dalejwdroge
12.09.11, 15:43
W noc poprzedzajaca rozprawe mialam sen: bylam z moja p. adwokat na korytarzu, rozprawa miala sie zaczac. Jak przyszla ta pora, to ja czegos zapomnialam, i musialam po to pojsc, zanim wejde na sale. Powiedzialam adwokat, niech pani idzie, ja tylko to wezme(zrobie?) i juz zaraz dolacze. No i jak chcialam isc na te sale, to sie zgubilam w korytarzach. Szukalam drzwi z okreslonym numerem, i nawet trafilam przez pomylke do innych, i panika narastala, bo wiedzialam, ze to juz ta godzina i wszyscy tam na mnie czekaja, i biegalam po tych schodach i korytarzach coraz bardziej spanikowana, ze nie zdaze, ze rozprawa sie przeze mnie nie odbedzie, i znowu trzeba bedzie tyle czekac. I sie rozplakalam w tym snie z bezsilnosci, i nie znalazlam tej sali.
A nazajutrz (juz nie w snie, tylko naprawde) poszlam na rozprawe, bylo krotko, rzeczowo i spokojnie.
Co myslec o takim snie?