Dodaj do ulubionych

Pasożytnicze single?

09.02.08, 12:33
(..) Chorzy na "NEET" nazywani też złośliwe "No-Life" ("nie mam życia"),
dobrowolnie rezygnują z udziału w życiu społecznym lub ograniczają je
wyłącznie do internetu. Nie chodzą do szkoły (lub w ogóle nie przykładają się
do nauki), nie są zainteresowani podjęciem pracy, kontaktami z rodziną ani
przyjaciółmi, nie szukają też partnerów życiowych. Większość z nich nie
zawiera też małżeństw. (..) Najczęściej utrzymują ich rodzice.(..)

www.emetro.pl/emetro/1,82493,4900783.html
A jakimi my jesteśmy singlami?
Obserwuj wątek
    • singielka_1976 Re: Pasożytnicze single? 09.02.08, 13:11
      Wg mnie NEET dotyczyć może nastolatków:13-17lat.

      Jakoś nie rozumiem jaki to ma związek z singlami?

      Jestem sama bo tak się ostatnio ułożyło, mam nadzieję, że to jednak
      stan przejściowy.Pracuję, uczę się-jeśli tak można nazwać studia
      podyplomowe czy inne kursy, nie zamykam się w domu, jestem dziwna?
      Może dla kogoś kto ma rodzinę to jest dziwne, dla mnie nie.Każdy
      podejmuje jakieś decyzje, wybory, najważniejsze, żeby czuł się z tym
      dobrze i przy okazji nie krzywdził innych.Wiele możan o mnie
      powiedzieć, ale nie to, że jestem pasożytem smile))).
      • grzespelc Re: Pasożytnicze single? 09.02.08, 14:48
        > Jakoś nie rozumiem jaki to ma związek z singlami?

        Też nie wiem.
        • singielka_1976 Re: Pasożytnicze single? 09.02.08, 15:34
          grzespelc napisał:

          > > Jakoś nie rozumiem jaki to ma związek z singlami?
          >
          > Też nie wiem.


          Już chyba wiem, jaka pokrętna logika kierowała autorem tego
          stwierdzenia.Skoro pasożyt, to nikt oprócz rodziców nie będzie go
          utrzymywał, czyli osoba bez pary=singiel.No cóż, jak dla mnie to
          spłycenie tematu.
          • grzespelc Re: Pasożytnicze single? 09.02.08, 17:48
            Skoro pasożyt, to nikt oprócz rodziców nie będzie go
            > utrzymywał,

            Taaak, znam to. Na własnej skórze sprawdzone. Dodajmy jeszcze kilka stereotypów:
            - jeżeli nie masz pracy, to z pewnością jesteś takim NEET-em, który nic nie robi
            i całe dnie spędza przed komputerem. Nieważne, że może to być nauka przed
            planowanym egzaminem - tylko ytalk m ówisz, a w rzeczywistości nic nie robisz, a
            w szczególności nie szukasz pracy, bo jakbyś szukał, to byś znalazł. Dodatkowo
            wszyscy inni mają prawo cię pouczać i robić ci wymówki. Oczywiste jest również
            że masz depresję i jesteś rozczarowany życiem. Zresztą, skoro nie masz pracy, to
            musisz być rozczarowany, bo je·zzeoi nie jesteś, to znaczy, że jesteś
            lekkomyślny, bo ci nie zależy, i leniwy, bo w rzeczywistości nie chce ci się
            pracować.
      • konstancja16 Re: Pasożytnicze single? 09.02.08, 14:53
        >> "Not currently engaged in Employment, Education or Training".
        (...) Nie chodzą do szkoły (lub w ogóle nie przykładają się do
        nauki), nie są zainteresowani podjęciem pracy, kontaktami z rodziną
        ani przyjaciółmi, nie szukają też partnerów życiowych. <<

        moze i sa tu single, ktore nikogo nie szukaja, ale czy sa takie co
        nie ucza i nie pracuja?
        • singielka_1976 Re: Pasożytnicze single? 09.02.08, 15:12
          konstancja16 napisała:

          > moze i sa tu single, ktore nikogo nie szukaja, ale czy sa takie co
          > nie ucza i nie pracuja?

          Otóż to, jakoś nie zauważyłam takowych, ale może dobrze się
          maskują?smile
    • candycandy Re: Pasożytnicze single? 09.02.08, 15:52
      dokladnie jak przedmowcywink
      czy Ty, CzarnyAniolku, masz 17 lat albo stwierdziles u siebie
      wystepowanie ktoregokolwiek z niby-objawow pseudo jednostki
      chorobowej NEET?
      jesli tak to no comment jesli nie to porzuc czytanie darmowej
      gazetki Metro w wersji papierowej i wirtualnejwink
    • tysia131 Re: Pasożytnicze single? 09.02.08, 16:46
      A ja myślę że coś w tym jest. Niepotrzebnie odbieramy to do siebie,
      bo ani Jola, ani Grzes, ani ja nie pasujemy do opisanych w artykule
      syndromów - jesteśmy normalni. Jesteśmy zdrowi. Ze swoimi pasjami,
      zajęciami, studiami, własnym mieszkaniem, pracą i zyciem. Z gronem
      realnych znajomych.

      Ale taki syndrom istnieje. Mam kilku znajomych - i fakt, są to
      mężczyźni, którzy przedkładają życie w społecznościach netowych,
      grach on-line, blogach nad realnymi kontaktami, wyjazdami w góry,
      spotkaniami. Owszem - mają prace, mają znajomych, ale mimo wszystko
      zaczynają żyć w mało rzeczywistym świecie. Nawet seks zastępywany
      jest przez porn-movies z netu... A tacy fajni goście z nich ;P

      Mi się wydaje że to jest ucieczka. Przed odpowiedzialnością, bólem,
      strachem... Ale zaczyna to do nas docierać. Nie jest jeszcze może
      plagą, ale jest...
      • miszpat Re: Pasożytnicze single? 09.02.08, 16:58
        Jasne ze jest, tak jak jest milosc, febra i inne zjawiska. Tak jak
        sa sparowani, samotni i zyjace w monogamii.
        Ich swiat moze malo realny z punktu widzenia innych jest calkowicie
        realny choc moze przez tych zyjacych @normalnie@ mniej akceptowany,
        czasem wrecz ganiony.
        A co do brania do siebie, racja. Czasem utozsamianie sie z jakims
        pogladem przychodzi bardzo latwo. Zastanawiac moze tylko dlaczego?
        Czy z braku dystansu do wlasnej osoby, odrobiny prawdy w owych
        stwierdzeniach. A moze innych.
      • grzespelc Re: Pasożytnicze single? 09.02.08, 18:15
        > A ja myślę że coś w tym jest.

        Pewnie jest, ale kwestia bycia singlem jest tu chyba drugorzędna. Można tak mieć
        nie będąc singlem, tak jak w tym kawale o synu, który wrócił z wojska.
        Ewentualnie można stać się singlem w wyniku takiego trybu życia.

        Niepotrzebnie odbieramy to do siebie,

        Nie brałem tego do siebie, ja po prostu nikogo takiego nie znam.

        > Ale taki syndrom istnieje. Mam kilku znajomych - i fakt, są to
        > mężczyźni, którzy przedkładają życie w społecznościach netowych,
        > grach on-line, blogach nad realnymi kontaktami, wyjazdami w góry,
        > spotkaniami. Owszem - mają prace, mają znajomych, ale mimo wszystko
        > zaczynają żyć w mało rzeczywistym świecie.

        No taki egzemplarz to ja też znam, ale kolega już się trochę zmienił.

        > Mi się wydaje że to jest ucieczka. Przed odpowiedzialnością, bólem,
        > strachem...

        Może i tak. A może braku umiejętności nawiązywania i utrzymywania kontaktów w
        świecie rzeczywistym.


        Nie odebrałem tego
    • dzika_zdzicha Re: Pasożytnicze single? 09.02.08, 17:08
      przecież to nie jest tekst o singlach tylko o aspołecznych
      jednostkach. jeżeli już o singlach, to o takich na własne życzenie,
      którzy nic nie robią by spełniać swoje marzenia/ambicje i nie lubią
      ludzi.

      mnie najbardziej rozbawił fragment, że spotyka się to schorzenie w
      krajach wysoko rozwiniętych, a parę linijek dalej, że w Polsce nie
      jest powszechne. big_grin
      • tysia131 Re: Pasożytnicze single? 09.02.08, 17:45
        A co cie tak rozbawiło Zdzisiu? Stwierdzenie wywnioskowane ze Polska
        nie jest krajem wysokorozwinietym? No bo nie jest! Daleko nam do
        wysokorozwojowej normalnosci.... A niestety doganianie krajow z tej
        wyzszej polki zaczynamy od wsysyania do nas wszystkiego co zle...
        • grzespelc Re: Pasożytnicze single? 09.02.08, 18:18
          Daleko nam do
          > wysokorozwojowej normalnosci....

          A co to jest "wysokorozwojowa normalność" ?

          A niestety doganianie krajow z tej
          > wyzszej polki zaczynamy od wsysyania do nas wszystkiego co zle...

          No, chyba trochę przesadzona taka opinia.
          • tysia131 Re: Pasożytnicze single? 10.02.08, 22:19
            Ok Grzesiu - moze przesadzilam w opinii, albo raczej niewlasciwie
            wyrazilam mysl - wsysamy cos - rzeczy, zachowania, mysli, ideologie -
            ale niestety nasze demokraczne spoleczenstwo raczkuje jeszcze i nie
            potrafi korzystac wlasciwie z danych nam chojna reka udogodnien,
            ulatwien...

            Taka jest moja opinia, jesli masz inna Grzesiu to sie podziel wink
            • grzespelc Re: Pasożytnicze single? 10.02.08, 22:42
              > Taka jest moja opinia, jesli masz inna Grzesiu to sie podziel wink

              Tak, mam inną. Trochę więcej niż rok temu gościłem pewnego Francuza i mieliśmy
              okazję dosyć długo rozmawiać na temat Francji i Polski, a wniosek był taki: u
              sąsiada w ogródku trawa jest zawsze bardziej zielona. W każdym kraju są jakieś
              problemy, coś jest lepsze, a coś gorsze, a ludzie wszędzie bardzo podobni.
              • tysia131 Re: Pasożytnicze single? 10.02.08, 22:54
                Oczywiście że w każdym kraju są jakieś problemy - sama mieszkałam w
                Paryżu w dzielnicy Bobigny (generalnie dzielnica czarnych, nie
                obrażając nikogo).
                I nie mówię tu, że TAM jest idealnie - daleko mi do tego.
                To co ja chce powiedzieć to to, że nasz rozwój demokracji, techniki,
                urzędów, podziału subwencji, wykorzystania środków UE, myśli,
                rozumienia polityki, rozumienia mechanizmów gospodarczych,
                pojmowania roli mediów... jest bardzo w tyle.
                • grzespelc Re: Pasożytnicze single? 10.02.08, 23:26
                  ama mieszkałam w
                  > Paryżu w dzielnicy Bobigny

                  [offtopic] Tam nie byłem, ale coś kojarzę, bo któraś z linii metra tam chyba
                  kończy. Ja to "mieszkałem" głównie na Polach Marsowych...

                  > To co ja chce powiedzieć to to, że nasz rozwój demokracji, techniki,
                  > urzędów, podziału subwencji, wykorzystania środków UE, myśli,
                  > rozumienia polityki, rozumienia mechanizmów gospodarczych,
                  > pojmowania roli mediów... jest bardzo w tyle.

                  jezeli chodzi o urzędy - to na "własnym" przykładzie stwierdzam, że u nas może
                  być lepiej. Na podziale subwencji się nie znam, a co do środków unijnych - mamy
                  krótszy staż, więc się uczymy, myslę, że zaległości dogonimy szybko. To samo z
                  demokracją i gospodarką - dzisiaj świadomość ludzi i tak jest o wiele lepsza,
                  niż choćby 10 lat temu, a różne dziwne torie krążą też o innych krajach. Media -
                  tu problem jest głębszy: lepiej już było i chyba mało komu zależy na tym, żeby
                  było lepiej, myślę szczególnie o mediach publicznych, bo prywatne są dla zysku i
                  trudno od nich czegoś oczekiwać, chociaż trochę się dziwię, że oprócz GW nikt
                  nie wpadł na to, że robienie gazety niezależnej i obiektywnej może być opłacalne.
                  Polityka - jak patrzę na takie Włochy albo Hiszpanię, to nie sądzę, żeby u nas
                  jakiś szczególny negatywny wyjątek był - no może do Niemiec to już nam brakuje,
                  że nie wspomnę o Anglii, ale z kolei w takiej Belgii to dopiero mają... A tak
                  np. parę wypowiedzi Sarkozy'ego z kampanii wyborczej... Z Ziobrą mogliby stanąć
                  w szranki o to, kto większą głupotę palnie.... My po prostu tych rzeczy, które
                  się dzieją za granicą, nie widzimy, bo nas nie dotyczą. Taki Bove, Berlusconi,
                  Zapatero albo parę lat temu Fortuyn, a nawet Schroeder - to chyba nie są
                  przykłady na polityków lepszych, niż nasi. A niektórzy premierami byli (a
                  Zapatero jest).
                  • tysia131 Re: Pasożytnicze single? 10.02.08, 23:46
                    A tak wink Sama płakałam ze śmiechu czytając niektóre wypowiedzi
                    Berlusconiego wink

                    Tylko Grzesiu wymieniając te rzeczy nie miałam na myśl "konkretów" -
                    to jest tylko przykład, części składowe ogółu.
                    Nie potrafimy korzystać z demokracji nam danej. Jeszcze nie.

                    Czy nie wiemy co się dzieje u sąsiadów? Nie? Jest prasa, telewizja,
                    net... Kto chce to wie. A ja z racji moich studiów coś tam się
                    orientuję w tych kwestiach wink Niewiele, ale zawsze wink

                    I tak - masz racje, Bobigny to już końcowa stacja metra wink
                    • grzespelc Re: Pasożytnicze single? 11.02.08, 17:52
                      > Tylko Grzesiu wymieniając te rzeczy nie miałam na myśl "konkretów" -
                      > to jest tylko przykład, części składowe ogółu.

                      No ale własnie na ten ogólny obraz składają się konkrety, a mnie się one widzą
                      trochę inaczej. Wiadomo, że trochę z tyłu zostajemy, ale myślę,. ze mnie jest to
                      duża różnica.

                      Nie potrafimy korzystać z demokracji nam danej. Jeszcze nie.

                      No może nie w takim stopniu jak gdzi eindziej. Spółeczeństwa obywatelskiego to
                      rzeczywiście u nas nie ma. Ale z udziałem w wyborach ostatnio było już nieźle,
                      mam nadzieję że juz tak zostanie.

                      > Czy nie wiemy co się dzieje u sąsiadów? Nie? Jest prasa, telewizja,
                      > net... Kto chce to wie.

                      Tak, ale nikt u nas się raczej szczególnie nie przejmuje, że np. w Czechach czy
                      Belgii przez pół roku nie dało się sformować rządu. Nie zauważyłem, zeby się u
                      nas o tym mówiło. Widzi się na ogół problemy własnego kraju, bo one bezpośrednio
                      nas dotykają.
                  • tysia131 Re: Pasożytnicze single? 10.02.08, 23:48
                    Aha, i cieszę się ogromnie, że na "własnym przykładzie" bronisz
                    polskich urzędów wink Niezmiernie mi miło, bo sama walczę ze
                    stereotypami w tej kwestii ;P
                • singielka_1976 Re: Pasożytnicze single?OT 11.02.08, 15:47
                  tysia131 napisała:

                  > sama mieszkałam w Paryżu w dzielnicy Bobigny (generalnie
                  dzielnica czarnych, nie obrażając nikogo).

                  Tysia!Nic nie mówiłaś, że to była TA dzielnica!!!Nasi też tam byli i
                  mimo, że to chłopaki jak dęby to też się czuli nieswojo.
                  • tysia131 Jolus, mówiłam... ;) 11.02.08, 20:25
                    Wspominałam na pewno, że to właśnie ta dzielnica, ale pewnie wtedy
                    nie kojarzyłaś, że "nasi tez tam byli" wink

                    I wcale nie mówię, że ja się tam swojo czułam wink Z lekka dziwnie.
                    Chyba jednak polska wrodzona tolerancyjność mnie jakoś ominęła przy
                    narodzinach... ;P
          • fleshless Re: Pasożytnicze single? 11.02.08, 22:22
            > A co to jest "wysokorozwojowa normalność" ?

            to jest taki stan, w którym paru frajerów wmawia setkom innych frajerów, że potrzebują mnóstwa różnych gratów, a te setki frajerów flaki sobie wypruwa, żeby te śmieci mieć.

            imo jesteśmy na bardzo dobrej drodze do tego brave new world wink
            • grzespelc Re: Pasożytnicze single? 11.02.08, 22:51
              te setki frajerów flaki sobie wypruwa, żeby t
              > e śmieci mieć.

              A ze sprzedawania i wytwarzania tych śmieci żyją setki jeszcze innych frajerów.
              • tysia131 czasy króla Ćwieka 11.02.08, 23:18
                Nie, no oczywiście że lepiej jeść czarną rzodkiew, ności lniane
                portasy i drapać się brudną łapą w głowę! ;P

                Ech, panowie... I tu właśnie jest problem pogrzebany - nie potrafimy
                wybrać tego co dobre, tylko pociąga nas, widzimy tylko to co złe.
                Dlatego twierdzę że nie jesteśmy gotowi na własny wybór... Na naszą
                demokrację.
              • fleshless Re: Pasożytnicze single? 12.02.08, 19:53

                > A ze sprzedawania i wytwarzania tych śmieci żyją setki jeszcze innych frajerów.

                kto?!
                gdzie?!
                dawaj go tutaj, dziada jednego z drugim!
                • grzespelc Re: Pasożytnicze single? 12.02.08, 20:23
                  > kto?!
                  > gdzie?!
                  > dawaj go tutaj, dziada jednego z drugim!

                  A sam sobie ten miliard Chińczyków!
    • czarnyaniolek Re: Pasożytnicze single? 11.02.08, 09:17
      nie sądziłem, że ten tekst tak Was wzburzy smile))

      nie powiedziałem, że uważam, iż jest to generalnie problem singli, ale - jak
      zauważyła Tysia - to zjawisko występuje, i to coraz częściej..

      I nie wśród 17-latków - Candy smile) - ale wśród osób w naszym wieku czyli ogólnie
      osób w okolicach trzydziestki..

      Skąd takie przypuszczenie i skąd ten cytat?
      Siedzę często na czacie Onetu.. w pokoju Samotni.. i obserwuję osoby, które są
      tam.. codziennie.. o każdej bardzo różnej porze dnia czy nocy, które - wiem,
      ponieważ ich trochę znam - nie pracują, siedzą w domu, nie chcą nigdzie wyjść i
      ogólnie ich życie ogranicza się do internetu i do tego pokoju na czacie.

      Przeraża mnie też osobiście to, że takie nastawienie do życia pojawia się wśród
      coraz młodszych osób.. zaczyna się właściwie na studiach.. ludzie zaszywają się
      w internecie, tylko tutaj mają znajomych, tutaj spędzają najwięcej czasu, ich
      świat ogranicza się do serwisów plotkarskich, czatów, forów i gier..

      Co do mnie - nie.. nie mam 17 lat smile) a czytam wiele różnych rzeczy ponieważ mam
      bzika na punkcie obserwowania ludzi i ich poznawania smile)
      I jakże przyjemnie jest z Wami podyskutować smile)

      Wojtek
      • chinsk.i.smok Re: Pasożytnicze single? 11.02.08, 09:23
        A ja się tu bardzo zgadzam.
        Też uważam, ze stało się coś dziwnego z ludźmi, że coraz częściej
        lokują emocje gdzieś po drugiej stronie monitora.

        I tak sobie to obserwuję i obserwuję i zastanawiam się, do czego nas
        doprowadzi.

        • czarnyaniolek Re: Pasożytnicze single? 11.02.08, 11:49
          > I tak sobie to obserwuję i obserwuję i zastanawiam się, do czego nas
          > doprowadzi.

          wirtualne małżeństwa
          wirtualne związki
          wirtualny seks
          wirtualne wspólne wakacje
          wirtualne dzieci gdzieś w wirtualu
          itp..

          zamkniemy się w czterech ścianach.. otoczymy monitorami, komputerami, przyciskami..
          i zapychając się hamburgerem przyglądać się będziemy niebieskiemu światu..

          (wyobraźnia mnie poniosła)

          w.
          • chinsk.i.smok Re: Pasożytnicze single? 11.02.08, 13:46
            czarnyaniolek napisał:
            > i zapychając się hamburgerem przyglądać się będziemy niebieskiemu
            światu..
            można będzie Z niego wysiąść?
            • czarnyaniolek Re: Pasożytnicze single? 11.02.08, 13:49
              ZAWSZE wszystko zależy od Ciebie..
              • tysia131 Re: Pasożytnicze single? 11.02.08, 14:37
                potwierdzam wink

                ZAWSZE i WSZYSTKO zależy od nas wink)
                • tanger.soto Re: Pasożytnicze single? 11.02.08, 14:54
                  widzę, że to jest forum
                  na-potęge-posępnego-czerepu-mam-władzę!!!
                • grzespelc Re: Pasożytnicze single? 11.02.08, 17:55
                  > ZAWSZE i WSZYSTKO zależy od nas wink)

                  Ech, ten optymizm...
                  • tysia131 optymizm!!! ;) 11.02.08, 20:22
                    No a co Grzesiu? big_grin Znow sie nie zgadzasz ze mna? wink Lubie jak
                    ludzie ze mna dyskutuja wink)

                    Ogranicza nas jedynie cialo, ale i to da sie przejsc wink Ale o takich
                    extremach tu nie mowimy... Raczej o zyciu codziennym.

                    Kto chce - szuka sposobu;
                    Kto nie chce - szuka powodu. wink
                    • grzespelc Re: optymizm!!! ;) 11.02.08, 21:05
                      No wiesz, zawsze jest gdzieś jakaś granica.

                      A żeby to się wszystko mogło układać tak, jak byśmy chcieli...
                      • tysia131 granica jest w nas 11.02.08, 21:28
                        ...i jesli jest ona u nas w glowie to bedzie i na zewnatrz... wink

                        Moze nie mozemy miec wszystkiego TERAZ i JUZ, ale odpowiednia praca
                        mozemy to zdobyc wink Tak mysle sobie wink
                        • grzespelc Re: granica jest w nas 11.02.08, 21:42
                          Istnieją jeszcze na świecie inne osoby, które mogą nam przeszkodzić w realizacji
                          planów (marzeń)... Albo po prostu zdarzenia, na które nie mamy wpływu...

                          A czytałem gdzieś niedawno, że to, że wszystko można osiągnąć, to mit. Trzeba
                          liczyć się z możliwościami. I czasem lepiej zrezygnować i poszukać czegoś, co
                          rzeczywiście dana osoba może mieć. Po prostu mierzyć zamiary na siły. Zgadzam
                          się z tym.
                          • tysia131 sily na zamiary czy zamiar podlug sil? 11.02.08, 21:50
                            Mnie zycie na poziomie OK nie zadowala. Chce wiecej i osiagne
                            wiecej wink
                            Zgoda ze ograniczeniem w pewnym stopniu sa ludzie, ale tylko w
                            pewnym stopniu i to tez sie da przejsc wink Ale to juz dyskusja na
                            inny (dluzszy) czas i inne (bardziej bezposrednie) miejsce wink
                            Wrocimy do tego tematu w sobote - 16. 02, Fenomen, g. 18:00 big_grin
                            • grzespelc Re: sily na zamiary czy zamiar podlug sil? 11.02.08, 21:52
                              > Mnie zycie na poziomie OK nie zadowala. Chce wiecej i osiagne
                              > wiecej wink

                              No patrzcie, jaka ambitna. smile

                              Ale to juz dyskusja na
                              > inny (dluzszy) czas i inne (bardziej bezposrednie) miejsce wink
                              > Wrocimy do tego tematu w sobote - 16. 02, Fenomen, g. 18:00 big_grin

                              Z przyjemnością smile
          • altu Re: Pasożytnicze single? 02.06.08, 09:33
            czarnyaniolek napisał:

            > > I tak sobie to obserwuję i obserwuję i zastanawiam się, do czego nas
            > > doprowadzi.
            >
            > wirtualne małżeństwa
            > wirtualne związki
            > wirtualny seks
            > wirtualne wspólne wakacje
            > wirtualne dzieci gdzieś w wirtualu
            > itp..

            wystarczy "wirtualnie" zamienić na "realnie" - i wszystko będzie git smile
      • singielka_1976 Re: Pasożytnicze single? 11.02.08, 15:51
        czarnyaniolek napisał:


        > Co do mnie - nie.. nie mam 17 lat smile) a czytam wiele różnych
        rzeczy ponieważ mam bzika na punkcie obserwowania ludzi i ich
        poznawania smile)

        Hmm, to zabrzmiało niebezpiecznie smile.
        • czarnyaniolek Re: Pasożytnicze single? 11.02.08, 16:32
          > singielka_1976 napisała:
          >
          > Hmm, to zabrzmiało niebezpiecznie smile.

          smile) spokojnie.. to nie oznacza pracę w żadnej z firm z trzema literkami w nazwie wink)
    • ryganta Ale bzdet!! 29.05.08, 13:34
      Mnie tam już od dłuzszego czasu nikt nie utrzymuje. I chodze
      czasami do kina i na spotkania rodzinne. Ale wcale nie rezygnuje z
      zycia społecznnego. A wiele osób nie moze zrozumiec powiedzenia, ze
      nie mam czasu! Bo musze zrobic wszystko sobie sam. Nie mam co
      liczyc na pomoc! Dlatego musze tak gospodarowac czasem bym nie byl
      głodny, czy brudny.
      • singielka_1976 Re: Ale bzdet!! 29.05.08, 20:35
        Biedactwo tongue_out
        • ryganta Re: Ale bzdet!! 30.05.08, 08:27
          singielka_1976 napisała:

          > Biedactwo tongue_out
          Mysle ze ta odpowiedz dotyczy mojej osoby! Bo jesli tak to bardzo
          dziękuje za wspólczucie ale ja go wcale nie potrzebuję!
          • pomysl.po.wypiciu Re: Ale bzdet!! 30.05.08, 10:22
            bardzo dobre podejscie
            nie ma co sie ogladac na tych co podaja Ci reke z pomoca i z wspolczuciem
            • ryganta wyjasnienie 30.05.08, 11:47
              pomysl.po.wypiciu napisał:

              > bardzo dobre podejscie
              > nie ma co sie ogladac na tych co podaja Ci reke z pomoca i z
              wspolczuciem

              Ktos tu chyba myli pojecia! Ja nigdy przyjaznej reki nie
              odtrąciłem i nie odtrącam! Nie chcę by moje wypowiedzi czy
              stanowisko na temat samotnosci odbierano jako rozpaczy czy uzalanie
              sie nad sobą! Zawsze pisze ze jest mi tak dobrze, bo wiem, ze jest
              to moje przeznaczenie i tak musi zostac! I nie potepiam samotnosci,
              bo ktos kiedys powiedział ze ktos kto nie umie zyc w samotnosci ten
              i nie bedzie umiał zyc w zwiazku. I mówie ze moze jest tak lepiej.
            • ryganta Re: Ale bzdet!! 30.05.08, 11:48
              pomysl.po.wypiciu napisał:

              > bardzo dobre podejscie
              > nie ma co sie ogladac na tych co podaja Ci reke z pomoca i z
              wspolczuciem

              Aha! Nie naduzywam alkoholu!
              • pomysl.po.wypiciu Re: Ale bzdet!! 30.05.08, 11:57
                acha
                a co ma jedno do drugiego?
                • ryganta Re: Ale bzdet!! 30.05.08, 12:06
                  pomysl.po.wypiciu napisał:

                  > acha
                  > a co ma jedno do drugiego?

                  Mozna miec przyjaciół, chodzic na imprezy i zyc jako singiel. Czy
                  takie zycie to nie jest nazywane "singlem". Może ktos cos takiego
                  woli. Singiel to zycie bez zwiazku. I single maja prawo miec
                  przyjaciól (np. do imprez)?
                  • pomysl.po.wypiciu Re: Ale bzdet!! 30.05.08, 13:02
                    ale jaki to ma zwiazek z naduzywaniem alkoholu?
                    • tanger.soto Re: Ale bzdet!! 30.05.08, 13:08
                      może tym kluczem:

                      singiel=alkoholik
                      samotny=narkoman
                      stara panna=mitomanka
                      stary kawaler=wszystko naraz
                      ????




                      nie wiem...
                      • altu Re: Ale bzdet!! 02.06.08, 09:31
                        > singiel=alkoholik
                        > samotny=narkoman
                        > stara panna=mitomanka
                        > stary kawaler=wszystko naraz

                        to ja jestem starym kawalerem..wink
                        hehe
                        u mnie się zgadzało:
                        singielka=alkoholik
                        hm.. coś w tym jest.
                        teraz w lodówce nawet piwa nie ma.
                        ba, nawet kostek lodu do potencjalnych drinków wink
                    • ryganta ... 30.05.08, 13:24
                      Przepraszam ale to chyba ten nick wprowadził zamieszanie :pomysl po
                      wypiciu i to moja reakcja.
                      • pomysl.po.wypiciu Re: ... 30.05.08, 13:43
                        a no wlasnie
                        mozliwe ze jednak masz problemy z naduzywaniem alkoholu jezeli Twoj tok
                        kojarzenie wyglada zapewne mniej wiecej tak:
                        picie-->alkohol
                        • ryganta Re: ... 30.05.08, 13:54
                          Myli sie pan(i) nie miałem i nie mam problemu z alkoholem! A jak
                          pan(i) chce to moze pan(i) wierzyc lub nie. To nie moja sprawa
                          • sorrento_8 Re: ... 30.05.08, 19:21
                            Jak już tak bardzo chcesz używać formy Pan/Pani, to wiele osób ma
                            wizytówki i tam bez problemu można sprawdzić płeć przedmówcy smile
                            • fresh_active Re: ... 30.05.08, 19:40
                              big_grin fajny kabaret big_grin
                              • sorrento_8 Re: ... 30.05.08, 19:58
                                fresh_active napisał:

                                > big_grin fajny kabaret big_grin

                                Bardzo Cię proszę... bądź poważny big_grin
                                I mógłbyś założyć wizytówkę, bo strzeliłam sobie samobója wink i bez
                                wizytówki to nie wiem jak się do Ciebie zwracać tongue_out
                                • fresh_active Re: ... 31.05.08, 00:28
                                  full powaga <pfffffff>
                                  wypełniłem tą wizytówke (i to nie było proste dla człowieka, w którego żyłach
                                  szalały rozwścieczone %)
                        • ryganta Re: ... 02.06.08, 08:29
                          pomysl.po.wypiciu napisał:

                          > a no wlasnie
                          > mozliwe ze jednak masz problemy z naduzywaniem alkoholu jezeli
                          Twoj tok
                          > kojarzenie wyglada zapewne mniej wiecej tak:
                          > picie-->alkohol

                          Nie! To wynika tylko z nieporozumienia!
          • singielka_1976 Do Ryganta 30.05.08, 19:08
            ryganta napisał:

            > singielka_1976 napisała:
            >
            > > Biedactwo tongue_out
            > Mysle ze ta odpowiedz dotyczy mojej osoby! Bo jesli tak to bardzo
            > dziękuje za wspólczucie ale ja go wcale nie potrzebuję!


            Czy zauważyłeś tam emotka? To bardzo istotne.
            Obserwuję Twoje wypowiedzi i chyba trochę za bardzo serio
            podchodzisz do tego co tu piszemy, wrzuć na luz smile.
            • czarny.onyks Re: Do Ryganta 30.05.08, 22:03
              ja bym raczej zapytała jak długo jest na necie?
              Nowemu czasem trudno odnależc się w tak udanym towarzystwie;P
              • fresh_active Re: Do Ryganta - jeśli masz < 50 lat 31.05.08, 00:57
                nie ma sie co śmiać. może chłopu (płeć wywnioskowałem po odp. singielki) trza
                pomóc.
                jeśli moge Panu ryganta'owi coś zasugerować to pozwole sobie napisać,że:
                niedobrze, że uważasz, że jesteś singlem bo tak ma byc i tak Ci dobrze.
                człowiek jest istotą społeczną i seksualną i naturalną rzeczą wydaję mi się
                pociąg do płci przeciwnej lub (o zgrozo!!!) tej samej. jeśli sie chłopie
                zamykasz ze swoimi chorymi myslami, że jesteś sam i tak ma być i takie jest
                Twoje przeznaczenie , to potem nawet na anonimowym forum używasz formy Pan/Pani,
                heloł!!! Jeśli uważasz, że zwracanie sie do kobiety na "Pani" jest kluczem
                Twojego podrywu to chciałbym Cie poinformować, że "nie wiem kto Cię tego
                nauczył, ale przestań z nim rozmawiać". Nosz kurwa mać, cholera jasna
                chłopie!!!!! To nawet taka dupa jak ja wie, że tak sie nie robi. Toż to kalectwo
                nie to, że dla Ciebie, ale dla tych kobiet, które (nie daj boże) Cie spotykają!!!
                • czarny.onyks Re: Do Ryganta - jeśli masz < 50 lat 31.05.08, 10:12
                  myślałam, ze czytam...
                  nie ma się co śmiać, może trzeba chłopu dać....

                  a fresh to flesh? wink
                  bo małe podobieństwo widzę;P
                  • fresh_active Re: Do Ryganta - jeśli masz < 50 lat 31.05.08, 15:59
                    > nie ma się co śmiać, może trzeba chłopu dać....

                    a Ty tylko o jednym. i nie mam nic przeciwko wink

                    > a fresh to flesh? wink

                    fresh to fresh.

                    > bo małe podobieństwo widzę;P

                    smile przykro mi
                • ryganta Do fresh_active 02.06.08, 08:48
                  Dziekuje pani za dobra radę (domyslam sie ze chodzi o panią)
                  pozwole sobie na krótkie ustosunkowanie sie do wypowiedzi.

                  *Nigdy nie zwracałem sie i nie bede sie zwracał na "Ty" do osoby
                  ktorej nie jestem na stopie koleżenskiej. To dotyczy zwrówno realu
                  i swiata wirtualnego (internet). Dotyczy to zarówno Pan jak i
                  panów. Nie moge sobie wyobrazic innej sytuacji.
                  *Jestem singlem z przymusu i nie mam zamiaru juz dzisiaj tego
                  zmieniac. Zbyt wiele zainwestowałem w ten stan, by mi sie to
                  oplaciło. I decyzje o moim wyborze nie sa chore bo mam pewnosc, ze
                  gdyby ktos znalazł sie na moim miejscu pewnie postapiłby tak samo!
                  W chwili obecnej mysle juz tylko o zapewnieniu sobie takiej
                  przyszłosci, ktora by pozwalała samodzielnie egzystowac.
                  *Odnosze wrazenie, ze którzy tutaj pisza nie są w pełni singlami.
                  *Wbrew pozorom nie jestem homoseksualisą i wiem, ze bez seksu mozna
                  zyc i tez dobrze egzystowac.
                  * Podsumowujas to pozwole sobie uzyc takiego stwierdzenia " ze nie
                  mam w zwyczaju kupowania towaru w sklepie, który nie spełnia moich
                  oczekiwan.
                  pozdr.
                  • singielka_1976 Re: Do fresh_active 02.06.08, 09:11
                    ryganta napisał:

                    > Dziekuje pani za dobra radę (domyslam sie ze chodzi o panią)
                    > pozwole sobie na krótkie ustosunkowanie sie do wypowiedzi.
                    >
                    > *Nigdy nie zwracałem sie i nie bede sie zwracał na "Ty" do osoby
                    > ktorej nie jestem na stopie koleżenskiej. To dotyczy zwrówno realu
                    > i swiata wirtualnego (internet). Dotyczy to zarówno Pan jak i
                    > panów. Nie moge sobie wyobrazic innej sytuacji.
                    > *Jestem singlem z przymusu i nie mam zamiaru juz dzisiaj tego
                    > zmieniac. Zbyt wiele zainwestowałem w ten stan, by mi sie to
                    > oplaciło. I decyzje o moim wyborze nie sa chore bo mam pewnosc,
                    ze gdyby ktos znalazł sie na moim miejscu pewnie postapiłby tak
                    samo!
                    > W chwili obecnej mysle juz tylko o zapewnieniu sobie takiej
                    > przyszłosci, ktora by pozwalała samodzielnie egzystowac.
                    > *Odnosze wrazenie, ze którzy tutaj pisza nie są w pełni singlami.
                    > *Wbrew pozorom nie jestem homoseksualisą i wiem, ze bez seksu
                    mozna
                    > zyc i tez dobrze egzystowac.
                    > * Podsumowujas to pozwole sobie uzyc takiego stwierdzenia " ze nie
                    > mam w zwyczaju kupowania towaru w sklepie, który nie spełnia moich
                    > oczekiwan.
                    > pozdr.


                    Daleka jestem od tego typu stwierdzeń ale tym razem nie mogę się
                    powstrzymać: nie dziwi mnie, że jestes singlem z przymusu.
                    Czytając Twoją w/w odpowiedź mam nieodparte wrażenie, że masz ze
                    sobą duży problem, że stronisz od ludzi.
                    • ryganta Re: Do fresh_active 02.06.08, 20:01
                      singielka_1976 napisała:

                      > ryganta napisał:
                      >
                      > > Dziekuje pani za dobra radę (domyslam sie ze chodzi o panią)
                      > > pozwole sobie na krótkie ustosunkowanie sie do wypowiedzi.
                      > >
                      > > *Nigdy nie zwracałem sie i nie bede sie zwracał na "Ty" do
                      osoby
                      > > ktorej nie jestem na stopie koleżenskiej. To dotyczy zwrówno
                      realu
                      > > i swiata wirtualnego (internet). Dotyczy to zarówno Pan jak i
                      > > panów. Nie moge sobie wyobrazic innej sytuacji.
                      > > *Jestem singlem z przymusu i nie mam zamiaru juz dzisiaj tego
                      > > zmieniac. Zbyt wiele zainwestowałem w ten stan, by mi sie to
                      > > oplaciło. I decyzje o moim wyborze nie sa chore bo mam
                      pewnosc,
                      > ze gdyby ktos znalazł sie na moim miejscu pewnie postapiłby tak
                      > samo!
                      > > W chwili obecnej mysle juz tylko o zapewnieniu sobie takiej
                      > > przyszłosci, ktora by pozwalała samodzielnie egzystowac.
                      > > *Odnosze wrazenie, ze którzy tutaj pisza nie są w pełni
                      singlami.
                      > > *Wbrew pozorom nie jestem homoseksualisą i wiem, ze bez seksu
                      > mozna
                      > > zyc i tez dobrze egzystowac.
                      > > * Podsumowujas to pozwole sobie uzyc takiego stwierdzenia " ze
                      nie
                      > > mam w zwyczaju kupowania towaru w sklepie, który nie spełnia
                      moich
                      > > oczekiwan.
                      > > pozdr.
                      >
                      >
                      > Daleka jestem od tego typu stwierdzeń ale tym razem nie mogę się
                      > powstrzymać: nie dziwi mnie, że jestes singlem z przymusu.
                      > Czytając Twoją w/w odpowiedź mam nieodparte wrażenie, że masz ze
                      > sobą duży problem, że stronisz od ludzi.
                      >
                      Wydaje sie pani! Ja nie stronie od ludzi. Bo musze przeciez
                      pracowac, chodzic na zakupy czy zalatwiac wiele innych spraw. A
                      problem pewnie- bo musze robic wszystko sam. Martwic sie o wszystko
                      sam.
                      • singielka_1976 Re: Do fresh_active 02.06.08, 21:37
                        ryganta napisał:

                        > singielka_1976 napisała:

                        > > Daleka jestem od tego typu stwierdzeń ale tym razem nie mogę się
                        > > powstrzymać: nie dziwi mnie, że jestes singlem z przymusu.
                        > > Czytając Twoją w/w odpowiedź mam nieodparte wrażenie, że masz ze
                        > > sobą duży problem, że stronisz od ludzi.
                        > >
                        > Wydaje sie pani! Ja nie stronie od ludzi. Bo musze przeciez
                        > pracowac, chodzic na zakupy czy zalatwiac wiele innych spraw. A
                        > problem pewnie- bo musze robic wszystko sam. Martwic sie o
                        wszystko sam.

                        To, że ktoś chodzi do pracy czy na zakupy nie jest równoznaczne z
                        tym, że jest duszą towarzystwa. Nic dziwnego, że wszystko robisz sam-
                        tak ma większość z nas.
                        Odbieram Cię, jak wyjatkowo specyficzną osobę, specyficzną w tym
                        negatywnym znaczeniu niestety.
                  • altu Re: Do fresh_active 02.06.08, 09:20
                    > *Jestem singlem z przymusu i nie mam zamiaru juz dzisiaj tego
                    > zmieniac. Zbyt wiele zainwestowałem w ten stan, by mi sie to
                    > oplaciło. I decyzje o moim wyborze nie sa chore bo mam pewnosc, ze
                    > gdyby ktos znalazł sie na moim miejscu pewnie postapiłby tak samo!
                    > W chwili obecnej mysle juz tylko o zapewnieniu sobie takiej
                    > przyszłosci, ktora by pozwalała samodzielnie egzystowac.

                    matko kochana, człowieku, czy ty na pewno wiesz na co się porywasz?
                    o rany.. nie wiem, kto ci taką krzywdę zrobił, ale możesz go tu przysłać.
                    dostanie bęcki.
                    współczuję..

                    > *Wbrew pozorom nie jestem homoseksualisą i wiem, ze bez seksu mozna
                    > zyc i tez dobrze egzystowac.

                    w takim razie - mam jedno przypuszczenie.
                    jesteś księdzem.
                    i spełniasz wszystkie kryteria.
                    współczuję jeszcze bardziej..
                    • ryganta Re: Do fresh_active 02.06.08, 19:55
                      altu napisała:

                      > > *Jestem singlem z przymusu i nie mam zamiaru juz dzisiaj tego
                      > > zmieniac. Zbyt wiele zainwestowałem w ten stan, by mi sie to
                      > > oplaciło. I decyzje o moim wyborze nie sa chore bo mam pewnosc,
                      ze
                      > > gdyby ktos znalazł sie na moim miejscu pewnie postapiłby tak
                      samo!
                      > > W chwili obecnej mysle juz tylko o zapewnieniu sobie takiej
                      > > przyszłosci, ktora by pozwalała samodzielnie egzystowac.
                      >
                      > matko kochana, człowieku, czy ty na pewno wiesz na co się
                      porywasz?
                      > o rany.. nie wiem, kto ci taką krzywdę zrobił, ale możesz go tu
                      przysłać.
                      > dostanie bęcki.
                      > współczuję..
                      >
                      > > *Wbrew pozorom nie jestem homoseksualisą i wiem, ze bez seksu
                      mozna
                      > > zyc i tez dobrze egzystowac.
                      >
                      > w takim razie - mam jedno przypuszczenie.
                      > jesteś księdzem.
                      > i spełniasz wszystkie kryteria.
                      > współczuję jeszcze bardziej..
                      >
                      Chciałem zostac ksiedzem ale dzieki moim majblizszym nie jestem
                      i bardzo żałuję. I to sie wszystko zemsciło. Dzisiaj więm ze był to
                      100% bład ktorego sobie do konca zycia nie wybaczę. Czuje sie tym
                      samym oszustem i dlatego los sie zemscił.
                      A co do skrzywdzenia to myslę, ze tak nie jest! Ja nikogo nie
                      obwiniam. Wiem, ze to jest przeznaczenie. I jestem realista.
                      • altu Re: Do fresh_active 02.06.08, 22:37
                        ryganta napisał:
                        > Chciałem zostac ksiedzem ale dzieki moim majblizszym nie jestem
                        > i bardzo żałuję. I to sie wszystko zemsciło. Dzisiaj więm ze był to
                        > 100% bład ktorego sobie do konca zycia nie wybaczę. Czuje sie tym
                        > samym oszustem i dlatego los sie zemscił.
                        > A co do skrzywdzenia to myslę, ze tak nie jest! Ja nikogo nie
                        > obwiniam. Wiem, ze to jest przeznaczenie. I jestem realista.

                        fakt, może to był błąd. może faktycznie, takie było twoje przeznaczenie.
                        ale przecież - nic straconego. zawsze możesz iść do seminarium, albo do zakonu wstąpić. tam można prowadzić żywot samotnika, jednocześnie mając calkiem niezłe warunki egzystencji, a nawet można realizować się i pomagać innym. znam księży i braci zakonnych, którzy są informatykami, wydawcami, sędziami, nauczycielami, w pracy mają kontakt z ludźmi, a poza pracą są samotnikami - i dobrze im z tym..
                        z drugiej strony, znam 3 mężczyzn, którzy albo byli księżmi, albo byli bardzo blisko ostatecznych ślubów, i jednak los chciał inaczej, teraz realizują się w pełnych rodzinach..

                        nigdy nie wiesz, co jest tobie pisane.
                        ale pamiętaj - sam kształtujesz swój los.
                        jeżeli teraz jest ci źle, to od ciebie tylko to zależy. bo to możesz zmienić. jeżeli tylko będziesz tego chciał.
                        • ryganta Re: Do fresh_active 05.06.08, 07:18
                          altu napisała:

                          > ryganta napisał:
                          > > Chciałem zostac ksiedzem ale dzieki moim majblizszym nie jestem
                          > > i bardzo żałuję. I to sie wszystko zemsciło. Dzisiaj więm ze
                          był to
                          > > 100% bład ktorego sobie do konca zycia nie wybaczę. Czuje sie
                          tym
                          > > samym oszustem i dlatego los sie zemscił.
                          > > A co do skrzywdzenia to myslę, ze tak nie jest! Ja nikogo nie
                          > > obwiniam. Wiem, ze to jest przeznaczenie. I jestem realista.
                          >
                          > fakt, może to był błąd. może faktycznie, takie było twoje
                          przeznaczenie.
                          > ale przecież - nic straconego. zawsze możesz iść do seminarium,
                          albo do zakonu
                          > wstąpić. tam można prowadzić żywot samotnika, jednocześnie mając
                          calkiem niezł
                          > e warunki egzystencji, a nawet można realizować się i pomagać
                          innym. znam księż
                          > y i braci zakonnych, którzy są informatykami, wydawcami,
                          sędziami, nauczycielam
                          > i, w pracy mają kontakt z ludźmi, a poza pracą są samotnikami - i
                          dobrze im z t
                          > ym..
                          > z drugiej strony, znam 3 mężczyzn, którzy albo byli księżmi, albo
                          byli bardzo b
                          > lisko ostatecznych ślubów, i jednak los chciał inaczej, teraz
                          realizują się w p
                          > ełnych rodzinach..
                          >
                          > nigdy nie wiesz, co jest tobie pisane.
                          > ale pamiętaj - sam kształtujesz swój los.
                          > jeżeli teraz jest ci źle, to od ciebie tylko to zależy. bo to
                          możesz zmienić. j
                          > eżeli tylko będziesz tego chciał.
                          >
                          Moze powiem tak: Zasadniczo do seminarium przyjmuje sie do 25
                          roku zycia a w wyjatkowych przypadkach do 30. Ja nie byłem
                          zainteresowany zyciem zakonnym ale kaplanem diecezjalnym. Dzis
                          pewnie jako kandydat byłbym odbierany jako osoba podejrzliwa. Wiem,
                          ze to było moje przeznaczenie, gdyż nie miałem powodzenia u kobiet
                          pomimo tego, ze miałem kontakt z bardzo duża iloscią (że sie tak
                          moge wyrazic). I własnie to pokazało, ze to nie ta droga życiowa.
                          Chce powiedziec, ze nie zawsze jestes kowalem swego losu. Własnie
                          nigdy nie wiadomo co komu pisane. I nawet jesli bedzie sie czegos
                          unikało to i tak mozna to zaliczyc.
                          • altu Re: Do fresh_active 05.06.08, 21:07
                            ryganta napisał:
                            > Moze powiem tak: Zasadniczo do seminarium przyjmuje sie do 25
                            > roku zycia a w wyjatkowych przypadkach do 30. (...) Dzis
                            > pewnie jako kandydat byłbym odbierany jako osoba podejrzliwa.

                            wiesz.. jeżeli tak naprawdę chciałbyś być księdzem - to zrobiłbyś wszystko. dosłownie wszystko, żeby tak się stało. i nikt nie mógłby cię powstrzymać.
                            znam faceta, który mając lat 46, po śmierci żony i córki (zginęły w wypadku samochodowym) poszedł do seminarium, i dzisiaj jest księdzem. nie wiem, czy odprawia msze, spowiada i udziela sakramentów, ale nosi koloratkę i prowadzi życie skromne, i pomaga ubogim.
                            więc - nie sądzę, żebyś ty nie mógłbyś być księdzem. skoro, jak twierdzisz, takie jest twoje powołania i przeznaczenie.
                            naprawdę - dla chcącego nie ma przeszkód.

                            > Wiem,
                            > ze to było moje przeznaczenie, gdyż nie miałem powodzenia u kobiet
                            > pomimo tego, ze miałem kontakt z bardzo duża iloscią (że sie tak
                            > moge wyrazic). I własnie to pokazało, ze to nie ta droga życiowa.

                            tym bardziej - skoro wiesz, co dla ciebie dobre - nie rozumiem, dlaczego tego nie realizujesz. ba, nie próbujesz realizować. tylko z góry zakładasz, że to niemożliwe.

                            > Chce powiedziec, ze nie zawsze jestes kowalem swego losu. Własnie
                            > nigdy nie wiadomo co komu pisane. I nawet jesli bedzie sie czegos
                            > unikało to i tak mozna to zaliczyc.

                            bingo! czyli - rodzina chciała, żebyś nie był księdzem. jeżeli tobie faktyccznie jest pisane, żebyś nim był, to tak czy inaczej - będziesz. jednak, pewne warunki musisz spełnić - musisz robić coś więcej niż tylko narzekac na swój los. musisz iść i dowiedzieć się, czy jest szansa na twoje kapłaństwo, co musiałbyś zrobić, żeby jednak być księdzem.
                            bo jeżeli ty nic w tym kierunku nie zrobisz, to nikt za ciebie tego nie zrobi. a potem - jeżeli faktycznie nic się nie zmieni - to będziesz coraz starszym, zgnuśniałym facetem, któremu niechęć do kobiet (z założenia) spowoduje wypaczenie świata..
                            • ryganta Re: Do fresh_active 06.06.08, 18:14
                              altu napisała:

                              > ryganta napisał:
                              > > Moze powiem tak: Zasadniczo do seminarium przyjmuje sie do 25
                              > > roku zycia a w wyjatkowych przypadkach do 30. (...) Dzis
                              > > pewnie jako kandydat byłbym odbierany jako osoba podejrzliwa.
                              >
                              > wiesz.. jeżeli tak naprawdę chciałbyś być księdzem - to
                              zrobiłbyś wszystko. do
                              > słownie wszystko, żeby tak się stało. i nikt nie mógłby cię
                              powstrzymać.
                              > znam faceta, który mając lat 46, po śmierci żony i córki (zginęły
                              w wypadku sam
                              > ochodowym) poszedł do seminarium, i dzisiaj jest księdzem. nie
                              wiem, czy odpraw
                              > ia msze, spowiada i udziela sakramentów, ale nosi koloratkę i
                              prowadzi życie sk
                              > romne, i pomaga ubogim.
                              > więc - nie sądzę, żebyś ty nie mógłbyś być księdzem. skoro, jak
                              twierdzisz, tak
                              > ie jest twoje powołania i przeznaczenie.
                              > naprawdę - dla chcącego nie ma przeszkód.

                              Kilka miesiecy temu pisano w gazetach, necie o ludziach, ktorzy
                              z obawy przed samotnoscią uciekają do klasztorów czy seminariów.
                              Alebardzo szybko kogos takiego zdemaskowac. Jest takie
                              powiedzenie;że starych drzew sie nie przesadza. Mi byłoby juz
                              cięzko przyzwyczaic sie z formacja i nauką. To nie jest takie
                              proste. Ale oczywiscie mozna sie zorientowac. Ale trzeba byc
                              przygotowanym na to, ze moze nic z tego nie byc.

                              >
                              > > Wiem,
                              > > ze to było moje przeznaczenie, gdyż nie miałem powodzenia u
                              kobiet
                              > > pomimo tego, ze miałem kontakt z bardzo duża iloscią (że sie
                              tak
                              > > moge wyrazic). I własnie to pokazało, ze to nie ta droga
                              życiowa.
                              >
                              > tym bardziej - skoro wiesz, co dla ciebie dobre - nie rozumiem,
                              dlaczego tego n
                              > ie realizujesz. ba, nie próbujesz realizować. tylko z góry
                              zakładasz, że to nie
                              > możliwe.
                              >
                              > > Chce powiedziec, ze nie zawsze jestes kowalem swego losu.
                              Własnie
                              > > nigdy nie wiadomo co komu pisane. I nawet jesli bedzie sie
                              czegos
                              > > unikało to i tak mozna to zaliczyc.
                              >
                              > bingo! czyli - rodzina chciała, żebyś nie był księdzem. jeżeli
                              tobie faktycczni
                              > e jest pisane, żebyś nim był, to tak czy inaczej - będziesz.
                              jednak, pewne waru
                              > nki musisz spełnić - musisz robić coś więcej niż tylko narzekac
                              na swój los. mu
                              > sisz iść i dowiedzieć się, czy jest szansa na twoje kapłaństwo,
                              co musiałbyś zr
                              > obić, żeby jednak być księdzem.
                              > bo jeżeli ty nic w tym kierunku nie zrobisz, to nikt za ciebie
                              tego nie zrobi.
                              > a potem - jeżeli faktycznie nic się nie zmieni - to będziesz
                              coraz starszym, zg
                              > nuśniałym facetem, któremu niechęć do kobiet (z założenia)
                              spowoduje wypaczenie
                              > świata..

                              A skad ta pewnosc i przekonanie że to ja byłem niechetny
                              kobietom?????? Moze było inaczej????
                              >
                              >
                              • fresh_active Re: Do fresh_active 06.06.08, 22:00
                                > A skad ta pewnosc i przekonanie że to ja byłem niechetny
                                > kobietom?????? Moze było inaczej????

                                skoro już podjęto ten temat, prosze go rozwinąć i rozwiać wszelkie wątpliwości.
                                • ryganta Do fresh_active 09.06.08, 20:09
                                  Odnosze wrazenie, ze ktos chce mnie obarczyc winaże nie mialem
                                  powodzenia u kobiet lub ze jestem homoseksualistą. Ale jesda z grup
                                  rockowych w swojej piosence spiewa bo do tanga trzeba dwojga. a na
                                  chwile obecna nie chce mowic co wskazywalo na to, ze nie miałem
                                  takiego powodzenia. Z doswiadczenia i obserwacji powiem, ze w
                                  szkole średiej i na studiach widziałem jakie niektórzy faceci mieli
                                  powodzenie u kobiet. A ja go nie miałem.
                                  • fresh_active Re: Do fresh_active 10.06.08, 16:47
                                    > Odnosze wrazenie, ze ktos chce mnie obarczyc winaże nie mialem
                                    > powodzenia u kobiet lub ze jestem homoseksualistą.

                                    Jeśli twierdzi Pan, że nie miał Pan tzw. "powodzenia u kobiet" to nie ma co tu
                                    obarczać. To Pana wina i koniec.
                                    Jeśli jest Pan homo to nie da sie ukryć, że to nie pana wina. Chyba, że nie miał
                                    pan powodzenia również u facetów. W takim wypadku to również pana wina!!
                                    Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak "powodzenie u kobiet". Albo sie kogoś
                                    chce poznac i robi się wszystko w tym kierunku, albo nic sie nie robi i nikogo
                                    nie poznaje. Pojęcie "powodzenie u kobiet" chyba zostało wymyslone przez jakąś
                                    łajze tylko po to, żeby mówić wszem i wobec, że go nie posiada.
                                    Nawet ludzie z poważnymi defektami w wygladzie zewnętrznym potrafią nie być sami!!!

                                    > a na
                                    > chwile obecna nie chce mowic co wskazywalo na to, ze nie miałem
                                    > takiego powodzenia.

                                    ja sie chyba domyslam. zresztą w dalszej częsci postu nie zostawia pan cienia
                                    wątpliwości.

                                    > Z doswiadczenia i obserwacji powiem, ze w
                                    > szkole średiej i na studiach widziałem jakie niektórzy faceci mieli
                                    > powodzenie u kobiet. A ja go nie miałem.

                                    bez komentarza
                                    • ryganta Do fresh_active 13.06.08, 06:37
                                      Dzieki za odpowiedz

                                      fresh_active napisał:

                                      > > Odnosze wrazenie, ze ktos chce mnie obarczyc winaże nie mialem
                                      > > powodzenia u kobiet lub ze jestem homoseksualistą.
                                      >
                                      > Jeśli twierdzi Pan, że nie miał Pan tzw. "powodzenia u kobiet" to
                                      nie ma co tu
                                      > obarczać. To Pana wina i koniec.

                                      Nie bardzo rozumie dlaczego jest to moja wina??? Jezeli ktos sie
                                      kims nie interesuje nie ma ochoty na spotkania, znajduje szereg
                                      bezsensownych wymowek to jest to wyraz braku wlasnie powodzenia dla
                                      tej osoby. Tak było w stosunku do mnie.

                                      > Jeśli jest Pan homo to nie da sie ukryć, że to nie pana wina.
                                      Chyba, że nie mia
                                      > ł
                                      > pan powodzenia również u facetów. W takim wypadku to również pana
                                      wina!!
                                      Nie jestem zainteresowany takimi samymi relacjami w stosunku do
                                      kobiet co i do facetów. Z facetami jestem tylko co najwyzej na
                                      stopie przyjacielskiej.

                                      > Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak "powodzenie u kobiet".
                                      Albo sie kogoś
                                      > chce poznac i robi się wszystko w tym kierunku, albo nic sie nie
                                      robi i nikogo
                                      > nie poznaje. Pojęcie "powodzenie u kobiet" chyba zostało
                                      wymyslone przez jakąś
                                      > łajze tylko po to, żeby mówić wszem i wobec, że go nie posiada.
                                      > Nawet ludzie z poważnymi defektami w wygladzie zewnętrznym
                                      potrafią nie być sam
                                      > i!!!
                                      >
                                      > > a na
                                      > > chwile obecna nie chce mowic co wskazywalo na to, ze nie miałem
                                      > > takiego powodzenia.
                                      >
                                      > ja sie chyba domyslam. zresztą w dalszej częsci postu nie
                                      zostawia pan cienia
                                      > wątpliwości.

                                      Mozna jasniej?
                                      >
                                      > > Z doswiadczenia i obserwacji powiem, ze w
                                      > > szkole średiej i na studiach widziałem jakie niektórzy faceci
                                      mieli
                                      > > powodzenie u kobiet. A ja go nie miałem.
                                      >
                                      > bez komentarza
                                      I dlaczego brak komentarza? Moze brak argumentów??? A moze to
                                      wlasnie prawda????

                                      • fresh_active Re: Do fresh_active 13.06.08, 19:39
                                        mysle że jesteś nadętym bufonem i dlatego jesteś sam.

                                        kurrrr karny dla rumuni!!!! ale jajca!!!!
                                        • ryganta Do fresh_active 16.06.08, 14:38
                                          fresh_active napisał:

                                          > mysle że jesteś nadętym bufonem i dlatego jesteś sam.
                                          >
                                          > kurrrr karny dla rumuni!!!! ale jajca!!!!

                                          Dziekuje za odpowiedz

                                          Odnosze wrazenie, ze ma pani ogromny talent w ocenie ludzi i
                                          wydawaniu opini na ich temat. Nie wiem ale nie chce wiedziec gdzie
                                          pani pracuje i czym sie zajmuje ale mysle ze jesli w innym zawodzie
                                          to sie pani marnuje. Powinna pani pracowac jako opiniodawca lub
                                          rzeczoznawca.
                                          Poczułem sie jakby mi ktos wylał na glowe wiadro brudnych i
                                          smierdzacych pomyj bez zdania racji (bez znajomosci faktow). Jestem
                                          sam tylko dlatego, ze zostałem wychowany w wartosciach
                                          chrzescjanskich (ale nie nawiedzony) ze jestem uczciwym i lojalnym
                                          czlowiekiem.
                                          Jestem przekonany, ze gdybym był taki jak pani mnie okresliła a
                                          więc nadetym bufanen, zarozumialcem, przemadrzałym samochwalkiem
                                          wówczas mialbym powodzenie u kobiet. A tak go nie miałem.
                                          Powiem wiecej, przeze mnie zadna dziewczyna nie wstapiła do
                                          klasztoru (nawet klauzulowego- mysle, ze nie trzeba tłumaczyc co to
                                          za klasztor), zadna nie wpadła w depresje, zadna nie popełniła
                                          samobojstwa czy nie złozyla slubów czystosci ubóstwa i posłuszenstwa
                                          (dziewice konsekrowane). Nawet nie szpanowałem kasą czy majatkiem
                                          swoich rodzicow jak to robili moi kumple. Uwazałem i uważam to za
                                          czystą głupote. I nigdy nie usłyszałem powiedzenia jakie to
                                          usłyszeli moi kumple ze studiow od wielu dziewczyn cyt: " Bij mnie,
                                          poniżaj mnie, poniewieraj mnie ale kochaj mnie bo ty jestes super
                                          menem".
                                          Dzisiaj zwisa mi to czy bede sam czy z kims ale juz wole byc sam
                                          bo zbyt wiele zainwestowałem w to i nie mam zamiaru tego zmieniac.
                                          Nie oplaca mi sie to
                                          pozdr.
                  • pomysl.po.wypiciu Re: Do fresh_active 02.06.08, 09:48
                    ryganta napisał:
                    > (...)
                    > W chwili obecnej mysle juz tylko o zapewnieniu sobie takiej
                    > przyszłosci, ktora by pozwalała samodzielnie egzystowac.
                    >crying...)

                    uwazam ze egzystencja pozostanie egzystencja a zycie to dynamika ktorej sie boisz
                    konic i kropka ide do wychodka
                    • ryganta Re: Do fresh_active 02.06.08, 19:58
                      pomysl.po.wypiciu napisał:

                      > ryganta napisał:
                      > > (...)
                      > > W chwili obecnej mysle juz tylko o zapewnieniu sobie takiej
                      > > przyszłosci, ktora by pozwalała samodzielnie egzystowac.
                      > >crying...)
                      > Ja uważam,ze własnie dzieki dynamice istnieje a gdybymsie jej bał
                      to bym dawno zginąl jak ta mucha. Wiec gdzie tu strach?
                      > uwazam ze egzystencja pozostanie egzystencja a zycie to dynamika
                      ktorej sie boi
                      > sz
                      > konic i kropka ide do wychodka
                  • fresh_active Re: Do fresh_active 02.06.08, 18:18
                    W porządalu prosze pana!!! Niniejszym chciałbym pana poinformować, iż toleruje
                    pana postawe. Co prawda kompletnie nie rozumiem jak można być takim dziwakiem,
                    ale to nie moja brocha.

                    Z wyrazami szacunku
                    Pan fresh_active (singiel jak ta lala)
                    • ryganta Re: Do fresh_active 02.06.08, 20:03
                      fresh_active napisał:

                      > W porządalu prosze pana!!! Niniejszym chciałbym pana
                      poinformować, iż toleruje
                      > pana postawe. Co prawda kompletnie nie rozumiem jak można być
                      takim dziwakiem
                      > ,
                      > ale to nie moja brocha.
                      >
                      > Z wyrazami szacunku
                      > Pan fresh_active (singiel jak ta lala)

                      Wydaje mi sie ze dobre wychowanie to chyba nie jest złe A czy to
                      dziwactwo?
                      • singielka_1976 Re: Do fresh_active 02.06.08, 21:42
                        ryganta napisał:

                        >> Wydaje mi sie ze dobre wychowanie to chyba nie jest złe A czy to
                        > dziwactwo?

                        Dobre wychowanie to jedno, a dziwactwem nazywamy permanentne pisanie
                        na tym forum per Pan/Pani.Niepisaną zasadą forum jest to, że
                        zwracamy się do siebie po nicku/imieniu czy na ty-i to naprawdę nie
                        jest oznaka braku kindersztuby.To forum to nie GoldenLine, gdzie z
                        różnych innych przyczyn w koresponedncji publicznej używa się
                        zwrotów "Pan/Pani".
                        Od oryginalności tylko krok do śmieszności.
            • ryganta Re: Do Ryganta 02.06.08, 08:30
              Ja traktuje to na luzie! Tylko mam wrazenie, ze niektórzy co tu
              pisza to nie śa singlami!
              • altu Re: Do Ryganta 02.06.08, 09:25
                wiesz, może to jest tak, że ci co tu piszą są lub byli singlami.
                i mogą w stu procentach się wypowiadać na temat bycia singlem, jak i "co zrobić"
                żeby singlem przestać być.
                bo jednak, nie ukrywajmy, bycie singlem jest nieco dokuczliwe..
                człowiek jest stworzeniem stadnym, i dąży do grupowania się. w taki czy inny
                sposób. niekoniecznie przez tworzenie "pary", ale również znajomości, przyjaźni,
                partnerstwa - w różnych dziedzinach życia.

                a forum służy do wymiany myśli, poglądów, informacji, o tym czy być, czy nie być
                singlem, jak być - to w jaki sposób, a jak nie być, to czy na pewno, i w jaki
                sposób wink

                trochę optymizmu i wiary w ludzi jeszcze nikomu nie zaszkodziło..
                co serdecznie polecam. tak na przyszłość..
                • ryganta Do Ryganta 05.06.08, 07:21
                  Ja staram sie byc realista i patrzyc na swiat optymistycznie. I
                  wcale wbrew pozorom nie uzalam sie nad soba, bo znam cięższe
                  przypadki ode mnie. Np. niechciałbym byc rozwodnikiem czy facetem
                  po przyjsciach. Oczywiscie chce zaznaczyc, iz nie gardze ludzmi
                  którymi w życiu cos nie wyszło.
                  • tanger.soto Re: Do Ryganta 05.06.08, 08:33
                    ryganta napisał:

                    > Np. niechciałbym byc rozwodnikiem czy facetem
                    > po przyjsciach. Oczywiscie chce zaznaczyc, iz nie gardze ludzmi
                    > którymi w życiu cos nie wyszło.

                    Czyli chcesz zostać Piotrusiem Panem. Bez odpowiedzialności,
                    konsekwencji, doświadczeń, zranień - tego wszystkiego, co wiąże się
                    z dojrzałością.
                    • ryganta Re: Do Ryganta 06.06.08, 18:16
                      tanger.soto napisała:

                      > ryganta napisał:
                      >
                      > > Np. niechciałbym byc rozwodnikiem czy facetem
                      > > po przyjsciach. Oczywiscie chce zaznaczyc, iz nie gardze ludzmi
                      > > którymi w życiu cos nie wyszło.
                      >
                      > Czyli chcesz zostać Piotrusiem Panem. Bez odpowiedzialności,
                      > konsekwencji, doświadczeń, zranień - tego wszystkiego, co wiąże
                      się
                      > z dojrzałością.
                      >
                      Ja nie twierdze ze zycie to pasmo tylko samych przyjemnosci.
                      Wiem ze to też i przykrosci, smutki. I jaki to ma zwiazek z
                      dojrzałoscia? I czyzbym byl nieodpowiedzialny?
                      >
                      >
                  • altu Re: Do Ryganta 05.06.08, 21:14
                    ryganta napisał:

                    > Ja staram sie byc realista i patrzyc na swiat optymistycznie.

                    jak na razie - wcale tego nie realizujesz. pokazujesz, że jesteś mega pesymistą, który widzi tylko puste szklanki, i brudny, niedobry świat.

                    > I
                    > wcale wbrew pozorom nie uzalam sie nad soba, bo znam cięższe
                    > przypadki ode mnie.
                    > Np. niechciałbym byc rozwodnikiem czy facetem po przyjsciach.

                    hm. jakby ci tu, delikatnie, powiedzieć..
                    nigdy nie wiesz, co może ci zgotować los. ludzie przeżywają takie tragedie, o których w normalnych warunkach nikt by nie pomyślał..
                    i tutaj - rozwodnik czy facet po przejściach to naprawdę wersja typu light. w najlepszym wydaniu.
                    nie chcę tutaj rzucać skrajnymi przypadkami.. ale nikt nigdy nie wie, co przyniesie drugi dzień. a to, co się dzisiaj wydaje straszne, w całkiem innych okolicznościach nie jest takie okrutne..
                    • ryganta Re: Do Ryganta 06.06.08, 18:20
                      altu napisała:

                      > ryganta napisał:
                      >
                      > > Ja staram sie byc realista i patrzyc na swiat optymistycznie.
                      >
                      > jak na razie - wcale tego nie realizujesz. pokazujesz, że jesteś
                      mega pesymistą
                      > , który widzi tylko puste szklanki, i brudny, niedobry świat.
                      >
                      > > I
                      > > wcale wbrew pozorom nie uzalam sie nad soba, bo znam cięższe
                      > > przypadki ode mnie.
                      > > Np. niechciałbym byc rozwodnikiem czy facetem po przyjsciach.
                      >
                      > hm. jakby ci tu, delikatnie, powiedzieć..
                      > nigdy nie wiesz, co może ci zgotować los. ludzie przeżywają takie
                      tragedie, o k
                      > tórych w normalnych warunkach nikt by nie pomyślał..
                      > i tutaj - rozwodnik czy facet po przejściach to naprawdę wersja
                      typu light. w n
                      > ajlepszym wydaniu.
                      > nie chcę tutaj rzucać skrajnymi przypadkami.. ale nikt nigdy nie
                      wie, co przyni
                      > esie drugi dzień. a to, co się dzisiaj wydaje straszne, w całkiem
                      innych okolic
                      > znościach nie jest takie okrutne..
                      >
                      Wiem, ze ludzie przezywaja tragedie! I wcale nie mowiłem i nie
                      mówie (tak mi sie wydaje) że mój problem jest najwiekszy! Ja go
                      nawet nie podnosze do rangi problemu. Po prostu tylko o nim pisze!
                • jedzoslaw Re: Do Ryganta 05.06.08, 07:39
                  I więcej uśmiechu, Rygant. Strasznie poważnie traktujesz wszystkie nasze żarty.
                  Szanujemy wszyscy Twoje poglądy (choć trudno już teraz, w wieku
                  okołotrzydziestkowym stwierdzać, że "takie jest moje przeznaczenie, że mam być
                  sam": to że Ci nie wyszło z powołaniem kapłańskim to może właśnie znak, że
                  powinieneś mieć kogoś przy sobie i założyć rodzinę; ponadto jest jeszcze taka
                  forma jak np.laikat), ale po prostu "wyluzuj". Co do formy na "pan" to niestety,
                  Internet jest miejscem, gdzie nie obowiązują takie formy, bo forum to byt
                  wirtualny, niejako inny świat. Oczywiście, pisz jak uważasz, ale w zupełności
                  nie ma potrzeby, by takich form używać.
                  • ryganta Re: Do Ryganta 06.06.08, 18:27
                    jedzoslaw napisał:

                    > I więcej uśmiechu, Rygant. Strasznie poważnie traktujesz
                    wszystkie nasze żarty.
                    > Szanujemy wszyscy Twoje poglądy (choć trudno już teraz, w wieku
                    > okołotrzydziestkowym stwierdzać, że "takie jest moje
                    przeznaczenie, że mam być
                    > sam": to że Ci nie wyszło z powołaniem kapłańskim to może właśnie
                    znak, że
                    > powinieneś mieć kogoś przy sobie i założyć rodzinę; ponadto jest
                    jeszcze taka
                    > forma jak np.laikat), ale po prostu "wyluzuj". Co do formy
                    na "pan" to niestety
                    > ,
                    > Internet jest miejscem, gdzie nie obowiązują takie formy, bo
                    forum to byt
                    > wirtualny, niejako inny świat. Oczywiście, pisz jak uważasz, ale
                    w zupełności
                    > nie ma potrzeby, by takich form używać.

                    Dziekuje za słowa otuchy. Ja tez podchodze do tych rozwazan z
                    doza humoru (choc moze to wygladac inaczej). Moim przeznaczeniem
                    nie jest zycie w zwiazku bo jak wczesniej pisalem nigdy nie miałem
                    powodzenia u kobiet! Jesli chodzi o laikat to owszem zgadzam sie i
                    działam i mam nadzieję że to moze sie tez zmienic (na jeszcze
                    wiekszy) Mysle,ze w Polsce udzial laikatu w kosciele jest jeszcze
                    zbyt mały i wlasnie moze sie to niedługo zmienic bo jak wszędzie
                    brakuje ludzi zarówno młodych jak i starych.
                    Nie umien jakos zwracac sie do kogos na ty nie znajac go.
                    pozdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka