Dodaj do ulubionych

Singapur da sie strawic? :)

01.02.07, 14:09
No, dobrze, tyle suchych i pol-formalnych informacji przetoczylo sie przez to
forum. Nadajmy temu troche rumiencow ;) Nostromo juz pisal o pysznym jedzeniu.
Zgubne jest, 20 kilo na nim utylam, ale nic to ;) To jest wielki plus dla
Singapuru. A im dluzej tu jestem, tym bardziej lubie pikantne, konkretne,
azjatyckie.
Dieta w trakcie ;) stad pewnie papu na pierwszym miejscu.

Druga rzecz, za jaka Singapur lubie to klimat. Moze troche mniej wilgotnosci w
p0owietrzu by sie przydalo, gdyz zapach ubran w szafie niekoniecznie zachwyca
aromatem alpejskich lak, czy jak to tam szlo w reklamie Cocolino ;) Ale
cieplota jest na poziomie, jaki ziutki lubia najbardziej.

Mieszanka kultur - swiat, imprez tematycznych, wydarzen happeningow czyli jest
tu od groma i ciut-ciut. I po raz pierwszy spotkalam na zywo wyznawcow Islamu
i bardzo ich lubie w wiekszosci, po raz pierwszy popatrzylam na Budde inaczej
niz na towarzysza udreki w nadwadze, widzialam sluby hinduskie i malajskie...
Piekne to jest tak dotknac, powachac, zobaczyc. Moglabym naogladac sie do bolu
Tonych Halikow, naczytac, nachlonac, a pojecia bym nie miala o jakim Marsie
mowa :)

Postkolonialny luksus. Oj, rozpuszczam sie w nim od czasu do czasu jak maslo
na patelni. Piekny jest taki brunch szampanowy w niedzielne poludnie, jakis
raucik w ramach high tea, kolacja w Klifie, piwko w Holland Village, winko w
Vine Garage itakdalej. Jak kiedys wrocimy (tak, ciagle siedzimy na walizkach,
bo my tu na chwile ;) ), to bedzie za czym, tesknic...

No i wielki plusior = jest tak blisko do raju, ze szok :)
Wysepki jak z biur podrozy, napchany turystami Bangkok, szpanerskie Bali,
kolorowe Indie, wszystko jest na wyciagniecie pazura, byle miec tyle urlopu,
aby sie podelektowac.

No, dobrze. Wypisalam sie za wsze czasy. Teraz na Was kolej. Nie mowcie mi, ze
nie lubicie Singapuru. Mna tez trzesie na widok dlugich pazurow u mezczyzn,
nieogolomnych nog u kobiet, dziwnych dzwiekow u obu plci itd. ;)

Obserwuj wątek
    • n0_str0m0 a widzialas podziurawiencow? 02.02.07, 05:25
      byl tajpusam wczora.
      dzis juz jest tu:

      n0str0m0-singapore.blogspot.com/
      nie ma takiego drugiego miejsca na swiecie. i czesc.
      a ich "dyktatura" rzadzi.
      bardzo dobrze rzadzi.

      pozdrowienia po nieprzespanej, lece dzis sie opalac. warto bylo zarwac nocke.

      • ziutkaa Re: a widzialas podziurawiencow? 02.02.07, 06:34
        Nie, nie wybralam sie :) Za to doskonale pamietam swoj pierwszy rok w Sg, stoje
        sobie na przystanku autobusowym, czekajac jak co dzien na 67, ktory mial mnie
        powiezc do pracy. 67 przyjechal, a na przedniej szybie karteczka z napisem "this
        bus is affected by Thaipusam". Pomyslalam: "Boze, znowu jakis SARS?", ale ludzie
        dzielnie wsiadali, nie mogla to byc wiec choroba przenoszona droga kropelkowa.
        Tez wsiadlam, a potem wyguglalam, o co chodzi :)

        Za to moj malzonek wczoraj nie mogl sie wydostac z Clark Quay, taksowki zadnej
        lapac nie mogl, tlum na postoju i w ogole pozna noca do domu przyczlapal.
        • beba3 Da sie lubic! 15.02.07, 18:24
          Ziutka!
          Po pierwsze:
          to zgodze sie ze jedzenie rewelacyjne i braknie mi czasu na smakowanie
          wszystkiego, nie mowiac o powrocie do moich ulubionych potraw. Takie sniadanie
          jak platki na mleku to tylko marnowanie okazji na swietne zarcie! ;-)
          Nie zgodze sie ze 'na szczescie'. Dla mnie to koszmarek. Jakos takos sie
          rozrastam a mialam sie kurczyc. Takie byly plany i nadzieje! Gdyby zarcie
          bylo 'pod psem' to moze latwiej by sie odchudzalo?
          W kazdym razie ciezko mi wzbudzic w sobie prawdziwe wyrzuty sumienia i wcinam
          kaczuszki, ooce morza, ryze, kluski, pierogi, pao z wielkim smakiem. Nie
          tesknie za schabowym. Jeszcze nie tesknie.
          Po drugie:
          Nie czepiam sie pogody. Moze byc. Jak jest goraco to mowie ze jest goraca,
          sapie, mrucze, wachluje sie, wymaczam w basenie i biore prysznic przy lada
          okazji.
          Jak pada to tez nie klne. Humor mi siada po trzech dniach ciaglych opadow ale
          nie doswiadczylam tego zanadto.
          Po trzecie:
          Nie mam tu swoich doswiadczen i ubolewam nad tym bardzo. Czekam na takie opisy,
          realacje, tipy: polecam/nie polecam.
          Dla mnie sam fakt ze jestem w Singapurze jest tak egzotyczny ze czasmi nie
          smiem prosic o wiecej. Z drugiej strony w naszej naturze jest wymagac i brac
          wiecej i wiecej i ja tez marze o egzotycznych wysepkach, tlocznych miastach, o
          zanurzeniu sie w oceanie ale i w egzotyce.

          Piszcie, piszcie i dzielcie sie swoimi doswiadczeniami! :-)
          Ja lubie Singapur! ;-D
          • zofija07 Re: Da sie lubic! 19.02.07, 15:35
            Beba!
            To ja mogę z pierwszą poradą dla Ciebie wybiec :)
            POrada z serii: nie polecam/odradzam/przestrzegam :)
            Nie polecam wycieczki na Sentose w 2 dzien nowego chinskiego roku, chyba ze:
            a. lubisz spokoj kilometrowych kolejek po bilety do srodkow transportow
            b. lubisz bliskosc blizniego i odleglosc nosa od nosa osoby slabo Ci znanych
            mniejsza niz 3cm w ww srodku transportu
            c. lubisz fascynujace bogactwo ludzkich pomyslow na zagospodarowanie kazdego
            metra plazy wlasnym dobytkiem i mixy zapachow pozywienia unaszace sie z kazdej
            rodzinnej maty
            d. lubisz byc od czasu do czasu zepchnieta ze sciezki przez rozgadana grupe
            nadchodzaca z przeciwka, ktora to grupa nie zauwazy ze sciezka jest waska i dla
            wszystkich
            :):)
            e. i wiele wiele innych spokojnych, relaksujacych przyjemnosci, ktore wiążą się
            ze wspolnym wypoczynkiem, w miejscu ktore oferuje rozrywke w dniu wolnym od
            pracy :):)

            Po drugie - nie chcialam narzekac,
            Sa tu oczywiscie rzeczy, ludzie, zjawiska, miejsca, które czlowieka ciesza lub
            milo zaskakuja :)
            Nie bede oryginalna, jesli wspomne o jedzeniu, prawda? to nie bede sie
            powtarzac.
            Do worka "milych, ladnych, przyjemnych" dodam bujna roslinnosc, drzewa i palmy
            o niesamowitych ksztaltach, kolorach, kwiatach, owocach, zapachach, rosliny,
            które u nas rosna w doniczkach a tu wystepuja w postaci dorodnych krzewow czy
            pnaczy, a wszystkiego trzeba pilnowac, zeby nie zaroslo miasta :):)
            No i jeszcze komuniakcja (wyłączając kwestię korkow): metro, czesto jezdzace
            autobusy, mili kierowcy, ktorzy zawsze czekaja widzac, ze ktos nadbiega z
            daleka, lub nawet otwierajacy drzwi gdzies pomiedzy przystankami czy na
            swiatlach, uprzejmi taksowkarze, ktorzy pozwalaja, zeby ich taksowkami
            przewozic rzeczy mniej lub bardziej dziwne o roznych gabarytach, mozna sie obyc
            bez samochodu bez cierpienia, czy nie tak.
            Podoba mi sie pomysl na osloniecie ludzi od deszczu w drodze na przystanki -
            dlugie ciagi zadaszen pozwalaja niejednokrotnie na przejscie z sucha glowa
            kilku metrow do autobusu czy stacji metra....
            tyle na razie, bo juz pozno
            dobranoc
            z





            • ziutkaa Re: Da sie lubic! 26.02.07, 06:53
              To ja tez z kolejna porada:
              NIGDY, przenigdy nie ufaj lokalnym, sprawdz, co robia co najmniej 2x. Czy to u
              lekarza, czy w zwyczajnym sklepie.
              Poszlam dzisiaj kupic soczewki kontaktowe. Przewidujac perypetie, wzielam ze
              soba stare pudelka (na kazdym oku mam inna wade, wiec to by moglo byc za
              skomplikowane na przekaz werbalny).
              Podalam pani pudelka, apni zaoferowala mi promocyjny zestaw na pol roku,
              zgodzilam sie, zaplacilam, wyszlam... i cos mnie tknelo. Doslownie za drzwiami
              obejrzalam nowe soczewki. I coz odkrylama? Pani wcisnela mi owszem wlasciwe
              dioptrie, ale juz srednica kompletnie sie nie zgadzala (mam 8.3 a pani dala mi
              8.7, wiec nie jakas minimalna roznica). Wracam i mowie, ze chyba popelnila blad,
              bo dala mi za duze soczewki, a pani mi na to: "wiem". Zakrztusilam sie i
              powiedzialam, ze to cudownie, ale czy jednak bylaby laskawa dac mi wlasciwe
              soczewki, bo mam kaprys, aby mi one sie oka trzymaly, a nie zjezdzaly. Pani
              odrzekla, ze to trzeba zamowic. Nosz !#$%^!!! I uwaga! uwaga! Realizacja
              zamowienia zajmie az jeden dzien.

              Wrrrrrr....

              • beba3 Re: Da sie lubic! 28.02.07, 07:42
                Zoska!
                Juz Ci odpowiedzialam ale mi wcielo post?
                No to krotko:
                Od 'a' do 'e' - nie lubie! ;-P
                Mieliscie pelen pakiet wrarzen! Cudownie! ;-D
                Tak sadzilam, ze ludzi ogarnie szal na odpoczynek skoro sa dni wolne.
                My sie szwendalismy po Dzielnicy Chinskiej i bylo przyzwoicie. Szal juz opadl.
                Generalnie popieram Twoje zdanie co do zieleni, zarcia, daszkow, metra itd ale
                takowkarzy to niecierpie!
                Jak potrzebowlam najbardziej taxowki to sie nie zjawila i czeklam jak baran.
                Potem sie dopiero dowiedzialm ze trzeba sie _zawsze_ pytac o numer samochodu a
                nie uwazac, ze skoro sie zadzwonilo, poinformowalo i potwierdzili to auto
                przyjedzie. Guzik prawda!
                Dwa: mam juz za soba niezaplacenie za kurs.
                Wysiadlam z metra mocno spozniona na spotkanie. Wyladowlam pod Hotelem i
                dowiedzialm sie od stojkowego, ze mam do przejscia tylko trzy bloki.
                Zdecydowalam sie wziac taxi bo sie spieszylam....
                Taxowkarz obwiozl mnie na okolo, co trwalo wieki bo na kazdych swiatlach
                musielismy czekac. Przewiozl mnie na sam koniec wlasciwiej ulicy i stanol przed
                wielkim napisem gloszacym, ze to nie jest to Condo do ktorego zmierzam!
                Powiedzial: To chyba tu!
                Trafilo mnie nieziemsko! Zagrozilam, ze nie zaplace i wysiadam, i sie zgodzil.
                Nawet nie krzyczalam na niego za mocno a tylko podnioslam glos. ;-P
                Potem szybko maszerowalm w skwarze dobre 10 minut i okazalo sie, ze miejsce do
                ktorego zmierzam bylo na samym poczatku ulicy!
                Niecierpie brac taryfe, no po prostu mnie trafia! Nie ceny, bo te sa niskie ale
                takie robienie z ciebie glupka.
                A twierdzenia ze sie nie zna danej ulicy mnie tez nakrecaja!
                Ziutka!
                Nie mam kontaktu za bardzo z lokalnymi. Jakos nie zalatwiam zbyt wiele w Sg ale
                na podstawie taksowakarzy to mam zastrzezenia co do uslug.
                Swoja droga tez musze sie zaopatrzyc w szkla... I co mi bys poradzila, moja
                droga? Pudeleczek nie mam bo od dawna nosze tylko okulary (a wlasciwie to mam a
                nie nosze). ;-)
                • ziutkaa Re: Da sie lubic! 28.02.07, 14:15
                  Kiedys zdarzylo mi sie kupic soczewki w Jurong Pointcie, na pierwszym pietrze,
                  po stronie McDonalda jest taki maly optyk. Zachowywali sie rozsadnie. Zreszta,
                  po prostu gdziekolwiek nie pojdziesz, patrz im na rece i sprawdzaj. Najlepiej
                  dwa razy.

                  • beba3 Re: Da sie lubic! 03.03.07, 19:58
                    Dzieki Ziutka! Tak zrobie!
                    I mam taki maly problemik z dogadywaniem sie:
                    juz 4 razy zamiast kawy podano mi cole.
                    Tak sie zastanawiam: jak tego uniknac?
                    I ja zawsze pilam ta cole grzecznie ale moze jednak upominac sie o swoje? I
                    tumaczyc? Tylko jak?
                    Mowie tez im po chinsku: kopi, ale moze zle wymawiam?
                    • n0_str0m0 hehe, nigdy mi sie nie zdarzylo... 04.03.07, 13:11
                      ale co tam

                      kuuk - to kokakola (takie u/o pomiedzy cwiszen-bituin)
                      ale jak powiesz kouk to tez dostaniesz
                      a jak dodasz ze chcesz puszke to juz spox

                      NIE proscie o ciepla kole (znaczy nie z lodowki)
                      bo to czasem jest rozumiane jako kola GOTOWANA
                      bo podac - podadza...
                      a tego wam nie zycze

                      kopi - slodka kawa z mlekiem
                      kopi si - kawa lekko mniej slodka bo nie skondensowane a ewaporyzowane mleko dodaja
                      kopi o! - slodka kawa bez mleka
                      kopi o! kosong - czarna kawa, nieslodka, niemleczna.

                      to samo z herbata
                      teh (te!) - czaj z mlekiem slodki ulepek...
                      teh-oh (sorry, wymowa te-o! jak w piosence bellafonta)
                      te-o! kosong...

                      i wariacje
                      teh tarik - herbata wyciagana - czyli z pieniawa na wierzchu
                      teh alija - herbata z imbirem i mlekiem teh alija konong
                      teh alija o! oraz o! kosong mniej popularne lecz mozliwe...

                      sukcesow...
                      n.
                      • beba3 Re: hehe, nigdy mi sie nie zdarzylo... 06.03.07, 06:33
                        Co do 'opierniczyc', to czasmi mnie kusi! ;-P
                        Dziekuje Nostromo!
                        Bede walczyc o moje kopi bo lubie bardzo!
                        A jak przejde na diete (kiedys...) to juz gorzej bo:
                        kopi o! kosong
                        Chyba sobie na kartce zapisze! ;-P Trudne!
                        A! I pilam juz herbatke ze slodkim mlekiem. Dobra nawet.
                        Widze ze mam jeszcze co posmakowac... Te z imbirem i piana? ;-)
                          • beba3 Re: hehe, nigdy mi sie nie zdarzylo... 06.03.07, 18:11
                            Kopi o! kosong wydaje mi sie teraz najwlasciwszym napojem. Ludzie sie podobno
                            zmieniaja... ;-P
                            Irytuje mnie ze nie szlachtaja tego starego imbiru porzadnie. Jak w telewizji.
                            Mowie oczywiscie o jadle bo do napoju nikt mi jeszcze imbiru nie wpychal.
                            I co to jest ta 'przyprawa' w kolorze ziemi? Ciapia ja na dno miski, chlupna
                            kluski, 3 liscie zielska, cos jeszcze i strawa jest pyszna.
                            Jak mam to odnalezc w sklepie, pod jaka nazwa wlasna?

                            PS Dzisiaj spotkalam w autobusie pana ktory byl 20 lat temu w Polsce. Pytal sie
                            czy dolary wciaz sie kupuje na czarnym rynku. ;-P
                            Do tej pory umie powiedziec 'dziekuje' i 'kocham cie'. :-)
                            Na poczatku wziol mnie i dzieicki za Rosjan. Typowe. ;-) Ale bardzo mile to
                            bylo spotkanie. I pan bardzo ekspresyjnie pokazywal swoje uczucia: usmiechal
                            sie! ;-P
                      • n0_str0m0 czary mary 23.03.07, 03:22
                        obudzilem sie z gardlem chorem
                        miejscowe remedia na dolegliwosc owa sa dwa

                        sok z starfruta POSOLONY
                        lub lodowata cola
                        rowniez slona

                        pojdzice do jakiegokolwiek hokersentra i w stoisku z napojami zamowcie
                        podadza bez zmruzenia oka
                        (sol czasem samemu trzeba dodac, uwaga na bombelki)

                        jesli nie wierzycie, ze wlasnosci medyczne owe posiadaja, to nie wierzcie
                        a ja juz zdrow jestem
                        i czesc
                        :)
                        • beba3 Re: czary mary 31.03.07, 13:08
                          Ja nie wierze ale malo jeszcze w zyciu widzialam. ;-P
                          I niewykluczone ze w chwili desperacji zaryzykuje Twoj sposob! :-)
                          Swaja droga, zdrowko w Sg dopisuje mi i mojej rodzine znacznie lepiej niz w
                          Europie. Plus dla Sg!

                          "Moi" kierowcy w autobusie nauczyli sie juz kiwac mi glowa na powitanie i
                          czasmi mowic Hello!
                          Jak czekam na inny numer a podjezdza 'moj' to jeden z kierowcow kiwa mi
                          przyjaznie reka.
                          Przyznaje ze to przyjemne! :-)
                            • agateksg Re: czary mary 22.10.07, 00:57
                              > Jaki wlasciwie najlepszy jest miesiac na zwiedzanie Singapuru- tzn
                              > kiedy jest najmniej deszczy?

                              Z tym może być różnie, ale ogólnie częściej pada od października do
                              stycznia. (maks. przypada na grudzień). Druga skrajność (zbyt
                              ciepło, choć nieekstremalnie) wystepuje zwykle marzec-maj. Reszta
                              miesięcy - ok. Moze jeszcze lepiej unikać sierpnia-września, bo
                              często zdarzają się zadymienia (wiatr przynosi z Indonezji). Czyli
                              zostaje czerwiec lipiec, ale to bez sensu bo trochę traci się efekt
                              klimatycznego kontrastu. Widzę, że został luty-marzec :)

                              m
        • patrik_zh Re: a widzialas podziurawiencow? 07.10.07, 20:32
          Witaj. Mam prosbe a wlasciwie pytanie. Kiedy dokladnie jest swieto tych podziurawiencow- Miedzy 1szym a 23 luty planuje urlop w Malezji i Singapurze- chcialbym przemieszczac sie miedzy tymi panstwami wypozyczonym autem- czy to spokojny okres czy powinienem spodziewac sie korkow ulicznych? Pozdrawiam. patryk
          • agateksg Re: a widzialas podziurawiencow? 08.10.07, 04:37
            > Witaj. Mam prosbe a wlasciwie pytanie. Kiedy dokladnie jest swieto tych podziur
            > awiencow- Miedzy 1szym a 23 luty planuje urlop w Malezji i Singapurze- chcialby
            > m przemieszczac sie miedzy tymi panstwami wypozyczonym autem- czy to spokojny o
            > kres czy powinienem spodziewac sie korkow ulicznych? Pozdrawiam. patryk

            7-8 lutego to chiński nowy rok. Jesli chcesz coś konkretnego zwiedzać w SG to
            lepiej nie traf w te konkretne daty bo to praktycznie jedyny taki okres gdzie
            praktycznie wszystko jest zamkniete. Poza tym w SG to korków możesz się NIE
            spodziewać właśnie w świeta oraz w godzinach 19-6, 10-12 i 14-16. Osobiście
            odradzam zwiedzanie SG własnym samochodem. Prawdobnie taniej a juz na pewno
            wygodniej wyjdzie taksówką.
            • patrik_zh Re: a widzialas podziurawiencow? 21.10.07, 18:15
              Mam jeszcze jedno pytanie- w Bangkoku byl taki nocny targ na ktorym mozna bylo kupic doslownie wszystko- jakie miejsca i gdzie polecilabys w Singapurze bedac tam tylko trzy dni nie bede mial czasu wszystkiego zaliczyc a jednak fajnie byloby poszperac sobie po takich ich miejscowych sklepikach- pamiatki itd..
                • agateksg Re: a widzialas podziurawiencow? 22.10.07, 01:33
                  agateksg napisał:

                  > patrik_zh napisał:
                  > > Mam jeszcze jedno pytanie- w Bangkoku byl taki nocny targ na
                  > ktorym mozna bylo
                  >
                  > "Cha-tu-chak" (czatuczak) z tym, że nocny on nie jest.

                  ...aaaa... w Singapurze czegoś takiego nie ma. Ogólnie, nie nastawiaj się na
                  nadmiar egzotyki. Jesli ma się zaliczony Bangkok, to SG można potraktować jak
                  europejski kraj dziwnym klimatem i florą gdzie rośliny doniczkowe rosną na
                  ulicach.

                  m
              • ziutkaa Re: a widzialas podziurawiencow? 22.10.07, 01:22
                Ja Mustafy osobiscie nie znosze ;) i na zakup pamiatek to bym polecala upiec
                dwie pieczenie przy jednym ogniu. Poodwiedzaj Little India, Chinatown, a przy
                okazji zrobisz zakupy na straganach. Zreszta, Mustafa jest na granicy dzielnicy
                indyjskiej. W trzy dni da sie spokojnie obejrzec Singapur, tu az tylu miejsc do
                zwiedzania nie ma :)
                • n0_str0m0 atrakcje nocne i nie tylko... 22.10.07, 05:49
                  do mustafy przez ostatnie poltorej dekady mnie nie zaciagnelo... a
                  po twoim wpisie widze, ze i slusznie.

                  na trzy dni szperania czasu troche malo. atrakcyjnych,
                  zaskakujaacych a czasem spektakularnych atrakcji tu duzo wiecej
                  (choc zgodze sie z agatekiem, ze dla wielu to "europejskie miasto z
                  tropikalna roslinnoscia" :)

                  niegdys polecalem turystom rzut oka z bamboutow turystycznych
                  wyruszajacych z collier quay. tam jest tez kladka nad ulica
                  prowadzaca do raffles place - na tej kladce byly sklepy ze
                  starociami, standarowo mozna bylo kupic porcelane z wizerunkami
                  zbrodniarzy, ruskie lornetki i polioty, plastikowe rzezby pelne
                  galopujacych koni... kwintesencja swiadectwa przedsiebiorczosci
                  marynarzy siedmiu morz i oceanow).

                  autentyczne antyki mozna znalezc na cross street (naprzeciw far east
                  square). ot tak na chodniku rozkladane kapoty z mydlem i powidlem.
                  sa to oczywiscie pamiatki ery industrialnej, efekt przewietrzania
                  singapurskich komorek i strychow.

                  w pamiatki jak z tajlandii mozna sie zaopatrzyc na czajnatownie.
                  polecam spacer od maxwell market (claypot rice, czarkuejtiao lub ryz
                  z kurczakiem oraz tapioca kuei, chyba ze ma sie ochote na cos
                  bardziej cywilizowanego - zaraz obok na zapleczu maxwell house jest
                  uliczka restauracji pelna - tam polecam kuchnie kantonska lub
                  tajska), przez starozytna swiatynie (wlasnie ja skonczono budowac)
                  buddyjska, przez uliczki dla pieszych do people's park. tam w
                  atmosferze lekko szemranej mozna dac stopom odpoczynek i masaz
                  kamforowy.

                  nie do pominiecia jest wizyta na serangunie czyli w malej indii. tam
                  obowiazkowo zaliczyc wypada restauracje podajaca ryz na lisciach
                  bananowca, dla odwaznych rybia glowa w curry (siedem gwiazdek) lub
                  krewetki giganty (piec gwiazdek) z warzywami i ryzem dodawanymi z
                  dwojakow bez ograniczen.

                  wegetarianom i nie polecam tez chellas vegetarian corner (przekaski
                  na parterze, restauracja na pietrze) gdzie polecam dosa masala czyli
                  chrupki nalesnik oraz lassi (slodkie z mango lub slone... z sola).

                  zreszta, na kazdym rogu jest cos milego do "frykania".

                  polecam dim-sum na geylang. to dzielnica czerwonych swiatel, wiec
                  jako alibi funkcjonuje tam cala masa swietnych jadlotyjni.
                  legendarne sa tam beef noodles, bardzo dobre wspomniane dimsumy,
                  warto tez przejsc sie "po burdelach". tam jesc nie doradzam.

                  jiu chat. niedaleko od geylana, mily spacer wsrod szophauzow. i
                  oczywiscie karaoke. i oczywiscie krab w czarnym pieprzu. siedem
                  gwiazdek.

                  kallang. wyzej wspomniany spacer. krab jak wyzej. laksa czyli kluski
                  ryzowe w kokosowym curry. siedem gwiazdek.

                  changi village. warto sie wybrac na pulau ubin na pol dnia, polapac
                  krewetki i je jesc. sam village jest ciekawy o 3 rano, najpiekniejsi
                  transwestyci paraduja tam o tej porze. z zarcia - nasi lomak.
                  smazone banany.

                  newton circle. tylko zarcie. smazona w bananowym lisciu plaszczka z
                  sambalem i limonka. siedem gwiazdek. krwiste muszle podgrzane na
                  parze z sambalem - tylko dla odwaznych. piec gwiazdek i kufel piwa.

                  natomiast co do ryneczku otwartego cala noc. jest. tylko, ze on jest
                  mobilny i nie tak latwo go zlapac. nazywa sie Pasat Malam, jak sama
                  nazwa wskazuje - bazar nocny. przemieszcza sie on ruchem skoczka po
                  calej wyspie i jest zawsze wart paru chwil uwagi.

                  odradzam sentose.
                  odradzam "lokalne" potrawy w drogich hotelach.
                  polecam wycieczke metrem w rejony HDB (clementi itp).

                  milego zwiedzania.
                  • beba3 Re: atrakcje nocne i nie tylko... 23.10.07, 16:41
                    W Holland Village mozna znalesc fajne pamiatki ale jak sie bylo w
                    Chinskiej i Indyjskiej dzielnicy to raczej juz ma sie przesyt. Ja
                    wpadam okazjonalnie tu, tu i tam. ;-)
                    W HV mozesz kupic tez wieksze, stylizowane 'pamiatki' (nie mylic z
                    antykami!) jak rzezby, kuferki a nawet szafe.
                    Meble sa tez na Dempsey Road jesli ktos jest zainteresowany.
                    Mustafe lubie ale bylam tak z 5 razy? Troche daleko. Zawsze kupuje
                    rzeczy ktorych nie moge znalesc gdzies indziej. Stoisko z pamiatkami
                    wg mnie ubogie. No chyba ze konicznie musisz kupic 10 otwieraczy do
                    butelek ze zdjeciem Lworyby.
                    Chinska i Indyjska Dzielnica gora!
                    Pasat Malam? Pierwsze slysze. Co jakis czas witaja do nas w poblizu
                    MRT i dworca autobusowago rozkladane stragany. Zawsze z tym samym:
                    tandetne zabawki, tandetne pizamy i posciel, tandetne torebki i duzo
                    tago typu rzeczy. Co mnie cieszy to jedzonko. Jest niestety bardzo
                    tluste i trawi sie potem przez tydzien. No ale smaczne jest. Tak na
                    jeden raz okazjonalnie. ;-)
                    Czy to o tym mowa?
                    Jesli tak to nie polecam. Szkoda czasu.
                    Przed Chinskim Nowym trafilam na wersje bardziej rozbudowana: pelno
                    ciuchow, warzyw i owocow, dywanikow lazienkowych, poscieli, tanich
                    kosmetykow i inne takie. Na dokladke wszedzie stoiska z czerwonymi i
                    zlotymi ozdobami.
                    Moze to o to chodzi? To juz bylo fajniejsze ale ja glownie ogladalam
                    i oglednie mowiac, chlonelam atmosfere przedswiateczna.
                    • n0_str0m0 pasat malam 23.10.07, 18:32
                      alez oczywiscie... z tym, ze nie do konca. to znaczy - to co widzialas, to
                      wlasnie to. i nie ma znaczenia co tam sprzedaja (zgadza sie, badziewie) ale sama
                      atmosfera... no i zarcie. lepszego kontaktu z singapurskim folklorem turysta (bo
                      takiemu doradzamy) nie zalapie...

                      :)
                      • agateksg Re: pasat malam 24.10.07, 01:14
                        A mi się trochę wydaje, że wiele z tego co wymieniłeś to dla turysty
                        powyżej 10'cio dniowego :) Niewątpliwie ciekawe, ale
                        off-beaten-track jak na 3'dniową wycieczkę i to również z tego
                        powodu że siedzisz tu kupę czasu i zobojętniałeś na sztandarowe i
                        standardowe turystyczne atrakcje. A są one MZ cały czas bardzo
                        ponętne dla kogoś kto tu nie siedzi, więc ja bym poszedł na łatwiznę
                        i np. zaproponował:

                        Nieludzkie:
                        Ogród storczyków przy Botanic Gardens, Jurong Birds Park, Bukit
                        Timah Natural Reserve i pogryzienie przez małpy, może nawet Sungei
                        Buloh Wetland Reserve z atakiem warano-jaszczurów - człowiek był w
                        Azji, ale pewnie nie miał za dużo okazji poprzyrodzić (przynajmniej
                        nie w Bangkoku :)

                        Ludzkie:
                        Little India, China Town, Boat/Clarke Quay i wycieczka łódką,
                        Orchard Road

                        Jedzeniowe:
                        1) Newton Hawker Centre (skomercjalizowane, ale nadal jedzeniowo
                        ok - polecam co polecił Nostromo - płaszczkę (stingray) i dodatkowo
                        giant tiger prawns z czosnkiem (jesli się człowiek nie boi
                        zbankrutować - można się zdziwić ile takie cholerstwo waży).
                        2) Jakąś restauracyjkę z kuchnią hinduską: nasza ulubiona to
                        Shishmahal w poblizu Małych Indii (Alber Court, 20m od "bramy" do
                        dzielnicy indyjskiej).
                        3) Dowolny, prawdziwy, lokalny cofee-shop. W turystycznym centrum
                        ich za dużo nie ma a z konkretnych mogę polecić tylko na zachodzie
                        kraju co może nie być dobrym pomysłem ze względu na czasu dojazdu.
                        4) Kazdy wieczór kończymy na Clarke Quay / River Point, np. w
                        Brewerkz lub podobnym przybytku.

                        m
                        • cook_islander Re: pasat malam 24.10.07, 12:20
                          zawsze na clark quay? ble, w taki kicz i drozyzne? :) No ale coz, o
                          gustach nie powinno sie dyskutowac. ja tylko napisze ,ze to nie
                          jedyne miejsca gdzie mozna pojsc na piwo i istnieja puby w centrum
                          gdzie mozna dostac dzbanek piwa za 10$ (a nie maly kufelek za 15!!)
                          i miec fajny widok, sympatyczna obsluge i fajna atmosfere.
                          Pozdrawiam
                          • ziutkaa Re: pasat malam 24.10.07, 13:58
                            Ta drozyzna to szczegolnie 'sprawa gustu' ;)
                            A tak z ciekawosci, gdzie jest to miejsce w centrum z fajnym widokiem i piwem? I
                            gdzie daja dzbanek (jug?) piwa za $10??? To bedzie info roku :)
                            • beba3 Kicz? 24.10.07, 14:18
                              Kicz? Jejku, czemu 'kicz'?
                              Dla mnie duzym atutem jest wlasnie miejsce.
                              Lokalizacja podbija cene.
                              Z czasu chyba mozna wyskoczyc tam gdzie sie komus podoba lub tam
                              gdzie sie cos dzieje. A tam sie dzieje.
                              W poniedzialek maz byl na kolacji i piwku i wszedzie pelno bylo
                              ludzi. Siedzial z czlowiekiem z Holandii bardzo zadowolonym i z
                              miejsca, i z posilku, i ze spotkania. :-)
                              Dla mnie tez jest drogawo... ale nie chodzi tylko o napicie sie
                              piwka. Te moge sobie saczyc w domu. Tanio, wygodnie bo na swojej
                              sofce i w swojej pizamie, z pieknym widokiem w TV np.
                              Turyste naprawde odeslalabym nad rzeke a nie w tansze miejsce. Chyba
                              ze takowe ma cos wartego obejrzenia a nie tylko nizsza cene.
                              Przy regolarnych spotkaniach piwnych zgadzam sie na miejsce mniej
                              atrakcyjne.
                              Zapodaj adersik, jak mozesz. :-)
                          • agateksg Re: pasat malam 24.10.07, 14:17
                            cook_islander napisał:
                            > zawsze na clark quay? ble, w taki kicz i drozyzne? :) No ale coz, o
                            > gustach nie powinno sie dyskutowac. ja tylko napisze ,ze to nie

                            Pewnie tak, ale ja mimo wszystko od czasu do czasu lubię :) Czy dla turysty
                            będzie to kicz, to już dość dyskusyjne.

                            > jedyne miejsca gdzie mozna pojsc na piwo i istnieja puby w centrum
                            > gdzie mozna dostac dzbanek piwa za 10$ (a nie maly kufelek za 15!!)
                            > i miec fajny widok, sympatyczna obsluge i fajna atmosfere.

                            Ale tu chyba nie do końca i nie zawsze chodzi o to aby pijać w Biedronce :)
                            Zresztą pochwal się, jakie to miejsca :)
                            • cook_islander Re: pasat malam 24.10.07, 16:06
                              mowie o pubie na dachu jednego z budynkow na south bridge
                              road (b. quay). W czasie happy hour (5pm-9pm codziennie) dzbanek
                              carlberga kosztuje 10$ i dodatkowo jest ladny widok na wiezowce.

                              zapomnialem wspomniec o sympatycznej obsludze:) Naprawde fajne
                              miejsce. Troche ciezko trafic na drzwi wejsciowe, potem trzeba isc
                              na sam dach po schodach, ale warto.
                              • agateksg Re: pasat malam 24.10.07, 16:30
                                cook_islander napisał:
                                > mowie o pubie na dachu jednego z budynkow na south bridge
                                > road (b. quay). W czasie happy hour (5pm-9pm codziennie) dzbanek
                                > carlberga kosztuje 10$ i dodatkowo jest ladny widok na wiezowce.

                                Ym, chyba kojarzę. Już parę razy kusiło nas aby tam się wybrać ale zawsze gdzieś
                                utykaliśmy pod drodze. To tylko pub czy też coś z czymś dobrym do jedzenia?
                  • patrik_zh Re: atrakcje nocne i nie tylko... 23.10.07, 23:40
                    Dzieki wielkie wielkie za te wszystkie porady- najchetniej to bym tam gdzies wogole zamieszkal na stale- tu w Zurichu juz zimno coraz bardziej i zima idzie a tam sloneczko..- no ale wlasnie- wiem ze w Singapurze z tym sloneczkiem to roznie- uparlem sie na luty by tam leciec bo niby to najlepszy miesiac ale czy oby ja rzeczywiscie dobrze sie dowiedzialem ze luty to jeszcze stosunkowo najlepszy czas na zwiedzanie tych okolic? Kiedy tam najmniej pada?? Pozdrawiam
                    • ziutkaa Re: atrakcje nocne i nie tylko... 24.10.07, 01:28
                      Mysle, ze luty to jest dobry pomysl. Raz, ze bedziesz mial fajny 'przeskok'
                      miedzy szara koncowka zimy, a tropikiem. Dwa, ze nie jest to miesiac najcieplejszy.
                      Naprawde nie jest najlepszym pomyslem wybierac sie tutaj w czasie, gdy 'najmniej
                      pada', bo to oznacza, ze jest wtedy najgorecej. Z moich doswiadczen wynika, ze
                      tak jest w maju, choc tegoroczny maj jakis taki w kratke byl.
                      Nie polecam zwiedznia Singapuru tylko w koncowce listopada i w grudniu/poczatku
                      stycznia, bo to pora deszczowa i potrafi lac dzien w dzien.
                      • patrik_zh Re: atrakcje nocne i nie tylko... 24.10.07, 16:23
                        Jeszcze raz bardzo dzieki za wszystkie info. Ziutkaa a Twoje komentarze przeczytalem jeszcze raz i wnioskuje ze jestes bardzo zywa osoba ktora kocha zycie- Twoja latwosc pisania podpowiada ze i w rzeczywistosci masz wiele do powiedzenia. Z checia posiedzialbym z Toba przy tym kufelku piwa- trzy dni ktore tam bede to niewiele czasu ale wieczorkiem nic lepszego niz zasiasc gdzies i w fajnym towarzystwie pogawedzic.. Polacy rozsiani sa po calym swiecie ale to wlasnie z nimi najfajniej sie rozmawia- pozbyci klapek na oczach, otwartci na swiat- Ci ludzie dodaja mi zawsze skrzydel. Pozdrawiam gorao!!!
                          • patrik_zh Re: atrakcje nocne i nie tylko... 24.10.07, 20:01
                            (-: Super- dam wiec znac jak juz bede mial dokladna date na bilecie. Najchetniej przelecialbym sie juz tym nowym wielkoludem na 850 osob ale Singapore airline pewnie jeszcze go nie pusci do tego czasu z Zurichu, zreszta kto wie czy wogole zmiescil by sie tu na lotnisku. Ale Ty masz okazje- jutro premiera do Sydney he he (-:
                            Ech uwielbiam podroze...
                              • ziutkaa Podziurawieni 22.01.08, 10:19
                                No to sie dzisiaj wybralismy i zobaczylismy. Robi wrazenie, nie powiem.

                                Oni faktycznie przekluwaja sobie co popadnie, zawieszaja haczyki i haki, ciagna
                                na tych hakach cale wozki, targaja na sobie sporych rozmiarow konstrukcje oparte
                                na ich ciele szpikulcami...
                                Wszystko prezentuje sie dokladnie tak, jak w wygooglanych fotkach po hasle
                                'Thaipusam'.
                                • beba3 Re: Podziurawieni 22.01.08, 14:29
                                  Ja juz sama nie wiedzialam czy chce czy nie chce zobaczyc. Mam
                                  wyostrzana wrazliwosc na widok igly ale nie wiem czy to dziala tez
                                  kiedy ktos inny jest dziubany. Za to obficie. ;-P
                                  A tak gwoli scislosci, bo w necie byly sprzeczne informacje: KIEDY
                                  dokladnie mozna bylo ogladac ten show? Wczoraj i dzisiaj? W jakich
                                  godzinach?
                                  • agateksg Re: Podziurawieni 22.01.08, 15:34
                                    > A tak gwoli scislosci, bo w necie byly sprzeczne informacje: KIEDY
                                    > dokladnie mozna bylo ogladac ten show? Wczoraj i dzisiaj? W jakich
                                    > godzinach?

                                    Na stronach HEB podawane były obie daty i czas od 14-18tej, ale na stronach
                                    policji była informacja w jakich dniach które drogi są zamknięte i dla odmiany z
                                    tego wynikało, że ograniczenia w ruchu były planowane głównie od poniedziałku
                                    wieczorem do dzisiaj późnym wieczorem, tak że wybraliśmy się dzisiaj koło
                                    drugiej. Faktycznie, praktycznie punktualnie o czasie ruszyło.
                                    Co i czy się wczoraj działo, nie wiem.

                                    m

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka