wiktoria53 07.08.06, 15:01 Link do archiwalnego wątku: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23923&w=25677903&a=32541546 No właśnie. Za tydzień popędzę na USG, na które czekałam chyba kilka miesięcy. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
natla Re: Jak dbamy o zdrowie? 07.08.06, 15:16 Ja sie obijam, ale mnie przyjaciółka okrutnie dusi i każe biegać po dochtorach O wałśnie....miałam zadzwonić. Jak nie zadzwonie, to znów bedę musiała wysłuchać przez telefon jej godzinnego kazania. Odpowiedz Link
wiktoria53 Natlo, słuchaj się przyjaciółki, koniecznie! 07.08.06, 15:23 Dbanie o zdrowie nie kosztuje zbyt wiele...no za wyjątkiem czasu i dobrych chęci.Badania trzeba robić, a reszta nie zależy już od nas. Odpowiedz Link
natla Re: Natlo, słuchaj się przyjaciółki, koniecznie! 07.08.06, 15:47 No własnie ten czas i dobre chęci ludzi z którymi rozmawaim. Dzięki Tobie będę się mogła wykazać przed psiapsiólą.....zdobyłam nr tlefonu i nawet wykonałam kilka, ale przecież już po 15-tej. Odpowiedz Link
kryzar Re: Jak dbamy o zdrowie? 07.08.06, 15:37 jeść a nie żreć trochę się ruszać i to chyba podstawa Odpowiedz Link
natla Re: Jak dbamy o zdrowie? 07.08.06, 15:45 100 % racji, Krystynko, ale moze sie juz zaczynać zmęczenie materiału Odpowiedz Link
muraszka1 Re: Jak dbamy o zdrowie? 07.08.06, 17:34 nie dbam chyba,moje spotkania z lekarzem sa zwykle poprzez pogotowie kiedy juz jest powazna awaria,teraz moja druga polowa jest kontuzjowana,pewnie umre w biegu i tak chyba jest lepiej Odpowiedz Link
regine Re: Jak dbamy o zdrowie? 07.08.06, 18:11 Ano dbam tak jak i po wpisach widzę. Idę, lub mnie wiozą, gdy całkiem robi się krucho. Dość mam lekarzy, chorób i leków Coraz częściej odzywa się nie leczone systematycznie serce. Za dużo ostatnio wrażeń, potrzebuje po trzykroć spokoju, to po pierwsze. Chyba tak jak napisała Muraszka, padnę gdzieś na trasie, będzie szybko i po bólu, nie będzie czasu aby pomyśleć, że to już koniec.Ale to chyba dobrze... Odpowiedz Link
annal74 Re: Jak dbamy o zdrowie? 07.08.06, 19:10 Wydaje mi się( obecnie po operacji ), że to nie jest dobrze . Żzycie dano nam raz i trzeba je szanować i troszczyć się o stan zdrowia , wiem powiecie ,że brak czasu ,źle działająca służba zdrowia itd ale jak sobie pościeliesz tak się wyśpisz.Darowano mi zdrowie i teraz dbam o terminowe badania , bo cudnie pobyć jeszcze tu z Wami. Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Jak dbamy o zdrowie? 07.08.06, 20:24 Różnie dbamy o to nasze zdrówko,generalnie dbam o siebie,ginekolog raz w roku,mammografia,wlaśnie powinnam ją zrobić juz wcześnie o parę miesięcy,ale pójdę dopiero jak sie ochłodzi u nas w dalszym ciągu gorąco,może nie tak upalnie,ale gorąco,byłam rok temu na mammografi,destysta zaliczny/w kraju/jak bylam na urlopie,pozatym wszystko w miarę,nic mi szczególnie nie dokucza,kręgosłup hmmmm,jak juz pisałam trzeba nauczyc się z tym zyć. Odpowiedz Link
natla Re: Jak dbamy o zdrowie? 07.08.06, 20:58 Ja właściwie też zdrowa jest, no prawie, bo ostatnio mi kazano do końca życia leczyć nadciśnienie. Jakby na tym syanęło, to moze być. Poproszę więc serdecznie MNIĘ NIE DENERWOWAĆ )))))) Odpowiedz Link
natla Re: Jak dbamy o zdrowie? 07.08.06, 20:55 Aleście sie z Muraszką rozmarzyły....)) Odpowiedz Link
tesunia Re: Jak dbamy o zdrowie? 08.08.06, 09:24 do wszystkich kontrolnych obowiazkowych badan dodac same pozytywne mysli o zdrowku,to polowa sukcesu w zdrowiu, przebywanie wsrod zyczliwych/optymistycznych ludzi, spedzanie wolnego czasu w cudownych miejscach.... Odpowiedz Link
krista57 Re: Jak dbamy o zdrowie? 09.08.06, 10:08 Dziewczyny,dbajcie o zdrowie.Najwiecej chorób dopada w wieku 50-60 lat.Jestesmy wlasnie w tym paskudnym wieku! Korzystajmy z wszelkich badań przesiewowych i profilaktycznych. Piszę to dlatego,poniewaz w dwóch moich organach po badaniu cyto-histopatologicznym wykryto i wycięto tzw gruczolaki /ADENOMA/,ktore są łagodnymi nowotworami. Po latach mogłyby zezłosliwiec. Odpowiedz Link
wiktoria53 Re: Jak dbamy o zdrowie? 09.08.06, 10:13 Kristo, dobrze, że trzymasz rękę na pulsie...: widzicie dziewczyny, że nie warto czekać z badaniami. Natlo, jak tam z rejestracją na badania? ) Odpowiedz Link
mania1119 Re: Jak dbamy o zdrowie? 10.08.06, 00:46 Ja jestem zwolenniczka cięć radykalnych.Na dalsza starość to,jak tak dalej pojdzie, pewnie bede azurowa... Odpowiedz Link
kasia573 Re: Jak dbamy o zdrowie? 10.08.06, 16:06 Ja jestem juz ażurowa, ale wewnatrz. Ponoć nie mam już 40% kości. Nigdy żadnych złamań, ani problemów.Kilka lat temu w przychodni były badania za 15zł.Poszłam, myśląc że wyrzucam pieniądze. Wykryto osteopenię (czy jak jej tam na imię). Zbagatelizowałam i nic nie robiłam.Po trzech latach taka diagnoza, o jakiej w drugim zdaniu. Gdybym pewnych rzeczy nie kontrolowała, już by mnie tu być może nie było lub cierpiałabym bardzo. Zachęcam do profilaktyki. Staram się robić regularnie badania choć, oczywiście, chętniej doradzam je innym. Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Jak dbamy o zdrowie? 11.08.06, 05:21 Nieraz robienie profilaktyki bardziej boli niż sama diagnoza , wy kobiety macie w sobie wielke odwagi stając oko w oko z chorobą , ja jej tyle nie mam choć nieraz myslę . Biorę to co mi los przyniesie i pewnie już tak zostanie. Odpowiedz Link
kasia573 Re: Jak dbamy o zdrowie? 11.08.06, 10:01 My chyba bardziej jesteśmy uświadomione jeśli chodzi o najbardziej zagrażające nam choroby w wieku...w jakim jesteśmy. Profilaktyka wg mnie to także dbanie o rodzinę. Przecież większość z nas jest komuś potrzebna. Jeśli o mnie chodzi, to już w młodości dostałam lekcję od losu. Odpowiedz Link
ania091951 Re: Jak dbamy o zdrowie? 11.08.06, 16:49 -Wlasnie odebralam wyniki badan i wykryto podwyzszony cukier norma 99 u mnie 109 ale czuje sie dobrze nic mi nie dolega.Jutro pojde powtorzyc badania.Lekarz zalecil zrzucic pare kilogramow ,wiec od poniedzialku schudlam 2 funty. Jem prawie same warzywa i czuje sie jak krolik Odpowiedz Link
not_forever Re: Jak dbamy o zdrowie? 18.06.07, 16:21 kryzar napisała: > jeść a nie żreć > trochę się ruszać i to chyba podstawa Ja jeszcze dodałabym : jak najmniej przejmowania sie sprawami na ktore nie mamy wpływu i stresów. zauważyłam u siebie, że im więcej mam kłopotów tym gorzej się czuję. Staram się więc maksymalnie relaksować. Ostatnio kupiłam sobie płytę z muzykoterapii. Płyta nazywa się "Naturalna Relaksacja". Działa świetnie. Piękna i odprężająca muzyka. Mogłabym słuchać bez końca a potem i problemy wydają się jakieś mniejsze. Znalazłam to w internecie. dla chętnych do wypróbowania podaję adres. www.solitudes.pl Odpowiedz Link
malwina52 Re: Jak dbac o zdrowie... 28.09.06, 12:30 O pożytkach z jedzenia grejpfrutów, czosnku oraz picia piwa serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,3648002.html najbardziej spodobalo mi sie to co napisali o piwie toz to cudowny napoj!!!!!! wiec pij piwo na zdrowie "Schudnąć po piwie Po zdrowych owocach i warzywach kolej na zdrowy napój. W kuchni śródziemnomorskiej jest nim na ogół czerwone wino, ale polscy i izraelscy naukowcy (tym razem pierwszym autorem pracy jest dr Zenon Jastrzębski z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego w Warszawie) postanowili przyjrzeć się działaniu piwa. Piwo cieszy się raczej złą sławą, obarcza się go m.in. odpowiedzialnością za tycie (nie bez powodu dodatkowy tłuszcz na brzuchu piwosza zwany jest "mięśniem piwnym"). - Nic bardziej mylącego - twierdzi dr Jastrzębski. - Przyrost wagi to raczej efekt golonek, kiełbasek czy chipsów zjadanych przy okazji picia piwa - dodaje naukowiec. - Z naszych badań wynika, że piwo nie tuczy, lecz odchudza. Choć trzeba uczciwie powiedzieć, że nie badaliśmy pełnego piwa, ale jego liofilizat, a więc to, co zostaje po odparowaniu wody i alkoholu, bo sam alkohol jest - jak wiadomo - wysokokaloryczny. Dokładny raport na temat piwnej kuracji zamieszcza najnowsze wydanie "Food and Chemical Toxicology". Uczeni sprawdzali, jak reagują na liofilizat piwa dwie odmiany szczurów - zwykłe gryzonie oraz te z genetycznie uwarunkowanym nadciśnieniem. Połowa zwierząt dostawała przez dziesięć dni liofilizat piwa, połowa - roztwór soli fizjologicznej. Szczurom regularnie mierzono ciśnienie krwi i kontrolowano pracę serca. Okazało się, że suszone piwo nie miało wpływu na te parametry, natomiast dostające go zwierzęta wyraźnie straciły na wadze. Dotyczyło to zarówno zwierząt zdrowych, jak i tych z nadciśnieniem." Odpowiedz Link
malwina52 Re: Jak dbac o zdrowie... 28.09.06, 14:01 leciec nie zastanawiac sie, najwazniejsze, ze sie nie utyje a jak sie po nim spi smacznie Odpowiedz Link
dankarol Re: Jak dbac o zdrowie... 28.09.06, 18:27 Dzieki Malwinko, też lecę do sklepu, a może od razu krzynkę. To jest myśl co będę co chwilę latać. )) Odpowiedz Link
regine Re: Jak dbac o zdrowie... 28.09.06, 18:51 No to nie wykupcie tylko wszystkiego !!! Ja się też piszę, na jedną choćby ... Bo jak dbać, to dbać Odpowiedz Link
mania1119 Re: Jak dbac o zdrowie... 29.09.06, 13:34 Wymyslilam sobie taki patent:wielogodzinne siedzenie przy komputerze fatalnie wplywa na moje konczyny dolne.W zwiazku z czym zaczelam-siedząc-trenowac ruch dotykania podlogi na przemian palcami i pietą.Własnie pracuje nad zautomatyzowaniem tego.Dziala naprawde dobrze! Odpowiedz Link
regine Re: Jak dbac o zdrowie... 29.09.06, 15:05 Dobra metoda Maniu, też ciągle, siedząc, tak robię. Ale lubię ruch. Spacer, dość raźnym krokiem jest niezastąpiony. A im dłuższy tym lepiej. No i to jesienne powietrze, pełne zapachu liści, wilgotne..Oj, fajnie było. A teraz tylko dreptanie po domu. Odpowiedz Link
krista57 Re: Jak dbac o zdrowie... 29.09.06, 15:11 Witajcie! Do patentu Mani mogę dołączyc jeszcze jeden. Pod biurkiem z komputerem stawiam stołek/pufe,usadzam sie wygodnie na krzesle z wygodnym oparciem...i wyciągam nogi. Nie moze tak byc? raz tuptanie naprzemienne i za chwilę wygodne siedzenie. Co za ulga na kręgosłupa i nóg? Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Jak dbac o zdrowie... 29.09.06, 19:48 Z tym oparciem pod nogi,dobry pomysł,gdzieś nawet widziałam taki''podnożnik''muszę się za takim rozejrzeć. Cwiczenia palce-pieta,pieta-palce...właśnie próbuje)))) Odpowiedz Link
kasia573 Re: Warto się leczyć... 08.10.06, 01:42 Dzisiaj miałam badanie gęstości kości. Rok temu wykryło mi 40%ubytku. Zaczęłam się leczyć, diety prawie zmieniać nie musiałam, gdyż serki jadam codziennie, jogurciki często.Okazało się, że przez 15 miesięcy leczenia gęstość się zmniejszyła do 30%. Czuję się z tą wiadomością lepiej. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że wynik zeszłoroczny mógł być trochę niedokładny, podobnie jak tegoroczny, ale jednak... Odpowiedz Link
kryzar Re: Jak dbac o zdrowie... do Malwiny 29.09.06, 17:06 a jak smakuje po odparowaniu alkoholu i gdzie wtedy jest pianka Odpowiedz Link
dankarol Re: Jak dbac o zdrowie... do Malwiny 29.09.06, 18:32 To ja już wsolę z pianką. Odpowiedz Link
malwina52 Pacjent z chipem 08.11.06, 06:52 Wszystko wskazuje na to, że już za kilka miesięcy, będziemy chodzić do lekarza z kartą chipową. Czy to dla nas lepiej? Na karcie będą zapisane nasze dane, a także wizyty u lekarzy, czy pobyty w szpitalu. Każda ma mieć kod kreskowy i być kluczem dostępu do Rejestru Usług Medycznych, gdzie zapisana będzie historia choroby każdego pacjenta. Odpowiedz Link
vogino55 Re: Pacjent z chipem 08.11.06, 18:50 malwina52 napisała: > > Wszystko wskazuje na to, że już za kilka miesięcy, > będziemy chodzić do lekarza z kartą chipową. > Czy to dla nas lepiej? > Na karcie będą zapisane nasze dane, > a także wizyty u lekarzy, czy pobyty w szpitalu. > Każda ma mieć kod kreskowy i być kluczem dostępu > do Rejestru Usług Medycznych, gdzie zapisana > będzie historia choroby każdego pacjenta. Malwino tylko tam jezcze będzie lub powinno być ile mamy pieniążków na Nasze leczenie(tych co nam zabierają)to by była wtedy naprawdę dobra sprawa, ale zobaczymy???? Wojciech > > Odpowiedz Link
wiktoria53 Otrzymałam imienny list od MZ i NFZ zapraszający 27.05.07, 21:45 na profilaktyczne badania mammograficzne.Niepotrzenie bo już sama zadbałam o tego typu badanie.Tak bardzo państwo dba o nasze zdrowie, a lekarze pierwszego kontaktu są tacy ostrożni w kierowaniu na różne badania do specjalistów.Ponoć tracą na tym finansowo. Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Otrzymałam imienny list od MZ i NFZ zapraszaj 28.05.07, 05:04 Moja żona też otrzymała , ale na badania cytologiczne , wiecie gdzie ? do Sokołowa Podlaskiego Powiedziała ,że gdyby były robione w Paryżu to by się wybrała ,ale do Sokołowa nie pojedzie ... Odpowiedz Link
dr.wal2 Re: Jak dbamy o zdrowie? 08.11.06, 08:56 teraz?,a owszem dbamy o zdrowko ..,tylko ze to dziala ozywiajaco jak kamfora ...na nieboszczyka. Odpowiedz Link
vogino55 Re: Jak dbamy o zdrowie? 08.11.06, 18:46 dr.wal2 napisał: > teraz?,a owszem dbamy o zdrowko ..,tylko ze to dziala ozywiajaco jak > kamfora ...na nieboszczyka. ,,ale lepiej pachnie,,,,,,,,, Wojciech Odpowiedz Link
mania1119 Re: Jak dbamy o zdrowie? 08.11.06, 18:49 ale "dłuższy" nieboszczyk...mocniej! Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Jak dbamy o zdrowie? 28.05.07, 13:25 To proste pytanie w rzeczy samej . Tak proste ,że odpowiedzź nie powinna sprawiać żadnych kłopotów . A odpowiedź może być ,dbam lub nie dbam . Powiecie że zapisałem sie do PiSu . Nic przecież nie jest czarno-białe . Między tymi barwami istnieje dwoistośc barw jak i postaw ludzkich . A śamo życie pisze scenariusze przy których chęci ludzkie, stają się tylko pobożnymi życzeniami . Moja odpowiedź na to pytanie jest też nie jednoznaczna . Okresami dbałem o zdrowie , innymi zniechęcony życiem sytuacją w jakiej znajdowałem się , przestawałem o nie dbać ,choć zdawałem sobie sprawę ,że może być źle . Dwadzieścia kilka lat trwało zanim zniszczyłem je na tyle , by stać sie pacjentem lekarzy ale nie wiernie poddańczym , poddającym się każdej diagnozie .Nie mam zamiaru poddać się orzeczeniom lekarzy . I w tej ostatniej już grze, pragnę wygrać zadowolenie dla samego siebie i złamać biurokrację jaka istnieje i miażdży maluczkich takich jak ja . Zwykłych wyrobników , szarych obywateli podnoszących głowę nie w takiej chwili ,jaką sobie obieraja urzędnicy przeróżnych instytucji państwowych zajmujących się chorymi obywatelami . Powiecie , takich jak ty jest pełno w naszym kraju . Właśnie , pełno , z ostatnich pieniędzy kupili kompy i spędzają życie przy ekranie komputera stukając w klawiaturę . Może do nich dołoczę . Tak z musu . Zanim to jednak nastapi pójdę w bój . Z samym sobą , z systemem wydzierającym pieniądze a nie dającym zbyt wiele , może dam świadectwo i przestraszę kogoś na tyle by rzucił swoje dotychczasowe życie , pełne swiateł i balasków . Może zdecyduje się zmienić pracę , nawyki , zechce być nikim zanim dostapi pokiwania głową i ironicznego usmiechu lekarza . Wreszcie usłyszy ,że uratowlaliśmy panu życie , aż mi czkawką odbija się ciągłe przypominanie sobie z ilu ust już to zdanie słyszałem . Pacjencie , a może i ty zaprotestujesz , przeciwko systemowi , lekarzowi , pielęgniarce i opiszesz swoje sytuacje . I nie musisz nikomu dziękować , jedynie sobie za to że dałeś możliwość wykazania się niejednemu lekarzowi i pozwoliłeś latami ogałaćać się z pieniędzy . Fakt małych pieniędzy ,ale gdy złożą się w lata okaże się ,że stają się pokaźną sumą potrafiącą uzdrowić twoje skołatane zdrowie . Pacjencie , czy dalej zamierzasz dopłacać do systemu zdrowia i oddawać pieniądze zabierane a jakże przez jedynie słuszny rząd . Odpowiedz Link
grazyna10 Re: Jak dbamy o zdrowie? 28.05.07, 15:53 W NL kobiety pomiedzy 50 a 75 rokim zycia sa poddawane co dwa lata badaniom mammograficznym, bezplatnym. Wlasnie dostalam list, z precyzyjnie okreslona data i godzina badania. O tym nie musze juz myslec, pilnuja tego za mnie komputery. Zeby, obowiazkowy bezplatny przeglad raz lub dwa razy w roku (zalezy od stanu uzebienia). Opuszczenie dwoch kolejnych przegladow, powoduje, ze przez rok wszelkie naprawy sa platne 100% (a ceny sa niezle). To powoduje, ze nikt nie zapomina o umowieniu sie na przeglad. Holendrzy traktuja przeglad zebow tak samo powaznie jak przeglad techniczny samochodu. ******** Z trzech wiecznych rzeczy jakie znam: wieczne pioro, wieczna milosc i wieczna ondulacja, najtrwalsze jest to pierwsze ******** Odpowiedz Link
sagittarius954 Nadciśnienie tętnicze 1977 - pierwszy znak 28.05.07, 20:44 Wojsko jest całkiem przyjemne . Jesli obserwujesz je z boku. Grupa młodych kociaków siedziała zawijając metalowymi łyżkami , zabierając z talerzy resztkę zupy. Siedziałem obok i przyglądałem sie z jakim apetytem pochłaniali jedzenie . Przypominałem sobie z jaką odrazą siegałem po łyzkę i zmuszałem się do zjedzenia zupy a raczej cieczy zabarwionej na szaro z kilkoma niedoobieranymi ziemniakami , kostką smalcu i trzema pajdkami chleba . Tak było podczas mojego pobytu na szkółce wojskowej . Po trafieniu do wałaściwej jednostki wojskowej dostawaliśmy porcje smaczne i dużo . Nikt nie narzekał jedzenie . A rezerwistom rysowały się napęczniałe brzuszki, mimo młodego wieku . Do sali weszła nastepna grupa żołnierzy przybywających na obiad . Rej wodził tu czarny rezerwista , krótko obcięte włosy , wąs pod nosem i bluzgi rozchodziły sie z jego nie zamykających się ust . Szedł z napełnioną miską zupy . - Kociarstwo sp.......ć mi z drogi , k...a miejsce dla rezerwy - wrzeszczał na całe gardło ,a obok stojący rezerwiści wtórowali mu głośno . Podszedł do stołu nogą kopnął najbliższego jedzącego żołnierza . Kopnięty nie usunął mu się . Rezerwista sczerwieniał na twarzy widząc nieposłuszeństwo młodego chłopaka . - Ruszysz d..ę kocie ?! - podnosił głos . - Nie - usłyszał w odpowiedzi . Tylko na krótki moment w całej sali zapadła cisza . W tym czasie zobaczyłem jak ręka rezerwisty wykonuje półobrót i talerz z zupą ląduje na głowie mlodego chłopaka . Smiech rozbrzmiewał teraz i rozchodził się po całej sali wciskając się w każdy jej kąt. Chłopak zerwał się oparzony gorącą zupą i wybiegł błyskawicznie do łazienki ratować swoją skórę . Moje serce przetoczyło się , jakby nagle wpadło na kocie łby .Właśnie takie młode, ogolone, twarde i ułożone nierównomiernie . Tego wieczoru już nie czułem się za specyjalnie dobrze ,ale dzięki uprzejmości rezerwistów z sali mogłem położyć się wcześniej . Zasnąłem szybciutko i już nie pamiętam o czym śniłem . Pewnie rozpamiętywałem przed snem film Anonimo weneziano . Byłem na nim kilkanaście razy . Urzekła mnie piekna Florinda Bolkan . Też chciałem przeżyć taką miłość , kochać tak po prostu kobietę i umrzeć z dala od niej , jednak będąc z nią myslami . Kilka dni później , pielęgniarka wojskowa przeprowadzała nam badanie ciśnienia przed oddaniem krwi . Oczywiście mnie robiła ze trzy razy . - Nie miał pan podwyższonego ciśnienia ? - spytała . - nie nigdy , a coś jest nie wporządku ? - odparłem pytaniem . - Wszystko w jak najleppszym - usłyszałem i nawet nie dowiedziałem się jakie też ciśnienie miałem . Do głowy przychodzą, przypływają obrazy z życia, jak te obejrzane na filmach . nieraz tak mieszają się , że trudno je odróżnić od prawdziwego życia . Trzeba wielkiego nieraz wysiłku aby odróżnic je od fabuły niejednego filmu . cdn. Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Nadciśnienie tętnicze 1986-pierwszy bój 31.05.07, 21:08 Nic nie pozostawia większego zadowolenia jak kapiel małego dziecka . Noworodek spoczywa na twojej dłoni , a druga dłoń delikatnie przechadza się po jego skórce .Nie mogłem nacieszyć się samym aktem mycia i wtedy najbardziej czułem swoje ojcostwo . Praca przebiegała przez te lata spokojnie i dawała mi zadowlolenie . Odpowiednia ilość pieniędzy rekompensowała trudy pracy po kilkanaście godzin dziennie . To nic ,że musiałem malować egzemplarze pras bez żadnego wywiewu i podnosić samodzielnie ważace kilkadziesiąt kilogramów metalowe części . Na dwa lata przed pierwszym atakiem choroby zaczynałem odczuwać zmęczenie życiem . Nie mogłem zasnąć po pracy . Brak snu maskowałem długim oglądaniem programu telewizyjnego do oporu . Mimo ,że nazajutrz mogłem mieć piasek w oczach . Coraz częściej powtarzały się nadmierne skurcze serca . Zastanawiałem się nad tą sytuacją i winę znajdowałem w złej diecie . O lekarzu nie myślałem . Jak trzydziestoletni człowiek może chorować na serce . To do mnie nie trafiało . Przerywałem palenie papierosów na kilka miesięcy . Dieta nie pomagała . Wreszcie nadeszła właśnie ta lipcowa sobota . Pożegnałem żonę jadącą na kolonie , jechałem za jej autokarem a w duszy rósł żal . Traciłem coś . Cząstkę siebie na kilka tygodni . Zatrzymałem się i w aleji Krakowskiej odprowadzałem wzrokiem oddalający się autokar. Pocieszałem się myslą ,że po południu odwiedzę swoją siostrę cioteczną i miło spędzę czas w gronie rodziny i znajomych . Anna - szczupła , wysoka , brunetka .Ciemne oczy i długie włosy zawsze mam przed oczyma ,gdy wypowiem to imię . Anna , dziewczyna o miękkim głosie , małej zgrabnej dłoni zawsze wybierała mi najsmaczniejsze kąski ze stołu . Młodsza siostra bardzo przeze mnie lubiana. Nie czułem się jednak najlepiej. Brak apetytu ,zmęczenie , ciągłe zmęczenie spowodowały ,że wcześniej wróciłem samochodem z imienin . Połozyłem się i jak zwykle nie mogłem zasnąć . Program tv powoli kończył się, gdy wreszcie sen wtoczył się na moje powieki. Pomyslałem-nareszcie . I usłyszałem głośne puknięcie ,ale ja je usłyszałem w swojej głowie, jakby dwie gałązki uderzyły o siebie . Usiadłem przestraszony na brzegu wersalki . I zaczęło się . Serce nabierało rozpędu . Stopniowo z szybkiego kurczenia się przechodziło w coraz mocniejsze . Ogarnął mnie strach . Wreszcie, gdu musiałem trzymać swoją lewą pierś rękoma żeby nie wyskoczyło , zdecydowałem się poprosić ojca o pomoc i wezwanie karetki . Ale czy karetka przyjedzie do młodego człowieka, któremu mocno i szybko bije serce ... Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Nadciśnienie tętnicze 1986-pierwszy szpital 01.06.07, 21:19 Czy zastanawialiście się ile osób już odeszło z tego świata od samego jego początku. Obraca się nasza Ziemia , zbliża się i oddala od Słońca a ludzie są tylko maleńkimi ziarenkami , nic nie znaczącymi, wśród mnogości jej form życia. Siedziałem na krześle , trzymałem swoje serce i głosno powiedziałem - słabo mi- mój wzrok spoczął na ojcu . Zaczął też głośno oddychać , ze zdenerwowania mylił numer na pogotowia . Dzwonił już kolejny raz , jakaś kobieta odbierająca zapewniała ojca o niemozności dojechania w tej chwili do mnie , ponieważ są cięższe przypadki . Poczułem jak fala ciepła napływa mi do głowy , kark szybko usztywniał się . Przeniosłem się na wersalkę i ułożyłem płasko . Zacząłem się trząść , całutki od stóp do głowy . Najgorsze ,że tego zjawiska nie mogłem kontrolować . Wszystko trzęsło się we mnie wbrew mnie . Powoli zacząłem z trudem wciągać powietrze , starałem się skupić choć na tej czynności . W kilka minut później drgawki odeszły tak samo jak się pojawiły . Gdy popatrzymy z perspektywy czasu kto umiera w danym roku i przejrzymy kalendarz słynnych odejść ludzi, znajdziemy znajome nazwiska . Rok 1986 nie był wyróżniającym się rokiem , choć nagła śmierć 1700 osób z powodu wypływu dwutlenku węgla z jeziora Nyos w Kamerunie , nagła śmierć Olofa Palme , Urho Kekkonena, Wiaczesława Mołotowa, musiała zostawić swoje znamię w każdym z tych społeczeństw w którym żyli zmarli. Przez kilka lat, nie było dnia, żebym nie pomyślał o swojej śmierci . Zastanawiałem sie dlaczego drzemie we mnie nie tyle strach przed odejściem ile obawa nie skończonego zadania . Tego samego roku pomyślałem ,że każdy z nas przychodzi na ten świat w jakimś celu . Choćby przesunąć nic nie znaczący kamyczek leżący na naszej drodze . Karetka pogotowia spisała się nieźle . Przyjechała po 50 minutach oczekiwania . Lekarz badający mnie stwierdził ,że mam wadę serca , jakieś tajemnicze szmery wydobywały się z głębi bijącego mocno serca . Musiałem udać się z lekarzem do szpitala Wolskiego . Ubrany w piżamę z rozpiętą kurtką, w kapciach, wchodziłem przygotowany do pobytu w szpitalu . Ciepła letnia noc , cisza panujaca wkoło lśniące latarnie wypuszczały swoje światło poprzez konary drzew i tylko stary budynek prosektorim na przeciwko wejścia do szpitala majaczył ciemną barwą . Tyle razy oglądałem go z drugiej strony gdy wychodzili z niego ludzie ubrani na czarno , płaczący ludzie . Kiwałem głową , pomyslałem ,że pewnie zona będzie musiał mnie odebrać za kilka dni właśnie z tego budynku . Nieraz nie trzeba chodzić do kina na horrory , sami je przeżywamy i nie staramy sie pochamować siebie w roztaczaniu ponurych mysli . A tego roku Filmy z półki amerykańskiego kina , narazie niedostepne dla nas , zapowiadały się szczególnie atrakcyjnie .Na początku roku Oskara za najlepszy film odbierał Kaplann za Pluton , a komedia Hannah i jej siostry , Krokodyl Dundee, Top Gun , własnie horror Obcy -decydujące starcie , miały swoją premierę . Za kilka lat i my mogliśmy już obejrzeć je w kinach a także na pierwszych magnetowidach które zalewały nasz rynek . Kurtyna jakakolwiek by nie była żelazna stalowa lub jakaś inna, przestawała nas ograniczać . Solidarność znów wznowiła działalność , ale czy ja mogłem snuć jakieś plany ? W jednej chwili z młodego człowieka przeistoczyłem się w starego zrzędę . Odpowiedz Link
dankarol Re: Nadciśnienie tętnicze 1986-pierwszy szpital 01.06.07, 22:10 czy mógłby być dzisiaj ciąg dalszy? Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Nadciśnienie tętnicze 1986-poleżymy sobie 03.06.07, 20:06 Dlaczego ja ? Takie pytanie zadaje sobie zawsze ten kto zaczyna chorować . Jest nas tyle miliardów na tej planecie ,a mnie właśnie wybiera ta choroba . I zaczynamy się buntować . Patzryłem na zaplamiony sufit nade mną. Żółte zacieki obejmowały cały róg dwuosobowej sali w której leżałem . Ktoś na przeciwko mnie już spał i cicho pochrapywał, przykryty kocem, powleczonym białą poszwą z napisami szpital Wolski .Szpital z zewnątrz przypominał bardziej sanatorium , położony wśród wysokich starych drzew , na alejkach stały ławeczki i już za dwa tygodnie miałem też na nich się pojawić . Pielęgniarka zaprowadziła mnie do sali zostawiając dwa proszki sorbonitu . Dwa małe cuda , ale jak je zażywać i kiedy nie wiedziałem . Postanowiłem ich na razie nie brać , nic się nie działo i nie było takiej potrzeby . Przynajmniej mnie się tak wydawało . Niedziela w szpitalu to stracony czas dla pacjenta . Oprócz prezentacji i wymiany pierwszych zdań ze współwłaścicielem sali nic się nie wydarzało, gdyby nie sztorcowanie jakie otrzymałem od pielęgniarki za nie zażywanie proszków . Pielęgniarka była w średnim wieku , blondynka , miała krótko obcięte włosy i okazało się ,że jest moją sąsiadką . Krótko mówiąc, mimo choroby wpadła mi w oko. A poza szpitalem trwało życie. Dziesiątki tysięcy ludzi chodziło ulicami , odwiedzało parki, baseny , kawiarnie , odwiedzało kina i robiło miliony innych rzeczy całkowicie nie wiedząć i nie interesując się kilkuset zcherlałymi osobnikami . Ba , można czytać książki, gdy się jest zdrowym i całkowicie inaczej to wygląda niż gdy zmuszamy się do zabicia czasu w szpitalu. Poza terenem szpitala życie buchało swoją mnogością, tu jednak ograniczało się do kilku czynności wykonywanych na rozkaz . Moje łóżko było jedyne w swoim rodzaju . Na sprężynach, z materacem jak za czasów mojej babci . Gdy się pierwszy raz położyłem na nim , szyja z głową i palce stóp zostały na jednym poziomie , reszta wleciała w jakiś dół i kilkakrotnie odbijała się siłą ciężaru ciała . Nie zwracałem na to uwagi , bardziej interesowało mnie to co ze mną jest nie tak . Ale mój lekarz miał dopiero pokażać się w poniedziałek . Dyżurujący zaś , uspokająćo przemawiał do mnie , tłumacząc ,że od jutra ruszą z kopyta z badaniami i w szybkim czasie wykryją co mogło mnie dotknąć . Gdy jest się samemu w szpitalu i nikt nie może cię odwiedzić tym bardziej źle przechodzimy aklimatyzację . Mojej żony nie było , mojej mamy nie było , moich braci nie było a mój ojciec właśnie dziś odwiedzał dziadków mieszkających pod Warszawą . Gdybym wtedy wiedział ,że mojemu dziadkowi zostało tylko pół roku życia nie rozczulałbym się nad sobą. Gdybym wiedział wtedy ... Około godziny 19 znajoma pielęgniarka znikła z dyżuru , jej smukłe nogi poszły sobie gdzieś a ja dalej zostałem ze zmęczeniem mnie przygniatającym i bólem głowy, rozdzierającym tył głowy po sorbonicie. Acha , ten facet starszy pan okazał się być hrabią , uwierzycie ?! Ja osobiście wziąłem go za nizrównoważonego dziwaka . Nad wyraz gadatliwa postać , w pewnym momencie myślałem o przerowadzce do innej sali . Niestety wszystkie miejsca były już zajęte . Odpowiedz Link
tofika Re: nigdy nic nie wiadomo.... 04.06.07, 18:13 wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4201385.html Odpowiedz Link
tyrtyr Re: nigdy nic nie wiadomo.... 04.06.07, 18:19 raz dwa trzy ... teraz ty )No tak to idzie, raz dziewczynka raz chłopaczek w dołek skacze i juz Odpowiedz Link
tofika Re: nigdy nic nie wiadomo.... 04.06.07, 18:35 a jak mi nozki dzis odmawialy w dol trzymane i musialam w gorke unosic zeby na dzialce jeszcze i jeszcze grzadeczke zrobic pielonko.. no/ ? i w dolek i do gory))))))) Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: nigdy nic nie wiadomo.... 04.06.07, 19:02 Niezłe,niezłe ,) nózki do góry ) Toficzko ty musisz motyczkę sobie przedłużyć ,żebyś na stojąco pieliła Odpowiedz Link
tofika Re: nigdy nic nie wiadomo.... 04.06.07, 19:11 Sagi, nie chichraj,)), ja mam dzialeczke od 1985r, wiec juz wprawe mam, tylko dlaczewo mi nozki nie chca sluzyc. ;lepiej powiedz.. motyczek mam i dluzszych i krotszych... a jak rzuce na trawniczek to mi nic juz nie trzeba.. nic nie robic, w trawie lezec ... lalala,... chlodne piwko w cieniu pic zadne mnie bolki nie chwytaja... i to jest! sposob zdrowko miec Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: nigdy nic nie wiadomo.... 04.06.07, 19:24 Toficzko , chwaściki też piekne są , ja w tym roku pozwalam im rosnąć , wyciągam leżaczek ii robie przegląd chwaścików Odpowiedz Link
tofika Re: a wiec wiadomo....---hurrra! 04.06.07, 20:13 Sagi, na taka wiadomosc od Ciebie czekalam! Uprawiana ziemia moze tez sie zmeczyc, wiec twoje zerkanie z lezaczka, co to ci urosnie, wcale nie jest bezzasadne.. bo i wlasciciel ziemi(Sagi obserwator ) i chwasty bede sie radowac a jak tak troszke poczekasz, trawa skoszona nadaje do produkcji siennikow-- materacy , poduszek...zdrowotne!a chwasty .. pamietam ze moje pierwsze pieniadze zarobione wlasne byly z suszonych ziol--slowo daje.. rumianki sa poplatne , ich zapach , podbial, i juz nazw nie pamietam.. hm..radzymin - podlasie.. raczej podobne chwasciki Odpowiedz Link
sagittarius954 My tu gadu gadu a tu trzeba następny odcinek ... 04.06.07, 21:08 szykować. Poniedziałek zastał mnie w oknie szpitalnym, wpatrującego się w dzikie chaszcze niewyciete , to jednak dodajacego uroku całemu obszarowi za oknem . Noc rozjaśniana była licznymi gwiazdami a ja nie tak dawno w domu, spełniłem dziecięce marzenie. Kupiłem sobie lunetę produkcji DDR, z wymienialnymi soczewkami . Księżyc stawał się bliższy a ja mogłem wpatrywać się w jego morza i lądy, bez końca . Moja żona tylko kiwała głową na ten mój pomysł , miała w domu marzyciela i dziecko . Dobrze jeszcze ,że nie za bardzo miałem czas, na to tęskne wpatrywanie się w bezkres nieba. Poznałem swoją lekarz . Była nią doktór Gąsecka , robiła właśnie specjalizację z kardiologii i bardzo lubiła przebywać na sali intensywnej terapii . Otoczyła mnie opieką ,ale trzeba przyznać miałem szczęście . Już w pierwszym dniu i to na jej dyżurze nastapił drugi atak . Serce ruszyło do galopu po szpitalnym capstrzyku . Naciskałem kilkakrotnie przycisk przywołujący pielęgniarkę , usłyszałem jej wolne kroki ,lecz gdy mnie zobaczyła już biegiem pobiegła po moją panią doktór . Musiałem wyglądać nie szczególnie . Doktór Gąsecka przybiegła do mnie i zmierzyła mi ciśnienie 240/140 . Zrobiła mi jakiś zastrzyk dożylny , podała kaczkę i jej ciepły głos naprawdę w niedługim czasie ukołysał mnie do pierwszego snu pozbywajacego sie zmęczenia . W swoim życiorysie rozmawiałem z wieloma lekarzami . Niektórzy byli oschli i nie dawali się polubić ani przekroczyć granicy jaką wyznacza choroba i status zawodu. Drudzy okazywali zawsze trochę ciepła choć treściwymi rozmowami kierowali pacjenta , czyli mnie w stronę właściwą . Pokazywali jak można żyć jak najmniej przejmując się obecnym rozwojem choroby . Do nich wałaśnie należała dr, Gąsecka . Prowadziłem z nią małe dyskusje ,gdy już wchodziła do naszego pokoju , ostatniego na jej drodze podczas wieczornego obchodu . Mogła wtedy pozwolić sobie na dłuższy dyskurs nie tylko ze mną ale i zdrugim pacjentem z tego pokoju . Pan hrabia , elokwentny emeryt , gawędziarz , potrafił swoimi opowieściami zapełnić kilka godzin z szpitalnego życia . Obiecywał zawsze załatwienie telefonu , nie mnie bo takowy w domu mieliśmy , ale pani dr . Jego głos nabierał specyficznego kolorytu ,gdy opowiadał o pozostałościach fortuny ukrytej w czasie wojny i leżącej do tej pory w kilku opactwach zakonnych . Czy mu wierzyłem , nie za bardzo , ale nie starałem się go obudzić z tych jego marzeń . Byłem odporny na jego słowa, gdy mówił jak to mi załatwi pracę w jednym z ministerstw , bo taki inteligentny młody człowiek nie może marnować swoich talentów pośród rzemiosła . Dwa tygodnie upłyneły mi na badaniach i doprowadzaniu mojego organizmu do względnie dobrego poziomu pozwalającego samodzielne istnienie za murami szpitalnymi . Dr. Gąsecka chciała przeprowadzić u mnie jeszcze arteriografię naczyń krwionośnych ,ale okres oczekiwania wydłużał się i wreszcie musiałem opuściić szpital po ponad trzytygodniowym pobycie . Znajomość z lekarzem przydała się mojej mamie , nie upłunął rok gdy zaprowadziliśmy mamę do pani dr. na badanie . Z tamtego okresu przypomniałem sobie przygodę z dziadkiem ponad osiemdziesięcioletnim ,mający sklerozę życia , jak ją określaliśmy . Dziadek w nocy wychodził z sali i szedł do toalety załatwić się tamtej nocy trafił do naszego pokoju . Obudziłem się we własciwej porze , żeby zerwać się przed strumyczkiem z jego sikawki . Co mogłem powiedzieć nic , gdy skończył zaprowadziłem go jego sali a sam udałem się do pielęgniarek po zmianę nie tylko poszwy na poduszkę ,ale i samej poduszki . Najpierw nie uwierzyły , ale ponieważ na zmianie była moja sąsiadka dostałem wszystko i mogłem też ja zapaść w sen . Koniec sierpnia nie był już tak upalny ,a droga kilkuset metrowa do autobusu sprawiła mi kłopot i do domu dojechałem zlany potem . Przez cały okres byłem prawie sam w szpitalu . Żona na koloniach, mama na trasie wyścigu kolarskiego Dookoła Polski , może to i lepiej ,że musiałem przyzwyczaić się sam do tej nowej sytuacji . Odpowiedz Link
regine Re: My tu gadu gadu a tu trzeba następny odcinek 04.06.07, 23:09 No właśnie, "My tu gadu, gadu...". Już myślałam, że wątek pomyliłam i na wątek "działki i ogrody" trafiłam A to Ty z Tofiką nie na temat rozmowy prowadziliście. Ciekawa jestem ciągu dalszego, przeczytałam początek "procesu powstawania" Twojej choroby i śledzę z zainteresowaniem. Czekam też na ciąg dalszy i pisz więcej na temat. Bo uciekasz czasami od meritum zaczętego tematu. A to nogi pielęgniarek, a to dzidek, a to hrabia z propozycjami ) Nie odbiegaj od głównego tematu. Bo boję się, że mając tyle lat do opisu, "zgubisz się" w tym gąszczu dolegliwości, objawów i terapii. Bo sądzę, że taki zamiar miałeś jak zacząłeś opisywać. Swoją walkę z chorobą nadciśnieniową. Trzymaj się faktów i proszę o ciąg dalszy, bo ciekawy temat i niejednemu może "coś " podpowie, bo walczących z nadciśnieniem i jego następstwami, jakie ta choroba sieje, są setki. Tylko czasami nie wszyscy wiedzą jak się to zaczyna i jak może się zakończyć, bagatelizując wiele sygnałów świadczących o istniejącej chorobie. Zagląda tu wiele młodych osób, niech to Twoje opisywanie będzie i dla nich nauką i ostrzeżeniem. Więc do dzieła Odpowiedz Link
sagittarius954 diagnoza -nadciśnienie i choroba wieńcowa 05.06.07, 09:14 Z taką diagnozą wyszedłem ze szpitala . Czułem sie już znośnie i przyzwyczajałem do nowego rytmu pracy organizmu . Niestety okres młodości minął , odszedł nadspodziewanie szybko i mogłem już tylko pomarzyć o biegu na dzikiej plaży i nocnych polaków rozmowach . Proszę żyć zdroworozsądkowo i nie dopuścić pod żadnym pozorem do rozszerzenia sie aorty , proszę stale zażywać proszki na nadciśnienie , palenie wyeliminować , alkohol zminimalizować , dietę utrzymywać, proszę wsłuchiwać się w swój organizm ,żaden lekarz bardziej panu nie pomorze niż pan sobie sam. - brzmiały mi jeszcze wskazówki dobrej pani dr. Wierzcie mi, rzuciłem sie w wir życia z wielkim postanowieniem poprawy , jak grzesznik dziękujący za darowanie win , wypełniałem wszystkie zalecenia lekarza . Były codzienne trzykrotne pomiary ciśnienia , mierzenie płynów pochłanianych i wydalanych , dieta , palenie znikło , alkoholu nie było i tak przez półtora roku . Oczywiście serce od czasu do czasu przetaczało się kocich łbach lub dostawało bardzo szybkich skurczów , przypominało to zjawisko grę na perkusji , uderzenia pałeczki ( tak się domyslam ,że były to płatki jakiejś zastawki ) były bardzo szybkie . Czułem sie wtedy troszkę źle ,ale przecież dosięgały mnie w różnych momentach i ich częstotliwość pozwalała zapomnieć o nich . Tak najpierw co kilka miesięcy, w późniejszym okresie może raz na kwartał . Jednak wizyty u lekarza ekg nie sygnalizowały niczego co mogłoby mi zaszkodzić . Ciśnienie unormowane od 120 do 130 / 85. Przychodzi taki moment u każdego pacjenta kiedy nadchodzi zniecierpliwienie bo za poświęceniem nie zmieniłem swojego stylu życia . Dalej pracowałem w warsztacie prywatnym , dźwigając cięzkie przedmioty , jednak za niedługi okres czasu miałem się przekonać iż życie wybiera dla nas nie zawsze porządane przez nas drogi . Pożegnałem się z moim dziadkiem Aleksandrem , mroźny styczeń 87 szczypał w uszy a ja jeszcze wspominałem ostatnią wigilię i postać dziadka siedzącego na brzegu tapczanu . W jego oczach widziałem spokój i zadowolenie . Milczał , nie chciał zasiąść do stołu wigilijnego ,ale bacznie nas obserwował i cieszył się ze spotkania całej rodziny . Gwar rozmów ,szczęk talerzy i sztućców rozbrzmiewał w całym domu . A ja przypominałem sobie jak na początku lat sześćdziesiątych nasz dziadek dostał w prezencie cygaro kubańskie i zaciągnął sie nim nieopatrznie powodując u siebie bezdech , dopiero silne uderzenie ojca po plecach wydobyło z jego płuc kłeby dymu . Cieknące z oczu łzy nie spowodowały zmiany humoru świątecznego . Mroźny dzień tamtego stycznia rozpoczął erę pożegnań z członkami mojej rodziny . Miało upłynąć dwanaście lat zanim ostatniego najbliższego nie pożegnałem i nie miałem już zwrócić sie do nikogo, oprócz mojej kochanej żony stojącej ciągle przy mnie . Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: diagnoza -nadciśnienie i choroba wieńcowa 05.06.07, 17:08 Z wielką ciekawością,czytam Twoją walkę z ciśnieniem Sagi i nie tylko,rany!!! zaczeło sie to 30 lat temu,ile miałeś wtedy lat? dwadzieścia parę?????? Dobrze Renia pisze,nie jeden/a z nas ma takie problemy i byc moze Twoje relacje,opisy bedą podpowiedzią dla innych. Ciekawie opisujesz i może być z rozszerzeniem na nogi pielegniarek i przystojnych lekarzy,byli tam tacy???? ))) Odpowiedz Link
wiktoria53 Re: diagnoza -nadciśnienie i choroba wieńcowa Sagi 05.06.07, 18:22 Pisz, pisz. Czytam z wielkim zainteresowaniem historię Twojej choroby.Jak widać o zdrowie należy dbać od zawsze, a nie w dojrzałym wieku.Czekam na dalszy ciag, a za dotychczas dziekuje Zbiniu. Odpowiedz Link
sagittarius954 Rok 1996 - ostatnie ostrzeżenie 05.06.07, 21:52 Następne dziesięciolecie mojej choroby rozpoczeło się nie nadzwyczajnie . Odeszła moja mama . Widzę jej twarz uśmiechnietą, gdy żegnałem sie z nią . To jakiś paradoks umrzeć na marskość wątroby , gdy włokniak zniszczył jej płóco a nadciśnienie okryło wapniem serce . To jest śmieszne i straszne ,że można umrzeć na chorobę wykańczającą pijących alkohol a w tym wypadku dosięgła człowieka który może wypił z dziesięć kieliszków alkoholu przez całe życie . Zamiast alkoholu zadanie to spełniły proszki w przeciągu trzech lat. W kraju nastepowały zmiany społeczeństwo przyzwyczajało się do nowych warunków i wymagań jakie stawiał przed nim rząd. Moje zainteresowanie chorobą nie skończyło się szybko . Dalej brałem proszki i mierzyłem ciśnienie . Ciśnienie spokojnie stało w normie . Ciśnienie mierzyłem pożyczonym aparatem od sąsiada ,którego dekadę wcześniej dosięgnął wylew krwi do mózgu . A na początku lat dziewięćdziesiątych musiałem oddać pożyczony aparat , teraz potrzebowała go sąsiadka . Cykliczne wizyty u lekarza i możliwość zapisywania się w przychodni zdrowia na okreslony termin sprawiały ,że chętnie i bez przeszkód chodziłem do lekarza . Zmieniłem też pracę , zacząłem pracować w drukarni , praca wymagała ode mnie na początku poświęcenia i zostawania nieraz po godzinach . 12- 16 godzin to w tamtych czasach była normalność ,ale ponieważ była ona opłacana, nikt nie zwarzał na niedogodnośći . Widocznie komuś coś w tej maszynerii przeszkadzało , najpierw przychodnia przestała zapisywać pacjentów na określony termin . Zwykle rano gdy wracałem z pracy po nocy widziałem już o 4.30 kilkanaście osób stojących już w kolejkach do lekarza . Sprawiło to ,że nie miałem dostępu do lekarstw , musiałem przez znajome pielęgniarki wypisywać recepty ,ale i ta forma skończyła się . Nadciśnienie w tętnicach nie boli Człowiek przyzwyczaja się do swego stanu bardzo szybko , mało tego egzystuje źle, gdy w początkowej fazie znów powraca do leczenia po przerwaniu kuracji . Zapisałem się do prywatnej przychodni , jednak początek niebrania proszków sprawił ,że przyzwyczaiłem się do tego stanu rzeczy . Nie mierzyłem ciśnienia , nie brałem proszków , później znów wracałem do brania jednak te wachania dla organizmu też nie są dobre . Kłopoty w pracy zaowocowały powtórnym paleniem . Alkohol ? a jakże może nie w dawkach zastraszających jednak na tyle dużych by nastepnego dnia czuć się okropnie . A kac nie puszczał juz jak młodego człowieka do 12 , okres wyczekiwania na poprawę stanu był coraz dłuższy i zdawał się nieraz trwać dobę . Jak mogło się to skończyć , takie niebranie proszków w połączeniu z niechigienicznym trybem życia i pracą ponad miarę ? Oczywiście szpitalem , pewnego zimowego dnia po wyjściu z pracy po nocy miałem zgłosić się w pracy już na 10 .00. nietety nie dałem rady podnieść się z łóżka . Mimo prób dopiero o godz 14 znalazłem się u lekarza. Ten zbadał mnie i zaprowadził do szpitala osobiście . Ponieważ nie byłem przygotowany do takiego stanu rzeczy najpierw odmówiłem, ale obiecałem stawić się następnego dnia z samego rana. Nastepnego dnia zameldowałem się w szpitalu i żałowałem tego . To był piątek i tak naprawdę lekarze wzieli się za badania dopiero w poniedziałek . Wcale nie na rękę było mi przebywać w szpitalu . Traciłem zarobek , niekiedy człowiekowi wydaje się ,że bez pracy nie istnieje . I tak było ze mną . Wzrost bezrobocia i obawa ,że mogą człowieka zredukować sprawiała ,że na swoje schorzenia zacząłem patrzeć z przymrużeniem oka . A było to ostatnie ostrzeżenie organizmu , właśnie wtedy powinienem zrezygnować nie tylko z ciężkiej pracy na trzy zmiany . Musiałbym przystosować się do innego zycia co w tych twardych warunkach rynkowych było bardzo trudną rzeczą , dla mnie nie możliwą do spełnienia . Wszystkie moje odczucia organizmu nie zmieniały się jednak coraz ciężej było mi walczyć na kilku frontach życia . Byłem za młody, żeby poddać się a za stary ,żeby zrezygnować z czegoś . W szpitalu spędziłem jeszcze trzy dni wyszedłem na swoje żądanie , w zasadzie dostałem przepustkę ze szpitala . Lekarze ustalili mi znowu ciśnienie , echo serca nie wykazało żadnych zmian chorobowych. Zadowolony spędziłem jeszcse trzy miesiące po szpitalu na odpoczynku w domu . To była sprawka lekarza zakładowego , który chciał żebym wypoczął na fest i za kilka dni nie przybiegł do niego bo ciśnienie mi podskoczyło . Niby pełnia szczęścia , ale iluzorycznego bo gdy za dwa lata zrobiłem pierwsze od kilku badanie płuc , mały obrazek wykazał poszerzenie aorty . Żarty się skończyły , lecz ja dalej czułem się dobrze więc żadnych zmian w moim zyciu nie przeprowadzałem , tym bardziej ,że lekarz zakładowy tak z litości i z zapewnienia ,że zgłoszę się do kardiologa dopuszczenie do pracy podpisywał . Tamten okres wspominam jako wypełniny pracą po same brzegi życia . Lecz już niedługo gospodarka miała zostać schłodzona , godziny nadliczbowe odeszły w niebyt w zakładzie zostawło coraz mniej osób lecz ja trwałem . Odpowiedz Link
tyrtyr 2004 - wyrok 06.06.07, 13:43 W ferworze pisania , zapomniałem dodać istotny szczegół dotyczący odczuć mojego organizmu . Był nim ból w prawej piersi równoległy do mostka w odległości 3- 4 cm i na długości około 5cm . Taki sam był, gdy za pierwszym razem byłem w szpitalu . Przypominał on przystawienie do skóry rozzażonego pręta . Ten sam ból spotykał mnie co jakiś okres czasu najczęściej zapamiętany został właśnie wtedy, gdy leżałem w szpitalu choć pojawiał się on i wtedy gdy nie mierzyłem ciśnienia . Z perspektywy czasu domyslam się ,że bolała nie aorta, bezposrednio wychodząca z serca . Ciśnienie powodowało rozszerzenie sie tej rurki hydrokrwiennej . Normalnie ma ona średnicę 2,5 - 3.00 cm . U mnie osiągnęła wartość ... ale o tym potem . Do roku 2004 udawało mi się zwodzić lekarza zakładowego . Wreszcie taka możliwość przestała istnieć . I lekarz zakładowy stanowczo wypowiedział się . Nie dopuści mnie do pracy jeśli nie zrobię ekg i kardiolog nie wypowie się na temat mojego zdrowia . Niestety nic nie dodała ,że słuszalność pracy mego serca już daje jednoznaczne podstawy ,żeby wyeliminować mnie z pracy . Robiąc badania krwi w swoim rejonie zobaczyłem napis kardiolog i miałem na tyle szczęśćia ,że za marne 60 zł dostałem się do specjalisty . - Proszę pana , ponieważ słyszalność szmeru nad pana sercem jest duża , wydaje się ,że ma pan tętniaka aorty , ale musi pan przybyć do mojego gabinetu gdzie zrobię panu echo serca i zwymiarujemy pana wadę . Tylko proszę nie martwić się na zapas, W dziedzinie chorób serca jest wiele sytuacji uleczalnych- tyle usłyszałem . Czy się martwiłem ? Zapytacie. Tak bardzo to nie . Do tej pory żyłem jak najnormalniej choć czułem ,że nie jestem już tak silny jak kiedyś . Następną oznaką oglądaną codziennie w lustrze były moje wargi . Z tygodnia na tydzień stawały się matowe i zmieniały kolor na ciemny . Wostatnim okresie widoczna była kreska przez całą długość mojej dolnej wargi. Jeszcze nie sina ,ale zmieniająca barwę na ciemno czerwoną i z każdym miesiącem siniejącą . Lata dziewięćdziesiąte , szczególnie ich końcówka pozostanie w mojej pamięci . Odejście babci i ojca . Babcię zabrała starość , ostatnia moja rozmowa z babcią dotyczyła mnie i tego jak się nazywam . To zdumiewające jak ludzie starzy wymazują z pamięci obecne czasy a pamiętają młodość . Spytała się kim jestem , odpowiedziałem, że twoim wnuczkiem babciu, Zbyszkiem . Popatrzyła się na mnie dobrymi oczyma i odpowiedziała - A skadże proszę pana , Zbyszek jest młodszy . I tyle . Za dwa miesiące wędrowałem z grupą rodziny za nią do ostatniego miejsca jej spoczynku . Spieszcie się kochać ludzi tak szybko odchodzą . Z racji swojej choroby mam awersję do szpitali i gdy nastał 1999 rok a ja musiałem doglądać ojca w szpitalu to po plecach przebiegał mi dreszcz . Mój tata bardzo lubił szpitale czuł się tam dobrze , wiedział że ma tam fachową opiekę . Ja odbierałem szpital jak końcówkę istnienia , od samego początku gdy tam przebywałem . Nieraz przypominanie sobie tych chwil boli bardziej niż uczestniczenie w nich . Przepraszam , ale piszę te słowa na bieżąco może nie są tym czym chciałybyście żeby były . Może robię to nieudolnie , już niedługo przestanę was nękać swoją pisaniną . Teraz zakończę i do niedzieli nie będzie mnie , wyjeżdżam na działkę , może to pozwoli przypomnieć sobie resztę zdarzeń i w miarę sprawnie opisać je . Nie wiem czy mnie zrozumiałyście do tej pory ,ale o tym potem . Odpowiedz Link
wiktoria53 Re: 2004 - wyrok 06.06.07, 21:14 Zbyszku, dzięki Ci za historię Twojej choroby, że tak powiem. Czytam, czytam na bieżąco. Nie przepracuj się na działeczce. Odpowiedz Link
dankarol Re: 2004 - wyrok 06.06.07, 21:53 Dzięki za Twoją historię wyślę ją jednemu młodemu człowiekowi, który uważa sie za niezniszczalnego, a pracę za najważniejszą na świecie. Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: 2004 - wyrok 07.06.07, 18:25 Duzo juz przeżyłas Sagi i to od młodych lat,czytam i czytam i współczuje Ci,leki,szpitale,ciągle kontrolowanie swego zdrówka,ale poczucie humoru masz swietne i masz talet do pisania.Zdrówka zycze i nie szalej z praca na działce. Odpoczywaj,dotleniaj się i słuchaj spiewu ptaków Odpowiedz Link
tofika Re: 2004 - wyrok 15.06.07, 12:48 Sagi,jak to sie stalo? niedziela jedna minela,druga tuz tuz.. czyli po ktorej opiszesz ciag dalszy? czytam , czytam od poczatku-analizuje.. mialam kilka wezwan karetki na podobne bole--ale kroploweczka i do domu..czyli to byly :nerw,nerw nerw bolki Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: 2004 - wyrok 15.06.07, 20:01 Po tej niedzieli , następny odcinek - Spotkanie z ordynatorem Mirosławem.G. Przepraszam ale sprawy w zusie i lekarzy odwlekaja moje opisywanie . Odpowiedz Link
sagittarius954 Cztery spotkania z ordynatorem Mirosławem G. 18.06.07, 11:43 Wybierająć prywatną służbę zdrowia nie zdajemy sobie sprawy, ilez to może wylecieć z naszego portfela pieniędzy .A wszystko przez jakies monstrualne terminy do specjalistów . W społecznej służbie zdrowia czas oczekiwania na wizytę przedłużyłby się do kilku miesięcy . Zwykle liczymy na dwa może trzy spotkania z lekarzem , moja sytuacja wydawała sie prosta . Jedno badanie skierowanie do szpitala i po kłopocie . Jednak sprawy nie mogły się tak łatwo potoczyć . Pierwsze badanie u kardiologa wykonane na warszawskim Żoliborzu wykazało tętniaka aorty i niedomykalność zastawkową . Drugie badanie miało sprawdzić wytrzymałość mojego organizmu a raczej serca i zostało szybciutko przerwane, gdyż serce nabrało granicznych wartości i mogło zakończyć się fatalnie . Teraz dopiero uświadomiłem sobie skąd u mnie wzięła się taka niechęć do spacerów i niesienia wnuczki na ramionach . W ostatnim okresie czasu , mała chciała podróżować tylko na moich ramionach a ja pamiętałem jak wygodnie i bezpiecznie czuje się dziecko , gdy ogląda świat z ramion najbliższej osoby . Niestety po kilku minutach niesienia skarbeczka szybko pozbywałem się komfortu jaki ma każdy człowiek na spacerze . Moja twarz oblewała się potem, serce przyspieszało , a uczucie zmęczenia ogarniało mnie i już nic nie mogło rozweselić mojej twarzy . Trzecie spotkanie z kardiologiem zaowocowało skierowaniem do szpitala na ulicę Wołowską do szpitala MSWiA . Z tego okresu pozostała mi recepta na której wypisał mi skierowanie lekarz : "Do Szanownego Pana Ordynatora dr. med. Mirosława G. Proszę o kwalifikację i zabieg operacyjny AVR u chorego z dużą niedomykalnością Aortalną" . Na drugiej zaś stronie dopiseK - klinika kardiochirurgii CSU MSWiA Wołowska 137. P . IV Skretariat 8.00. No i musiałem się tam wybrać , będąc już na zwolnieniu lekarskim wstałem jeszcze raz wcześnie rano . Dojazd jak raz w tamtą stronę, jest prosty i mało uciążliwy , korki Tworzyły się w centrum i to w odwrotną stronę . Szpital sprawiał wrażenie nowoczesnego , odnowionego , i jasnego . Przed sekretariatem kłębił sie mały tłum . Byłem w kolejce trzeci czy czwarty i zbytnio czas mi się nie dłużył . Na odział kardiochirirgii nie można było sobie ot tak wejść . Dostępu pilnowały drzwi z zamkiem szyfrowym . Lekarze i pielęgniarki raz po raz wchodzili i wychodzili przez nie . Wreszcie nadeszła moja kolej i znalazłem się w pokoju p. ordynatora . Przyjał mnie dosyć młody człowiek, krótko ostrzyżony, ciemnowłosy choć jego skronie pokrywał już srebrny pył siwego włoska. Wypytał się o to kim jestem i skąd wzięła się u mnie ta choroba . Wpisał mnie do swego rejestru chorych, zawołał sekretarkę , przekazał moje dokumenty i zapewnił ,że taki młody człowiek nie może chodzić z bombą przy sercu . Przed przyjęciem na odział musiałem jeszcze wykonać badania . Rtg klatki piersiowej , wymaz z gardła , szczepienie przeciwko żółtaczce, i kilka jeszcze innych Ponieważ zależało mi na czasie i wszystkie te badania mogłem wykonać bez zbędnych skierowań opłacałem je i już za ponad tydzień znów zapukałem do drzwi sekretariatu . Tym razem P. ordynator ofuknął mnie ,że przychodzę z badaniami wskazującymi iż w moim gardle zalęgły sie bakterie mogące zakzić cały odział kardochirurgii i tak jak szybko przybiegłem pełen wiary w szpital tak szybko opuściłem to miejsce i skierowałem sie do swojego lekarza kardiologa , który wypisał mi receptę i powiedział ,że po dziesięciu dniach powinienem zrobić badania jeszcze raz . Pwtórne badania wykazały ,że jestem już czysty i nie narozrabiam na odziale kardiochirurgii. Mogłem się już pojawić na czwartym piętrzxe szpitala . Pan Ordynator był w dobrym humorze wpiął moje badania do swojej ewidencji . Zaczął rozmawiać o operacji i zastawce jaką może mi wszczepić . Miała nią byc zastawka świńska , wybaczcie jeśli terminologia się nie zgadza ,ale trudno mi operować fachowymi nazwami , w każdym bądź razie była to zastawka chodowana z części wydobytej ze świni o tętniaku nie wypowiadał się ponieważ miał podjąć decyzje po badaniu koronografii . Przekażał mi jakie będą mi potrzebne rzeczy na odziale , przed i po operacji i wskazująć następne spotkanie za tydzień . Byłem już zdecydowany na operacje , niech sie dzieje wola nieba , znią się zawsze zgadzać trzeba . Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Cztery spotkania z ordynatorem Mirosławem G. 18.06.07, 22:25 Od momentu zaistnienia we mnie choroby nadciśnienia do tego momentu , kiedy musiałem się zdecydować na operację minęło blisko dwadzieścia lat. W każdym momencie życia pamiętałem o tym fakcie , i ciągle każdego dnia myslałem o śmierci . Czy śnią się wam jakieś sny ? Od momentu utraty pierwszego ważnego członka rodziny , mojego dziadka nocami od czasu do czasu, w moich myslach toczących się nocą, widziałem obrazy wszystkich najbliższych . Gdyby ktoś spytał się mnie w jakiej kolejności odejdą oni , wymieniłbym tą właściwą . Wiedziałem o tej kolejności, nie wiedziałem jednak kiedy , ale czy to jest najważniejsze ? Czy mógłbym zdecydować o przedłużeniu choćby o jeden dzień życia każdej tej osobie ? Nie rozmawiałem z nikim na ten temat . Po co straszyć ludzi niepewnymi historiami . Zresztą czy ktoś uwierzyłby mi ? Jest jeden facet, który upiera się ,że wie kto w jakiej kolejności odejdzie, ale nie wie kiedy . Teraz z perspektywy czasu wiem , że coś lub ktoś podpowiadł mi bym po prostu się przygotował . Przychodzimy na ten świat coś zrobić i gdy wykonamy to spokojnie lub mniej spokojnie odchodzimy . Gdzieś . Przyzwyczaiłem sie już do myśli ,że będę musiał odejść , umrzeć . Nie byłem odważny . Na początku bałem się , zadawałem sobie to pytanie dlaczego ja , lecz później przywykłem do tej sytuacji . Zdawałem sobie sprawę , że pewnych warunków naszego istnienia tutaj na ziemi nikt ani nic nie zmieni . Są takie jakimi je zastalismy i nasza forma istnienia nie zależna jest od nas . Możemy na nia wpływać , ale nie do końca .Każdy boi się bólu , cierpienia , bycia niedołężnym. Lecz kiedy patrzymy na cierpiących w szpitalach innych ludzi spostrzegamy ,że nasza sytuacja nie jest wcale taka tragiczna . I postawa tych którzy cierpią powinna nas dopingować dzielnego zniesienia swojego losu . Choć chwil zwatpienia jest bez liku i ciągle trzeba się z nimi zmagać . Moją cechą charakteru jest małomówność . Taki byłem , taki jestem i się nie zmienię . Choć bardzo lubie porozmawiać wsłuchiwać się w brzmienie głosu mojego rozmówcy . Przez te wszystkie lata nie potrafiłem się skarżyć, rozmawiać o swoich odczuciach, dotyczących mojego organizmu i swoich lęków . Dalej uważam ,że trzeba w swojej wewnętrznej samotni te wszystkie sprawy rozpatrywać . Nie mógłbym nawet żonie o wszystkim opowiedzieć ,żeby tylko ją nie wystraszyć. I tak ma się ze mną cherlakiem Choć pewnie kiedyś będzie musiała sama stanąć przed dylematem . Mało spotkałem na swej drodze lekarzy mówiących prawdę . Nierraz jest ona potrzebna jak uderzenie w twarz . Boli i sprawia ,że czujemy się podeptani iupokorzeni , zaczynamy jednak działać i walczyć . Początkowy strach , obezwładniający mija . Musi minąć i ustapić miejsca walce z samym sobą. Do tej pory odwiedzałem ordynatora z Wołowskiej sam, jednak po opowiedzeniu ostatniej wizyty i zrobieniu wywiadu prze moją żonę w sprawie zastawki, kategorycznie zarządała wizyty u niego i u mojego kardiologa . Cóż mogłem począć , nieraz kobiecie nie sposób odmówić, tym brdziej rozzłoszczonej o troszkę pewnie przestraszonej . Rozmowa z M.G przebiegała poprawnie choć żona prosiła go ,aby przygotował dla mnie mozliwie najlepszą metodę operacyjna ,że względu na mój młody wiek . Siedziałem jak uczeń na wywiadówce i przysłuchiwałem się rozmowie . M.G . powtórzył właściwie to co i mnie w poprzedniej rozmowie . A ponieważ byłem już przygotowany do hospitalizacji , z ulga przyjąłem widomość ,że nie może mnie teraz przyjąć ponieważ cały dodział ma ostry dyżur w zwiażku z jakąś konferencją rządową wtedy przeprowadzaną. Faktycznie wewnętrznie się cieszyłem, choć z drugiej strony zadawałem sobie pytanie kiedy wreszcie dojdzie do tej operacji . Wizyta u kardiologa G na warszawskim żoliborzu zmieniła moją sytuację . Okazało się że żona nie zgadzała się na moją operacje w szpitalu na Wołowskiej . Poprosiła lekarza aby sprawił bym był leczony przez aniński szpital kardiologoczny . Ci kardiolodzy to taka zamknięta kasta znają się jak łyse konie . Mój lekarz złapał za telefon , porozmawiał z jakimś lekarzem stamtąd a już następnego dnia miałem zawieść mu moje wyniki badań .Nie zgadzał się z nasą decyzją , uważał ,że najlepszym ośrodkiem jest właśnie klinika na Wołowskiej Tylko przed tem musiałem wyciągnąć je z kliniki wołoskiej . Ordynator M.G nawet nie zaszczycił mnie spojrzeniem , domyslił się czego potrzebuję i kazał sekretarce wydac moje wyniki .Od tej pory stałem się pacjentem w klinice w Aninie. Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Cztery spotkania z ordynatorem Mirosławem G. 19.06.07, 13:50 Z zapartym tchem czytam Twoja historie choroby i spotkania ze szpitalem,lekarzami,dużo przeszedłeś w życiu Sagi.Czekam na dalszy ciąg,pewnie zblizasz sie do etapu Twojej operacji. Odpowiedz Link
tofika Re: Cztery spotkania z ordynatorem Mirosławem G. 19.06.07, 14:14 Sagi . ... a jednak mowienie o tym ,ze trzeba miec nadzyczajne posiadanie zdrowia by trwac ..to jest to! (nadmienie tylko, ze moje 1,5 roku zycia w niewiedzy co dalej? jak odnalezc ? kto odkryje usg i wskaze punk operacji ,bylo drobnostka, ale nie dla mnie..) ale to juz minelo, to juz bylo.. Zbyszku teraz !zycze zeby Twoje komisje lekaraskie odpuscily Ci od oczekiwan ..tego !!Ci pomyslnie zycze! Odpowiedz Link
filomena1 Re: Cztery spotkania z ordynatorem Mirosławem G. 19.06.07, 14:09 Sagi z wielkim zainteresowanie przeczytalam oba odcinki. ten drugi od strony czytania jest dla mnie, osobiscie, ciekawszy. Ciekawszy dlatego, że piszesz o swoich odczuciach. strachach, lękach , snach. To bardzo przejmująca relacja . I nie opowiadaj , pozwalam sobie na żart, : napisałeś ,,Moją cecha charakteru jest małomówność,, - a ja w to nie wierzę, gdyż bardzo ciekawie opowiadasz. Nie wiem, może to klawiatura oraz tragiczne przeżycia Cie ośmielają do ,,wielomówności,, . Z gramatyką i interpunkcja jestem na okropny bakier, ale mam alergie na Biernik. Piszesz : Gdyby ktoś spytał > się mnie w jakiej kolejności odejdą oni , wymieniłbym tą właściwą Tę włściwą.... Nie gniewaj się , ale to tylko dwód jak dokładnie i z przejęciem przeczytałam Twoją relację. Serdeczności Fil. Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Cztery spotkania z ordynatorem Mirosławem G. 19.06.07, 14:19 Błędów jest cała masa , nie przygotowuję się do pisania , po prostu siadam do klawiatury i klikam , kończę naciskam wyslij i już . Może gdy skończę i wszystkie odcinki skopiuję ,wtedy dopiero dołożę należytej staranności i poprawię całość . Życie każdego z nas jest powieśćią samą w sobie . Moja zbytnio nie odbiega od waszych . Ale tak jak powiedziałem, piszę bo chcę tym którzy mogą zachorować pokażać ,że to nie jest wyrok , jak i to ,że o zdrowie należy dbać od pierwszego dnia istnienia aż po kres . I nie przejmować się odejściem Jesteśmy ziarnem rzuconym na ten świat a przecież i on dobiegnie końca . Z prochu powstałeś i w proch się obrucisz . Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Cztery spotkania z ordynatorem Mirosławem G. 19.06.07, 14:42 Osobiście nie zwracam uwagi na błędy,sama też robie ''byki''.Filomena rówież.Treść i Twoje opisywanie tego co czujesz,jak odbierasz to dla mnie ważniejsze. Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Cztery spotkania z ordynatorem Mirosławem G. 19.06.07, 14:43 Zaraz znów dostaniesz od Fil,za obrucisz)))))))))))) Odpowiedz Link
wiktoria53 Re: Cztery spotkania z ordynatorem Mirosławem G. 19.06.07, 15:55 Sagi, błędami się nie przejmuj, każdy je robi. Na forum też, ale to nie ważne. Czytam Twoje opisy przejść ze służba zdrowia i Twoje odczucia, uczucia zwiazane z chorobą....tak pięknie piszesz o swoich przejściach....nie każdy potrafi się otworzyć. Wcale nie jesteś małomówny, zapewniam. Nawiasem mówiąc ja zawsze lubiłam się wypowiedzieć na piśmie Sagi, czekam na dalszy ciąg. Sporo przeżyłeś, ale ważne, że JESTEŚ.Pozdrawiam. Odpowiedz Link
sagittarius954 Anin jest piękny wiosną. 19.06.07, 16:54 Rok 2004 to także moje rozpoczęcie przygody z komputerem . Sam pewnie nie wpadłbym na ten pomysł ,ale moja córka kończąc studia prawnicze i zaczynając pracę w jednym z hipermarketów postanowiła sobie kupić ten cud techniki . Jeszcze nie wiedziała ,że tato zawładnie tym cudem na całe dnie i wieczory. Po otrzymaniu moich papierów z wypisanymi tam wszystkimi dolegliwościami , lekarze z Anina postanowili mi pomóc . W przeciągu dwóch tygodni otrzymałem wezwanie telegraficzne do stawienia się na oddziale choroby wieńcowej . Klinika położona jest w środku lasów , teraz już otoczona domkami jednorodzinnymi . Dawniej szpital dla vipów , teraz dostępny dla wszystkich, gdzie ratuje się autentycznie życie człowieka . Samo przyjęcie do szpitala to długie oczekiwanie w kolejce takich cherlaków jak ja . Problem ten jesli nie został rozwiązany jest jednym z tych które uderzają w pacjenta . Tamtym wejściem nie zostałem od właśnie 2004 roku wpuszczony do szpitala , może to i dobrze... Samo badanie choć zawiera napewno w sobie, jakiś procent niebezpieczeństwa dla pacjenta, jest w zasadzie zabiegiem zjadliwym w sensie uprzykrzenia standartu leżenia w szpitalu . Trwa około 45 minut . Nacięciem w pachwinie prawej nogi lekarze wprowadzają wzierniki do tętnicy i kierunkują ją do serca , gdzie poprzez wstrzyknięcie kontrastu wykonuje się zdjęcia lub zapisuje sie pracę tętnic wieńcowych serca . Badanie u mnie wykazało zajęcie jednej tętnicy w zakresie 75% , jednak tętniaka , oraz niedomykalność zastawkową .Okres 12 godzin po zabiegu jest najbardziej przykry . Z uciśniętą noga w pachwinie przez dwanaście godzin jest człowiek unieruchomiony . Trzeba dużo pić napojów, przynajmniej około dwu litrów, aby wypłukać kontrast. Ponieważ lekarz prowadzący, nie zgodził sie na wykonanie operacji zakładając ,że będąc na środkach lekowych mogę jeszcze długie lata żyć z nim w spokoju . Niestety nie wziął pod uwagę moich sugestii ,że pracuję jako konserwator na trzy zmiany w pełnym wysiłku fizycznym . Ponieważ zawyrokowano u mnie wstawienie stentu do tęnicy wieńcowej specjalnego, którego nie czepiają się płytki krwi musiałem wybyć ze szpitala i pojawić się w nim znów za dwa tygodnie . Od pażdziernika tego roku miałem też stać sie klientem, kliniki chorób wad nabytych serca . Tamten okres nie był czymś niezwykłym i pobyt w odziale hemodynamiki wspominam dobrze . Czysty jasny pokój na dziesięć łóżek , jedna pielęgniarka obsługująca leżąćych chorych . Miła obsługa , mili lekarze , a w mojej świadamości utrwalał się obraz szpitala gdzie więcej chorych otrzymuje dar życia . A przecież tak nie było . 30 % chorych z zawałem serca umiera nie doczekawszy sie pomocy, 30 % chorych umiera uzyskawszy pomoc lekarską , a tylko 30 % żyje sobie nadal , dalej zapychając tętnice dymkiem z papierosa i niezdrowym jedzeniem . W moim umysle powstała mysl ,żeby wreszcie coś zrobić dla siebie , swojego serca . Z paleniem znów nie miałem nic wspólnego od kilku lat , a jedzenie było moją zmora . Praca powodowała ,że całymi godzinami chodziłem głodny , gdy wreszcie dotarłem do domu napychałem sie nieprzeciętnie . W moim pokoju za pierwsza bytnością w szpitalu leżał młody człowiek już po zawale . Zył tylko na kawie od 6.00 do 18.00 Lecz wracając do domu przez bite sześć gdozin jego drzwi lodówki nie zamykały sie . Na konsekwencje takiego trybu życia długo nie trzeba było czekać . To był przykład dla mnie , zabierz ze sobą do pracy , nawet dwa śniadania i nie pozwól, aby twój żołądek odczuwał głód. Ach te postanowienia , przez półtora roku było wszystko wporządku , ale wystarczyło zapomnieć ojakimś czynniku aby doprowadzić sytuacje znów do pierwotnego stanu . Nieraz zdaje mi sie ,że człowiek jest takim dużym dzieckiem brnącym w jakięś niesamowite sytuacje , mimo iż wie co go czeka . Najważniejsze , że znów mogłem podnieść wnusię na ramiona i pomaszerować na lody . Choć rodzina pilnowała bym w domu nie przemęczał się . Ale co dopilnowała w domu tego nie mogła w pracy . Tam nieraz ciężary 50 -80 kg czekały na mnie . Ot życie. Odpowiedz Link
tesunia Re: Anin jest piękny wiosną. 19.06.07, 20:16 Sagi, oj biedny Ty chlopie jestes,wiem cos o tym,slubne przechodzilo przez to samo, mial wlasnie w maju robine angiografi,jest OK,i wlasnie pierwszym razem lezal tak dlugo po tym zabiegu,obecnie maja nowa technike,zatykaja otowr "korkiem" ktory sie sam pozniej rozlasuje po trzech miesiacach,,ucisk mial byc 4 godz,po 2 godz.unali ze wiecej nie trzeba ucisku i zakorkowali i do domciu po 8 godzinach przywiozlam slubnego,od 9 lat jest po bajpasie ,i balonkowaniu ,i po zawale. zycze zdrowka. Odpowiedz Link
wiktoria53 Re: Anin jest piękny wiosną. 19.06.07, 23:00 Sagi, przeszedłeś już wiele i Twoja rodzina również. Dobrze, że ją masz. Trzymam za Ciebie kciuki, aby wszystko było dobrze na dłuuuuuuuuuuuugie lata. Odpowiedz Link
wiktoria53 Pilnuj lekarza, gdy wypisuje receptę 02.07.07, 08:44 Następna groźba strajkujących lekarzy. Tym razem nas straszą, że nie będą wpisywać na receptach numeru PESEL. A bez tego żaden farmaceuta nie sprzeda już nam refundowanego leku ze zniżką. Medycy przekonują, że chcą uderzyć w biurokrację, ale tak naprawdę zaszkodzą pacjentom. Bo to my będziemy więcej płacić za lekarstwa - pisze "Fakt". Lekarze od 1 lipca mają obowiązek wpisywać na receptach PESEL pacjenta, tak nakazuje im najnowsze rozporządzenie ministra zdrowia. Ale medycy, z Krzysztofem Bukielem (46 l.) na czele, już zapowiedzieli, że nie będą tego robić. A dla pacjenta oznacza to jedno - więcej pieniędzy zostawi w aptece. Bo recepta bez PESEL-u nie uprawnia do zniżki! I zamiast za insulinę płacić 34 zł, trzeba będzie musiał na nią wydać aż 136 zł. więcej: www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=50917 Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Pilnuj lekarza, gdy wypisuje receptę 04.07.07, 06:31 W całęj rozciągłości popieram strajk lekarzy i pielęgniarek . I dziwię się bardzo , że tak późno reagują na bezczynność władzy . Mija już siedemnasty rok przemian, w których wiele się dokonało, w różnych dziedzinach . Tylko w jednej jest zastuj . W płacach . Do kogo można mieć pretensje w tym zakresie , jeśli nie do rządzących . To oni obierali drogi rozwoju , to oni decydowali o możliwości rozwoju lub braku takowego. Wreszcie grupa zawodowa pielęgniarek i lekarzy zdecydowała się działać . I bardzo dobrze . A decyzje w tym zakresie , czyli odmowa rozmów i podwyzki ze strony rządu tylko utwierdza mnie jeszcze bardziej ,że te grupy zawodowe powinny zrezygnować z pracy . Po prostu . Ile trzeba mieć lat i jakie wykształcenie , aby nie można było wprowadzić samodzielnego wykupowania na karnet, książeczkę zdrowia, lub inny dokument leków. Dlaczego zmusza się pacjentów przewlekle chorych do systematycznego chodzenia do lekarzy w celu wypisania recepty? Po co marnować pieniądze z NFZ za wypisanie recepty ? Ja wiem , każda działalność lekarza jest lub powinna być wyceniona i liczy się przy sumowaniu operacji wypisywania recepty. Dlaczego tej sprawy nie można uregulować ? Ja wiem dlaczego . Ta włądza kocha rządzić . I każdy przejaw utraty jakiegoś czynnika władzy na rzecz społeczeństwa , jest przez nią uznawany jak odbieranie jej mandatu . Obawa o ster władzy jest silniejsza niż dobro społeczeństwa, w wielu drobnych sprawach mogących sprawić ,że życie stanie się mniej uciążliwe . Teraz już wiem ,że ta włądza niczym nie różni się od tej z przed lat ani od tej która nadejdzie . Że trzeba siłą niemal w każdej dziedzinie życia wydzierać wolność . Bo wolność to nie tylko paszport i możliwość wyfrunięcia z kraju kiedy się chce . Wolność to też możliwość decydowania o sobie w wielu dzidzinach życia, miedzy innymi w dziedzinie zdrowia . I dlatego popieram ten strajk, nawet gdyby miał przybrać drastyczne formy . Bo nie ma nic gorszego niż wolność zakamuflowana , zakłamana , nieprawdziwa . Odpowiedz Link
wiktoria53 Uzdrawiająca siła sugestii 14.07.07, 17:32 Długi artykuł, ale ciekawe wyniki badań. Fragmenty : "Co cztery minuty do jej krwioobiegu wpływa mililitr roztworu soli fizjologicznej. Zubieta i jego koledzy rejestrują, co dzieje się w mózgu badanej. Z sygnałów tomografu emisji pozytronowej mogą odczytać, jak własne środki przeciwbólowe organizmu (endorfiny) łączą się z receptorami w mózgu. Czysta sugestia wywołuje więc biochemiczną odpowiedź w mózgu – skutkiem tego odczuwany ból zaczyna się zmniejszać." "Wyniki badań naukowców nie pozostawiają wątpliwości: bez względu na to, czy chorzy ludzie przyjmują lekarstwa, poddają się operacji, czy po prostu rozmawiają z terapeutą – każdy przejaw dbałości o nich, zarówno w sferze medycznej, jak i psychologicznej, pomaga wyzwolić samoleczące siły organizmu. Siła ludzkiej wyobraźni, uważa turyński naukowiec, może "uruchomić w organizmie mechanizmy podobne do tych, jakie aktywowane są przez leki". "Zjawisko zwane "efektem placebo“ (z łacińskiego: spodobam się) to być może najpotężniejszą zasada działająca w leczeniu. Korzystano z niej na przykład w czasie II wojny światowej: gdy skończyła się morfina, chirurdzy aplikowali potajemnie wielu rannym żołnierzom roztwory soli – a ci błyskawicznie odczuwali ulgę w cierpieniach." portalwiedzy.onet.pl/4868,11122,1423529,1,czasopisma.html Muszę sięgnąć "Potęgę podświadomosci" J. Murphiego ( nie wiem czy dobrze odmieniłam Odpowiedz Link
malwina52 Zbadaj się sam... 08.06.07, 07:53 W aptekach można kupić bez recepty testy diagnostyczne. Dzięki nim możemy sami sprawdzić stan naszego zdrowia, np. przekonać się, czy grozi nam nowotwór jelita grubego, okrężnicy, wrzody żołądka lub dwunastnicy, a nawet czy jesteśmy nosicielem HIV. sprawdzic poziom cukru we krwi, moczu, czy poziom cholesterolu. Moze to sposob na omijanie kolejek do lekarzy i dlugie czekanie na badania, na ktore lekarze pierwszego kontaktu niechetnie daja skierowania. Odpowiedz Link
tesunia Re: Zbadaj się sam... 08.06.07, 10:30 a to ciekawostka, zastanawiam sie: na ile sa trafne wyniki? i jaka jest cena zakupu? Odpowiedz Link
regine Re: Zbadaj się sam... 08.06.07, 12:41 Oj, wolała bym nie robić testów. Boję się strasznie świadomości, że może "coś we mnie siedzi"(chorób i bez testów mam do licha). Wiem, ze lepiej zapobiegać, niż leczyć. Ale jeśli by mi test wykrył jakąś dodatkową chorobę, to samym myśleniem, że coś mi jest, dobiłabym się zupełnie. Wolę nieświadomość. Taki ze mnie chyba tępy człek i tchórzliwy bardzo. Choć wiele osób uważa mnie za chojraka Odpowiedz Link
filomena1 Czy ? 10.06.07, 11:30 Nie wiem. czy juz tu była o tym mowa. Czy robicie regularnie mamografię? Czy to musi być takie bolesne? i nie jest szkodliwe? Odpowiedz Link
regine Re: Tak, robię, co 2 lata. 10.06.07, 11:53 Zabieg nie jest wogóle bolesny. Miałam takie badanie już 3 razy. Tak jak RTG klatki piersiowej, czy złamanej nogi. Badanie mammograficzne, po 45 roku życia powinno się przeprowadzać obowiązkowo co 2 lata. Jeśli są wskazania, (jakieś zmiany w badaniu mammograficznym), lekarz zleca zrobienie USG piersi. U nas w kraju, NFOZ prowadzi w tym roku zmasowaną, bezpłatną akcję. Wszystkie panie, które ukończyły 50 lat, dostały pisemne zaproszenie do wytypowanych szpitali, które posiadają mammograf. Trzeba tylko telefonicznie umówić się na wizytę. Nie jest szkodliwe, bo nie robi się tego codziennie, i naprawdę nie boli. Nie wiem co miałaś na myśli pisząc - "Czy to musi być takie bolesne ?" Może biopsja jest bolesna i nieprzyjemna. Odpowiedz Link
filomena1 Re: Tak, robię, co 2 lata. 10.06.07, 12:01 Boli bardzo, Spada na piersi taki pręt i sciska je jak tubke z pasty. Dopiero wowczas robione jest zdjcie rtg. Mialam ostatnią 4 lata temu tak masakrującą . ze te sprzed dwoch lat odmowiłam, Odpowiedz Link
natla Re: Tak, robię, co 2 lata. 10.06.07, 12:17 Filomena ma rację, nie jest to przyjemny uścisk , ale można zęby zacisnąć i wsadzić biust pod prasę, trudno. Odpowiedz Link
regine Re: Tak, robię, co 2 lata. 10.06.07, 12:18 Dziwne. Ale może inną aparaturę macie. Nie przypominam sobie ani prętu, ani bólu po uciśnięci. W lipcu będę to napiszę czy bolało. Być może zapomniałam. Na ból odporna jestem. Migrena tylko potrafi mnie powalić na kolana . Ale zdecyduj się wcześniej. Co 4 lata, to zbyt długa odległość między badaniami. Profilaktyki nigdy za wiele. Moja siostra co roku robiła mammografię i po 3 miesiącach od ostatniej mammografii, sama wykryła sobie guzek. Okazało się, po USG i biopsji, że to rak piersi. Jest już dobrze. Usunięto jej tylko guzek i pachowe węzły chłonne. Już jest i po chemoterapii i radioterapii. Szanse na całkowite wyleczenie raka są zadawalające bo dostała 90% szans. Wróciła do pracy. Więc, tak szczerze mówiąc, badanie mammograficzne powinno wykryć powstający guzek. Nie było go, a po 3 miesiącach miał wielkość jajka gołębiego. Wiec czy badanie mammograficzne jest aż tak miarodajne, czy było źle wykonane...Lub opisane przez radiologa ? Same niewiadome... Nie chcę Cię straszyć, tylko opisałam przypadek. Może nietypowy. Ale wątpliwości są.... Odpowiedz Link
filomena1 Re: Tak, robię, co 2 lata. 10.06.07, 15:55 opowiem jutro po południu. OPtymizmu i dobrej mysli mi nie brak. ale...... Odpowiedz Link
filomena1 Re:Uffa. co za ulga...Nic, a jak to wiele. 15.06.07, 15:26 dziewcze, które rtg wykonuje okazło sie bardzo wrażliwe. Gdy zobaczyła moja pachę, to bardzo się przejęła. Wspólnie dobierałyśmy siłe ucisku. Jakos poszło. Nie było tak źle, ani tak boleśnie jak poprzednim razem. Tutaj panuje zasada. że oglada to dwoch radiologow w dwoch roznych szpitalach. to tak dla pewności. No i Nic. ale jak to wiele. To jeszcze nie koniec perypetii, ale już jest pewien komfort spokoju w tym zakresie, jeden etap . Odpowiedz Link
tofika Re:Uffa. co za ulga...Nic, a jak to wiele. 15.06.07, 15:39 FIlomeno,powodzenia w nastepnym "etapie"a wyniki takie jak po pierwszym-- poprostu pomyslne! moje wszystkie badania byly bolesne (momografia) a naprawde jest co ulozyc na te okienko,jest ,a co sie dzialo podczas badan w czasie leczenia... ale jak musi to musi.. fakt ,naprawde zdazylo nieraz o znikome bole.. sa osoby ktore robia podczas badania z wielka delikatnoscia, a sa tez ze nie ma zupelnie wyczucia machnie cialkiem piersi az aparat zadrzy.. Odpowiedz Link
graga211 Mammografia 16.06.07, 20:07 Był czas, że musiałam co pół roku robić mammografię, potem już 1x w roku i samej machiny nie wspominam tak źle, jak Filomena. Badania nie dokuczały mi, choć mój nr stanika jest DDD. W obu piersiach siedziało draństwo, tzn. 5 draństw: w jednej 3, w drugiej 2. Te 3 z lewej wkrótce (po dobraniu właściwej dawki hormonów) znikły i pozostały 2 w prawej, które trochę pobolewały ale nie rosły, po prostu tylko sobie były… Skóra cierpła mi jedynie wówczas, kiedy radiologowi coś się nie podobało i wypisywał skierowanie na USG „dla pewności”. Ale tam okazywało się wszystko bz czyli OK. Ostatnie badanie wykazało obecność już tylko 1 guzka, który nie dokucza i mam nadzieję, że zresorbuje się jak pozostałe. Nie mniej jego jak i całej reszty skrupulatnie pilnuję, nawet i tych niby śmiesznych, jak np. pojawienie się pieprza z boku piersi. Początkowo był to maleńki pieprzyk, który jednak rósł, robił się wypukły, w końcu zaczął swędzieć, a kiedy również zaczął zmieniać kolory, to już nie czekałam na nic, tylko poszłam prosto do chirurga onkologa, który od ręki wyciął dziada. I spoko. Na badania cytologiczne także radzę biegać 1x w roku, bo jakby co, to nie będzie żadnego „zmiłuj się”. Tu idzie o życie, a nie o zwykły hazard: kto, kogo i czy. Niestety… A Ty, Zbychu, pisz dalej, bo to jest interesujące. Bardzo chciałabym jeszcze przeczytać relacje Czarnego, gdyż oboje możecie niejednemu pomóc, niejednego uratować, czy choćby tylko wesprzeć, kiedy mu się wydaje, że nie ma już dla niego ratunku. Pozdrawiam i życzę końskiego zdrowia. (…choć nie wierzę, że konie mają je aż tak stalowe….) Odpowiedz Link
madzia-tadzia Re: Mammografia 15.07.07, 16:56 Robiłam 4 lata temu ale ostatnio dostalam zaproszenie do badania w ramach profilaktyki zwalczania raka piersi. Skorzystam z najblizszej wolnej chwili i wykonam to badanie. Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Mammografia 15.07.07, 18:54 Ja robiłam dwa lata temu a powinnam zrobić dużo wcześniej,Jak juz zaczełam wedrowkę po ''dochtorach'' to i mammografia jest w planie. Odpowiedz Link
krista57 Re: Mammografia i inne badania... 15.07.07, 19:52 Jestem po wszystkich koniecznych badaniach. Czuję sie fantastycznie to i wyniki wyszły dobre. Najwazniejsza jest aktywnośc fizyczna i wiara w to,że jest się zdrowym. Dolegliwosci ?....w każdym wieku "musi" coś doskwierac. Odpowiedz Link
wiktoria53 Re: Mammografia i inne badania... 09.09.07, 14:02 Wkrótce mam wizytę u lekarza - zarejestrowałam sie juz na początku lipca.Przed wejściem do gabinetu muszę wykonac mammografię. Odpowiedz Link
wiktoria53 Jak dbamy o zdrowie? 09.09.07, 14:40 No, chyba zdarza sie zaniedbywać to nasze zdrówko. Ostatnio cierpiałam na rwę. Spać nie mogłam, chodzić nie mogłam, a ból był niesamowity. Dlaczego zwlekałam z wizytą do lekarza? Otóż w przeszłości wiele razy brałam leki, zastrzyki, które tak naprawdę poza bólem przy wkłuciu nie ujawniały swojej obecnosci w moim organizmie. Krótko mówiąc nie odczuwałam zadnych pozytywnych efektów leczenia. W końcu jednak odwiedziłam pania doktor z nadzieją.Opłacało się. Przepisała mi zupełnie inne zastrzyki, 2 rodzaje, czyli otrzymuje codziennie 2 zastrzyki.Juz po pierwszych dwóch dawkach odczułam ogromna ulgę i na mojej twarzy zagościł uśmiech.Leków przeciwbólowych w kapsułkach nie muszę brać.( Również przepisała p.doktor) Na sen otrzymałam wspaniały lek, (nieuzależniający)po którym wreszcie zasypiam i nie męczę się.No i śpie długo Mam zalecienie jeździć rowerkiem, na który niebawem wsiadam. Wspomnę jeszcze o podstawowych badaniach krwi oraz ekg, na które otrzymałam skierowanie. Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Jak dbamy o zdrowie? 09.09.07, 16:30 Brawo Wiktorio,nie bedziesz taraz buszowac po necie nockami)) Masz rację,czasami zaniedbujemy się i nie odwiedzamy za często lekarzy,wiem coś o tym.Mammografię powinnam zrobić dawno,ale...... Mam termin na listopad,pozatym wszystko u mnie jest okey,poza choresterolem,biorę tabletki jedna dziennie i kontrola co trzy miesiące,będę tego pilnować. Odpowiedz Link
mania1119 Re: Jak dbamy o zdrowie? 09.09.07, 17:48 No wlasnie,a propos cholesterol.Robia nam totalną wode z mózgu.Ledwie sie nastawiłam na kupowanie produktów "light"-a nagle sie okazuje,ze jednak trzeba jeśc świeze masło i inne takie (w granicach zdrowego rozsądku oczywiscie).No to dla mnie w sam raz-ale jak naukowcy zmienia zdanie a ja zostanę ze swoja nadwyżką w wynikach? Odpowiedz Link
ovaka Re: Jak dbamy o zdrowie? 09.09.07, 17:58 a ja jestem po wielkim wyczynie zdrowotnym.Przed tygodniem przeszłam przez 12 dniowa głodówke zupełna .I teraz własnie napawam sie smakami zwykłych ziemniaków i marchewki!No i pójde sprawdzic moje OB, które było niestety bardzo niedobre-sprawdze czy głodówka pomogła.Lubie zobaczyc konkretne fakty. Odpowiedz Link
natla Re: Jak dbamy o zdrowie? 09.09.07, 18:07 Brawo Takasiaka!!! A wątpiłam w Ciebie. Nagroda musi być w postaci dobrych wyników. Mnie na taki wyczyn w tej chwili nie stać. Zajadam zmartwienia. Odpowiedz Link
wiktoria53 Ovaka, jestem pełna podziwu 09.09.07, 18:14 dla Twojej determinacji. Oj, to ja jestem słaba istota. Odpowiedz Link
wiktoria53 Produkty " light" nie zawsze zdrowe 09.09.07, 18:22 Tak zwane produkty light nie do końca “pozwalają się sobą” bezkarnie objadać. Dlaczego tak jest? Otóż wprawdzie, niektóre z tych produktów nie zawierają tłuszczu, ale maja sporo cukru (np. jogurt 0% tłuszczu bardzo często jest dosładzany i ma tyle samo kalorii, co niepoddany żadnej obróbce). Ponad to pokarm sztucznie słodzony, w przeciwieństwie do naturalnego, nie ma zdolności hamowania apetytu. W rezultacie często, jemy go dwa razy więcej, gdyż mózg nie dostaje informacji do zakończenia posiłku. www.wellnesslife.pl/index.php?view=new&lev=03&dest=749&in=7&box=centermdl nizej ciekawe artykuły Odpowiedz Link
ovaka Re: Ovaka, jestem pełna podziwu 09.09.07, 18:30 Głodówki robie od wileu lat, przeszłam juz ich chyba z 12-15.Mój rekord to 14 dni, i zawsze pod koniec czuje sie super.A w trakcie to róznie,lepiej i gorzej.Ale napewno łatwiej mi głodowac niz miec jakąś diete niskokaloryczna typu -pół jajka i pomidorek.Tego nie wytrzymuje !Albo jem ,albo nie jem! Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Ovaka, jestem pełna podziwu 09.09.07, 18:43 Masz silną wolę ,moje gratulacje Ovaka!! Odpowiedz Link
dankarol Re: Ovaka, jestem pełna podziwu 10.09.07, 12:33 obiecuję sobie, że raz w tygodniu będę miała dzień bez jedzenia i zawsze kończy się ten dzień kolacją. Żeby zrobić prawdziwą głodówkę, to chyba musiałabym wyjechać z domu Odpowiedz Link
mania1119 Re: Ovaka, jestem pełna podziwu 10.09.07, 23:36 ja tez. Niestety,ciagle walcze,ostatnio sprowadza sie to do kolejnych "pozegnań' z jedzeniem,bo żeby kontrolowac je-musze mieć w miare"swobodna"głowe.A stressy zajadam i to bez opamietania. No i dużą nadzieję co do i cholesterolu i schudniecia pokładałam w tych light'ach,a okazuje sie jak w poście Wiktorii.No to wróciłam do masła i az sie boje,co mi tam w organizmie narasta. Odpowiedz Link
dankarol Ziemniaki dobre na różne rzeczy 23.09.07, 22:17 zdrowie.onet.pl/194,28726,1,,,dieta_ziemniaczana,diety.html Wygładza zmarszczki, odtruwa organizm, wzmacnia włosy i paznokcie, i przede wszystkim odchudza. Co? Ziemniak! Przekonanie, że ziemniaki tuczą, jest dalekie od prawdy. Wprost przeciwnie: mają niewiele kalorii i doskonale wpływają na układ pokarmowy, łagodząc jego dolegliwości, tj. niestrawność, wrzody żołądka, zaparcia. Ponadto oczyszczają organizm ze szkodliwych produktów przemiany materii i sprzyjają prawidłowemu obiegowi wody w organizmie. Wszystko to razem sprawia, że jedząc ziemniaki, można schudnąć i odmłodnieć. Trzeba jedynie przestrzegać dwóch zasad ich przygotowania: nie smażyć ich i wystrzegać się podawania z zawiesistymi sosami. Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Jak dbamy o zdrowie? Ovaka!!!! 09.09.07, 18:13 Nic nie jadłaś???? ło matko jak mogłas funkcjonować,sama jestem ciekawa Twoich wyników,daj znac jak bedziesz po badaniach.Podobno dobrze robi taka głodowka,ale ja bym nie wytrzymała bez jedzenia tyle czsu. Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Jak dbamy o zdrowie? 09.09.07, 18:05 Ale byka zrobiłam z cholesterolem(pisownia)przepraszam!! No ,właśnie produkty light wcale nie są takie zdrowe(a mnie się wydawało..)Mam listę co można jeść a czego unikać należy i mam te listę no...nie skończę,smażonego unikam i tak moja wątroba buntuje się na ''brązową skórkę''podejrzewam,ze mój ojciec zostawił mi w spadku cholesterol(dobrze napisałam?)cierpiał na te dolegliwośc od młodych lat. Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Jak dbamy o zdrowie? 15.07.07, 14:42 A wiesz Wiktorio,ze ''Potega podświadomości''nauczyła mnie życia na''nowo'' potem poleciam tą mądrą ksiązkę koleżance,która była bardzo załamana do dzisiaj mi dziękuje.Jak niema nikogo w pobliżu z kim mozna pogadać,wypłakać sie w rękaw to cięzko jest wyjśc z opresji. Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Jak dbamy o zdrowie? 15.07.07, 14:45 Zaczełam wedrowkę do lekarzy full program,wszystko co jest mozliwe do zbadania w przyszlym tygodniu obłozona jestem terminami,nie znosze chodzic ''po lekarzach'' ale czasem trzeba zrobić''prześwietlenie''organizmu i ciała Odpowiedz Link
dankarol Sen i wypoczynek 27.09.07, 01:04 W pracy i w domu mamy mnóstwo obowiązków aby nim podołać wielu z nas zaniedbuje sen, nie mówiąc już o chwili odpoczynku w ciągu dnia. Tymczasem przemęczony organizm nie jest w stanie funkcjonować prawidłowo. Większość ludzi potrzebuje od siedmiu do ośmiu godzin snu. Sen to więcej niż tylko zwykły odpoczynek, jest to bardzo złożony proces. W trakcie snu w organizmie zachodzą przemiany wpływające na układ odpornościowy, narządy odpoczywają, krwiobieg się oczyszcza, następuje przywrócenie równowagi chemicznej i regeneruje się układ nerwowy. Do dzisiaj nie poznano zasadniczej roli snu. kobieta.wp.pl/kat,26379,wid,9089836,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=1 No to dobranoc Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Sen i wypoczynek 28.09.07, 18:33 Siedem godzin snu,zupełnie mi wystarczy,ale są dni że wyleguję sie dłużej jak za oknem szaro i ponuro w dzień bardzo rzadko ucinam drzemkę. Odpowiedz Link
dankarol Czekolada dla zmęczonych 07.10.07, 01:37 Codzienna porcja specjalnie skomponowanej gorzkiej czekolady może pomóc osobom z zespołem przewlekłego zmęczenia. Zespół przewlekłego zmęczenia objawia się nie tylko stale odczuwanym zmęczeniem, ale też częstym bólem mięśni, zaburzeniami snu i świadomości oraz obniżeniem ciepłoty ciała. Schorzenie często uniemożliwia sprawowanie codziennych aktywności, na przykład chodzenie do pracy czy szkoły. Laicy najczęściej nie wierzą w istnienie takiego schorzenia i uważają je za zwykłe lenistwo. Leczenie jest często nieskuteczne - trudno leczyć coś, czego nie rozumiemy. Specjaliści z Hull York Medical School przez 2 miesiące podawali części pacjentów z zespołem przewlekłego zmęczenia po 45 gramów dziennie specjalnie przygotowanej czekolady o dużej zawartości ziarna kakaowego, a pozostałym - taką samą ilość białej czekolady zabarwionej na brązowo. Ci, którzy dostawali gorzką czekoladę czuli się mniej zmęczeni, zaś po odstawieniu czekolady samopoczucie ponownie się pogarszało. Zdaniem autorów badań, działanie czekolady może wynikać z wpływu zawartych w niej polifenoli na mózg - zwiększa się w nim wytwarzanie serotoniny, której niedobór wydaje się mieć związek z zespołem przewlekłego zmęczenia. Zastrzegają, że w spożyciu czekolady trzeba zachować umiar, choć w porównaniu z wieloma lekami jest nieszkodliwa. W każdym razie żaden z uczestników eksperymentu nie przybrał na wadze. (PAP) pmw/ ls/ kobieta.wp.pl/kat,48772,title,Czekolada-dla-zmeczonych,wid,9260360,wiadomosc.html Odpowiedz Link
wiktoria53 Badanie kolonoskopowe 04.08.08, 20:00 Czy ktoś z Was poddał się temu badaniu? Jest ono nieprzyjemne, ale czy bolesne? Mam zamiar w niedługim czasie pójść na tego typu badanie. Podzielcie się uwagami na ten temat. Odpowiedz Link
tofika Re: Jak dbamy o zdrowie? 28.09.07, 10:11 tym razem .. jak panowie maja dbac o zdrowie. facet.wp.pl/wid,9234522,wiadomosc.html Odpowiedz Link