Powiem tak... zapewne warto dziś zobaczyć jego koncert. Ale... no właśnie...
Ze wszystkich kawałków jakie zagrał [pomijając fakt, że 3/4 to ograne, stare
kawałki lekko odświeżone] może 3 mi się naprawdę szczerze podobały.
Skwitowałabym tą próbę tak: muzyka to żadna,
ale widowisko będzie zajebiste! Na próbie nie była uruchomiona ani pełna moc
dźwięku 600tysW [wat? wolt? nigdy nie byłam mocna z fizyki]; ani pokaz
laserów nie był pewnie połową tego co pokażą jutro, a i tak robiło towrażenie
[choć na kolana mnie nie powaliło]. Moja koncepcja jest taka: facet wcale nie
jest żadnym geniuszem - robi na ogromną skalę coś, czego nikt nie robi trochę
to przypomina pokaz Davida Coperfielda - wrażenie robi sam fakt, że widzimy
np 20 reflektorów - każdy ze słupem światła na 6 km, sfokusowanych w jedno
miejsce, albo tańczących na niebie. Kolorowe lasery też robią wrażenie. Moim
zdaniem koncert będzie trochę zbyt sentymentalny z okazji rocznicy - b. dużo
odwołań do tamtych wydarzeń, dużo JPII - wiele nut patriotycznych i kiepskie
[wg mnie] teksty, jak to mikołaj kopernik był dla niego inspiracją kiedy
tworzył nowy kawałek... a w Rosji pewnie powie że Gagarin, a w Stanach, że
załoga Apollo13. Jakieś takie wydało mi się to mało szczere. Aczkolwiek to
miłe z jego strony, że przywitał się i pożagnał po polsku.
PUENTA: warto zobaczyć show, na pewno wrażenia będą niesamowite, muzyka
takase [najlepsze kawałki są te z udziałem chóru i orkiestry symfonicznej].
Są 2 sposoby na ten koncert - albo stanąć daleko i podziwiać siłę dźwięku i
pokaz laserów + pirotechnika, albo stać pod samą sceną bo tam impreza będzie
lepsza niż w sfinksie w sopocie

[choć co do muzyki, to polemizowałabym].
Gdybym miała wybierać - wolałabym koncert U2.
p.s. Kwas był niemiłosierny bo publiczność skierowała się do wyjścia 2
kawałki przed końcem próby [fakt, że trzeci raz grali te same kawałki] - aż
Jarre zapytał "Are you still there?" hihiih, ale obciach ;P Wstyd mi było za
ludzi.