Lece na ryneczek po mandarynki, jablka i takie tam.
Podchodzi facet:
On; dzien dobry, czy jest pani zainteresowana 31-letnim kawalerem?
Ja: yyy? (musialam miec nader inteligentny wyraz twarzy)
On: no pytam czy jest pani mna zainteresowana?
Ja: ale co, zeby tak sobie pogadac na ulicy?
On; nie, ja jestem kawalerem.
Ja: a to kawalerowie nie rozmawiaja?
On: yyyy?
Ja: przepraszam, spiesze sie.

DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Ludzie, faceci to doprawdy dziwne stworzonka a jakie to
kochane

DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Jakem Anula chyba ksiazke zaczne
pisac

DDDDDDDDDDDDDD