Dodaj do ulubionych

Największy problem po rozwodzie?

13.10.10, 11:03
To dać wreszcie spokój tej drugiej stronie,
pozwolić jej/mu być sobą.
przestać ją/go kontrolować, narzucać własne zdanie, wyobrażenia jak ona/on ma się zachowywać, wysławiać, z kim spotykać, jak wychowywać dziecko, itd
przestać wreszcie dyktować drugiej stronie jak ma żyć,
i dać żyć tak jak sama/sam chce.
odczepić się od niej/niego.
amen.
Obserwuj wątek
    • to.ja.kas Re: Największy problem po rozwodzie? 13.10.10, 11:04
      AMEN !
      • ladyhawke12 Re: Największy problem po rozwodzie? 13.10.10, 11:07
        Amen, nic dodac nic ująć.
        -------------------------------------------
        "Z kobietą nie ma żartów - w miłości czy w gniewie. Co myśli, nikt nie zgadnie; co zrobi nikt nie wie"
        • to.ja.kas Re: Największy problem po rozwodzie? 13.10.10, 11:10
          Ja mysle, ze ta kontrolaeksów; co robią, z kim, jak, dawanie sobie prawa do decydowania, zakazów, nakazów, ocen jest dowodem na to, że ciagle nie uporaliśmy sie z tym iż małżeństwa nie ma.
      • 2.marcelina badanie do pracy magisterskiej 14.10.10, 20:35
        Witam wszystkich serdecznie, jestem studentką 5 roku psychologii i poszukuje osób rozwiedzionych, które zgodziłyby się wypełnić krótka ankietę na temat postawy wobec zachowań nielojalnych. Ankieta jest w pełni anonimowa i posłuży mi do mojej pracy magisterskiej. Nie jest to kwestionariusz diagnostyczny a statystyczny, więc jego wyniki będą istotne jedynie po zebraniu przeze mnie danych od wielu osób. W swoim badaniu porównuje uśrednione wyniki 3 grup: osób w stanie wolnym, po ślubie oraz rozwiedzionych. Niestety aby ukończyć swoje badanie brakuje mi nadal odpowiedzi osób rozwiedzionych dlatego proszę Was o pomoc. Wszystkich chętnych do wypełnienia ankiety a tym samym pomocy studentce psychologii proszę o kontakt mailowy: 2.marcelina@gazeta.pl
        Pozdrawiam serdecznie,
        Marcelina
    • malgolkab nic dodać nic ująć 13.10.10, 11:13
    • e-stworek ile takie "odczepianie" się może potrwać?? 13.10.10, 12:48
      Miesiąc,dwa,rok,dwa lata??
      Chciałabym w końcu nie musieć się tłumaczyć przed eksem i normalnie żyć.
      • to.ja.kas Re: ile takie "odczepianie" się może potrwać?? 13.10.10, 12:49
        Nie tłumacz się...to pierwsza zasada. I normalnie żyj. W kazdym bądź razie się staraj.
      • fikcyjne-konto Re: ile takie "odczepianie" się może potrwać?? 13.10.10, 12:57
        e-stworek napisała:

        > Chciałabym w końcu nie musieć się tłumaczyć przed eksem i normalnie żyć.


        Ależ ty nie musisz się tłumaczyćsmile Wcale nie musisz. Jak sama odczepisz od niego emocje i zakodowane podporządkowanie (przymus tłumaczenia się).
        Po prostu przestań się nim przejmować i tym co on gada, puszczaj mimo uszu, nie bierz do siebie. On jeszcze długimi latami może się próbować ciebie czepiać, ale jego czepianie nie oznacza twojego obowiązku tłumaczenia mu się.... Dopóki ty się przejmujesz tym co on robi, dopóty połączenie trwa... Więc masz też swoją "działkę" do wykonania.
        • ladyhawke12 e-stworek 13.10.10, 13:12
          Tłumaczysz sie tez ludziskom na ulicy, lub w sklepie, to obcy ludzie, ex tez jest obcym ludziem, pamietaj o tym.
          -------------------------------------------
          "Z kobietą nie ma żartów - w miłości czy w gniewie. Co myśli, nikt nie zgadnie; co zrobi nikt nie wie"
          • e-stworek Re: e-stworek 13.10.10, 13:55
            Łatwo powiedzieć,trudniej wprowadzić w zycie...Tym bardziej że moje poczucie winy nadal jest ogromne...
            Wydawało mi się że rozwód da mi spokój psychiczny,ale nadal mają miejsce sytuacje kiedy przy zwykłej rozmowie dotyczącej dzieci zaczyna się wygadywanie i seria wyrzutów.
            Wiem że eks nadal nie uporał sie z tym emocjonalnie,ale mam nadzieje ze kiedyś mu przejdzie...
            Gorzej jeśli za pare miesięcy,lat nadal bedzie próbował włazic z butami w moje życie...
            Tak Lady niby to juz obcy ludź ale nadal ma klucze do mieszkania i bardzo sprawnie temperuje moje checi by jakos poukładać sobie zycie.
            • to.ja.kas Re: e-stworek 13.10.10, 14:03
              No to czas poradzic sobie samej z poczuciem winy, zabrać klucze do mieszkania albo zmienić zamki i nie pozwolić mężowi na czynienie wyrzutów.
              Tyle dostajesz na ile pozwalasz sobie brać.
              • e-stworek Re: e-stworek 13.10.10, 14:12
                Gdyby mieszkanie było moje to tak bym zrobiła.
              • ladyhawke12 Re: e-stworek 13.10.10, 14:12
                Jak Kas radzi zabrac klucze, a jeszcze prościej zmienić zamki. Wszystkie wiemy ze nie jest prosto, ale trzeba sie odciac, to jest obcy człowiek i nic mu do tego kiedy sikasz, myjesz głowe, czy dłubiesz sobie w nosie. Wie ze moze gnebic to to robi,, czas z tym skonczyć, własnie dla dzieci, dzieci powinny miec matke bez schiz, bo ty jestes im potrzebna one maja ciezko bo sa dziecmi, to im jest potrzebna jest pomoc wiec ty sie wez w garsc i głowa do góry pokaż ze matke maja silna, i ze daje sobie rade, wtedy im tez jest prosciej.
                -------------------------------------------
                "Z kobietą nie ma żartów - w miłości czy w gniewie. Co myśli, nikt nie zgadnie; co zrobi nikt nie wie"
              • to.ja.kas Re: e-stworek 13.10.10, 14:13
                Ale poczucie winy i przyzwolenie na czynienie wyrzutów i wtracanie się jest Twoje?
                • e-stworek Macie rację. 13.10.10, 14:25
                  Powinnam sama się ogarnąc a nie zwalac to na eksa,bo co on tu winny,skoro ja sama mu na to pozwalam i daje się wciągać w potyczki słowne??
                  Generalnie i tak nie jest żle bo juz nie wpada do domu bez jakiejkolwiek zapowiedzi,w zasadzie przez ostatnie dwa miesiące to pojedyńcze przypadki i raczej dzwoni,tylko nie wiem czy mam sie cieszyć bo skolei dzieci tracą...
                  • fikcyjne-konto Re: Macie rację. 13.10.10, 14:31
                    A co znowu dzieci tracą? Czemu ty nie ustawisz exa "dziś twój dzień dla dzieci, zajmij się nimi jak sam chcesz" i zostawiasz mu dzieci? Ustawiłas się na zasadzie, że tylko w domu dzieci się wychowuje, poza mieszkaniem nie może im ojcować, i tylko ty za nie odpowiadasz , a ex jest wolny i ma wobec was prawa i żadnych obowiązków? Może pora jego(i siebie) oświecić, że dzieci są wspólne i wspólne(choć teraz oddzielne) jest wychowanie ich i odpowiedzialność za to?
                    • e-stworek Re: Macie rację. 13.10.10, 14:54
                      Dlaczego tracą?Bo powiedziałam jasno i wyraźnie że nie zycze sobie "nalotów" kiedy MU pasuje i na 5min bo on nie dysponuje wiekszą ilościa czasu.Więc zrezygnował z odwiedzania dzieci w tygodniu całkowicie,a w weekendy zabiera ale tez czesto cos mu "wypada" i to często zbiega sie z tym kiedy dotrze do niego ze ja mam cos zaplanowanego w tym czasie.
                      • fikcyjne-konto Re: Macie rację. 13.10.10, 15:31
                        Spróbuj rozmawiać z nim spokojnie (nie na zasadzie zarzutów, pretensji, kłótni),
                        i nie z pozycji ofiary pełnej poczucia winy, ani agresorki chcącej go do czegoś zmuszać

                        Umów się na rozmowę i wyłuszcz spokojnie, że dzieci chcą mieć ojca, a tylko od niego będzie zalezeć czy nie straci swoich dzieci, czy będą chciały za rok da go widywać i będa miały z nim o czym rozmawiać. Jeśli on się wyrzeknie swoich dzieci przez animozje i wściekłość na ciebie to będzie to strata dla dzieci i dla niego. Jeśli chce, niech zostanie zwykłym alimenciarzem, którego nie interesuje co słychac u dzieci- od niego zależy kim dla tych dzieci będzie. Dla dzieci by było lepiej by mogły czuć się wychowywane także przez ojca biologicznego. Jeśli wyrzeknie się tego, to jego wybór, ale dzieci może stracić. (ps. jesli do tej pory w małżeństwie tylko ty się dziećmi zajmowałaś to obawiam się, że ex nie będzie miał ochoty sam się dziećmi zajmować tylko się wyautuje z ich życia).

                        Pogadaj może z jakimś panem na forum lub znajomym, jakimi słowami najlepiej do faceta dotrzeć, by zrezygnował z patrzenia przez urażone ego. Nie na zasadzie ataku "ty taki śmaki nie życzę sobie, ale na zasadzie uzgodnień- mamy wspólne dzieci trzeba podzielić się ich wychowaniem jaką masz propozycję tego podziału z jakiej będziesz w stanie się wywiązać.
                        • fikcyjne-konto Re: Macie rację. 13.10.10, 15:32
                          Aha, a jak masz problemy z rozpracowaniem poczucia winy, lub z chwilowym brakiem zdolności spokojnej rozmowy, asertywności, to może kilka spotkań z psychologiem by ci pomogło.
    • altz Re: Największy problem po rozwodzie? 13.10.10, 15:05
      To nie jest obcy człowiek spotkany na ulicy, takie podejście jest dziecinne, przecież są wspólne dzieci i choćby przez to nigdy nie będzie obcy.
      Tłumaczyć coś warto i trzeba się dogadywać w tym, co jest związane z dziećmi, reszty nie, każdy ma prawo do swojej przestrzeni i nienaruszania jej.
      Dogadajcie się na konkretne dni, kiedy ojciec się zajmuje dziećmi i jak to zorganizować, warto sobie ustępować w krytycznych sytuacjach, ale coś za coś. Dziś ty mi pomożesz, a w zamian jutro ja jutro chcę mieć trochę wolnego i zapewnioną opiekę nad dziećmi i nie jest ważne, co to będzie.
      • fikcyjne-konto Re: Największy problem po rozwodzie? 13.10.10, 15:55
        > anizować, warto sobie ustępować w krytycznych sytuacjach, ale coś za coś. Dziś
        > ty mi pomożesz, a w zamian jutro ja jutro chcę mieć trochę wolnego i zapewnioną
        > opiekę nad dziećmi i nie jest ważne, co to będzie.

        o,o, to jest dobry motyw. Ex zawala z terminem, uzgadniajcie od razu jak i kiedy to będzie zrekompensowane.
        Tylko do tego musisz stać prosto, nie zgięta w poczuciu winy wobec. Twoje poczucie winy moze szkodzić normowaniu sytuacji.
      • e-stworek Re: Największy problem po rozwodzie? 13.10.10, 16:08
        Problem polega na tym że ja nie jestem eksowi potrzebna do czegokolwiek.
        I ustalenie konkretnych dni jak piszesz nie jest możliwe "ze wzgledu na prace jaką ON wykonuje".
        • fikcyjne-konto Re: Największy problem po rozwodzie? 13.10.10, 16:49
          e-stworek napisała:

          > Problem polega na tym że ja nie jestem eksowi potrzebna do czegokolwiek.
          > I ustalenie konkretnych dni jak piszesz nie jest możliwe "ze wzgledu na prace j
          > aką ON wykonuje".


          Pytanie, czy w małżeństwie interesował się dziećmi i czy zamierza po rozwodzie się nimi interesować.
          Może być typem człowieka, który "co z oczu to z serca" a dziećmi się interesuje tylko jak mieszka z ich matką. Na starośc sobie przypomni, że je ma i będzie chciał odświeżać kontakty. A dzieciom będzie bardziej ojcował twój następny partner.

          Może ustal sądownie kontakty, terminy, alimenty, jesli tego nie macie uzgodnionego a ex nie przejawia chęci współpracy? Wiesz jaki twój ex był i czego się można spodziewać, możesz przedyskutowac te sprawy z bezstronną osobą, jak ona go widzi, czy twoje oczekiwania wobec exa nie są tylko pobożnymi życzeniami których nigdy nie spełni.
          Ty się zajmij swoim życiem, spróbuj zaktywizować exa wyłącznie do spraw dzieci. Jeśli się nie da to trudno, jego strata. Może się za kilka miesięcy zreflektuje, gdy przestanie patrzeć na dzieci przez pryzmat twojej przy nich obecności.
          A jak się umawiacie, że w dany dzien zaopiekuje się dziećmi, to np wychodz z domu od razu za swoimi sprawami jak on przychodzi by nie zdążył uciec po 5 minutach i zostaw go z dziecmi samego, wróć po takim czasie jaki był wcześniej ustalony. Albo mu dzieci zawieź i zostaw tam gdzie teraz mieszka. Nie wiem na ile są małe, może czasem poproś niech pójdzie na wywiadówkę bo ty nie masz czasu, jesli dziecku trzeba coś zorganizować do szkoły to tez go zaktywizuj by tym się z dzieckiem zajął...
          Ustaleń staraj się pilnować, musisz się jednak liczyć z tym, że niektórzy exowie nie zajmują się wcale dziećmi bo im się nie chce... Przemyśl na spokojnie co i jak najlepiej zrobić by sytuację zmienić na lepsze, ale nie obciązaj siebie odpowiedzialnością za to, czy ojciec chce dzieci widzieć, jesli mu drogi do nich nie ograniczasz. To jego wybór czy będzie chciał dzieci mieć blisko czy nie. Nie zmusisz go, jesli uzna, że mu się nie chce.
    • tully.makker Re: Największy problem po rozwodzie? 13.10.10, 15:58
      > (...) jak wychowywać dziecko, itd


      Oczywiscie, najlepiej o wychowywaniu wlasnego dziecka ani slowa nie wspominac
      • fikcyjne-konto Re: Największy problem po rozwodzie? 13.10.10, 16:07
        Chcesz narzucać exmęzowi jak ma wychowywać wspólne dziecko? Tym samym godzisz się, że on ma prawo dyktowac tobie jak ty masz je wychowywać. Jesteś pewna czy ci to będzie w smak? Jesli każde ma inną wizję?
        Gdybyście tak zgodni we wszystkim byli to byście się rozwodzić nie musieli. Po rozwodzie, dyktowanie exowi/exi co ma robić, jak żyć, itd gdy on chce inaczej , jest zwyczajnie niedojrzałe (pora na wyjście z roli jedynego decydenta, któremu się druga osoba ma podporządkować, do tego to objaw braku szacunku do exa/exi (uwazanie go za głupszego, niewydolnego wychowawczo) skutkujący...brakiem możliwości porozumienia)
        • e-stworek ? 13.10.10, 16:10
          To do mnie ??
          • fikcyjne-konto Re: ? 13.10.10, 16:14
            W okienku pod czytanym postem jest opcja "sortuj wg" , jeśli wybierzesz "drzewko" to się wypowiedzi w wątku ustawią tak, że widać czyja jest podpięta pod czyją odpowiedź.
            • e-stworek Re: ? 13.10.10, 18:17
              ..mój mózg wyczerpał dzisiaj swoje możliwościuncertain
              • to.ja.kas Re: ? 13.10.10, 18:28
                Fikcyjne...tak jak napisałaś wyszło,że odpowiedzialaś Tully

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka