anka35only
01.08.12, 10:27
Odkąd złożyłam pozew i wyprowadziłam się do rodziców mąż dzwoni i mówi że się zmieni.Przez 14 lat twierdził,że nie będzie nic robił w domu bo nie jest pantoflarzem.Sprzątanie,gotowanie,zajmowanie się dzieckiem na mojej głowie.Rzucał teksty w stylu "jesteś od tego jak d..a od srania".Takie chamskie teksty miałam na co dzień i to nie tylko od niego ale też od jego rodziców lub brata.
Twierdził,że nie przestanie pic bo lubi.Woli też towarzystwo kolegów.Ogólnie wiele,wiele sytuacji przykrych,poniżających dla mnie.Dodam,że miewałam stany depresyjne,że moja pewnośc siebie jest bardzo niska.Nie potrafiłam sobie z tą sytuacją poradzic.Postanowiłam się rozwieśc głownie dla dobra dziecka,ale też swojego,bo czułam,że dłużej nie wytrzymam.
I teraz mąż nie daje mi życ.Twierdzi,że się zmieni,że będzie o nas dbał.Chocby dla dobra dziecka powinnam wrócic.
I tak od miesiąca.Przyznam,że zastanawiałam się nad powrotem.Ale i tak w końcu wychodzi mi,że mu zwyczajnie nie ufam i stał mi się obojętny.