Dodaj do ulubionych

zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia"

14.02.12, 22:04
Dostałam zabezpieczenie alimentów na czas trwania rozwodu na syna w kwocie 800zł płatne do 15 każdego miesiąca. Zabezpieczenie ma klauzulę natychmiastowej wykonalności, natomiast "tatuś" stwierdził że skoro ma 7 dni na zaskarżenie postanowienia, to go kwota 800zł nie obowiązuje i przelał mi 600zł,nowego postanowienia od sądu apelacyjnego nie ma.
Pytanie w związku z tym:
Czy mogę iść do komornika, skoro ojciec dziecka przelał mi za mało pieniędzy?
Obserwuj wątek
    • zmeczona100 Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 14.02.12, 22:11
      Możesz smile
    • yoma Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 14.02.12, 22:12
      Możesz. Zabezpieczenie z klauzulą jest wykonalne, chociaż nieprawomocne.
      • gajo-ofka Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 14.02.12, 22:21
        zadzwoniłam do niego i mówię, że ten przelew to chyba pomyłka bo za mało dostałam. On na to że to żadna pomyłka,bo ma 7 dni na odwołanie. Sam obniżył sobie kwotę alimentów do 600zł bo wg niego 800zł to za dużo. Kpi sobie z postanowienia sądu, pójdę 16-go bo mu dałam czas żeby mi te 200zł dosłał. Ale boję się że się wygłupię, że dla 200zł komornikowi nie będzie się chciało palcem kiwnac...
        • jestem_zolza Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 14.02.12, 22:50
          Potwierdze slowa poprzedniczek...
          Zabezpieczenie nieprawomocne ale wykonalne... wiec mozesz isc do komornika.
          A komornikowi sie bedzie chcialo zciagnac te alimenty... bo bedzie sciagal te alimenty dopoki ty nie zdecydujesz inaczej... Wiec zajecie bedzie na stałe... i nie tylko w kwocie 200zł tylko co miesiac po 800zł.
          • zmeczona100 Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 14.02.12, 22:52
            I do tego sobie nieźle zarobi- kosztem tatusia wink
            • gajo-ofka Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 14.02.12, 23:04
              Super- więc czekam do 16-go. Ja go uprzedzałam że mam klauzulę- nie wierzył smile
              Do tego zakomunikowałam mu że dziecko będzie mógł zabrać da dłużej dopiero jak dostanę postanowienie sądu co do jego kontaktów z dzieckiem. Skoro on nie jest w porządku to ja też nie muszę, brał dziecko kiedy chciał, zawsze pozwalałam, może to mu da do myślenia. Bo to nie chodzi o to że on nie ma z czego płacić- bo ma. Jemu chodzi o to żeby mnie wykończyć psychicznie sad

              Dziękuję Wam kiss
              • tricolour To jest bardzo zły pomysł... 14.02.12, 23:52
                ... że gdy ojciec flekuje dziecko z jednej strony obniżeniem alimentów, to Ty z drugiej lejesz dziecko pałą i izolujesz od ojca. W rodzicielskiej napierdalance tatuś z mamusią będą mieli satysfakcję z wojenki, a dziecko? A olał dziecko! Ważne, by wygrać wojnę. Straty w ludziach i sprzęcie muszą być.

                I jak najbardziej polecam komornika.
                • gajo-ofka Re: To jest bardzo zły pomysł... 14.02.12, 23:59
                  nie masz pojęcia- to się nie wypowiadaj- z jednej strony tatusia g**no obchodzi czy dziecko będzie miało co jeść, a z drugiej przed wszystkimi trzeba pokazać jaki to z niego wspaniały tatuś.
                  Nie zamierzam mu utrudniać kontaktów, ja chcę aby zrozumiał i ustalił swoje priorytety - jak będzie postanowienie sądu co do kontaktów ojca z dzieckiem to się dostosuję- póki co to każde spotkanie z ojcem to moja dobra wola- przecież to on odszedł od rodziny.
                  • maciekqbn Re: To jest bardzo zły pomysł... 15.02.12, 00:04
                    Czyli wybierasz napierdalankę kosztem dziecka. Jakie to "kobiece".
                    Twoje zachowanie w niczym nie jest lepsze od tego co prezentuje ojciec dziecka.
                    • zmeczona100 Re: To jest bardzo zły pomysł... 15.02.12, 08:58
                      A tatuś wybrał drogę "Nie dam ci pieniędzy na nasze dziecko". Jakież to "męskie"...
                      • altz Re: To jest bardzo zły pomysł... 15.02.12, 09:13
                        zmeczona100 napisała:

                        > A tatuś wybrał drogę "Nie dam ci pieniędzy na nasze dziecko". Jakież to "męskie
                        > "...
                        Przecież to jest kłamstwo, co piszesz.
                        Tata zapłacił 600 zł i uważa, że to jest odpowiednia kwota, chce to negocjować, natomiast matka korzystając z kruczków prawnych wymusza zapłacenie 800 zł i szantażuje przemocą wobec dziecka.
                        • zmeczona100 Re: To jest bardzo zły pomysł... 15.02.12, 09:14
                          Dżizas, Altz...
                          • lampka_witoszowska Re: :) 15.02.12, 10:52
                            ale o co chodzi, Zmęczona?
                            naprawdę nei zauważyłas, że tatuś chce negocjować?
                            big_grin big_grin big_grin
                            • zmeczona100 Re: :) 15.02.12, 19:56
                              No z tego wszystkiego to oczopląsu dostałam i nie zwróciłam uwagi na taki drobiazg.
                              Ha, trzeba zastosować jakieś kruczki prawne, to na drugi raz może dojrzę.


                              wink
                  • tricolour Dorosły człowiek powinien wiedzieć... 15.02.12, 00:12
                    ... że jeśli próbuje on siłą zmusić druga osobę do czegokolwiek, to jest to przemoc. Twój pomysł "chcę aby zrozumiał i ustalił swoje priorytety - jak będzie postanowienie sądu co do kontaktów ojca z dzieckiem to się dostosuję- póki co to każde spotkanie z ojcem to moja dobra wola- przecież to on odszedł od rodziny" to jedna z najgorszych form przemocy, bo chcesz do jej realizacji użyć szantażu dzieckiem.

                    Zapewniam Cię, że nic tym nie wskórasz, mąż niczego nie zrozumie i nie zmieni swoich priorytetów. Nie ma szans, a wręcz przeciwnie: uzna Ciebie za szantażystkę, która gra dzieckiem, co będzie oczywiście prawdą bez względu na szlachetność Twoich pobudek.
                    • altz Re: Dorosły człowiek powinien wiedzieć... 15.02.12, 00:33
                      tricolour napisał:

                      > to jedna z najgorszych form przemocy, bo chcesz do jej realizacji użyć szantaż
                      > u dzieckiem.

                      Teraz już wiemy, dlaczego facet odszedł. Była żona jest przemocowcem, stara się to ukrywać, ale taka jest prawda.
                      Dodatkowo powiem, że trzeba być niespełna rozumu, żeby się cieszyć z tego, że ojciec dzieci się pogrąża i zmierza w kierunku długów i bezdomności. Wszystko przeciw dzieciom, w ramach osławionej kobiece empatii.
                      • zmeczona100 Re: Dorosły człowiek powinien wiedzieć... 15.02.12, 09:23
                        Niech mnie ktoś uszczypnie, pliiiizzzzz....
              • mayenna Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 08:45
                Gajówka: kto ucierpi na braku kontaktów - ojciec, o którym móisz, że mu na dziecku nie zależy, czy dziecko, które tego ojca kocha i potrzebuje?
                Odradzam takie 'represje".
                Alimenty po prostu sciagaj przez komornika.
                • gajo-ofka Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 09:10
                  macie racje- nie bijcie już...
                  Wczoraj pisałam w emocjach, które nie są najlepszym doradcą, macie rację, że dowalę nie ojcu-ale dziecku-dlatego idę jutro prosto do komornika. Nie jestem przemocowcem. Odszedł bo nigdy nie podobała mu się rola ojca i męża, po prostu nie dojrzał do posiadania rodziny. Jak przeczytacie moje poprzednie posty to zrozumiecie moje negatywne emocje.
                  • zmeczona100 Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 09:13
                    Mądra decyzja smile
                    jak nie dojrzał, to tylko egzekucja komornicza zostaje. Nie nauczy go to i tak odpowiedzialności, ale Tobie ułatwi życie. No a pan, wiadomo, będzie klął na czym świat stoi, że miał taką pazerną babę wink
                    • gajo-ofka Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 09:23
                      niech sobie klnie- przyzwyczaiłam się już,mam takie atrakcje za każdym razem jak się z nim widzę. Zawsze mnie straszy, że będę bezdomna, że zabierze mi samochód, że nie da mi pieniędzy. A to przecież on swoimi podłościami doprowadził do takiej sytuacji. Chciałam się dogadać- co do alimentów, co do spotkań z dzieckiem. Tylko on miał zupełnie inną wizję niż ja. No to wystąpiłam o zabezpieczenie powództwa, bo dawał mi 500zł i kazał się cieszyć że tak dużo, zapomniał tylko, ile tak naprawdę kosztuje utrzymanie dziecka. Mały jest alergikiem, bierze na stałe leki i ma dietę, nie zje "czegokolwiek". Płaci za wynajem mieszkania, a mieszka u kochanki-mieszkanie stoi puste. Ma dwa samochody osobowe,kupuje gadżety elektroniczne. Jakby zrezygnował z przyjemności to byłoby go stać, zarabia ponad 3 tysiące.
                      Ja zrezygnowałam z wielu rzeczy,które nie były niezbędne, tylko żeby mojemu dziecku niczego nie zabrakło.
                      • plujeczka Re: do autorki postu 15.02.12, 09:32
                        Autorko postu- musisz o jednym pamietac ,ze na tym forum kazda kobieta, która śmie w sadzie upomniec się o alimenty nie mówiąc juz o wszczeciu postepowania komorniczego w celu zwyczajnego odzyskania pieniedzy na utrzym,anie ziecka jest traktowana przez naszych panów z forum jako podla, beszczelna, wydajaca pieniadze ex małzonka na tipsy, bluzki itp.
                        Jesli piszesz ,że pójdziesz o komorniak to panowie cie ukamienują bo nie masz prawa tego robić, powinnaś łaskawie czakać az Pan i łaskawca sypnie groszem na dziecko, cieszyć się ,że wogóle chce coć dac=bo pan teraz ma wydatki np,. na kochankę a ty powinnaś byc wyrozumiała .Kochanka kosztyuje, kolacyjki, hotele, restauracje ale DZIECKO== tez jest beszczelne bo je, wyrasta ze spodni, potrzebuje pieluch jak jest małe i wogółe nie wiadomo po co z yje.
                        Czytam wpisy Panów i oczom nie wierzę, tacy zagorzali tatusiowe w walce o prawo do widzenia z dzieckiem ale już w walce o ..JEDZENIE -jakoś ulatuje z nich cała energia.
                        Wiec jaki wniosek- rób to co podpowiada ci matczyne serce, idż do komornika i się nie szczy[p. stosuj takie same me tody jak ex maz. Niestety na chamsto trzeba odpowidac zdecydowanymi dziłaniami bo jednak bez względu na to co myslą Panowie dziecko je, rosnie, pózniej idzie do szkoły , wyrasta z rzeczy i potrzebuje po prostu pieniedzy żeby mogło zyć.Inaczej takie sytuacje jak Mgdy Z Sosnowca będą się powtarzać.....
                        • nowel1 Re: do autorki postu 15.02.12, 10:01
                          plujeczka napisała:


                          > Jesli piszesz ,że pójdziesz o komorniak to panowie cie ukamienują bo nie masz p
                          > rawa tego robić, powinnaś łaskawie czakać az Pan i łaskawca sypnie groszem na
                          > dziecko, cieszyć się ,że wogóle chce coć dac=bo pan teraz ma wydatki np,. na ko
                          > chankę a ty powinnaś byc wyrozumiała .Kochanka kosztyuje, kolacyjki, hotele, re
                          > stauracje ale DZIECKO== tez jest beszczelne bo je, wyrasta ze spodni, potrzebuj
                          > e pieluch jak jest małe i wogółe nie wiadomo po co z yje.

                          Już nie przesadzaj i nie wyolbrzymiaj. Do niczego to nie prowadzi.

                          > Czytam wpisy Panów i oczom nie wierzę, tacy zagorzali tatusiowe w walce o prawo
                          > do widzenia z dzieckiem ale już w walce o ..JEDZENIE -jakoś ulatuje z nich cał
                          > a energia.

                          Nie cierpię tego sformułowania - "widzenie z dzieckiem". W ustach niektórych kobiet naprawdę nabiera paskudnego znaczenia - "widzenie", czyli co, dziecko jest w więzieniu zarządzanym przez matkę, która uznaniowo przyznaje mu lub odmawia "widzeń " z ojcem? Ojciec jest równoprawnym rodzicem i dopóki sąd tego nie zmieni, ma prawo być ze swoim dzieckiem tak samo jak matka.


                          > Wiec jaki wniosek- rób to co podpowiada ci matczyne serce, idż do komornika i s
                          > ię nie szczy[p. stosuj takie same me tody jak ex maz. Niestety na chamsto trzeb
                          > a odpowidac zdecydowanymi dziłaniami bo jednak bez względu na to co myslą Panow
                          > ie dziecko je, rosnie, pózniej idzie do szkoły , wyrasta z rzeczy i potrzebuje
                          > po prostu pieniedzy żeby mogło zyć.Inaczej takie sytuacje jak Mgdy Z Sosnowca b
                          > ędą się powtarzać.....


                          Eeeee.... a to co za argument? Ma iść do komornika, bo brak pieniędzy powoduje zabijanie dzieci? Zastanów się czasem co piszesz, bo taki strumień świadomości nic dobrego nikomu nie czyni; nawet mnie się włącza "nielubienie" porzuconych matek z dziećmi.

                          I ad meritum: uważam, że brakujące pieniądze należy ściągać konsekwentnie; skoro próby rozmowy nic nie dają - przez komornika.
                          • plujeczka Re: do autorki postu 15.02.12, 10:11
                            a ja bedę wciaz za matkami, które zostały zrobione w "konia" a teraz toczą beznadziejną walkę o psie grosze w sadzie i muszą udowadniać ,ze dziecko musi jeść jakby nie było to oczywiste, nie czytasz wpisow Panów-kazda kobieta to wyzyskiwaczka wg. nich -ty równiez się do nich zaliczasz wiec nie czuj się lepiej niz my .
                            Tylko kobieta MUSI miec na dziecko srodki finansowe bo w sklepie nikogo nie obchodzi czy ma w portfelu pieniadze i czy wpłyneły alimenty na jej konto a FACET jak będzie chcial to łaskawie da a jak nie to NIE-taka ciekawa forma ukarania kobiety .
                            • nowel1 Re: do autorki postu 15.02.12, 10:17
                              Nie zrozumiałaś.
                              Ja też uważam, że alimenty to nie jest kwestia "uznaniowa", tylko niezbywalny obowiązek, i jeśli olewany przez ojca (albo matkę), to należy go egzekwować drogą komorniczą.
                              Mnie chodzi o sposób, w jaki o tym piszesz, okraszając to mnóstwem negatywnych emocji i dziwnymi argumentami.
                              Czy ja się czuję "lepiej"? Nie wiem, może i tak; wydaje mi się że może dlatego że nie hoduję w sobie poczucia krzywdy i czuję się sama odpowiedzialna za swoje życie.
                              • plujeczka Re: do autorki postu 15.02.12, 10:30
                                ty się czujesz opdowiedzialna za swoje zycie/ a uwazasz ,że my nie ?tez czujemy się odpowiedzialne tylko dzieci nie biorą się z kapusty , sa tworem dwoja ludzi lub jak kto woli zrodzone z miłości wiec i odpowiedzialnośc niech spada za dzieci na 2 ludzi a nie na jedno.
                                Rozwoduy się zdarzaja m ówi się trudno tylko nie bardzo rozumiem dlaczego od momentu trozwodu dzieci sa tylko kobiety a gdzie tatuś? -o to mi chodzi .Mozna niek ochać zony ale karać za to dzieci to po rpostu zwykle chamsto i panstwo tatusiom w tym pomaga oraz sprytni adwokaci.Chyba nie powiez mi ,że jest inaczej? i to mnie denerwuje ....powtarzam kobieta w sklepie musi miec pieniadze na ziecko ale tatuś juz płacic niem usi mimo ,że niejednokrotnie zarabia duzo wiecej niz kobieta i stać go na płacenie alimentów.
                                • tom-74 Re: do autorki postu 15.02.12, 10:44
                                  plujeczka napisała:

                                  > ty się czujesz opdowiedzialna za swoje zycie/ a uwazasz ,że my nie ?tez czujemy
                                  > się odpowiedzialne tylko dzieci nie biorą się z kapusty , sa tworem dwoja ludz
                                  > i lub jak kto woli zrodzone z miłości wiec i odpowiedzialnośc niech spada za d
                                  > zieci na 2 ludzi a nie na jedno.
                                  > Rozwoduy się zdarzaja m ówi się trudno tylko nie bardzo rozumiem dlaczego od mo
                                  > mentu trozwodu dzieci sa tylko kobiety a gdzie tatuś? -o to mi chodzi .Mozna n
                                  > iek ochać zony ale karać za to dzieci to po rpostu zwykle chamsto i panstwo tat
                                  > usiom w tym pomaga oraz sprytni adwokaci.Chyba nie powiez mi ,że jest inaczej?
                                  > i to mnie denerwuje ....powtarzam kobieta w sklepie musi miec pieniadze na ziec
                                  > ko ale tatuś juz płacic niem usi mimo ,że niejednokrotnie zarabia duzo wiecej n
                                  > iz kobieta i stać go na płacenie alimentów.

                                  Plujeczko, chyba masz jakiegoś doła, bo za mocno generalizujesz. Z jednym się jednak zgodzę, nasz system nie jest doskonały.
                                  Postaw się jednak w innej sytuacji, co w tedy, gdy dziecko staje się tylko tatusia? I to przy błogosławieństwu sądu?
                                  Ja bym się chciał w takiej sytuacji zaleźć, niestety nie zostało mi to dane.
                                  A z drugiej strony, w sądach tatusiowie często słyszą "pan jest zdrowy, pan dorobi" i zasądzane są astronomiczne kwoty. W takiej sytuacji słyszymy od kilku pań na tym forum, że w końcu do zrobienia dziecka potrzebne są dwie osoby, zmajstrował niech płaci. Moralność Kalego?
                                  Jeżeli kobieta nie daje sobie rady, może przekazać opiekę ojcu. Teraz będą krzyki, ale czy któraś z narzekających pań w ogóle o tym pomyślała? Zaproponowała to byłemu? Nie sądzę, by było chociaż kilka takich przypadków. Za to się słyszy, że pani nie daje rady, więc niech facet płaci. Tylko za co? Za jej nieudolność? Za brak perspektywicznego myślenia?

                                  /T

                                  • plujeczka Re: do autorki postu 15.02.12, 11:30
                                    Tom- nie mam "dola" tylko wkurza mnie takie podejście do tematu, alimenty to bardzo drazliwa płaszczyzna.Piszesz ,że sady zasadzają wysokie alimenty- na Boga komu? w moim otoczeniu alimenty siegają od 250 zł do max.700 zł.Co roku we wrzesniu obserwuję jak dziewczyny samotnie wychowujace dzieci pedzą do lombardu, sprzedają starą bizuterię o ile ja oczywiście jeszcze posiadają) i kupują ksiazki, zeszyty, widze jak zastawiają tel. komórkowe i rezygnują z łacznosci często jedynejk z dzieckiem .Przera mnie ,że za zieci odpowiedzialnośc ponosi główniek obieta-te dziecmają ojców ba nawet mają wyroki sądowe alimentacyjne i co? i nic z tego nie wynika czesto taki wyrok wraz z klauzulą wykonalności mozna obie powiescić na scianie bo facci wiedzą jak oszukiwac państwo i własne dzieci.
                                    Kiedy my marwtimy sięza co kupic bułkę do szkoły oni biegna o adwoka aby mu podowpiedzial jak uniknać płacenia laimentów.Prokuratury umarzają wnioski kobiet o wszęscie postepowania wobec uchylania się od obowiązku alimentacyjnego=
                                    Owszem sa moze i porzadni ojcowie, ktorzy po rozwodzie wciaz kontaktują się z dziecmi i w jakiś sposob uczestnicza w ich zyciu ale to naprawde niewielka garstka.
                                    Sami poczytajcie to forum , jest tutaj mnóstwo postow z błaganiem o pomo jak wyegzekwować alimenty od ojca i wiekszośc tycjh panów pracuje i to nie za najnizsza krajowa.
                                    Denerwuje mnie ,że panstwo na to pozwala i stwarza szereg instrumentów, które kryjA kombinatorów skazując dzieci na nędze tak naprawdę i matki na pracę po 14 godzin na dobę, wiem co pisze bo też tak pracowałam i pracuję .przeszłam przez sprawę o alimenty i przezyłam upokorzenie oraz popis kumoterstwa w instytucji, która teoretycznie została powołana do ochrony praw dzieci a w rzeczywistości chroni panów .
                                    • tom-74 Re: do autorki postu 15.02.12, 11:59
                                      Na boga, chociażby mi big_grin Ale nie pomstuję na to i się nie uchylam od płacenia. Mam nadzieję, że chociaż część z tego w rzeczywistości pójdzie na Młodego. I mnie też wkurza podejście sądów, gdy po kolejnej sesji pełnej udowodnionych kłamstw, oszczerstw i oczerniania, sąd zachowuje się tak, jakby nic się nie stało, biorąc stronę ex. Bo to przecież biedna, pokrzywdzona, samotna kobieta, tak bardzo niezaradna życiowo uncertain
                                      A o pracy po 14 godzin nie musisz wspominać. Sam tak pracuję i tylko dzięki temu jeszcze mnie stać na utrzymanie swojej rodziny i drobne szaleństwa.
                                      Zgodzę się z tym, że w naszym prawodawstwie jest dużo furtek. Prawo nie jest doskonałe i nigdy nie będzie. Dlatego tylu przestępców czuje się bezkarnych. A te furtki nie zostały stworzone TYLKO dla mężczyzn uchylających się od płacenia alimentów. Tu znów mocno uogólniłaś.
                                      /T
                                      • plujeczka Re: do autorki postu 15.02.12, 12:20
                                        Tom- gdyby dwie strony po rozwodzie zamiast sobie dowalać mogły się dogadać a sądy przestałyby byc jednostronne to wszystko byłoby inaczej. Ale niestety w większości przypadków to niemożliwe.Na tym forum jest full wpisów od kobiet , które marzą o takiej chwili w której ojciec przypomni sobie ,że ma dziecko /dzieci - bo to im ( zdieciom) najtrudniej wytłumaczyć ,że nie są juz wazne w zyciu ojca, że nie stanowia tresci jego życia i starań.ze wazniejsz jest kochanka, konkubina lub dzieci z nowego zwiazku , które sięrodzą.A dzieci kochają mimo wszyystko-sam pewnie nejeden raz oglądałeś reportaze z domu dzicka gdzie zieci z nosem przylepionym do szyby czeka na ojca pijaka lub matkę, która go nie chciala -ale w dzieciach tli się nadzieja ,że jednak tata się pojawi, że znowu pokocha , przytuli i weżnie jak dawniej na rower...........ale te chwilę się nie zdarzają a nawet jesli to incydentalnie-to kto jest WIELKIM przegranym?
                                        • endrju579 Re: do autorki postu 15.02.12, 12:53
                                          A odpowiedzialni są płatnicy alimentów - nie tylko za Sosnowiec, ale i za Smoleńsk...
                                • nowel1 Re: do autorki postu 15.02.12, 10:49
                                  Plujeczko, Ty w ogóle czytasz, co ja piszę? Kto powiedział, że nie trzeba płacić na dziecko? Ja? Jakiś Sąd?
                                  Czytałaś w ogóle mój post? Odnieś się do tego, co ja piszę, wtedy na pewno znajdziemy wspólny język.

                                  plujeczka napisała:

                                  > ty się czujesz opdowiedzialna za swoje zycie/ a uwazasz ,że my nie ?tez czujemy
                                  > się odpowiedzialne

                                  Tego to już w ogóle nie kumam. Po pierwsze, co za podział- ja i Wy? Jakie Wy? Ja też jestem na tym forum, z tego samego powodu co "Wy".
                                  Napisałam o swoim poczuciu odpowiedzialności w odpowiedzi na Twój zarzut, jakobym czuła się lepiej; czego zresztą i Tobie życzę.
                                  • lampka_witoszowska Re: do autorki postu 15.02.12, 10:57
                                    tak przy okazji: skoro nie lubisz okreslenia "widzenia z dzieckiem", zaproponuj inne, bo aniPlujeczka, ani ktokolwiek na forum nei będzie się domyślać, czeog nei lubisz - już nei mówiąc o dostosowaniu się do czyjegoś lubienia/nielubienia

                                    a druga rzecz - konsekwentnym byłoby nielubienie słów: "płacić na dziecko"
                                    nazwijmy rzecz po imieniu - "wywiązywanie się z obowiązku alimentacyjnego" albo "zapewnianie dziecku podstawowych potrzeb przynajmniej w kwestiach materialnych"
                                    • izak28 Re: do autorki postu 15.02.12, 11:01
                                      Heh ja akurat jestem przekonana, że mój były nie chciałby wcale zamienić się miejscami. Za duży egoista i za bardzo stawia swoje potrzeby na pierwszym miejscu. A słowo odpowiedzialność jest mu całkowicie obce. Kiedy miałby czas na imprezy i komputer?
                                      • tom-74 Re: do autorki postu 15.02.12, 11:06
                                        Jesteś przekonana smile Ale propozycji nie było?
                                        Przy dobrej organizacji jest czas na wszystko, uwierz smile
                                        • lampka_witoszowska Re: do autorki postu 15.02.12, 11:08
                                          myślę, Tom, że wielu panom powinieneś to w miarę łatwo wytłumaczyć big_grin
                                          • izak28 Re: do autorki postu 15.02.12, 11:12
                                            No widać on nie wie co to dobra organizacja.
                                            Aktualnie priorytetem jest ta kolejna, skoro nawet gdy jest jego weekend, dzieciaka zostawia babci.
                                            --
                                            "Żyj!" - powiedziała Nadzieja. "Bez Ciebie nie umiem" - odpowiedziało cicho Życie...
                                          • tom-74 Re: do autorki postu 15.02.12, 11:19
                                            lampka_witoszowska napisała:

                                            > myślę, Tom, że wielu panom powinieneś to w miarę łatwo wytłumaczyć big_grin
                                            >

                                            Co tutaj tłumaczyć?
                                            Większość ludzi sama zdaje sobie z tego sprawę. Kwestia wyznaczenia sobie celów i ich realizacji smile

                                            A wracając do tych akcji okołorozwodowych, trzeba mieć wiele stoicyzmu w sobie, żeby nie wplątywać dzieci w rozgrywki, nie wszystkich na to stać. Moja ex akurat posługuje się Młodym. Walczę z nią jak mogę, defensywę już porzuciłem, nie miała sensu.
                                            Na argumenty typu przekaż mi opiekę, ja sobie poradzę bez twojej kasy, reaguje wybuchem agresji i przekleństw. Taka niekontrolowana biała gorączka spowodowana możliwością odcięcia strumyczka kasy smile A Młodego chciałbym mieć u siebie i zapewniam, że będzie miał lepsze warunki niż u ex.
                                            • izak28 Re: do autorki postu 15.02.12, 11:34
                                              Widzisz tom, każdy ocenia sytuację ze swojego punktu widzenia. A ja nigdy się nie posługiwałam młodym i mam nadzieję, że nic się nie zmieni, mimo że były swoim zachowaniem powoduje, że zaczynam go nienawidzić. A mi bardzo ciężko pohamować emocje, bardzo. Ale się staram, właśnie dla tego mojego jedynego szczęścia....
                                              • tom-74 Re: do autorki postu 15.02.12, 11:48
                                                I tak trzymaj. Podziwiam kobiety, które pomimo wielu trudności nie posuwają się do zagrywek poniżej pasa. Syn w przyszłości Ci to wynagrodzi. Zobaczysz.
                                            • lampka_witoszowska Re: do autorki postu 15.02.12, 14:30
                                              wiesz, Maćku, ja się mamie Twojego dziecka nie dziwię
                                              skoro patrzymy tylko na możliwość zapewnienia wspaniałego życi pod względem finansowym i chęci szczere - to przyjedzie taka gwiazda filmowa, zobaczy Wasze dziecko i powie - oj, ja to dopiero się nim zaopiekuję! mm więcej kasy niż Wy i więcej pieniędzy, ba! jeszcze Wam zapłacę, tylko mi dajcie to dziecko,a nie pożałujecie

                                              i Twoim tokiem myślenia idąc - odpowiadasz z radością: to cudownie! bierz!

                                              masakra jakas z tym niebraniem pod uwagę ani przestawienia dziecku życia do góry nogami, ani z jego uczuciami , ani z uczuciami - a fu! - matki
                                              co z tymi chłopami się porobiło? żeby tak udawać, że żadne uczucia nei wchodzą w grę...

                                              dziecko zawsze będzie isę czuło opuszczone przez rodzica, z którym nie mieszka
                                              najpierw zadbajcie o trwałość małżeństwa, to dla dziecka najlepsze, skoro już przy temcie pobocznym "co dobre dla dziecka" jesteśmy
                                              • lampka_witoszowska Re: errata 15.02.12, 14:31
                                                no, może kasa i pieniądze to to samo, tunie będę oponować smile
                                              • tom-74 Re: do autorki postu 15.02.12, 14:48
                                                lampka_witoszowska napisała:

                                                > wiesz, Maćku, ja się mamie Twojego dziecka nie dziwię
                                                > skoro patrzymy tylko na możliwość zapewnienia wspaniałego życi pod względem fin
                                                > ansowym i chęci szczere - to przyjedzie taka gwiazda filmowa, zobaczy Wasze dzi
                                                > ecko i powie - oj, ja to dopiero się nim zaopiekuję! mm więcej kasy niż Wy i wi
                                                > ęcej pieniędzy, ba! jeszcze Wam zapłacę, tylko mi dajcie to dziecko,a nie poża
                                                > łujecie
                                                >
                                                > i Twoim tokiem myślenia idąc - odpowiadasz z radością: to cudownie! bierz!
                                                >
                                                > masakra jakas z tym niebraniem pod uwagę ani przestawienia dziecku życia do gór
                                                > y nogami, ani z jego uczuciami , ani z uczuciami - a fu! - matki
                                                > co z tymi chłopami się porobiło? żeby tak udawać, że żadne uczucia nei wchodzą
                                                > w grę...
                                                >
                                                > dziecko zawsze będzie isę czuło opuszczone przez rodzica, z którym nie mieszka
                                                > najpierw zadbajcie o trwałość małżeństwa, to dla dziecka najlepsze, skoro już p
                                                > rzy temcie pobocznym "co dobre dla dziecka" jesteśmy
                                                >

                                                Nie wiem, komu odpowiedziałaś, ale sądząc po miejscu, chyba mi.
                                                W swoim poście, główny nacisk położyłaś na kasę - pieniądze. Czy na prawdę o to chodzi większości kobiet? Wnioskuję, że tak, skoro taki gwałtowny odzew się pojawił wink
                                                Więc chciałbym zauważyć, że podstawową kwestią jest zapewnienie dziecku daleko idącego poczucia bezpieczeństwa, wzorców rodzicielskich (kładąc mocny nacisk na sferę emocjonalną) oraz nie wypaczonego obrazu pełnego domu wraz z normalnie funkcjonującą rodziną z normalnymi relacjami pomiędzy partnerami oraz dziećmi. I nie jest już ważne, że partnerką ojca nie jest już jego matka.
                                                Co do przewracania dziecku życia do góry nogami, wybacz, nie ja to zrobiłem.
                                                Kolejna sprawa, którą poruszasz to utrzymanie małżeństwa. Sorry, nie da się nikogo zmusić do pozostania. Tym bardziej, gdy się "zakocha" big_grin

                                                • lampka_witoszowska Re: do autorki postu 15.02.12, 14:57
                                                  dlaczego odzew uważasz za gwałtowny?
                                                  bnardzo mnie to zaciekawiło smile
                                                • lampka_witoszowska Re: do autorki postu 15.02.12, 16:38
                                                  tom-74 napisał:

                                                  >
                                                  > Nie wiem, komu odpowiedziałaś, ale sądząc po miejscu, chyba mi.


                                                  No, masz, normalnie pomyliłam Cię z Maćkiem, przepraszam


                                                  > W swoim poście, główny nacisk położyłaś na kasę - pieniądze. Czy na prawdę o to
                                                  > chodzi większości kobiet?

                                                  nie wiem, ja miałam napisać o kasie i uczuciach, wyszło o kasie i pieniądzach, Freud już by wiedział, co z tym zrobić, a mój świadomy umysł by temu najspokojniej zaprzeczył - ale nie wiem, o co chodzi większości kobiet, z moich rozmów o spokojne życie u mężczyzny, na którym można polegać


                                                  Wnioskuję, że tak, skoro taki gwałtowny odzew się po
                                                  > jawił wink
                                                  > Więc chciałbym zauważyć, że podstawową kwestią jest zapewnienie dziecku daleko
                                                  > idącego poczucia bezpieczeństwa, wzorców rodzicielskich (kładąc mocny nacisk na
                                                  > sferę emocjonalną) oraz nie wypaczonego obrazu pełnego domu wraz z normalnie f
                                                  > unkcjonującą rodziną z normalnymi relacjami pomiędzy partnerami oraz dziećmi. I
                                                  > nie jest już ważne, że partnerką ojca nie jest już jego matka.
                                                  > Co do przewracania dziecku życia do góry nogami, wybacz, nie ja to zrobiłem.
                                                  > Kolejna sprawa, którą poruszasz to utrzymanie małżeństwa. Sorry, nie da się nik
                                                  > ogo zmusić do pozostania. Tym bardziej, gdy się "zakocha" big_grin
                                                  >

                                                  o, to przykro mi
                                                  ale nie mów o tym głośno tu, na forum, póki nei masz dużo siły - dotychczas oddane fanki forumowych mężczyzn zdradzoną kobietę biegiem uświadamiały, że winy powinna poszukać w sobie
                                                  nigdy nei wiem, czy któryś z oszukanych mężczyzn nie będzie pierwszym, który dostanie taką samą poradę

                                                  uważam, że niezależnie od super warunków, w których usiłują się czasem prześcigać rozwiedzeni rodzice, z dzieckiem powinno być to, z którym dziecko jest emocjonalnie bliżej
                                                  - niezależnie od przewin wobec byłego małżonka/małżonki

                                                  ps. ale dlaczego gwałtowną widzisz moją wcześniejszą odpowiedź/reakcję? smile na prędce,niestety, tak, ale gwałtowną?
                                                  • tom-74 Re: do autorki postu 16.02.12, 08:59
                                                    ampka_witoszowska napisała:

                                                    > (...)
                                                    > ps. ale dlaczego gwałtowną widzisz moją wcześniejszą odpowiedź/reakcję? smile na p
                                                    > rędce,niestety, tak, ale gwałtowną?

                                                    Nie napisałem o gwałtownej reakcji a gwałtownym odzewie. Czyli sumie wypowiedzi forumowiczek, które tak odbieram, jako gwałtowne - czyli napisane naprędce, trochę nieprzemyślane i jednostronne. Wyglądające na zmasowany atak na facetów, próbujących się wypowiedzieć w tym wątku.
                                                  • lampka_witoszowska Re: do autorki postu 16.02.12, 09:34
                                                    teraz rozumiem
                                                    myślałam, że o mojej wypowiedzi pisałeś

                                                    w moim odczuciu tu czasem mężczyźni uogólniają, wszystkie panie podciągając pod wizję kobiety walczącej o alimenty jak najwyższe, by ojca pogrążyć i by tylko dziecka nei zobaczył, drań jeden - albo pod wizję kobiety, która zmienia partnera, zabiera dzieci i radź sobie, to już nei moja zabawa
                                                    wtedy panowie tracą poczucie realizmu

                                                    podobnie jak panie, które w kazdym mężczyźnie widzą exa, lekceważącego dzieci i wojującego, by być w końcu najwazniejszym: wydzielac pieniądze i żądać spotkania z dzieckiem, kiedy mu po drodze i niezależnie od chęci dziecka

                                                    a jak do tego dochodzą prywatne przeżycia niemal każdego, to granat rozpoczynający dyskusję - gotowy

                                                    hehe, dlatego forum znajduję kwitnącym i niepadłym smile
                                          • zmeczona100 Re: do autorki postu 15.02.12, 20:01

                                            > myślę, Tom, że wielu panom powinieneś to w miarę łatwo wytłumaczyć big_grin

                                            Wielu jak wielu, ale może chociaż mojemu omc ex? Byłabym wdzięczna ogromnie wink
                                • malgolkab Plujeczka 15.02.12, 12:31
                                  wiecznie zarzucasz panom z forum negatywne opinie o kobietach i generalizowanie, a sama to robisz jak o chodzi o facetów...
                                  • plujeczka Re: Plujeczka 15.02.12, 12:34
                                    bo odnoszę się do towrzystwa z forum na którym jestem.
                            • izak28 Re: do autorki postu 15.02.12, 10:19
                              Ja się zgadzam z plujeczką... Były łaskawie daje alimenty i nic więcej go nie interesuje, a jak to sąd orzeka "w pozostałym zakresie kosztami utrzymania dziecka obciąża matkę", obojętne jakie by one nie były, kobieta musi znaleźć kasę i nieważne, że tatuś zarabia 4 razy więcej.
                              • nowel1 Re: do autorki postu 15.02.12, 10:27
                                Jak widać, tego byłego jednak coś więcej interesuje, skoro spotyka się z dzieckiem, to raz.
                                A dwa - temat był milion razy poruszany na forum, alimenty są środkami na utrzymanie dziecka, a nie karą że mąż odszedł od żony.
                                Jeśli są za niskie - dokumentuj koszty i wnoś o podwyższenie.
    • lampka_witoszowska Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 11:07
      Gajo-ofka, bardzo mi się podoba Twoja reakcja w tym wątku na uwagi o spotkaniach dziecka ze swoim ojcem
      inna rzecz - komornik to dobre rozwiązanie, informacja dla sądu podczas następnej rozprawy o zachowaniu ojca też byłaby wskazana - sąd naprawdę powinien znać realia co do kompletnej niemiejętności współpracy ojca w kwestiach dziecka
      a do jeg zachowań się nei zniżaj, oszczędź SOBIE złego samopoczucia - czas płynie, złość Ci minie, a z takimi zagraniami niech to on wyjdzie na głupka wedle własnego życzenia (to już się robi tradycja podczas rozwodów, panowie za wroga obierają sobie kobiety, z którymi mają dzieci - ot, bohaterowie, będą mieli czym się kolegom pochwalić, jak to zawojowali w życiu - bo z łysym w beemce np. blokującym skrzyżowanie nie zadrą przecież)

      bądź w porządku i załatwiaj co potrzebuje dziecko i Ty w taki sposób, żeby mieć spokojne sumienie
      to wbrew pozorom najważniejsze
      • nowel1 Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 11:23
        lampka_witoszowska napisała:

        > Gajo-ofka, bardzo mi się podoba Twoja reakcja w tym wątku na uwagi o spotkaniac
        > h
        dziecka ze swoim ojcem

        O proszę, bardzo ładne określenie, bez moich sugestii dałaś radę smile
        A tak swoją drogą, lampko, nie czepiaj się mnie dla samego czepiania, proszę. Niewiele to wnosi.

        • lampka_witoszowska Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 14:44
          a widzisz, jak mam chęć napisać, co widzę, to piszę - i naprawdę może to się nei podobać - trudno
          nie lubię czepiania się - jak widzę, że ktoś się głupio czepia to reaguję - pojechałaś po Plujeczce bez sensu moim zdaniem
          nie ułozymy świata słów tak, jak nam się marzy - bo tu tych światów to od groma i ciut ciut

          ale cieszę się, pani psorko, że ładnie mnie oceniłaś: dałam radę smile i że wszystkich poza TOBĄ coś ugryzło smile kwiatki do odebrania 14.10., w dzień nauczyciela wink
      • altz Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 13:27
        lampka_witoszowska napisała:

        > Gajo-ofka, bardzo mi się podoba Twoja reakcja w tym wątku na uwagi o spotkaniac
        > h dziecka ze swoim ojcem

        Żeby jeszcze Ciebie bardziej ucieszyć, ojcowie po rozwodzie powinni być rozstrzeliwani, a dziecko pozbawiane dożywotnio renty po ojcu. Wtedy dopiero byłoby wesoło i zabawnie.
        Ja bym się na to pisał, stać mnie na taki gest, a co!
        Żeby było jasne, nie twierdzę, że się nie powinno płacić alimentów,bo trzeba płacić i starać się, żeby wszyscy żyli na sensownym poziomie, ale powinna to być ugoda przed sądem i potwierdzone przed sądem. Uważam, że awantura o 200 zł nie jest tego warte, gdyby sprawa była specjalnie przedłużana, to bym dopiero zadziałał. Chciałbym mieć 800 zł na utrzymanie siebie.
        • nowel1 Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 13:42
          Co Was wszystkich pogryzło dzisiaj?
          Altz, zadaj sobie trud zastanowienia się, CO się lampce podobało. Reakcja założycielki wątku na posty na temat kontaktów z ojcem; czyli fakt, że odpuściła swój pomysł o ograniczaniu kontaktów - ludzie jej to odradzali.
          Nie widzisz swojego zaślepienia? Czytasz to co chcesz przeczytać, co Ci pasuje do Twojego wyobrażenia.
          A te teksty o tym, że nie warto o 200 zł walczyć, są beznadziejne. Czemu nie napiszesz tego o ojcu, który tych 200 zł nie przelał? Że "nie warto" o nie walczyć?
          • altz Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 14:01
            nowel1 napisała:

            > Co Was wszystkich pogryzło dzisiaj?
            > Altz, zadaj sobie trud zastanowienia się, CO się lampce podobało.
            Podpisała pod pierwszym postem, wiec pomyślałem, że chodzi o ten szantaż.
            Moja wina, przepraszam.

            > Nie widzisz swojego zaślepienia? Czytasz to co chcesz przeczytać, co Ci pasuje
            > do Twojego wyobrażenia.
            Czego się można spodziewać po Witoszowskiej? Już trochę się poznaliśmy.
            Wkurza mnie to, że się ktoś cieszy, że ojciec zamiast 200 zł będzie płacił jakieś dodatkowe koszty, zamiast wydać na firmę i na dziecko, pieniądze nie biorą się z księżyca, choćby niektórym się tak wydawało. Ojciec wyda na komornika, to może wielokrotność tej kwoty nie dostanie dziecko, o ile komornik zablokuje konto i firma poniesie straty.

            > A te teksty o tym, że nie warto o 200 zł walczyć, są beznadziejne. Czemu nie na
            > piszesz tego o ojcu, który tych 200 zł nie przelał? Że "nie warto" o nie walczy
            > ć?
            Czemu beznadziejne? A jaka była umowa między rodzicami? Ojciec proponował 500 zł, potem mówił, że zapłaci 600 zł, więc jakieś negocjacje były.
            Ojciec utrzymuje jeden dom, wynajmuje drugi. Jakie ma faktyczne koszty, nie wiemy. Myślę, że matka ma mętne pojęcie na temat prowadzenia firmy, leasingu, innych kosztów. Może te samochody wcale nie są jego?
            Swoją drogą, nie rozumiem, dlaczego nie chce pozwolić mieszkać w domu dziecku z matką, dla mnie to jest co najmniej dziwne, ale może nie wiem wszystkiego.
            • gajo-ofka Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 14:18
              Sprostowanie:
              Nie było żadnych negocjacji-ojciec dziecka sam zaproponował taka a nie inną kwotę-nie pytał nawet czy starczy, przyklasną sobie że 500 to kupa kasy z czego utrzymam dziecko i jeszcze mi zostanie. Nie utrzymuje dwóch domów- mieszkanie które wynajmuje było "nasze wspólne" płaci za nie 500zł + media,bo wynajmuje "po znajomości" oprócz tego opłaca komórkę, benzynę i tyle jego stałych wydatków.
              Mieszkam teraz z jego matką, bo nie miałam się gdzie z dzieckiem podziać, nie stać mnie było na samodzielne wynajmowanie mieszkania.
              Firmy nie prowadzi jest kierownikiem w supermarkecie.
              A samochody są jego-obydwa na niego zarejestrowane, nie na żadną firmę- to są prywatne samochody. Jeden miał zanim się poznaliśmy, nie jeździ nim na co dzień-samochód stoi bo szkoda jeździć.
              A drugi taki klekot na gaz. Dostał od kochanki jak jeszcze byliśmy razem (mnie oszukał że kupił za grosze od kolegi).
              A to że będę bezdomna- to tak sobie gada, bo teściowa nie pozwoli skrzywdzić ani mnie, ani swojego wnuka. smile Złota kobieta
              • altz Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 14:59
                gajo-ofka napisała:

                > Sprostowanie:
                > Nie było żadnych negocjacji-ojciec dziecka sam zaproponował taka a nie inną kwo
                > tę-nie pytał nawet czy starczy, przyklasną sobie że 500 to kupa kasy z czego ut
                > rzymam dziecko i jeszcze mi zostanie. Nie utrzymuje dwóch domów- mieszkanie któ
                > re wynajmuje było "nasze wspólne" płaci za nie 500zł + media,bo wynajmuje "po z
                > najomości" oprócz tego opłaca komórkę, benzynę i tyle jego stałych wydatków.
                > Mieszkam teraz z jego matką, bo nie miałam się gdzie z dzieckiem podziać, nie
                > stać mnie było na samodzielne wynajmowanie mieszkania.
                > Firmy nie prowadzi jest kierownikiem w supermarkecie.

                Nic z tego nie rozumiem. Komu on to mieszkanie wynajmuje? Komuś znajomemu i jeszcze dokłada? Czy sam wynajmuje dla siebie od kogoś?
                Co to znaczy, że mieszkanie jest wspólne, ale jednocześnie jakby nie było wspólne?
                Ktoś go karmi i ubiera za darmo? Gdzie on mieszka, czy w tym waszym mieszkaniu? Z nową panią?
                Jaki jest Twój wkład finansowy w utrzymanie dziecka?
                • gajo-ofka Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 15:20
                  Wynajmuje dla siebie od wspólnego znajomego, pisząc "nasze' miałam na myśli że wspólnie podpisaliśmy umowę najmu. Kto go ubiera? Do tej pory żona-czyli ja, zawsze dbałam by miał nowe spodnie, buty kurtkę, rękawiczki- jak o dziecko. Od kiedy nie mieszkamy razem nie widziałam żeby miał jakaś nową garderobę- on nie przywiązuje zupełnie wagi do swojego wyglądu, znamy się 5 lat a on ma jeszcze kilka ciuchów z tamtego okresu-nie pozwolił wyrzucić "bo jeszcze dobre" Żywi się u kochanki-tak podejrzewam-bo skoro nie ma go w wynajętym mieszkaniu to mieszka u niej.Jaki jest mój wkład finansowy? hmm na pewno mniejszy, ale to ja jeżdżę z dzieckiem po lekarzach, to ja wstaję w nocy kiedy jest chory, to ja martwię się w co go ubrać, żeby miał czyste ubrania, to ja podaję leki i pilnuję diety. Ojciec dziecka nawet nie dzwoni żeby zapytac jak się syn miewa, tylko jak go nagle napadnie chęć zabrania syna to sobie przypomina mój numer telefonu. Moje zdanie jest takie: skoro ojciec dziecka nie chce go wychowywać, niech ponosi koszta w związku z utrzymaniem syna i taki zapis mam w postanowieniu sądu.
                  • altz Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 15:33
                    Teraz rozumiem, że nie macie żadnego mieszkania.
                    Mąż wynajmuje i płaci pewno coś z 900 zł za mieszkanie, z 500 zł na jedzenie, z 300 zł na samochód, może dobija do 2 tys. zł i tak sobie wykombinował, że na rozrywkę mu zostanie tylko z 200 zł miesięcznie. wink Stąd ten bunt. big_grin
          • plujeczka Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 14:07
            nie napisze bo doskonale wie ,ze ojciec ma siłę własnie w odbieraniu dziecku wszak słabszemu od siebie własnie tych "smiesznych" 200 zł.
            drogi Altz juz kiedys na forum ( bez obrazy) nam kobietom tłumaczył jak to mozna przezyć z całą rodziną za 100zł przez miesiąc. Mnie się do tej pory nie udało ale może mało pojętna jestem .
            Nalezy potępiac ojców, którzy nie płacą na dzieci lub " obrywają' z zasądzoych alimentów dowolna kwotę bo takie mają widzimisię -ale w wielu kręgach tego pokroju czlowiek wciąż będzie uchodził za wzór faceta obdarzonego sprytem bo umie "walić w rogi". oczywiście "finansowe' swa byłą rodzinę.
            W sumie brzydzę się takimi ludżmi .
            • altz Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 14:21
              plujeczka napisała:

              > nie napisze bo doskonale wie ,ze ojciec ma siłę własnie w odbieraniu dziecku ws
              > zak słabszemu od siebie własnie tych "smiesznych" 200 zł.
              > drogi Altz juz kiedys na forum ( bez obrazy) nam kobietom tłumaczył jak to mozn
              > a przezyć z całą rodziną za 100zł przez miesiąc.
              Brzydzi mnie takie pisanie. Wiesz, że to nie jest prawda.
              Nigdy czegoś takiego nie pisałem. Ale możesz sobie tak pisać, bo jesteś kobietą, więc Ci wszystko wolno.
              Właśnie chodzi mi o taki mechanizm. Przychodzi kobieta, coś powie, nie musi mieć dowodów na to i od razu ma wyrok i narzucone alimenty. Potem powie w jakieś instytucji i już ojciec jest przemocowcem, potem sąd to przeczyta wyda na podstawie tego wyrok, potem drugi sąd na podstawie tego wyroku wyda inną decyzję i tak rośnie to kłamstwo, jak kula śniegowa, a odkręcić to jest nie sposób. To się nazywa bezprawie!

              Zamiast pisać takie rzeczy, napisz, że się mnie brzydzisz i żebym czym prędzej zdechł. To zrozumiem i będę dyskutował, nie obrażę się. Ale po co pisać kłamstwa?

              > Nalezy potępiac ojców, którzy nie płacą na dzieci lub " obrywają' z zasądzoych
              > alimentów dowolna kwotę bo takie mają widzimisię
              Jasne, że tak. Ale najpierw trzeba z takim ojcem porozmawiać i zasądzić ewentualne wyrównanie, jeśli koszty były uzasadnione i takie wysokie, a nie stosować prawnicze kruczki.
              Nie dziwię się, że niektórzy panowie kupują po rozwodzie różne rzeczy wyłącznie na rodzinę, bo była kochanka z sądem nie dadzą im żyć. W końcu przecież wszyscy ludzie (czytaj kobiety) wiedzą, że mężczyzna jest świnią, a ze świniami się nie rozmawia.

              -ale w wielu kręgach tego p
              > okroju czlowiek wciąż będzie uchodził za wzór faceta obdarzonego sprytem bo u
              > mie "walić w rogi". oczywiście "finansowe' swa byłą rodzinę.
              > W sumie brzydzę się takimi ludżmi .gfg
              • plujeczka Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 14:34
                Altz- ty jakiś przerwazliwony jesteś na swoim punkcie j, przypomnij sobie jakie to dobre rady nam dawałeś , wraz z przepisami kulinarnymi rzekomo bardzo tanich potraw-nie mam zamiaru nikogo mordowac tylko nie rozumiem dlaczego i jakim prawem tatuś sam sobie reguluje kwotę wpłacaną na dziecko wszak ustanowioną prawomocnym postanowieniem sadowym? -tego nie rozumiem .
                jesli jest wyrok to powinno się do niego stosowac a jesli ktoś tego nie robi obojętnie czy facet czy kobieta to sankcje powinny byc jednakowoż surowe tak by w przyszłośći nikomu na mysli nie przyszło okradanie własnego dziecka.
                Z tego wynika ,ze autorka postu wogóle powinna się cieszyć ,ze mąż płaci a ,że przy okazji " obrywa" niezłą sumkę no cóz nalezy wybaczyć .........
                • altz Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 14:53
                  plujeczka napisała:

                  > Altz- ty jakiś przerwazliwony jesteś na swoim punkcie j, przypomnij sobie jakie
                  > to dobre rady nam dawałeś , wraz z przepisami kulinarnymi rzekomo bardzo tanic
                  > h potraw
                  Ja nadal tak gotuję, to się sprawdza. I nadal zachęcam, bo często można ugotować smacznie, zdrowo i tanio. Nigdy nie mówiłem, że można wyżyć za 100 zł całą rodziną, tylko pisałem, że jem licho, ale żyję i płacę 330 zł miesięcznie na swoje jedzenie, a we dwójkę i w kilka osób już jest znośnie, gdy się ma 350 zł na łebka. Nie marzę o tym, ale też mnie to nie męczy.


                  > -nie mam zamiaru nikogo mordowac tylko nie rozumiem dlaczego i jakim pr
                  > awem tatuś sam sobie reguluje kwotę wpłacaną na dziecko wszak ustanowioną prawo
                  > mocnym postanowieniem sadowym? -tego nie rozumiem .
                  Jeszcze raz tłumaczę, jak to wygląda. Przychodzi mama i powie cokolwiek, od razu sąd w trybie bez przesłuchania "oskarżonego" zasądza kwotę, jakąkolwiek. Nie było w domu kuratora, nie było świadków na to, wystarcza samo słowo matki, bo rzekomo matka nigdy nie kłamie i wszystko wie najlepiej. I to jest wkurzające. To są sztuczki sądowe.

                  > jesli jest wyrok to powinno się do niego stosowac
                  W tym rzecz, że to nie był wyrok, tylko sprawę załatwiono "pod stołem" poza wyrokiem, chociaż nie było powodów do działania "awaryjnego".

                  > sankcje powinny byc jednakowoż surowe tak by w
                  > przyszłośći nikomu na mysli nie przyszło okradanie własnego dziecka.
                  Można okradać z tego, co jest, a nie z wydumanych kwot, których jeszcze nie ma.
                  Zatłuc faceta pałami, gdy nie ma pieniędzy na dziecko albo od razu zastrzyk z fenolu, jeśli się wydaje, że okrada dziecko.
                  Ja się szykuję, że będę siedział za alimenty, jeśli nie będzie mnie stać. Znam przeciwnika i pójdę do więzienia, nie będę robił sztuczek. Jeśli przeciwnik będzie mógł, to mnie wsadzi do więzienia. Zawsze to jakieś nowe doświadczenie.

                  > Z tego wynika ,ze autorka postu wogóle powinna się cieszyć ,ze mąż płaci a ,ż
                  > e przy okazji " obrywa" niezłą sumkę no cóz nalezy wybaczyć .........
                  Znowu to samo, to już chyba jakaś religia! Czy ktoś mówił coś o kosztach? Jakoś nie widziałem, liczy się tylko forsa, a ojciec ma mieć, a jak nie ma, to na śmietnik!
                  • plujeczka Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 15:10
                    Altz- mgę cię zrozumieć bo czujesz się pokrzywdzony ale my kobiety tez jestesmy w takiej sytuacji jak ty-pokrzywdzone i nie wszystkim nam wymiar sprawiedliwosci sprzyja co sugerujesz.
                    twoja zona ( była) wsadzi cię do więzienia za alimenty a ja pójdę bruk za brak spłaty ex męza, który miewa się znakomicie i naprawdę nie musial mi na przykład odbierac przyszłej emerytury, której ja zapewne nie doczekam a on w gotówce ma juz, dzisiaj za to pieniądze ode mnie dostać.I co mam zrobić?-na tym forum wszyscy jestesmy pokrzywdzeni w taki czy inny sposób ale zachowajmy trzeżwe spojrzenie.
                    Jesli ojciec czy matka ma dochody i zasądzone alimenty to ma PŁACIC- to wszystko , przeciez to proste jak " budowa cepa"a nie respektować wyrok na zasadzie " jak mi się podoba" i " urywać" z zasądzonej kwoty też na zasadzie " co mi się podoba".Do diabła to są pieniąze na dziecko tak trudno to zrozumieć.
                    • altz Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 15:27
                      plujeczka napisała:

                      > Altz- mgę cię zrozumieć bo czujesz się pokrzywdzony ale my kobiety tez jestesmy
                      > w takiej sytuacji jak ty-pokrzywdzone i nie wszystkim nam wymiar sprawiedliwo
                      > sci sprzyja co sugerujesz.
                      Nie wszystkim, ale myślę, że większości. Zazwyczaj jest tak, że nie musicie nic udowadniać, bo się wierzy na słowo.

                      > twoja zona ( była) wsadzi cię do więzienia za alimenty a ja pójdę bruk za brak
                      > spłaty ex męza, który miewa się znakomicie i naprawdę nie musial mi na przykł
                      > ad odbierac przyszłej emerytury, której ja zapewne nie doczekam a on w gotówce
                      > ma juz, dzisiaj za to pieniądze ode mnie dostać.
                      To jest świństwo, takie zachowanie Twojego męża. Ja nikomu krzywdy nie zrobiłem, ale zazwyczaj mam się zamknąć i słychać "mądrzejszych od siebie". Wielokrotnie byłem obrażany i nie wolno mi o tym pamiętać. Jeśli cokolwiek zrobię, to zawsze to jest pastwienie się nad dzieckiem, moja zemsta, moja niechęć do współpracy, zawsze mam mieć słodką minkę, słuchać, zachowywać się grzecznie, być miły, uczynny i zawsze pod ręką. Pieprzyć takie życie pod czyjąś komendą.

                      > Jesli ojciec czy matka ma dochody i zasądzone alimenty to ma PŁACIC- to wszystk
                      > o , przeciez to proste jak " budowa cepa"a nie respektować wyrok na zasadzie "
                      > jak mi się podoba" i " urywać" z zasądzonej kwoty też na zasadzie " co mi się
                      > podoba".Do diabła to są pieniąze na dziecko tak trudno to zrozumieć.
                      Nie było wyroku. Była sprawa załatwiona poza wyrokiem, "pod stołem", w trybie awaryjnym, jakby ktoś umarł albo była wojna. Jasne, że trzeba płacić, z tym się zgadzam i tak robię.
    • endrju579 Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 16:17
      Ja dowiedziałem się kiedyś o zabezpieczeniu alimentów przypadkowo, przeglądając akta w sekretariacie. Nie wysłali mi odpisu tego postanowienia, twierdząc że nie mieli takiego obowiązku.Zapytałem jak mogę się wobec tego odwołać od tego postanowienia, skoro go nie dostałem i nie zamierzają mi go wysłać, na co sekretarka odpowiedziała - jak Panu komornik przyśle pismo o egzekucji, to się Pan na tej podstawie odwoła. Do żadnej egzekucji nie doszło - zapłaciłem wszystko w terminie i poinformowałem byłą, że jeśli pomimo braku zaległości złoży sprawę do komornika to będę się bronił i narazi się na proces o pokrycie jego kosztów. Faktem jest, że to było parę lat temu, być może od tego czasu przepisy się zmieniły i sądy są teraz zobligowane do wysyłania takiego postanowienia zabezpieczającego obu stronom.
      Tak czy inaczej nadinterpretacją jest tu twierdzenie, że facet nie chce płacić - po pierwsze jednak płacił i bez wyroku, po drugie prawdopodobnie opiera się on na błędnej informacji, że postanowienie nie jest wykonalne, skoro nie jest prawomocne i może się odwoływać od tego postanowienia. Co oczywiście i tak nie przekona tych pań, które czerpią satysfakcję z faktu, że komornik trafi kolejnego "tatusia" po kieszeni wink
      • gajo-ofka Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 16:31
        tatuś dostał odpis postanowienia, wiem, bo mamy wspólny adres do korespondencji, więc nie powie, że nie wiedział, bo sam odebrał awizo z poczty. Ba, nawet się odwołał, chociaż odwołać się nie można, można jedynie złożyć skargę na postanowienie. Pan tatuś celowo sam obniżył sobie zabezpieczenie, bo uznał że sąd i tak "przyklepie' jego odwołanie, nie wziął pod uwagę jedynie tego, że do momentu wydania nowego postanowienia, obowiązuje go to pierwsze- czy mu się to podoba czy nie. Poprosiłam żeby mi dał brakujące 200zł-powiedzial "zapomnij"
        Nie zapomnę, bo sama sobie dziecka nie zrobiłam i skoro on układa sobie życie bez niego, to niech płaci tyle ile sąd mu nakazał. Ja tworzyliśmy rodzinę to dziecku nie brakowało niczego, firmowe ubrania "lepsze" jedzenie, sale zabaw, zoo itp.
        W końcu tatusiowi znudziła się zabawa w dom, więc ja mam teraz grzebać po lumpeksach albo prosić do caritasu i OPS bo tatuś na kochankę i imprezy musi mieć?????
        • martynna987 Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 17:06
          Jakbym czytała o sobie! Na imprezki , zachcianki , kochanki go stać ,ale na dziecko to juz niema bo ma inne wydatki. Trudno taką wybrał droge wiec chociaz tyle dla dziecka zrobi ze da dziecku pare groszy! to i tak mu nie zastapi pełnej rodziny.
        • yoma Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 18:55
          > Ba, nawet się
          > odwołał, chociaż odwołać się nie można, można jedynie złożyć skargę na postano
          > wienie

          Jak już lecimy konsekwentnie żargonem prawniczym, to zażalenie na postanowienie.

          Użył środka odwoławczego. Może być?
          • gajo-ofka Re: zabezpieczenie alimentów i kpina "tatusia" 15.02.12, 19:01
            no to lećmy żargonem smile wszystko jedno tak naprawdę- może być. Każdemu takie prawo przysługuje
        • altz Re: zabezpieczenie alimentów i kpina z ojca 15.02.12, 19:42
          Nie pisz "tatuś", nie jesteś dzieckiem. Po co ta agresja?
          Lepiej byś od razu napisała, że nie masz mieszkania, nie zarabiasz, siedzisz u teściowej, a mąż Ci przekazał tylko 600 zł. Chociaż przekaz będzie jasny. Proponuję w sądzie też być konkretnym, dla mnie to jest przejaw szacunku dla ludzi i świadectwo dojrzałości.
          A jeśli jesteś taka konsekwentna, to tak pisz w pismach do sądu. wink
          • gajo-ofka Re: zabezpieczenie alimentów i kpina z ojca 15.02.12, 20:20
            Agresja to by była gdybym nazywała go "dawcą spermy" a tatuś to nie jest złośliwe, od kiedy zaszłam w ciążę,to go tak nazywałam-przyzwyczajenie.
            Fakt- nie mam mieszkania-nie każdego stać na mieszkanie.
            Fakt- siedzę u Teściowej bo obie tego chcemy-jest dobrze dogadujemy się-nie widzę w tym problemu.
            Gucio prawda- pracuję, niestety na cześć etatu,bo z teściową na zmianę zajmujemy się dzieckiem, ale mam nadzieję że tylko do września, może mały dostanie się do przedszkola

            Nie widzę w którym momencie moich wypowiedzi byłam nie konkretna?

            • zmeczona100 Re: zabezpieczenie alimentów i kpina z ojca 15.02.12, 20:34
              gajoofka wink Altz to taki forumowy folklor. Żyje we własnym świecie, więc nam, maluczkim, nieosiągalne jest połapanie się w tym, o co mu chodzi i dlaczego pisze trzy po trzy.
              Daj sobie na luz wink
              • gajo-ofka Re: zabezpieczenie alimentów i kpina z ojca 15.02.12, 20:41
                aha, jestem tu jeszcze "świeża" więc nie załapałam wink
                • zmeczona100 Re: zabezpieczenie alimentów i kpina z ojca 15.02.12, 20:58
                  Zauważyłam wink Stąd moja reakcja wink
            • altz Re: zabezpieczenie alimentów i kpina z ojca 15.02.12, 20:40
              Konkretna jest rozmowa o pieniądzach, że pracujesz na pół etatu i że jedynie siebie utrzymujesz, a na dziecko nie dokładasz, bo Cię nie stać. Nie jest to żaden grzech mieć mało pieniędzy, za to zmienia to bardzo kontekst, nie wszyscy znają Waszą sytuację. Tak samo pisanie o wspólnym mieszkaniu też wprowadza w błąd. Mnie bieda nie rusza, niejedno widziałem, ale nie lubię, gdy ktoś coś pisze, ale z tego wynika, jakoby było lepiej. Teraz rozumiem, Twoje pretensje i wymóg tych 800 zł, zamiast 600. Mam nadzieję, że mąż też zrozumie, że nie masz obowiązku mieszkania z teściową.

              A nazywanie kogoś tatusiem jest wyjątkowo złośliwe, w każdym razie ja tak to odbieram. To jest zarezerwowane dla dzieci i wara od tego!
              • gajo-ofka Re: zabezpieczenie alimentów i kpina z ojca 15.02.12, 20:43
                Odpowiadam jedynie za to, co napisałam a nie za to co zrozumiałeś wink
              • gajo-ofka Re: zabezpieczenie alimentów i kpina z ojca 15.02.12, 20:55
                o ja jestem dzieckiem, mam rodziców i do taty mówię "tatuś"- czepiasz się i tyle ;p
              • zmeczona100 Re: zabezpieczenie alimentów i kpina z ojca 15.02.12, 21:01
                altz napisał:

                > ale nie lubię, gdy ktoś coś pisze, a
                > le z tego wynika, jakoby było lepiej.

                big_grin

                Mam nadzieję, że mąż też zrozumie, że nie masz obowiąz
                > ku mieszkania z teściową.

                big_grin

                >
                > A nazywanie kogoś tatusiem jest wyjątkowo złośliwe, w każdym razie ja tak to od
                > bieram. To jest zarezerwowane dla dzieci i wara od tego!

                big_grin

                Uwaga! Uwaga! Uprasza się wszystkie osoby o pisanie na forum postów tylko w taki sposób, aby nie było w nich niczego, czego nie lubi Altz.
                • lampka_witoszowska Re: zabezpieczenie alimentów i kpina z ojca 16.02.12, 07:51
                  no, masz smile
                  nie pisz tak, nie pisz śmak, nie używaj słowa "krwa", nie używaj słowa "tatuś"...
                  a to wszystko piszą zgodni ludzie, chętni do porozumienia smile
                  do tego po przejściach, przemysleniach i ukształtowani do najwyższego stopnia doskonałości nawet wink

                  jak już sie wypłaczemy, wyżalimy i dochodzimy do oceniania, kto winien, to jeszcze nie zapomnijmy zdrowo huknąć się w pierś, żeby jednak te swoje niemożności, niedoskonałości i inne wypaczenia dostrzec
                  to dopiero ubogaca zycie i gwarantuje niezłe przeżycia... ale to wersja dla odwaznych, było nei było smile
                  • altz Re: zabezpieczenie alimentów i kpina z ojca 16.02.12, 08:24
                    Wykorzystywanie dzieci do rozgrywek z partnerem uważam za przejaw walki za wszelką cenę i małości takiej osoby. Takim wykorzystywaniem dzieci jest stosowanie dziecięcego słownictwa w konflikcie. Gdyby się dobrze nie kojarzyło i nie było tego zgrzytu, to panie by z tego nie korzystały, bo za mało by bolało.
                    Można przecież powiedzieć, jakie ma się wydatki i że brakuje powiedzmy 300 zł do zamknięcia budżetu i powiedzieć, co się ze swojej strony robi w tym kierunku, ale można też powiedzieć coś w rodzaju: "Tatusiek zasrany, ja mam mieć dzieci na głowie, a tatuś będzie balował razem ze swoimi wywłokami i ma wszystko w dupie. Zobaczysz dzieci, jak świnia niebo, a komornika będzie u ciebie mieszkał!" i to będzie nie będzie "świetne" zagajenie i pokazana niechęć do dialogu.
                    Ja jestem chętny do porozumienia, ale nie za wszelką cenę. Jeśli mi matka mojego dziecka, powie, że nie mogę zabrać dziecka ze sobą, tylko mogę u niej się spotykać, to porozumienia nie może być. Tak samo, jeśli twierdzi, że dziecko musi mieć 2500 zł miesięcznie, żeby przeżyć, a ja muszę przeżyć za 600 zł miesięcznie mieszkając sam, to tez nie ma porozumienia i być nie może.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka