Dodaj do ulubionych

Mętlik w głowie.

01.08.12, 10:27
Odkąd złożyłam pozew i wyprowadziłam się do rodziców mąż dzwoni i mówi że się zmieni.Przez 14 lat twierdził,że nie będzie nic robił w domu bo nie jest pantoflarzem.Sprzątanie,gotowanie,zajmowanie się dzieckiem na mojej głowie.Rzucał teksty w stylu "jesteś od tego jak d..a od srania".Takie chamskie teksty miałam na co dzień i to nie tylko od niego ale też od jego rodziców lub brata.
Twierdził,że nie przestanie pic bo lubi.Woli też towarzystwo kolegów.Ogólnie wiele,wiele sytuacji przykrych,poniżających dla mnie.Dodam,że miewałam stany depresyjne,że moja pewnośc siebie jest bardzo niska.Nie potrafiłam sobie z tą sytuacją poradzic.Postanowiłam się rozwieśc głownie dla dobra dziecka,ale też swojego,bo czułam,że dłużej nie wytrzymam.
I teraz mąż nie daje mi życ.Twierdzi,że się zmieni,że będzie o nas dbał.Chocby dla dobra dziecka powinnam wrócic.
I tak od miesiąca.Przyznam,że zastanawiałam się nad powrotem.Ale i tak w końcu wychodzi mi,że mu zwyczajnie nie ufam i stał mi się obojętny.
Obserwuj wątek
    • zofiulina1971 Re: Mętlik w głowie. 01.08.12, 10:43
      Bądź konsekwentna, bo to, co nim kieruje, to raczej strach, że skończyło się wygodne życie, a nie żaden tam "nawrót miłości".

      Szkoda, że moja matka taka nie była jakieś 40 lat temu.
    • sandrad2 Re: Mętlik w głowie. 01.08.12, 10:56

      Do TEGO chcesz wracać?

      >nie będzie nic robił w domu bo nie jest pantofl
      > arzem.Sprzątanie,gotowanie,zajmowanie się dzieckiem na mojej głowie.Rzucał teks
      > ty w stylu "jesteś od tego jak d..a od srania".Takie chamskie teksty miałam na
      > co dzień i to nie tylko od niego ale też od jego rodziców lub brata.
      > Twierdził,że nie przestanie pic bo lubi.Woli też towarzystwo kolegów.Ogólnie wi
      > ele,wiele sytuacji przykrych,poniżających dla mnie.Dodam,że miewałam stany depr
      > esyjne,że moja pewnośc siebie jest bardzo niska.


      Po miesiącu od powrotu do męża będziesz miała znowu to co powyżej.

      Ty nie myśl o powrocie tylko myśl o poszukaniu dla siebie dobrej terapii dla współuzależnionych. Udaj się do najbliższego Ośrodka Interwencji kryzysowej albo innej jednostki gdzie dyżurują psycholodzy i przedstaw problem. Jeśli dziecko nie jest niemowlakiem to też by mu się kilka rozmów z psychologiem uzależnień przydało.

      On jest alkoholikiem, chamem, przemocowcem. Nie zmieni się bo kontynuuje model rodzinny. Nie zmieni się też dlatego że wrócisz. Mooooże zmieni się jeśli nie wrócisz.
      Ty zajmij się sobą i dzieckiem. Bo jeśli byłaś przez kilkanaście lat z kimś kto "Sprzątanie,gotowanie,zajmowanie się dzieckiem na mojej głowie.Rzucał teksty w stylu "jesteś od tego jak d..a od srania".Takie chamskie teksty miałam na co dzień i to nie tylko od niego ale też od jego rodziców lub brata. Twierdził,że nie przestanie pic bo lubi.Woli też towarzystwo kolegów"
      to znaczy, że z Tobą jest coś bardzo nie w porządku. I musisz się zająć doprowadzeniem SIEBIE do normalności a nie zajmowaniem się piciem exa.
      Bo jaki TY dajesz dziecku przykład żyjąc z tak beznadziejnym typkiem? Że kobieta to ściera do podłogi można ją poniżać i wykorzystywać, a facet może mieć wszystko w nosie bo na gwizdnięcie kobieta mu służy choćby ją przy tym wyzywał. Jeśli masz córkę będzie się dawać męzczyznom tak samo pomiatać albo będzie sama stosowała przemoc, jeśli masz syna to on będzie cię niedługo wyzywał a może i bił, na 90% będzie alkoholikiem. Chcesz tego?

      Opamiętaj się.
      Idź do psychologa bo sama sobie nie poradzisz z współuzaleznieniem od alkoholika, nie masz wystarczającej wiedzy by rozeznać mechanizmy.
      Nie wracaj do męża, ale na terapię.
      Mężowi powiedz, że najpierw niech się on zmieni a jak za 3-4 lata faktycznie nie będzie pił i traktował cię jak śmieci to wtedy porozmawiacie czy jest sens z sobą być. (na 99,99% facet będzie pił dalej. można udawać miesiąc, ale już roku nie wytrzyma)
      • mysz1978 Re: Mętlik w głowie. 01.08.12, 11:00
        ja tez nie wierze w jego cudowna przemiane uncertain
        jak przedmowczyni napisala - taki model wyniosl z domu i to jest cos czego sie nie da zmienic w pare dni... wasze dzieck widzi jego lekcewazacy stosunek do ciebie i za pare lat bedzie sie odnosic do ciebei tak samo uncertain
    • plujeczka Re: Mętlik w głowie. 01.08.12, 10:58
      nie ufaj-alkoholicy się nie zmieniają często się nie leczą a nawet po leczeniu wracają do nałogu czyli do swojego dawnego zachowania w tym chamskiego łacznie z wyzwiskami.
      Daj sobie dziewczyno spokój, idź do osrodka po wsparcie i dowiesz się co to znaczy współuzależnienie od meza pijacego alkohol.Oddzieliłaś się od niego-SPOKÓJ i tak trzymaj, nie daj się wieść pozorom.Poza tym facet chce miec nad toba kontrole, chwilowo " ofiara" mu umkneła wiec jak naszybciej trzeba ją sprowadzić do domu aby móc znów się na niej wyzywac.
      Jesli Co takie zycie odpowiada to daj mu szanse, kiedys byłam tak naiwna jak ty ,dałam a dzisiaj ciezko zaluję.W sumie jestem 8 lat po rozwodzie i jest SUPER
      • plujeczka Re: Mętlik w głowie. 01.08.12, 11:02
        małe sprostowanie- 8 lat temu ex znikł z naszego zycia a rozwód uzyskałam w 2009r
    • tricolour To wracaj... 01.08.12, 13:00
      ... za miesiąc będziesz spierdalała posiniaczona i jeszcze bardziej psychicznie okaleczona, to może się nauczysz.

      Albo zaproponuj mężowi, żeby się zmienił, zadzwonił za dwa lata i ponowił zaproszenie, to je rozważysz. To, co usłyszysz na temat swojej propozycji, też będzie nauczką. Tylko proponuj z daleka żebyś nie oberwała...
      • plujeczka Re: To wracaj... 01.08.12, 14:00
        brawo Tri= dosadnie ale OK, dziewczyna musi w koncu spojrzec prawdzie w oczy .To jest trudne wiem o tym ale zupełnie wykonalne czego sama jestem przykładem. W zyciu liczy się spokój, bezpieczenstwo we własnym, domu jesli tego nie a jest przemoc, wyzwiska, chamstwo i opary smierdzacego alkoholu to nieststey dzieci przejmują wzór wyniesiony z domu i powielaja w swoim zyciu.A chyba autorce postu ( mam nadzieję) na ty, nie zalezy = w koncu zrobila malutki kroczek do przodu bo się wybiosła i powtarzam tak trzymaj az do rozwodu.
      • novyzivot Re: To wracaj... 01.08.12, 20:13
        czytam to forum x lat. Oczywiście wiele kobiet ma rację. Ale mężczyźni są tu rzadkością.
        Trico. Tak, dosadnie. Konkretnie. Zgadzam się. Obserwuj reakcje. A potem zaraz swoje odczucia. Prawdziwe. Na te reakcje.
    • heksa_2 Re: Mętlik w głowie. 01.08.12, 14:10
      No to good for him, jeśli się zmieni. Dłużej pożyje. Ale co to ma za znaczenie dla Ciebie?
    • bibe08 Re: Mętlik w głowie. 01.08.12, 21:32
      Jedyne co Ci mogę powiedzieć: poszukaj w swojej okolicy poradni leczenia uzależnień i spotkaj się z terapeutą, poszukaj grupy Alanon spotkaj się z kobietami, które przeżyły już to czego Ty w tej chwili doświadczasz. Podzielą się z Tobą swoimi doświadczeniami, a to jest bezcenne. Bibe alkoholik
      • magdadom0 Re: Mętlik w głowie. 02.08.12, 22:59
        Powiem krótko jestem w podobnej sytuacji co autorka postu z tym ze jestesmy razem od 8 lat i mamy małe dziecko a ja po prostu już sama nie wiem co mam robić. Brak szacunku to podstawa, ciągle libacje i wogóle. Chciałabym odejść ale wszyscy dookoła uważają ze dla dobra dziecka ... A brak szacunku najgorszy bo zrezygnowałam z pracy by zająć sie dzieckiem to jestem wyzywana od nierobów itp. Już mam po prostu dość, ale nie wiem co dalej ...
        • natka-2003 Re: Mętlik w głowie. 02.08.12, 23:14
          chyba ameryki nie odkryję, jak powiem: odejdź, właśnie dla dobra dziecka... libacje nie są specjalnie dobre wychowawczo...
          • magdadom0 Re: Mętlik w głowie. 02.08.12, 23:25
            Chciałabym odejść ale brakuje mi odwagi, ciągle słyszę że nie dam rady samotnie utrzymać rocznego dziecka i wynająć mieszkania nawet jak wrócę do pracy. Zaczynam w to po mału wierzyć i to jest najgorsze ... ten brak pewności i wiary we własne możliwości.
            • mola1971 Re: Mętlik w głowie. 02.08.12, 23:29
              A może jest ktoś, kto może Ci pomóc? Może rodzice? Rodzeństwo? Przyjaciele?
              Nie zawsze trzeba liczyć tylko na siebie, czasem wystarczy poprosić o pomoc bliskich.
              Wiara w siebie przyjdzie z czasem, jak już się od tego toksycznego typa uwolnisz.
              • magdadom0 Re: Mętlik w głowie. 02.08.12, 23:41
                Właśnie nie ma nikogo. Dlatego tu weszłam i napisałam. Rodzeństwa nie mam, rodzice uważają go za cudownego zięcia który dba o rodzinę i twierdzą że zawsze jest inne wyjście niż rozwód gdy ma się małe dziecko, przyjaciele - zostali daleko od kąd zaszłam w ciążę wyprowadziliśmy się do innego miasta. Od roku nawet nie wyszłam z domu bez dziecka bo mąż albo w pracy albo odreagowuje swoje "stresy" po pracy. Już naprawde zaczynam się zastanawiać czy to ze mną jest coś nie tak, skoro tylko mną tak pomiata.
                • mola1971 Re: Mętlik w głowie. 02.08.12, 23:49
                  No to może warto uświadomić rodziców, że ten cudowny zięć to zwykła kanalia?
                  Przerabiałam to na sobie. Da się zrobić. Rodzicom wygodniej jest myśleć, że córka ma dobrego męża, jednak warto ich z błędy wyprowadzić. Trochę to przeżyją (dorośli są, więc dadzą radę), ale też może się zreflektują i Tobie i swojemu wnukowi pomogą.
                  Ja swego czasu też myślałam, że moi rodzice nie zniosą mojego rozwodu (z przyczyn wielu). Znieśli a nawet pobłogosławili z czasem wink

                  Przyjaciół możesz znaleźć nowych. Na to nigdy nie jest za późno. Wprawdzie dachu nad głową Ci nie dadzą (bo swoje życie mają), ale wsparcie psychiczne dać mogą. A to bardzo ważne.
                  • magdadom0 Re: Mętlik w głowie. 02.08.12, 23:54
                    Z rodzicami próbowałam rozmiawiać, chciałam nie raz do nich iść z wnukiem gdy za dużo wypił i się wydzierał w nocy tak że maluszek płakał i , ale oni kazali siedzieć cicho w drugim pokoju i następnego dnia z nim porozmiawiac bo to dobry człowiek ... A orientuje się ktoś może jak wygląda to w sądzie? Czy potrzebni są świadkowie do rozwodu? Tu ich nie mam ... czy sąd uwierzy na słowo i da rozwód bo przecież mój "mąż" i tak się do niczego nie przyzna
                    • mola1971 Re: Mętlik w głowie. 03.08.12, 00:04
                      Może spróbuj jeszcze raz z rodzicami pogadać. Na spokojnie im wytłumacz jak sprawa się ma i że dobry człowiek tak się nie zachowuje. Jedna rozmowa może nie wystarczyć, bo to starsze pokolenie (poza nielicznymi wyjątkami) po prostu nie chce widzieć tego, że ich dzieciom (i wnukom) dzieje się krzywda. Czasu i konsekwencji wymaga to, by do nich ta prawda dotarła.

                      Co do rozwodu to świadek będzie potrzebny na okoliczność małoletniego dziecka, czyli ktoś kto zezna z kim dziecko ma silniejszą więź. W najgorszym przypadku, czyli jeśli takiego świadka nie ma, jest badanie w RODK.
                      Mąż do niczego przyznawać się nie musi, jeśli będziesz wnosiła o rozwód bez orzekania winy.
                      • magdadom0 Re: Mętlik w głowie. 03.08.12, 00:23
                        W takim razie takiego świadka łatwo będzie znaleźć. Co do rodziców? Z matką nie raz rozmiawiałam - twierdzi że jej mąż nie raz jak wypił to też naubliżał ale są cudownym małżeństwem tyle lat. Ojciec ? nie rozumie mojego problemu - przy każdej wizycie u nich proponuje mu alkohol przecież nic się nie stanie jak trochę wypije - ale nie rozumie że w domu będzie pić dalej i będę znowu słuchać. Ogólnie ciągle od nich słyszę, że muszę się dostosować do bycia żoną i matką jednocześnie... Że po prostu to minie jak się dogadamy, że dobro dziecka najważniejsze i musi się wychowywać w domu z matką i ojcem
                      • anka35only Re: Mętlik w głowie. 03.08.12, 00:35
                        Ja się spakowałam,zabrałam córkę i pojechałam do mamy.Wiadomo,że mama to mama i przyjmie.Ale dla niej to też trudne,bo przecież w rodzinie nigdy rozwodów nie było.Mówi "zobacz ciotka ta czy tamta też miała niedobrego męża i jakoś się nie rozwiodła".Inne pokolenie i trochę może takie środowisko.Jakoś to zniosę,mama też pewnie da radę.Ja tak nie chcę,w ogóle mam obrzydzenie do pijących i w ogóle do alkoholu.
                        Tak sobie teraz pomyślałam,że nie miałam dobrego wzorca mężczyzny w domu,rodzinie.Poza dziadkiem,był super.Mogę sobie tylko wyobrażac,ale na podstawie czego?
                        • magdadom0 Re: Mętlik w głowie. 03.08.12, 01:20
                          anka35only napisała:

                          > Ja się spakowałam,zabrałam córkę i pojechałam do mamy.Wiadomo,że mama to mama i
                          > przyjmie.Ale dla niej to też trudne,bo przecież w rodzinie nigdy rozwodów nie
                          > było.Mówi "zobacz ciotka ta czy tamta też miała niedobrego męża i jakoś się nie
                          > rozwiodła".Inne pokolenie i trochę może takie środowisko.Jakoś to zniosę,mama
                          > też pewnie da radę.Ja tak nie chcę,w ogóle mam obrzydzenie do pijących i w ogól
                          > e do alkoholu.
                          > Tak sobie teraz pomyślałam,że nie miałam dobrego wzorca mężczyzny w domu,rodzin
                          > ie.Poza dziadkiem,był super.Mogę sobie tylko wyobrażac,ale na podstawie czego?

                          Dokładnie to tak jakbym swoją mame słyszała. Też chyba nie miałam odpowiedniego wzorca mężczyzny ... Doprawdy wrogiem alkoholu nigdy nie byłam - uważałam że alkohol jest dla ludzi ale od roku jestem innego zdania. Gratuluje Ci odwagi mnie jest jej brak - może rzeczywiście brak wsparcia najbliższych. Kocham swojego syna i chcę dla niego jak najlepiej. Chciałabym aby miał cudowne dziecinstwo, bez widoku matki zalanej łzami... A wiem,że jestem już u szczytu swojej wytrzymałości psychicznej. Męża już nie kocham, ale boję się że naprawdę nie dam sobie rady
                      • maciekqbn Re: Mętlik w głowie. 03.08.12, 00:54
                        Mola, jak nie ma świadka, to przysyłają kuratora. Ja tak mialem.
                        RODK to dopiero jak kurator lub sąd zawnioskuje.
                • odmieniona44 Re: Mętlik w głowie. 03.08.12, 14:13
                  Właśnie nie ma nikogo. Dlatego tu weszłam i napisałam. Rodzeństwa nie mam, rodz
                  > ice uważają go za cudownego zięcia który dba o rodzinę i twierdzą że zawsze jes
                  > t inne wyjście niż rozwód gdy ma się małe dziecko, przyjaciele - zostali daleko
                  > od kąd zaszłam w ciążę wyprowadziliśmy się do innego miasta. Od roku nawet nie
                  > wyszłam z domu bez dziecka bo mąż albo w pracy albo odreagowuje swoje "stresy"
                  > po pracy. Już naprawde zaczynam się zastanawiać czy to ze mną jest coś nie tak
                  > , skoro tylko mną tak pomiata."
                  ..........
                  Dziewczyno, wspólczuję. I typa wrednego i braku wsparcia ze strony rodziny.
                  Ale obiema łapkami podpisuję się pod wypowiedziami sugerującymi konsekwencję. Znam to z utopsji, dobrych chęci onemu wystarczy na miesiąc, no ...góra pół roku. Potem wróci do poprzednich zachowań, na dodatek podbudowany Twoją kapitulacją.
                  Znam takiego, który po pobycie w szpitalu, z poalkoholowym uszkodzeniem wątroby, wytrwał w trzeźwosci raptem 6 miesięcy. Na szczęście on nie był przemocowcem, a ona silną kobietą była. Za hasło "jesteś od czegoś tam ...." urwałaby łeb z płucami, nie bacząc na przewagę fizyczną. I on o tym wiedział.
                  Poszukaj pomocy u specjalistów. W Powiatowych Cenrach Pomocy Rodzinie, są terapeuci udzielający bezpłatnych konsultacji. Ma rację bibe, grupa wsparcia wspóuzależnionych to świetny pomysł.
                  Nie daj się zmanipulować. To droga donikąd. Ratuj siebie i dziecko póki nie
                  slubnemu nie udało się pogrążyć Was kompletnie.
                  Powodzeniasmile
              • magdadom0 Re: Mętlik w głowie. 02.08.12, 23:50
                To jego zachowanie mnie strasznie boli. Bo przed urodzeniem dziecka było cudownie, potem ? cudowny to był już tylko mój synek. Wiadomo jak z małym dzieckiem nie zawsze dałam rade i ugotować dla męża dwudaniowy obiad - była awantura że siedzę na dupie, zrobić zakupów bo padał deszcz i nie wychodziłam z dzieckiem z domu - była góra wyzwisk że się do niczego nie nadaje. A ja przez ten rok z kobiety która dążyła zawsze do celu stałam się osobą bojącą się powrotu męża do domu. A po alkoholu - awantury i wyzwiska od szmat że pewnie mam romans jak on pracuje bo jak mogłam tego i tamtego nie zrobić ... Ale wszyscy dookoła widzą go jako cudownego ojca i męża.
                • zofiulina1971 Re: Magda... 03.08.12, 12:41
                  Magda, ja jestem takim własnie dzieckiem.

                  Na dźwięk słowa "dzieciństwo" staje mi przed oczami zaczerwieniona twarz ciągle zapłakanej matki, gdzieś w tle krzyczący ojciec i ja, pytająca: "Tatusiu, a dlaczego mama płacze?". Wiecznie kłócący się rodzice, roztrzęsiona matka, budzenie się w środku nocy i słuchanie, czy rodzice się "tylko kłócą" czy już tłuką... Wiecznie napięta atmosfera, powroty ze szkoły do domu i nadsłuchiwanie pod drzwiami, czy słychać krzyki, obserwowanie po twarzach, czy są przed czy po kłótni, krzyki, krzyki, wyzwiska, wyzwiska, krzyki, krzyki, wyzwiska, wyzwiska... Szkoda pisać. Tak w skrócie z perspektywy dziecka wygląda rodzina, w której rodzice są razem "dla dobra dzieci".

                  Oczywiście, moja babcia, przedwojenna "dama w pretensjach" uważała, że "przecież dla dobra dzieci rodzina powinna być pełna", "w naszej rodzinie nikt się nie rozwodził" i temu podobne dyrdymały.

                  A jak przyszło co do czego, mój tata znalazł sobie panią, która może być moją starszą siostrą. Odszedł od wiecznie płaczącej i nieszczęśliwej żony. Pamiętam, jak przed swoim ślubem opowiadał mi, jaki to teraz jest szczęśliwy, doceniony, zadbany, bo w małżeństwie tego nie doznał... A moja mama mieszka sama w małym mieszkanku w bloku.

                  Do dziś pamiętam Sylwestra 85/86, gdy z matką i siostrami uciekłyśmy do dziadków.

                  Jako nastolatka kiedyś wykrzyczałam matce, żeby coś zrobiła, bo mam dość jej wiecznie zaczerwienionej, zaryczanej i zasmarkanej gęby. Już nie wzbudzała we mnie bólu, lecz obrzydzenie, serio.

                  Ze "związku" moich rodziców wyrosło troje cholernie znerwicowanych dzieci. Wierz mi, że Twój synek też Ci nie podziękuje za to poświęcenie. Wręcz przeciwnie, obserwowanie pijanego, wiecznie balującego ojca i upodlonej matki to dla chłopca fatalna lekcja dorosłości.

                  Nie muszę chyba dodawać, że nie ułożyłam sobie życia z żadnym mężczyzną. Moje związki rozpadały się w zasadzie z mojej winy, bo nikomu nie umiałam zaufać. Wydawało mi się, że sceny, jakie obserwowałam w dzieciństwie to standard w relacji dwojga ludzi. Do dziś nie zakładam, że może być inaczej.

                  Niedługo Twój synek podrośnie i będzie świadkiem gorszących scen. Ja z perspektywy czasu wolałabym, żebyśmy zaczynali od spania na materacu u dziadków, ale żeby w domu był wreszcie spokój.

                  Jest. Jakieś 40 lat za późno.
                  • odmieniona44 Re: Magda... 03.08.12, 14:26
                    zofiulina1971 napisała:

                    > Magda, ja jestem takim własnie dzieckiem.
                    >
                    > Na dźwięk słowa "dzieciństwo" staje mi przed oczami zaczerwieniona twarz ciągle
                    > zapłakanej matki, gdzieś w tle krzyczący ojciec i ja, pytająca: "Tatusiu, a dl
                    > aczego mama płacze?". Wiecznie kłócący się rodzice, roztrzęsiona matka, budzeni
                    > e się w środku nocy i słuchanie, czy rodzice się "tylko kłócą" czy już tłuką...
                    > Wiecznie napięta atmosfera, powroty ze szkoły do domu i nadsłuchiwanie pod drz
                    > wiami, czy słychać krzyki, obserwowanie po twarzach, czy są przed czy po kłótni
                    > , krzyki, krzyki, wyzwiska, wyzwiska, krzyki, krzyki, wyzwiska, wyzwiska... Szk
                    > oda pisać. Tak w skrócie z perspektywy dziecka wygląda rodzina, w której rodzic
                    > e są razem "dla dobra dzieci"
                    >
                    > Niedługo Twój synek podrośnie i będzie świadkiem gorszących scen. Ja z perspekt
                    > ywy czasu wolałabym, żebyśmy zaczynali od spania na materacu u dziadków, ale że
                    > by w domu był wreszcie spokój.

                    Jest. Jakieś 40 lat za późno.
                    > ...........
                    To co napisałaś powinno być wielgachnym drukiem umieszczone jako motto tego forum. Może wtedy kilka zaszczutych kobiet, ulegających presji rodziny.... "dla dobra dziecka", przezwyciężyłoby strach i wyrzut, że to one odpowiadają za rozpad rodziny.
                    Co jest oczywistą bzdurą.
                    Chapeau bas
                    >
                    • satoja Re: Magda... 03.08.12, 14:47
                      Kwestia świata wartości. Jeśli dla kogoś "rodzina" to przede wszystkim więzi finansowo-formalne a poza tym może pić i bić to za "rozpad rodziny" odpowiada ten kto zrywa więzi formalne. Ale dla ludzi myślących rodzina to cos więcej i jej rozpad zachodzi na zupełnie innym poziomie (bo to w/w to bardziej spółka materialna a nie rodzina), rodzina to szacunek, uwazanie na siebie, bliskość emocjonalna, miłość, dbałośc o małżonka i dzieci. Czy rodzina bez tego jest coś warta? Niech sobie każdy sam odpowie czy DLA NIEGO jest coś warta (nie dla sąsiadki, albo dziadka). Zależy co dla kogo w życiu jest ważne, jaki ma stopień rozwoju emocjonalnego, jakie wartości w sobie niesie. Co on wybierze - to dostaną w spadku emocjonalnym dzieci, bo one wyjścia nie mają.
                      a w niektórych krajach "honoru i trwałości" rodziny broni się w ten sposób, że bracia zabijają siostrę która przespała się z innowiercą..
                  • misza1-2-3 Re: zofiulina 04.08.12, 01:03
                    Bardzo ważne, to co napisałaś.
                    dziękuję.
    • ewkar1 Re: Mętlik w głowie. 15.08.12, 18:16
      Anko,
      Przeszłam to o czym piszesz i duzo wiecej całkiem niedawno. Mam nieco inny stosunek do tematu niż wiekszość forumowiczów. Chciałabym Cie przestrzec przed błędami, które ja popełniłam słuchając "życzliwych" a jeśli jesteś z W-wy podam parę pomocnych kontaktów. Nie wiem czy i kiedy zajrzę na to forum więc jeśli jesteś zainteresowana napisz: ewka.r1@wp.pl. Pozdr. Ewa
      • plujeczka Re: Mętlik w głowie. 16.08.12, 14:16
        pewnie jak wiesz jestm na szczeście juz byłą zona alkoholika po ogromnych przejściach, napisze krótko rozwód i jeszcze raz rozwód.Rodzinę jesli Cię nie wspiera olej totalnie-syndrom DDA bedzie towarzyszył twojemu synowi do konca zycia.Moje dziecko tez przezyło piekło,widziało niejdną trudną sytuację w domu i słyszalo stek wyzwisk pod moim adresem.
        Pamietaj ,że alkoholicy mają doskonale rozwiniety syndrom Ottela czyli zakodowaną nieuzasadnioną zazdrośc o zonę. Bedziesz do konca słyszała ,że jesteś k...d...i szmatą mimo ,że bedzie kryształowa w tej materii.To jest własnie choroba alkoholowa i nie próbuj z tym walczyć lub męza leczyć--choń siebie i dziecko i to natychmiast.
        Sama jestem pokiereszowana strasznie i momo ,że od rozwodu upłyneło trochę czasu to jednak wciaż odczuwam skutki zwiazku z alkoholikiem i moje dziecko też co bardzo ale bardzo mnie martwi
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka