hugonick
10.07.13, 13:40
Witam wszystkich zainteresowanych ciekawą i długą opowieścią nt Aliro Sync.
Na początek fakty.
1. Mam konto w Alior Sync od 2011 roku.
2. Przez większość czasu nie używałem go.
3. Zdarzyło się, że moje konto zostało zajęte przez 3 Komorników.
4. Ze względu na nie posiadanie tam środków konto było "martwe"
5. Kwota wolna od zajęcia komorniczego to około 12 tys pln.
A oto historia.
W okolicach lutego wiedząc o tym iż kwota wolna od zajęcia wynosi około 12 tys pln zacząłem korzystać z tego konta. Wpłacałem pieniądze we wpłatomatach dokonywałem płatności robiłem przelewy itd. Do dnia 17 maja bieżącego roku wszystko było ok. Mniej więcej tydzień przed 17 majem zacząłem sprawdzać z "pomocą" konsultantów zarówno telefonicznie jaki poprzez wirtualny oddział jaka pozostała kwota wolna od zajęcia. Tu w zależności od dnia przedstawiane były różne kwoty. Przez tydzień dopytywałem konkretnie i szczegółowo o kwotę wolną od zajęcia do wykorzystania. 16 maja br usłyszałem, że kwota wolna od zajęcia wynosi nieco ponad 1900 pln. Planując duże transakcje i kilka płatności powierzyłem swoje pieniądze Alior Sync. I w dniu 17 maja okazało się że przekroczyłem kwotę wolną od zajęcia o 443 złote. Ciekawostką było to że otrzymałem przelewy na kwotę 1300pln. czyli wg informacji o jakie prosiłem powinienem mieć do wykorzystania ponad 600 pln a nie jak się okazało 900 pln. Zacząłem dzwonić i prosić o informacje. Przez 3 dni nikt nic nie wiedział i nei potrafił udzielić żadnych informacji. Pojawiały się komentarze o tym że to jest problem mojej przeglądarki, historii, ciasteczek, systemu operacyjnego itd. Po trzech dniach pytania o co chodzi dowiedziałem się wreszcie, że przekroczyłem limit wolny od zajęcia. Jak to możliwe?
Miałem do dyspozycji ponad 1900 wykorzystałem 1300 powinno zostać ponad 600 a przekroczyłem o 443 złote?!?!?
Okazuje się więc po kilku kolejnych telefonach i dniach, że dane mi podawane były bez wzięcia pod uwagę kwot zablokowanych z tytułu operacji kartami?!?! Czyli moje wielokrotne prośby o kwotę wolną od zajęcia pozostałą do wykorzystania!!! Kwitowane były złą, nie właściwą, nie prawidłową czyli kłamliwą odpowiedzią.
17 maja złożyłem reklamację na stan salda itd.
Odpowiedź otrzymałem 6 czerwca, a w niej:
" Na wstępie bardzo przepraszamy za wydłużenie okresu oczekiwania na odpowiedź ze strony Banku. Zapewniamy, że nie wynikało to z naszej złej woli, a jedynie konieczności szczegółowego zweryfikowania Pana zgłoszeń i odsłuchania rozmów z Pracownikami Alior Sync. Z przykrością przyjęliśmy informację, że nie jest Pan zadowolony ze współpracy z naszym Bankiem i jakości obsługi przez Konsultantów Alior Sync. Pana uwagi i zastrzeżenia dotyczące zachowania i niekompetencji Pracowników zostały przekazane do ich bezpośredniego przełożonego. Zapewniamy, że zaistniała sytuacja będzie miała wymierny wpływ na ocenę ich pracy. Zapewniamy, że staramy się, aby jakość obsługi Klienta była na jak najwyższym poziomie, a Pracownicy dedykowani do bezpośredniego kontaktu z Klientami byli kompetentni i posiadali dużą wiedzę o produktach Bankowych. Tym bardziej jesteśmy zaniepokojeni zaistniałymi sytuacjami. Potwierdzamy, że podczas rozmów dotyczących dostępnej kwoty wolnej od zajęcia Pracownicy udzielali Panu prawidłowych informacji, natomiast przyznajemy, że sposób przeprowadzenia przez nich rozmów – zwłaszcza rozmowy na kanale chat z dnia 17.05.2013r. oraz rozmowy telefonicznej z dnia 21.05.2013r. mógł wprowadzić Pana w błąd. Konsultanci nie potrafili jasno wyjaśnić , w jaki sposób jest wykorzystywana kwota wolna od zajęcia i że każda wykonana transakcja pomniejsza przyznaną kwotę wolną od zajęcia (w Pana wypadku 11 137.68 PLN). Transakcje wykonane kartą płatniczą będące w blokadzie również pomniejszają kwotę wolną od zajęcia. Całość kwoty wolnej od zajęcia została przez Pana wykorzystana w dniu 23.05.2013r. Kwota pozostająca na rachunku w wysokości 439.70 PLN została zablokowana na poczet spłaty zajęć egzekucyjnych."
dodano do tego:
" Informacje udzielone przez naszego Pracownika były zatem prawidłowe. Przyznajemy jednak, ze jego zachowanie i sposób przeprowadzenia rozmowy odbiegał od standardów przyjętych w naszym Banku. Wyrażamy nadzieję, że powyższe wyjaśnienia będą dla Pana wystarczające."
Czyli Bank stwierdza, że ubolewa nad brakiem profesjonalizmu i nie wyjaśnieniem (zresztą nie tylko w tych rozmowach bo trwało to znacznie dłużej a odpowiedź celowo nie odnosi się do wcześniejszych rozmów) tej kwestii, zapowiada wyciągnięcie konsekwencji i jednocześnie wykręca się od odpowiedzialności za pracę swoich pracowników i wysyła mnie na drzewo.
Dodam, że jestem świadomym tego iż z pozycji klienta jestem na straconej pozycji i od początku nagrywałem sobie rozmowy z pracownikami Alior Sync.
Odpisałem na tą reklamację, że jest ona skandaliczna i próbuje wymigać się od odpowiedzialności za błędy i niekompetencje pracowników na klienta i oto co otrzymałem w zamian:
"W odpowiedzi na reklamację, prosimy o przyjęcie następujących wyjaśnień. Informujemy, że Bank podtrzymuje swoje stanowisko w Pana sprawie przekazane w wiadomości przesłanej w Systemie Bankowości Internetowej w dniu 06.06.2013r. Potwierdzamy, że podczas rozmów dotyczących dostępnej kwoty wolnej od zajęcia Pracownicy Infolinii Alior Sync udzielali Panu prawidłowych informacji. Bank nie znajduje żadnych podstaw do uznania Pana reklamacji i roszczeń finansowych. Odnosząc się do Pana prośby o przesłanie zapisów rozmów przeprowadzanych z Konsultantami Infolinii informujemy, że rozmowy nagrywane są na potrzeby Banku i nie ma możliwości udostępnienia ich na żądanie Klienta. Przekazujemy, że w przypadku gdy nie zgadza się Pan z decyzją Banku, może Pan skorzystać z instytucji mediacji, sądu polubownego, bądź innego mechanizmu polubownego rozwiązywania sporów. Zastrzeżenia dotyczące usług świadczonych przez Bank lub jego działalności mogą być zgłaszane do: Arbitra Bankowego działającego przy Związku Banków Polskich (spory których wartość nie przekracza 8 000 PLN), Miejskiego lub Powiatowego Rzecznika Konsumenta, a także sądu powszechnego. Wyrażamy nadzieję, że powyższe wyjaśnienia będą dla Pana wystarczające."
Osoba pisząca odpowiedź jest ta sama. Nagle w drugiej odpowiedzi całkowicie omija fakt i stwierdzenia z pierwszej o tym, że pracownicy mogli wprowadzić mnie w błąd!!!!!
I wysyła mnie na drzewo!
Od momentu kiedy poinformowałem Bank iż wszystkie nasze rozmowy ja również nagrywam i że żądam zabezpieczenia i wydania ich kopii Alior Sync nabrał wody w usta.
Od ponad tygodnia dzwoniąc na infolinię otrzymuję informację, że została zablokowana możliwość udzielania mi jakichkolwiek informacji nt moich reklamacji przez infolinię. Konsultanci twierdzą, że nie mogą ze mną rozmawiać ze względu na wewnętrzne procedury. Jakie? Nie moga mi powiedzieć ze względu na wewnętrzne procedury. Jakie? Nie mogą... i tak dalej.
Jednocześnie podają iż jedyną formą kontaktu jest zapytanie przez wirtualny oddział w formie pytania. Zadałem już 5 pytań i nie dostałem żadnej odpowiedzi.
Mogę dodać jeszcze, że naprawdę mam te rozmowy, w których jestem wielokrotnie okłamywany. Co do terminów odpowiedzi na reklamacje, co do tego kto i kiedy się ze mną kontaktował. Co do zgłoszeń technicznych któe rzekomo składałem. Co do treści samej reklamacji. ITD.....
Mam nadzieję, że Alior Sync w końcu potraktuje poważnie tą sprawę i zachce się ze mną skontaktować.
Teoretycznie sprawa idzie tylko o 439 złotych, pieniądze w sprawie których zostałem okłamany wielokrotnie. Ale w praktyce chodzi o dużo więcej. Chodzi o prestiż, dobre imię, markę itd. To sprawy które są wiele więcej warte.
ps.
3 Lipca dostałem pismo od Alior Sync. Informują mnie, że z powodu złamania regulaminu rozwiązują ze mną umowę prowadzenia rachunku bankowego. Powołując się na pkt w regulaminie mówiący o zajęciu konta. Konto zajęte jest od dwóch lat. Ciekawe, że dopiero teraz to zauważyli. A może chodzi o to, że do nieistniejącego rachunku nie przechowuje s