Dodaj do ulubionych

mam przegrane

10.01.10, 03:10
Jestem w trakcie rozprawy rozwodowej na kolejnej sad ma wydac wyrok .Pozew zlozylem pierwszy a wlasciwie mój radca prawny .Dostał pieniadze i nie wplacil zanim dotarlo pismo ze pozew zostanie oddalony jesli w terminie kilku dni nie wplace kasy bylem splukany.Pomyslalem bede miec fundusze to wysle jeszcze raz.Nie zdążyłem. Żona wniosła pozew jak tylko o tym sie dowiedziala oczywiście z mojej winy.Najgorsze jest to ze siostra namówiła mnie na adwokata niby najlepszgo w miescie jak sie okazalo to jest tylko najdrozszy a tak to d wolowa. Nie robi w mojej sprawie nic. Adwokatka zony nawet pod salo rozpraw potrafi swoich swiadków instruowac co maja mówić.Mimo to wszyscy motaja sie w zeznaniach najbardziej żona.Robi z siebie schorowana i biedna kobiete.Nikt mi nie daje sie wypowiedziec ani bronic a sedzina jest widocznie uprzedzona do męszczyzn.Chyba mam przegranesad
Obserwuj wątek
    • leptis ... 10.01.10, 07:13
      To jest tutaj przegrane na każdą nutę.

      Napisz po prostu ile Ty? Ile w wersji Żony?
      Ile dzieci?

      krótko, bez pitolenia.
      Któreś babsko Ci odpowie czy masz pozamiatane
      czy poza czy moiotanie

      pozdrawiam
    • mayenna Re: mam przegrane 10.01.10, 08:35
      Jako babsko odpowiemsmile
      Spokojnie zastanów się co jeszcze w tej sytuacji możesz zrobić. Rozwodu z winy
      żony chyba raczej już nie będzie ale za obopólną zgodą...?Jeśli adwokat tak się
      zachowuje to może szkoda na niego pieniędzy.
      Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście.

      Widzę, że nie tylko rozwodzące się kobiety bywają sfrustrowane. Mężczyżni jak
      widać też.Pqzdrawiam Leptissmile Miłego dniasmile
    • morekac Re: mam przegrane 10.01.10, 08:43
      Cóż, to nie jest tak,że 'wygrywa' ten, który pierwszy złoży pozew.wink
    • jk_senior Re: mam przegrane 10.01.10, 20:28
      Od zony chcialem odejsc ponad 20 lat temu niemoglem zniesc jej wybrykow
      potrafila zostawiac malutkie dzieci same w domu i lazic po sasiadkach nieraz
      wpadalem do domu to zastawalem 2 letniego syna w szafce calego w mące.Wszyscy na
      wiosce sie smieli ze jestem rogaczem rozmowy nic nie dawaly wiedz sie
      wyprowadzilem mieszkalem 50 km od domu w hotelu pracowniczym do domu
      przyjezdzalem tylko w soboty niedziele przywiesc zakupy i pieniadze.W tym czasie
      mialem romans z którego mam syna.Zona zagrozila ze jesli nie wrócę do niej to
      sie zabije.Rodzina namawiala mnie zebym wrócił bo dzieci małe.To był bład mojego
      życia.Postawiłem warunek ze ma sie leczyc.Zaczeła chodzic do psychiatry.Na
      sprawie ten lekarz potwierdzil(wezwany przez zone)ze razem do niego chodzilismy.
      Wiedz nie zostawialem zony z choroba samej.30 lat malzenstwa 4 dzieci najmlodsza
      córka ma 26 lat dwójka nie mieszka od kilku lat w domu syn pracowal u mnie
      córka ma 29 lat nigdy nie pracowala utrzymywalem ja jej kochankow i dzieci dzis
      cala sprawa toczy sie o to ze nie dawalem pieniedzy zonie.Zazadala 1500 zl
      alimentow na siebie wiedzac ze splajtowalem sad zasadzil 500 zl .Kobiety które z
      nia pily nie chca zeznawac mowia ze boja sie syna.Sama zeznala ze stosunki
      intymne miedzy nami skonczyly sie ponad 20 lat temu.2 lata temu sie
      wyprowadzilem.zabralem z domu tylko ciuch.Do konca zycia bede musial placic
      • zmeczona100 Re: mam przegrane 10.01.10, 21:51
        Jestem za tym, aby do warunków zawarcia małżeństwa doszedł odpowiedni
        wynik badania psychiatryczno- psychologicznego...
        • handra Re: mam przegrane 10.01.10, 22:24
          Jak to jest mozliwe, ze niektorzy ojcowie maja zasadzone na male dzieci tak male
          alimenty a Ty musisz placic na swoja zone?

          Czy ona nigdy nie pracowala?
      • dziad47 Re: mam przegrane 11.01.10, 13:52
        Obowiązek płacenia bedzie nie wiencej niz 5 lat.
      • luna67 Re: mam przegrane 11.01.10, 18:13
        Szczeka mi opadla...., to ty! jak widziales, ze zona sie nie opiekuje dziecmi
        wyprowadziles sie do hotelu zamiast zajac sie dziecmi???? i do tego ten czas,
        ktory mogles poswiecic dzieciom zmitrezyles na kochanke i zrobiles kolejne
        dziecko? No to teraz wszystko powrocilo do ciebe jak bumerang.
    • jk_senior Re: mam przegrane 10.01.10, 22:45
      Zona pracowala jakies 3 lata na kolei ma III gr. inwalidzką i rente ja przez
      wiele lat prowadzilem dzialalnosc przez nieutrzciwego inwestora popadlem w dlugi
      (podatki zus) staralem sie to splacac w miare mozliwosci odsetki rosly zona o
      wszystkim wiedziala syn mial pilnowac roboty tymczasem ciagle ginely narzędzia
      paliwo mniejsza o to poprostu nierobili nic aby sytuacja finansowa sie
      uregulowala mam rachunki za tel na nazwisko zony z tamtego okresu tel domowy
      srednio 170 zl kom.ok 200 a i takie po 500 tez mam do tego rachunki za jakies
      pierdolki suma sumarum splajtowalem a sad stwierdzil ze mnie stac na takia rente
      alimentacyjna tak to nazwali bo konkubina(nazwa kojazy mi sie z patologia)ma
      dochody.Mało tego zarzucają mi że przepisalem swoja firme na nia tymczasem ona
      otworzyła d.g. przed tym jak ja swoja firme zlikwidowałem nie ma i nie miała w
      posiadaniu mojego sprzętu nawet policja to sprawdzała na zlec. prokuratury.Na
      sprawie świadczył lekarz psychiatra u którego leczyła sie kilkanaście lat żona
      ale wiecej wypowiadał sie na temat padaczki.Zona ma również epilepsje.Teraz
      wychodzi na to że zostawiłem kobiete schorowana bez srodków do życia i odeszłem
      do mlodszej.Niewiem może powinienem dalej zyc u jej boku w celibacie i byc
      koniem ciągnącym wóz i jeszcze baty obrywać.Chciałem rozwodu za
      porozumieniem.Ale do tanga trzeba dwojga.
      • handra Re: mam przegrane 10.01.10, 22:57
        Nie znam sie na prawie ale mam nieodparte wrazenie, ze ktos Cie zrobil w
        bambuko. Moze jest szansa odwolac sie od wyroku ale moze potrzebny jest dobry
        adwokat. Rozwod byl z orzekaniem winy czy nie?

        Bo to ma ponoc znaczenie.
    • jk_senior Re: mam przegrane 10.01.10, 23:14
      Adwokat zlożył apelacje czy jakies tam inne pismo nie znam sie ale dopiero
      niedawno powiadomil mnie ze sad odpowiedzial.Sad wg.mnie co jest smieszne jesli
      nie tragiczne tłumaczy swoja decyzje tym że niedostarczyłem dowodów na to że
      konkubina na swoja d.g. wzieła kredyt z banku.Mój adwokat umowe kredytowa ma u
      siebie niewiem czemu nie dostarczył do sądu.Już po 2 czy 3 rozprawie chciałem
      go zmienic powiedzial że itak musze mu zaplacic calosc bo on bierze za cała
      sprawe.Ale jak widziałem że nic w mojej sprawie nie robi poszłem do innej
      babki.Powiedziała że niechce mojemu wchodzić w droge bo on jest przewodniczącym
      rady adwokackiej czy coś tam.Rozwód jeszcze sie nie skończył.za dwa czy trzy
      tygodnie ma byc podobno ostatnia rozprawa.Zastanawiam sie czy nie podac na
      świadka mojej konkubiny.Siostra mi odradza.Niedawno byłem u żony porozmawiac by
      zakończyć to bez wyciągania brudów.Przyjechał syn zaczoł sie awanturowac a na
      drugi dzien zeznawał w sadzie że to ja przyszłem i na matke sie darłem.Jej nie
      było na tej rozprawie bo podobno jest taka roztrzesiona ze nie mogła.Najbardziej
      boli to ze własne dzieci sa przeciwko mnie nastawione.Dwójka nie chce sie
      wtracac.Syn zeznawał ze jak miał 5 lat to wiedział ze tata zdradza mame,która
      normalna matka mówi pieciolatkowi takie rzeczy?
      • handra Re: mam przegrane 10.01.10, 23:45
        Dziwni adwokaci. Przez masz wolny wybor.

        Nie wiem ale zdaje mi sie, ze Twoja partnerka nie ma obowiazku lozyc na Twoja
        zone. Do alimentow powinny byc brane tylko Twoje dochody.

        Tyle co zrozumialem Twoja zona pila? No to przykra prawda, ze masz dzieci
        przeciwko sobie. Jaka choroba Twojej zony spowadowala jej rente?
    • jk_senior Re: mam przegrane 11.01.10, 01:52
      e-prawnik.pl/domowy/prawo-rodzinne/rozwod-i-ustanie-malzenstwa/odpowiedzi/zakres-postepowania-rozwodowego.html
      to odnosnie tych badan.Zona ma rente z powodu padaczki i dyskopati.Podobno
      próbowała pracowac ale dostała ataku i jej podziekowali.A cała sprawa toczy sie
      w kółko o to że nie dawałem jej pieniedzy na życie i musiała pożyczać od
      sasiadek emerytek.Te panie tak naprawde tylko czekały kiedy wróce z zakupami z
      niemiec bo kiedys pare lat pracowałem tam i brały co tylko chciały.Zona pila ale
      jej swiadkowie tłumacza sie ze to ze wygładała na pijana było spowodowane jej
      choroba.Syn zeznał ze mama po ataku padaczki na drugi dzien wyglada jak by była
      pijana.Te 500 zl alimentów to efekt zmniejszenia zabezpieczenia które miałem
      zasądzone w kwocie 1000zł.Od roku czasu jestem zarej. w PUP jako
      bezrobotny.Niemam praktycznie nic poza starym 19 letnim samochodem.Do mieszkania
      nie mam wstepu.Jak chciałem wziasc służbowy komputer wezwali policje tymczasem
      to syn rzucił sie na mnie bo chciał wykasowac zanim go zabiore wszystko.Były tam
      zdjecia na których żona pije alkohol.zdjecia czesciowo odzyskałem.Ostatnio bylem
      u żony porozmawiac bo niechce wyciagac brudów to na drugi dzien syn zeznał że
      byłem w domy i tak na matke nawrzeszczałem ze jest w takim stanie że nie mogla
      sie stawic w sadzie.Boje sie co jeszcze wymysla.Na poczatku sasiadka która
      zeznała ze bywała u nas codziennie nie widziala zadnych awantur ani zeby żona
      byla pobita.Teraz jakas baba zeznawała że widząła jak zona chodziła z podbitymi
      oczami.Skonczy to sie chyba tak ze zostane bez domu bez dochodu bo nawet reta mi
      nie przysługuje a mam problemy i z sercem i ze stawami i wiele innych dolegliwosci.
      • leptis ... 11.01.10, 07:25
        Mimo bidy Was stac na adwokatow.

        W chronologii zdarzen; Ty wystapiles o rozwod.
        Chciales badz obecne Twoje rozsadne babsko chce, uporzadkowac sprawy.

        Porozmawialbym ze swoim pelnomocnikiem;
        -jakie masz szanse odwolan i ile to u Ciebie na wiosce trwa
        gdybys szedl w odwolania aby zyskac czas na targi.

        Wasze mieszkanie jest wspolne tylko na papierze. Realnie pewnie
        juz tam nigdy nie wrocisz. Tutaj jest pole do handlu w zamian
        za zwolnienie z alimentow.



        • jk_senior Re: ... 11.01.10, 07:55
          Szczerze mówiąc swojego adwokata mam już serdecznie dosyć wybieram sie do niego
          i mam zamiar powiedziec mu co o tym wszystkim mysle.Niewiem czy ma sens
          ciągnięcie tej sprawy czy nie poddac sie.Co do mieszkania mamy komunalne.Zona
          nigdy nie zgadzała sie na wykup.Za adwokatke zony pania od kobiet maltretowanych
          bo taka ma opinie bede musial ja zaplacic jesli przegram,bo tak jest w
          pozwie.Gdybym miał normalnego adwokata to podważyłbym zeznania wiekszosci
          swiadkow.Sedzina nie dopuszcza mnie do glosu powiedziała że jeszcze bede miał
          czas się wypowiedzieć.
      • dziad47 Re: mam przegrane 11.01.10, 13:59
        Jeżeli masz odobine rozumu to nie miej skrupułów. Twój syn jest
        dorosły dowidł ci co dla niego znaczysz. Co twojej żony, jeżeli ona
        sobie nie chce p[omuc to i tobie nie pomoże. Zacznij troszczyc sie o
        siebie, oni o mysla tylko o twoich pieniądach. Jeżeli jest tak jak
        piszesz, to pora najwirzasz na PRAWDĘ. Pomysl o sobie naprwadę.
    • kicia031 Re: mam przegrane 11.01.10, 12:47
      Zyliscie w jednym wielkim burdelu. 4 dzieci z ta zla zona, jedno
      dziecko na boku, teraz od 2 lat konkubina, choc rozwodu nie masz? I
      teraz sie dziwisz, ze jak zrobiles ze swojego zycia bagno, to nie ma
      pachnacej laczki.

      jesi sad ma choc odrobine rozsadku, to orzeknie rozwod z waszej
      obopolnej winy...
      • jk_senior Re: mam przegrane 11.01.10, 13:07
        >teraz od 2 lat konkubina, choc rozwodu nie masz?
        Więc mialem zyc jak mnich w celibacie pracować i nic nie gadać?Niemiałem prawa
        układać sobie życia?Liczyłem na poprawe zdrowia zony chodzi mi o zespół
        depresyjno nerwicowy.To nie jest ani moja ani jej wina.Liczę na to że sąd
        orzeknie rozwod z winy nas obojga.
        • lima Re: mam przegrane 11.01.10, 13:23
          Kicia ma racje. Przez dlugie lata wspoltworzyles to malzenstwo
          wlasnie takie jakie bylo. Dzieciom dales zycie z niezrownowazona
          matka, zostawiles je z nia gdy wyjechales do pracy, teraz sie to
          odbija na tym jak cie traktuja. Mogles dawno temu sie rozwiesc a z
          rozmnazaniem sie pilnowac. Latwiej sie rozwiesc z kiepska zona majac
          z nia jedno dziecko niz majac czworo dzieci wychowywanych w
          emocjonalnym bagienku i jeszcze dzieci poza malzenstwem. Wierze, ze
          teraz Ci ciezko, ale zwyczajnie spijasz owoce tego co sam wczesniej
          stworzyles. Z ukladaniem nowego zycia mogles poczekac do rozwodu.
          Jesli nie sprzatasz u w swoich sprawach na biezaco to po latach
          zawsze sie obudzsz w glebokim bagienku ktorego glebokosc moze
          zalamac. Tak to jest. Trudno cos radzic, wina wydaje sie byc
          obopolna.
    • esteraj Re: mam przegrane 11.01.10, 14:24
      Dziwi mnie, że dzieci są przeciwko Tobie. Odpowiedz sobie, jak je wychowałeś?
      Mądry i kochający ojciec nie może wychować złych dzieci. Owszem, jedno mogłoby
      się zbuntować, ale Ty nie masz poparcia u żadnego. Co z Twoją odpowiedzialnością
      za ojcostwo. Czuję, że popełniłeś mnóstwo błędów, a teraz próbujesz zgonić winę
      na wszystkich.
      • handra Re: mam przegrane 11.01.10, 17:59
        Stop! czy ten chlop prosil Was o ocene swojego zycia?

        Jest jak jest ,to jego sprawa jak sie z tym wszystkim czuje.

        Lepiej poradzcie mu co ma zrobic dalej.A to, ze znalazl sobie nowa partnerke- o
        rety ale halas. Dzieci odchowane, kiepska zona, ma prawo ulozyc sobie zycie
        nawet przed rozwodem, bo jest w takiej sytuacji
        ze nie musi sie ogladac czy dzieci maja co jesc.
        • tarantula007 Re: mam przegrane 11.01.10, 19:29
          Nooo jasne handra mial, twoja żona też miała prawo... i tez nie
          hałasuj, że postanowiła zmienić swoje życie, na takie, które uważa
          za lepsze czyz nie?
          • handra Re: mam przegrane 11.01.10, 19:46
            @..
            "Mimo bidy Was stac na adwokatow".

            Trzeba przyznac, ze to bardzo taktowne.Mozesz byc dumna z siebie.

            Tarantula- super odpowiedz.

            Widzisz senior takie sa kobiety. Nie daj sie i walcz, a co do alimentow to i
            dzieci sa zobowiazane do utrzymywania matki. Moze warto im to uswiadomic.
            • tarantula007 Re: mam przegrane 11.01.10, 19:55
              Oj handra, przykładaj tą sama miare do takich samych sytuacji.
              Dlaczego jednemu wolno a drugiemu nie? Dlaczego postepowanie autora
              watku jest cacy a twojej żony nie? Zostawić dzieci z chorą żoną (bo
              przecież nie teraz zostawił tylko wiele lat temu) jest ok?
              Aprobujesz? Zgadzasz się? Pochwalasz? Jeśli tak... to nie potepiaj
              innych i nie miej do nich pretensji...
              • handra Re: mam przegrane 11.01.10, 20:10
                Staram sie byc obiektywny, ale w przypadku ataku i to grubymi nicmi szytego
                staje zawsze po drugiej stronie.

                Nie moim zadaniem jest ocenic ludzi i ich zycia. Chlop sie obnazyl napisal
                prawde, mysle jednak, ze nie po to aby sie po nim przejechac.

                Nakreslil sytuacje bo szuka ratunku a to nie takie proste opisac w szczegolach
                swoje zycie czasami niechlubne.

                Uwazam rowniez, ze ktos probuje go naciagnac wiec ma prawo do obrony.
                • handra a teraz do kici 11.01.10, 20:21
                  juz od dawna nie podobaja mi sie Twoje wpisy sa na moj gust malo wybredne i
                  zmien sygnaturke ona potwierdza rowniez cos ordynarnego co w Tobie drzemie.

                  Mysle, ze zrozumiesz to co napisalem, badz kobieta a nie baba.
                  • zmeczona100 Re: a teraz do kici 11.01.10, 20:28
                    Po takim wpisie można już przypuszczać, skąd u Twojej zony chęć
                    ułożenia sobie życia na nowo...

                    Polecam kodeks rodzinny i opiekuńczy jako obowiązkową lekturę dla
                    Ciebie- nigdy nie jest za późno.
                  • kicia031 Mowa polska trudna mowa 11.01.10, 22:16
                    "wybredny" zgodnie ze slownikiem poprawnej polszczyzny = taki, który jest
                    kapryśny, trudny do zaspokojenia, zadowolenia; taki, któremu trudno zaspokoić,
                    dogodzić
                    • pan-kowalski Re: Mowa polska trudna mowa 11.01.10, 23:08
                      A "niewybredny", w kontekście wypowiedzi ? smile
                • zmeczona100 Re: mam przegrane 11.01.10, 20:25
                  Na czym polega to naciąganie i robienie w bambuko wg Ciebie??
                  Bo fakty są takie:
                  1. Zamiast pomóc kobiecinie w wychowaniu dzieci, to wolał mieszkać w
                  hotelu (i już wtedy układać sobie życie).
                  2. Jako tatuś przyjeżdżał tylko na weekendy, aby dać pieniądze i
                  zrobić zakupy... Teraz dzieci są dorosłe, same zarabiają, więc
                  takiego tatusia już nie potrzebują.
                  3. Wyniósł się do konkubiny, zostawiając chorą żonę...

                  I jak to teraz wygląda? Wg mnie- BEZNADZIEJNIE dla autora wątku.

                  Owszem, miał prawo układać sobie życie, ale odpowiedzialnie,
                  rozsądnie. Ale tak wolał najpierw wybadać towar, a dopiero potem
                  zrezygnować z żony (trudno tak samemu żyć, mieszkać nawet przez jakiś
                  czas tylko- któż ugotuje, posprząta, upierze...).

                  Mój też z tych, co to "mają prawo", ale i autor, i on zapomnieli o
                  jednym- o obowiązkach, wynikających z założenia rodziny. Albo raczej-
                  nie brali na serio swojego złożonego przyrzeczenia.

                  Za podjęte decyzje zawsze ponosi się konsekwencje- to chyba oczywiste
                  dla dojrzałych, dorosłych osób. Jak się w małżeństwie nie układa, to
                  trzeba poszukac pomocy, a jak to nie da poprawy, to zostaje rozwód, a
                  dopiero POTEM można pomyśleć o ułożeniu sobie życia na nowo.

                  A jak się pozmieniało kolejność, to teraz się ostał ino płacz i
                  zgrzytanie zębów.
                  • handra Re: mam przegrane 11.01.10, 20:34
                    zmeczona100 11.01.10, 20:28 Odpowiedz
                    Po takim wpisie można już przypuszczać, skąd u Twojej zony chęć
                    ułożenia sobie życia na nowo...

                    Tja, zawsze wolalem kobiety od bab. Mysle, ze juz mi dosc dokopalas.
                    Jestes zadowolona. Skad wiesz z jakich powodow zostalem opuszczony, ale to Ci
                    sie podoba prawda?
                    • zmeczona100 Re: mam przegrane 12.01.10, 00:08

                      > Jestes zadowolona. Skad wiesz z jakich powodow zostalem opuszczony,
                      ale to Ci
                      > sie podoba prawda?

                      Nie napisałam tego, aby być zadowoloną czy nie. Tylko, żebyś spojrzał
                      na to, co piszesz, z boku i wyciągnął z tego wnioski.
                      Nie podoba mi się to, jak stroszysz piórka bez powodu, piszesz bez
                      sensu, DOKOPUJĄC innym i udzielasz bezsensownych rad.
                  • jk_senior Re: mam przegrane 11.01.10, 22:21
                    > 1. Zamiast pomóc kobiecinie w wychowaniu dzieci, to wolał mieszkać w
                    > hotelu (i już wtedy układać sobie życie).
                    > 2. Jako tatuś przyjeżdżał tylko na weekendy, aby dać pieniądze i
                    > zrobić zakupy... Teraz dzieci są dorosłe, same zarabiają, więc
                    > takiego tatusia już nie potrzebują.
                    > 3. Wyniósł się do konkubiny, zostawiając chorą żonę...
                    Tak wolalem by dac czas nam obojgu pozatym pracowalem 50 km dalej od rana do
                    nocy zalatwilem mieszkanie i zciżgnełem żone z dziecmi.Wyobraż sobie jak można
                    utrzymać wież duchową z taka osoba?
                    Nie można.Kochałem a nie byłem kochany.Syn i córka które sa przeciwko mnie sa
                    emocjonalnie niedojrzali i utrzymywałem ich jako dorosłych.To jak sie zachowuja
                    teraz zaczeło sie kiedy przestałem finansowac ten bajzel.I nikt mi w domu nie
                    gotowal od kilkunastu lat nie prał i nie prasował.Wracałem z pracy czesto po
                    nocy i wchodziłem do pokoju siwego od dymu.Sam sprzatalem resztki po
                    dzieciach(nie moich tylko obcych).I teraz mi nie jest zle.Za pozno to wszystko
                    sie dzieje.żałuje że 20 lat temu wróciłem.To jak tu jestem oceniany mnie nie
                    dziwi.Ale to co tu opisuje to kropla w morzu.Wiem ze nie jestem bez winy.Tylko
                    nierozumiem czemu zona niechce polubownie zakonczyc sprawy mialaby takie samo
                    prawo do alimentów.A na wierzch nie wyciągać brudów.Nie rozumiałem tez decyzji
                    sadu co do kwoty alimentów na nie,Okazało sie ze sad bierze pod uwage dochody
                    konkubiny bo razem prowadzimy gosp.domowe.Ale co bedzie jesli ona powie mi
                    spadaj?To w takim wypadku co mialbym zrobic?Chodzi mi o prawna kwestie.
                    • zmeczona100 Re: mam przegrane 12.01.10, 00:03

                      jk_senior napisała:
                      (Ty jesteś ONA?????)
                      > Tak wolalem by dac czas nam obojgu

                      Sorry, ale czy to dawanie czasu nie polegało na zostaniu tatusiem
                      dziecka, urodzonego przez kochankę?

                      pozatym pracowalem 50 km dalej od rana do
                      > nocy

                      Ale cóż to za odległość??

                      zalatwilem mieszkanie i zciżgnełem żone z dziecmi.Wyobraż sobie jak
                      można
                      > utrzymać wież duchową z taka osoba?
                      > Nie można.

                      Skoro Twoja praca nie sprzyjała utrzymaniu tej więzi, to nie pisz, że
                      "z taką osobą"...

                      >Kochałem

                      A na czym to z Twojej strony polegało? Na zarabianiu pieniędzy,
                      zakupach cotygodniowych i zrobieniu sobie dzieciaka na boku?

                      Syn i córka które sa przeciwko mnie sa
                      > emocjonalnie niedojrzali

                      Kto ich wychował?

                      >I nikt mi w domu (...)

                      W czym- wg Ciebie- żona zawiniła? Tzn. jaki jest jej udział w
                      zerwaniu więzi, łączącej małżonków? Bo jakoś do tej pory jasno nie
                      sformułowałeś zarzutów wobec niej.

                      Tylko
                      > nierozumiem czemu zona niechce polubownie zakonczyc sprawy mialaby
                      takie samo
                      > prawo do alimentów

                      Bo wtedy Ty też miałbyś dokładnie takie same prawo...

                      Ale co bedzie jesli ona powie mi
                      > spadaj?To w takim wypadku co mialbym zrobic?

                      Składasz pozew, w którym wnioskujesz, aby sąd uwolnił Cię od
                      obowiązku alimentacyjnego.
                      • jk_senior Re: mam przegrane 12.01.10, 01:34
                        > (Ty jesteś ONA?????)-niedopatrzenie już poprawione.
                        > pozatym pracowalem 50 km dalej od rana do
                        > > nocy
                        >
                        > Ale cóż to za odległość??-nie mialem samochodu w dzien praca na etacie
                        panstwowym wieczorem fuchy(6 głów do wyżywienia)a po nocach z przydzielonego
                        strychu robiłem mieszkanie.
                        > zalatwilem mieszkanie i zciżgnełem żone z dziecmi.Wyobraż sobie jak
                        > można
                        > > utrzymać wież duchową z taka osoba?
                        > > Nie można.
                        >
                        > Skoro Twoja praca nie sprzyjała utrzymaniu tej więzi, to nie pisz, że
                        > "z taką osobą"... -chodzi mi o osobe chora psychicznie a nie o kobiete ogólnie

                        >
                        > A na czym to z Twojej strony polegało? Na zarabianiu pieniędzy,
                        > zakupach cotygodniowych i zrobieniu sobie dzieciaka na boku?
                        >Kochałem
                        --Mam ponad 50 lat kiedys taki był model rodziny że kobieta zajmuje sie domem a
                        meszczyzna zarabia.Taki był standard.Dziś wiem że to głupie.Ale tak byłem
                        wychowany.Nikt rodziców nie edukował w tamtych czasach.
                        > Syn i córka które sa przeciwko mnie sa
                        > > emocjonalnie niedojrzali
                        >
                        > Kto ich wychował?-Pamietam jak wywalalem z domu towarzystwo które przychodziło
                        do żony.Wyłudzali od niej pieniadze,namawiali na żyrowanie kredytów(które potem
                        splacałem)nie wspominajac alkoholu.Ona ttwierdziła ze ma prawo do
                        towarzystwa.Jak któregoś razu wpadlem do domu wczesniej dzieci z przerażeniem
                        chowały butelki.Matka zabrała je do pokoju i powiedziała"nie mówcie tacie nic bo
                        odejdzie do tej drugiej pani..."Oczywiście wyparła sie tego.Nie wiem jakie inne
                        rzeczy jeszcze im wmawiała.
                        > W czym- wg Ciebie- żona zawiniła? Tzn. jaki jest jej udział w
                        > zerwaniu więzi, łączącej małżonków? Bo jakoś do tej pory jasno nie
                        > sformułowałeś zarzutów wobec niej.
                        Pretensje miałem dopuki nie poszlismy do psychiatry potem zostało mi tylko
                        tolerowac to.Troche sie potem zmieniło,ale nigdy nie czułem sie kochany.Nie było
                        nawet pytan typu"jak było w pracy?"Jedynie o pieniadze.Dzisiaj moje dzieci nie
                        pamietaja ze co weekend jeżdziły na wycieczki,całe lato nad jezioro na biwak.Z
                        tamtad jeżdziłem do pracy a potem predko do nich nad jezioro.Jeszcze odnosnie
                        tego okresu kiedy mieszkałem w hotelu to rozumiem że lepiej mi było siedziec na
                        d a ona miala urzędować?I wstyd było z dziećmi na spacer wyjść jak pod sklepem
                        wołali "rogacz..."Miałem im tłumaczyc co to znaczyc czy przy nich klijentowi
                        wymalowac w pysk?
                        > Tylko
                        > > nierozumiem czemu zona niechce polubownie zakonczyc sprawy mialaby
                        > takie samo
                        > > prawo do alimentów
                        >
                        > Bo wtedy Ty też miałbyś dokładnie takie same prawo...
                        Starszy syn ten który sie do tegj sprawy nie miesza ma majatek warty jakis
                        milion ma dobrze peosperujaca działalność wiedz predzej od niego wołałbym kasy
                        niz od recistki jeszcze troche honoru mam.
                        > Składasz pozew, w którym wnioskujesz, aby sąd uwolnił Cię od
                        > obowiązku alimentacyjnego.
                        O taka odpowiedz mi chodziło dziękuje.
                        A tłumacze sie tu z wszystkiego bo chce znac ludzki osąd sąd wie jeszcze mniej a
                        wyro postawi wlaściwie na zeznaniach świadków.Niewiem tylko czy sedzina nie
                        bedzie stronnicza.Zony świadkowie przecza samym sobie.Słucham na sali nie
                        stwożone historie.Mowia o faktach usłyszanych od osób trzecich(nieżyjących)Po
                        zeznaniach lekarza wezwanego przez żone córka podwarza jego zeznania.Lekarz
                        przed sala podchodzi i pyta sie ile mamy dzieci i tak dalej a na sali mowi że
                        nas bardzo dobrze zna.Zamiast o jej zaburzeniach mowi o padaczce.Jesli jest na
                        tym swiecie sprawiedliwość to mam nadzieje ze uzna ze wina lezy po środku.A co
                        do dogadania sie z żona pisałem wcześniej ze dogadalismy sie i placiem do poki
                        miałem z czego ostatnio byłem porozmawiac to syn wkroczył i sie awanturował.Nie
                        ma z kim rozmawiac.Ja już nie mam siły na kłótnie.Tylko ze skoro po tym jak sie
                        wyprowadziłem to dopiero wtedy mieszkanie zaczeło byc oplacane na bieżąco a ja w
                        tej chwili nie mam ani dochodu ani domu ani praw do zasilku czy rety to komu sie
                        ta stopa obnizyła?

                        • kicia031 Re: mam przegrane 18.01.10, 16:02
                          Mam ponad 50 lat kiedys taki był model rodziny że kobieta zajmuje
                          sie domem a
                          > meszczyzna zarabia.Taki był standard.Dziś wiem że to głupie

                          Moj ojciec ma 75 lat, pochodzi z tradycyjnej rodziny, a mimo tego
                          potrafil stworzyc partnerski zwiazek z moja matka. Nie zwalaj winy
                          na wiek czy wychoswanie - i wtedy mozna bylo, wystarczylo chciec.
                    • luna67 Re: mam przegrane 12.01.10, 00:31
                      Jk,chcesz jej placic alimenty? to porozmawiaj z nia po ludzku o ich wysokosci,
                      bo cie to nie ominie ze wzgledu na chorobe zony.

                      A pozatym partnerka zycia zawsze bedzie brana pod uwage w placeniu alimentow jak
                      partner nie kasiastsy, tylko tutaj nie kazdy o tym wie.
    • jk_senior Re: mam przegrane 12.01.10, 01:44
      Ponad to jak dzisiaj ludzie jeżdżą za chlebem za granice i nie ma ich nawet na
      ten weekend to nikt do nich nie ma pretensji ze dzieci zostawiaja.A dzieci
      samych z nia nie zostawiłem bo obok mieszkała moja siostra.Co do nieslubnego
      syna to romansu żałuje.Ale dziecka nie.Chłopak dostał ode mnie najmniej nie
      tylko w sensie materialnym,ale wiem ze mnie kocha choć nie było mnie przy nim
      kiedy tego potrzebował.Wiem że jestem dla niego autorytetem.On mnie szanuje,bo
      ma swój rozum.Zawsze widział we mnie ojca a nie sponsora.
      • leptis ... 12.01.10, 06:12
        Seniorze
        nie musisz "cztedzieści i cztery"...pospać trochę.

        Dużo dzieciaków na starość-odrobisz zaległości emocjonalne smile
        Plecie sięna tym świecie; wnukom z "nie chcianego" syna
        może odbić w Twoją stronę sympatia.
        Fajnie będzie poświęcić po prostu czas. Na ch... z tą kasą-wiesz.
        no, może poza
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        poza
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        poza ładną chustąsmile

        pozdrawiam i popatrz z dystansu na jedną, jedyną rozprawę
        nie tą najważniejszą
        • handra Re: ... 18.01.10, 14:57
          Senior! nie musisz sie tlumaczyc dlaczego i co.

          Jest jak jest i taraz trzeba szukac rozwiazania.
    • jk_senior Re: mam przegrane 12.01.10, 07:15
      Gdybym nie podchodził z dystansem do tej sprawy to bym zwariował zupełnie.Powiem
      szczerze że jak w domu czytamy protokoły z rozpraw to potrafimy śmiać sie do łez
      czytając s.f. Ale o to chodzi ze konkubina nie chce finansować alimentów.Sama
      nie zarabia kokosów bo prawde mówiąc dopiero raczkuje w biznesie.Wynajmujemy
      mieszkanie,koszta firmy sa wysokie.Ona chce wziąść kredyt na dom żeby nie tułać
      sie tylkko żyć na swoim.Chce kontynuowac nauke,jest dwójka dzieci.A sad mówi
      płać i płacz.Ja mam dokąd pójść ale co sie dzieje z facetami w podobnej
      sytuacji? To chyba ci co pod tesko proszą na bułkę...
    • scriptus Re: mam przegrane 12.01.10, 20:04
      Walcz, broń się.
      Przegrane jest wtedy, gdy się poddasz.
      Może i zrobiłes w życiu jakieś głupstwa, ale nie musisz się dać zgnoić.
      Jeśli sędzina jest tendencyjna, zbierz na to dowody i odwołaj się od wyroku. Jak sam nie dasz rady, skorzystaj z prawnika. Jesteś mężczyzną, my mamy walkę w genach. Nawet w kanapowym mopsie można obudzić wilka.
      Przegrywają ci, co się poddali. Reszta ma szansę na zwycięstwo, albo uczciwy remis.
    • zwiatrem wlasnie, ze nic nie jest przegrane 18.01.10, 14:43
      Jesli nie ma mozliwosci zmiany prawnika, w co watpie, gdyz zmienialam podczas
      procesu, to idz do niego na rozmowe.
      Umow sie na pilne spotkanie i elegancko powiedz, ze prosisz o podsumowanie. Nie
      wahaj sie tez powiadziec, iz czujesz si erozczarowany procedurami, gdyz dziala
      jakby na Twoja niekorzysc. Nie trzeba awantur, ale to naprawde wyglada jak
      dzialanie byle jakie

      Po pierwsze musisz byc informowany o posunieciach w sprawie.
      Po drugie, jezeli tak nie jest idziesz do sekretariatu sadu wydzialu w ktorym
      odbywaja sie Wasze sprawy i prosisz o wglad do akt (musisz znac syngature) i
      wypelniajac niosek skladasz go w sekretariacie.
      Wtedy bedziesz mogl normalnie, jak czlowiek przeczytac wszystko co tam jest. wez
      ze soba dlugopis, okulary i czytaj wszystko.
      Wynotuj:
      Co zlozyl prawnik, kiedy, co sad i komu odpowiedzial.
      W sadzie mozesz tez zlozyc wniosek o szkodliwe dzialania prawnika i wstrzymanie
      wyroku do tego czasu, az go zmienisz.
      Obawiajac sie o wyrok musisz cos zrobic.
      Nie bede Cie pouczac, jak i kogo wychowales, bo 20 lat temu w naszym kraju bylo
      tak jak bylo.
      Ponadto, to nie jest moja sprawa, abym smiala Cie pouczac.
      Teraz Ty walczysz o swoje zycie.
      Nie jest prawda, ze Twoja obecna partnerka MA PLACIC jakiekolwiek zobowiazania
      dla bylej zony.
      Nawet gdybys mial obecnie malutkie dziecko z byla zona, to konkubentom nic do
      tychze dzieci i bylych malzonkow. Tylko Ty odpowiadasz prawnie za alimenty wobec
      bylej zony, wobec dzieci.
      Na rozmowe do prawnika mozesz tez zaniesc swoj wniosek na pismie o badanie
      psychologiczno-psychiatryczne bylej zony. Albo zloz w sadzie a prawnikowi daj
      kopie, zeby postawic go przed faktem dokonanym, ze DZIALASZ.

      I jeszcze jedno.
      Jesli prawniczka odmowila przejecia sprawy (do tego trzeba byc dobrym
      prawnikiem), to poszukaj w swoim miescie/kregu znajomych kogos kogo polecaja
      znajomi, pracownicy, moze i na tym forum ktos zna osobe warta polecenia.

      Wyznam, ze mam obecnie mam super prawnika, to co opisujesz jest nie do pomyslenia.
      Moj prawnik relacjonuje wszystko na pismie (maile).
      Koszty znane byly od poczatku i nie ma zadnego mataczenia w tej kwestii.

      Walcz. Pomysl, ze jak odpuscisz, ciagle echo przeszlosci bedzie sie czailo w
      kazdym kaciku Twojego zycia.

      P.S.: sekretariat nie robi laski, tam pracuja normalnie ludzie, ktorzy nie maja
      prawa byc nieprzychylni i namawiam do wgladu we wlasne akta.
      Moze tam zdobedziesz informacje kto jest dobrym prawnikiem.
      Powodzenia jk_seniorze.
      • zwiatrem czy udalo Ci sie wywalczyc cos w swojej sprawie? 28.01.10, 23:30

      • jk_senior Re: wlasnie, ze nic nie jest przegrane 29.01.10, 01:13
        Witam po dłuższej przerwie.Dziękuje za zainteresowanie.Co do mojego adwokata to
        pisałem już wcześniej że jest przewodniczącym rady adwokackiej czy jak to sie
        tam zwie wiedz nie bardzo wiem czy jest sens sie na niego skarżyć.Protokoły z
        rozpraw mam na bieżąco jedyne co mój adwokat robi w sprawie.Po tym jak
        ostatnio byłem porozmawiać z żoną na sprawie córka i syn zeznali że wrzeszczałem
        na matke po czym dostała ataku i na drugi dzień nie była w stanie stawić sie na
        sprawe.Naprawde ja byłem spokojny tylko córka robiła awanture.Dzisiaj mądżejszy
        o takie doświadczenie poszłem z dyktafonem w kieszeni z małżonką nie bardzo było
        jak rozmawiać bo córka przekrzykiwała każde moje słowo nie dajac matce dojść do
        słowa.Powiedziałem ze chce zrobic zdjecia mieszkania bo komornik zada wyjawienia
        majatku z każdą skarpetką włącznie.Żona wyraziła zgode natomiast córka robiła
        awanture że absolutnie jej pokoju mam nie fotografowac.Ponadto zgodnie twierdza
        że skoro od 2 lat nie mieszkam i od roku nie płace za to mieszkanie nie mam do
        niego żadnego prawa.To jest mieszkanie komunalne przyznane mi od miasta w
        związku z zatrudnieniem sie w MZK.Głównym najemca od 85 r jestem ja i żona.Z
        tego co sie orientuje to ani córka ani syn nie maja do niego żadnych praw poza
        możliwością przebywania w nim w związku z meldunkiem.Umowa najmu jest tylko na
        mnie i żone.Ale stwierdzili zgodnie że jak ja przez prawie 30 lat placiłem za
        mieszk. to był moj cytuje "zas***y obowiązek" a to ze niecałe dwa lata placa
        obliguje ich aby sie teraz szarogesić.I tak po ponad połowie mojego życia
        zostałem z majatkiem który mieści sie w torbie(czyli moja odzież).Sprawa jest
        8lutego.Podałem nowych świadków.Zastanawiam sie też nad podzialem
        majatku.Oczywiście w gre wchodzi tylko kwestia mieszkania bo reszta "oczywiście"
        jest nie moja.Tylko nie wiem czy to bedzie moralne?W każdym bądz razie jeśli
        tego nie zrobie zostane tylko z tymi swoimi skarpetkamismile
        • jarkoni Re: wlasnie, ze nic nie jest przegrane 29.01.10, 18:19
          jk_senior walcz.
          Powiem tylko, że ja kilka lat temu z powodu nietroszczenia się o swoje sprawy w
          sądzie w czasie rozpraw, z powodu raczej nieudolnej swojej pani adwokat,
          zostałem puszczony w tzw skarpetkach.
          Cały ładnie urządzony dom z całym wyposażeniem zostawiłem, po prawdzie zabrałem
          swoje auto(żona miała drugie- w prezencie ode mnie), zabrałem swojego laptopa i
          torbę ciuchów.
          Ciężko było, przyznam..
          Ale myślę, że nie powinieneś odpuszczać i walczyć.
          Jak nie zawalczysz to zadecydują poza Twoimi plecami i będziesz zdziwiony jak ja..
          Nie daj się chłopie.
          Należy Ci się sprawiedliwy wyrok
          • jk_senior Re: wlasnie, ze nic nie jest przegrane 29.01.10, 20:30
            Dziękuje bardzo za wsparcie.Zamierzam się nie poddawać i walczyć bo mam już
            swoje lata i zaczynanie od zera nie bardzo mi się podoba.Będę próbował jeszcze
            raz porozmawiać z małżonką.Zanim to wszystko zaczeło tak wyglądać umowa miedzy
            nami była taka że zostawiam jej wszystko bede placił po 1tys miesiecznie i za
            mieszkanie.Ze swej strony wywiązywałem sie dopóki mogłem.W zamian mieliśmy
            rozwieść sie kulturalnie bez prania brudów.To był mój warunek.Nie mogę dzisiaj
            mówić że pada kiedy ktoś na mnie pluje.
    • zwiatrem Re: mam przegrane 04.02.10, 12:56
      witaj jk_senior

      mimo, ze Twoj prawnik jest wladca, to sadze, ze kiedy zauwazy Twoja determinacje
      moze zacza inaczej dzialac.

      Ja zmuszona zostalam do dzialania przez przypadek, chetnie oddalabym wszystko,
      zeby miec tylko swiety spokoj. Jednak grupa ludzi, ktorzy widza poza mna to
      wszystko nalegala na udzial, swiadomy udzial i wreszcie sila ruszyly mi z pomoca.
      Tak naprawde dlaczego mam tak postapic, jak chce ex maz? Jesli chociaz czesc
      majatku moze byc rekompensata dla mnie, to przyjme to tak sobie wlasnie tlumaczac.

      Zycze Ci sily i zmiany u prawnika na lepsze.
      • jk_senior Re: mam przegrane 04.02.10, 16:09
        Dzieki wielkie!Im dłużej to wszystko trwa tym bardziej jestem zdeterminowany.Nie
        wiem tylko jak to bedzie z nagraniem na dyktafonie rozmowy a wlasciwie to nie
        byla rozmowa.Chciałem z małżonką w cztery oczy porozmawiac to zawsze wtrącały
        sie dzieci na tym nagraniu wyraznie słychac kto na kogo wrzeszczy ze żona nie
        jest przeze mnie zastraszana jak zeznaje.Wrecz jej ton jakim sie do mnie zwraca
        jest despotyczny.Tylko nie wiem czy sad dopuści ten dowód.Jutro jade na
        spotkanie z papuga powiem mu ze nie oczekuje od niego rozwodu z klasa bo moge na
        tym tylko stracic.Ma byc skuteczny w swoim dzialaniu.Nieoczekiwanie zgłosił sie
        do mnie świadek który mógłby wiele wnieść do sprawy.Problem w tym ze na
        ostatniej sprawie nie zgłosiłem nikogo i sedzina powiedziała ze ta sprawa 8
        lutego bedzie ostatnia i bedzie wydane orzeczenie.Zależałoby mi bardzo na
        zeznaniu tego świadka.I to jak najszybciej.Kiedyś znajoma żony zgodziła sie
        zeznawać,mowiła ze syn jej sie odgrażał na sprawe sie nie stawiła i nie mam z
        nia zadnego kontaktu nie mam jej w domu od 2 miesiecy.Nie chcialbym zeby ten
        swiadek mi przepadl.Nawet nie wiem czy moge liczyc ze sad pozwoli mu
        zeznawac.Chyba juz za puźno.Na wszelki wypadek obiecał pojechać ze mna 8.
    • jk_senior Re: mam przegrane 05.02.10, 18:54
      Witam.Byłem u papugi.Troche mu nagadałem ale ogólnie jestem zły i chyba go nie
      posłucham.Wziełem od niego pozew rozwodowy i poczytałem te bzdury co małżonki
      adwokatka powypisywała.Tragedia.Chlałem na umór awanturowałem sie po pijaku i na
      trzezwo,wyzywałem ja wulgarnie a jak bym zaprzeczał to powołaja swiadków którzy
      potwierdza ze chlałem.Szkoda tylko że do tej pory tylko jeden z jej swiadkow
      twierdzi ze czul ode mnie alkohol kiedy pracował ze mna,tylko że w tamtym czasie
      chlopak mialby 15 lat.Dzisiaj dowiedziałem sie że powołany został brat tego
      chłopaka na okoliczność taka że widział jak biłem żonę.Nie wiem jak sie brzed
      tym bronic.Słowa kontra słowa.Jak ktos obrzuca błotem to nawet jak sie
      otrzasniesz to plama zostaje.Nigdy nie podniosłem na nia reki.W pozwie
      rozwodowym pisze ze dawałem jej po 30 zl co kilka dni i nic poza tym,w pozwie o
      rozdzielczość ze 20-30 zl codziennie.W jednym pozwie pisze ze na mieszkanie nie
      dostawała pieniedzy w drugim ze dostawała.Twierdzi ze z skromnej renty
      utrzymywała dom dzieci.A ja sie szlajałem z dziwkami.Cały czas spotykam sie z
      jedna(poza tym romansem 20 lat temu)i wiedziały o niej wszystkie dzieci poznały
      ja.Wszystko było ok dopuki firma mi sie nie rozpadla i nie miałem z czego ich
      utrzymywac.Adwokat mowi zebym nie pokazywał w sadzie jej rach. za tel(srednio
      domowy 200 i tylez komorka)bo wykaze ze jej sie pogorszyło.Zgroza.To jestem
      ciekaw jak mam udowodnic ze szastała pieniedzmi na prawo i lewo cały ciezar
      utrzymania rodziny byl na moich plecach.Mam kwity za czesne córki co mies 400 zł
      i moze ona powie ze to ona placila i do tego swoje rachunki malo tego jest w
      jakims klubie ksiazki i co miesiac tez kilka stow na to szlo ale na to nie mam
      papierow.I zeznaja ze syn całe zycie w podartych butach chodził.Czuje ze
      przegram z kretesem.Niczego bardziej nie załuje niz tego ze nie rowiodłem sie te
      20 lat temu.Taniej by mnie wyszło i nie miałbym tylu nerwów.Co roku brała jakiś
      kredyt na zabawki a to pod choinke całej rodzinie a to na zająca.Jak powiem o
      tym to na sto % powie ze brała bo nie miała na chleb.Mimo wszystko nie chce
      poprostu sie poddac bo czuje ze zrobiłbym z siebie jelenia.Przepraszam za te
      zale ale chociaz tyle moge dla siebie zrobic by choc troche ulżyło.
      • zatracony72 Re: mam przegrane 05.02.10, 20:22
        Pewnie każdy czegos żałuje. gdybym wiedział co o mnie mówiła i sądziła moja już
        6 lat temu też bym z nią był dawno po rozwodzie.
        Walcz, nie daj się. Co prawda gówno pływa ale z większa ilością wody spływa.
      • zwiatrem Re: mam przegrane 06.02.10, 00:25
        pal szesc zostac jeleniem, gorzej sie nim poczuc;
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka