10.05.10, 16:00
co robic,odwołal sie od wyroku,miałam z jego winy,podział w toku,on
ma pieniadze, dziwki i wszystko, nie mam pracy jestem juz
stara,leze i płacze,umieram pomału,mam nerwice a on uparł sie mnie
wykonczyc.co to za rozwód ,jaka on ma kare :wolnosc i wszystko co
chce,razem pracowalismy teraz on wszystko przejał, ja nie mam nic,
poza zszarpanymi nerwami ,po co ja tak sie starałam całe zycie
Obserwuj wątek
    • evela1982 Re: co robic 10.05.10, 18:26
      Najgorsze co możesz zrobić to się poddać, albo połozyc się w trumnie
      i... czekać tongue_out. Wiem, że łatwo się mówi, ale popadaniem w depresje
      nie zmienisz swojego zycia i zrob wszystko by do konca sie nie
      wykonczyc psychicznie. Moze najpierw udaj sie na jakas terapię, by
      Ci pomogła uwierzyć w siebie. Piszesz, ze nie pracujesz, ale z tego
      co napisalas umiesz zarzadzac, pomagalas mezowi załozyc firmę- moze
      stworz cos swojego??? Sama najlepiej wiesz co umiesz, wykorzystaj
      to. To , ze odwołał się od wyroku jeszcze nic nie świadczy, skoro
      uzyskałas rozwód z jego winy to musialy być ku temu przesłanki.
      Mozesz go tez pozwac o alimenty na siebie. Z majątku tez na pewno
      coś dostaniesz! Uszy do górysmile Pozdrawiam!kiss
    • tylkotroche Re: co robic 10.05.10, 21:55
      "co to za rozwód ,jaka on ma kare :wolnosc i wszystko co chce"
      Wydaje mi się, ze rozwód jest własnie po to aby obydwoje byli małżonkowie zyskali wolność i robili co chcą, bez oglądania się na siebie, a nie za karę.

      "on ma pieniądze, dziwki i wszystko,"
      Skoro nie jesteście razem to niby czemu ma nie mieć dziwek itp.?

      Kwestie finansowe - to inny temat. Wspólna praca oznacza wspólny majątek do podziału.
      • anart59 Re: co robic 11.05.10, 09:43
        poki co rozwodu nie ma,
        firme stworzyłam ja, przez 5 lat najprostszych rzeczy nie
        potrafił,teraz firma pada,miał nawet jakas w sadzie sprawe,zapisana
        była tylko na niego -bo tak chciał,a potem pozbawił mnie pracy i
        wszystkiego
        Kara, za znecanie sie nade mna,za zniszczenie psychiczne mnie i
        dzieci-o to mi chodzi,bo sek w tym ze on chciał tak zyc, w domu nie
        zona a tyrajło a on spał pił ,awanturował sie i całe noce bawił sie,
        ja po szpitalach,zniszczone serce, nerwy,powiedziałam w koncu nie,
        to odciał od pieniedzy,miałam dalej pracowac ale swieta zrobiłam za
        pozyczone,tak chciał mnie złamac.
        Ja mu proponowałam godne rozejscie a on straszył ze spali wszystko.
        To mozna ksiazke napisac,to trzeba przezyc zeby zrozumiec
        Nie mam juz siły ,ale musze ,bo mam dzieci,do których on sie nie
        odzywa,jak to mówi ch.. go obchodza

        • triss_merigold6 Re: co robic 11.05.10, 09:47
          A Ty tak spokojnie czekałaś aż pan się zmieni, pozwoliłaś wylogować
          z kasy, poświęciłaś niezależność finansową i organizacyjną, znosiłaś
          awantury etc. Po co? Głupota czy świadomy masochizm?
          • anart59 Re: co robic 11.05.10, 10:18
            głupota i naiwnosc,robiłam i myslałam swoimi kategoriami,nie
            myslałam ze tak skoncze,naiwnosc i wiara ,ze cos do niego dotrze
            zgubiły mnie,masochistka nie jestem,
            • tylkotroche Re: co robic 11.05.10, 10:25
              On zył jak chciał i ponosi tego konsekwencje - jest bez ciebie.
              Ty zyłas jak chciałaś - rownie dobrze mozna napisać, że to kara dla
              ciebie za głupote...

              Nie lepiej dbac o swoje i pilnowac zarobionego majatku kare
              pozostawiając "na górze"?
              Myśle, że wiecej dbania o siebie i swoje sprawy ( w tym finansowe )
              a nie bawienia sie w pana Boga i wołanie o pomstę na meżu.

              Bardzo mi sie nie podoba takie zachowanie jak twojego meza - ale
              twoja głupota o której piszesz to zwykła nieodpowiedzialnosc i kazdy
              ma swoje konsekwencje.
              • nangaparbat3 Re: co robic 16.05.10, 01:36
                tylkotroche napisała:


                >
                > Bardzo mi sie nie podoba takie zachowanie jak twojego meza - ale
                > twoja głupota o której piszesz to zwykła nieodpowiedzialnosc i kazdy
                > ma swoje konsekwencje.

                Och, jaka Ty madra jesteś!
                Jedno Ci powiem, bo nawyraźniej jeszcze do Ciebie nie dotarlo: zycie sie po
                kazdym przejedzie, prędzej czy później, po tych najmądrzejszych też.
                jest taki song Brechta o tym, ze "do tego zycia czlowiek nie jest madry dosc".
                No nie jest. Żaden.
                • tylkotroche Re: co robic 16.05.10, 18:48
                  "zycie sie po kazdym przejedzie, prędzej czy później, po tych najmądrzejszych też."

                  Owszem, po mnie się przejechało... tyle z tego wyniosłam, ze w 50% to była moja odpowiedzialność i mogłam tych strat unikać postępując bardziej roztropnie.

                  Może mądrość wynika z "wpierniczu" jaki się od życia zebrało?
                  Rozwód nie jest "za karę' , a ten kto tak myśli, działa na swoja szkodę...
        • evela1982 Re: co robic 11.05.10, 10:17
          Skurw... ten Twoj mąż, mój zresztą tez jest jest na "dobrej drodze"
          by sie stac jeszcze wiekszym skur....Sorki uniosłam się!!! Nie
          rozumiem jak własny mąż moze zgotwać takie piekło żonie, matce jego
          dziecisad Skad sie to bierze???? Niech mi ktos wytlumaczy?!! Za dobra
          byłaś!!! Nie przejmuj sie tym gnojem, masz dzieci- dla nich żyj,
          wszystko sie jakos ułoży z czasem. Teraz jestes w trakcie tego
          wszystkiego, ale w koncu sie skonczy! Bedziesz miec rozwod,
          posadzisz go o alimenty, a majatek macie wspolny, więc sie nie boj,
          ze zostaniesz z niczym!!!
          Mimo wszysttko radziłabym Ci sie udac do jakiegos dobrego
          psychoterapeuty, by sie podniesc. Same faszerowanie lekami
          rzeczywiscie nie wiele pomoże. Trzymaj się!
    • plujeczka Re: co robic 11.05.10, 08:01
      moja droga najgorsze co moesz robić to podać się , lezeć i czekac na
      smierć.To idiotyczne dajesz mu satysfakcję i niezłe pole do popisu i
      dręczenia Ciebie. Wstan z łózka i zrób z sobą porządek, po pierwsze
      idż do psychiatry bo to jest depresja i sama sobie z nią nie
      poradzisz.Dostaniesz leki staniesz się silniejsza a sielniejsza
      znaczy bardziej odwazna i zdecydowana.W nastepnej kolejności popytaj
      znajomych o pracę ale możesz jeszcze zwrócic się w swojej
      miejscowości do organizacji kobiecych o pomoc prawna, wystap o
      rozwód i alimenty na siebie , wzory pozwu dostaniesz na internecie
      na wet na naszym forum.Kobieto działaj a nie leż i nie daj się
      wykończyć .skoro razem prowadziliście firmę to również jest w waszym
      majatku połowa, która nalezy do ciebie i która dostaniesz ,to żadna
      łaska.Działaj i..wstawaj z łózka , rejestruj się do lekarza.
      • anart59 Re: co robic 11.05.10, 09:53
        STARAM SIE WALCZYC, ale sa takie dni ze nie daje rady,pracy u nas
        nie ma dla młodych a co dopiero dla mnie,
        czasami mysle o pojsciu do lekarza,ale wiem,ze jak sobie sama z
        soba nie poradze, to i leki mi nie pomoga,skoro sytuacja sie nie
        zmienia.
        Juz to ze napisałam tu i ktos mi odpowiedział duzo dla mnie znaczy
        dziekuje
        • triss_merigold6 Re: co robic 11.05.10, 10:12
          Najmądrzejsz i najdzielniejsza już byłaś, efekty widać. Lekarz może
          Ci dobrać odpowiednie leki antydepresyjne, które pomogą Ci bardziej
          racjonalnie oceniać sytuację i podejmować decyzje na spokojnie.
          Przydałoby się też wsparcie rozsądnego psychologa, ktory pomoże Ci
          uporządkować emocje, poszukać przyjaznych osób o otoczeniu i pracy.
          • anart59 Re: co robic 11.05.10, 10:22
            Tak mi mówi córka,ale cos mam opory, nie umiem sie otworzyc przed
            kims, nawet lekarzem,ciezko mowic o takich sprawach.
            Ale moze trzeba
            • triss_merigold6 Re: co robic 11.05.10, 10:36
              Nie stawiaj córki w roli doradcy i jedynego wsparcia dla dorosłego
              rodzica.
              Cięzko mówić o takich sprawach? Nie Ty pierwsza, nie Ty ostatnia,
              lekarz niejeden przypadek widział. POszukaj profesjonalnej pomocy,
              prawnika również albo siedź i użalaj się, innej drogi nie ma.
        • plujeczka Re: co robic 11.05.10, 11:17
          posłuchaj nie masz racji, leki pomogą bo postawią na nogi zaczniesz
          inaczej mysleć.Wiem co pisze bo przed kilku laty tez korzystałam z
          pomocy psychiatry jak ex "fiksował" pisałam o tym na forum.Lekarka
          również mi powiedział ,że dopóki nie zlikwiduję "źródła" choroby to
          i tak pewne objawy trwac bedą ale ja wówczas pracowałam i szkoliłam
          się zatem musiałam być aktywna zawodowo i wiadomo na głowie miałam
          dom i dziecvko.Dała mi bardzo dobre leki , kóre pozwoliły mi trzeźwo
          mysleć i normalnie funkcjonowac. Skoro w twoim regionie nie masz
          pracy ( nie piszesz ile masz lat) to wystap o rozwód z orzekaniem o
          jego winie i alimenty na siebie, napisz od razu wniosek o zwolnienie
          z kosztów sądowych=to bardzo wazne i głowa do góry, dasz radę, nie
          upadaj na duchu
          • tautschinsky Re: co robic 16.05.10, 12:48
            plujeczka napisała:

            Skoro w twoim regionie nie masz
            > pracy ( nie piszesz ile masz lat) to wystap o rozwód z orzekaniem o
            > jego winie i alimenty na siebie




            Brak pracy w regionie jako podstawa żądania alimentów
            na siebie? smile

            Brawo. Takie rady otwierają oczy nie jednemu.
            • morekac Re: co robic 16.05.10, 13:41
              Można też doradzić przeprowadzkę w rejon, gdzie będzie praca. Ale
              wtedy koszty utrzymania dzieci będą wyższe (i alimenty na dzieci
              także), kontakty z ojcem rzadsze.
              • tautschinsky Re: co robic 16.05.10, 13:56
                morekac napisała:

                > Można też doradzić przeprowadzkę w rejon, gdzie będzie praca. Ale
                > wtedy koszty utrzymania dzieci będą wyższe (i alimenty na dzieci
                > także), kontakty z ojcem rzadsze.




                Czyli ZAWSZE w plecy ma ojciec.
                To lubię smile

                PS. Na szczęście życie nieco weryfikuje
                takie rozwydrzenie wynikające z przekonania,
                iż skoro ma się dzieci i jest się kobietą
                to się należy dużo i jeszcze więcej.

                Jeśli nie ma pracy takiej, jaką chciałoby się
                wykonywać, to trzeba obniżyć loty, kobiety,
                i podjąć taką, jaka jest i doszkalać się, żeby
                więcej zarabiać a mniej pracować, by czas mieć
                dla dzieci. Czyż nie takie rady w tonie ultimatum
                padają w stosunku do mężczyzn? smile
                • morekac Re: co robic 16.05.10, 17:39
                  No, ale dlaczego to kobieta ma mieć w plecy?
                  Każdy dba o swoje interesy i póki robi to zgodnie z prawem - wolno
                  mu.
                  Jeśli mieszka w rejonie, gdzie nie ma pracy - to co jakie ma wyjście?
                  Albo wystąpić o alimenty na siebie (jeśli ma taką możliwość) tudzież
                  utrzymywać się z przeróżnych zasiłków (a pieniądze na te zasiłki też
                  biorą się z podatków, a nie z nieba) albo przeprowadzić się w
                  miejsce, gdzie tę pracę będzie miała.
                  A na wszelkie szkolenia też potrzebne są pieniądze. I czas. Tak samo
                  jak na zdobycie jakiej takiej pozycji zawodowej.

                  Jeśli nie ma pracy takiej, jaką chciałoby się
                  > wykonywać, to trzeba obniżyć loty, kobiety,
                  > i podjąć taką, jaka jest i doszkalać się, żeby
                  > więcej zarabiać
                  Większość sprząteczek to rozwódki...
                • anart59 Re: co robic 17.05.10, 10:18
                  a gdzie ty widzisz te bicie w plecy ,
                  mam53 lata,całe zycie pracowałam w naszej,a teraz jego
                  firmie ,nagle 1,5 roku temu ot tak wyrzuca mnie,nie daje pieniedzy,
                  jest grudzień, nie obchodzi go za co zrobie swieta,mam
                  niepełnosprawna matke pod opieka i z jej 800zł robie te swieta,sama
                  dorabiam ,gdzie popadnie,a pracy nie znajde ,o alimenty nie
                  wystapiłam,on ma wszystko ,dzieciom płaci po 400 studiuja w innych
                  miastach,córka choruje ,jak prosze na leki,to trzaska drzwiami,
                  Dla kochanki ma,za same telefony płaci po 400zł ,robi prezenty-
                  a domaga sie spłaty mebli córki ,bije sie nawet o stare drzewko
                  owocowe,co ty wiesz,zeby tak pisac.A gdzie niby mam pojsc i za co.
    • zmeczona100 Re: co robic 11.05.10, 11:25
      Ale, że co? Liczy, że apelacja zmieni wyrok i będzie miał rozwód bez
      winy? Ooooooo, to byłby chyba pierwszy przypadek na tym forum.
      Do lekarza biegiem! A w zasadzie - do wszystkich lekarzy, pod opieką
      których powinnaś być! Jeśli stwierdza u Ciebie pogorszenie stanu zdrowia
      pod wpływem sytuacji, która doprowadziła do rozwodu, to ponoć jest
      możliwość uzyskania renty od niego (?).
      • anart59 Re: co robic 12.05.10, 10:31
        wszyscy macie racje, czemu taka byłam głupia,to sama sobie sie
        dziwie,mam wykształcenie,niby jestem madra/tak twierdza/,a zyciowo
        naiwny element.Tej cechy chyba sie nie pozbede juz.
        Ja walcze ,ale to juz trwa przeszło rok i chyba siły mnie
        opuszczaja,sama sobie dałam rade przy rozwodzie,teraz ta apelacja
        mnie wykancza,znowu pare miesiecy,wszystko wróciło,myslałam ze
        chociaz to mam za soba,jeszcze podział,co przy jego s...,ile to
        jeszcze bedzie trwało,
        Chyba czas pojsc po te leki, bo łzy mam na wierzchu,za duzo
        krzywdy,tego sie nie da opisac.
        Dziekuje Wam serdecznie ,wasze kazde słowo jest dla mnie cenne!
        • anka_spiewak Re: co robic 16.05.10, 00:43
          Kazdy był "głupi"
          ta "głupota" to czasem zwykły głód uczucia. Brak punktu odniesienia-
          czasem zimny ojciec, i jak ktos sie do ciebie usmiecha to tobie już
          sie wydaje, że to prawdziwa miłosc. Bo ojciec nigdy sie nie
          usmiechał smile
          Przyczyn wchodzenia w toksyczne związki jest wiele.
          Mamy do tego prawo.
          Do blłędów.
          nikt nam nie pokazał, jak wygląda prawdziwa Miłość.
          teraz może juz wiesz, jak poznać facetów, których musisz omijać z
          daleka i jestem pewna, ze Twoi przyszli partnerzy będa w coraz
          wiekszym stopniu tacy, o jakich marzysz. Że będa to czuli, kochający
          męzczyźni.

          trzeba sobie wybaczyć "głupote", która nie jest głupotą a jakimiś
          konkretnymi emocjami i potrzebami.
          Ja sobie wybaczam, może i juz wybaczyłam.

          a płacząc tylko pozwalasz pacjentowi zniszczyć Cie do końca, on
          tryumfuje.
          więc może lepiej wkurz sie porzadnie, on nie jest wart ani jednej
          Twojej łzy - i na złośc jemu miej się świetnie ! miej cudowne życie,
          udane związki...
          To Twoje życie i nie pozwól mu go zniszczyć.
          Nie pozwól do cholery

          smile
          • anart59 Re: co robic 16.05.10, 11:55
            chyba własnie sie wkurzyłam,był rzeczoznawca,szkoda słow,dosc
            powiedzieć, ze ten pan pytał sie mnie,czy eks nie miał jakiegos
            wypadku i nie uszkodził sobie mózgu.
            ANIU masz racje,nie miałam ojca,zmarł b.wczesnie a wszyscy
            mezczyzni w rodzinie byli normalni,zreszta jak on do mnie chodził
            był idealny,taki dwulicowy człowiek,teraz jak czytam duzo to
            wiem,ze to psychopata,którego niszczenie mnie rajcowało.On swoje
            problemy wyniósł z domu.jego matka całe zycie miała kochanków a
            ojciec był "nikim"
            Nie dam sie, przezyłam tyle to moze i to sie uda.Musi.
            Tylko te nerwy,po spotkaniu dwa dni juz mi sie wszystko w
            srodku "trzesie".
            • dorata351 Re: co robic 16.05.10, 12:47
              Ludzie mają rację, goń do lekarza, leki pomogą Ci się na początku trochę
              zdystansować do sytuacji. Dasz radę. Jeśli to naprawdę taki palant jak piszesz
              to musisz walczyć. Łatwe to nie jest, ale warto. Trzymam za Ciebie kciuki. A co
              do głupoty to chyba niewiele osób na tym forum jest ona obca.Tak już jest, że
              jak człowiek ma uczucia to nie do końca myśli racjonalnie.
              • nadia3008 Re: co robic 16.05.10, 14:04
                Trzymam kciuki za Ciebie, dasz radę. Mój ex to też osoba zaburzona-
                dowartościowywał się jak widział, gdy cierpie. A przy ludziach i
                rodzinie udawał idealnego męża, jednak w 4 scianach pokazywał swe
                oblicze. Ja nadal chodze na terapie choc minęło 5 mies. od rozwodu,
                jestem współuzalezniona. A on sie teraz bawi po podrzędnych lokalach
                z nowa panienką, zawsze go tłumaczyłam, ze on taki nie jest,
                idealizowałam jego obraz, ale teraz wiem, ze zycie to dla niego
                wieczna zabawa, jak wykonczy jedna ofiare, to zaraz znajduje nowa-
                jest przystojny i ma jakis tam swój urok, który przyciąga naiwne
                kobiety. Bedzie lepiej, tylko sie nie poddawaj. Sciskam.
        • tylkotroche Re: co robic 16.05.10, 18:53
          ",a zyciowo naiwny element.
          Tej cechy chyba sie nie pozbede juz."

          Skoro ty twierdzisz, ze się nie pozbędziesz, to wiesz chyba lepiej i masz racje.
          Jak będziesz twierdzić, że masz większa wiedzę i sobie mądrze umiesz radzić - pewnie tez to będzie prawda.
          Ani o jednym ani o drugim nikt cie nie przekona. Ty decydujesz za jaka się uważasz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka