mam już dość tej ciągłej niepewności, tych obaw co jeszcze mi wyskoczy!!!
ciągłe napięcie, niechęć do ludzi - szczególnie koleżanek MAM. To wieczne
czekanie na TE dni, a potem i tak klops...nie wiem czym w życiu zawiniłam, że
mam taką karę. Mam dość, jestem zła, rozgoryczona słaba i wyć mi się chce.
przepraszam, że o tym piszę ale nie wiem komu nogłabym o tym powiedzieć?
mężowi? tak bardzo jak kocha tak nie zrozumie, matce? nie! serce by ją
bolało...przyjacióki to mamy albo przyszłe...nie mam już sił.