beba3
18.10.07, 10:44
Zakladam watek zainspirowana pytaniem kolezanki:
Beba a jakie stricte azjatyckie zwyczaje przejelas???
Zastanawia mnie jak wsiakneliscie w zycie z Singapurze. Co
przejeliscie od tubylcow a czego nie akceptujecie. Oto co mi sie
nasunelo na mysl:
I czekam na odzew! :-)
+ Po przerwie na doinformowanie sie zaczelismy pic wode z kranu jak
w Holandii.
+/- Kupuje jedznie gotowe. Wychodzi taniej i oczywiscie szybciej i
wygodniej. Bez stania przy garach. Gotuje okazjonalnie co swiadczy
przeciwko mnie. Powinnam nie potrafic gotowac wcale i nie uprawiac
tego zgubnego procederu. ;-)
- Nie chodze w pizamie do jadlodajni. Dzieci tez nie chodza w
pizamach po dworzu. Jeszcze! ;-P
+ Szoruje lazienke przez zalewanie. Ociupinki minusik ze wczesniej
ja wyszoruje porzadnie a zalewam na koncu. ;-) Tak tu sie sprzata.
Zlewa wszystko: mokre oznacza czyszczone (czyste?). Samo szybko
wysycha i jest zaliczone sprzatanie. Ja jeszcze dosuszam. ;-)
- Uzywam chusteczek higienicznych do wycierania nosa, do przetarcia
rak przed i po jedzeniu. Uzywam w tym celu nawet _mokrych_
chusteczek!!
- Rece myje zazwyczaj przed pojsciem do tolety ale zawsze _po_.
Nie tak jak niektorzy li i wylaczie przed a po, to albo wcale
albo 'jak swiecona wode'. ;-)
+ Kupuje jedznie i jem w 'drodze'. Kawa przez slomke i w worku to
moj faworyt!
+ Nosze ze soba wode w bidonie albo butelke.
+ Nawet przy pieknej pogodzie mam ze soba skladany parasol.
+ Zakupilam sobie Croksy czyli cos jak hodaki ale cale z gumo-
plastiku w dziury. Szkaradzienstwo pod wg estetycznym ale
praktyczne...
+/- Nosze namietnie kalpki. Przechodze powoli na sandaly bo
zauwazylam ze 'szuram' jak miejscowi.
- Nie kupuje za duzych butow.
+ Zdaza mi sie brac bluze ze soba aby w pomieszczeniu z klima sie
doubrac. ;-) Tzn bywa mi juz zimno jak Singapurczykom.
+ Rozumiem juz pewne zjawiska jak np ogarniczenie wyposazenia domu
do niezbednych sprzetow i nie zagracanie domu ozdobkami, bibelotami
a nawet ksiazkami (plesnieja a biblioteki sa dobrze zaopatrzone).
+ Chodze po domu boso. Okazjonalnie w kapciach sprowadzonych z
Polski. ;-)
+ Idac chodnikiem wybieram zacieniona strone np pod filarami a nie
jak turysci ide w pelym sloncu.
+ Parasol otwieram rowniez gdy nie pada a slonce porzadnie daje po
oczach.
+/- Nie umiem sie pchac do metra ale juz walcze o siedzenie. ;-)
+ W pelni akceptuje ustepowanie miejsca przez trzesace sie staruszki
mlodym i pelnym energii dzieciom. No, dobrze, moze nie w pelni ale
korzystam z tych mijsc i szokuje tym ze sama pcham na nie czasmi
swoj tylek a dopiero potem biore dzicko na kolana.
- Ustepuje miejsca nie dzieciom a kobietom w ciazy, starszym osobom.
Ach, te stare przyzwyczajenia...
- Siadm na pierwsze wolne miejsce w autobusie a nie 'przechodze do
tylu'. Kiedy jest scisk to nie markuje przechodzenia do tylu a
naprawde sie przesuwam aby ludzie mogli wsiasc.
+ Przysypiam w metrze.
+ SMSuje w metrze ale
- nie mam MP3, gier, laptopa czy innych badziew elektronicznych.
- Myje naczynia polska metoda a nie holendersko - singapurska.
- Jem chleb lub platki na sniadanie a nie ryz czy makaron.
+ Kupilam maszyne do gotowania ryzu.
+ Uzywam Microfale.
- Mam suszarke do ubran.
- Robie zapasy jedzeniowe.
- Pytanie "ile placisz ze mieszkanie, przedszkole dziecka, ile
zarabiasz, ile oszczedzasz itp" wciaz mnie draznia i naprawde nie
moge pozbyc sie alergii na nie, kiedy zadaja mi je obcy ludzie np w
autobusie.
Mysle ze jeszcze torche tego jest ale daje to jaki taki obraz mojego
pojmowania zycia w Singapurze. ;-)
A jak jest u Was?