Dodaj do ulubionych

żądanie zwrotu alimentów..

07.12.11, 23:35
Moje córka jest na studiach doktoranckich. Ma zasądzone alimenty. Alimenty ściąga komornik, ale bezskutecznie od 2 lat nie były płacone - ojciec uznał, ze skoro skończyła studia, to obowiązek samoistnie wygasł. Teraz obudził się i chce, by te alimenty - jego zdaniem nadpłacone, sąd mu oddał-tzn. anulował ten dług u komornika do momentu w którym córka się obroniła.

Czy jest taka możliwość?? Do ilu lat wstecz tak można zrobić, jeżeli sąd sie do tego przychyli?? Córka nadal się uczy, troszkę pracuje.. Liczy na zwrot tego długu, do tego czasu ja ją utrzymywałam.
Czy były moze żadac zwrotu do 3 lat?
Obserwuj wątek
    • plujeczka Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 07:30
      na wszystkie twoje pytania nie znam odopowiedzi ale wiem ,że alimenty przysługuj na dzicko uczące się do 25 roku zycia. Jesli sąd dowie się ,że córka pracuje to może nakazac wrot alimentów, byla na tym forum taka sytuacja=córka naszej "znajomej" z forum pracowała w wakacje 1 miesiąc w hurtownii, ojciec dowiedział się i sad zabrala alimenty zreszta w wysokości aż 300 zl ponioewaz uznał ,ze skoro pracuje to znaczy ,że może stać się w pełni samodzielna, znajoma się odwoływała ale i sad Ii instancji uznał stanowisko I za słuszne. i niewazne ,że dziecko tylko pracowalo 1 miesiąc, alimenty zostały zabrane, ta dziewczyna jest rowniez aktualnie na studiach doktoranckich , miesza w innym mieście, wynajmue akadamk -wiec pewnie przez analogię sad może zadziałać wszak krzywda się dzieje ojcu!!!!!!!!!!sorki za sarkazm ale szlag mnie trafia na to wszystko
      • inexistantee Re: żądanie zwrotu alimentów.. 16.03.15, 14:28
        mnie też szlag trafia na to chore Państwo, mój ojciec siedział za pedofilie - zniszczył nam życie, mama sama musiała sobie radzić z czwórką dzieci. Po orzeczonym rozwodzie MOPS wypłacał nam fundusz alimentacyjny (załatwianie tego co roku było udręką!), a teraz MOPS żąda zwrotu nienależnie pobranych alimentów za 3 miesiące bo dochód na członka rodziny przekroczył kilka złotych (dlatego, że mama podjęła drugą pracę dorywczą). To lepiej pracować na czarno czy nie dostawać nic mimo że życie cie tak zgnoi? No i oczywiście ojciec w tym momencie poszkodowany..uncertain
    • tricolour No to skoro troszkę pracuje... 08.12.11, 08:05
      ... to znaczy, że troszkę sama se utrzymuje. M0że córka zamiast troszkę żyć, to zacznie żyć normalnie? Albo choć przedstawi plan tego troszkę zycia, by rodzic wiedział do jakiego troszkę-wieku będzie utrzymywał troszkę uczącego się lenia.
    • argentusa Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 08:23
      Jeśli córka skończyła 26 lat - i nie ma orzeczonej niepełnosprawnosci - można żądać postanowienia o wygasnięciu obowiązku alimentacyjnego. Studia doktoranckie nie sa tu argumentem.
      To tyle, co w sprawie przepisów prawa.
      Inna rzecz, że dorosły człowiek otwierajacy przewód doktorski, jesli ma ochotę poświęcić się pracy naukowej ma na ogół stypendium doktorskie, albo cz. etatu na uczelni/instytucie/innej jedn. naukowej.
      Myślę, że dwudziestoparolatek moze śmiało pomyślec o utrzymywaniu się. I nie musi pracować w wyuczonym zawodzie by się utrzymać.
      Utrzymywanie dorosłęgo, pełnosprawnego człowieka jest demoralizowaniem. Dajmy dzieciakom dorosnąć. Dorosłość to również przejęcie odpowiedzialnosci finansowej za siebie.
      Ar.
      • plujeczka Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 08:54
        potwierdzam to co wyzej kts napisal, na studiach doktoranckich jest z reguły stypendium w wyskokosci około 100o zł, co dla sądu moze stanowić przyczyne odebrania alimentów.
        Istnieje realna obawa co do odzyskania alimentów wstecz- kiedy moje dziecko ukonczyło studia to dzień obrony w danym miesiącu był dniem kiedy dziecko otrzymało alimenty. Inna sprawa ,że wystapiłysmy do komornika o umorzeniu obowiazku alimentacyjnego w w zwiazku z zakończeniem nauki co tez uczyniono. Pytalam adwokata gdyby dziecko np, obroniło się w lipcu a brało dalej alimenty bo np. nie pracuje to należałoby alimenty zwrocić w sytuacji kiedy ojciec z takim wnioskiem wystapiłby do sądu.My sprawę załatwiłyśmy i byłysmy ok .W tej sytuacji uwazaj bo faktycznie ojciec może wystapić o zwrot nadpłaconej kwoty.
        A swoją drogą córka nie może podjac żadnej pracy? ma jakis etat na uczelni?
        • zalosny.jestes A po co ma podejmować pracę? 08.12.11, 09:00
          plujeczka napisała:

          > A swoją drogą córka nie może podjac żadnej pracy? ma jakis etat na uczelni?

          W pracy trzeba się starać i być miłym. Ex męża i ojca można wziąć za mordę w sądzie i po sprawie. Wcale mnie nie dziwi, że ludzie wolą łatwiejsze i lepsze rozwiązania.
          • plujeczka Re: A po co ma podejmować pracę? 08.12.11, 09:07
            [b]posluchaj nie wszystkie kobiety wykorzystuja ex mezów co do alimentów- jak widzisz ja byłam fair wobec ojca czego niestety nie mozna powiedzieć o nim.
            Alimenty w czasie nauki należą się dziecku jak " psu zupa" i tyle.Ale po ukonczeniu nauki pozostaje szukac pracy i koniec ze świadczeniami. Gdyby była taka mozliwość to wiekszość dzieci przdłużalby studia w nieskonczoność. I jeszcze jedno uzyskanie tyt. magistra świadczy o tym ,ze dziecko jest gotowe do pracy bo ma w pełni wszystkie kwalifikacje, studiia dalszeto już inna sprawa ale faktycznie mozliwosci do pracy dziecko posiada i to potwierdzi kazdy sąd.
            • argentusa Re: A po co ma podejmować pracę? 08.12.11, 09:19
              Plujeczka, Żałosnemu nie tłumaczymy. On ma prawdę najswojszą.
              Grunt, że Ty wiesz, że jest inaczej. smile)))
              Ar.
              • plujeczka Re: A po co ma podejmować pracę? 08.12.11, 09:52
                masz racje nie wytłumaczymy- tylko jakoś wciaz jesy mi przykro czytając takie wpisy odfacetów-nie czuję sie hieną i nie skuubałam ex meza=za top on oskubał nas do zera, wciaż spłacamy jego długi
                • malgolkab Re: A po co ma podejmować pracę? 08.12.11, 10:09
                  plujeczka napisała:

                  > masz racje nie wytłumaczymy- tylko jakoś wciaz jesy mi przykro czytając takie
                  > wpisy odfacetów-nie czuję sie hieną i nie skuubałam ex meza=za top on oskubał n
                  > as do zera, wciaż spłacamy jego długi
                  mi jakoś przykro nie jest, bo się z tym nie utożsamiam i radzę to samowink czytając to forum pojawia się taki obraz: wszyscy faceci zdradzają, nie interesują się dziećmi i ukrywają dochody, a wszystkie kobiety żerują na byłych mężach i robią sobie tipsy za ich pieniądzesmile
                • altz Re: A po co ma podejmować pracę? 08.12.11, 10:12
                  plujeczka napisała:

                  > masz racje nie wytłumaczymy- tylko jakoś wciaz jesy mi przykro czytając takie
                  > wpisy odfacetów-nie czuję sie hieną i nie skuubałam ex meza=za top on oskubał n
                  > as do zera, wciaż spłacamy jego długi

                  Są takie sytuacje, gdy pani nie chce iść do pracy, woli żyć skromniej, ale siedzieć w domu, brać alimenty na dziecko i narzekać na swój los. Wtedy opcja podwyższania alimentów jest najprostsza, jest przecież za darmo(!), można to robić co jakiś czas i niech osiołek pracuje na panią. Nie ma się co dziwić, panie często mówią, że zabierają co swoje (dzieci) i idą do mamy, jeszcze chcą, żeby je wychwalać w niebiosa. Facet zostaje bez dzieci, czasami bez jakiegokolwiek majątku, ale za to z obowiązkiem alimentacyjnym. Daleko nie trzeba szukać, inna_nowa_ja ma takie podejście. Zobaczycie, jak się rozwinie u niej sytuacja, ja nie mam wątpliwości. Myślę, że za jakiś rok będzie chwalić swój los, że ma dzieci, mieszkanie, alimenty i nigdy by się nie zamieniła na obecną sytuację. Będzie miała tylko pretensję do ojca dziecka, że za mało się spotyka, ale przecież ona biedna już nic na to nie może poradzić. Jeśli się pomylę, proszę mi to przypomnieć czy nawet wypomnieć.

                  Gdybym miał córkę, która zarabia, ma stypendium doktoranckie i życzy sobie jeszcze alimenty, to bym ją wykreślił z rodziny.

                  Jasne, że są sytuacje różne, ale po rozwodzie to 97% matek zabiera dzieci, a obawiam się, że 97% ojców ma uczucie, że zostali wydymani i spora część z nich nie płaci odszkodowania za ciążę, jak powinni.
                • maciekqbn Re: A po co ma podejmować pracę? 09.12.11, 18:32
                  plujeczka napisała:

                  > masz racje nie wytłumaczymy- tylko jakoś wciaz jesy mi przykro czytając takie
                  > wpisy odfacetów-nie czuję sie hieną i nie skuubałam ex meza

                  Należysz do mniejszości. Mi moja pijawka tak dała się we znaki, że długo długo nie będę się do żadnej zbliżał (jeśli w ogóle). Wiem, że istnieją kobiety nie-pijawki ale jak trafić na taką?
    • malgolkab Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 09:25
      kliklia napisała:

      > Córka nadal się uczy, troszkę pracuje.. Liczy na zwrot tego d
      > ługu, do tego czasu ja ją utrzymywałam.
      > Czy były moze żadac zwrotu do 3 lat?
      żenada, nie słyszałam, żeby ktoś na studiach doktoranckich był utrzymywany przez rodziców, a pracuję na uczelni już trochę czasu, 90% mojej rodziny to pracownicy uczelni i instytutów naukowych. Studia doktoranckie w żaden sposób nie przeszkadzają w podjęciu normalnej pracy (niekoniecznie na Uczelni), a jesli ktoś nie umie tego pogodzić, to po prostu może powinien sobie odpuścić karierę naukową...
      córka liczy na zwrot długu?? a Ty ją jeszcze w tym spierasz? może po doktoracie przyjdzie czas na habilitację, więc lepiej zbieraj pieniądzewink
      • zalosny.jestes Na forum prawnym jest wątek, gdzie 31 letni 08.12.11, 10:40
        chłopak nadal pobierał alimenty od rodzica i prosi o wsparcie jak sobie poradzić z wnioskiem o wygaśnięcie obowiązku alimentacyjnego. Tradycja żerowania na kimś innym jest w tym społeczeństwie wysysana wraz z mlekiem matki.
        • argentusa Re: Na forum prawnym jest wątek, gdzie 31 letni 08.12.11, 10:44
          Albo przekazywana w hromosomie Y wink
          hihihih, Żałosny masz pomnik naczelnego-mnie-rośmieszacza.
          Ar.
          • zalosny.jestes Nie interesuje mnie Moja pozycja w Twoim systemie 08.12.11, 10:50
            wartości. Już Ci kiedyś pisałem. Dziękuj Bogu, że Twój ex aż tak bardzo chciał się Ciebie pozbyć dla młodszej pani, że płaci Ci takie alimenty, że starcza i na Ciebie i na dziecko a Ty pod płaszczykiem eksa możesz grać wszem i wobec niezależną, przebojową i pewną siebie, nowoczesną kobietę. Dobrze oceniłem?
            • argentusa Re: Nie interesuje mnie Moja pozycja w Twoim syst 08.12.11, 12:59
              Trochę dobrze a troche kulą w płot.
              Nie bardzo wierzę, że cię nie obchodzi ta pozycja. Myślę sobie, że jeśli by tak było, nie ciągnąłbyś ze mną wymiany postów i nie kończył ich pytaniami. smile
              Ar.
        • altz Re: Na forum prawnym jest wątek, gdzie 31 letni 08.12.11, 11:26
          zalosny.jestes napisał:

          > Tradycja żerowania na kimś innym jest w tym społeczeństwie wysysana wraz z mlekiem matki.
          Śmieszne, ale również nieprawdziwe. Oznaczałoby,. że większość w społeczeństwie żeruje na rodzicach, a większość obciążeń dotyka staruszków na emeryturze, co przecież nie jest prawdą. wink

          Na pewno masz rację, że powiela się pewne typy zachowań. Żerowanie na zasiłkach i niechęć do pracy może być dziedziczne, tak samo alkoholizm czy nadużywanie alimentów, z kolei dzieci przedsiębiorczych i bogatych rodzin też sobie łatwiej radzą w życiu, nawet gdy zaczynają od zera.
      • zmeczona100 Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 22:12
        a pracuję na uczelni już trochę czasu, 90% mojej rodziny to pracown
        > icy uczelni i instytutów naukowych.

        Po podpisaniu procesu bolońskiego Polska przeszła na trójstopniowy system studiów:
        1. licencjat
        2. magisterskie
        3. doktoranckie

        Nie wiem, na jakich uczelniach i instytutach pracujesz/ pracujecie, ale np. u mnie nie ma mowy o zatrudnieniu na uczelni kogoś poniżej doktoratu- nawet na wykładowcę czy instruktora. Mało tego- w ramach studiów dziennych są normalne zajęcia i dodatkowe obowiązki dydaktyczne (prowadzenie zajęć ze studentami), a za zaoczne- trzeba płacić.
        • tricolour No i bardzo dobrze... 09.12.11, 00:12
          ... tyle, że jest jedna sprawa: młody człowiek kończąc studia i planując dalszą naukę powinien zapytać rodziców, czy chcą finansować dalszą jego naukę. Zwyczajnie zapytać czy mają ochotę utrzymywać, bo mogą nie chcieć właśnie z tego powodu, że ukończenie studiów daje prawo do wykonywania zawodu i życie na własny rachunek.

          Rodzice, to nie jest wieczna skarbonka gotowa do wszelkiej i bezwarunkowej elastyczności na skinienie młodzianka. Rodzice mają takie samo prawo do swoich planów, jak młody człowiek, a z faktu, że to młody człowiek jest finansowo zależny od pracy swoich rodziców, to wynika z tego podległość jego planów względem siły rodziców do pracy. Tak to powinno wyglądać: młodzian prosi o dalsze utrzymywanie. A do prośby można się przychylić lub nie mając swoje argumenty i swoje życie na uwadze.

          Mówiąc inaczej: musi w życiu młodego człowieka przyjść taki moment, od którego zacznie dawać innym, a nie tylko zgarniać do siebie.
        • malgolkab Re: żądanie zwrotu alimentów.. 09.12.11, 09:32
          zmeczona100 napisała:

          > a pracuję na uczelni już trochę czasu, 90% mojej rodziny to pracown
          > > icy uczelni i instytutów naukowych.
          >
          > Po podpisaniu procesu bolońskiego Polska przeszła na trójstopniowy system studi
          > ów:
          > 1. licencjat
          > 2. magisterskie
          > 3. doktoranckie
          po co mi to piszesz??
          > Nie wiem, na jakich uczelniach i instytutach pracujesz/ pracujecie, ale np. u m
          > nie nie ma mowy o zatrudnieniu na uczelni kogoś poniżej doktoratu- nawet na wyk
          > ładowcę czy instruktora. Mało tego- w ramach studiów dziennych są normalne zaję
          > cia i dodatkowe obowiązki dydaktyczne (prowadzenie zajęć ze studentami), a za z
          > aoczne- trzeba płacić.
          i co z tego? sugerujesz, że każdy na studiach doktoranckich żyje na garnuszku u rodziców? Oczywiście, że w ramach dziennych są obowiązki dydaktyczne, ale tez dostaje się stypendium (u nas ok. 1200 zł), nie jest ich na tyle dużo, by nie można robic czegoś dodatkowo (zlecone, projekty unijne itd.). Studia niestacjonarne są płatne - oczywiście, większośc osób tam studiujących normalnie pracuje po prostu, bo zajęcia są w weekendy.
          Wybacz, ale nie napiszę w których uczelniach i instytutach pracujemy, myślę, że to nie ma znaczenia. Choć jeśli ty publicznie napiszesz swoja uczelnię, to oczywiście się zrewanżujęwink
          • zmeczona100 Re: żądanie zwrotu alimentów.. 09.12.11, 22:32

            forum.gazeta.pl/forum/w,24087,131363911,131422509,Re_Fajna_rodzina_.html

            > Wybacz, ale nie napiszę w których uczelniach i instytutach pracujemy, myślę, że
            > to nie ma znaczenia. Choć jeśli ty publicznie napiszesz swoja uczelnię, to ocz
            > ywiście się zrewanżujęwink

            Nie napiszę. Choćby dlatego, że takich, jak moja, jest jedynie kilka w Polsce.
        • malgolkab Re: żądanie zwrotu alimentów.. 10.12.11, 13:47
          zmeczona100 napisała:

          >
          > Nie wiem, na jakich uczelniach i instytutach pracujesz/ pracujecie, ale np. u m
          > nie nie ma mowy o zatrudnieniu na uczelni kogoś poniżej doktoratu- nawet na wyk
          > ładowcę czy instruktora. Mało tego- w ramach studiów dziennych są normalne zaję
          > cia i dodatkowe obowiązki dydaktyczne (prowadzenie zajęć ze studentami), a za z
          > aoczne- trzeba płacić.
          gwoli ścisłości - żadne przepisy tak naprawdę tego nie regulują i oczywiście istnieje mozliwość odbywania dziennych studiów doktoranckich bez opłat i bez stypendium - na wielu wydziałach państwowych uczelni jest to do załatwienia
          >
          >
    • plujeczka Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 11:19
      do autorki watki= skoro nie płacił 2 lata powinnaś po ukonczeniu nauki na studiach Ii stopnia albo sama wystapić o uchylenie obowiązku alimentacyjnego ( znaczy sie twoja córka) albo powinien to zrobić ojciec dziecka. Jesli tego twoje dziecko nie zrobiło a tak jest to ojcu komornik przez te 2 lata naliczał opłaty manipulacyje czyli tzw koszta a są to wcale niemałe pieniadze = odsetki =jesli uda się do sadu to sad nakaze zwrot.Pytalam o to swojego adwokata dlatego między innymi natychmiast po obronie złozylismy wniosek o umorzenie obowiazku alimentacyjnego względem dziecka co by własnie nie płacić tych przekletych kosztów bo na to nas nie stać. I faktycznie po 2 miesiacach komornik postepowanie umorzył o czym powidomił nas i tzw zobowiazanego do alimentcji czyli ojca dziecka .mamy spokój
      • kliklia Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 11:39
        Corka nie wniesie pozwu o wygaśniecie obowiązku, bo uważa że powinna być alimentowana.
        Chcialam tylko dowiedziec sie jak to jest w praktyce: moim zdaniem to sąd decyduje czy alimenty powinny byc placone czy nie, na wniosek jednej ze stron. Samo nic nie gaśnie, ale nie iwem czy sąd moze wyrokować za czas przeszly, czyli Za te ostatnie 2 lata. Corka nie tylko sie doktoryzuje, ale tez studiuje drugi kierunek.


        PROBLEM BRZMI NASTĘPUJĄCO: CZY SĄD MOŻE, A JEŻELI TAK, TO OD KIEDY (CZY DO 3 LAT, bo to termin dla świadczeń laimtecyjnych wstecz, gdy np. nie wniosło się o ustalenie obowiązku alientac.) ŻĄDAĆ ZWROTU ALIMENTÓW?
        On tych aliemtow nie placi, wiec córka nic od niego nie otrzymuje, prawnie jednak powinen placić i komornik to egzekwuje bezskutecznie, wiec nawet zwracac nic nie bedzie trzeba, bo ani laimetow ani ksoztow komorniczych nie bylosad
        • madzia1708 Ile Twoja córka ma lat? 08.12.11, 12:05
          --------
          Moje K2:
          Kacper i Krzyś smile
          • kliklia Re: Ile Twoja córka ma lat? 08.12.11, 12:06
            madzia1708 napisała:

            > --------
            > Moje K2:
            > Kacper i Krzyś smile


            To nie ma znaczenia.
            • malgolkab Re: Ile Twoja córka ma lat? 08.12.11, 12:11
              kliklia napisała:

              > madzia1708 napisała:
              >
              > > --------
              > > Moje K2:
              > > Kacper i Krzyś smile
              >
              >
              > To nie ma znaczenia.
              ma i to duże - dla sądu też. jak będzie jeszcze studiować 3,4 i 10 kierunek do 40 stki to też będzie rościć sobie prawo do alimentów. Trudno jej się dziwić, skoro tak ją uczysz i wspierasz
              • madzia1708 no jak nie ma znaczenia 08.12.11, 12:13
                jak ma ponad 25 lat, to ojciec powinien zrobic z tym porzadek, bo juz nie ma obowiązku łożyć na utrzymanie córki
                ------
                Moje K2:
                Kacper i Krzyś smile
        • ro35 Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 12:26
          to co córka uważa nie ma najmniejszego znaczenia,
          a dla sądu będzie świadczyło o roszczeniowym podejściu do życia,
          ma skończone studia, zawód a TO, że podjęła decyzję o dalszej nauce i karierze naukowej, jest JEJ - dorosłej osoby decyzją i nie ma wpływu na dalsze PRZYMUSOWE świadczenie alimentacyjne rodziców. a jakże, rodzice nadal mogą wspierać finansowo dziecko ale na zasadzie dobrowolności.
          • malgolkab Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 12:29
            ro35 napisał:

            > to co córka uważa nie ma najmniejszego znaczenia,
            > a dla sądu będzie świadczyło o roszczeniowym podejściu do życia,
            > ma skończone studia, zawód a TO, że podjęła decyzję o dalszej nauce i karierze
            > naukowej, jest JEJ - dorosłej osoby decyzją i nie ma wpływu na dalsze PRZYMUSOW
            > E świadczenie alimentacyjne rodziców. a jakże, rodzice nadal mogą wspierać fina
            > nsowo dziecko ale na zasadzie dobrowolności.
            eh, możemy sobie pisać, pani mamusia już udzieliła odpowiedzi: Corka nie wniesie pozwu o wygaśniecie obowiązku, bo uważa że powinna być alimentowana.
        • vadera12345 Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 23:43
          Sąd uchyli alimenty ( jeżeli uwzględni żądanie zobowiązanego do alimentacji ) od dnia złożenia w Sądzie pisma wszczynającego postępowanie o zniesienie obowiązku alimentacyjnego.
      • kliklia Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 11:42
        plujeczka napisała:

        Pytalam o to swojego adwokata dlatego między
        > innymi natychmiast po obronie złozylismy wniosek o umorzenie obowiazku alimenta
        > cyjnego względem dziecka co by własnie nie płacić tych przekletych kosztów bo n
        > a to nas nie stać. I faktycznie po 2 miesiacach komornik postepowanie umorzył o
        > czym powidomił nas i tzw zobowiazanego do alimentcji czyli ojca dziecka .mamy
        > spokój

        Nie za bardzo wiem o czym mówisz.
        Komornik umorzył egzekucje na wasz wniosek, ale to sąd jedynie sad moze wygasić obowiązek alimentacyjny!
        • plujeczka Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 11:55
          posłuchaj uwaznie- nie tylko sąd orzeka o wygasnięciu zobowiązań, równie dobrze moze o to wystapić do komornika tzw. WIERZYCIEL czyli w moim przyadku dziecko i tak uczyniłysmy, napisałysmy pismo o umorzeniu co [prawda w pismie napisałysmy błędnie ,że cyt"..prosimy o nie nadysłanie alimentów .....ale po konsultacji z adwokatem okazało sie ,że komornik nie mógł tego zrobic bo musi w pismie byc uzyte słowo cyt".........wnosze o umorzenie..........i takzrobiłysmy.Dlatego trwalo to około 3 miesięcy.To ,ze komornik niczego nie sciaga od 2 lat od twojego ex meża to nie znaczy ,że nie rosna ex meżowi koszty.Rozumiesz dla komornika doóki nie ma postanowienia z sadu lub od córki umorzenia egzekucji nalicza cały czas np. 800 zł alimetów =koszty komornicze=odestki i to rosnie twojemu mężoi ale jesli wystapi mąż do sadu i zaząda wrotu od córki to bedziecie oddawać.
          Podkreslam jeszcze raz majac tytul magistra na pierwszych studiach córka ma mozliwości podjecia pracy i koniec no chyba ,że jest niepełnosprawa lub ciezko chora a tak nie jest.
          Córka może konczyć rownoległe 1 kierunków studiów ale i tak obowiązek wygasa z ukończeniem 25 roku zycia cy 26 i koniec. Twój ex maz jest na prawie. Nie gniewaj się ale wg. mnie obie zerujecie na ojcu bo sadze ze płacil systematycznie przez całe pierwsze studia.
          Jednym slowem dziecko do pracy marsz i tyle a doktoryzowac się będzie na swój własny koszt i pobierając stypendium doktoranckie.
          • kliklia Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 12:03
            Ten adwokat jakiś niedouczony, albo źle zrozumieliście. Nie ma wieku, od którego wygasa obowiązek!! Jest sąd.
            To, ze wystąpiliście do komornika o umorzenie oznacza, tylko tyle, ze w razie gdyby ojciec dziecka wygrał sprawę i nadpłacił alimenty, a wy byście je pobierali przez komornika, musielibyście oddawać nadpłacone pieniądze, wyegzekwowane przez komornika. A tak sie zabezpieczyliście na ta ewentualność.
            Macie wyrok sadu o zwolnieniu z alimentacji?
            • plujeczka Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 12:10
              nie rozmiem twojego wzburzenia- ja zrobiłam tak jak podpowiadało mi sumienie i adwokat.Nie stac mnie na jakiekolwiek zwroty .Wy zrobicie jak uznacie za stosowne i tyle.
              Ale zastanów się dobrze gdyby corka po 3 studiach podjeła 4, 5 lub kolejne i zbizyla się do 45 lat to tez uważasz ,że ojciec powinien płacić bo się uczy? Coś tutaj jest nie tak, wg mnien ie masz racji ale napisałam Ci to co wiedzialam i to co samap rzećwiczyłam, podkreslam sąd może wydac postanowienie ALE RÓWNIEZ twoja córka moze wnieśc o umorzenie obowiazku alimentacji . Rozumiem ,że tego nie zrobicie ale to wasza sprawa. dla mnie to zerowanie i tyle.Mój ex maz nie byl w porzadku i nie jest ani do dziecka ani do mnie nakopał nam ile włazło ale ja budze się rano i moge spojrzeć sonbie w twarz .Jest coś takiego jak honor ale to wpoili mi rodzice =pewnie żle mnie wychowali ale postępuję z honorem i się nie zmienię.A wy róbcie jak uważacie
              • kliklia Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 12:18
                plujeczka napisała:

                > nie rozmiem twojego wzburzenia- ja zrobiłam tak jak podpowiadało mi sumienie i
                > adwokat.Nie stac mnie na jakiekolwiek zwroty .Wy zrobicie jak uznacie za stosow
                > ne i tyle.
                > Ale zastanów się dobrze gdyby corka po 3 studiach podjeła 4, 5 lub kolejne i zb
                > izyla się do 45 lat to tez uważasz ,że ojciec powinien płacić bo się uczy? Coś
                > tutaj jest nie tak, wg mnien ie masz racji ale napisałam Ci to co wiedzialam i
                > to co samap rzećwiczyłam, podkreslam sąd może wydac postanowienie ALE RÓWNIEZ t
                > woja córka moze wnieśc o umorzenie obowiazku alimentacji . Rozumiem ,że tego ni
                > e zrobicie ale to wasza sprawa. dla mnie to zerowanie i tyle.Mój ex maz nie byl
                > w porzadku i nie jest ani do dziecka ani do mnie nakopał nam ile włazło ale ja
                > budze się rano i moge spojrzeć sonbie w twarz .Jest coś takiego jak honor ale
                > to wpoili mi rodzice =pewnie żle mnie wychowali ale postępuję z honorem i się
                > nie zmienię.A wy róbcie jak uważacie

                My chcielibyśmy zrobić tak, jak mówi prawo. Zgodnie z prawem.
                U was, z tego co piszesz, obowiązek laimetacyjny trwa, a jedynie nie jest egzekwowany.

                U nas pewnie zakończy się tym - w najgorszej wersji, ze ojciec wniesie o ustanie obowiązku do 2 lat i sam sobie anuluje dług, który powstał u komornika. I tyle. Miejmy nadzieje, ze miną więcej 3 lata.
                • malgolkab Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 12:20
                  kliklia napisała:


                  >

                  >
                  > U nas pewnie zakończy się tym - w najgorszej wersji, ze ojciec wniesie o ustani
                  > e obowiązku do 2 lat i sam sobie anuluje dług, który powstał u komornika. I tyl
                  > e. Miejmy nadzieje, ze miną więcej 3 lata.
                  u nas? a co masz wspólnego z alimentami na dorosłą córkę?
                  • argentusa Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 13:03
                    > u nas? a co masz wspólnego z alimentami na dorosłą córkę?
                    no i to jest przypadek, o którym piszą zazwyczaj panowie. Alimenty na dziecko słuzą matce.
                    Ale niech tam, bulwersuje mnie to tak samo jak wrzucanie wszystkich rozwiedzionych ojców do jednego kociołka "migających" się jak również jak "wrabianie faceta" w dziecko.
                    Ar.
                    • kliklia Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 13:05
                      argentusa napisała:

                      > > u nas? a co masz wspólnego z alimentami na dorosłą córkę?
                      > no i to jest przypadek, o którym piszą zazwyczaj panowie. Alimenty na dziecko s
                      > łuzą matce.
                      > Ale niech tam, bulwersuje mnie to tak samo jak wrzucanie wszystkich rozwiedzion
                      > ych ojców do jednego kociołka "migających" się jak również jak "wrabianie face
                      > ta" w dziecko.

                      Chyba ise pomyliłeś. Corke utrzymuje ja. Wiec nie wiem co ma mi służyć?
                      Typowesmile
                      • malgolkab Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 13:13
                        kliklia napisała:

                        > Corke utrzymuje ja. Wiec nie wiem co ma mi służyć?
                        > Typowesmile
                        uczestnicy studiów doktoranckich to z założenia dorosłe osoby, będące w stanie się utrzymać; gro z nich utrzymuje juz swoje rodziny. skoro Tobie pasuje chowanie pasożyta - Twoja sprawa, ale nie oczekuj, ze ojcu tez to musi pasować
                        • tricolour Bardzo fajny watek... 08.12.11, 18:51
                          ... mamuśka utrzymuje lenia i oczekuje, a także stymuluje, że ojciec będzie łożył na "dziecko" robiące doktorat. Wyższe wykształcenie już nie wystarcza, by się samodzielnie utrzymać. Potrzebny jest doktorat, ale nie wiadomo na czym to się skończy. Może będzie potrzebna profesura?

                          A najlepsze, że mamuśka zapierdzielać będzie jeszcze latami na darmozjada, bo tatuś jednak wynalazł sposób, by się wymigać od naciągactwa.

                          Ten wątek to także przestroga: do czego prowadzi toksyczne macierzyństwo.
                • plujeczka Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 12:41
                  jesli to co napisałaś jest prawdą to maz powinien wystąpić o wygaśniecie obowiązku alimentacyjnego do sądu- ja nie zamierzałam wystepowac o to do sądu bo to nie mój interes-ja zabezpieczyłam się przed konsekwencjami do nas ewentualnie z jego strony, chcę spać spokojnie .Tym bardziej ,że nie mamy kontaku z ex od wielu, wielu lat i niech tak pozostanie.
                  Nie bardzo zgodę się z autorką wątku - z jej sposobu myslenia wynika ,że ojciec ma obowiazek łożenia na dziecko nawet kiedy to samo dziecko bedzie na 4, 5. 10 studiach będąc już w "starszym' wieku np. 45 lat bo studiowac można o woli.
                  • kliklia Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 12:47
                    plujeczka napisała:

                    > jesli to co napisałaś jest prawdą to maz powinien wystąpić o wygaśniecie obowią
                    > zku alimentacyjnego do sądu- ja nie zamierzałam wystepowac o to do sądu bo to n
                    > ie mój interes

                    Właśnie o to mi chodziło. Jeżeli sad nakaże zwrto laimetow, wyślę pismo do komornika z nowym wyrokiem i komornik odpowiednio anuluje kwtoe, która miąłby wyegzekwować. Dlatego nawet ciesze sie, ze egzekucja jest bezskuteczna.
                    Tyle tylko, ze musi alby mi jakis spec od KRiO to potwierdzićsmile
                    • malgolkab Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 12:50
                      kliklia napisała:


                      > Tyle tylko, ze musi alby mi jakis spec od KRiO to potwierdzićsmile
                      ponieważ rodzice maja twoim zdaniem obowiązek łożyć na dorosłe dzieci, studiujące któryś kierunek z rzędu, proponuję dac córce na konsultacje u adwokata. Albo sama się udaj, bo widzę, że traktujesz tę sprawę jako swoją własną
                      • kliklia Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 12:51
                        malgolkab napisała:

                        > kliklia napisała:
                        >
                        >
                        > > Tyle tylko, ze musi alby mi jakis spec od KRiO to potwierdzićsmile
                        > ponieważ rodzice maja twoim zdaniem obowiązek łożyć na dorosłe dzieci, studiują
                        > ce któryś kierunek z rzędu, proponuję dac córce na konsultacje u adwokata. Albo
                        > sama się udaj, bo widzę, że traktujesz tę sprawę jako swoją własną

                        Tak jest to moja, własna, osobista sprawa. Jesteśmy z córką rodzinasmile Corka się martwi.
                        • malgolkab Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 12:54
                          kliklia napisała:

                          > Tak jest to moja, własna, osobista sprawa. Jesteśmy z córką rodzinasmile Corka się
                          > martwi.
                          sprawa jest córki, tak jak i alimenty. Ty możesz pomóc co najwyżej
                          • kliklia Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 12:55
                            malgolkab napisała:

                            > kliklia napisała:
                            >
                            > > Tak jest to moja, własna, osobista sprawa. Jesteśmy z córką rodzinasmile Cor
                            > ka się
                            > > martwi.
                            > sprawa jest córki, tak jak i alimenty. Ty możesz pomóc co najwyżej

                            Pomagam.
                          • malgolkab Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 12:56
                            malgolkab napisała:

                            > kliklia napisała:
                            > Corka się martwi.
                            Proponuję, zeby się w końcu wzięła za robotę, będzie mniej czasu na martwienie się
                            • kliklia Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 13:01
                              malgolkab napisała:

                              > malgolkab napisała:
                              >
                              > > kliklia napisała:
                              > > Corka się martwi.
                              > Proponuję, zeby się w końcu wzięła za robotę, będzie mniej czasu na martwienie
                              > się


                              Patrząc na postawę byłego, alimenciarza od ur. córki, wnioskuje, że chyba po raz pierwszy weźmie z niego przykład i egzekucja względem niej stanie się bezskutecznasmile
                              • malgolkab Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 13:07
                                kliklia napisała:

                                > malgolkab napisała:
                                >
                                > > malgolkab napisała:
                                > >
                                > > > kliklia napisała:
                                > > > Corka się martwi.
                                > > Proponuję, zeby się w końcu wzięła za robotę, będzie mniej czasu na martw
                                > ienie
                                > > się
                                >
                                >
                                > Patrząc na postawę byłego, alimenciarza od ur. córki, wnioskuje, że chyba po ra
                                > z pierwszy weźmie z niego przykład i egzekucja względem niej stanie się bezskut
                                > ecznasmile
                                dziwna metoda wychowawcza, ja syna uczę, że to, ze ktoś robi coś źle, nie znaczy, że on ma tez tak robić. Ma niecałe 6 lat, w przeciwieństwie do ciebie i twojej małej córeczki, już zaczyna rozumieć te zasady
                              • malgolkab Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 13:15

                                > >
                                > > > kliklia napisała:
                                > > > Corka się martwi.
                                >
                                >
                                a nie martwi jej, że 99% ludzi w jej wieku pracuje na siebie i w dużej mierze na swoje dzieci, a ona pasożytuje na rodzicach?
                        • mola1971 Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 12:57
                          kliklia napisała:
                          > Tak jest to moja, własna, osobista sprawa. Jesteśmy z córką rodzinasmile Corka się
                          > martwi.

                          A córka ile ma lat? Dwanaście?
                          Kobieto, Sierotkę Marysię wychowałaś. Mam nadzieję, że mój syn nigdy na Twoją córkę nie trafi.
                          • tricolour Fajna rodzina... 08.12.11, 18:53
                            ... stara krowa żeruje ma matce. Matka świata nie widzi poza córką i tegoż świata nie ma harując.
                            • argentusa Re: Fajna rodzina... 08.12.11, 19:39
                              Tri, pohamuj obrażanie dziewczyny, bo jej nie znasz. Nazywanie jej krową nie jest w najlepszym tonie. Nawet w dobrym nie jest. No, ale jak wiadomo są kobiety, które lubią wulgarnych facetów. bleeee.
                              • tricolour A o jakich kobietach mówisz... 08.12.11, 20:18
                                ... pisząc "No, ale jak wiadomo są kobiety, które lubią wulgarnych facetów"?
                              • zalosny.jestes Nazwał sprawę po imieniu. 08.12.11, 21:45
                                To wszystko.
                                • madzia1708 ja popieram 09.12.11, 10:11
                                  wszak Pani K wychowala nierobai tyle.Jeszcze zadaje pytanie, czy może żądać zwrotu NIENALEŻNIE pobranych alimentow. Oczywiście, że może.
                                  A Ty Kobieto, zamiast uczyć córeczkę żerowania na innych, goń Ją do roboty
                            • mola1971 Re: Fajna rodzina... 08.12.11, 19:44
                              Oj tam, nie znasz się. Wychowała sierotę życiową, ale przed sąsiadkami i rodziną może się pochwalić, że na własnej piersi, sama naukowca wyhodowała wink
                              • hjacyntka Re: Fajna rodzina... 08.12.11, 19:46
                                Jaką sierotą życiową? Dziewczyna ma prawo do alimeotw i z tego prawa korzysta. Honorowej udawać nie musi, bo nie żyjemy w średniowieczu.
                                • mola1971 Re: Fajna rodzina... 08.12.11, 19:57
                                  Prawo do zasiłków pewnie też ma, jeśli dobrze poszuka.
                                  Jeśli ktoś za cel postawił sobie wychowanie dzieci na niesamodzielne jednostki, w dorosłości żerujące na innych, to można znaleźć jeszcze wiele rzeczy, do których ma prawo.
                                  Mnie się wydawało zawsze, że dzieci należy wychować na ludzi samodzielnych. I na takich ludzi wychowuję swoje dzieci.

                                  Tego porównania honoru do średniowiecza nie rozumiem. To nie od czasów, w jakich żyjemy zależy tylko od konkretnych ludzi. Zawsze były, są i będą żerujące na innych jednostki. Byli, są i będą również ludzie honorowi.
                                  • paulinaa811 Re: Fajna rodzina... 08.12.11, 20:07
                                    hmmm, jeśli rodzic mi mówi, ze na nim "zeruje" lub daje do zrozumienia, to ja nie chce takiego rodzica.

                                    Ja do dzisiaj "zeruje" na moich. Bardzo mi pomagają. Autorka wątku pomaga córce, czy dobrze, czy źle to już niech same pozostawia sobie, nie wam to oceniać.
                                    • altz Re: Fajna rodzina... 08.12.11, 20:13
                                      paulinaa811 napisała:

                                      > Autorka wątku pomaga córce
                                      > , czy dobrze, czy źle to już niech same pozostawia sobie, nie wam to oceniać.

                                      Ma taką rybkę w akwarium. big_grin
                                    • tricolour Pomoc jest dobrowolna... 08.12.11, 20:15
                                      ... i jesli rodzice chcą, to mogą Ci pomagac do ostatniej kropli krwi. Ich sprawa.

                                      Ale pomocą nie jest niegodziwe wykorzystanie prawa. Tą niegodziwością jest gdy dorosły człowiek bardziej woli harówę rodzica na niego niż własną pracę.
                                    • mola1971 Re: Fajna rodzina... 08.12.11, 20:20
                                      Pomoc to nie jest żerowanie.
                                      Pomaga się ludziom potrzebującym pomocy a zdrowa, dorosła kobieta pomocy nie potrzebuje. Ktoś, kto korzysta z czyjejś pomocy mimo, że sam mógłby sobie poradzić jest pasożytem.
                                      I dopisywanie do tego ideologii tego nie zmieni.

                                      Jeśli ktoś chce karmić pasożyta, jego sprawa, niech karmi. Tylko niech nazywa rzeczy po imieniu.
                                      • zmeczona100 Re: Fajna rodzina... 08.12.11, 22:22
                                        Molka, zapędziłaś sie ostro.
                                        Szkoda tych dorosłych pasożytów, którzy z racji rozwodu rodziców muszą liczyć już tylko na siebie.
                                        Ale co tam, kiedyś oni- ci "rodzice"- też będą potrzebować pomocy. Też będą wtedy pasożytami.

                                        To, że w normalnej rodzinie nikt nikogo nie wyzywa od pasozytów, to jasne i oczywiste; ale wystarczy tylko, aby rodzice zmienili swój stan cywilny i nagle się okazuje, że mają sobie radzic sami.
                                        O tym, że studia doktoranckie nie są niezbędne, nie są wazne może uważać tylko ktoś, kto nie ma pojęcia o pracy naukowej, o tym, ile może dać satysfakcji, ale także solidnych środków finansowych. I o tym, że to dla tych, którzy się decydują na taką drogę życia jest tak samo wazne, jak dodatkowy angielski w gimnazjum czy nauka pływania w podstawówce.
                                        No ale po co to aż tak poświęcać się dzieciom, aż tak wyliczać każdą złotówkę. Miałyby mieć lepiej od rodziców??
                                        • mola1971 Re: Fajna rodzina... 08.12.11, 22:33
                                          Zmęczona, ja doktorat zaczęłam robić mając trójkę dzieci i będąc niezależną od rodziców, dorosłą (choć bardzo młodą) kobietą, więc mnie nie pouczaj, proszę. Trafiłaś kulą w płot.
                                          Nie chodzi o to czy ktoś jest po rozwodzie, w trakcie, przed czy w ogóle rozwodzić się nie zamierza. Dorosłe dziecko ma dążyć do samodzielności a nie do wiszenia na rodzicach i tyle.
                                          Mój Młody też mógłby bawić się w studia dzienne i korzystać z uroków studenckiego życia, ale wybrał studia zaoczne i pracę. Informatykiem spokojnie można zostać po studiach zaocznych (i tak doświadczenie jest ważniejsze) a i doktor jak będzie chciał to zrobi. Ale nie moim kosztem. Proste jak budowa cepa. Kocham moje dzieci nad życie, ale nigdy nie pozwolę im się wykorzystywać. Pomoc - tak. Pasożytnictwo - nie.
                                          • mola1971 Re: Fajna rodzina... 08.12.11, 22:34
                                            *doktorat a nie doktor

                                            Tak jest jak się pisze jednocześnie głaszcząc kota i gadając z dzieciem big_grin
                                            • tautschinsky Re: Fajna rodzina... 08.12.11, 23:12

                                              Koty bywają zajmujące big_grin
                                              • mola1971 Re: Fajna rodzina... 08.12.11, 23:17
                                                Jak się ma trzy to nawet szczególnie bardzo uncertain
                                                A ja chcę takiego kota big_grin
                                          • kowalka33 Re: Fajna rodzina... 09.12.11, 18:12
                                            Mola- nigdy nie uwierzę że zaoczne studia sa warte tyle ile dzienne , nigdy w to nie uwierzę. Tkzw. studiowanie dziennie nie musi oznaczać studenckich imprez czy bumelowania ale rozwój intelektualny , kontakt z innymi ludzmi i nawiązywaniu przyjazni i kontaktów....Nie chciałabym by moje dziecko nie mogło pomieszkać w jakimś ciekawym mieście, korzystać przynajmniej przez 2 pierwsze lata z pełnego studiowania , mieć możliwość wyjazdu na wymianę studencką. Zaoczne studia- w większości przypadków, poniżej poziomu z ubogim programem, w weekendy zero możliwości wymian i programów. Młodzież pracuje a w weekendy się uczy, rozumiem ze cała masa ludzi tak musi ale nie opowiadajmy bajek że tak jest lepiej. Rozumiem że ojciec nie chce utrzymywać doktorantki , w sumie jego prawo zwłaszcza że kontakty są pewnie zerowe.....Ale jedno mnie dziwi, w twoich postach Mola jak bęben przewija sią watek 300 zł. na dziecko, tego ze twój eks nie płaci i płaci jego matka. Wytłumacz mi Mola , twój syn lat 19 student zaoczny , pracujący zabiera 300 z emerytury babci-to jest w zasadzie obrzydliwe. No ale tego Mola nie widzisz.....Twój eks jak nic powinien zwrócić się do sadu o wygaśnięcie zobowiązanie względem lenia i pasożyta udającego studencika w soboty....
                                            • mola1971 Re: Fajna rodzina... 09.12.11, 19:44
                                              Kowalka, zacznę od końca... To była decyzja teściowej, że chce płacić za syna. Ja mogłam iść do komornika. Nie poszłam. Babcia emerytką jest, ale bynajmniej nie biedującą. Ma bardzo wysoką emeryturę po zmarłym teściu, zawodowym żołnierzu.
                                              Co do obrzydliwości... Zapomniałaś o tym, że ja oprócz syna mam też jeszcze dwie córki i na nie ex płaci alimenty. Tak więc możesz sobie odpuścić swoje złośliwości skierowane do mojego syna.

                                              Co do pensji syna to obecnie niemal w całości idzie ona na czesne na uczelni. A czesne jest bardzo wysokie bo wybrał sobie uczelnię, o której marzył a na którą na studia dzienne nie mógłby sobie pozwolić. Zatem nie zawsze też jest tak, że studia dzienne są lepsze od zaocznych. W tym konkretnym przypadku miał wybór - studia dzienne na uczelni, która nie do końca mu pasuje lub praca i studia zaoczne na wymarzonej uczelni. Wybrał opcję drugą i uważam, że bardzo dobrze zrobił.

                                              Jak widzisz to co sobie w głowie ułożyłaś niewiele ma wspólnego z rzeczywistością.
                                            • maciekqbn Re: Fajna rodzina... 09.12.11, 21:06
                                              To, jaki studia się ukończy to sprawa drugorzędna. O wiele istotniejsze są zdolności, chęc samodzielnego poszerzania wiedzy i przede wszystkim doświadczenie zawodowe.
                                              Na rynku pracy o wiele większe szanse ma (i stanowi większą wartość dla pracodawcy) dobry pracownik po studiach zaocznych z 5 letnim doświadczeniem niż świeżo upieczony mgr inż. po studiach dziennych.
                                          • zmeczona100 Re: Fajna rodzina... 09.12.11, 22:00
                                            mola1971 napisała:

                                            > Zmęczona, ja doktorat zaczęłam robić mając trójkę dzieci i będąc niezależną od
                                            > rodziców, dorosłą (choć bardzo młodą) kobietą, więc mnie nie pouczaj, proszę. T
                                            > rafiłaś kulą w płot.

                                            Mola, za moich czasów też było inaczej, niż aktualnie- i co z tego? Ma być tak, jak dawniej, chociaż wszystko się zmieniło?

                                            Nie trafiłam kulą w płot, bo od wielu lat szanujące się uczelnie nie przyjmowały doktorantów z zewnątrz, a od paru nie ma mozliwości zrobienia doktoratu inaczej, niż przez studia doktoranckie (nie wiem, jak jest na popularnych uczelniach z popularnymi kierunkami). to znaczy, że doktoratu z doskoku nie zrobisz, tylko musisz mieć związek z uczelnią- przez studia doktoranckie.
                                            I dalej ad studiów dokt. zaocznych- nie znam ani jednego przypadku przyjęcia absolwenta takich studiów do pracy u nas na całej uczelni, tj. odkąd wprowadzono studia doktoranckie, dzienne i zaoczne. Dwa lata temu do swojej pracowni przyjmowałam dwójkę świeżych doktorów, a rok temu- jednego. Kryterium wyboru nie stanowiła średnia ze studiów, ale to, czy się sprawdza jako osoba w pracy naukowo- dydaktycznej. Tego nijak nie jestem w stanie ocenić u studenta zaocznego, bo on ma jedynie do wypracowania swoje niewielkie pensum obowiązkowe. Doktoranci dzienni wykonują szereg innych obowiązków, np. prowadzą koło naukowe, biorą udział w pracach badawczych, piszą publikacje naukowe, wchodzą w skład zespołów organizujących szkolenia czy sympozja. Obserwując takich doktorantów przez te kilka lat, kiedy są u nas w katedrze, mam możliwość wybrać później taką osobę (jeśli jest ogłoszony konkurs na etat), która gwarantuje, że zespół nadal będzie pracował efektywnie, nadal będzie zgrany i będziemy mogli nadal się rozwijać. Nawet nadgodzin do realizacji nie otrzymuje każdy, kto się zgłosi, a proponuję je jedynie dobrym absolwentom, co do których nie mam żadnych wątpliwości.

                                            Tak więc, Molka, doktorat doktoratowi nie jest równy. Chcesz swoją przyszłość związać z dobrą uczelnią, to tylko studia dzienne; zależy Ci na doktoracie do szuflady albo do zatrudnienia w Pcimiu Dolnym, to rób je zaocznie.


                                            Informatykiem spokojnie można zost
                                            > a i doktor jak b
                                            > ędzie chciał to zrobi.

                                            Proste jak budowa cepa, że z takim doktoratem za wiele nie zwojuje smile
                                            I o to mi chodzi cały czas. Zależy na samej satysfakcji, to faktycznie- niech sam się stara i finansuje.
                                            • mola1971 Re: Fajna rodzina... 09.12.11, 22:09
                                              No toż właśnie o to chodzi, że nie każdy robi doktorat po to by pracować na uczelni. Niektórzy robią dla siebie, dla własnej satysfakcji a pracują poza uczelnią.

                                              Zresztą to już nawet nie chodzi o ten doktorat. Kobieta wychowała nieporadną życiowo drugą kobietę (dorosła córka się martwi, więc mama na forum pomocy szuka) i przede wszystkim tej córce tym krzywdę zrobiła.
                                              • zmeczona100 Re: Fajna rodzina... 09.12.11, 22:18
                                                mola1971 napisała:

                                                > No toż właśnie o to chodzi, że nie każdy robi doktorat po to by pracować na ucz
                                                > elni. Niektórzy robią dla siebie, dla własnej satysfakcji a pracują poza uczeln
                                                > ią.

                                                Zjechałaś babkę, chociaż nie wiesz, dlaczego jej córka zdecydowała się na studia doktoranckie...

                                                > Zresztą to już nawet nie chodzi o ten doktorat. Kobieta wychowała nieporadną ży
                                                > ciowo drugą kobietę (dorosła córka się martwi, więc mama na forum pomocy szuka)
                                                > i przede wszystkim tej córce tym krzywdę zrobiła.

                                                Uuu.... Tak, jakby mama nie miała prawa pomagać córce tak, jak umie...
                                                Zupełnie pomijając to, że w sytuacji tej konkretnej pani i jej córki i tak alimenty są co najmniej mało realne ("trochę pracuje").
                                                • mola1971 Re: Fajna rodzina... 09.12.11, 22:23
                                                  No właśnie dlatego zjechałam bo sierotę życiową wychowała. Dorosła kobieta swoje problemy rozwiązuje sama a nie przy pomocy mamy.
                                            • malgolkab Re: Fajna rodzina... 10.12.11, 13:55
                                              zmeczona100 napisała:


                                              > Tak więc, Molka, doktorat doktoratowi nie jest równy. Chcesz swoją przyszłość z
                                              > wiązać z dobrą uczelnią, to tylko studia dzienne; zależy Ci na doktoraci
                                              > e do szuflady albo do zatrudnienia w Pcimiu Dolnym, to rób je zaocznie.
                                              >
                                              tu się z Tobą zgodzę - jesli ktoś chce zostać u Uczelni (bo już np. w Instytutach naukowych nie związanych z uczelniami niekoniecznie) - studia dzienne dają ogromną przewagę. Tylko doktorant na dziennych doktoranckich i tak ma mozliwość robienia czegoś dodatkowo (oczywiście jeśli chce) - wcale nie musi byc na czyimś utrzymaniu.


                                              >
                                              >
                                        • malgolkab Re: Fajna rodzina... 09.12.11, 10:14
                                          zmeczona100 napisała:


                                          >

                                          > O tym, że studia doktoranckie nie są niezbędne, nie są wazne może uważać tylko
                                          > ktoś, kto nie ma pojęcia o pracy naukowej, o tym, ile może dać satysfakcji, ale
                                          > także solidnych środków finansowych. I o tym, że to dla tych, którzy się decyd
                                          > ują na taką drogę życia jest tak samo wazne, jak dodatkowy angielski w gimnazju
                                          > m czy nauka pływania w podstawówce.
                                          jestem córką profesora z 40-letnim stażem pracy na renomowanej, państwowej uczelni (typowo naukowiec, pracuje tylko w 1 miejscu i spędza tam całe dniesmile i zostałam wychowana w całkiem inny sposób. Nigdy nie miałam postawy roszczeniowej, do tej pory jej nie mam. Jestem wdzięczna rodzicom, że umożliwili mi i bratu wiele rzeczy, że do tej pory w różny sposób nam pomagają (ale gdyby nie pomagali, to nadal i ja i brat żylibyśmy na całkiem niełżym poziomie). I mimo, ze mam ojca profesora, w czasach studenckich pracowaliśmy nie raz w restauracjach, ogródka letnich itd. I to dlatego, że sami chcieliśmy, bo rodzice nigdy tego nam nie nakazali czy nie oczekiwali.
                                          >
                                          • zmeczona100 Re: Fajna rodzina... 09.12.11, 21:43
                                            Jaki związek ma Twoja wypowiedź z moją? Czy to, że rzekomo pochodzisz z profesorskiej rodziny (w co szczerze wątpię) automatycznie powoduje, że masz zielone pojęcie o tym, jak obecnie można uzyskać doktorat?
                                            • malgolkab Re: Fajna rodzina... 10.12.11, 14:04
                                              zmeczona100 napisała:

                                              > Jaki związek ma Twoja wypowiedź z moją? Czy to, że rzekomo pochodzisz z profeso
                                              > rskiej rodziny (w co szczerze wątpię) automatycznie powoduje, że masz zielone p
                                              > ojęcie o tym, jak obecnie można uzyskać doktorat?
                                              napisałam już wcześniej, że pracuje na uczelni (w to też pewnie wątpiszsmile nie moja sprawa Cię o czymkolwiek przekonywać - nie tylko Ty masz pojęcie o zdobyciu doktoratu.
                                              A o tym, że moj ojciec jest profesorem wspomniałam tylko dlatego, żeby pokazać, że tacy ludzie jeśli są rozsądni potrafią normalnie wychowywać swoje dzieci, a nie uczyć jedynie postawy roszczeniowej...bez problemu podam ci (poza forum oczywiście) nazwisko, możesz prześledzić karierę naukową mojej rodziny jeśli ci tak zależywink
                                              ty podkreslasz wielokrotnie swoje związki ze szkolnictwem wyższym, dlaczego ktoś inny nie może? bo tracisz pozycję wszystkowiedzącej?
                                              co do robienia doktoratu - myslę, że tak - mam zielone pojęcie, czego Tobie udowadniać mi się już nie chce, bo jak wiadomo powszechnie, stopień naukowy nie czyni z nikogo automatycznie człowieka na poziomie...
                                              • zmeczona100 Re: Fajna rodzina... 10.12.11, 21:00
                                                malgolkab napisała:


                                                > napisałam już wcześniej, że pracuje na uczelni (w to też pewnie wątpiszsmile nie m
                                                > oja sprawa Cię o czymkolwiek przekonywać - nie tylko Ty masz pojęcie o zdobyciu
                                                > doktoratu.

                                                Owszem, może i masz. Jednak niewiele wiesz o tym, że nie każdy doktorat na nie każdej uczelni ma jednakową wartość. A wnioskuję to po Twoich peanach na cześć doktoratów zaocznych i tego, co ponoć można dodatkowo robić, studiując dziennie. Niech dotrze wreszcie, że uczelnie mają zapewnioną autonomię i w każdej może być inaczej- także w kwestii doktoratów, ich przydatności, systemu opłat; podobnie jak z punktowaniem doktorantów w zalezności od tego, w jakim systemie studiowali czy nawet od tematyki swojej pracy.

                                                > A o tym, że moj ojciec jest profesorem wspomniałam tylko dlatego, żeby pokazać,
                                                > że tacy ludzie jeśli są rozsądni potrafią normalnie wychowywać swoje dzieci, a
                                                > nie uczyć jedynie postawy roszczeniowej...bez problemu podam ci (poza forum oc
                                                > zywiście) nazwisko, możesz prześledzić karierę naukową mojej rodziny jeśli ci t
                                                > ak zależywink

                                                bo jak wiadomo powszechnie, stopień naukowy nie cz
                                                > yni z nikogo automatycznie człowieka na poziomie...

                                                O widzisz- pochodzenie z profesorskiej rodziny nie robi człowieka od razu szanowanym, godnym podziwu i wiarygodnym. Jeśli to rodzina profesorska z prawdziwego zdarzenia, to człowiek wyrasta przede wszystkim w atmosferze poszanowania drugiego człowieka bez względu na to, kim są jego przodkowie. Mało tego, to zobowiązuje- głównie do tego, aby się nie wywyższać ponad innych, nie dać im odczuć, że ktoś może być gorszy, bo nie pochodzi z tak zacnej rodziny i środowiska, że ktoś czegoś nie wie, no bo wiadomo- nie miał tak znakomitych przodków etc.

                                                Widzisz, to jest tak, że podałaś tu rzekome swe korzenie, aby uwiarygodnić swoje opinie- a to jest obrzydliwe. Tym bardziej, że dyskutujemy tu o stanie aktualnym, o tym, co się dzieje obecnie i na co Twoje rzekome pochodzenie nie ma najmniejszego wpływu.
                                                Chcesz być wiarygodna, to nie zasłaniaj się pochodzeniem, tylko tym, co sądzisz i w jaki sposób to prezentujesz.

                                                > ty podkreslasz wielokrotnie swoje związki ze szkolnictwem wyższym, dlaczego kto
                                                > ś inny nie może? bo tracisz pozycję wszystkowiedzącej?

                                                O proszę, jaka przewrażliwiona na swoim punkcie. Ty napisałaś, jakie jest Twoje zdanie, a ja podzieliłam się swoimi doświadczeniami. A Ty czujesz się zagrożona- więc wyjazd z przodkami. Żenada.

                                                EOT
                                                • malgolkab Re: Fajna rodzina... 10.12.11, 21:15
                                                  zmeczona100 napisała:

                                                  > malgolkab napisała:
                                                  >
                                                  >
                                                  > > napisałam już wcześniej, że pracuje na uczelni (w to też pewnie wątpiszsmile
                                                  > nie m
                                                  > > oja sprawa Cię o czymkolwiek przekonywać - nie tylko Ty masz pojęcie o zd
                                                  > obyciu
                                                  > > doktoratu.
                                                  >
                                                  > A wnioskuję to po Twoich peanach na cześć
                                                  > doktoratów zaocznych i tego, co ponoć można dodatkowo robić, studiując dziennie
                                                  w którym miejscu pochwalałam studia zaoczne? nie przypominam sobie
                                                  > . Niech dotrze wreszcie, że uczelnie mają zapewnioną autonomię i w każdej może
                                                  > być inaczej- także w kwestii doktoratów, ich przydatności, systemu opłat; podob
                                                  > nie jak z punktowaniem doktorantów w zalezności od tego, w jakim systemie studi
                                                  > owali czy nawet od tematyki swojej pracy.
                                                  dotarło dawno i ani razu nie pisałam, że jest inaczej. skoro zdajesz sobie sprawę z autonomiczności uczelni, to czemu zarzucasz mi brak wiedzy w tym temacie?

                                                  >

                                                  >
                                                  > O widzisz- pochodzenie z profesorskiej rodziny nie robi człowieka od razu szano
                                                  > wanym, godnym podziwu i wiarygodnym.
                                                  a ja napisałam gdzieś, że tak jest?
                                                  >Jeśli to rodzina profesorska z praw
                                                  > dziwego zdarzenia, to człowiek wyrasta przede wszystkim w atmosferze poszanowan
                                                  > ia drugiego człowieka bez względu na to, kim są jego przodkowie. Mało tego, to
                                                  > zobowiązuje- głównie do tego, aby się nie wywyższać ponad innych, nie dać im od
                                                  > czuć, że ktoś może być gorszy, bo nie pochodzi z tak zacnej rodziny i środowisk
                                                  > a, że ktoś czegoś nie wie, no bo wiadomo- nie miał tak znakomitych przodków etc
                                                  kiedy na forum wywyższałam się? kiedy obraziłam czyjąś rodzinę, bo jest niewykształcona lub kiedy pochwaliłam kogoś, bo ma wykształconych rodziców. nie odwracaj kota ogonem
                                                  >
                                                  > Widzisz, to jest tak, że podałaś tu rzekome swe korzenie, aby uwiarygodnić swoj
                                                  > e opinie- a to jest obrzydliwe. Tym bardziej, że dyskutujemy tu o stanie aktual
                                                  > nym, o tym, co się dzieje obecnie i na co Twoje rzekome pochodzenie nie ma najm
                                                  > niejszego wpływu.
                                                  skoro mój ojciec ma w tej chwili doktorantów i uczy na studiach doktoranckich, o czym rozmawiamy, to myślę, że ma to wpływ. taki sam z resztą jak moja praca w szkolnictwie wyższym, którą równiez poddałaś w wątpliwość. zauważ, że ja nigdy nie podważyłam faktów z Twojego życia, o których piszesz.

                                                  >
                                                  > > ty podkreslasz wielokrotnie swoje związki ze szkolnictwem wyższym, dlacze
                                                  > go kto
                                                  > > ś inny nie może? bo tracisz pozycję wszystkowiedzącej?
                                                  >
                                                  > O proszę, jaka przewrażliwiona na swoim punkcie. Ty napisałaś, jakie jest Twoje
                                                  > zdanie, a ja podzieliłam się swoimi doświadczeniami. A Ty czujesz się zagrożon
                                                  > a- więc wyjazd z przodkami. Żenada.
                                                  >
                                                  nie czuję się zagrożonasmile jesli jest mowa o medycynie i ktoś napisze, że jest z rodziny lekarskiej to też jest żenujące? masz chyba kompleksy.

                                                • malgolkab Re: Fajna rodzina... 10.12.11, 21:35
                                                  zmeczona100 napisała:


                                                  .
                                                  > doktoratów zaocznych i tego, co ponoć można dodatkowo robić, studiując dziennie
                                                  > być inaczej- także w kwestii doktoratów, ich przydatności, systemu opłat;
                                                  twierdzisz, że studiując na studiach dziennych doktoranckich nie ma możliwość dorobienia sobie? śmiem twierdzić inaczej, ale trzeba chcieć



                                                  > Jeśli to rodzina profesorska z praw
                                                  > dziwego zdarzenia, to człowiek wyrasta przede wszystkim w atmosferze poszanowan
                                                  > ia drugiego człowieka bez względu na to, kim są jego przodkowie. Mało tego, to
                                                  > zobowiązuje- głównie do tego, aby się nie wywyższać ponad innych, nie dać im od
                                                  > czuć, że ktoś może być gorszy, bo nie pochodzi z tak zacnej rodziny i środowisk
                                                  > a, że ktoś czegoś nie wie, no bo wiadomo- nie miał tak znakomitych przodków etc
                                                  > .
                                                  wskaż, proszę post, w którym potraktowałam kogoś źle ze względu na wykształcenie jego lub jego rodziny? za to jest mnóstwo postów, w których Ty wyrażasz się niepochlebnie o ludziach gorzej wykształconych (chociażby studiujących zaocznie) i dajesz komuś odczuć, że jest gorszy. Wywniosskuj więc kogo w domu nauczono traktowania rozmówcy tak samo bez względu na stopień, wykształcenie, zasoby materialne (Twoje wypowiedzi o ludziach jedzących tańsze rzeczy) itd...Ciebie raczej nie
                                            • malgolkab Re: Fajna rodzina... 10.12.11, 14:35
                                              zmeczona100 napisała:

                                              > Jaki związek ma Twoja wypowiedź z moją? Czy to, że rzekomo pochodzisz z profeso
                                              > rskiej rodziny (w co szczerze wątpię) automatycznie powoduje, że masz zielone p
                                              > ojęcie o tym, jak obecnie można uzyskać doktorat?
                                              ah, zapomniałam dodać, że w chwili obecnej umowy podpisywane z osobami na studiach doktoranckich w wydziale, na którym pracuję, przechodzą przeze mnie. mam podać miejsce pracy, byś mogła zweryfikować?
                                              wymądrzasz się, z góry zakładając, że wszyscy mają mniejszą wiedzę na dany temat. obawiam się, ze jak chodzi o pracę naukową i szkolnictwo wyższe - moja jest całkiem spora
                                              • zmeczona100 Re: Fajna rodzina... 10.12.11, 20:41
                                                malgolkab napisała:


                                                > ah, zapomniałam dodać, że w chwili obecnej umowy podpisywane z osobami na studi
                                                > ach doktoranckich w wydziale, na którym pracuję, przechodzą przeze mnie.

                                                Jakie ma to znaczenie dla dyskutowanej sprawy????????????????


                                                > wymądrzasz się, z góry zakładając, że wszyscy mają mniejszą wiedzę na dany tema
                                                > t. obawiam się, ze jak chodzi o pracę naukową i szkolnictwo wyższe - moja jest
                                                > całkiem spora

                                                No tak, piszę o moich doświadczeniach. Czyli masz rację- wymądrzam się big_grin
                                                • malgolkab Re: Fajna rodzina... 10.12.11, 21:20
                                                  zmeczona100 napisała:

                                                  > malgolkab napisała:
                                                  >
                                                  >
                                                  > > ah, zapomniałam dodać, że w chwili obecnej umowy podpisywane z osobami na
                                                  > studi
                                                  > > ach doktoranckich w wydziale, na którym pracuję, przechodzą przeze mnie.
                                                  >
                                                  > Jakie ma to znaczenie dla dyskutowanej sprawy????????????????
                                                  takie samo jak to ilu ty przyjęłaś doktorantów w tym roku, a ilu w ubiegłym. jakka różnica w tym, że ja piszę o swojej pracy, a ty o swojej?
                                                  poza tym odniosłam się do tego
                                                  Jaki związek ma Twoja wypowiedź z moją? Czy to, że rzekomo pochodzisz z profesorskiej rodziny (w co szczerze wątpię) automatycznie powoduje, że masz zielone pojęcie o tym, jak obecnie można uzyskać doktorat?
                                                  > > wymądrzasz się, z góry zakładając, że wszyscy mają mniejszą wiedzę na dan
                                                  > y tema
                                                  > > t. obawiam się, ze jak chodzi o pracę naukową i szkolnictwo wyższe - moja
                                                  > jest
                                                  > > całkiem spora
                                                  >
                                                  > No tak, piszę o moich doświadczeniach. Czyli masz rację- wymądrzam się big_grin
                                                  >
                                                  a ja o swoich... gdzie widzisz problem? tylko, ze jesli moje doświadczenia od twoich się różnią, to poddajesz je w wątpliwość. ja twoich nie - taka między nami różnica
                                                  • zmeczona100 Malgolka 10.12.11, 22:10
                                                    Czytanie ze zrozumieniem nie jest Twoją mocną stroną.
                                                    Doszukujesz się w moich postach drugiego dna- nie zamierzam Ci w tym pomagać ani wyprowadzać z błędu.
                                                    Jak napisałam- z mojej strony EOT.

                                                    PS Nie przyjęłam żadnego doktoranta- tak na marginesie.
                                        • malgolkab Re: Fajna rodzina... 09.12.11, 10:18
                                          zmeczona100 napisała:

                                          > Molka, zapędziłaś sie ostro.
                                          > Szkoda tych dorosłych pasożytów, którzy z racji rozwodu rodziców muszą l
                                          > iczyć już tylko na siebie.
                                          > Ale co tam, kiedyś oni- ci "rodzice"- też będą potrzebować pomocy. Też będą wte
                                          > dy pasożytami.
                                          >
                                          tak, rodzice mogą potrzebować pomocy, gdy będą starsi/chorzy. Ludzie na studiach doktoranckich mają w większość 24-30 lat i są zdrowi.
                                          I nie wiem co ma rozwód rodziców z tym wspólnego, mnie oburza pasozytowanie dorosłego, zdrowego człowieka na rodzicach, niezależnie czy ci rodzice są małżeńswtem czy nie
                                          • zmeczona100 Re: Fajna rodzina... 09.12.11, 21:40
                                            > I nie wiem co ma rozwód rodziców z tym wspólnego, mnie oburza pasozytowanie dor
                                            > osłego, zdrowego człowieka na rodzicach, niezależnie czy ci rodzice są małżeńsw
                                            > tem czy nie

                                            Nie wiesz? A to ma wspólnego, że w rodzinie dba się o dzieci i dokłada starań, aby mogły jednak spełniać swoje marzenia, rozwijać się i mieć lepszy start i lepsze perspektywy. Po rozwodzie dziecko staje się pasożytem, któremu należy zapewnić jedynie minimum i to na minimalny okres.
                                            • mola1971 Re: Fajna rodzina... 09.12.11, 21:49
                                              Odnoszę wrażenie Zmęczona, że Ty nie odróżniasz dwóch rzeczy - pomocy dziecku w realizacji marzeń od zatracania się w dziecku. Rolą rodziców jest dać dzieciom korzenie i skrzydła a nie wyręczanie w lataniu. I rozwód nie ma tu nic do rzeczy.
                                              • zmeczona100 Re: Fajna rodzina... 09.12.11, 22:02
                                                Odróżniam, odróżniam.
                                            • tautschinsky Re: Fajna rodzina... 09.12.11, 21:51
                                              zmeczona100 napisała:

                                              > Po rozwodzie dziecko staje się pasożytem, któremu należy zape
                                              > wnić jedynie minimum i to na minimalny okres.


                                              Alimenty do 26 roku życia "dziecka" i ukończenie przez niego
                                              studiów z tytułem magistra uważasz za minimalny okres
                                              i minimum edukacji? big_grin
                                              • zmeczona100 Re: Fajna rodzina... 09.12.11, 22:03
                                                Nie, mam na myśli zaoczny licencjat.
                                                • mola1971 Re: Fajna rodzina... 09.12.11, 22:12
                                                  Ty się zaocznych licencjatów nie czepiaj. Znam sporo ludzi, którzy takie studia skończyli i jednocześnie pracowali (bynajmniej nie z powodu rozwodu rodziców) a dziś zajmują bardzo wysokie stanowiska.
                                                  • zmeczona100 Re: Fajna rodzina... 09.12.11, 22:19
                                                    Boscheeee... Molka wink
                                                    Tu akurat chodziło o zaoczne licencjackie, na które najchętniej posłaliby swoje pociechy niektórzy pożal się, Boże, tatusiowie.
                                                  • tricolour Zawodówka, Zmęczona... 10.12.11, 10:35
                                                    ... albo nawet podstawówka - to jest minimum. To jest poziom odniesienia. Potem jest szkoła średnia, wyższa i praca. Może być zwykła praca, a może naukowa. W - pożal się Boże - prymitywnej Polsce, gdzie nauki nie ma. Licencjat to nie jest mało, ale ważniejsze jest z czego ten licencjat. Bo z zarządzania cz informatyki, to mało, ale i tak ważniejsze są walory osobowe więc może być dużo nawet po samej podstawówce.

                                                    A doktorat za pieniądze rodziców to się robi za zgodą rodziców na utrzymywanie studenta. Bo rodzice mogą mieć własne plany wcale nie uwzględniające studiów, na które muszą tylko oni pracować.
                                                  • zmeczona100 Re: Zawodówka, Zmęczona... 10.12.11, 20:36
                                                    Podstawówka to była w Twoich czasach; teraz gimnazjum jest obowiązkowe.

                                                    Co do zgody rodziców- jesli rodzice są zgodni i kierują się dobrem dziecka, to sądownie nie mają czego załatwiać.
                                                    A skoro z dzieckiem nie utrzymuje się żadnych kontaktów i staje się kims obcym, to trudno, aby taki rodzic finansował coś poza minimum temu obcemu. I to musi być zmuszony przez sąd.
                                            • malgolkab Re: Fajna rodzina... 10.12.11, 14:10
                                              zmeczona100 napisała:

                                              > > I nie wiem co ma rozwód rodziców z tym wspólnego, mnie oburza pasozytowan
                                              > ie dor
                                              > > osłego, zdrowego człowieka na rodzicach, niezależnie czy ci rodzice są ma
                                              > łżeńsw
                                              > > tem czy nie
                                              >
                                              > Nie wiesz? A to ma wspólnego, że w rodzinie dba się o dzieci i dokłada starań,
                                              > aby mogły jednak spełniać swoje marzenia, rozwijać się i mieć lepszy start i le
                                              > psze perspektywy. Po rozwodzie dziecko staje się pasożytem, któremu należy zape
                                              > wnić jedynie minimum i to na minimalny okres.
                                              własnie, dba się o dzieci, osoba po studiach wyższych dla mnie dzieckiem nie jest. Rodzice mogą pomagać dorosłym dzieciom, ale myślę, że te dzieci również powinny dać coś z siebie, a nie przyjmowac postawę roszczeniową. To, ze rodzice dali mi możliwość zdobycia wykształcenia i lepszego startu nie znaczy, że mam nic nie robić i oczekiwać, że całe życie będą mnie sponsorować. Rozwod rodziców mało ma tu do rzeczy - mam wielu znajomych właasnie z rozwiedzionych rodzin, którzy do tej pory pasożytują na rodzicach
                                              • zmeczona100 Re: Fajna rodzina... 10.12.11, 20:39
                                                > własnie, dba się o dzieci, osoba po studiach wyższych dla mnie dzieckiem nie je
                                                > st. Rodzice mogą pomagać dorosłym dzieciom

                                                Zaprzeczasz sama sobie.

                                                Współczuję znajomych.
          • kliklia Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 12:05
            plujeczka napisała:

            > posłuchaj uwaznie- nie tylko sąd orzeka o wygasnięciu zobowiązań, równie dobrze
            > moze o to wystapić do komornika tzw. WIERZYCIEL czyli w moim przyadku dziecko
            > i tak uczyniłysmy,

            umorzyliście egzekucje a nie wygaśniecie obowiązku!
        • kliklia Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 11:57
          chyba znalazłam odpowiedz:

          Art. 140.
          § 1. Osoba, która dostarcza drugiemu środków utrzymania lub wychowania nie będąc do tego zobowiązania albo będąc zobowiązana z tego powodu, że uzyskanie na czas świadczeń alimentacyjnych od osoby zobowiązanej w bliższej lub tej samej kolejności byłaby dla uprawnionego niemożliwe lub połączone z nadmiernymi trudnościami, może żądać zwrotu od osoby, która powinna była te świadczenia spełnić.

          § 2. Roszczenie przewidziane w paragrafie poprzedzającym przedawnia się z upływem lat trzech.

          Przy założeniu, ze sad uzna, ze za te 2 lata ojciec nie byl zobowiązany do łożenia na córkę, zwrot należy sie do 3 lat.
          • velluto Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 17:45
            Ale w tym wypadku ojciec był przecież zobowiązany - wyrokiem sądowym, więc ten artykuł chyba nie do końca jego dotyczy.

            Wg mnie to odnosi się do sytuacji typu: ciocia utrzymuje bratanicę, bo brat się nie poczuwa - i wtedy ciocia może dochodzić od brata zwrotu wyłożonej kasy.

            Osobiście wątpię, czy sąd się przychyli do jego wniosku, bo to oznaczałoby w praktyce orzeczenie o ustaniu zobowiązania w przeszłości, więc jak to się ma do zasady że prawo nie działa wstecz? wg mnie ojciec może dostać po prostu orzeczenie o ustaniu obowiązku alimentacyjnego od chwili złożenia wniosku i tyle. Mógł składać wcześniej.

            • yoma Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 22:11
              No tak, ale córka w tym wieku powinna spełnić świadczenia dostarczenia samej sobie środków do życia, więc chyba można to tak interpretować. A obowiązek alimentacyjny zdaje się wygasł.
          • mayenna Re: żądanie zwrotu alimentów.. 09.12.11, 09:07
            Ojciec, nawet bez wyroku alimentacyjnego, jest osoba zobowiązaną.
            Ten paragraf dotyczy innych osób niż.
            Obowiązek alimentacyjny wygasa jednak jak dziecko kończy 26 lat. Sąd przedłuża czasem ten termin jesli istnieje uzasadnione powody, np. niewiele brakuje dziecku do ukończenia studiów.

            Tez jestem zdania, ze robienie doktoratu na koszst ojca jest nieładne. A potem mamy takie elity intelektualne jakie sobie wychowamy.
            • tricolour Skąd wy te lata bierzecie? 09.12.11, 09:23
              W kodeksie nie ma słowa ani o 25 czy 26 latach. W kodeksie stoi, że obowiązek wygasa gdy "dziecko" może się samodzielnie utrzymać, a to może oznaczać, że nigdy. Nie ma żadnej magicznej granicy, gdzie obowiązek sam wygasa.

              To jeden z kretynizmów, że uprawniony nie musi wykazywać swoich uprawnień (do alimentów), tylko jemu trzeba udowodnić, że uprawnienia stracił.
              • yoma Re: Skąd wy te lata bierzecie? 09.12.11, 12:59
                > obowiązek w
                > ygasa gdy "dziecko" może się samodzielnie utrzymać,

                Ale to tak, jak z alimentami, nie? Nie bierze się pod uwagę faktycznych zarobków alimentującego, tylko jego możliwości zarobkowe. To się i nie powinno brać pod uwagę, czy dziecko raczyło poszukać pracy, tylko czy może ją podjąć i nie uniemożliwia mu tego np. przewlekłą choroba.
                • tricolour Właśnie, że nie... 09.12.11, 14:54
                  ... bo to nie dzieje się automatycznie (a alimenty orzeka się automatycznie przy rozwodzie, fakt że do wysokości możliwości alimentującego) i trzeba złożyć w sądzie wniosek i go udokumentować. To nie jest taka oczywista i moralnie obojętna sprawa, by zbierać materiał na dziecko (gdy ono samo nie poczuwa się do zwolnienia rodzica) i to tym bardziej, że część informacji niekoniecznie musi być jawna. To jest właśnie rzecz patologiczna, że rodzic występuje z materiałem zebranym na dziecko, a gdy nie wystąpi do sądu, to musi płacić do śmierci swojej lub potomka.
                  • kliklia Re: Właśnie, że nie... 09.12.11, 16:13
                    tricolour napisał:

                    > ... bo to nie dzieje się automatycznie (a alimenty orzeka się automatycznie prz
                    > y rozwodzie, fakt że do wysokości możliwości alimentującego) i trzeba złożyć w
                    > sądzie wniosek i go udokumentować. To nie jest taka oczywista i moralnie obojęt
                    > na sprawa, by zbierać materiał na dziecko (gdy ono samo nie poczuwa się do zwol
                    > nienia rodzica) i to tym bardziej, że część informacji niekoniecznie musi być j
                    > awna. To jest właśnie rzecz patologiczna, że rodzic występuje z materiałem zebr
                    > anym na dziecko, a gdy nie wystąpi do sądu, to musi płacić do śmierci swojej lu
                    > b potomka.


                    Rodzic, który kocha swoje dziecko, dba o nie, ma z urzędu kontakty z nim zapewnione. Bo dziecko samo do tych kontaktów ciągnie, nawet 30 letnie. Rodzic, który jest nieczynny, nie interesuje się dzieckiem i sprowadza sam siebie do roli płatnika, nie ma szans wiedzieć, co sie u dziecka i dzieje i dowiaduje sie tego na sali sądowej.
                    Tak jest w przypadku prawie 100% mężczyzn, pozwanych o alimenty.
                    • mayenna Re: Właśnie, że nie... 10.12.11, 00:43
                      Ale dziecko powinno zawiadomić ojca i sad że już ma wykształcenie i nie potrzebuje jego alimentacji. Taki sam obowiazek ma się wobec ZUS-u w razie otrzymywania renty rodzinnej.
                      • kiszczynska Re: Właśnie, że nie... 15.12.11, 17:28
                        mayenna napisała:

                        > Ale dziecko powinno zawiadomić ojca i sad że już ma wykształcenie i nie potrzeb
                        > uje jego alimentacji. Taki sam obowiazek ma się wobec ZUS-u w razie otrzymywani
                        > a renty rodzinnej.

                        a jak ojciec to zul? i tu dziecko uważa, ze laimetacja powinnam iec miesjce? Wiec o czym ma zawiadamiac??
                  • yoma Re: Właśnie, że nie... 09.12.11, 19:19
                    Hmmm, patologiczna...

                    Też nie wiem, czy patologią nie jest, kiedy właśnie normalne dziecko nie poczuwa się do zwolnienia rodzica i ojciec aż musi latać z tym do sądu. Jakby nie można było powiedzieć "stary, dzięki za alimenty, już jestem dorosły". Ale nie będę się kłócić.

                    Jednocześnie przepraszam, bo widzę, że mam informacje prawne przestarzałe o trzy lata.
              • mayenna Re: Skąd wy te lata bierzecie? 09.12.11, 15:23
                Z praktyki. Sąd przyjmuje, ze 26 -latek już jakieś wykształcenie zdobyć powinien.Z alimentami jest podobnie jak z rentą rodzinną.
                • tricolour To też dziwna sprawa... 09.12.11, 15:42
                  ... że sąd zakłada 7 lat na studia.
                  • mayenna Re: To też dziwna sprawa... 09.12.11, 19:43
                    Medycyna wymaga dłuższego studiowania.Niektórzy idą na studia po technikach co o rok opóźnia samodzielność.
                    Tak się przyjęło, że graniczny wiek ukończenia studiów to 25 lat. Tego się np. trzyma ZUS. Jeśli ktoś studiuje i kończy naukę w roku po ukończeniu 25 lat to może liczyć na przedłużenie renty rodzinnej do ukończenia studiów.Ale nie dłużej niż rok. Na tej regulacji sad opiera swoje orzecznictwo alimentacyjne.
              • chwile.dwie Re: Skąd wy te lata bierzecie? 19.12.11, 11:57
                Trochę pośrednio, ale na przykład w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych jest przepis art. 21 ust. 1 pkt 127, zgodnie z którym zwalnia się od podatku alimenty:

                a) na rzecz dzieci, które nie ukończyły 25 roku życia, oraz dzieci bez względu na wiek, które zgodnie z odrębnymi przepisami otrzymują zasiłek (dodatek) pielęgnacyjny lub rentę socjalną,
                b) na rzecz innych osób niż wymienione w lit. a, otrzymane na podstawie wyroku sądu lub ugody sądowej, do wysokości nieprzekraczającej miesięcznie 700 zł.

                Czyli alimenty wypłacane przez rodziców na rzecz dzieci powyżej 25 roku stanowią przychód tych dzieci, który podlega normalnemu opodatkowaniu... Zasada ta nie dotyczy osób niepełnosprawnych - tu alimenty są zwolnione z podatku bez względu na wiek osoby alimentowanej.
                • tricolour Ale płacić trzeba... 19.12.11, 13:58
                  .... mimo, że druga strona zostanie opodatkowana.

                  Rzecz jest jasna, niesprawiedliwa i patogenna.
    • yoma Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 12:39
      Art. 140 KRiO:

      Art. 140.
      §1. Osoba, która dostarcza drugiemu środków utrzymania lub wychowania nie będąc do tego zobowiązana albo będąc zobowiązana z tego powodu, że uzyskanie na czas świadczeń ali-mentacyjnych od osoby zobowiązanej w bliższej lub tej samej kolejności byłoby dla uprawnionego niemożliwe lub połączone z nadmiernymi trudnościami, może żądać zwrotu od osoby, która powinna była te świadczenia spełnić.
      §2. Roszczenie przewidziane w paragrafie poprzedzającym przedawnia się z upływem lat trzech.
      • yoma Re: żądanie zwrotu alimentów.. 08.12.11, 12:42
        ups, przepraszam smile
    • z_mazur A co z kosztami komorniczymi??? 09.12.11, 09:30
      IMHO problem jest nie tylko w anulowaniu zobowiązania alimentacyjnego.

      Te zobowiązanie było w egzekucji komorniczej, czyli komornik naliczał koszty tej egzekucji. Jeśli sąd uzna, że zobowiązanie alimentacyjne było nienależne i anuluje je, to pozostaną nadal do zapłaty koszty komornika. Wydaje mi się, że w takiej sytuacji zapłacić musiałaby je osoba, która niesłusznie domagała się ich zapłaty, czyli córka.
      • madzia1708 no pewnie, ze corka będzie musia zwrocić 09.12.11, 10:14
        to co wziela nienależnie plus koszty komornika
        • z_mazur Re: no pewnie, ze corka będzie musia zwrocić 09.12.11, 10:24
          Ale tu nie chodzi o zwrot alimentów, bo one były nie ściągnięte, więc akurat alimentów nie musiałaby zwracać. Chodzi mi o to, że jeśli sąd uzna, że były one nienależne, to ze strony ojca zobowiązanie wygaśnie. Mówiąc potocznie dług u komornika wygaśnie.

          Ale na ten dług składały się zarówno alimenty jak i naliczone przez komornika koszty. Anulowane zostanie jedynie zobowiązanie alimentacyjne, a koszty komornika będzie musiał zapłacić wierzyciel, który bepodstawnie domagał się zapłaty wierzytelności, czyli córka.

          To w jej interesie leży w tej chwili wstrzymanie egzekucji, bo każdy kolejny miesiąc to są dla niej dodatkowe koszty.
          • plujeczka Re: no pewnie, ze corka będzie musia zwrocić 09.12.11, 10:41
            i to własnie usiłowałam przekazać autorce wątku tylko jak sama napisała one trzymają się prawa a ja niedouczonego adwokata.Jest prawda ,że o zwrot kosztów komorniczych , ktore sa naliczane ojcu przez komornika mimo nie potrącania alimentów sąd zwróci się do corki i bedzie musiala zapłacic.Ale skoro matkę stac na utrzymymanie dziecka bo jest jak sama pisze rodzina to myslę ,że koszty komornicze do zwrotu nie będa problemem=wszak to tylko parę tysięcy zlotych.
          • madzia1708 no jasne 09.12.11, 10:42
            tylko z tego wątku wynika, że facet od 2 lat nie płaci wcale, ale doczytać można między wierszami, że tej corce, to juz dawno się nie należą te alimenty,bo autorka jest zadowolona, ze gość moze tylko 3 lata wstecz domagać się zwrotu. Czyli za cały rok bedzie musiala zwórcić Mu kase, a koszty będą obciążały Jej córeczkę niestety.
            Pewnie ładnych parę lat gość bez sensu pchał kase dla leniwej córeczki.
            • plujeczka Re: no jasne 09.12.11, 10:53
              ie płacił bo uznał ,że ( i sluznie) studia II stopnia wystarczą do podjecia pracy a doktoryzowac się może w trakcie pracy co udowodniła jedna z kolezanek z forum.Nie mnie oceniać postepowanie autorki , roumiem ,ze przmawiaja przez nia dawne urazy do ex męża ale niestety pewne "ruchy" mogą łączyć się z wydatkami finansowymi.Inna sprawa ,że to ojciec powinien wystapić z wnioskiemo uchylenie alimentowania a tego nie zrobił z jakiś powodów.Sadzę ,że mimo wszystko kiedy corka autorki studiowala to jednak ojciec płacił.Na 100% bedzie musiala zwrócić ojcu koszty komornicze bo to własnie mi powiedzial " mój nie douczony" adwokat.
    • kliklia Re: żądanie zwrotu alimentów.. 09.12.11, 14:04
      Zrodziło się bardzo dużo pytań, ale tak naprawdę trudno jest znaleźć na nie odpowiedz, szukając w przepisach praw, a tym bardziej na forum....
      Opieram sie na artykułach w internecie np. takich:

      "Zwolnienie od kosztów egzekucji przyznane wierzycielowi w toku postępowania egzekucyjnego – podobnie jak zwolnienie od kosztów sądowych udzielone w postępowaniu rozpoznawczym – pozostaje bez wpływu na możliwość ściągnięcia od wierzyciela opłaty egzekucyjnej należnej komornikowi za dokonaną egzekucję np. w przypadku bezzasadnego jej wszczęcia." i zapewne jej kontynuacji.

      Ale też mam świadomość, ze sam dłużnik może wstrzymać egzekucje powództwem o wygaśniecie obowiązku czy też..

      "Trzeba też podkreślić, że istnieje możliwość skutecznej walki z egzekucją. Podstawowym mechanizmem są powództwa przeciwegzekucyne, pozwalające podnosić zarzuty merytoryczne (jak pamiętamy komornik nie może badać zasadności obowiązku). Pierwszym z nich jest powództwo opozycyjne - czyli instytucja kwestionująca przez dłużnika zasadność lub dopuszczalność egzekucji. Jeśli wydany przez sąd tytuł wykonawczy nie odpowiada rzeczywistym faktom, na podstawie których go wydano, lub też gdy nastąpiło zdarzenie, przez które zobowiązanie wygasło albo nie może być egzekwowane, dłużnik może w drodze procesu zażądać w całości lub w części pozbawienia (względnie ograniczenia) wykonalności. Zgodnie z art. 840 par. 1 k.p.c. dłużnik może zgłosić takie żądanie, jeżeli:
      - po powstaniu tytułu egzekucyjnego nastąpiło zdarzenie, wskutek którego zobowiązanie wygasło albo nie może być egzekwowane; gdy tytułem jest orzeczenie sądowe, dłużnik może powództwo oprzeć także na zdarzeniach, które nastąpiły po zamknięciu rozprawy, a także zarzucie spełnienia świadczenia, jeżeli nie był on rozpoznawany w sprawie.."

      Nie mam pojęcia jak zadecyduje sąd, który może określić z góry, kiedy obowiązek wygasa w wydawanym wyroku. I kolejne..:

      "Dłużnik w razie gdyby udowodnił, ze świadczenie bylo nienależne, mzoe żądać jego zwroty w oparciu o przepisy o bezp. wzbogaceniu.."

      Nie wiem tez czy córka ma obowiązek isc do sądu i tak naprawdę zabezpieczać się na przyszłość, w związku z kosztami komorniczymi. Trochę to nielogiczne, bo jak inaczej wyegzekwować wyrok, który wciąż obowiązuje i meic nad sobą bata w postaci jego wstecznej zmiany i opłat za egzekucje??
      Wszystko dzieje się na wniosek. Tak samo ona jak i on mogą go złożyć. Nie ma tu przymusu.

      "Sąd uchyli alimenty ( jeżeli uwzględni żądanie zobowiązanego do alimentacji ) od dnia złożenia w Sądzie pisma wszczynającego postępowanie o zniesienie obowiązku alimentacyjnego."

      "Polskie prawo rodzinne odrzuca koncepcję automatycznego wygasania obowiązku alimentacyjnego już z chwilą osiągnięcia przez dziecko pełnoletniości czy w jakiejś innej chwili (np. ukończenia edukacji, podjęcia pracy, itp.)"

      "Złożenie komornikowi oświadczenia o uchyleniu się od alimentacji dziecka nie wywoła żadnych skutków prawnych, a komornik nadal będzie prowadził postępowanie egzekucyjne na podstawie wyroku zasądzającego alimenty."

      Zagadnienie jest interesujące.
      • kliklia Re: żądanie zwrotu alimentów.. 09.12.11, 14:17
        Poza tym należy zwrócić uwagę na charakter obowiązku alimentacyjnego: on z zasady obejmuje zaspokojenie BIEŻĄCYCH potrzeb, dlatego trudno w takich sprawach oczekiwać przełomu i stosować prawo wstecz. Myślę, ze były mógłby wystosować powództwo o bezpodstawne wzbogacenie w procesie cywilnym, a alimenty miałby wygaszone dopiero od dnia złożenia powództwa, a tym samym znikałby koszty komornicze.
        Nie spotkałam się jeszcze z problemem zwracania kosztów komornikowi za egzekucje w przypadku świadczeń alimentacyjnych. Możliwe, ze funkcjonuje to w teorii. Mógłby być to precedens. Sadze jednak, ze sad podejdzie do tego tradycyjnie.
        Chyba, ze upłynie z 10 lat, zanim on ruszy tyłek, ale z kolei alimenty przedawniają się z upływem 3uncertain Tylko, ze te 3 lata dotyczą zazwyczaj wystąpienia o nie, a nie uchylenia się od nich. No ale nie ma to znaczenia.
        • tricolour Czyli sprawa jest jasna... 09.12.11, 15:04
          ... (a wynika to z faktu, że Ciebie interesuje tylko sprawa zwrotu): TY dobrze wiesz, że córka chce doić ojca, a i sama też dajesz się doić. Zamiast zrobić z tym porządek zgodny z zasadami, to hodujesz darmozjada na garnuszku podstarzałej matki zaiwaniającej na lenia. Pozbawiasz się normalnego życia, a w efekcie wyhodujesz roszczeniowego babsztyla...

          ... którego się porzuci dla jakiejś normalnej kobiety.
          • madzia1708 brak słów 09.12.11, 15:25
            takie suche tłumaczenia, przekonywanie samej siebie, ze nic nie bedzie musiała płacić. No tak, córeczka się opier..la całe życie, a matka zapier...la zeby niezdolnego do życia w społeczeństwie naukowca wykształcić... zanim ów naukowiec zakończy naukę, to już trza będzie grób sobie kopać.
            żenada
            • kliklia Re: brak słów 09.12.11, 16:08
              madzia1708 napisała:

              > takie suche tłumaczenia, przekonywanie samej siebie, ze nic nie bedzie musiała
              > płacić. No tak, córeczka się opier..la całe życie, a matka zapier...la zeby nie
              > zdolnego do życia w społeczeństwie naukowca wykształcić... zanim ów naukowiec
              > zakończy naukę, to już trza będzie grób sobie kopać.
              > żenada


              Rozwódka/mężatka, porzucona przez męża-kochanka-osobę towarzyszącą? Wszystko na twoich barkach, a pomocy znikąd?
              • madzia1708 pudełko :D 09.12.11, 18:54

              • yoma Re: brak słów 09.12.11, 19:21
                Nieładnie jest stosować argumenty personalne, w dodatku z palca wyssane.
          • kliklia Re: Czyli sprawa jest jasna... 09.12.11, 16:05
            tricolour napisał:

            > ... (a wynika to z faktu, że Ciebie interesuje tylko sprawa zwrotu): TY dobrze
            > wiesz, że córka chce doić ojca, a i sama też dajesz się doić. Zamiast zrobić z
            > tym porządek zgodny z zasadami, to hodujesz darmozjada na garnuszku podstarzałe
            > j matki zaiwaniającej na lenia. Pozbawiasz się normalnego życia, a w efekcie wy
            > hodujesz roszczeniowego babsztyla...
            >
            > ... którego się porzuci dla jakiejś normalnej kobiety.

            O matko, chłopcze. Możliwe, ze zbyt mocno wczułeś się w byłego, że tak walczysz o ideę. Powiedz, sam pewnie tez płacisz alimenty, a nie chcesz?
            • tricolour Idea jest prosta... 09.12.11, 16:22
              ... alimenty płacimy do czasu możliwości zarobkowych potomka. Druga część tejże idei jest taka, że kobieta zostając z dzieckiem powinna bardziej zająć się własnym życiem niż rolą parobka, bo z tej roli dla nikogo nic dobrego nie wyjdzie.

              Twoja historia opisana w tym wątku jest tego najlepszym przykładem: jesteś niewolnikiem. Do tego stopnia, że sama na forum załatwiasz sprawy za córkę, która zrobiła z Ciebie także i sekretarkę.
          • maciekqbn Re: Czyli sprawa jest jasna... 09.12.11, 19:10
            tricolour napisał:

            > ... (a wynika to z faktu, że Ciebie interesuje tylko sprawa zwrotu): TY dobrze
            > wiesz, że córka chce doić ojca, a i sama też dajesz się doić. Zamiast zrobić z
            > tym porządek zgodny z zasadami, to hodujesz darmozjada na garnuszku podstarzałe
            > j matki zaiwaniającej na lenia. Pozbawiasz się normalnego życia, a w efekcie wy
            > hodujesz roszczeniowego babsztyla...
            >
            > ... którego się porzuci dla jakiejś normalnej kobiety.

            Sam bym tego lepiej nie ujął.
            Boże strzeż nas od takich kobiet jak ta córeczka i jej matka smile
          • tonyolomanolo Re: Czyli sprawa jest jasna... 10.12.11, 18:22
            tricolour napisał:

            > ... (a wynika to z faktu, że Ciebie interesuje tylko sprawa zwrotu): TY dobrze
            > wiesz, że córka chce doić ojca, a i sama też dajesz się doić. Zamiast zrobić z
            > tym porządek zgodny z zasadami, to hodujesz darmozjada na garnuszku podstarzałe
            > j matki zaiwaniającej na lenia. Pozbawiasz się normalnego życia, a w efekcie wy
            > hodujesz roszczeniowego babsztyla...
            >
            > ... którego się porzuci dla jakiejś normalnej kobiety.


            klikila i tak będzie robić po swojemu i doić exa ile się da ,

            ale jak mawiają starsi ludzie "Pan Bóg nie rychliwy ale sprawiedliwy"

            musi tylko upłynąć trochę czasu a los sam wszystko wyrówna

            a cały ten wątek pokazuje tylko słabość całego systemu; bo trudno wymagać od pijawki by przestała być pijawką , w końcu takie stworzenia też Pan Bóg stworzył smile
            • zmeczona100 Re: Czyli sprawa jest jasna... 10.12.11, 21:05
              > a cały ten wątek pokazuje tylko słabość całego systemu;

              Owszem, ale nie takiego, o jakim Ty piszesz.
              Ten wątek jest przede wszystkim o fatalnie funkcjonującym w Polsce systemie wsparcia finansowego dla studentów. W tym jesteśmy sto lat za Murzynami. I jak z dyskusji wynika, to nie zdolności, zamiłowania czy dostęp do uczelni są decydującym czynnikiem o rozwoju kariery naukowej, ale chęci rodziców do finansowania nieroba i pasożyta.
              • tonyolomanolo Re: Czyli sprawa jest jasna... 10.12.11, 21:13
                zmeczona100 napisała:

                > > a cały ten wątek pokazuje tylko słabość całego systemu;
                >
                > Owszem, ale nie takiego, o jakim Ty piszesz.
                > Ten wątek jest przede wszystkim o fatalnie funkcjonującym w Polsce systemie wsp
                > arcia finansowego dla studentów. W tym jesteśmy sto lat za Murzynami. I jak z d
                > yskusji wynika, to nie zdolności, zamiłowania czy dostęp do uczelni są decydują
                > cym czynnikiem o rozwoju kariery naukowej, ale chęci rodziców do finansowania n
                > ieroba i pasożyta.

                właśnie dla tego mamy kryzys w UE że wiele grup oczekuje "wspierania" przez państwo zamiast samemu zarobić
                • tonyolomanolo Re: Czyli sprawa jest jasna... 10.12.11, 21:16
                  dodam tylko że "wspierania" z podatków tych którzy pracują smile
                  • tonyolomanolo Re: Czyli sprawa jest jasna... 10.12.11, 21:31
                    Dobrze że ten temat "wspierania studentów " poruszyłaś bo to idealnie łączy się z tym wątkiem , dzisiejszej roszczeniowej postawy wobec świata "bo mi się należy" i się dziwić że później rosną takie pasożyty jak klikla i jej doktor
              • malgolkab Re: Czyli sprawa jest jasna... 10.12.11, 21:52
                zmeczona100 napisała:

                > > a cały ten wątek pokazuje tylko słabość całego systemu;
                >
                > Owszem, ale nie takiego, o jakim Ty piszesz.
                > Ten wątek jest przede wszystkim o fatalnie funkcjonującym w Polsce systemie wsp
                > arcia finansowego dla studentów. W tym jesteśmy sto lat za Murzynami.
                w chwili obecnej jest już i tak sporo lepiej - dzięki projektom współfinansowanych przez UE- kierunki zamawiane, studia podyplomowe finansowane w dużym procencie, odpłatne staże dla studentów (płatne dużo wyżej niż minimalne wynagrodzenie w Polsce), stypendia dla doktorantów i postdoców itd.
                za nieporozumienie uważam natomiast finansowanie przez państwo stypendiów dla studentów uczelni prywatnych, ale to już temat na osobny watek...
        • mayenna Re: żądanie zwrotu alimentów.. 09.12.11, 15:37
          Tutaj jest artykuł:Alimenty na dorosłe dziecko
          • kliklia Re: żądanie zwrotu alimentów.. 09.12.11, 16:10
            mayenna napisała:

            > Tutaj jest artykuł:Alimenty na dorosłe dziecko

            No tak, wiemy o tym od 2008 r:.
            Jeśli dorosłe dziecko może pracować i zdobywać środki na swoje utrzymanie, a nie robi tego, uchyla się od podjęcia pracy, rodzic może nie płacić .... W takiej sytuacji należy wystąpić do sądu, a ten, zgodnie ze zmianami w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, które zostały wprowadzone w listopadzie 2008 roku, zwolni z obowiązku alimentacyjnego
            • tricolour Cywilizowany człowiek nie chodzi do sądu... 09.12.11, 16:17
              ... cywilizowany człowiek swoje sprawy załatwia rozmową i kompromisem. Sąd to ostateczność poprzez rozwiązanie siłowe wbrew woli.
              • kliklia Re: Cywilizowany człowiek nie chodzi do sądu... 09.12.11, 16:22
                tricolour napisał:

                > ... cywilizowany człowiek swoje sprawy załatwia rozmową i kompromisem. Sąd to o
                > stateczność poprzez rozwiązanie siłowe wbrew woli.

                Powiedz to byłemusmile
            • mayenna Re: żądanie zwrotu alimentów.. 09.12.11, 19:55
              Tylko rodzic muzę nie znać sytuacji alimentowanego dziecka.
              Nie wiem jak się sąd do tego ustosunkuje ale mamy tu dwie dorosłe i odpowiedzialne za siebie osoby. Moim zdaniem równie dobrze córka mogła wystąpić do sądu, albo poinformować ojca, że skończyła studia.
              A tak to on się obejrzał jak lata skończyła.
    • mayenna Re: żądanie zwrotu alimentów.. 10.12.11, 00:48
      Ten watek powinien byc zachowany jako dowód dla panów co twierdzą, że żerujemy na nich z powodu alimentów. Wszystkie kobiety piszące w nim sa przeciw wykorzystywaniu ojcasmile
      • mola1971 Re: żądanie zwrotu alimentów.. 10.12.11, 00:59
        mayenna napisała:
        > Ten watek powinien byc zachowany jako dowód dla panów co twierdzą, że żerujemy
        > na nich z powodu alimentów. Wszystkie kobiety piszące w nim sa przeciw wykorzys
        > tywaniu ojcasmile

        Poza samą autorką wątku wink Ale ją wykorzystuje dorosła córka, więc tym samym jakby "łańcuch pokarmowy" został zachowany big_grin
        A tak poważnie to jest wątek na temat tego, że dorosły, zdrowy człowiek nie powinien żyć kosztem drugiego człowieka. Pomoc należy się jednostkom niesamodzielnym, słabym (choćby z powodu choroby) a nie leniom, tudzież nauczonym nieporadności życiowej ludziskom. Płci obojga.
        • malgolkab Re: żądanie zwrotu alimentów.. 10.12.11, 14:17
          mola1971 napisała:

          > mayenna napisała:
          > > Ten watek powinien byc zachowany jako dowód dla panów co twierdzą, że żer
          > ujemy
          > > na nich z powodu alimentów. Wszystkie kobiety piszące w nim sa przeciw wy
          > korzys
          > > tywaniu ojcasmile
          >
          > Poza samą autorką wątku wink Ale ją wykorzystuje dorosła córka, więc tym samym j
          > akby "łańcuch pokarmowy" został zachowany big_grin
          i zmęczonąsmile a raczej wszystkowiedzącą
      • altz Re: żądanie zwrotu alimentów.. 10.12.11, 10:53
        mayenna napisała:

        > Ten watek powinien byc zachowany jako dowód dla panów co twierdzą, że żerujemy
        > na nich z powodu alimentów. Wszystkie kobiety piszące w nim sa przeciw wykorzys
        > tywaniu ojcasmile

        Tak, ale ile nas to kosztowało, żeby Was tak wychować. wink
        • zabelina Re: żądanie zwrotu alimentów.. 10.12.11, 12:03
          altz napisał:

          > Tak, ale ile nas to kosztowało, żeby Was tak wychować. wink

          big_grin big_grin big_grin
          Jeszcze Ciebie Altz kobietki trochę podszlifują i wszyscy będziemy lśnić w związkach jak te diamentywink)))
      • tonyolomanolo Re: żądanie zwrotu alimentów.. 10.12.11, 18:13
        mayenna napisała:

        > Ten watek powinien byc zachowany jako dowód dla panów co twierdzą, że żerujemy
        > na nich z powodu alimentów. Wszystkie kobiety piszące w nim sa przeciw wykorzys
        > tywaniu ojcasmile

        no ja osobiście jestem pod wrażeniem smile
        niektóre wypowiedzi to chyba sobie w ramkę oprawię jako "złote myśli "
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka