palnick
20.01.13, 22:57
Węgry to przykład nieulegania współczesnym rynkom finansowym, kapitalistycznemu i prawnemu systemowi UE.
To kraj, w którym żyje 10 milionów obywateli. Węgrzy zadłużyli się w walutach obcych znacznie bardziej niż Polacy. Sprzedali (w czasie rządów lewicy) korporacjom za grosze więcej majątku niż u nas.
Jednak dla ich premiera, patrioty i silnego polityka, Orbana, nie było półśrodków w rozmowach z bankami (90% to kapitał zagraniczny). Tamtejsze banki bardzo niechętnie ale ostatecznie zgodziły się na zamrożenie kursu franka szwajcarskiego względem forinta węgierskiego i spłatę kredytów przez Węgrów po stałym kursie.
2/3 różnicy kursowej między kursem z dnia przyznania kredytu a kursem aktualnym pokrywają banki, 1/3 obywatele.
Powiedzmy wprost, banki udzielają kredytów walutowych wtedy gdy spodziewają się osłabienia rodzimej waluty i swojego zarobku, a wycofują się z ich udzielania gdy sytuacja jest odwrotna – zarobić na różnicy kursowej mógłby kredytobiorca.
W Polsce kredyty w CHF udzielane były na lewo i prawo przez liczne banki przy kursie w okolicach 2zł za jednego franka, gdy kurs przekroczył 3zł, kredyt we franku znikł z rynku.
Węgierskie kredyty w CHF nie są dla banków w żadnym wypadku ciężarem, banki godząc się na pokrycie 2/3 różnicy kursowej nie tracą, nie realizują po prostu astronomicznych zysków grabiąc obywateli.
Czy "polski" rząd może przeprowadzić podobną operację? :-)