17.02.07, 22:51
intuicyjnie czuje, ze dzieci są w życiu ważne. ale nie chce ich urodzic. nie
chce adoptowac całkiem obcych, bo gdy beda powaznie chore, okaze sie, ze moge
byc bezsilna, bo komorki z moich tkanek mogą nie pasować do dziecka, nie będą
miały zgodnosci genetycznej. przynajmniej z jednej strony taki support byłby
potrzebny. albo bardzo dobra zgodnosc genetyczna, ale dzieci nie wybiera się
badaniami medycznymi a sercem, nieprawdaż?
no wiec potrzebny jest rodzic, ojciec dzieci posiadający. cóż z tego, kiedy
to zawsze matki mają opieke nad dziecmi. faceci mają łatwiej.
Obserwuj wątek
    • ludzik_ten_sam Ty poważnie? 17.02.07, 23:39

      W przypadku choroby jego dzieci też nie pomożesz (jeśli Cię dobrze
      zrozumiałam). Osobiście - chcę, ale chcę też wychować je z ich tatusiem, którego
      jeszcze nie ma wink

      I...zawsze mogę być świetną ciocią dla siostrzenicy, małych kuzynków. Staram się.
      Nie jest chyba najgorzej, bo jedno z nich: - Chodź, pójdziemy do nich, dadzą
      nam jeść, pić smile)

      Czyli - nie wiem, co zdarzy się w moim życiu dalej. Na razie bardzo doceniam te
      małe berbecie, które dzwonią do mnie i mówią: "- Powiedzieć Ci coś śmiesznego?
      Dwa kwiatki lecą kranem". Jak znajdę tatusia moich dzieci, będę wiedzieć,co
      dalej. Na razie jest tak. Nie na co dzień i zabawnie.

      • burykrow mając dzieci 17.02.07, 23:53
        z czasem musisz się liczyć z faktem pozostania babcią, nie wszystkim to pasuje wink
      • ludzik_ten_sam p.s. 18.02.07, 00:00
        wolałabym, aby płynęła w nich moja krew. w oczach siostrzenicy widzę troszkę
        siebie - niesamowite poczucie wspólnoty.

        podziwiam ludzi, którzy decydują się na rodzinne domy dziecka. to już jest
        misja. oddać swój czas, siebie dzieciom. Anna Maria Jopek w "Demonach wojny"
        (filmu nie znam) wzruszająco śpiewa o dzieciach (nie mogę znaleźć linka, trudno)
        • wenecka Re: p.s. 18.02.07, 14:28
          tez bym chciala, zeby plynela w nich moja krew, ale nie chce ich nosic w
          brzuchu. teraz to nawet nie sam poród mnie przeraza (od 5 roku zycia), ale
          noszenie dziecka w brzuchu, zwłaszcza, gdy już bedzie duże, mogłabym nosic do 5
          miesiaca, potem niech je nosi ktos inny, a potem moge je urodzić.

          dlatego moge miec przysposobione dzieci, ale takie, które maja co najmniej 1
          rodzica biologicznego, który je wychowuje. na zapas, na wypadek własnie
          choroby. czyli ojca, bo jak ja mam być biologiczna, skoro mojej krwi w nich nie
          będzie? na boga, czemu tylko kobiety moga zachodzic w ciaze, to jakas farsa,
          pomyłka. reklamacja!
          • herezja Re: p.s. 27.02.07, 11:46
            A czemu właściwie to noszenie cie przeraża? Bo poród to rozumiem, ale noszenie?
    • monikson Re: dzieci 18.02.07, 14:44
      O masz, ale walnęłaś z samego rana...
      Ja z każdym dniem coraz bardziej się boję ew. macierzyństwa. Jeszcze pół roku
      temu byłam pewna że jestem gotowa a teraz... nie wiem.
      Teraz się boję a za 10 lat, kiedy już będzie za późno będę pewnie żałować...

      Ale tak jak mowisz, dzieci sie nie wybiera na rozum...
      • monikson Re: dzieci 18.02.07, 14:46
        > O masz, ale walnęłaś z samego rana...

        I nie wiem dlaczego napisałam o tym że z rana wink Ty pisałas to wieczorem a ja
        prawie o 15-tej big_grin
        mam genialne poczucie czasu ;D
      • wenecka Re: dzieci 18.02.07, 15:51
        dzieci sie wybiera rozumem, okoliczności ich powstania i wejscia w nasze zycie
        również, ale inne kwestie mozna. niestety na razie moj rozum nie potrafi dac
        sobie rady z tym co chce, a tym co mozliwe i niemozliwe. nie wiem jak to
        rozstrzygnać. a żałować też nie chce.
        • anula36 Re: dzieci 21.02.07, 12:22
          zawsze mowilam ze najlepiej wpasc w liceumsmileUnika sie potem takich dylematow przed 40-tka, bo wlasnie zostaje sie babciatongue_out Albo kombinuje jak nie zostac.
          Zreszta mysle ze jesli naprawde chce sie miec dzieci to sie zagryza zeby, lapie tatusia, robi, rodzi i wychowuje. A takie opowiastki w stylu " chcialabym miec dziecko ale..." to tylko zgrabna wymowka zeby bezdzietnie doczekac menopauzy i wreszcie moc odetchnac z ulga.
          • ekitlinska Re: dzieci 22.02.07, 09:39
            > dziecko ale..." to tylko zgrabna wymowka zeby bezdzietnie doczekac menopauzy i
            > wreszcie moc odetchnac z ulga.

            smile
            tak, wszystko odbedzie sie bez swiadomie podjetej dezycji i wtedy nie bedzie
            dylematów. pozostanie tylko przysposobienie dzieci nieswoich i już. no kiedy
            wreszcie ta menopauza! smile)))
            • anula36 Re: dzieci 22.02.07, 12:38
              myslisz ze ktos kto jakies 30 lat migal sie od dzieci wlasnych az sie rwie do
              przysposabiania cudzych???smile
              • wenecka Re: dzieci 22.02.07, 14:19
                a czemu nie?
                słuszne spostrzezenie. byle zatem do menopauzy smile
                • altu Re: dzieci 22.02.07, 14:30
                  a propos menopauzy.
                  słyszałam od lekarki opinię, że kobieta, która nie rodziła dzieci, o wiele
                  gorzej przechodzi menopauzę niż kobieta, która urodziła..
                  więc - zeby uniknąć wszystkich skutków ubocznych menopazuy - należy jednego
                  dzieciaka urodzić. co najmniej jednego wink
                  • wenecka Re: dzieci 23.02.07, 13:33
                    tak, ja slyszalam, ze po ciazy i inne procesy w organizmie sie poprawiaja. tym
                    niemniej czesc rzeczy moze sie pogorszyc. mam kolezanke chora na cukrzyce. i
                    dla niej i dla dziecka ryzykowne. mimo to ryzykuje.
    • altu Re: dzieci 22.02.07, 13:34
      ja tam bym dzieci chciała mieć. mogą być nawet 3 sztuki.
      chętnych na ojca też by się znalazło wink

      ale.. jak zwykle są jakieś ale..
      boję się, że nie podołam finansowo..
      że stracę pracę, i boguducha winnym dzieciakom życie popsuć.
      że nie będę mogła dać im tego, co najlepsze..
      że ojciec dzieci nie będzie dla nich wystarczająco dobry, albo że może
      odejdzie..
      jakieś te moje obawy takie absurdalne są. i pewnie gdyby tylko zmienić moje
      podejście to już dawno byłabym mamuśką..
      fajnie by było..
      • wenecka Re: dzieci 22.02.07, 14:21
        no wiec tez mam mniej wiecej podobne. moja kolezanka, która dzieci rowniez nie
        posiada twierdzi, że to z egoizmu takie mysli sie biora. po czesci jestem
        sklonna przyznac jej racje.
        • altu Re: dzieci 22.02.07, 14:28
          coż.. każdy z nas jest egoistą..
          wink
          ale skoro mi ledwo starcza na życie, to mam na świat sprowadzać jeszcze jednego
          obywatela? któremu niejako z racji stanu (ta niewinność, przyszłość narodu,
          bezbronność itp) przysługuje większa porcja żywnościowa (no, może nie od razu,
          ale z czasem)..
          jak wiadomo - głodna altu to zła altu. tym bardziej altu jako matka wink
          • anula36 Re: dzieci 22.02.07, 14:46
            czymze to moze byc w porownaniu z altu ofiara przekoszmarnej z bezdzietnosci
            menopauzytongue_out
            • altu Re: dzieci 22.02.07, 15:57
              oj, tak..
              altu jako ofiara przekoszmarnej menopauzy bedzie okrutna
              juz teraz altu okrutna jest jak ma zwykle pms

              [bosz.. sama nie czuje, kiedy rymuje..[
              • wenecka Re: dzieci 23.02.07, 13:37
                wydaje mi sie, że łątwiej łagodzić obecnie skutki podłej menopauzy (odpowiednia
                farmakologia) niz np. zmiany w organizmie po ciazy, przy czym nie mam tu w
                ogole na mysli zmian w wygladzie. ale np. w drogach rodnych, w odcinku
                ledzwionym (dyskopatie i zaostrzenia - a tego nie leczy się farmakologia, w
                stanach beznadziejnych tylko operacyjnie). nie jestem lekarzem, wiec sie dalej
                nie madrze. to było moje subiektywne zdanie.
    • herezja Re: dzieci 26.02.07, 13:01
      Ostatnio mi sie instynkt macierzyński mocno uaktywnił, ale...
      Byłam właśnie przez 2 tyg u dzietnych znajomych i siłą rzeczy przyjrzałam sie
      co oznacza rodzicielstwo.
      Nie wiem, czy starczyło by mi cierpliwości do wychowywania dziecka, do
      bezustannego pilnowania, wyjmowania z rączek przedmiotów brudzących wściekle
      lub niebezpiecznych, do biegania za dzieckiem niejadkiem z talerzem jedzenia,
      do pocieszania, rozbawiania i zajmowania sie nim 24h/dobę.
      Boje sie, ze bym sobie nie poradziła.
      • wenecka Re: dzieci 26.02.07, 23:04
        ja Cie widzialam na zywo w akcji z dzieckiem - dalabyś rade. jesli Ty bys nie
        dała rady, to kto? za to ja jestem kompletnie przeciwny biegun, 2 lewe, a moze
        nawet 3 lewe rece do dzieci.
        • herezja Re: dzieci 27.02.07, 08:36
          wiesz co innego pobawic sie godzinke lub dwie, a co innego miec do dziecka
          cierpliwość 24 h/dobę wink
          Ale moja dzieciata kumpela mowi, że jak sie ma własne dziecko, to sposób
          myslenia o tym diametralnie sie zmienia. Podobno, na razie nie bardzo jej
          wierze wink
          • zeppelia Re: dzieci 27.02.07, 10:23
            a ja widziałam, jak Wenecka widziała, jak ogarniasz 3-letniego szatana i
            zapewniam Cię, że się nadawywujesz wink
            Zmienia się, zapewniam. Ja nie przepadałam za dziećmi, w zasadzie nadal nie
            przepadam, z wyjątkiem tego jednego, które miało okazję wchodzić Ci na głowę wink
      • czarny.onyks Re: dzieci 26.02.07, 23:24
        własnie coś mi się przypomniało
        nie rozumiem tego biegania za dzieckiem z talerzem...
        każdy dzieciak w końcu zgłodnieje
        zwłaszcza, jeśli nie będzie sie go dokarmiac po drodze słodyczami...
        • herezja Re: dzieci 27.02.07, 08:34
          hmm tylko kiedy zgłodnieje, to czy zje to wszystko co powinno? natura naturą
          ale chyba małe dziecko nie jest w stanie, nawet intuicyjnie zapewnic sobie w
          miarę sensownej diety - zje co mu smakuje, a resztę wypluje albo rozrzuci
          dookoła wink Dzieciaci - prosze sie wypowiedzieć jak to jest z tym karmieniem wink
        • altu Re: dzieci 27.02.07, 08:35
          tia.. ostatnio jakoś zbyt często wpadam na "supernianię"
          i jak widzę te rozwydrzone dzieciaki to mi..
          ech..wink

          z drugiej strony.. kiedyś napisałam (i podtrzymuję..), że na dzieci to się
          powinno mieć certyfikat - najpierw testy psychologiczne, i takie tam, a potem
          dopiero zezwolenie na posiadanie dzieci..
          wiem, zupełnie do rzeczywistości nie pasuje, ale cóż..
          jak widzę patologie i małolatów (obu płci) w autobusach rzucających mięsem to
          mnie trafia..
          tym bardziej, że kiedyś coś z pedagogiką miałam wspólnego..
    • czarny.onyks Re: dzieci 26.02.07, 23:29
      a ja się boję, że nie zdążę....

      wskazówki zegara nieubłaganie odmierzają czas
      lub że z innych powodów nie będzie mi dane...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka