Dodaj do ulubionych

pytania-już innne

17.05.10, 19:41
witam.jestem tu nowa,ale regularnie was czytam.dobrze,że
jesteście.dziś mija miesiąc,jak mąż powiedział,że chce odejść.smutny
to był miesiąc-szok,niedowierzanie.o wszystkim juz pisaliscie.ale
przynajmniej dość kłamstw męża,mojego szarpania się i fałszywch prób
ratowania związku(z jego strony).nadal boli.czasem bardzo.przede mną
rozwód-jak to ogarnąć?nie mam ,,twardych''dowodów na jego romans. i
stąd pytania:
1.czy mozecie polecic dobrego i niedrogiego detektywa w poznaniu?
2.jakie mogą byc alimenty na 1 dziecko przy jego zarobkach 10 tys?
3.czy licza sie wszyskie zródla dochodu do alimentów?on ma trzy.
a bardziej po ludzku-on ma romans i odchodzi,a jest teraz
wredny,oschły, protekcjonalny i obcy.dlaczego?wyrzuty sumienia?,chęć
odcięcia się od starego życia? to zawsze tak?pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • ef.endir Re: pytania-już innne 17.05.10, 20:34
      hmm.... po pierwsze to boli chyba zawsze i nic nie da się na to poradzić. Ale na
      pocieszenie mogę powiedzieć, że w trakcie rozwodu okazuję się, że ten/ta to nie
      ta sama osoba z którą zamierzaliśmy być do końca życia, więc zaczynamy na rozwód
      patrzeć inaczej. Detektywa nie znam, tym bardziej z Poznania.
      A co do alimentów..... nie ma tak prosto, że jak zarabia 10 tys to będzie tyle a
      jak 2 to tyle. Sąd zapyta Ciebie i jego o koszty utrzymania dziecka. A potem
      podzieli to przez 2 i takie będą alimenty - oczywiście to w wielkim uproszczeniu.
      A najważniejsze - zajmij się tym życie co przed Tobą a nie tym, co właśnie się
      skończyło.
      powodzenia
    • nangaparbat3 Re: pytania-już innne 17.05.10, 20:50
      amar86 napisała:

      > a bardziej po ludzku-on ma romans i odchodzi,a jest teraz
      > wredny,oschły, protekcjonalny i obcy.dlaczego?wyrzuty sumienia?,chęć
      > odcięcia się od starego życia? to zawsze tak?pozdrawiam

      Może nie zawsze, ale prawie zawsze. Wg mnie chodzi o ratowanie wlasnego dobrego
      wizerunku.
      • amar86 Re: pytania-już innne 17.05.10, 22:07
        najpierw romans,potem kłamstwa,na końcu-po rozmowie o rozstaniu
        nagle z dnia na dzień arogancja,atak lub ignorowanie,obcość,
        podniesiony głos,traktowanie z wyższością jak dziecka,odcięcie się
        kompletne ...itd.to sposoby na ratowanie wlasnego dobrego
        wizerunku????????wiem,powinnam zając się soba.ale to dopiero miesiąc
        i wydaje mi się,że jak zrozumiem,to bedzie mniej boleć.to bylo 18
        razem
        • nangaparbat3 Re: pytania-już innne 17.05.10, 22:27
          No tak, gdzieś pomiedzy jest wmowienie sobie, ze to wszystko Twoja wina i on ma
          świete prawo wyżywac sie na Tobie. Własnie tak jakos to dziala.
          No i stoisz mu teraz na drodze do szczęscia.
      • morekac Re: pytania-już innne 18.05.10, 20:52
        Wg mnie chodzi o ratowanie wlasnego dobrego
        > wizerunku.
        >
        Ostatecznie ktoś musi być winny. Więc trzeba poszukać tej winy i
        nawet ją wyolbrzymić.
    • nusia_135 Re: pytania-już innne 18.05.10, 08:03
      amar86 - jesteśmy w bardzo podobnej sytuacji i schemat działania
      męża ten sam. Więc rozumiem jak boli. Mój jednak nie ma dość odwagi
      aby odejść więc ja podjęłam decyzje o rozwodzie. Mam dość życia w
      trójkącie i wmawiania wszystkim w koło że wszystko sobie ubzdurałam
      jako ta chora z zazdrości żona. U mnie trwa to już od 3 miesięcy -
      stąd być może w tej chwili moja siła i determinacja. Wcześniej nie
      byłam w stanie podjąć pewnych decyzji. Nie mogłam uwierzyć sad. Jeśli
      chcesz pogadać- napisz na priva, jestem z tych samych okolic -
      łatwiej będzie przejść przez to wszystko.
      • yazaman Re: pytania-już innne 18.05.10, 11:18
        Jesteś widocznym na codzień wyrzutem sumienia!

        Nie zachowałaś się 'z klasą' czyli nie powiedziałaś: "ok, to moja
        wina, nie dałam Ci szczęścia, nie było Ci w życiu tak dobrze jak na
        to zasługujesz, proszę Cię tylko o jedno - bądź szczęśliwy."

        Zakładam, że nie - więc co się dziwisz? wink
        I do tego jeszcze wnioskuję z Twojego pytania będziesz żądała od
        niego jakiś alimentów może, co nie?

        No właśnie...

        A tak poważnie - trzymaj się dzielnie!!! - właśnie zaczynasz
        poznawać prawdziwą naturę człowieka, z którym żyłaś tyle lat, nie
        będzie to łatwe...
      • amar86 Re: pytania-już innne 18.05.10, 23:20
        witaj.ja tez probowalam 3 miesiace ratować,ale szansa była tylko
        pozorna.tez nie wytrzymalam zycia w trojkącie.podziwiam Twoją odwagę.
        trudno opisac te skrajne uczucia,których sie doswiadcza w takiej
        sytuacji-od nadziei do zwątpienia.staram sie teraz pozbierać,ale
        jest różnie,raz lepej,raz gorzej.chętnie pogadam.odezwę
        się.pozdrawiam
    • bozka45 Re:zachowanie Twojego zdradzacza - czysta klasyka 18.05.10, 17:21
      ... tak mi sie przynajmniej wydaje. Psychika męska tak działa. Silne
      mechanizmy obronne. Te z niższej półki. Bo zdadzacz wszak
      człowiekiem z wyższej pólki moralności być nie może! Chyba by świat
      stał na głowie!
      Mój raptownie czaczął zionąć nienawiścią, ale jaką!!!!! gdy
      powiedziałam o jego zdradzie jego rodzinie - najbliższym. Naiwnie
      sądziłam, że pomogą mi walczyć o jego duszę! Tymczasem rodzina,
      która od lat po cichu miała mnie za czarną owcę, przyjęła zdradzacza
      w swoje objęcia. I okrzyknęła (na lewo i prawo) że to ja jestem
      winna. A on? Ma prawo do szczęscia, bo ktoby z takim brudasem,
      zrzędą wytrzymał. I wyszły wszystkie szydła z worka. Cechy
      wspóluzależnienia mojej tesciowej (teść alkoholik i przemocowiec),
      jej bezkrytyczny stosunek do syna... Graja w swoim cyrku. Wspierają
      ojca moich dzieci, który odgrywa (i chyba sam w to wierzy)że jest
      ofiarą...
      A mnie... Mnie boli ta jego nienawiść, niesprawiedliwość tego
      uczucia, bo tkwię i opiekuję się jego dziećmi, córkami, które kochał
      ponad wszystko.. W które sie wpatrywał, gdy spały, którym pisał w
      pamietnikach "wierszyki"- zawsze bedziesz dla taty kochaną córeczką".

      " Nic nie może przecież wiecznie trwać..." Tylko przykrto, że kończy
      się bez klasy, bez szacunku. To nie mój scenariusz. Najbardziej
      szkoda mi córek (20 i 14 l.), że to widzą. Z rodziców płynie siła. A
      ojciec ich siły pozbawia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka