wyżej. Spróbuj dotrzeć do jej pracodawców. Opowiedz o swojej sprawie i zasugeruj, że przecież ich też może oszukać. Jeśli to jej prywatny kiosk, to przecież i tak skądś dostaje towar. Odpowiedz Link
gklej Re: Ratunku.....:(((( 08.09.05, 18:01 też dostałam kopa od przyjaciółki, ale nie poręczyłam nic,tylko mój mąż, pomógł przy budowie domku letniskowego za darmo, poszło w wszystko w zapomnienie, nie można nic nikomu w życiu pomóc, bo to się wszystko obraca przeciwko pomocnikowi, a mówią ,że dobroć zwróci się z nawiąską, już w to nie wierzę. Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Ratunku.....:(((( 09.09.05, 07:28 Jestem w podobnej do Ciebie sytuacji - to znaczy także wzięłam kredyt dla kogoś. Ale od razu spisałam umowę z tą osobą i jej dzieckiem, że pożyczam jej taką kwotę i że ona zobowiązuje się zwaracać raty(a dziecko w przypadku śmierci). Tak było przez pierwsze 1,5 roku. Teraz sytuacja zmieniła się na niekorzyść - ten ktoś stracił pracę i jedynie dorywczo oddaje mi niewielkie kwoty. Faktycznie to ja spłacam ten kredyt. Ale trudno nie uznać dobrej woli pożyczkobiorcy. Gdybym jednak chciała się uprzeć, mam umowę (tyle, że on groszem nie śmierdzi). Czy wy sporządziłyście taką umowę? Odpowiedz Link