bablara
02.02.07, 11:36
Mam taki problem. 8 albo 9 lat temu,moj obecny maz wzial maly kredyt 1000zl.
Kredyt zostal splacony w calosci ( sama wplacalam ostatnie raty), ale SKOK
twierdzi ,ze polowa czyli 500zl zalega. Ja byla wtedy zyrantem tego kredytu.
W 99 roku przyszlo pismo w ktorym informowano nas o zaleglosciach i o tym ,ze
sprawa zostanie przekazana dalej. Bylismy wtedy wyjasniac sprawe , parcownica
Skoku z kserowala wszystkie zaswiadczenia i stwierdzila ,ze oczywiscie sprawa
jest zalatwiona. Jakie bylo zdiwienie kiedy staralismy sie o kredyt hipoteczny
i okazalo sie ,ze maz zostal umieszczony w Biku. Przez 8 czy 9 lat zero
informacji z tego cholernego skoku,ze cos jest nie tak. Nie przyszlo do nas
zadne pismo, po tym jak bylismy sprawe wyjasniac u nich. Zastanawiam sie
dlaczego do tej pory nie sciagali mnie jako zyranta, dlaczgo nie przekazali
sprawy np. do komornika. Jakas totalna paranoja. Problem polega na tym, ze w
tej chwili nie jestem w stanie udowodnic,ze ta kwota zostala splacona.
Zaginely mi dokumenty, lacznie nawet z umowa dotyczaca tego kredytu. Z 500 zl,
zadluzenie uroslo do 5 tys. Nie mam juz sily z nimi sie klocic, chce to
zaplacic i miec swiety spokoj. Ale teraz moje pytanie: kiedy maz bral kredyt
podpisywal weksel in blanco. Czy po splacie Skok powinien mi go zwrocic. Czy
mam prawo zadac jak najszybszego usuniecia meza z BIKU( co dziwniejesze mnie
jako zyranta w nim nie umiescili) i ile to moze potrwac. I wlasciwie jak to
jest , czy w chwili zaplacenia kiedy przypuscmy SKOK wystapi o usuniecie wpisu
w biku, taki wpis jest usuwany calkowicie, czy tylko jest informacja,ze
zadluznie bylo ale jest splacone. Pozdrawiam.