Dodaj do ulubionych

urodziny...szkoda słów

02.07.10, 15:25
wczoraj moja córka skończyła 10 lat
jest na koloniach, więc hucznej imprezy nie było, a część prezentów
otrzymała przed wyjazdem
niemniej jednak ma komórkę
ani ojciec, ani jego rodzice ani nikt z tamtej rodziny nie złożył
jej życzeń
brak słów
i na jakiej podstawie on oczekuje, że ona będzie przyjmować na klate
takie wypięcia jakby nic się nie stało? to tylko dziecko
a on jest palantem
a dziadkowie wypięli się na nią 2 lata temu, echo na wszelkie
okoliczności przyrody... święta, dzień dziecka czy wymienon urodziny
Obserwuj wątek
    • tautschinsky Re: urodziny...szkoda słów 02.07.10, 15:32
      pokopanka napisała:

      > to tylko dziecko
      > a on jest palantem



      Masz sobie coś do zarzucenia, że tak się dzieje czy jesteś krystaliczna? Jakieś boje o alimenty? O podział majątku? Ograniczanie kontaktów? Bo widzisz - córka jest dzieckiem, jak piszesz, ale on też jest człowiekiem z uczuciami i określoną dozą wytrzymałości. Jeden zniesie lata walki o to, żeby dziecko miało ojca, a drugi ulegnie nienawiści matki po dwóch miesiącach - często tylko po to, by matka nie wyżywała się na dziecku, nie robiła mu piekła.
      • glasscraft Re: urodziny...szkoda słów 02.07.10, 15:38
        Ty jestes naprawde nieuleczalny...
        • zmeczona100 Re: urodziny...szkoda słów 02.07.10, 16:59
          A ja myślałam, że on zdechł już ... Z głodu. Ale widać, że karmiony jest
          regularnie. Niestety.
    • zmeczona100 Re: urodziny...szkoda słów 02.07.10, 17:01
      Pokopanko, u mojego syna dokładnie to samo. Plus zero jakiegokolwiek
      zainteresowania świadectwem szkolnym, gimnazjum, które w tym roku będzie
      zaczynać czy planami na wakacje.
      Może kiedyś nastaną czasy, że takie osoby będą eksterminowane z życia
      społecznego, nim przekażą swoje plemniki do rozpłodu uncertain
      • tricolour Przyznam, że nie rozumiem... 02.07.10, 17:32
        ... że oczekujesz jakiegoś konkretnego zainteresowania świadectwem czy
        szkołą. Jak takie zaonterresowanie ma wyglądać? Czy telefon z
        pytaniem "jak świadectwo" to już wystarczające zainteresowanie?

        Moim zdaniem albo się UCZESTNICZY na codzień w życiu dziecka albo sie nie
        uczestniczy i to "zainteresowanie" o którym piszesz ma wymiar tylko
        symboliczno-pozorny. No bo zastanówmy się: na pytanie "jak świadectwo"
        pada odpowiedź taka lub siaka... i co dalej? Będzie poprawiane gdy jest
        źle? Będzie nagroda gdy jest dobrze?
        • zmeczona100 Re: Przyznam, że nie rozumiem... 02.07.10, 18:45
          Doskonale rozumiesz, o co chodzi- o brak udziału w życiu dziecka, o brak
          zainteresowania. To chyba normalne, że jeśli Ci na kimś naprawdę zależy, to
          się nim interesujesz? Nie oczekuję telefonU; oczekuję przynajmniej tylu
          telefonÓW, ile wykonuje do swojej kochanki.
          Albo niech się ten palant ojcem nie nazywa, tylko spremodawcą.
          • tautschinsky Re: Przyznam, że nie rozumiem... 02.07.10, 20:09
            zmeczona100 napisała:

            > Nie oczekuję telefonU; oczekuję przynajmniej tylu
            > telefonÓW, ile wykonuje do swojej kochanki.
            > Albo niech się ten palant ojcem nie nazywa, tylko spremodawcą.




            I mamy wierzyć, że swoją nienawiść skrzętnie ukrywasz w domu przed dzieckiem? Że w ten sposób nie ustawiasz go negatywnie do ojca? smile A ziemia jest płaska...
            • zmeczona100 Re: Przyznam, że nie rozumiem... 02.07.10, 20:30
              A co mnie interesuje, w co ty wierzysz??
              • tautschinsky Re: Przyznam, że nie rozumiem... 03.07.10, 08:46
                zmeczona100 napisała:

                > A co mnie interesuje, w co ty wierzysz??



                Nie tylko ja, nie tylko... big_grinDD
          • tricolour Spermodawcą? 03.07.10, 12:49
            No to jakim sposobem wyszłaś za takiego typa i masz z nim dziecko? Przecież to
            była świadoma Twoja decyzja żeby los wiązać z takim człowiekiem. Być może dobrze
            nie rozpoznałaś kto to jest, ale w takim razie weź także odpowiedzialność za
            błędne decyzje, za brak właściwych kryteriów wyboru faceta na męża i ojca.

            Z drugiej zaś strony bez mrugnięcia okiem wyliczasz alimenty grubo ponad 3000zł
            i oczekujesz finansowania ich przez spermodawcę w 80%, piszesz że będziesz
            traktowała faceta jak bankomat (tak właśnie napisałaś). To może facet zachowuje
            się zgodnie z Twoimi oczekiwaniami: bankomaty nie interesują się ludźmi, jedyna
            funkcja to wypłata na życzenie.

            Może najzwyczajniej jest tak (i zachęcam byś się zastanowiła) że jesteś siebie
            warci.
            • zmeczona100 Re: Spermodawcą? 03.07.10, 18:44
              Tri, no chyba nie uważasz, że wyszłam za mąż za potwora?? Potwór wyszedł z
              niego dopiero wtedy, gdy odkryłam zdradę. Wcześniej były tylko pewne
              sygnały, które tłumaczyłam sobie zupełnie inaczej. Konsekwencje mojej
              naiwności, nadmiernego zaufania w stosunku do niego, ponoszę i będę
              ponosić do końca mojego życia (np. zdrowia mi nic już nie wróci).

              A co do roli bankomatu- sam wszedł w tę rolę od samego początku istnienia
              młodego. Tyle tylko, że wtedy nazywało się to "Tato jest teraz zbyt
              zapracowany, aby zajmować się dzieckiem". Potem wyszedł z niego totalny
              egoista z piętnem dorastania w rodzinie z przemocą, w której rządził
              twardą ręką mężczyzna, a kobieta była od służenia, zadowalania facetów i
              wychowywania dzieci. Po prostu- z czasem odkrył, że taki model własnie mu
              odpowiada.
              • niedowiary77 Re: Spermodawcą? 03.07.10, 19:49
                zmeczona100 napisała:

                > Potwór wyszedł z niego dopiero wtedy, gdy odkryłam zdradę.


                I co uważasz że Ty jesteś całkowicie bez winy ??? wink
                • tautschinsky Re: Spermodawcą? 03.07.10, 21:12
                  niedowiary77 napisała:

                  > zmeczona100 napisała:
                  >
                  > > Potwór wyszedł z niego dopiero wtedy, gdy odkryłam zdradę.
                  >
                  >
                  > I co uważasz że Ty jesteś całkowicie bez winy ??? wink



                  Masz wątpliwości? To taki typ szczekliwy,
                  ale jeśli ex nie z typów frajerowatych
                  to w sądzie utrze jej nosa smile
                  (Na dziecko wyliczała podobno 3 tysiące,
                  z czego 80% miałby on płacić - to już więcej
                  niż zwykła pazerność).

                • zmeczona100 Re: Spermodawcą? 03.07.10, 22:34
                  no skąd!
                  wink))
      • tautschinsky Re: urodziny...szkoda słów 02.07.10, 18:33
        zmeczona100 napisała:

        > Może kiedyś nastaną czasy, że takie osoby będą eksterminowane z życia
        > społecznego, nim przekażą swoje plemniki do rozpłodu



        Znowu ta retoryka pogardy i nienawiści? smile

        A wiesz, że gdyby nie plemniki tego złego pana,
        twojego - TEGO konkretnego dziecka, które może nawet jest
        ci bliskie (moje może błędne domniemanie) -
        by nie było? smile

        Poza tym pomysły na "EKSTERMINACJĘ", na którą masz
        nadzieję, były wobec różnych osób stosowane i z różnych
        powodów i dzisiaj zdaje się są źle oceniane. Ale społeczeństwo nadal marzy o eksterminowaniu smileZero edukacji z historii, zero!
    • nangaparbat3 Re: urodziny...szkoda słów 02.07.10, 19:10
      Rozumiem, ze Ci przykro i ze jestes wściekla.
      Musze jednak zapytac: czy córka z wlasnej inicjatywy telefonowala do Ciebie z
      listą osób, które nie złożyły jej zyczeń?
      • pokopanka Re: urodziny...szkoda słów 05.07.10, 11:27
        dzwoni z tego obozu co dzień
        nie popieram tego, jestem zwolennikiem pozostawiania komórek na czas
        obozów i kolonii w domu, ale.. zabrała
        ma potrzebę "odmeldowywania" przeżyć każdego dnia i ja to szanuję
        więc powiedziała, kto się z nią kontaktował
    • tade-k53 Re: urodziny...szkoda słów 03.07.10, 14:09
      Takie czasy. Dobrze, że to jest ostatni rok.
      tradycja-2007.blog.onet.pl/
      • sauber1 Re: urodziny...szkoda słów 03.07.10, 14:38
        tade-k53 napisał:

        > Takie czasy. Dobrze, że to jest ostatni rok.


        A co straszysz ludzi pomrocznością jasną, a ładnie to tak ? !!!
        • tade-k53 Re: urodziny...szkoda słów 03.07.10, 15:20
          sauber1 napisał:

          > tade-k53 napisał:
          >
          > > Takie czasy. Dobrze, że to jest ostatni rok.
          > A co straszysz ludzi pomrocznością jasną, a ładnie to tak ? !!!
          Ponieważ żyjemy w czasach ostatecznych, ostrzegam zabłąkanych ludzi
          przed fałszywymi nauczycielami. Kto nie boi się prawdy może
          skorzystać.
          tradycja-2007.blog.onet.pl/
          • niedowiary77 Re: urodziny...szkoda słów 03.07.10, 15:45
            tade-k53 napisał:


            > > A co straszysz ludzi pomrocznością jasną, a ładnie to tak ? !!!

            > Ponieważ żyjemy w czasach ostatecznych, ostrzegam zabłąkanych ludzi
            > przed fałszywymi nauczycielami. Kto nie boi się prawdy może
            > skorzystać.


            Od tysięcy lat tzw."końcem świata" ludzi straszono, a myślisz że bezinteresownie
            i co ARMAGEDON blisko ? wink
    • niechciana.pl Re: urodziny...szkoda słów 03.07.10, 23:01
      jakbym czytała o sobie!!.Mój syn 01.07.skończył 12 lat -
      tatuś,mimo,że mu przypomniałam , nawet nie napisał smsa z
      życzeniami.Mieszkamy w jednej klatce a nie widział dzieci od momentu
      kiedy się wyprowadziłam.Unika ich,chowa się jak je widzi na ulicy a
      tradycyjnie w każdy weekend jeździ do przyjaciółki teraz już
      oficjalnie i dzieci przestały dla niego istnieć, a jeszcze niedawno
      twierdził ,ze je bardzo kocha.Jak mam wytłumaczyć to dzieciom?
      • sauber1 Re: urodziny...szkoda słów 03.07.10, 23:10
        niechciana.pl napisała:

        >Jak mam wytłumaczyć to dzieciom?

        Dzieci podrosną zrozumieją same, ale szkoda ich dzieciństwa, bo jak widzą takie
        zachowania musi im być bardzo przykro ?
        • niechciana.pl Re: urodziny...szkoda słów 03.07.10, 23:18
          to prawda.proszę, piszę emaile, smsmy , próbuję na wszystkie sposoby
          uśswiadomić Mu,że dzieci są teraz najważniejsze, że właśnie teraz Go
          potrzebują bardzo ...nic nie pomaga.Mszcząc się na mnie , msci się
          na własnych dzieciach.dla mnie to niepojęte, nie umiem sobie z tym
          poradzić.Jak można zostawić na pastwę losu własne dzieci, uciekać na
          ich widok , nie zapytać nawet jak się miewają.Jestem ponad rok po
          rozwodzie, 9 miesięcy odkąd musiałam się wyprowadzić z domu
          i ...cały czas próbuję zrozumieć tak abym mogła być prawdziwą
          podporą dla dzieci , aby one to zrozumiały.Jak na razie One są chyba
          ode mnie w tej materii mądrzejsze...
    • plujeczka Re: urodziny...szkoda słów 04.07.10, 17:59
      pOKOPANKO moją historie znasz bo mamy kontakt z @ wiec nie muszę Ci
      pisac ,ze znam doskonale takie sytuacje jak ta w której twoja córka
      jest delikatnie mówiąc pomijana przy okazji waznego dla niej
      świeta .Cóż bedac naprawde dorosłą osobą nie bardzo umiem to
      wytłumaczyć, kiedyś moja przyjaciółka powiedziała mi bardzo mądrą
      rzecz , którą podziliłam się na forum i...zostałam ostro
      skrytykowana.Powiedziała ,że ...mężczyzna dopóty kocha dzieci dopóty
      kocha kobietę.W moim przypadku tak własnie jest, aktualnie sądzę ,że
      twój ex po prostu podobnie jak mój nie rozróznia byłej zony od
      dziecka, widzi Was obie w jednej osobie i to własnie w TWOJEJ
      osobie. Walczy z Tobą to i walczy z dzieckiem. Nic na to nie
      poradzisz, córka dorasta i za kilka lat sama oceni postepowanie
      ojca. Co do zarzutów niektórych Panów ,że matki wpajają nienawiśc do
      ojca to nie zgadzam się z tym bo nie wszystkie matki tak robia. U
      mnie w domu o ojcu sie nie mówi wcale zreszta na prosbe dziecka,
      które wychodziła z pokoju kiedy temat ojca sie pojawiał i to
      obojetnie w jakim kontekście. Czy to znaczy ,że nastawiałam
      NIE...ale sama nie umiałam sobie tego w żaden racjonalny sposób
      wytłumaczyć.A moze nie uwierzyćie ale nie chciałam powiedzieć
      wprost ,ze tatuś to ....( wstawcie sobie co chcecie) zreszta ponad
      50 letni mężczyzna sterowany przez rodzine, niesamodzielny w
      mysleniu i wojujacy z włąsnym dzieckiem naprawde perfidnym,i
      medodami to chyba nie najlepszy materiał na ojca. Ale cóż to ja sama
      wybrałam takiego kandydata na męża i fakt pretensje mam tylko i
      wyłącznie do siebie.Cieszę się natomiast z jednego ,ze jednym co mi
      pozostało po tym związku jest dziecko, mądre, bardzo ładne,
      znakomicie się uczące i gdyby pewnie tego Pana w moim zyciu nie było
      nie miałabym tak udanego dziecka .Wiec to zaliczam na plus, ojcu ze
      swojego stosunku do dziecka przyjdzie się pwnie rozliczyć tam w
      niebie za kilka lat.Ja nie jestem wierzaca ale Ci co wierza tak
      mówią wiec cóż...rozliczenia tatusia pozostawiam Stwórcy i tyle....
      Przykro mi z powodu twojej córki ale sama wiesz ,ze nie tylko taka
      sytuacja jest udziałem twojego dziecka. Takich dzieci jest tysiace,
      po prostu Panowie zakładają nowe związki, rodzą się im nowie dzieci
      wiec "stare" idą w kąt. Popatrz nawet na forum jest tu dosłownie
      kilku ojców walczących o dzieci a reszta gdzie ?...nawet boją się
      tutaj napisac dlaczego nie utrzymuja kontaktu z własnymi dziecmi, po
      prostu się boją , zwykli tchórze.Z dzieckiem mozna się spotykac poza
      miejscem zamieszkania ex zony, mozna iśc na spacer, do kina na lody,
      jest tysiace miejsc na spotkania tylko trzeba CHCIEC to po pierwsze
      a po drugie trzeba umieć oddzielić walkę z ex zoną od bezsensownej
      walki z własnym bogu ducha winym dzieckiem. A poza tym dziecko się
      na świat nie prosiło i choćby ten argument przemawia za tym żeby sie
      z nim spotkać czyli moja krew, moje dziecko, kocham je wiec się z
      nim widuję ale rzadko , który mężczyzna tak mysli..Pozdrawiam Cie.
      • eutherpe Re: urodziny...szkoda słów 05.07.10, 08:49
        Zastraszająca argumentacja co niektorych panow.Biedny, nieszczęśliwy i
        zakompleksiony pan Tautschinsky. Moze lepiej zabierz się do jakiejs pracy
        fizycznej, co by zmęczyc cialo a i umysl wypocznie.Uderzasz we wszystkich i we
        wszystko ale Biedaku musisz zaczac wyzbywac się swojej nienawisci do swiata i
        kobiet-rozumiem, ze bardzo Cię ktoś skrzywdzil.

        Pokopanko- wiem, ze takie sprawy bolą najbardziej, ale bądz dla Corci
        wsparciem.Tatus zapomnial, bo jak sądze zaślepiony jest nienawiscią podobnie jak
        PAN wyzej.Ale nie masz na niego wplywu ani na jego zachowanie czy brak
        reakcji.Postępuj tak, abys Ty nie miala sobie nic do zarzucenia, nie rozwijaj
        tematu przy dziecku, nie rozstrząsaj, nie analizuj.Mala dorośnie, oceni, zrozumie.
        • tautschinsky Re: urodziny...szkoda słów 05.07.10, 09:08
          eutherpe napisała:

          > Zastraszająca argumentacja co niektorych panow.Biedny, nieszczęśliwy i
          > zakompleksiony pan Tautschinsky.



          Ani biedny, ani zakompleksiony, nieszczęśliwy może trochę tak, ale kto nie jest? smile



          > Moze lepiej zabierz się do jakiejs pracy
          > fizycznej, co by zmęczyc cialo a i umysl wypocznie.


          Praca fizyczna nakręca mój umysł i myśli mam jeszcze bardziej "radykalne" - czyli to, co dzisiaj nie przystoi. Bo jak można pisać, że kobiety są często złymi matkami i prawie zawsze kierują się własnym interesem a dzieckiem posługują się przedmiotowo? Toż to straszne coś podobnego w ogóle myśleć, a co dopiero pisać! smile
          • anka_cyganka35 Re: urodziny...szkoda słów 05.07.10, 10:17
            mój mąż(jeszcze) od roku czasu nie ma czasu żeby skończyc łózko dziecka i jak
            pierdulnął listewki tak leżą, łózko nie pomalowane ale za to akwarium zrobić,
            przenieśc itp zawsze znajdzie czas. żeby z dzieckiem wyjść na rower i go nauczyć
            też nie ma czasu ale jak już poszedł to z pretensjami do młodego, ze nie umie
            jezdzić i się go czepiał. wczoraj stwierdził, że lepiej że dziekco miało mądrego
            ojczyma a nie głupiego ojca (kolejna jazda wczesniej dostawał wściekłości i
            twierdził, ze nigdy nie pozwoli aby obcy facet wychowywał jego dziecko - gwoli
            wyjaśnienia jak nikogo nie mam). po jego wywodzie zaproponowałam mu sterylizację
            żeby juz więcej nie skrzywdził żadnego dziecka
    • ef.endir Re: urodziny...szkoda słów 05.07.10, 10:52
      Ale czego oczekujesz? Że będzie pamiętał o urodzinach, imieninach,
      świętach? Czy tego, że będzie uczestniczył w życiu dziecka? O jedno
      i drugi trzeba zadbać. Ja zdecydowałem: wolę żeby dzieciak nie miał
      kontaktu niż ma być to chore, wymuszone, ciężkie, przesycone
      nienawiścią do mnie spotkanie, na którym więcej padnie pytań nt.
      moich kochanek niż pyatń dotyczących kolegów młodego.
      Ale jeśłi Twój ex jest normalnym facetem - pomóż mu. Korzyści z tego
      będą mieli wszyscy.
      • pokopanka Re: urodziny...szkoda słów 05.07.10, 11:25
        ja już nie mam w stosunku do niego żadnych oczekiwań
        uważam, że sam z siebie jako ojciec powinien przejawiać ojcowską
        troskę i zainteresowanie, a nie oczekiwać pokazania palcem co
        powinien zrobic
        z racji wieku, jest dorosły, co jednak nie idzie w parze z
        dojrzałością, w tym emocjonalną
        a normalny facet? jaka jest definicja normalności wg Ciebie? bo
        ludzie różne normy miewają
        wg moich norm nie jest "normalny" (co jednoznacznie nie określa, że
        uważam go za wariata czy psychicznie chorego) - właśnie z tego
        powodu się rozstaliśmy, jest również uzależniony, emocjonalnie
        niestabilny i nieodpowiedzialny
        ale to moje odczucia nie córki, ona jest tylko dzieckiem
        zawiódł ją bardzo i zwodził jeszcze bardziej, była świadkiem bardzo
        wielu nieoprzyjmnych rzeczy, ale jednak jest dzieckiem, tylko
        dzieckiem
        a o jej odczuciach wiem, bo rozmawiamy ze sobą godzinami i bardzo
        wiele czasu spędzamy razem, po prostu, dbam o nasz kontakt
        • ef.endir Re: urodziny...szkoda słów 05.07.10, 11:35
          hm... nie masz oczekiwań ale chciałabyś?smile żarcik takismile
          Normalny w tym przypadku to taki, z którym da się choć chwilę
          porozmawiać bez wojny o to kto komu i czym zrobił złego.
          A jeśli się da przez 10 minut "normalnie" porozmawiać - trzeba
          spróbować. Tylko w ten sposób chyba można jeszcze zbudować relacje
          dziecka z rodzicem. Powoli, spokojnie. Da się - mam nadzieję i całej
          Waszej trójce tego życzę!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka