Dodaj do ulubionych

Rozmowy przed rozwodem - czy mają sens.

18.02.10, 07:56
Mąz chce ze mną porozmawiać przed rozwodem.
Mam duże obawy czy taka rozmowa ma sens.

Jak przebiegają takie rozmowy?
Gdzie najlepiej ,żeby sie odbywały,można rozmowiac u mnie (maz nie
mieszka ze mną)?
Czy warto żebym miała świadka, kogś z rodziny, czy tak jak chce maz
wystarczy dyktafon.

Wczesniej ja chciałam rozmawiac, ale maz nie chciał. Wyprowadził się.

Jakie niespodzianki moga mnie spotkać?
Czego się obawiać?

Na co zwracac uwagę w casie takich rozmów?
Czy takie rozmowy i ustalenia przynoszą jakis skutek wogóle, i
przede wszytkim jaki mają skutek prawny?

Jakie macie doswiadczenia z takich rozmów?

Bo ja mam bardzo duże wątpliwosci,że nie wytrzymam emocjonalnie, maz
mnie ciągle straszy konsekwencjami.
Wiem,że moje niektóre pytania są bardzo ogólne, ale mimo wszystko
prosze o odpowiedzi.

kralinka



Obserwuj wątek
    • z_mazur Re: Rozmowy przed rozwodem - czy mają sens. 18.02.10, 08:20
      Rozmawiać zawsze warto.

      Co do pozostałych pytań, to istotne jest czego miałaby dotyczyć
      rozmowa. Pogodzenia się? Szczegółów dotyczacych formalnych kwestii
      związanych z rozstaniem?

      Jest między wami wrogość i otwarty konflikt, czy potraficie ze sobą
      rozmawiać?
    • mediator.org Rozmowy przed rozw. - tak,ale z osobą niezaangażow 18.02.10, 08:26
      Rozmawiać trzeba, bo powinniście uzgodnić pewne kwestie - będzie łatwiej na
      rozprawie (mniej nerwów i "jatki", przynajmniej teoretycznie...)Za to sądząc po
      Twojej wypowiedzi, psychicznie nie czujesz się silna w obecności męża, więc
      rozmowa sam na sam (a już w jego czy Twoim mieszkaniu absolutnie NIE) obciąży
      Cię jeszcze bardziej, a po co dodawać sobie stresów? Może macie osobę, która
      oboje akceptujecie i jest bezstronna? Wówczas TAK, rozmawiać.
      No i ostatnia rzecz - jeśli boisz się męża, czujesz się zastraszona, bo w
      małżeństwie była przemoc psychiczna czy fizyczna - wówczas rozmowa tylko w
      obecności specjalisty!
      Niespodzianki, które mogą Cię spotkać? Różne, nie przychodzi do głowy, że mąż
      chce coś "ugrać" - stąd inicjatywa rozmowy...
      A jakimi KONSEKWENCJAMI straszy mąż???
      • kralinka Rozmowy przed rozw. - tak,ale z osobą niezaan 18.02.10, 23:05
        Mąż straszy mnie,że jak sie teraz nie zgodzę na sprzedaż naszego
        wspólnego majątku (nieruchomosc), to "przeze mnie" nie starczy na
        kredyt na mieszkanie, w którym ja mieszkam z dziećmi, a on sie
        wyprowadził do kolegi.
        Podejrzewam,że kolega nie chce z nim mieszkać do końca zycia i a
        mężowi pali sie pod nogami grunt, i potrzebuje pieniedzy. Stąd chce
        rozmawiac o finansach, bo tego miałaby dotyczyć ta rozmowa.
        Zero np chęci do rozmowy co z naszymi dziećmi.
        Domyslam się,że chce rozmawiac , zanim dojdzie do podziału majątku,
        bo pieniądze są jemu potrzebne już teraz. A ja wcale nie jestem
        pewna czy mamy to sprzedawać, bo to miało byc dla nas zabezpieczenie
        na starosc.

        Cały czas w czasie rozmów podkreśla,że jestem darmozjadem, (nie
        pracuję), tylko on zarabiał, bo ja siedziałam z dziećmi.
        Często w rozmowach podkreśla, jak dobrze jest wykształcony, a ja
        taka głupia,że nie rozumiem świata.
        Długo mi zajeło, zanim dotarło do mnie,że to co ze mną robił, to
        przemoc psychiczna i zastraszanie. Jak zaczełam stawiac granice, to
        sie wyprowadził, twierdząc,że nie da się ze mną zyć.
        Proponowałam mu rozmowy, zanim sie wyniósł, ale był nieugięty,
        proponowałam mediacje rodzinne, też odmówił.
        CIągle mi powtarza,że go straszę, a to on mnie straszy.
        Psycholog mi wytłumaczyła,że to taki jego mechanizm obronny,że nie
        dopuszcza do siebie,że on ma problem i ten problem wynajduje u mnie,
        a że wiele lat mu sie poddawałam, to mysli,że teraz też będę się go
        bać.

        Zdecydowałam się na Sąd, bo może tam nie będzie kłamał, i mam
        nadzieję,że sąd nie pozwoli,żeby mnie tak poniżał9 potrafił
        poweidzieć,że skoro nie umiem sie wysłowic, tzn,że jestem chora
        psychicznie).
        Zgadza się na rozmowę przy innej osobie, byleby to nie był własnie
        specjalista.

        A ja nie wiem co robić.
        Skoro mamy byc w Sądzie, to może nie ma co rozmawiac.
        poczytałam tu i na innych forach,że ludzie sie układają przed
        rozwodem, a potem nie trzymają tych rozwiązan, i zaczynam mieć
        wątpliwosci.

        K.
        • mediator.org porada prawna 19.02.10, 08:17
          Czy poradziłaś się prawnika, jakie mogą być korzystne dla Ciebie i dzieci,
          rozwiązania dotyczące majątku? Jeśli nie, to raczej to zrób, aby czuć się pewnie
          nawet w sądzie. Chodzi o to, żebyś wiedziała jakie masz prawa, a nie bała się
          tego, co żąda mąż i czuła się bezbronna.
          Mąż może sobie żądać czego tylko chce, co nie oznacza, że ma to dostać i ma do
          tego prawo! A to, że jemu się pali grunt pod nogami to jego problem a nie Twój
          i dzieci. Jeśli czegoś nie jesteś pewna to tego nie rób!
          "Zdecydowałam się na Sąd, bo może tam nie będzie kłamał" - TYLKO na to, że nie
          będzie kłamał trudno liczyć (różnie z tym bywa...), więc zabezpiecz się wiedzą
          odnośnie tego, co Ci się należy i jak - zgodnie z prawem możesz uzyskać to, co
          jest dla Ciebie ważne (np. aby nie sprzedawać domu).
          Czy rozmawiać czy nie - decyzja należy do Ciebie. Są przesłanki "za" (dowiesz
          się na czym JEMU najbardziej zależy, czy może coś się zmieniło w jego podejściu
          do dzieci?) i są przesłanki "przeciw" - boisz się go i mocno to przeżyjesz. Nie
          macie "neutralnego" znajomego? Tak czy inaczej rozważ wszystkie "za" i
          "przeciw". No i na pewno nie rób czegoś pod wpływem lęku czy nacisku! Przecież
          nie po to się rozwodzisz...
        • sbelatka Karolinka 19.02.10, 09:28
          moja wcześniejsza opowiesć była o dwójce dojrzałych PARTNERóW w związku,
          ktorzy sie rozowdzą..

          po tym co teraz piszesz - widze, ze zupełnie nie przystaje do opowieści
          o przemocowcu psychicznym..

          w Twojej sytaucji faktycznie chyba sama nie masz się co konfrontować z
          Twoim mężem; zreszta nie całkiem wiem po co miałabyś..
          bo zdaje sie, ze nie zamierza być szalchetny i ofiarować Ci
          czegokolwiek...

          powodzenia
          i dbaj o swoją MOC smile
        • scindapsus Re: Rozmowy przed rozw. - tak,ale z osobą niezaan 19.02.10, 09:41
          Kralinko, już znasz odpowiedz.Twoj mąz po raz kolejny chce Cię
          zmanipulowac, być może zastraszyć i wymóc na Tobie korzystne dla
          siebie rozwiązania.Super ze skorzystałaś z pomocy psychologa i
          widzisz cały ten mechanizm.
          Podkreslanie swojego wykształcenia i dyskredytowanie inteligencji
          rozmówcy to przemoc werbalna.
          Układać to się można z kimś normalnym, normalnie funkcjonującym w
          społeczeństwie.Ze znętami niekoniecznie


    • sbelatka Re: Rozmowy przed rozwodem - czy mają sens. 18.02.10, 08:39
      jasne, ze rozmawiać - i oczywiście bez obecności osób trzecich...

      spodziewac sie możesz wszytskiego - a im bardziej będziesz sie podziewać
      tego, ze będzie nimiło, ze ex cos zecche na Tobie wymóc czy
      zmanipulowac - tm bardziej będziesz sięwewnetzrnie na taka ewentualnośc
      pzrygotowywać
      tym uwazneij będziesz GO sledzić w czasie Waszego spotkania pod kątem
      tych własnie wrednych sygnałów
      i tym skutecnziej skażesz Wasza rozmową na to, ze skończy sie awanturą
      czy czyms takim

      ja od zawsze gloszę rzecz taka oto:
      JA mam wpływ na to co ja robię i jak sie zachowuję (tylko)
      ale MOJE zachowanie/nastawienie - wpływa na INNYCH i w ten sposób mam
      wpływ na całośc sytuacji..

      więc Ty sie nie zastanawiaj czego chce on
      Ty sie zastanawiaj co Ty byc chciała w relacji ...

      ja tam uważam,ze nawet rozwodzić sie lepiej w klimacie wzajemnego
      szacunku i zrozumienie i przyjaznych gestów

      nie wiem co Ci ten mąz zrobił i jaki jest
      na to nie masz wpływu
      ale masz wpływ na siebie..

      ja rozmawiałam z mężem jescze wtedy pzrzez wiele miesiecy, po tym gdy
      już sie oglosił, ze będzie odchodził do innej kobiety
      pzregadaliśmy nasze małżenstwo, dogadaliśmy sie w sparwie dzieci i
      innych..

      i uważam,z e to rozmaiwanie to był baaardzo dobry pomysł
      dzisiaj bowiem jestem sobie zupelnie (NO, PRAWIE..smile )wolna od jakichs
      tam zalegającyc mi emocji i uczuć...

      napisałm prawie - bo jakies obserwowalne pzry bardzo wnikliwym
      przyglądaniu sie - emocje mi sie z rzadka odezwą...
      ale to aprawde nieznaczące jest w konfrontacji z mozrem spokoju jaki
      mam " wtym temacie" smile

      więc Ty sie nastaw pozytywnie - bo pozytywnym ostatecnzie łatwiej sie
      zyje
      i nie czekaj na atak...
      i nie spodziewaj sie ataku...

      co nie oznacza, ze masz sie dać zagryźć w razie czego...

      a jesli Cię starszy konsekwencjami..hm..

      wiesz - czasem warto takie rzeczy potarktowac
      bardzo "paradoksalnie/absurdalnie" - weź kartke - i w atmosferze
      powaznych negocjacji - spisauj co Ci tam wrzeszczy..

      ahca, zabierzesz mi to , to to, zrobisz to, to o..
      jesli ..to to to

      to oznacza, ze ...

      wiesz, ludzie gdy sa w stresie, gdy sie boją takau w odwecie , gdy maja
      poczucie winy lub czuja sie ofiarą - asekuruja sie i atakują...

      chociaz może byc, ze Twoj mąż to ejsdnostak psychopatyczne - i wtedy...
      wszelkie rozumeinie jak to ejst z "normalnymi"ludxmi - zawodzi..

      ale może nie ejst..

      powodzenia
      ale rozmawiaj!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka