weszłam na Pudelka

A co lubię i wchodzę

a tam piszą, że pani Koroniewska chce od pana Dowbora 6.000 zł alimentów. On zarabia mało, po opłaceniu tego zostanie mu na życie 4.000 zł. Ona zarabia bardzo dużo i jej te 6.000 zł nie zbawi. Pojawiają się głosy krytyki, że jest pazerna, że chce chłopa wykończyć. Osobiście kibicuję jej całym sercem. A jakie jest Wasze zdanie? Czy w takim wypadku należałoby spuścić z tonu i żądać mniej? A może wcale nie chcieć nic, bo przecież własne zarobki wystarczą z nawiązką? Pomijając już kwestię tych konkretnych ludzi z mediów. Przecież wśród normalnych zjadaczy chleba też są przypadki, że pani zarabia bardzo dużo, a mimo tego chce pieniądze od pana, który zarabia,w porównaniu z nią, kiepściuchno.