Dodaj do ulubionych

Naiwny KLIENT, tłuste BANKI

20.09.04, 08:43
To co się dzieje w trakcie korzystania z usług bankowych obudziło we mnie
psychozę obawy przed, powszechnie akceptowanymi, lecz oszukańczymi
działaniami instytucji, które w założeniu powinny być godne zaufania.
Co tam nowe konto w banku. Nowy klient to nieświadomy "człowieczek". Jemy da
się wcisnąć wiele. Przecież i tak nie czyta regulaminów, umowy, załączników
itp.

Jestem klientem Banku Śląskiego od pięciu lat. W tym roku zdecydowałem, że
nie będę wznawiał karty bankomatowej. Chciałem oszczędzić 12 zł. Tyle
kosztuje wydanie nowej karty. W sierpniu bank pobrał opłatę mi za wznowienie
karty. Poinformowałem drogą korespondencji elektronicznej (usługa "bank on-
line"), że nie chcę nowej karty i proszę o zwrot pieniędzy. Przecież nie
składałem zamówienia na nową. Poinformowano mnie i pouczono, że w regulaminie
konta jest napisane, że jeśli miesiąc przed terminem utraty ważności starej
karty nie poinformuję banku o braku chęci otrzymania nowej to nic nie mogę
zrobić i będę musiał (musiał!!!!) wziąć usługę i mam się zamknąć. Poszedłem
do banku, żeby zaznajomić się z regulaminem. Pani w okienku nie mogła znależć
takiego zapisu w dostępnym w banku regulaminie. Ja też wytężałem wzrok i nie
znalazłem niczego co tyczyło by się wznawiania karty. Ale obsługa z centrali
banku w katowicach przesłała mi e-malią swojego asa, dotychczas schowanego w
rękawie. W centrali mają inny regulamin. Tam oczywiście jest wszystko, co
potrzeba do obrony stanowiska banku.
Więc to jest tak. Ludzie kupują usługi banku, dostają umowy, jakieś tam
skrócone regulaminy, więc nawet człowiek chcący być świadomym musi mieć się
na baczności i zabezpieczać biorąc wszystkie dokumenty jakie są wymienione w
umowie i żądać potwierdzenia jednoznaczności zapisów.
Smutne ale mój bank ciągle zasłania się swoim wyciągniętym z dolnej szuflady
regulaminem i śmieje mi się w twarz, że skoro się spóźniłem to mam się
teraz "bujać".
Na nic moje prośby, że przecież nie chcę tej karty, że jej nie odbiorę, że
nie podpiszę żadnej umowy...
Nie ważne, że jestem stałym i "starym" klientem. Moje tłumaczenie, że
przeciesz mogłem przeoczyć termin, że nie znałem ich wewnętrznych
rozporządzeń, na ni się zdało. Regulamin to regulamin. A jak jestem głupi to
mam płacić.
Nie korzystajcie z usług BANKU ŚLĄSKIEGO.

Inny bank, te same kłopoty.

Ostatnio otwierałem konto w Kredyt Banku w Poznaniu. Pani w okienku aż się
trzęsłą z radości, że dzisiaj sprzeda usługi banku i podniesie swoją pozycję
w rankingu najlepszych sprzedawców. Na końcu całej operacji zakładania konta
pałała już do mnie nie skrywaną nienawiścią. Zadawałem jej pytania, prosiłem
o objaśnienia zapisów do umowy, czytałem zapisy pisane małym druczkiem na
rantach strony umowy. Pani nie potrafiła niestety wielu rzeczy mi wytłumaczyć
więc pytała inną panią chcąc uzyskać odpowiedź. Tabelę opłat do konta szukała
pięć minut.
Kartę bankomatową dostawałem za darmo. Ale w umowie o karcie było coś co jest
wspólne wszystkim bankom. Chodi o wmuszanie klientom niezamawianych usług.
Jak to funkcjonuje?
Dostając konto, kartę czy inne usługi domyślnie dodane są do nich usługi
płatne. I to klient jeśli zechce może z nich zrezygnować. Ach co za
przewrotność.
Sam czegoś nie zamawiasz ale masz i musisz za to płacić. Chyba, że jesteś
bystry i przeczytasz, że bank tak naprawdę niczego Ci nie wmusza, on daje Ci
możliwość korzystania ze swoich wspaniałych pomysłów.
Tak więc doczytałem, że z usług płatnych do karty mogę zrezygnować w każdej
chwili. Powiedziałem Pani, że więc rezygnuję od razu ze wszystkich dodatków.
Jakie było zdziwienie tej kobiety, że dojrzałem taki zapis. No i
poinformowała mnie, że nie mogę bo karty jeszcze nie ma. No cóż, nie
poddawałem się i poinformowałem, że zapis w każdej chwili oznacza, "w każdej
chwili". Pani wreszcie się zgodziła skreślić zapisy o wzięciu usług
dodatkowych.
Banki żerują na tym, że klienci zaganiani, nie wiedzący co baki robią z ich
pieniędzmi nie będą mieli ochoty i czasu przyjść i postawić "bankowców" na
baczność.

Cóż nie mam zamiaru nikogo odstraszać od tych dwóch banków. Na Śląskim się
zawiodłem. Takie oszukańcze działania są wspólne wszystkim bankom. Może tylko
ukryte w innych usługach. Jeśli jakiś bank chce się poszczycić tym, że jest
uczciwy wobec klientów to proszę o kontakt. Będą mieli nowego klienta.
Dobrego klienta
Obserwuj wątek
    • ataner37 Re: Naiwny KLIENT, tłuste BANKI 20.09.04, 11:43
      Karta bankomatowa jest wznawiana automatycznie na następny okres w momencie,
      kiedy kończy się jej ważność. Tak jest wygodniej i dla banku i dla klienta,
      gdyż w wiekszości przypadków posiadacze kont chcą taką kartę mieć (do
      korzystania z konta jest praktycznie niezbędna). W regulaminie jest zapis, że
      jeżeli ktoś nie będzie chciał wznowienia karty, to np. 1 miesiac (moze być inny
      okres czasu w zależności od banku) przed terminem końca jej ważności, powinien
      to zgłosić swojemu bankowi(w oddziale, telefonicznie lub przez internet).
      Wówczas karta nie będzie wznowiona. Przy podpisywaniu umowy rachunku w banku,
      regulamin powinno się przeczytać, gdyż się pod nim podpisujemy. Jeżeli nie było
      tego punktu w regulaminie, można złożyć reklamację i na pewno będzie
      uwzględniona (trzeba tylko być pewnym, że faktycznie w treści tego regulaminu,
      który podpisywaliśmy, nie było wzianki o tej karcie).
      Sprawa płatnych dodatków do karty dotyczy zapewne pakietu ubezpieczeń do tejże
      karty przyznawanych automatycznie. Są to bardzo przydatne rzeczy (np.
      ubezpieczenie zakupów, ubezpieczenie nieuprawnego użycia karty itp.) a kosztują
      niewiele. Oczywiście można pisemnie z nich zrezygnować. Informacja o tym
      powinna być w regulaminie.

      Czasem taki system automatycznego przyznawania bardziej oczywistych usług jest
      wygodniejszy, ma więcej plusów (większość klientów chce z tego korzystać - nie
      podpisują zgody, bo usługa jest z góry przyznawana; klienci, którzy nie chcą
      tych produktów, podpisują rezygnację).

      Pzdr.






      • marriuu Re: Naiwny KLIENT, tłuste BANKI 20.09.04, 11:56
        Cóż, wszystko co napisałeś jest mi wiadome i całkowicie zrozumiałe. Niestety
        może dla Ciebie to jest wygodne, jednak ktoś taki jak ja uważa to za nadużycie
        zaufania. Powinna jednak być opcja odwrotna, ustalana przy zawieraniu umowy.
        Czy chcę by bank czynił pewne rzeczy automatycznie, czy też nie. Wtedy wiem, że
        za nic bez mojej zgody nie będę zmuszony (zauważ zmuszony) zapłacić.
        Twoje podniesienie wygodności jest trochę bez sensu. Dla jednych wygodne, dla
        innych uciążliwe. To ja mam pamiętać o wszystkich terminach, czy szczegółach
        regulaminów. Muszę być gotowy w odpowiednim momencie dokonać rezygnacji. To
        jest wygoda?
        A jak nie to bujaj się gościu. Zapomniałeś to płać.

        W drugim przypadku nie chodziło o ubezpieczenie. Te było w karcie zawarte. Nie
        pamiętam jakie to usługi.
        Czy nie byłoby uczciwiej wobec klienta poinformować go odrobinę wcześniej, że
        coś się będzie działo na jego koncie i że bank jeśli nic nie zrobię wyciągnie
        swoje łapska po moje pieniądz. To się nazywa przyzwoitość. Bez tego jest czystą
        grabierzą z przyzwoleniem wynikającym z mojego niedopatrzenia. Czy trzeba to
        wykorzystywać.
        ???????????

        Czy pracujesz w Banku Śląskim?

        • ataner37 Re: Naiwny KLIENT, tłuste BANKI 20.09.04, 13:00
          Nie pracuję w Banku Śląskim. Znam się trochę na usługach bankowych.
          Tak naprawdę to ja Ciebie dobrze rozumiem. Wiele rzeczy nie zawsze jest w
          porzadku. Ale mam nadzieję, ze to będzie się zmieniać.

          Życzę miłego dnia!
          • Gość: zasman Ja bardzo nie lubię, jak coś znika mi z konta IP: *.neostrada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.04, 17:13
            I również odnoszę wrażenie, że postępowanie banków jest na zasadzie omotania
            klienta, niedomówienia, ukrycia nakazu płatności w sformuowaniach typu "zgodnie
            z regulaminem", "dokładne dane zawiera tabela oprocentowania i prowizji", "na
            wniosek klienta", "reguluje rozporządzenie wewnętrzne/zarządu lub prezesa
            banku". Marriuu ma rację. Oprócz podszczypywania naszych kont wkurzające jest
            przedmiotowe traktowanie klienta. I tak na prawdę guzik mnie obchodzi, czy bank
            ma wygodniej, czy nie. Jeżeli chce zabrać mi 30 gr, to musi mieć papier z moim
            podpisem, że ja zgadzam się żeby mu te 30 gr dać.
            Uważam ten proceder za złodziejski. Zdarzyło się kilka razy zabranie mi
            pieniędzy "zgodnie z regulaminem", czy "tabelą opłat". Za każdym razem pisałem
            pismo, w którym żądałem zwrotu pieniędzy, nazywałem bank złodziejem, a
            pracowników bandytami i zatrzymywałem sobie prawo publikacji mojej przygody.
            Nazywałem dyrektorów i prezesów gównozjadami, nieudacznikami, którzy zamiast
            sprawnie prowadzić bank rabują konta swoich klientów. I zawsze dostawałem
            pieniądze z powrotem.
            • gatta13 Re: Ja bardzo nie lubię, jak coś znika mi z konta 20.09.04, 23:42
              A ja bardzo nie lubię klientów, którzy w taki sposób dochodzą swoich, często słusznie, praw.
              • marriuu Re: Ja bardzo nie lubię, jak coś znika mi z konta 21.09.04, 09:17
                Ale wiesz, że to tylko doświadczenie uczy, że jak będziesz chciała miło i
                rzeczowo dojść swoich praw to się nie da.
                • gatta13 Re: Ja bardzo nie lubię, jak coś znika mi z konta 21.09.04, 13:59
                  Traktuję klientów jak ludzi. Bo są nimi, tak jak i ja. Dlatego nie znoszę, gdy ktoś mnie obraża. Niezależnie od tego, czy ma rację upominając się o coś, czy jej nie ma. Jeśli ma, dojdzie swego również rozmawiając ze mną kulturalnie. Złośliwy i wyzywający mnie klient budzi we mnie nieustępliwość. Wiadomo przecież, że są rzeczy które mogę zrobić. Mogę na przykład podać jakąś informację przez telefon, bo jesteś moim stałym klientem, poznaję Cię po głosie i doskonale wiem, że to z Tobą rozmawiam. Ale jak powiesz do mnie: "Ty głupia k.., ty gównozjadzie" - choćbym była na 200% pewna, że to Ty - w procedurach mam jasno napisane: nie podaję nic przez telefon bez podpisania stosownej umowy i podania przez Ciebie hasła.
                  To tylko przykład. Ale jest wiele sytuacji, w których kulturalny człowiek osiągnie więcj niż cham.
            • rsa127 Re: Ja bardzo nie lubię, jak coś znika mi z konta 21.09.04, 08:47
              > podpisem, że ja zgadzam się żeby mu te 30 gr dać.
              > Uważam ten proceder za złodziejski. Zdarzyło się kilka razy zabranie mi
              > pieniędzy "zgodnie z regulaminem", czy "tabelą opłat". Za każdym razem
              pisałem
              > pismo, w którym żądałem zwrotu pieniędzy, nazywałem bank złodziejem, a
              > pracowników bandytami i zatrzymywałem sobie prawo publikacji mojej przygody.
              > Nazywałem dyrektorów i prezesów gównozjadami, nieudacznikami, którzy zamiast
              > sprawnie prowadzić bank rabują konta swoich klientów. I zawsze dostawałem
              > pieniądze z powrotem.

              Do obory prostaku gnój przerzucać. Trzeba mieć choć odrobinę kultury i
              wykształcenia, aby korzystać z usług bankowych.
              • marriuu Re: Ja bardzo nie lubię, jak coś znika mi z konta 21.09.04, 09:21
                Proszę Cię zniknij z tej dyskusji.
                Ja chcę znać opinie wszystkich, którzy mają coś do powiedzenia w tej sprawie.
                Nie ma dla mnie znaczenia strona artystyczna zachowań moich dyskutantów.
                Nie tobie go oceniać i wyrzucać z mojego tematu.

                To co? do nieusłyszenia
            • marriuu Re: Ja bardzo nie lubię, jak coś znika mi z konta 21.09.04, 09:16
              Witaj, trochę mnie nie było...
              wiesz to ciekawy sposób, ale smutne jest, że trzeba na tych złodzieji
              naskakiwaćz "ryjem" by uznali twoje prawa.
              Ale masz rację, sprawa jeszcze nie zakończona... trochę jeszcze ich ponękam.
              Wiesz, banki jak i inne instytucje, zmuszone do maksymalizacji zysków, robią co
              mogą. W prawie nie ma zapisów chroniących ludzi przed nieuczciwymi praktykami
              wykorzystującymi pośpiech naszego życia, niedoinformowanie. To oczywiście
              trudno ująć w ramy prawne, ale jest jeszcze coś tak nadmuchanego jak ETYKA,
              MORALNOŚĆ i wreszcie UCZCIWOŚĆ.
              Ja dlatego rezygnuję z wielu dotychczas wykorzystywanych usług (różnych),
              ponieważ zauważam, że przestaję kontrolować to co mnie bezpośrednio dotyczy i
              za co płacę.

        • rsa127 Re: Naiwny KLIENT, tłuste BANKI 21.09.04, 08:44
          > Cóż, wszystko co napisałeś jest mi wiadome i całkowicie zrozumiałe. Niestety
          > może dla Ciebie to jest wygodne, jednak ktoś taki jak ja uważa to za
          nadużycie
          > zaufania. Powinna jednak być opcja odwrotna, ustalana przy zawieraniu umowy.
          > Czy chcę by bank czynił pewne rzeczy automatycznie, czy też nie. Wtedy wiem,
          że
          >
          > za nic bez mojej zgody nie będę zmuszony (zauważ zmuszony) zapłacić.
          > Twoje podniesienie wygodności jest trochę bez sensu. Dla jednych wygodne, dla
          > innych uciążliwe. To ja mam pamiętać o wszystkich terminach, czy szczegółach
          > regulaminów. Muszę być gotowy w odpowiednim momencie dokonać rezygnacji. To
          > jest wygoda?
          > A jak nie to bujaj się gościu. Zapomniałeś to płać.
          >
          > W drugim przypadku nie chodziło o ubezpieczenie. Te było w karcie zawarte.
          Nie
          > pamiętam jakie to usługi.
          > Czy nie byłoby uczciwiej wobec klienta poinformować go odrobinę wcześniej, że
          > coś się będzie działo na jego koncie i że bank jeśli nic nie zrobię wyciągnie
          > swoje łapska po moje pieniądz. To się nazywa przyzwoitość. Bez tego jest
          czystą
          >
          > grabierzą z przyzwoleniem wynikającym z mojego niedopatrzenia. Czy trzeba to
          > wykorzystywać.
          > ???????????

          O naiwności i głupoto. 99% klientów chce bez problemów dostać nową kartę.
          Nikogo nie obchodzi, że jeden upierdliwiec ma inne widzimisie i chciałby, aby
          pracownik banku w pokłonach i smokingu zapytywał go czy, aby może chciałby
          kartę. Podpisujesz umowę (jestem przekonany, że w regulaminie, który dostałeś
          zapis o odnowieniu był) i jeśli z nią się nie zapoznajesz to miej pretensje
          TYLKO do siebie. Jak sobie wyobrażasz, że bank będzie pytał milion albo więcej
          klientów czy chcą odnowić kartę czy nie. To są horrendalne koszty, które
          poniósłby klient. Ponadto cykl produkcji karty trwa kilka tygodni. Zatem jest
          uzsadnione żądanie z wyprzedzeniem zawiadomienia o nie wznawianiu karty.
          Jak Ci się nie podoba to idź do banku z usługami Private Banking to będą wokół
          Ciebie skakać. Choć jak robisz taką awanturę bo bank wziął zgodnie z
          regulaminem 17 złotych to chyba Private Banking długo jeszcze nie dla Ciebie...

          Ludzie, choć odrobinę zdrowego rozsądku, samokrytycyzmu i odpowidzialności za
          własną ignorancję!
          • marriuu Re: Naiwny KLIENT, tłuste BANKI 21.09.04, 09:24
            Jak masz problemy ze zrozumieniem trochę dłuższego tekstu to nie rzucaj się na
            replikę. Jakbyś przeczytał uważnie to byś zauważył, że to co piszesz jest tak
            bez sensu jak i ty.

            Proszę spadaj, pal gumę, idź tam gdzie możesz bawić się ze swoim wspaniałym
            intelektem.
    • marriuu Re: Naiwny KLIENT, tłuste BANKI 21.09.04, 09:28
      Mam prośbę do wszystkich chcących się wypowiedzieć na ten temat lecz dalekich
      od obrażania forowiczów.
      ignorujcie listy obraźliwe.
      Przecież da się rozmawiać w cywilizowany sposób.
      Ci którzy wzbudzają zamęt, robią to specjalnie, bawią się nie wiedząc o co
      chodzi w dyskusji.
    • Gość: zasman Coś mi się wydaje, że rsa i gatta to ta sama osoba IP: *.neostrada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.04, 11:20
      Nie zauważyłem, żeby bank miał problemy z natarczywym pytaniem się, czy chcę
      złotą kartę z jakimś gównianym, 5-tysięcznym limitem. Nie ma również problemu z
      informowaniem mnie o swoich nowych quasi atrakcyjnych promocjach, czy usługach.
      Nie widzę również problemu w zakreślaniu w umowie kwadracika, że nie życzę
      sobie wznowienia karty. Wasze argumenty są sztucznie wymyślane. Wiadomo, że
      chodzi o to, żeby łupnąć klienta, najlepiej postawić go w sytuacji dokonanej.
      Stąd te wszystkie sztuczki. A wydanie karty trwa moment, dosłownie kilka dni.

      A co do formy reklamacji. No cóż, najpierw jest grzecznie. I często to
      wystarczy. Kiedyś znikło mi 4000 zł. Zauważyłem to dopiero po miesiącu (jeszcze
      nie było usług przez net). Ale to nie przeszkadzało. Wystarczyło grzecznie.
      Pani dyrektor znalazła te pieniądze w kilka minut. Ot, palcówka kasjerki przy
      wypłacie innemu klientowi, łatwe do sprawdzenia. Zdarza się (tamten klient "nie
      zauważył", że mu nie zeszło 4000 zł po wypłacie ;-).
      Ale czasem grzecznie nie skutkuje. Czasem bankowcy zapominają kto jest dla
      kogo. Zapominają, że ja wyraziłem zgodę trzymania w banku pieniędzy pod pewnymi
      warunkami. Najważniejszym z nich jest pilnowanie tychże. Wtedy zniżam się do
      ich poziomu. Jednak muszę przyznać, że coraz rzadziej. Ostatnio ze 2 lata temu.
      W Pekao SA, ale wiadomo, od pewnego czasu rządzą tam makaroniarze, więc różne
      cuda się zdarzały. Generalnie pracownicy nie są skłonni przekazywać skargi, w
      których zarzuca się ich szefom niekompetencje, czy brak nadzoru. Jednak z
      przyjemnością zauważam, że poziom obsługi ciągle podnosi się.

      Najgorsze jest jednak zmienia zasad w trakcie trwania umowy. Mój poprzedni bank
      wymyślił, że mam zapłacić za wznowienie kart oraz podniósł mi opłatę za
      prowadzenie. Na swój sposób zachował się fair, gdyż mnie o tym poinformował. Co
      prawda użył swojej sztuczki i na decyzję pozostawił mi tylko 14 dni. Przez
      kilka lat budował zaufanie i stracił je w ciągu kilku minut. Ale to jeszcze
      skutek braku konkurencji. Z kart zrezygnowałem jednym pismem, z wyprzedzeniem
      ok. półrocznym. Natomiast przenoszenie konta trochę trwało. Cykl płatności
      wymagał, żeby przez kilka miesięcy prowadzić równolegle dwa konta. Moja
      rezygnacja z usług banku wywołała szok i prośby o pozostawienie rachunku,
      propozycję obniżek i ulg w opłatach, etc. Trochę mnie to zaskoczyło, ponieważ
      moje doświadczenie i osób na forum mówiło o bezpłciowym traktowaniu klientów i
      sztywnych prowizjach. Niestety, moi kontrahenci mieli już nowy numer, my nowe
      karty i odwracanie wszystkiego było kłopotliwe. Potem okazało się, że uciekło
      bardzo dużo klientów, a nowych nie przybywało. Ja uciekałem jako jeden z
      ostatnich, głównie ze względu na specyfikę działalności mojej firmy. Stąd
      wiedziałem, co się tam działo po wprowadzeniu w życie pomysłów nowej ekipy.
      • marriuu Re: Coś mi się wydaje, że rsa i gatta to ta sama 21.09.04, 16:01
        Bardzo ciekawe spostrzeżenia!!!

        Wiesz, poinformowałem osoby kontaktujące się ze mną że zmienię miejsce pobytu
        moich pieniędzy. Oczywiście zaczeli się przymilać, że to niby niewielka sprawa
        (ale nie chcą zwrócić mi pieniędzy). Narazie trochę zwlekam, zle bank zmienię
        napewno. Zakładają, że nie bedzie mi się chciało ale tak jak Ty mam
        doświadczenie budowania zaufania przez sześć lat i jedną głupią kłutnią
        zniszczyli swoje dobre imię.
        Takie decyzje i kroki są potrzebne, by coś się polepszyło. Inaczej bedą nas
        ignorować. Zamiast konkurencji zostaną niektórym tylko głupie tricki na łapanie
        klientów. Mam ofertę innego banku na takich samych warunkach limitowych, bez
        konieczności zaświadczania, że jestem dobrym klientam. Śląski zapomniał, że
        jestem klientem!!!......
      • rsa127 Re: Coś mi się wydaje, że rsa i gatta to ta sama 22.09.04, 07:42
        Gość portalu: zasman napisał(a):

        > Nie zauważyłem, żeby bank miał problemy z natarczywym pytaniem się, czy chcę
        > złotą kartę z jakimś gównianym, 5-tysięcznym limitem. Nie ma również problemu
        z informowaniem mnie o swoich nowych quasi atrakcyjnych promocjach, czy
        usługach.

        Często to nawet nie jest bank tylko zewnętrzna firma (np. call center).
        Podobnie jest z operatorami komórkowymi. Wykładają kilkaset złotych na zdobycie
        klienta, a później za specjalnie nie interesują się klientami, nawet dobrymi
        (przez 2 lata miałem rachunki po ok. 3000 PLN).

        > Nie widzę również problemu w zakreślaniu w umowie kwadracika, że nie życzę
        > sobie wznowienia karty. Wasze argumenty są sztucznie wymyślane. Wiadomo, że
        > chodzi o to, żeby łupnąć klienta, najlepiej postawić go w sytuacji dokonanej.
        > Stąd te wszystkie sztuczki. A wydanie karty trwa moment, dosłownie kilka dni.
        Przyznaje, że kwadracik to byłoby rozwiązania wilk syty i owca cała. Gwarantuje
        Ci jednak, że wydanie karty trwa dłużej. Zwykle dla nowych klientów karta
        wydawana jest szybko, aby dostał kartę. Natomiast odnowienia kart robione są z
        dużym wyprzedzeniem. Wolniejsze przygotowanie karty jest tańsze, bank chce mieć
        pewność, że karta dotrze do klienta przed terminem upływu ważności poprzedniej.

        > A co do formy reklamacji. No cóż, najpierw jest grzecznie. I często to
        > wystarczy. Kiedyś znikło mi 4000 zł. Zauważyłem to dopiero po miesiącu
        (jeszcze zauważył", że mu nie zeszło 4000 zł po wypłacie ;-).
        > Ale czasem grzecznie nie skutkuje. Czasem bankowcy zapominają kto jest dla
        > kogo. Zapominają, że ja wyraziłem zgodę trzymania w banku pieniędzy pod
        pewnymi

        Uważam że każdą sprawę da się załatwić w kulturalny sposób i nie trzeba bogu
        ducha winnego (najczęściej) pracownika banku obrzucać stekiem wyzwisk jak to
        było sugerowane w jednym z poprzednich postów. Osobiście nie odpuszczam bankom
        jeśli uważam, że moje prawa zostały naruszone. Z drugiej strony zapoznaje się z
        regulaminem, aby nie było niespodzianek. Jeśli droga w banku nie wystarcza są
        inne możliwości eskalacji (np. Arbiter). Ja w jednym przypadku skutecznie
        zgłosiłem sprawę do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Moja kolejna
        reklamacja w banku z pokładką z UOKiK została rozpatrzona na moją korzyść
        błyskawicznie. Nie wierzę natomiast, że krzykami osiągnąłbym ten sam rezultat.

        P.S. Wprawdzie pewnie nikogo nie przekonam, ale nie mam pojęcia kto to jest
        gatta. Wystarczy mieć podobne zdanie, aby być uznanym za tę samą osobę. Za
        chwilę pewnie będę też pracownikiem banku :-)
    • Gość: mar Re: Naiwny KLIENT, tłuste BANKI IP: *.interblock.pl / *.interblock.pl 21.09.04, 23:20
      hmmm, decyzję o odejściu z PKO BP podjąłem w ciągu jednej minuty, po tym jak
      pani z oknienka na moją uwagę o nieprawidłowościach w wyciągu (bezprawnie
      naliczana prowizja - potem przyznano mi rację) rzuciła "wszyctko byście chcieli
      mieć za darmo"... poprosiłem wtedy o zamknięcie konta i po krzyku... teraz jest
      Kredyt Bank, choć na numer ze wznowieniem karty też już się nabrałem, zresztą w
      mBanku jest tak samo, a trzeba uważać bo karta do emaxa nie jest tania
      (też "sama" mi przyszła a kasa z konta "odeszła")... w KB bywam bardzo rzadko,
      wszystko załatwiam przez internet, a obsługa - jak już jestem - jest ok...
      w sumie brakuje mi banku w którym naprawdę czułbym że to ja jestem tam ważny
      jako klient a nie na odwrót...
    • marriuu Nowy wątek... Naiwny KLIENT, tłuste BANKI 22.09.04, 09:32
      Dziękuję Wam za ciekawe opinie. Ci, którzy tak machają regulaminami i
      pewnością, że świadomy człowiek nie ma się czego bać, będą zaskoczeni.!!!!!

      Dyskutując w banku o problemie z kartą pani w okienku próbowała znaleźć w
      regulaminie do konta zapisy i paragrafy o których poinformowała mnie centrala.
      Niestety nie znalazła. Informując o tym centralę banku dostaję wymijające
      odpowiedzi, że przecież mamy równy dostęp do tego samego regulaminu. Śmieszne
      jest tylko to, że ten w którym mówi sie o automacie wznawiającym kartę jest
      schowany gęboko pod biurkiem i zwykły klient, naiwniak i matołek takiego nie
      dostaje. To taka cicha tajemnica banku.
      I CO, NIE SĄ OSZUSTAMI. PRZECIEŻ NIE JESTEŚMY IM W STANIE UDOWODNIĆ< ŻE NAS
      OSZUKUJĄ>
      Ale ja mam regulamin który nazywa się regulaminem do konta i zamierzam go
      wykorzystać w dalszej walce. Narazie powoli zbieram dane do uderzenia.
      Wasze uwagi są bardzo dla mnie cenne.
      • gatta13 Re: Nowy wątek... Naiwny KLIENT, tłuste BANKI 22.09.04, 10:49
        Faktem jest, że większość pracowników banków nie zna regulaminu. W regulaminie mojego banku, również tym dla klienta, bo jakim cudem jakiś bank ma dwa różne??, jest zapis o tym, że rezygnację należy zgłosić 30 dni przed datą wznowienia, bo taki jest cykl produkcji karty. Ale zdarzało mi się pisać pismo do Centrum Operacji Kartowych z prośbą o anulowanie opłaty za kartę, wyjaśniając powody - jakoś nie było problemu. Wszystko to kwestia podejścia do klienta i traktowania go jak człowieka.
        • marriuu Re: Nowy wątek... Naiwny KLIENT, tłuste BANKI 23.09.04, 08:53
          Wiesz masz rację. Może jeszcze napiszę oficjalny papier z opisem mojego
          widzenia sprawy. No ale korespondując poprzez pocztę na koncie internetowym,
          dostaję ciągle odpychające odpowiedzi. No ale to tylko szeregowi pracownicy.
          Nie staną w obronie klienta bo... każdy wie. Walnę do szefostwa (o ile czytają
          pisma wchodzące) i zobaczymy.
    • pawro2001 Re: Naiwny KLIENT, tłuste BANKI 22.09.04, 11:51
      Ja staram sie wszystko załatwiać grzecznie, wszak ludzie są omylni, instytucje
      też i zwykle przyznaja sie do błędów. Niestety nie zawsze jest to mozliwe.
      Ostatnio byłem świadkiem ciekawej rozmowy telefonicznej jaka przeprowadzała
      obsługująca mnie kobieta w zakładzie energetycznym. Chodziło o jakąs
      reklamację, bo ktos tam nie miał prądu i wydzwaniał do nich ponaglając. Ta
      kobieta rozmawiała najwyraźniej z jakims działem technicznym i użyła
      następującego argumentu: 'przecież napisałam wam w zleceniu "nerwowy klient!".
      I tak się zacząłem zastanawiać w ilu instytucjach (także bankach) pisze sie w
      zleceniach "nerwowy klient", "upierdliwy prawnik" itp. I na ile to przyspiesza
      załatwienie sprawy.
      • marriuu Re: Naiwny KLIENT, tłuste BANKI 23.09.04, 08:58
        Ciekawe określenie, "nerwowy klient". Tak jakby brak prądu nie był we
        współczesnym świecie problemem. Już nawet rozmrożona lodówka nastraja do
        walnięcia pięscią w stół. No oczywiście sprawa ma głębsze dno. Bo
        nazywająć "starannością" działania firm można domniemywać, że chcą usunąć
        awarię w najszybszy sposób. Ale stwierdzenia nerwowy klient pozwalają się
        domyślać, że robotnicy terenowi są poza kontrolą i planują sobie pracę jak chcą
        bez nadzoru mądrego kierownictwa ciągle będzie podział na "grzeczne i głupie
        owieczki" i " nerwowi"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka