Witam wszystkich

Mam prośbę o odpowiedź na moje pytanie. Może ktoś miał podobna sytuację.
Mam orzeczona separację bez orzekania winy. Ze sprawy jasno wynikało, ze wina jest po stronie męża ( sędzia na koniec mu powiedziała, żeby się cieszył, że nie chciałam orzekania winy, bo zapłaciłby więcej ).
Teraz chciałabym wnieść pozew o rozwód, ale już z orzekaniem winy.
Czy protokół z tamtej sprawy może być dowodem w tej ? Czy od nowa muszę powoływać świadków ( to jest dla mnie największa bolączka

)
Jeszcze niedawno mąż nie zgadzał się na orzeczenie winy, bo twierdził, że to ja jestem winna rozpadu, bo go wywaliłam z domu

Teraz póki co nie rozmawiałam z nim, ale wątpię czy do winy się przyzna.
Mnie tez rozwód teoretycznie nie jest do niczego potrzebny, ale zapragnęłam mieć uregulowane życie.
Mąż owszem wiele rzeczy w życiu zmienił ( przestał pić, cały czas chodzi na terapię i jemu się wydaje, ze to już wszystko ). Nie płaci alimentów, nie można na niego liczyć co do zajmowania się dziećmi. Od jakiegoś czasu nie mam z nim kontaktu, bo zmienił nr telefonu i ma zastrzeżony. Dzwoni kiedy on ma ochotę. Oczywiście gra wspaniałego tatusia, deklaruje swoja chęć zajęcia się dziećmi, pójścia do lekarza, a potem znika. Zastanawiam się nad ograniczeniem mu praw rodzicielskich, ale wiem, że to trudna sprawa

Bardzo proszę o sugestię w sprawie orzekania winy