24.11.09, 18:43
Zostałem sam z wizją od paru ładnych lat.
Przystań dla skrzywdzonych po rozwodzie.
Pensjonat z profesjonalną opieką, zarówno psychologiczną, też psychiatryczną,
jak i z opieką samych najważniejszych - osób doświadczonych przez los, po
rozwodzie.
Morze(mam miejsce), góry, jakikolwiek ciekawy zakątek Polski, był kiedyś
pomysł super ekologicznego miejsca na Zamojszczyźnie.
Pomysł spalił na panewce kilka lat temu, ale teraz, może..
Kto uważa to za ciekawe przedsięwzięcie?
Pytanie jest serio..
Obserwuj wątek
    • makili Re: Wizja.. 24.11.09, 18:53
      Pomysł jest super...myślę, że byłoby o wiele łatwiej dojść do siebie
      po traumie, którą się przeżyło, albo przeżywa..., ale jak wyobrażasz
      sobie realizację???
    • adaria38 Re: Wizja.. 24.11.09, 19:01
      A co jeśli do tej przystani przyjedzie równocześnie skrzywdzona ex żona z...
      równie skrzywdzonym ex mężem? Wszak mniej więcej równocześnie będą traumę
      rozwodową przeżywać i może oboje by chcieli zrelaksować się w tak specjalnym
      miejscu?

      Rzecz jasna możesz wypromować hotel-spa-pensjonat na hasło "specjalne zniżki dla
      rozwodników"itp, tak jak modne jakiś czas imprezy "wyłącznie dla singli".
      ale jak tych "skrzywdzonych" myślisz selekcjonować? Jesli ktoś rozwiedziony a
      już ma nowego partnera nierozwodnika to wolno mu przyjechać czy nie? Czy trzeba
      się obnosić z "krzywdą" by się załapać na miejsce, czy wesoła rozwódka, której
      rozwód przyniósł same plusy to tez kandydatka?
      Itd itp

      Kiedyś znajomi panowie w średnim wieku też "planowali" kupić wspólnie z kilkoma
      osobami dom-pensjonat by tam "dożyć" sobie do kresu. Obecnie dwaj założyli
      rodzinę a trzeci nadal głośno to "planuje"...rozglądajac się ukradkiem z kim by
      się tu ożenić.
      Taka idea fix, gdy samotność doskwiera i perspektywy na przyszłośc niewesołe.


    • tricolour Adaria ma rację... 24.11.09, 19:09
      ... załóż rodzinę - to najlepszy sposób życia.

      smile
      • jarkoni Re: Adaria ma rację... 24.11.09, 19:16
        No to przepadło nim się zaczęło.
        A może i lepiej..
        Słów wsparcia nie oczekuję..
        • jarkoni Re: Adaria ma rację... 24.11.09, 19:18
          Nawet nie powiem, że pewnie podobnie lali z Gatesa bredzącego o Microsofcie..
          • adaria38 Re: Adaria ma rację... 24.11.09, 20:11
            Ale czy ktoś Ci zabrania zrobić ten "biznes życia"? smile Rób, twórz, otwarta droga.

            Gates raczej nie poddał swoich "kilku lat wizji" tylko dlatego , że dwie obce
            osoby powiedziały, ze myślą inaczej.



      • makili Re: Adaria ma rację... 24.11.09, 19:33
        tricolour napisał:

        > ... załóż rodzinę - to najlepszy sposób życia.
        >
        > smile

        z pewnością masz rację, ale wiemy doskonale, że nie jest to takie
        proste jakbyśmy chcieli...
        stworzenie miejsca do którego mogłaby przyjechać osoba samotna, po
        przejściach, gdzie nie czułaby się "dziwnie" tylko dlatego, że jest
        sama, gdzie mogłaby się przynajmniej wygadać (a jeśli uzyskać przy
        tym fachową pomoć, byłoby świetnie)...pewnie, że łatwe nie jest, ale
        lepiej próbować coś stworzyć, jeśli nie dla siebie - to dla innych,
        niż siedzieć w 4 ścianach i narzekać...
      • scriptus Re: Adaria ma rację... 24.11.09, 20:19
        eee, Tri, a w jakim celu ta rodzina?? problemów mam dość bez tego.
        Rodzinę już mam, więcej dzieci nie planuję. Z pewnością jeszcze sobie też poszukam jakiejś dziewczyny na jesień życia, ale czy to mozna nazwać rodziną, jak się nic nie urodzi??
        Na egzystencjalne problemy potrzebne jest towarzystwo i w tym sensie podoba mi się pomysł Jarkoniego.
      • scriptus Re: Adaria ma rację... 24.11.09, 20:19
        eee, Tri, a w jakim celu ta rodzina?? problemów mam dość bez tego.
        Rodzinę już mam, więcej dzieci nie planuję. Z pewnością jeszcze sobie też poszukam jakiejś dziewczyny na jesień życia, ale czy to mozna nazwać rodziną, jak się nic nie urodzi??
        Na egzystencjalne problemy potrzebne jest towarzystwo i w tym sensie podoba mi się pomysł Jarkoniego.
        • adaria38 Re: Adaria ma rację... 24.11.09, 20:25
          a nie prościej iśc z kumplem na wódkę? wink
          nadal nie mam odpowiedzi, co będzie gdy w "przystani" nadziejesz się na swoją
          "rozwiedzioną" zonę, trzeba by się rejestrować jako xx była zona/były mąż yy. wink
          • scriptus Re: Adaria ma rację... 24.11.09, 20:34
            Jak w przystani się nadzieję na byłą żonę, to jej przecież naleję wódki... to chyba jasne.
            W końcu zgłosiłem się na barmana, nie??
            A jeśli exi przyjdzie do głowy zachowywać się niestosownie (czytaj - robić awanturę), to mogę się odwrócić i udać, że nie zauważam, jak jej ochrona delikatnie zasugeruje zmianę lokalu. Cóż, moja ochrona nad nią kończy się wraz z rozwodem.
            • adaria38 Re: Adaria ma rację... 24.11.09, 20:52
              Aaaa...to przepraszam , nie wiedziałam, że ochroniarze też zatrudnieni, ale w
              takim razie zrzutka będzie po 250tys.. wink
        • tricolour Dziewczyna na jesień życia... 24.11.09, 20:41
          ... może miec bardzo konkretne oczekiwania od swojego chłopaka na
          jesień życia.

          Kobiety w ogóle maja bardzo konkretne oczekiwania na całe zycie...

          smile)
          • adaria38 Re: Dziewczyna na jesień życia... 24.11.09, 20:49
            To akurat fakt smilesmilesmile Właśnie mi się znajoma w rękaw kilka godzin wypłakiwała,
            ze ona chce konkretów, a trzeci z kolei pan rozwodnik opowiadający o tym jak się
            czuje samotny - to by tak pochodził sobie, poromansował, ale wyłącznie bez
            poważniejszych zobowiązań. I wszystkich posłała w końcu do diabla zdegustowana
            gatunkiem, któremu się już nic nie chce "na powaznie", ale "dziewczynę" by
            chętnie sobie miał.. Ups.
            • scriptus Re: Dziewczyna na jesień życia... 24.11.09, 22:47
              Adario, ciekaw jestem, jakich to konkretów potrzebuje kobieta do "późnego związku". Do jakichżesz to zobowiazań by faceta rozwodnika, zadowolonego, że z życiem uszedł z jednego związku, jeszcze chciała wciągnąć??
              Pytam dość poważnie, bo jak pozamykam już swoje sprawy rodzinne, to z pewnością będę chciał sobie pochodzić i poromansować, ale dla przyjemności, dodam obustronnej, najlepiej z kobietą, która też ma ochotę pochodzić i poromansować, nie przychodzi mi do głowy, czego jeszcze może chcieć więcej ode mnie, chyba tylko dzieci, ale to nie ze mną, ja już dzieci mam komplet, musi poszukać kogoś młodszego.
              • adaria38 Re: Dziewczyna na jesień życia... 24.11.09, 23:00
                > Pytam dość poważnie, bo jak pozamykam już swoje sprawy rodzinne, to z pewnością
                > będę chciał sobie pochodzić i poromansować, ale dla przyjemności, dodam obustr
                > onnej, najlepiej z kobietą, która też ma ochotę pochodzić i poromansować,


                a to prosta sprawa jest. Takie szczegóły wypada uzgodnić na początku
                (1.spotykamy się luźno by miło spędzić wolne chwile z płcią odmienną lub 2.
                spotykamy się bo chcemy docelowo kogoś z kim spędzimy resztę życia, zamieszkamy
                razem itd)

                Jeśli wychodzisz z założenia: żonę juz miałem, rodzinę już miałem, dzieci już
                miałem -to teraz mogę wiązac się z kobietami w związki bez zobowiązań -to nalezy
                o takim stosunku do zycia potencjalne zainteresowane uprzedzać. A załozę się, że
                jeśli będziesz "potrzebował kobiety" to swoje zapatrywanie się na lekką
                przyszłość przemilczysz byle ktoraś została na dłużej(czyli póki nie zorientuje
                się, że z tego chleba nie będzie) smilesmilesmile
                • scriptus Re: Dziewczyna na jesień życia... 25.11.09, 10:30
                  Dzieci mam, to moja rodzina. Za kilka lat będą zresztą już "wyprowadzone na
                  ludzi" i samowystarczalne. Nie przewiduję wiązania sie "z kobietami", a co
                  najwyżej z jedną. Zobowiązań nie przewiduję, to znaczy mogę jej naprawić
                  spłuczkę w toalecie, czy powiesić nowy żyrandol z Ikei, a w zamian byc
                  poczęstowanym ciastem i cieszyć sie iskierką radości w jej oczętach. Chodzić
                  razem na wycieczki, dzielić wolny czas, tak do końca życia, jak coś dobre to po
                  co to psuć. Ale bez zobowiązań, zobowiązania już miałem, zobowiązania wobec mnie
                  nie zostały dotrzymane, nie chcę zobowiązań. Czy nie można przyjemnie spędzać
                  czasu do końca życia z jedną partnerką bez zobowiązań? Nie chcę już na nic
                  liczyć, nie chcę więcej płakac po utracie partnerki. I nie boję się tego mówić
                  otwartym tekstem.
              • panda_zielona Re: Dziewczyna na jesień życia... 24.11.09, 23:42
                Scriptus,a jeśli spodoba Ci się kobieta duuużo młodsza np.25-
                letnia,zakładam,że Ty jej też,w dodatku panna i nie będzie
                oczekiwała li jedynie romansu,ale stałego związku,małzeństwa.To co
                wtedy?
                • scriptus Re: Dziewczyna na jesień życia... 25.11.09, 10:37
                  Panda, mhmmmm, 25-latka... toż to pedofilia w moim przypadku, ja mam starsze od
                  niej dziecko... Ponadto taka toby jeszcze pewnie chciała miec dzieci, Nie, to
                  odpada smile
              • aga1418 Re: Dziewczyna na jesień życia... 24.11.09, 23:56
                No nie, nie każda "dziewczyna w jesieni życia" chce zakładać
                obrączkę. Jestem daleka od tego. Wspólne wieczory, poranki, wypady w
                góry, w urokliwe miejsca, tak, ale każdy z nas ma swój azyl, swoją
                prywatność. Jedno małżeństwo wystarczy. Ale cóż, są kobiety, dla
                których papierek z USC jest baaaardzo ważny.
          • scriptus Re: Dziewczyna na jesień życia... 24.11.09, 22:50
            tricolour napisał:

            > ... może miec bardzo konkretne oczekiwania od swojego chłopaka na
            > jesień życia.
            >
            > Kobiety w ogóle maja bardzo konkretne oczekiwania na całe zycie...
            >
            > smile)

            No właśnie, czegóż to może ta dziewczyna oczekiwać?? Może ja to mam??
            • mola1971 Re: Dziewczyna na jesień życia... 24.11.09, 22:58
              scriptus napisał:
              > No właśnie, czegóż to może ta dziewczyna oczekiwać?? Może ja to mam??

              Scri, na pewno taka dziewczyna nie oczekuje płodzenia kolejnych dzieci bo po pierwsze najczęściej dzieci już ma a po drugie na rodzenie dzieci jest już za stara i za leniwa (to o sobie wink)
              A czego oczekuje? Cholera, trochę trudno to sprecyzować...
              Partnerstwa chyba po prostu. Mężczyzny, z którym można razem śmiać się, bawić, dyskutować. A do tego po prostu bliskości, czułości, namiętności, ale też poczucia że na tą drugą osobę w trudnych momentach będzie można liczyć. To tak w telegraficznym skrócie wink
              • scriptus Re: Dziewczyna na jesień życia... 25.11.09, 10:09
                No właśnie, taki facet w średnim wieku, jak ja, tez juz nie oczekuje płodzenia
                dzieci, bo mają swoje. Myślę, że zwykle, na zasadzie wzajemności akceptują
                pociechy i pociechy pociech swojej lubej...
                A jak myślisz, po co taki trochę starszy samotny mężczyzna szuka partnerki?
                Zwykle problemy bytowe ma już rozwiązane, posiada własną pralkę, garnki i
                żelazko, i w ogóle wszystko, co mu potrzebne. Czego nie posiada w nadmiarze, a
                raczej odczuwa głeboki deficyt, to własnie czułości, bliskości, namiętności. Z
                tym, że nie widzę tu żadnego zobowiązania, jakie jest potrzebne przy zakładaniu
                rodziny, no, chyba jedno tylko - do wyłączności.
                • mola1971 Re: Dziewczyna na jesień życia... 25.11.09, 10:18
                  No ja akurat do wyłączności przywiązuję bardzo dużą wagę.
                  Co oczywiście nie oznacza, że chciałabym szybko biec do USC. Nie. A
                  nawet wręcz przeciwnie. Jeśli kiedykolwiek drugi raz wyjdę za mąż to
                  tylko i wyłącznie wtedy, gdy będę miała pewność, że to będzie
                  odpowiedni do tego mężczyzna. A taką pewność można mieć dopiero po
                  dość długim czasie bycia i życia razem. A takie bycie i życie razem
                  jeszcze bez papierka z USC to już jest stanowieniem rodziny. Rodziny
                  w sensie stada.
                  • scriptus Re: Dziewczyna na jesień życia... 25.11.09, 11:24
                    Bariera komunikacyjna, mówimy o tym samym, a dyskutujemy zażarcie <lol>
                    • mola1971 Re: Dziewczyna na jesień życia... 25.11.09, 13:32
                      Eee tam, od razu zażarcie wink))
            • tricolour Chyba jednak nie masz.... 25.11.09, 13:57
              .. skoro pytasz. Facet (i to szczególnie taki, który ma prowadzić
              rodzinę) powinien byc pewnym co ma i jakie to jest.
              • scriptus Re: Chyba jednak nie masz.... 25.11.09, 16:45
                Tri, napisałem przeciez juz, że nie zamierzam zakładać i prowadzić rodziny.
                Jedną już założyłem i prowadzić będe jeszcze kilka lat. Jeśli z tej rodziny
                wykruszył się jeden istotny element, trudno. Samolot też poleci na jednym
                silniku, choć ma dwa.
                • scriptus Re: Chyba jednak nie masz.... 25.11.09, 16:48
                  Mogę jeszcze mieć kiedyś tam dziewczynę, partnerkę, przyjaciółkę, ale nie mola
                  na głowę z wiecznymi pretensjami o coś.
                  • makili Re: Chyba jednak nie masz.... 25.11.09, 22:31
                    scriptus napisał:

                    > Mogę jeszcze mieć kiedyś tam dziewczynę, partnerkę, przyjaciółkę,
                    ale nie mola
                    > na głowę z wiecznymi pretensjami o coś.

                    Myślę, że każdemu z nas (po tzw. przejściach) marzy się ktoś
                    normalny: dziewczyna/facet, partnerka/partner,
                    przyjacółka/przyjaciel, a nie mol z wiecznymi pretensjami o
                    cośsmile))) - to działa w obydwie stronysmile
                    • mola1971 Re: Chyba jednak nie masz.... 25.11.09, 22:34
                      Co Wy żeście się tak do tego mola przyczepili??? wink)))
                      • makili Re: Chyba jednak nie masz.... 25.11.09, 23:37
                        och, MOLU - wybacz!!! zastąpmy mola - karaluchemwinksmile))
                        • mola1971 Re: Chyba jednak nie masz.... 25.11.09, 23:39
                          big_grin
                      • scriptus Re: Chyba jednak nie masz.... 26.11.09, 15:19
                        Przepraszam, tak mi sie chlapnęło... wink))))
                        • mola1971 Re: Chyba jednak nie masz.... 26.11.09, 15:22
                          No przecież wiem, że nie napisałeś tego celowo smile))))
    • petea1 Re: Wizja.. 24.11.09, 19:24
      uważam - wbrew poprzednim komentarzom -że pomysł jest świetny... tak naprawdę
      dla takich ludzi jak my -rozwodników -powinny być tego typu "sanatoria";ale jak
      mogę pomóc?
      • makili Re: Wizja.. 24.11.09, 19:35
        też, oprócz słów poparcia, służę pomocąsmile
        • panda_zielona Re: Wizja.. 24.11.09, 20:37
          Pomysł przednismiletylko kto go wybuduje,zapłaci za wyposażenie,opłaci
          personel,psychologów,terapeutów.Może zrzutka? po jakieś 200 tys.
    • koziorozec83 Re: Wizja.. 24.11.09, 20:30
      Ja bym skorzystala od zaraz.
      W domq same wspomnienia..., w pracy nie da rady wytrzymac,
      wszystko przypomina jedno, i te glupie piosenki w radio...
      Szkoda ze naprawde nie ma takiego miejsca, a rozwodow coraz wiecej...
      • maza15 Re: Wizja.. 24.11.09, 21:44
        Chętnie bym sobie turnus wykupiławink
    • rybak Ech, Jarkoni,patrzysz Ty, a nic nie widzisz... 24.11.09, 20:36
      Przystań... 250 tys. czy ileś tam już - wpisów... Tysiące gości pewnie już...
      Moim zdaniem to Twoje dzieło jest o wiele więcej warte niż to coś wydumane
      smutno nad morzem czy w górach...
      • adaria38 Re: Ech, Jarkoni,patrzysz Ty, a nic nie widzisz.. 24.11.09, 21:00
        Gdyby się znalazł prawdziwy pasjonat lubiący towarzystwo nowych osób(i np
        prowadzący na co dzień agroturystykę lub schronisko turystyczne) mieszkajacy w
        jakiejś zielonej okolicy, to spokojnie by sobie gości stąd przyhołubił. Nawet by
        tego psychologa z sąsiedniej mieściny na zlecenie zatrudnił dla potrzebujacych.
        A siłę forum jako bezpłatna reklamę wykorzystał. Ale to trzeba mieć przekonanie
        do pomysłu, pasję, zapał i ideę, nie tylko ideeę fix na przejściową samotność.
    • mola1971 Re: Wizja.. 24.11.09, 21:55
      Jarkoni, zgadzam się z niektórymi przedmówcami.
      Największy pensjonat (i sanatorium zarazem) dla ludzi przed, w trakcie i po rozwodzie to Ty już założyłeś - to forum taką funkcję pełni.
      Co do założenia takiego pensjonatu w realu to jestem sceptyczna. A wiesz dlaczego? Trudno zebrać trochę chętnych ludzi na imprezę raz na jakiś czas a co dopiero zapełnić nimi pensjonat przez cały rok.
      No i zgadzam się z Tri - załóż rodzinę. To najlepszy sposób na smutki czy troski wszelakie. Jak do tej pory nikt nic lepszego ani mądrzejszego od rodziny nie wymyślił.
      • ekscytujacemaleliterki Re: Wizja.. 24.11.09, 22:19
        Mola,
        zakladajac pensjonat Jarkoni i rodzine moze miec, wszak pelno wolnych kobiet
        bedzie wink
        Ale do rzeczy.
        Pomysl dobry tylko samym haslem : "dla rozwiedzionych" nikogo nie przycjagniesz.
        Pierwsza faza "po" jest mega traumatyczna i taka kozetke zrobiles tutaj Ojcze
        Załozycielu.
        Druga faza przynajmniej w moim przypadku byla taka : uciekac, jak najdalej, byle
        dalej i na pewno nie tam gdzie bylam z exem, nawet nie ta droga co z nim jechalam.
        Ja pojechalam do SPA gdzie nie tylko masaze mialam ale lasy, jezioro, basen,
        kregle, klady. Byle wiecej, zeby sie ruszac, zeby zapomniec.
        Musza byc atrakcje odciagajace uwage od bolu.
        W sumie mozna pensjona do gory nogami postawic zgodnie ze stanem emocji i
        zakretem zyciowym, ale ktos juz na to wpadl, domek w Szymbarku taki jest wink.
        • sbelatka Jaki domek w Szymborku? 24.11.09, 22:23
          oprosze o jakies konkrety i namiary...
          • ekscytujacemaleliterki Re: Jaki domek w Szymborku? 25.11.09, 15:25
            A taki smile :
            mublog.cel.agh.edu.pl/it2edugr2/files/2009/04/zdjecie005.jpg
    • sbelatka Re: Wizja.. 24.11.09, 22:21
      pomysł uważam za świetny;
      właściwie można uznac, ze nie ma ( a w każdym razie ja nic o tym nie
      wiem) takiej oferyostatecznie ludzi rozwodzi sie mnóstwo, kupa z
      nich nie może sobie poradzic z tym doświadczeniem

      owszem, caloroczny ośrodek to może być na początek kłopot... ale
      turnusy wakacyjne.. światęczne (patrz wątek gdzieś obok) i te pe..

      pomysl uważam za świetny.,... także od strony biznesowej...

      sama o tym myslalam - i kto wie.. może to w końcu zrobie...

      jesli jestes tym poważnie zainteresowany - pogadajmy, spodziewam
      sie, ze mam stosowne zarowno kompetencje jak i doświadczenia -
      zarówno zawodowe jak i "życiowe" smile żeby się tym zająć....



      • jarkoni Re: Wizja.. 25.11.09, 17:52
        Kasa, głównie kasa..
        Inwestor, biznesplan, kredyt..
        Schody Sbelatko..
        • sbelatka Jarkoni 25.11.09, 18:33
          Jarkoni...
          mądrzy ludzie mówią "podążaj za marzeniami..."


          ale oczywiście zawsze jest jakies alesmile

          ja tam w kazdym razie będę o tym mysleć - choc niekoniecznie od razu
          w wersji hard...

          no to pozdrawiam
          • jarkoni Re: Jarkoni 25.11.09, 18:38
            Jedna z nielicznych jesteś nie utrącająca pomysłu, nawet zbyt szalonego..
    • julka1800 Re: Wizja.. 25.11.09, 19:39
      Jarkoni oprócz opieki psychologicznej czy tez psychiatrycznej
      dodalabym tez profilaktycznie opieke zdrowotna, przymusowe badanie
      na cukier, cholesterol, cisnienie, basen, sauna i masaż na końcu.
      O tak... ten masaż mi sie bardzo podobasmile))
      • jarkoni Re: Wizja.. 25.11.09, 19:45
        Fajnie, że poważnie do tego podeszłaś..
        Pewnie jeszcze farbowanie włosów, manicure, pedicure itp.
        Dziękuję za wpis, jakikolwiek był..
        • nina9999999 Re: Wizja.. 25.11.09, 23:22
          czytam sobie forum i nie mogłam się oprzeć... pomysł niesamowity!
          myślę, że bardzo przydał by się ludziom , którzy właśnie ważą
          decyzje o rozstaniu,lub są tuż po. w momencie szukania odpowiedzi na
          pytanie czy warto jeszcze, czy już nie , jak nie to co mam dalej z
          sobą zrobić- miejsce gdzie człowiek mógłby po pierwsze- uspokoić
          myśli i spróbować spojrzeć na trzeźwo, po drugie- może pogadać z
          kimś niezaangażowanym, kimś kto może pomóc... rzecz bezcenna. odciąć
          się od rzeczywistości. złapać dystans. uspokoić emocje i spojrzeć
          trzeźwo. myślę, że to miało by sens. przy założeniu, że prócz ciszy,
          spokoju otrzyma również fachową pomoc psychologiczną i prawną.... -
          myślę, że jest to niewypełniona (jeszcze) luka w usługach. i dobrze
          poprowadzona przyniosła by wiele dobrego..- ale to tylko moje
          skromne zdanie..
          • greg014 Re: Wizja.. 25.11.09, 23:37
            Jestem za , popieram całym sobą. Jeśli czwartkowa kumulacja bedzie
            mi przychylna, to nawet więcej niż całym sobą. Klady koniecznie i
            staw rybny , bo łowienie uspokajasmile)Może jest tu jakis bankier,
            mógłby pomóc...
            Pomysł dobry , tylko żeby kredyt nie zabił smile)
        • julka1800 Re: Wizja.. 27.11.09, 20:21
          Jarkoni nie chcialam Cie urazic. Po prostu nie wyobrażam sobie
          czegoś takiego. Jakbys chcial zalożyc taki dom/ośrodek pomocy/czy
          ponsjonat? Gdzie znależc klientow, w końcu wielu z nas nie uważa sie
          za rozwodnikow, tylko singli (i nie mowie o sobie) a dla nich takie
          miejsca juz są.
          Bywam na tym forum od lat, jak wiesz, czytam Cie od czasu do czasu,
          i wiesz Jarkoni, zawsze mam wrazenie ze jakis pesymizm wyglada z
          Twoich wpisów. Wiecej optymizmu Jarkonismile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka