Temat nie na sobotę

30.08.08, 10:32
Zaprzeczcie proszę a poczuję się lepiej, bo mam przekonanie, że oto wyrosło
nam pokolenie /aktualni 16-30-latkowie/, które wszędzie i na każdym kroku
lekceważy, traktuje pobłażliwie osoby starsze. Nie wspomnę już o próbach
wykorzystywania.
Fakt, stary człowiek reaguje wolniej i wolniej myśli, czasem źle ocenia
sytuację, jednak, czy to usprawiedliwia dyskredytowanie starości. Problem jest
dużo szerszy, bo nawet już niechętnie leczy się osoby po 70-tce, chociaż nikt
tego głośno nie powie.
My wychowaliśmy tych młodych ludzi, tylko kto czuje się za to odpowiedzialny?
Czy takie zachowania młodzi obserwowali u rodziców?
Kiedy syn odmówił udziału w imprezie i szczerze przyznał, że ma obowiązki
wobec dziadka, złośliwych aluzji słucha od tygodni.
    • sagittarius954 Re: Temat nie na sobotę 30.08.08, 11:50
      Niestety, prawa rynku preferują młodych , w gazetach młodzi i piękni , w pracy
      przyjmują tylko młodych , i chyba na niewiele zdaje się wychowanie , kiedy to
      rynek zaczyna odgrywać najważniejszą rolę . Dlatego niektóre postawy , choćby
      właśnie dziadka , babci są zupełnie niezrozumiałe . Ludzie za bardzo uwierzyli,
      że za pieniądze kupią nie tylko towar, ale i uczucia . Po prostu taki czas i
      żadne nawoływanie do opamiętania się nie da rezultatu . Dopiero bessa , na rynku
      i niedogodności życiowe znów spowodują ,że postawy dziś niedoceniane staną się
      aktualnie potrzebne.
    • natla Re: Temat nie na sobotę 30.08.08, 11:52
      Ani nie potwierdzę, ani nie zaprzeczę. Myślę, że to tylko zależy od
      wychowania w domu rodzinnym. W końcu z niego młody człowiek czerpie
      wzorce.
      A stary człowiek, jako coraz mniej użyteczny, dla wielu ludzi staje
      się przeźroczysty. Ja w takich momentach mówię.....wszystko przed
      tobą (panią, panem).
      Ale znam też wielu młodych ludzi tak chętnych do pomocy czy nawet
      wspólnego towarzystwa, że aż czasem mnie zatyka.
      • maladanka Re: Temat nie na sobotę 30.08.08, 13:00
        ostatnio kilka razy odwiedzałam Centrum Pomocy Rodzinie -
        zatrudnione same młode panie,wręcz dziewczęta - a
        interesanci,wiadomo,inwalidzi,biedni,sami ludzie z problemami.W
        jednym pokoju urzędniczki cierpliwe,usmiechnięte,powtarzające
        informację głosniej lub przygotowane,miały karteczki z wyraźnie
        napisanymi informacjami.W drugim pokoju,panie ważne,nadęte..
        A z miłych wydarzeń: na wczorajszej wycieczce spotkałam
        znajomych,których nie widziałam tak dawno,że zdążyły im dzieci
        dorosnąć.Te dorosłe dzieci też były,czyli 3 pokolenia razem.I wnuk
        znajomej powiedział do mnie takbig_grinziękuję pani,że dzięki pani i pani
        mężowi,moja mama i babcia mają takie fajne wspomnienia.
        No i nie napić się wódki z takiej okazji?
        A kolejny dowód,że jeśli rodzina jest rodzinna,to problemów
        wychowawczych nie ma lub są do rozwiąznia w miarę bezboleśnie.
        I stosunek do starszych przede wszystkim z rodzinnego domu się
        wynosi.
    • skrzydlate Re: Temat nie na sobotę 30.08.08, 12:26
      a moim zdaniem ludzie są różni, niezależnie od wieku, jakos nie mam do mlodych
      pretensji, bo starzy nie są lepsi, sa inni po prostu
      • polnaro Re: Temat nie na sobotę 30.08.08, 13:56
        Ludzie są różni, tym bardziej uwidacznia się problem marginalizacji seniorów,
        każe im się korzystać "z łaski" pracującego społeczeństwa, a oni przepracowali
        swoje i tej łaski nie chcą, bo mają prawo do godnej starości, ktoś kiedyś
        korzystał z ich pracy, im też zabierano prawie połowę wynagrodzenia.
        Wady i zalety młodych i starych oczywiście się równoważą, postępujący wiek nie
        zmieni złego w anioła. Jednak ogólne nastawienie społeczeństwa, ta atmosfera
        ...moim zdaniem brak szacunku. Bywam w różnych miejscach gdzie starszych ludzi
        jest dużo i widzę tę chłodną uprzejmość i zniecierpliwienie każdym potknięciem
        starej osoby.
        • skrzydlate Re: Temat nie na sobotę 30.08.08, 22:02
          zgadza się, ale nie szanuje się nie tylko starych, nie szanuje się tez biednych,
          nie szanuje się delikatnych i sprawiających wrażenie słabych, tych, których
          uważa się za bezbronnych generalnie, tzw "innych"... i mam poczucie że to jest
          odwieczna sprawa.. brak kultury,
          pamietam opowieści zaprzyjaźnionego doktoranta z Bułgarii, który 20 lat temu
          opowiadał, ze nigdy nie mógl spokojnie dojść wieczorem do domu (Warszawa), za
          bardzo czarniawy był jak na naszą polaczkowską mentalność
          smile))
          jak sądzę zachowuja się tak tylko prymitywy i nie tylko u nas w Polsce
          • milata2 Re: Temat nie na sobotę 01.09.08, 15:58
            Kwestia wychowania i wzorce w rodzinie – na pewno odgrywają dużą
            rolę, dzieci są bystre i każde zniecierpliwienie i zmarszczkę na
            czole rodzica w odpowiedzi na nieporadność dziadka lub babci
            wychwycą, a już szczególnie ironiczny uśmieszek czy uwagę. Ale też i
            wrażliwość dziecka jest różna, uwarunkowania środowiskowe i
            genetyczne, podatność na uleganie złym wpływom. Mamy przykłady, że z
            tego samego domu wychodzi ksiądz i złodziej. Poza tym rodzin
            wielopokoleniowych jest coraz mniej, a dzieci wcześniej się
            usamodzielniają i mają kontakt z dziadkami tylko od święta. Każdy z
            nas znalazłby przykłady na tak i na nie, i trudno coś tu
            generalizować. Młodzi z dobrego domu okazują się narkomanami. Inny
            młody zawsze uczynny i grzeczny zabija w sposób okrutny swoją
            pracodawczynię, bo chce pieniędzy na spełnienie swoich marzeń i
            założenie rodziny (fakt autentyczny).
            Młodym trudno zrozumieć starszych i odwrotnie, różnica pokoleń.
            Starsza pani, ma kochające dzieci i troskliwą opiekę, ale stwierdza,
            że nie zawsze młodzi są w stanie zrozumieć jej nastroje i smutki, a
            nieraz i chorobę. Młodzi uważają, że to tylko narzekanie starszej
            pani, a tu okazuje się najprawdziwsza choroba. Reasumując: nie
            zgadzam się z poglądem, że oto wyrosło nam pokolenie bezduszne,
            lekceważące starszych. Od zawsze starsi narzekali na młodych i
            krytykowali za modę, słownictwo, łamanie zasad itp. Ale czy któreś
            pokolenie młodych zawiodło kiedy trzeba było zdać egzamin z
            dojrzałości i miłości np. do ojczyzny?
            Młodzi są inni, w każdym pokoleniu coś wnoszą , bo każde pokolenie
            tworzy ten świat. Po otwarciu się na zachód zachłysneliśmy się nie
            zawsze dobrymi wzorcami i były takie tendecje do stawiania tylko na
            młodych, ale myślę, że teraz bardziej stawia się na kompetencje i
            doświadczenie.
            • polnaro Re: Temat nie na sobotę 01.09.08, 17:06
              Oby kompetencje i doświadczenie rzeczywiście znalazły należne im uznanie. W
              prywatnych firmach są tego jaskółki. Z drugiej strony nowe technologie dają po
              łapach nawet 40-latkom, nauka pędzi i to jest normalne.
              Trudno wymagać żeby wnuk w dziadku znalazł partnera do gry komputerowej, czy
              tenisa a dziadek mógł rozmawiać z wnukiem o paradontozie. Każdy wiek ma swoje
              prawa, to naturalne.
              Tylko dlaczego wzajemne zrozumienie i szacunek oddalają się wprost
              proporcjonalnie do reklamowanej wszędzie młodości, sprawności i urody. Kto ma
              czas i cierpliwość zastanowić się nad wartościami; szybciej, prędzej, więcej.
              • milata2 Re: Temat nie na sobotę 01.09.08, 18:05
                Każdy wiek ma swoje prawa to prawda, ale należy je wzajemnie
                szanować i respektować. Dlaczego wnuk nie może rozmawiać z dziadkiem
                o paradontozie? Dziadek nie zagra w tenisa, ale może o tenisie z
                wnukiem porozmawiać. A gry komputerowe? Przecież prawie
                dziewięćdziesięciolatki piszą na blogach, jeżdżą na wycieczki i
                robią mnóstwo zdjęć, które potem umieszczają na swojej stronie
                internetowej, uważasz, że gra komputerowa to ponad ich
                możliwości ?... Obie strony mogą sobie wzajemnie imponować, co się
                nie robi dla wnuka.
                piszesz:
                > Tylko dlaczego wzajemne zrozumienie i szacunek oddalają się wprost
                > proporcjonalnie do reklamowanej wszędzie młodości, sprawności i
                urody. Kto ma
                > czas i cierpliwość zastanowić się nad wartościami; szybciej,
                prędzej, więcej.
                A co myślisz o młodych, którzy podążają z drugiego końca świata by
                spotkać się z papieżem (obecnym jak i Janem Pawłem II), oni
                spotykali się by rozmyślać właśnie o wartościach. Albo spotkania
                lednickie? Przybywają na Lednicę, aby stworzyć wspólnotę, przełamać
                samotność, odnaleźć na ważne pytania ważne odpowiedzi.
                A jak kochali naszego już staruszka papieża, uwielbiali go i
                szanowali. To działo się i dzieje na naszych oczach Polnaro, a Ty
                jesteś taką pesymistką. A Owsiak, ile młodzieży się angażuje w jego
                inicjatywę w zbiórkę pieniędzy, bezinteresownie, z potrzeby serca.
                Młodym tylko potrzeba autorytetów do naśladowania, a potrafią i
                kochać i rozumieć nawet "starych"
                • milata2 Re: Temat nie na sobotę 01.09.08, 18:40
                  Jeszcze słówko -
                  Czy można wymagać od młodych jednocześnie nie kochając ich i nie
                  majac do nich zaufania?
                  Jan Paweł II bardzo im wierzył i ufał nazywając ich latoroślami
                  przynoszącymi obfity owoc. To on brał w obronę człowieka, uczył się
                  nie bać i mówił:
                  "Człowieka trzeba mierzyć miarą sumienia, miarą serca.." lub:
                  "Naród jest przede wszystkim bogaty ludźmi. Bogaty człowiekiem.
                  Bogaty młodzieżą!". Albo:
                  "Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś
                  swoje "Westrplatte". Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i
                  wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś
                  obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można
                  zdezerterować".
                  Ponadto nie uciekał od trudnych pytań młodzieży, ale i dużo od nich
                  wymagał.
                  A my rodzice, nie zdmuchujemy często pyłków spod nóg naszych
                  pociech, tylko po to żeby im łatwiej było w życiu? A potem mamy jak
                  mamy.
                  • skrzydlate Re: Temat nie na sobotę 01.09.08, 19:29
                    padło określenie "dobry dom", strasznie mnie ono śmieszy
                    • natla Re: Temat nie na sobotę 01.09.08, 19:48
                      "Dobry dom", to dom, który dobrze wychowuje, wpaja choć podstawowe
                      zasady. To wcale nie musi być dom inteligencki, bo znam
                      dużo "prostych" domów, które potrafią o wiele lepiej wychować
                      młodzież niż niejeden "dobry dom" w dawnym znaczeniu.
                    • milata2 Re: Temat nie na sobotę 01.09.08, 19:59
                      W pewnym sensie masz rację, bo to słowo trąci już myszką i może
                      rzeczywiście wyszedł tu jakiś słowny "mezalians"wink
                      Chodziło mi o dom (w domyśle rodzina), dobrze funkcjonujący, bez
                      patologii. O żadnych wyższych i niższych sferach na pewno nie
                      myślałamwink)
                      • milata2 Re: Temat nie na sobotę 01.09.08, 20:26
                        A swoją drogą jak różne mamy skojarzenia do określenia: "z dobrego
                        domu smile
                        • natla Re: Temat nie na sobotę 01.09.08, 21:34
                          Właściwie, to skojarzenie miałam jedno.....panienka z dobrego
                          domu....dopiero Skrzydlate mi uzmysłowiła, co tej dyskusji może
                          oznaczać dobry dom.
                  • polnaro Re: Temat nie na sobotę 02.09.08, 08:25
                    Wszystko co powiedziałyście powyżej wydobyło "spod" ostatnich moich doświadczeń
                    tę drugą lepszą, bardziej optymistyczną stronę problemu, o istnieniu, której
                    wiedziałam przecież, jednak świeże przeżycia zasiały wiele wątpliwości. Ludzie
                    są różni, oczywiste, ja jednak jak ze ścianą zderzam się z ...nie wiem jak to
                    określić...systemem, nastawieniem ludzi wymuszonym warunkami. Ponieważ te
                    warunki tworzą ludzie, którzy indywidualnie są nawet dobrzy, stąd moje gorzkie
                    refleksje.
                    • del.wa.57 Re: Temat nie na sobotę 03.09.08, 13:47
                      Zaprzeczcie proszę a poczuję się lepiej, bo mam przekonanie, że oto wyrosło
                      nam pokolenie /aktualni 16-30-latkowie/, które wszędzie i na każdym kroku
                      lekceważy, traktuje pobłażliwie osoby starsze. Nie wspomnę już o próbach
                      wykorzystywania.
                      Zgadzam sie z Tobą Polnaro,wyrosło nam pokolenie(nie wszyscy)
                      lekceważących,pyskatych,troche wulgarnych,mamy i cudowna młodziez jak Milata
                      napisała,którzy pomagaja starszym,maja szacunek dla siebie i innych.Kiedyś chyba
                      było inaczej,więcej tłumaczyliśmy dzieciom,rozmawialiśmy dużo i o wszystkim z
                      dziecmi,zwracaliśmy uwagę na zachowanie,uczyliśmy szacunku.Tez pracowaliśmy i
                      musieliśmy godzić obowiązki domowe z pracą,ale jakoś na wszystko czas
                      mieliśmy,wiem sama po sobie.Dzisiaj ludzie pędzą,gonią nie maja na nic
                      czasu,dzieciom kupuje się komputery,mają zajęcie o nic nie pytają a rodzice
                      pewnie szczęsliwi,ze maja spokój,nie musza odpowiadać na kłopotliwe nieraz pytania.
                      • del.wa.57 Re: Temat nie na sobotę 03.09.08, 13:55
                        Przypomniała mi się pewna(przygoda) było to parę latek wstecz....
                        Kiedyś jak byłam u mamy,zauważyłam staruszkę,przygarbioną o lasce,szła drogą a
                        za nią grupa dzieci,wykrzykiwali coś brzydkiego pod babci adresem,słucham i
                        uwierzyć nie mogę,nie wytrzymałam złapałam (gówniarza) za kołnierz i
                        pytam;dlaczego biegniecie za babcią i ubliżacie Jej a jakby to była Twoja
                        babcia? moja babcia nie jest garbata! aaaa i dlatego musicie się z Niej śmiać? a
                        jak Twoja mama będzie stara,garbata też będziesz Jej ubliżać? moja mama nigdy
                        nie będzie stara,brzydka i garbata.

                        Historia powtarzała się niemal co dziennie,nikt nie zwracał uwagi na babcie i
                        dzieci biegnące za Nią,przyzwyczaili się? dlaczego nikt nie porozmawia z dziećmi
                        nie wytłumaczy,że nie można obrażać drugiego człowieka?
                        Muszę coś wymyślić,nie mogę obojętnie patrzeć na codzienną ''zabawę''dzieci.
                        Zwołałam wszystkie dzieci(przedtem kupiłam kilka paczek
                        ciastek,wafelków,cukierków i owoce) zaproponowałam zabawę..ja będę staruszką a
                        wy będziecie rzucać za mną patykami,śmiać sie ze mnie...co? my nie będziemy sie
                        śmiać z pani,dlaczego pytam? nie mam garba,ale pewnie będę miała za parę
                        lat,no..co? albo ty,tak ty Krzysiu jesteś starym,garbatym dziadkiem a my
                        będziemy robić sobie żarty z Ciebie co?
                        Wie pani co? nie podoba nam sie taka zabawa,dlaczego pani wymyśliła taka
                        nie''fajną''zabawę? jak to? widziałam,ze świetnie się bawiliście,rzucając za
                        babcią patykami i od garbusów wyzywając......a my widzieliśmy,że pani ma
                        słodycze i owoce.. to dla nas? tak dla Was,ale mam jeden warunek! kto trafi we
                        mnie''starą i garbatą'' patykiem,zostanie nagrodzony,długa chwila
                        przerwy........odzywa sie Krzysiu(prowodyr) paczki,ja obiecuje pani,że już nigdy
                        nie będziemy śmiać się z tej starszej pani,ani nikt z nas, już ja tego dopilnuje
                        proszę pani.
                        Słodycze rozdałam a dzieci obiecały,że będą babci pomagać, zakupy
                        zrobić,wyplewić czy skopać ogródek.
                        Byłam tam jeszcze parę dni i było mi tak dobrze na sercu,że babcia idzie drogą
                        nie odganiając się od krzyków i kpin dzieciaków,myślę sobie tak, póki tu
                        jestem,jak pojadę zabawa zacznie się od nowa.
                        Pojechałam do siebie,dzwoniłam do mamy często i miałam przemiłe wieści,że dzieci
                        już nie dręczą babci''fajną''zabawą.
                        Babci już nie ma,odeszła,dzieci wyrosły,poszły swoimi scieżkami,czasami
                        spotykam któregoś z paczki jak jestem u mamy i mam ogromną radość i satysfakcję
                        ,ci chłopcy nie zapomnieli rozmowy ze mną i bardzo się wstydzą tamtych
                        szczenięcych i głupich zabaw.

                        A ile jest takich dzieci co świetnie sie bawią,kosztem starszych bezbronnych
                        ludzi ,rodzice to widzą i nie reagują,przecież ich dzieci nic złego robią,bawią
                        się,żartują....
                        To prawda wychowanie wynosimy przede wszystkim z domu.
                      • dwa-filary Re: Temat nie na sobotę 03.09.08, 14:04
                        Tak ,kazde pokolenie spotyka się z nową cywilizacją.Komputery są bardzo potrzebne,ale potrzebna jest kontrola rodziców nad młodymi komputerowcami.Rodzice w pogoni za kasą są szczęśliwi ,że dzieci mają zajęcie,ale zimny ekran komputera NIE PRZYTULI,NIE POGŁASZCZE,NIE nauczy uczuć ,miłości ,szacunku.Dzieci wzorując się na durnych grach są takie jakie są,ale to wina nas dorosłych.
Pełna wersja