Dodaj do ulubionych

Czekanie na wyrok Sądu Metropolitalnego

13.07.10, 12:47
Ile czasu czekaliście na wyrok Sądu Metropolitalnegow 2 instancji
(od publikacji akt)?

Mi powiedzieli, że można czekać do roku, a ja myslałam naiwnie, że
to potrwa najdłużej miesiąc.
Obserwuj wątek
    • ef.endir Re: Czekanie na wyrok Sądu Metropolitalnego 13.07.10, 13:05
      a jak wygląda taki proces w Sądzie Metropolitalnym?
      I po co się go zakłada?
      (wiem, oczywiście, unieważnienie, sakramenty itd.)
      Chodzi mi o unieważnienie czegoś co przecież realnie istniało....

      • tricolour Nie ma żadnego unieważnienia... 13.07.10, 13:30
        ... tylko stwierdzenie nieważności - to są dwie rózne sprawy.

        Najzabawniejsze jest, że ludzie tworzą niestniejące (dla procesu o
        nieważność sakramentu) słowo i potem wykazują bezsens tego, co sami
        wymyślili.

        smile
        • ef.endir Re: Nie ma żadnego unieważnienia... 13.07.10, 13:32
          jasne,przepraszam, mój błąd!
      • malgolkab ef.e. 13.07.10, 13:32
        ef.endir napisał:

        > a jak wygląda taki proces w Sądzie Metropolitalnym?
        > I po co się go zakłada?
        > (wiem, oczywiście, unieważnienie, sakramenty itd.)
        > Chodzi mi o unieważnienie czegoś co przecież realnie istniało....
        >
        mój były miał z 1 żoną, znam tez 2 osoby, które dostały stwierdzenie
        nieważności. Dla mnie to taki pic na wodę, te przypadki, które znam
        to była "obustronna niedojrzałość" - przecież pod to można
        podciągnąć wszystko... wg mnie powinno to być dopuszczalne tylko w
        przypadkach, gdy np. ktoś przed ślubem zataił coś bardzo istotnego
        (np. chorobę)
        • tricolour Może nie taki pic na wodę... 13.07.10, 13:35
          ... skoro Twój były miał dwa nieudane małżenstwa?
        • ef.endir Re: ef.e. 13.07.10, 13:47
          smile właśnie o to mi chodzismile plus to co napisał Tri.
          Dwoje dorosłych umawia się przed ołtarzem w obecności księdza i świadków na
          wspólne życie.... Są dorośli.
          A po 20 latach uznają, że .... ta ich umowa jest/była nieważna??
          dziwne - oprócz promila przypadków, gdzie faktycznie problem może istnieć
          • tricolour To jest troche inaczej.... 13.07.10, 13:55
            ... przede wszystkim zawarcie sakramentu (to nie jest umowa przed
            ołtarzem) ma wymogi formalne. Może sie wydawać, że coś spełnia wymogi, a
            po latach okazuje się, że nie spełnia.

            Proces o nieważność to nie jest kolejna umowa, że małżeństwo było nieważne
            tylko proces dowodowy, z którego ma jednoznacznie (i bez najmniejszych
            wątpliwości) wynikać, że formalnie sakrament nidy nie istniał.

            Przykład: proszę bardzo. Trochę z innej beczki, by była lepsza ilustracja:
            warunkiem ważnego sakramentu pokuty (oprócz żalu za grzechy, szczerej
            spowiedzi, postanowieniu poprawy) jest wynagorodzenie za krzywdę. Wynika z
            tego jasno, że znakomita większość spowiedzi jest nieważna.
            • ef.endir Re: To jest troche inaczej.... 13.07.10, 14:10
              Ok. Dla wierzącego sakrament małżeństwa to nie umowa.
              Ok. Musi spełniać wymogi formalne - super, rozumiem.
              Ale dla mnie te wymogi formalne nie są spełnione w promilu przypadków - a
              jednocześnie mnóstwo ludzi ubiega się o uznanie małżeństwa za nieważne i cel
              swój osiąga.
              Skrajne przypadki - zawsze się takie znajdą ale wg. Roczników Watykańskich w
              2009r w Polsce zarejestrowano prawie 10 tys wniosków o uznanie nieważności
              małżeństwa!!

              • tricolour No widzisz... 13.07.10, 14:16
                ... dla Ciebie wymogi formalne, to promil przypadków. Można by się pokusić
                i poprosić Cię o przedstawienie metody badawczej, która dała taki wynik.

                Tymczasem 70% procesów jest rozpatrywanych pozytywnie dla wnoszących czyli
                za nieważnością.
                • ef.endir Re: No widzisz... 13.07.10, 14:29
                  Katalog przeszkód

                  Istnieje 12 przeszkód małżeńskich:

                  1. Wiek - poniżej 16 lat dla mężczyzny i 14 lat dla kobiety - przy czym
                  Konferencja Episkopatu Polski podwyższa tę granicę odpowiednio do 21 i 18 lat.
                  2. Niezdolność fizyczna do współżycia (niepłodność nie jest przeszkodą).
                  3. Sakramentalny związek małżeński zawarty z inną osobą.
                  4. Różnica religii - gdy jedna ze stron jest nieochrzczona.
                  5. Święcenia.
                  6. Wieczysty ślub zakonny.
                  7. Uprowadzenie kobiety przez mężczyznę w celu zawarcia z nią małżeństwa.
                  8. Małżonkobójstwo - czyli zamordowanie małżonka lub moralne przyczynienie
                  się do jego śmierci w celu zawarcia nowego związku.
                  9. Pokrewieństwo w linii prostej (ojciec - córka itp.) oraz do czwartego
                  stopnia w linii bocznej.
                  10. Powinowactwo w linii prostej (ojczym - pasierbica itp.).
                  11. Przyzwoitość publiczna - relacja powstająca z nieważnie zawartego
                  małżeństwa lub publicznego konkubinatu zabraniająca małżeństwa pomiędzy
                  mężczyzną a matką i córką jego konkubiny itp.
                  12. Pokrewieństwo ustawowe płynące z adopcji prawnej (adoptujący - adoptowany)
                  oraz w drugim stopniu linii bocznej (dziecko naturalne - dziecko adoptowane czy
                  też dzieci adoptowane między sobą)


                  Istnieją także wady zgody małżeńskiej skutkujące nieważnością małżeństwa w tym
                  m.in.: choroba psychiczna i psychiczna niezdolność do podjęcia obowiązków
                  małżeńskich czy też pozorowanie zawierania małżeństwa z jednoczesnym
                  wykluczeniem istotnego przymiotu małżeństwa oraz pozostawanie podczas zawierania
                  ślubu pod wpływem strachu, który uniemożliwia podejmowanie racjonalnych działań.

                  Oprócz psychicznej niezdolności (pod którą można podciągnąć prawie wszystko)-
                  trudno uznać, że pozostałe powody dla których można uznać małżeństwo za
                  nieważne, są....... "poważne" i zdarzają się często.
                  Stąd moja "metoda badawcza".
                  A że 70% jest rozpatrywana pozytywnie to już inna sprawa. I wcale, moim zdaniem,
                  o niczym nie świadczy.
                  • tricolour Literatura jest obszerna... 13.07.10, 14:41
                    ... znacznie obszerniejsza.

                    Mamy na forum kilka osób, których małżonkowie nie chcieli dzieci - to
                    wyklucza sakrament (wykluczenie istotnego przymiotu małżeństwa). Mamy na
                    forum koleżankę (wątek obok), która jest z mężem dla pieniędzy - to
                    wyklucza sakrament. Jest bardzo wiele osób, które uważają, że zdrada
                    przekreśla związek - to wyklucza sakrmanent, bo sakrament jest
                    bezwarunkowy. 10% polskiej populacji jest uzależnionych od alkoholu i
                    narkotyków, a 30% nadużywa (wg standardów WHO) co także przekreśla
                    sakrament, bo ten ma być aktem woli. Uzależnienie - z definicji -
                    przekreśla wolną wolę.

                    Tak na szybko, co mi przyszło do głowy...
                    • ef.endir Re: Literatura jest obszerna... 13.07.10, 14:47
                      Teraz rozumiem.
                      Ale z drugiej strony, w ten sposób każde małżeństwo można unieważnić.
                      I czy o to chodzi?
                      • tricolour Unieważnić sakramentu nie można z definicji... 13.07.10, 15:09
                        ... można za to próbować udowodnić nieważność.

                        Jest też oczywiste, że gdy ktos tego potrzebuje (jak ja na przykład) to
                        sie stara. O samochód, o dom, o pracę, o nieważność sakramentu. Jest
                        zupełnie zrozumiałe, że dbamy o swoje sprawy w tym o sprawy związane w
                        wiarą i jej zasadami.

                        Nie widzę niczego zdrożnego w jeździe samochodem 50km/h w terenie
                        zabudowanym jak też w procesie w sprawie własnego stanu. Mam do tego prawo.

                        Jeśli więc pytasz czy o to chodzi, by udowodnić nieważnośc sakramentu gdy
                        sie tego potrzebuje? Tak - dokładnie o to chodzi, by podjąc wysiłek
                        związany z ważnymi własnymi sprawami.
                        • ef.endir Re: Unieważnić sakramentu nie można z definicji.. 13.07.10, 15:19
                          Nie pytam o Ciebie, nie pytam o Twoją historię.
                          Uznaję, że w Twojej sytuacji zachowałbym się tak samo, zgodnie z zasadami, które
                          są dla mnie ważne.
                          Chodzi mi o statystyki. 10 tys złożonych wniosków - 70% uznanych.
                          Plus reportaż w jakimś tygodniku (polityka lub przekrój) o facecie, który
                          walczył o unieważnienie małżeństwa bo jego nowa narzeczona marzyła o ślubie
                          kościelnym plus moja znajoma, walcząca o to samo, bo inaczej będzie wyglądała w
                          silnie kościelnym środowisku.
                          • tricolour Są tacy ludzie... 13.07.10, 15:25
                            ... nie da się zapobiec nadużyciom, alew DA SIĘ uniknąc konsekwencji
                            nadużyć.

                            Dekret o nieważności sakramentru jest tak sformułowany, że całą
                            odpowiedzialnośc za ważnośc tego dekretu przenosi na jakośc materiału
                            dowodowego przedstawionego przez strony, świadków itp. Może sie więc
                            zdarzyć i pewnie się zdarza (pytanie tylko jak często), że taki dekret
                            bedzie nieważny ze względu na wprowadzenie sądu w błąd.
                            • ef.endir Re: Są tacy ludzie... 13.07.10, 15:27
                              Dzięki.
                              pzdr.
                          • a1ma Re: Unieważnić sakramentu nie można z definicji.. 13.07.10, 16:14
                            ef.endir, to tak, jak ze spowiedzią - możesz zataić część grzechów i uzyskać
                            rozgrzeszenie, a następnie cieszyć się dostępem do sakramentów, ale będą one
                            udzielane bezprawnie, w sumieniu będziesz zawsze to wiedział.
                            I to samo ze stwierdzeniem nieważności małżeństwa - na pewno są ludzie, którzy
                            nie walczą o prawdę, czują w duchu, że małżeństwo zostało zawarte skutecznie, a
                            jednak walczą o papier stwierdzający jego nieważność.
                            I jedni, i drudzy próbują oszukać innych, stworzyć pozory - ale własnego
                            sumienia oszukać nie mogą.
                            • ef.endir Re: Unieważnić sakramentu nie można z definicji.. 13.07.10, 16:17
                              rozumiem, tosmile
                              i niestety, patrząc na liczby, znając pojedyncze przypadki jest to niestety w
                              dużej części tylko walka o papier.
                              • a1ma Re: Unieważnić sakramentu nie można z definicji.. 13.07.10, 16:23
                                Pewnie masz rację, ale to już kwestia sumienia.
                                I tyle samo można z tym zrobić, co ze świętokradczą spowiedzią.
        • nangaparbat3 Re: ef.e. 13.07.10, 14:35
          Kiedys to się nazywalo "dziewice konsystorskie".
    • tricolour Niecałe dwa miesiące... 13.07.10, 13:31
      ... od dnia zapłacenia za proces.
      • samosia75 Tricolour :) 13.07.10, 14:10
        Widze, ze nadal tu jesteś!
        Czy udało Ci się zakończyć pozytywnie proces stwierdzenia
        nieważności? No i czy poślubiłeś ową niewiastę z mojego rocznika,
        której kot sypiał na wełnianym swetrze w szafie? smile
        • tricolour Owszem... 13.07.10, 14:14
          ... procesy o nieważnośc wygrałem, kociarę poślubiłem, dom na wsi kupiłem.
          Zaglądam czasem tu, bo ciągnie...

          smile
          • samosia75 Re: Owszem... 13.07.10, 19:47
            Gratulacje! Pamiętam, żeprzy pisaniu pozwu do sądu metropolitalnego
            pomagał Ci ktoś z Krakowa. Czy jego fachowość miało decyzdujący
            wpływ na wyrok? Ja bardzo poważnie zabierałam się za przepowadzenie
            calego procesu kilka lat temu, ale Ci z którymi rozmawiałam w kurii
            skutecznie mnie zniechęciły (brak namacalnych dowodów w wielu
            kwestiach, tylko zeznania świadków). Przymierzam się po raz kolejny
            do uregulowania tej kwestii, chociaż czasu ostatnio bardzo brakuje.
        • tricolour Pamiętałaś o tym kocie w szafie? 13.07.10, 14:18
          Przez 5 lat pamiętałaś?

          smile
          • akne57 Re: Pamiętałaś o tym kocie w szafie? 13.07.10, 14:55
            Mam pytanie. Tak się złożyło, że w rodzinie mojego męża trzy małżeństwa
            kościelne zostały unieważnione. Ale kościół nie zająknął się, czy dzieci z tych
            małżeństw są uznane za dzieci z "nieprawego łoża". Jak to jest?
            • tricolour Prawidłowo, że się nie zająknął... 13.07.10, 15:03
              ... ponieważ dzieci nie ponoszą prawnych konsekwencji spraw związanych z
              rodzicami w ŻADNEJ sprawie. Poza tym dzieci ateistów (ale z ważnego
              związku cywilnego) sa dziećmi z prawego łoża, dzieci małżonków innych
              wyznań, dzieci agnostyków - też są z prawego łoża.
              • nangaparbat3 Re: Prawidłowo, że się nie zająknął... 13.07.10, 15:05
                Cud-miód i żelazna logika.
                Albo jeszcze wieksza tajemnica.
                • tricolour Zadna tajemnica... 13.07.10, 15:11
                  ... choc pamiętam też, że to Twój sztandarowy wręcz argument, że coś jest
                  nie tak. Te dzieci sa jak najbardziej "tak".

                  smile
                  • nangaparbat3 Re: Zadna tajemnica... 13.07.10, 15:27
                    Ja rozumiem, ze dla dzieci tak lepiej, wiec w pewnym sensie popieram.
                    Ale że to wszystko na głowie postawione, ukryc sie nie da.
                    Tak to jest, jak sie miesza wiarę z przepisami prawa. O ile mnie pamiec nie
                    myli, jest cos na ten temat w Ewangeliach.

                    Pomysl ze stwierdzaniem nieważnosci sakramentu przypomina mi tu sytuację żyda,
                    ktoremu nie wolno w szabat zrywac owocow (praca), ale jesli sie pomyli i zerwie
                    jablko, ktore wisi obok tego, po ktore wyciągnąl rękę, nie grzeszy (czynnosc
                    omylkowa nie jest pracą).
                    • tricolour Nie mieszajmy dwóch systemów walutowych... 13.07.10, 15:49
                      smile

                      ...poza tym należałoby Żyda raczej pytać o tę sprawę, bo może ona ma jakiś
                      głębszy sens, dla nas zupełnie - przez obcośc kulturową i religijną -
                      niewidoczny. Ja np. nie rozumiem dlaczego kobiety mają chodzić w worach, a
                      oni pewnie mają z setkę powodów.

                      Twoja analogia jest troszkę słaba, bo intencją Żyda rwącego jabłko jest
                      chęć posiadania jabłka w sposób obchodzący pojęcie pracy przy zrywaniu.
                      Gdybym był małżonkiem i szukał sposobu, by z małżeństwa się wymiksować, to
                      Twój przykład byłby w miare adekwatny.

                      Jeśli jednak małżonkowie sa po rozwodzie, powód rozpadu związku jest
                      jasny, powód ten jest na wyroku rozwodowym, to można próbować zastanowić
                      się czy tenże powód mieści się w literalnym spisie powodów nieważności
                      sakramentu.

                      Mówiąc inaczej: jeśli jabłka nie trzeba zrywać, bo już leży, to czy Żyd
                      może je mieć bez narażenia się na zarzut pracy przy zrywaniu? Moim zdaniem
                      może.

                      A Twoim?
                      • nangaparbat3 Re: Nie mieszajmy dwóch systemów walutowych... 13.07.10, 17:15
                        Przeciez wg Kościoła do czasu orzeczenia niewaznosci jak najbardziej jesteś w
                        żwiązku małżeńskim i cywilny rozwód nie ma tu nic do rzeczy, podobnie jak ja
                        nigdy w zyciu w oczach Kosciola nie bylam mężatką.

                        PS
                        Żyd - jako narodowosc wielką, jako wyznanie malą, jak chrześcijanin czy
                        muzułmanin - żeby nie było, ze mam jakieś niecne cele dodatkowe.
                        • tricolour Mylisz się... 13.07.10, 17:31
                          ... do czasu orzeczenia nieważności jestem związany sakramentem, ale nie
                          jestem w związku małżeńskiem rozumianym jako wspólnota (a nawet szerzej).

                          Kościół to wyraźnie widzi i rozróżnia. Rozwód cywilny jest twardym dowodem
                          na ustanie wszelkich więzi (ale nie sakramentu) więc jest o tyle ważny do
                          procesu o nieważność, że czarno na białym każdy widzi, że wspólnoty żadnej
                          nie ma. Jest sakrament.
                          • nangaparbat3 Re: Mylisz się... 13.07.10, 17:42
                            czyli jestes w separacji?

                            Tak czy siak kolejnego sakramentu przyjac nie wolno.
                            • tricolour Może separacja to dobre słowo... 13.07.10, 19:22
                              ... tyle, że używanie słów o potocznym znaczeniu właśnie zaciemnia
                              sytuację.

                              Małżeństwo sakramentalne ma więcej wymiarów od "zwykłego" cywilnego
                              właśnie o wymiar religijny. Rozwód cywilny pozostawia wymiar sakramentalny
                              związku choć inne więzi mogą być trwale zniszczone.

                              Nie jestem w separacji, bo mam orzeczoną nieważność.
          • jarkoni Re: Pamiętałaś o tym kocie w szafie? 13.07.10, 18:08
            tricolour napisał:

            > Przez 5 lat pamiętałaś?

            Nie chcę się wtrącać, ale to niesamowite, że Samosia pamięta takie szczegóły.
            Tri, powinieneś być pod wrażeniem...
            • samosia75 Tri, Jarkoni! 13.07.10, 19:50
              Pamiętałam o kocie w szafie! Mam dobrą pamięć do szczegółow, z
              większymi faktami różnie bywa.
              Pamiętam np, że Jarkoni pisał, ze w trosce o bezpieczeństwo swojej
              ex kupił jej za czasu trwania małżeństwa seicento (albo inny
              kompaktowy samochodzik) z AUTOMATYZNĄ skrzynią biegówsmile Tak mi się
              teraz przypomniało.. smile
              A co u innych z czasów dawnych? Z Anją? Bezecnym? Helą74?
      • mona.blue Re: Niecałe dwa miesiące... 13.07.10, 15:03
        to odpowiedź na moje pytanie? bo pogubiłam się trochę

        gratuluje wygranej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka