Podczytuję to forum regularnie, ale niestety nie udało mi się znaleźć
konkretnych odpowiedzi na nurtujące mnie pytania odnośnie podziału majątku.
Na początku marca br złożyłam pozew o separację z orzekaniem winy (zdrada
eksa). W odpowiedzi mój eks złożył pozew o rozwód za porozumieniem stron (i
wniósł o ograniczenie sobie władzy rodzicielskiej!!!). Po długich namyśleniach
stwierdziłam, że sprawa z orzekaniem może ciągnąć się w nieskończoność,
nieskończoność i tak niczego nie zmieni...więc na pierwszej sprawie mój pozew
został zmieniony na rozwód za porozumieniem stron. W obecności adwokatów
ustaliliśmy, że w zamian za rezygnację z orzekania winy mój eks zobowiązuje
się na pokrywanie całości kosztów mieszkaniowych (tj. czynsz, woda, prąd, gaz,
N i rata kredytu) do momentu ukończenia przez nasze dziecko 3 lat, czyli do
lutego 2010 z uwagi na to, że ja nie pracuję.
Druga i ostatnia sprawa odbyła się ostatniego sierpnia.
Teraz przede mną podział majątku... i jestem załamana. Cały czas mieszkamy
razem z eksem, a sytuacja wygląda tak: mieszkanie 2 pokojowe zakupione na
kredyt po slubie, wyremontowane z pieniędzy ślubnych. Ja od momentu zajścia w
ciążę nie pracuję. Chciałam się z eksem dogadać co do podziału majątku, ale
niestety się nie da. On twierdzi, że będziemy sobie mieszkać jak szczęśliwa
rodzinka... bo jemu tak wygodnie. Mieszkaniem się nie zajmuje, bo jak ma wolne
od pracy, to ciągle go nie ma w domu. Dzieckiem również nie, bo twierdzi, że
nie ma takiego obowiązku, gdyż ma ograniczoną władzę rodzicielską (na własne
życzenie). No i żaden sąd nie wyrzuci go z mieszkania, bo musiałabym znaleźć
mu lokal zastępczy.
Po małym rozeznaniu w cenach, nasze m może być warte ok. 110-120 tys. Kwota
kredytu, która pozostaje jeszcze do spłaty to niecałe 21 tys. Proponowałam
eksowi, żebyśmy podział zrobili u notariusza, bo wiadomo, że szybciej i
taniej. Zaoferowałam, że spłacę mu 40 tys. I usłyszałam, że taką kwotą może
sobie tylko tyłek podetrzeć, bo jemu należy się duuużo wiecej (tzn jakieś
70-80 tys...). Stwierdził, że będziemy się sądzić, bo sąd przyzna mu znacznie
większą kwotę. I oczywiście sprawę ja mam założyć, bo on się do tego nie kwapi.
Dodam jeszcze, że z początkiem marca (jeżeli nie zrobimy podziału) będzie
żądał ode mnie połowę kwoty za opłaty mieszkaniowe.
Nie wiem czy to ważne, ale niedawno mieliśmy interwencję policji, bo eks
późnym wieczorem przyszedł pijany (co zdarza się 2-3 razy w tyg) i robił
awantury, szarpał mnie i wyzywał od najgorszych. Codziennie słyszę, jaka to
beznadziejna byłam... ubliża, robi na złość, czasami tak po chamsku próbuje
mnie obmacywać... Czasem nie mam już na to wszystko siły... i zastanawiam się
czy takie znęcanie psychiczne ma jakiś wpływ na podział majtku?
Bardzo proszę osoby, które miały podobne sytuacje o jakieś rady, wskazówki,
podpowiedzi. Chciałabym jak najszybciej wziąć się za ten podział, bo eks
wykończy mnie psychicznie...
Będę bardzo wdzięczna za wszystkie odpowiedzi