Dodaj do ulubionych

samotność po rozwodzie

06.08.12, 12:11
takie pytanie: w jaki sposób udało Wam sie po rozwodzie kogoś poznać? wielu moich znajomych twierdzi, że powinnam założyć konto na portalu randkowym. ja jestem przeciwnikiem portali. zawzse ceniłam sobie komunikację międzyludzką w formie bezpośredniej. czy ten świat już tak zszedł na psy, że ludzie nie potrafią do siebie podejść i wydusic z siebie słowo mówione?
jak udało Wam się znaleźć po raz drugi kogoś, kto pójdzie chociazby do kina, czy ma podobne zainteresowania? czuję sie jakaś bezradna. i tak mi dzisiaj nijak.
Obserwuj wątek
    • malgolkab Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 12:19
      Też jestem przeciwniczką portali i nigdy na żadnym się nie rejestrowałam, choć znam kilka par, które się w ten sposób poznały.
      Obecnego męża poznałam w klubie, gdzie byłam ze znajomymi, a on ze swoimi (wspólnych nie miesliśmy).
    • pati790 Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 12:21
      a jesli ktos ma malo czasu dla siebie, bo np. dzieci to co ma zrobic? to net jest alternatywą. To miejsce jak kazde inne, przeciez po drugiej stronie siedzi czlowiek. TRzeba byc ostroznym jak zawsze, w "realnym zyciu" rowniez. A moze ktos zna jakis przyzwoity portal lub miejsce w sieci gdzie ludzie się poznają?, moze sama sie zapisze i Ty też się zapiszesz, moze warto sie przekonac, a nie z gory skreślaćwink
      • steppenwolf37 Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 12:30
        rozumiem Pati, że masz podobną sytuację jak ja, czyli dzieci i raczej mało czasu dla siebie. chociaż ja sie staram pójśc czasem sama do kina, ale arczej już wiem, ze w kinie nikogo nie poznam. poza tym wszyscy teraz tacy nieśmiali. chyba tylko na imprezach ludzie sie ośmielą kogos poderwać, bo tam leje sie alkohol. co za żenada! no to dobra, dajcie jakies namiary na dobry portal. jeszcze zależy pewnie w jakim celu i jakiego osobnika ktoś szuka. ja potrzebuję takiego, żeby lubił dobrą literaturę, dobre kino, muzyka i żeby był jako człowiekiem, a nie wilkiem smile może mam za duze wymagania, ale z byłym mężem rewelacyjnie rozmawia i rozmawiało mi się o "kulturze", czyli co nowego w kinach studyjnych, jaka ksiażka ostatnio wyszła komu spod pióra itd... jezu, i z kim ja mam teraz dzielić sie tymi wiadomosciami? nie potzrebuję kogoś tylko do łóżka smile
        • ewela1_1 Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 12:34

          Jeśli jesteś na tyle śmiała to sama "zagadaj" wink

          -------------
          "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

          "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
        • malpkap Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 12:35
          myślę, że na imprezach to nie tylko o alkohol chodzi (choć fakt, że niektórych to ośmiela), po prostu jest dużo ludzi i odezwanie się czy uśmiechnięcie do kogoś jest prostsze niż w sytuacji sam na sam. Wcale nie masz za dużych wymagańsmile
    • monika3411 Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 12:24
      Nie jestem jeszcze po rozwodzie. Jak na razie bardzo cenię sobie swoją samotność. Pewnie, że miło byłoby mieć z kim porozmawiać wieczorem. Ale nie uważam się wybrakowana z powodu "niemania" KOGOŚ. Delektuję się ciszą, spokojem, tą samotnością właśnie.
      Proszę, nie czuj się gorsza i bezradna dlatego, że jesteś sama. Nie szukaj za wszelką cenę, daj sobie czas. Pozdrawiam.
    • smutnyaniol Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 12:25
      Wszystko zależy gdzie mieszkasz, w małych miastach szanse są równie małe, bo nie ma za bardzo gdzie wyjść. Dodatkowo jak masz obowiązki to i czsu niewiele. Po drodze do sklepu raczej nikogo nie spotkasz sad
    • ewela1_1 Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 12:29

      Chyba najogólniej rzecz ujmując to "wychodzić do ludzi". Po prostu.

      Chociaz kobiecie z dziećmi trudniej prowadzić tzw. "zycie towarzyskie", ale żyjemy w XXI i jest takie narzędzie jak internet, który te kontakty między ludzkie ułatwia, który jest dodatkową opcją. Ja nie jestem przeciwniczką, dla mnie to miejsce jak każde inne. Jak pokazuje chociażby to forum dużo ludzi poznało się właśnie w ten sposób.
      -------------
      "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

      "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
      • ewela1_1 Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 12:31

        międzyludzkie *
        -------------
        "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

        "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
      • steppenwolf37 Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 12:32
        akuart to forum bardzo sobie chwalę. i zawsze mi lepiej jak czytam te Wasze życiowe problemy spisane tutaj, ale tak juz mi zwyczajnie po ludzku smutno bez KOGOŚ.
        • ewela1_1 Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 12:44
          To jest naturalne i ludzkie, ale czy ta potrzeba bierze się stad, że poukładałaś swoją przeszłosc i emocje i zwyczajnie jestes gotowa by kogos nowego poznać?, czy raczej z faktu, że jest Ci źle, "sytuacja beznadziejna, wszystko beznadziejne", chcesz sie odstresować i przydałby się ktoś?. Mozna łatwo zapędzić się w kozi róg i czasami naprawdę warto "przeczekać" samotność by ROZPOZNAĆ właściwą osobę. A poza tym jak to zwykle w życiu bywa gdy się nie szuka wtedy się znajduje smile
          -------------
          "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

          "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
          • steppenwolf37 Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 13:31
            to wszystko wynika pewnie z tego, że nigdy nei potrafiłam czerpać radości i spokoju z bycia samej. dla mnie sama=samotność. dla niektórych na końcu równania wychodzi "spokój". to wszystko jest bardzo poplątane i skomplkowane. nei umiem też odciąć się tak do końca od byłego męża. a on też jest dość blisko. to zaczyna wyglądać coraz gorzej, tzn. skoro się rozwiodłam powinnam być daleko od niego. czasem mam wrażenie, ze on nadal mną manipuluje, a ja nie umiem tego zastopować. jest mi normalnie wstyd. jak czytam Wasze słowa, to widzę dużo silnych kobiet, wzięły rozwód, popłakały, ale potrafiły się odciąć i raczej juz nei czują nic do byłego męża. a ja nie dość, że ciagle się boje poczucia winy, no bo jak tu nagle mu powiedzieć: nie pzryjeżdżaj nas odwiedzać, tylko zabierz dzieci do siebie, jak chcesz sie z nimi widywać (jeszcze sie obrazi i w ogóle nie przyjedzie). po prostu pogubiłam się strasznie i gdybym moze kogoś poznała, nie trzymałabym się kurczowo "niby pzryjacielskiej" więzi z nim. wiem, zaraz będziecie krzyczeć i o terapii mowić. ja to wszystko wiem i nawet wiem, gdzie popełniam błąd. gorzej wykonać.
            • nowel1 Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 14:06
              Nigdy nie bałam się samotności... i bywały takie okresy, kiedy żyłam samotnie i było mi z tym bardzo dobrze.
              Natomiast wiem na pewno, że dla takiej osoby jak ja (w chwili rozwodu 42 lata) net jest niezastąpionym miejscem na nawiązywanie kontaktów z ludźmi. Nie tylko z potencjalnymi partnerami - mam wielu przyjaciół poznanych w necie , i to naprawdę bliskie i wartościowe relacje. Moje relacje "romantyczne" również zaczynały się w necie - na forach tematycznych albo na cafe gazeta. Miejsce jak każde inne. Ważne, co zrobi się z taką znajomością później.
              Przy moim trybie życia i moich stałych przyjaźniach nie poznaję w tzw.realu nowych, wolnych ludzi z mojej grupy wiekowej. Nie pójdę w tym celu do klubu, bo to zwyczajnie nie moja bajka, a zawarcie znajomości w kinie, teatrze czy bibliotece - no cóż, prawdopodobieństwo nie jest wielkie, prawda? wink
              • smutnyaniol Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 14:09
                Przerażacie mnie sad.
                Czyli samotność nam pisana do końca życie.
                • argentusa Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 14:20
                  Będzie stanowczo:
                  Najbardziej na świecie lubię przebywać z osobą, którą kocham najbardziej na świecie.
                  Czyli ze sobą. Cała reszta to jednak dodatkowy bonusik.
                  Nawet dzieci, bowiem one kiedyś będą miały SWOJE - wyłącznie SWOJE życie.

                  Jestem przekonana, że wolę być sama ze sobą niż sama w związku. No, w fajnym związku też lubię być. Ale ja też wiem, że fajne związki to się zdarzają raz na.... faftylion związków.
                  No i kolejna prawidłowość - do bycia ze sobą trzeba dojrzeć. A to bywa bolesne. (jak cholera) I 100% normalnych facetów, któych znam, nie lubi jak dla kobiety najwazniejszy jest związek. No tak mają i co zrobić. Toteż chyba jestem w pewnej części swej osobowości facetem -bo też tak mam. Wieję szybko od takich co to niezadowoleni z życia swego są i potrzebują kogos obok żeby być radosnym.
                  Ar.
                  ps. steppen - to nie tak od razu się ma smile do tego trzeba mieisęcy, czasem lat pracy nad sobą -też orka - ale za to poteeeeem smile))) miodowo jest. Czego życzę najmocniej.
                  • wolny_czytelnik Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 14:44
                    argentusa napisała:

                    > Będzie stanowczo:
                    > Najbardziej na świecie lubię przebywać z osobą, którą kocham najbardziej na świ
                    > ecie.
                    > Czyli ze sobą.
                    > J.
                    > No i kolejna prawidłowość - do bycia ze sobą trzeba dojrzeć. A to bywa bolesne.
                    > (jak cholera) I 100% normalnych facetów, któych znam, nie lubi jak dla kobiety
                    > najwazniejszy jest związek. No tak mają i co zrobić. Toteż chyba jestem w pewn
                    > ej części swej osobowości facetem -bo też tak mam. Wieję szybko od takich co to
                    > niezadowoleni z życia swego są i potrzebują kogos obok żeby być radosnym.

                    Ot i prawda. Też tak mam.
                    • steppenwolf37 Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 15:12
                      dobra, to chociaz powiedzcie, czy mocno jestem stuknięta, że tak nie umiem się odizolowac na amen od byłego męża? czy któras z Was tak miała, że chciała zachować dobre relacje, bo źle się dzieje, jak ludzie kłócą się potwornie o dzieci, kasę itd. już czuję, że piszę kompromitujące bzdety. pewnie powinnam pójśc swoją drogą i odciąć sie na zawsze, tak? czyli mam nie dzwonić do niego? nie pytać, kiedy będzie u dzieci? tylko czekać aż sam się odezwie? poradźcie coś, proszę. każdy z nas jest inny, każdy radzi sobie inaczej z tą arcytrudną chwilą, jaką jest rozwód. ale mnie sie wydaje, ze każda z Was jest tysiąc razy silniejsza niż ja. bo ja trwam w jakimś duszącym zapachu zamierzchłych czasów małżeństwa i nijak nie umiem sie uwolnić, że jak mam problem ze zdrwoeim, to do niego dzwonię, a on przyjeżdża i pomaga pzry dzieciach, albo mam jakąś trudną sytuację, a on mnie wspiera. i nawet na wakacje do nas przyjechał na jeden dzień. teraz to już na tym forum pewnei po mnie. każdy tu brzydzi się byłym, a ja wciaż pod jego wpływem.
                      • nowel1 Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 15:50
                        Nie, ja się nie brzydzę byłym.
                        A dzwonię do niego TYLKO I WYŁACZNIE w sprawach dotyczących dzieci.
                        Małżeństwo jest skończone, została życzliwa obojętność.

                        Nie wiem, jak bym postąpiła, gdyby synami się nie interesował, ale zakładam, że nie żebrałabym o zaangażowanie zbyt długo.
                        • steppenwolf37 Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 15:57
                          a długo jesteś po rozwodzie? bo ja jakoś nie umiem dokopac się do tej obojętności. może za mało wysiłku wkładam?
                          • nowel1 Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 16:48
                            Od mojego rozwodu w listopadzie miną 3 lata.
                            Ale odeszłam od niego jeszcze rok wcześniej, a ostatnie lata małżeństwa to było narastające przekonanie, że nie da się go uratować.
                            Myślę, że trzeba dużo czasu, żeby dojść do takiego etapu, jak ja jestem - jeśli się naprawdę głęboko kochało i weszło w małżeństwo z wiarą i zaangażowaniem.
                            Bo to jest porażka, zawód, ból, nie da się tych wszystkich emocji przeżyć "w skrócie".
                        • malgolkab Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 16:39
                          nowel1 napisała:

                          > Nie, ja się nie brzydzę byłym.
                          > A dzwonię do niego TYLKO I WYŁACZNIE w sprawach dotyczących dzieci.
                          > Małżeństwo jest skończone, została życzliwa obojętność.
                          >
                          mam dokładnie tak samo
                      • esteraj Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 15:52
                        Ja uważam, że nie ma nic złego w tym, że lubisz przebywać w towarzystwie swojego byłego męża.
                        Jeśli on Ci pomaga kiedy go o to prosisz i jeśli nie jest do tego zmuszany, robi to z własnej nieprzymuszonej woli, to jest ok.
                        Najważniejsze jest to, byś nie traktowała go jak człowieka, bez którego nie dasz sobie rady.
                        Fajnie jak jest, ale jak go nie ma, to nie jest koniec świata.
                      • martakj Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 00:01
                        steppenwolf37 napisała:

                        > dobra, to chociaz powiedzcie, czy mocno jestem stuknięta, że tak nie umiem się
                        > odizolowac na amen od byłego męża? czy któras z Was tak miała, że chciała zacho
                        > wać dobre relacje, bo źle się dzieje, jak ludzie kłócą się potwornie o dzieci,
                        > kasę itd. już czuję, że piszę kompromitujące bzdety. pewnie powinnam pójśc swoj
                        > ą drogą i odciąć sie na zawsze, tak? czyli mam nie dzwonić do niego? nie pytać,
                        > kiedy będzie u dzieci? tylko czekać aż sam się odezwie? poradźcie coś, proszę.
                        > każdy z nas jest inny, każdy radzi sobie inaczej z tą arcytrudną chwilą, jaką
                        > jest rozwód. ale mnie sie wydaje, ze każda z Was jest tysiąc razy silniejsza ni
                        > ż ja. bo ja trwam w jakimś duszącym zapachu zamierzchłych czasów małżeństwa i n
                        > ijak nie umiem sie uwolnić, że jak mam problem ze zdrwoeim, to do niego dzwonię
                        > , a on przyjeżdża i pomaga pzry dzieciach, albo mam jakąś trudną sytuację, a on
                        > mnie wspiera. i nawet na wakacje do nas przyjechał na jeden dzień. teraz to ju
                        > ż na tym forum pewnei po mnie. każdy tu brzydzi się byłym, a ja wciaż pod jego
                        > wpływem.

                        Ja w takiej "przyjaźni" żyłam z pół roku. Spędzaliśmy czas ze sobą, jak wspaniała rodzina (kino, rower, spacery itp.) Z nadzieją, że może jeszcze jakoś się ułoży (ktoś napiszę, był rozwód, to koniec, ale różnie to bywa, a i przyszły myśli, że może za mało walczyliśmy itp.).
                        Aż wreszcie ex znalazł sobie nową kobietę i skończyła się przyjaźń i pomoc.
                        I teraz wszystko od nowa przechodzę, ból, rozpacz. I po co mi to było...
                      • puzzle33 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 16:43
                        To może się pobierzcie? Zdarzało się i po rozwodzie.
                    • logicman Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 15:43
                      I ja też. Podobnie jak wszyscy znani mi normalni faceci po rozwodzie. Sądzę, że facet, który ma parcie na związek po rozwodzie jest wysoce podejrzany, najwyraźniej było mu wygodnie w małżeństwie i tęskni za tym. Po co więc się rozwodził?

                      W ogóle problem jest szerszy - patrząc z drugiej strony. Pełno jest nawet i fajnych kobiet, niestety szukających stałych związków lub oczekujących jakiś zobowiązań, natomiast brakuje sensownych, które skłonne by były do niezobowiązujących znajomości.
                      • steppenwolf37 Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 15:49
                        no własnie ja bardzo teraz liczę na niezobowiązujące znajomości, nie chcę związku, chcę nauczyć się być sama. i do kina tez chętnie mogłabym się wybrać niezobowiązująco. nie szukam ojca dla dzieci, bo ojca mają git! a że małżeństwo nie wyszło - trudno, jakoś to pzrezyję, co zresztą staram się czynić. tylko ciężko.
                        • kondek7 Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 18:56
                          No właśnie, jestem miesiąc przed sprawą rozwodową, wyprowadziłem się chociaż nie miałem i nie mam na razie dokąd (korzystam z lokalu zaoferowanego mi przez jeszcze żonę). Mamy razem dwójkę dzieci i tak naprawdę to ich mi brakuje najbardziej. W ostatnich dniach samotność mi dokucza szczególnie - dzieci wyjechały z żoną. Brakuje mi jakiejkolwiek rozmowy - o czymkolwiek.
                          Odwiedzając dzieci u jeszcze mojej żony wytrzymuję max 20 minut. Proponuje mi kawę, ale emocje są tak duże, że nie zaryzykuję jeszcze dłuższego pobytu. Dzieci najczęściej zabieram do siebie na tak długo jak to tylko możliwe. Szanuję moją jeszcze żonę jako człowieka, a szczególnie za to że jest matką moich dzieci. Ona wie o tym, że jak zwróci się o pomoc to ją dostanie. Myślę, że z biegiem czasu relacje będą się zmieniać - choćby za miesiąc po sprawie rozwodowej.
                          Jak napisałem na początku brakuje mi osoby z którą mógłbym zamienić choćby kilka słów
                          • ewkar1 Re: samotność po rozwodzie 15.08.12, 18:27
                            Chętnie porozmawiam o czymkolwiek, jestem juz po.. ale brak rozmówcy ciągle doskwiera... E.
                            • kondek7 Re: samotność po rozwodzie 15.08.12, 20:09
                              Ewkar napisz cokolwiek na gazetowego mojego maila.
                              • ewkar1 Re: samotność po rozwodzie 15.08.12, 21:00
                                Napisałam cokolwiek. Nie jestem pewna czy pod właściwy adres...
                      • argentusa Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 16:11
                        Wiedziałam! Jestem jednak facetem. Co prawda biuściastym i bez.. tego tam. Ale jak nic facetem. wink))))
                        Poważniej: logic -ja jestem w związku, poważnym rzekłabym. Ze wspólnym zamieszkaniem nawet. Ale zanim sie zamieszkałam to minęły...3 lata.
                        Ale oczywiście oboje po jakimś czasie wiedzieliśmy, że albo wóz (razem mieszkamy) albo przewóz (rozstanie). Bo naturalny rozwój miłości (a ta się nam zupełnie niespodziewanie trafiła) to pogłębianie więzi. Z faktami się nie dyskutuje.
                        Okres "bez zobowiązań" mam za sobą. Przepraszam wszystkich facetów, ktorych w tym czasie wykorzystałam. Bo tak to trzeba uczciwie nazwać.
                        Ar.
                        ps:
                        natomiast brakuje sensownych, które skłonne by były do niezobowiązującyc
                        > h znajomości.
                        bo w tych sensownych to się natychmiast fajni faceci zakochują, a to już zupełnie inna bajka...
                  • vero_nique Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 14:11
                    Bardzo mądrze napisane smile, jednakże nie jest kwestią płci (wg mnie oczywiście) potrzeba niezależności i samostanowienia o sobie. Istnieją wszak zarówno kobiety jak i mężczyźni "uwieszający się" na partnerze, kompensujący swoje braki. Dla mnie to abstrakcja.
                • nowel1 Re: samotność po rozwodzie 06.08.12, 15:51
                  smutnyaniol napisał(a):

                  > Przerażacie mnie sad.
                  > Czyli samotność nam pisana do końca życie.

                  A skąd ten wniosek?
                  • blue_ania37 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 00:04
                    Jaka samotność po rozwodzie?
                    Ja tego nie kumam.
                    Mam w tym momencie więcej telefonów znajomych którzy mi pomogą jak będę potrzebowała....
                    Poszłam sama do kina...dziwnie...a jednak obejrzałam ten film w towarzystwie osoby którą najbardziej kocham czyli...siebie...
                    Jakieś takie....postrzeganie siebie tylko w kategoriach portkówsmile
                    Poszłam z młodym na pizzę...oczywiście pizza dla dwojga i pepsi dla dwojga.....a że ma 5 latsmile
                    Spotykam sie wyłącznie z życzliwością ludzką jak patrzą na mnie i młodego...a miałam rózne akcje...typu nie wem..jak zamontować baterie w mieczu świetlnym...a męża brak...
                    Zawsze znalazł sie ktoś życzliwy kto pomógł.
                    Jaka samotność? mam siebie i dziecko....
                    A
                • puzzle33 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 16:38
                  smutnyaniol napisał(a):

                  > Czyli samotność nam pisana do końca życie.
                  A jeśli tak, to co?
        • puzzle33 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 16:34
          steppenwolf37 napisała:

          > tak juz mi zwyczajnie po ludzku smutno bez KOG
          > OŚ.
          Samotność, jak szczęście, jest stanem umysłu.
          Dlaczego " kogoś" piszesz dużymi literami?
    • mala2012 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 08:34
      U mnie stało się to za szybko...

      Po rozwodzie zapisałam się na kurs prawa jazdy i tam spotkałam kogoś interesującego. Nie chcę stałego związku, uprzedzałam o tym ale jest tak interesująco że nie wiem co z tego będzie, może coś fajnego. Nie nastawiam się, nie wiem... czas pokaże.
      • natka-2003 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 09:43
        Steppen, ja myślę że to jest b. ważny temat... sama zorientowałam się, że po rozstaniu z eks część wspólnych znajomych się ulotniła, w tym niestety moja tzw najlepsza przyjaciółka z czasów studiów... chyba nie pasowałam już do jej świata szczęśliwych rodzin... to taki tester who is who...
        teraz nie szukam nowego związku, nie logowałam się na portalach randkowych, umiem być sama z sobą, ale lubię też spotykać się/rozmawiać z ludźmi, podoba mi się idea "dziewczyn z katowic", których wątek kiedyś "podczytywałam" - fajnie czasem się spotkać...
        Ania, ja też wychodzę często z córką i cieszę się razem z nią - byłyśmy niedawno na meczu siatkówki w atlas arenie i to sama radość patrzeć jak macha biało-czerwoną peruką i trąbi ile sił w płucach wink ale fajnie jest też spotkać się jeszcze z kimś - dzieciaki się bawią, a my pijemy kawę/piwo i po prostu gadamy...
        • natka-2003 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 09:48
          myślami jestem już na urlopie - jedziemy do karwi smile i tak mi się napisało o tej zabawie dzieciaków i piwie.... niech gromy na mnie nie spadną , że chcę Małą ciągać po pubach wieczorową porą...
          pozdr N
          • pati790 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 10:03
            o tototo, dzieci kiedys pojda spac i co wtedy? O to chodzi....Mozna miec cala bande dzieci wokol siebie, rodzine itp, niby nie jest sie wtedy samej, ale...
            I ile mozna się "zmeczyc fizycznie", by nie myslec o samotnosci, to zawsze sie gdzies "obudzi". Zwlaszcza na wyjazdach, fajnie jest po prostu posiedzieć przy kims i pomilczec, przytulic sie, obejrzeć zachod slonca z kuflem piwa w dłoni wink.
            • smutnyaniol Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 10:13
              Albo po prostu nie klaść się ciągle do pustego łózka. Nie robić rano jednej kawy a dwie. Mieć z kim się pośmiać w deszczowy wieczór i pogadać o pierdołach. Kogoś kto potrzyma cię za rękę.
              I takie inne drobiazgi bez których możemy udawać, że jest świetnie, że się realizujemy ale to tylko gadanie.
              • pati790 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 10:49
                Ja rowniez nie wierze w to jak ktos pisze, czy mowi, ze jest mu dobrze samej/samemu. Moze byc zadowolony, spelniony, uprawiac sporty itp. , ale nie uwierze, ze nie brakuje mu ciepła drugiej osoby, seksu z uczucia, dotyku, pocałunku, uśmiechu, przytulenia, rozmow o wszystkim i o niczym, fajnie jest sie wtulic w cieple ciało, a nie spac samej. Byc moze idealizuję, ale czy to nie aby o to tak naprawde chodzi w życiu? Ma sie dzieci, wszystko wspaniale, rodzinę itp...a jednak "czego ciągle wciaz mi brak"...a no właśnie tego! I ta samotność jest niszcząca, dlaczego ją umniejszac i sprowadzać do "posiadania pary portek"? Jak się nauczyć tego nie potrzebować, ja naprawdę chce się tego nauczyć, tylko JAK?
                • smutnyaniol Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 11:22
                  Dokładnie o tym mówię!
                  Nie da się nauczyć lubić bycia samemu przez długi czas, zawsze życie jest wtedy niepełne.
                  • nowel1 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 11:45
                    Jeśli patrzeć na to w ten sposób, to nigdy niczyje życie nie będzie "pełne".
                    Komuś będzie brakować partnera, innemu zdrowia albo pieniędzy, jeszcze inny nie będzie mógł mieć dzieci.

                    Skąd to przekonanie, że będziemy mieć wszystko?
                    Byłoby miło, ale....

                    Życie jest piekne, fascynujące, bogate; sztuka polega na tym, żeby brać radość z tego, co się ma, i być otwartym na nowe.
                    Ciągłe smęcenie na temat trzymania się za rączki i wspólnego budzenia się, gdy akurat jest czas na "solo" powodują, że nie umiemy docenić tego, co w danej chwili mamy.

                    Bardzo polecam książki Soni Raduńskiej. "Solo" właśnie i "Kartki z białego zeszytu", czy jakoś tak.
                    • pati790 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 11:53
                      nowel1 napisała:

                      > Jeśli patrzeć na to w ten sposób, to nigdy niczyje życie nie będzie "pełne".
                      > Komuś będzie brakować partnera, innemu zdrowia albo pieniędzy, jeszcze inny nie
                      > będzie mógł mieć dzieci.

                      To wszystko zawsze lepiej się "znosi" gdy ktoś nas kocha. Gdy czlowiek nie jest kochany to tak jakby nie żył, milosc to napędowa życia. I kazdy rodzaj milosci jest inny, czy do dzieci, czy do partnera, ale nie można tego porównywać.

                      Jak sie wyzbyc swoich instynktow, potrzeb?, to nie smęcenie, wciaz nie wiem jak...czuje się po prostu mega samotna- a czy z tego tez nie biora się choroby?...I tak dalej i tak dalej...
                      • pati790 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 12:01
                        Fragment z książki, której dałaś przyklad i dlaczego się uśmiechnęłam po jego przeczytaniu?smilesmilesmile:, muszę koniecznie ją przeczytac! Moze az taka żalosna nie jestem


                        "Jest wieczór, godzina 21, po upalnym dniu, teraz naprawdę przyjemnie. Siedzę sobie w moim ślicznym balkonowym ogrodzie (pelargonie, aksamitki, wietrzny dzwon, bluszcze, słoneczniki i iglaki) w sukience bez rękawów, z bosymi stopami.

                        Maleńkimi łyczkami sączę Martini Bianco z cytryną i lodem, pogryzam winogrona i brzoskwinie. Przy nogach stary pies liże moją stopę. Czarna kotka Noemi kombinuje, jak wskoczyć na balustradę balkonową. Miła sytość. Sesin było dla mnie bardzo dobre, choć trudne, bo choruję. Przez ostatnie dwa dni w Falenicy mój kawałek białej ściany wydawał mi się absolutnie wystarczającym powodem do życia. Każdy krok niósł pokój. Zapach kaszy i cynamonu był jak symfonia. Dobę po skończeniu wracałam do Gdyni w stanie namiętności. Tylko czytałam, pisałam i piłam wodę, ale żyłam w stu procentach.[...]
                        • nowel1 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 12:29
                          Niech Ci da dużo radości smile))
                      • argentusa Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 13:54
                        > To wszystko zawsze lepiej się "znosi" gdy ktoś nas kocha. Gdy czlowiek nie jest
                        > kochany to tak jakby nie żył, milosc to napędowa życia.
                        No, dzięku bogu jestem na etapie, gdy znacznie większą frajdę daje mi to, ze kocham niż to, że jestem kochana.
                        Jak podzieliłam się (ostrożnie przyznaję) tym spostrzeżeniem z Obecnym, to ze zdziwieniem powiedział: "No przecież to oczywiste, że znacznie ważniejsze jest kogos kochać niż być kochanym!"
                        Czyli jest nas przynajmniej dwoje. w opozycji do tego, co napisała pati790.
                        AR.
                        ps. ale co kto woli, ja tam na siłę nikogo nie zamierzam przekonywać, że mi dobrze. Wystarczy, że ja o tym wiem.
                        • pati790 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 14:00
                          ale co w zwiazku z tym? jaka jest roznica pomiedzy tym, ze ktos kocha mnie , czy ja kocham jego z wzajamnoscia?. Kochamy się razem(teretycznie). Masz na mysli milość niespoelnioną i to daloby ci satysfakcje, bo kochasz? bo nie rozumiem. Pisalalam o milosci partnerskiej.
                          • argentusa Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 14:27
                            Tak, dla mnie ważniejsze jest żeby móc kochać.
                            Niekoniecznie z wzajemnością. Ja nie muszę być kochana, żeby się doskonale czuć. Być moze dlatego, że ja dobre miłości już miałam w życiu. I wiem co oznacza stan całkowitego spełnienia. Czuję się kompletna, że tak powiem.
                            I tak dawało mi satysfakcję, że kocham. Ale to nie była miłośc na etapie romantyzmu a kompletnego związku. Nie mająca nic wspólnego z papużkami nierozłączkami i porywami emocji właściwymi dla nastolatek.
                            Ar.
                    • kondek7 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 11:54
                      nowel1 napisała:

                      >
                      > Życie jest piekne, fascynujące, bogate; sztuka polega na tym, żeby brać radość
                      > z tego, co się ma, i być otwartym na nowe.


                      Właśnie, zgadzam się z tym. Tylko takie podejście do życia też trzeba wyćwiczyć. No i nie zawsze się udaje. Poza tym w życiu muszą być chwile lepsze i gorsze. Ale i tak fajnie jest móc się do kogoś odezwać
                      wink
                      • pati790 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 11:55
                        Tez cche się tego nauczyc..bardzo...moze jakies porady praktyczne?
                        • kondek7 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 12:02
                          Sprawa jest prosta i trudna zarazem. Nie jestem specjalistą od udzielania porad, ale na początek spróbuj cieszyć się z nawet najmniejszej rzeczy jaką zrobisz. Np. Idź na drobne zakupy, wyjdź na spacer, uśmiechnij się do drugiej osoby.
                          • pati790 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 12:07
                            Własnie niby takie proste wink

                            Na ogol jestem raczej osoba pogodną, nie uzewnętrzniam się za bardzo, wiec ludzie myslą, ze "ze mna wszystko ok" smile

                            To chyba trzeba latami popracować nad sobą, duze ma znaczenie chyba tez to jak zostalismy wychowani, u mnie zawsze duze znaczenie w rodzinie przywiazywalo się do wiezi rodzinnych, do malzenstwa itp. , ze to jest kwintesencją zycia itp.
                            • kondek7 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 12:26
                              Też pochodzę z rodziny o podobnych stereotypach, dlatego kontakty utrzymuję tylko takie jakie muszę.
                              Jeśli idzie o naukę to trzeba kiedyś zrobić pierwszy krok. Ja taki uczyniłem jakiś miesiąc temu, a impulsem do tego był pierwszy tydzień bez papierosa. Teraz cieszę się pierwszego miesiąca i z tego, że rośnie mi cytryna z pestki, i z tego, że zaraz pójdę do sklepu i do kogoś się uśmiechnę, niech tam, może to ktoś potrzebuje a mnie to nic nie kosztuje, a humor mam wtedy lepszy.
                              • pati790 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 12:31
                                Ostatnio jak się usmiechnelam sie do pewnego dziecka w wozeczku, a ono radosnie mi "gruchało" to jego matka chciala mnie zabic wzrokiem big_grin, ale moze Ty bedziesz mial wiecej szczescia wink

                                To ja zaczynam od dzisiaj...
                                • kondek7 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 12:43
                                  zazdrościła, na pewno zazdrościławink



                                  • pati790 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 12:48
                                    to samo pomyślałam wink
                              • argentusa Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 13:56
                                Gratuluję czasu bez papierosa!!!
                                Trzymam kciuki za dalsze życie bez smile
                                • kondek7 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 09:56
                                  argentusa napisała:

                                  > Gratuluję czasu bez papierosa!!!
                                  > Trzymam kciuki za dalsze życie bez smile

                                  dziękuję serdecznie, dziś kolejny dzień bezsmile
                                  PS tak swoją drogą to nie sądziłem, że będzie to walka cały czas o tego jednego.
                            • kondek7 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 12:30
                              pati790 napisała:


                              > Na ogol jestem raczej osoba pogodną, nie uzewnętrzniam się za bardzo, wiec ludz
                              > ie myslą, ze "ze mna wszystko ok" smile
                              >
                              No właśnie ale czasami trzeba coś z siebie wyrzucić.
                • katja75live Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 11:27
                  Nie czuje sie samotna, nie zapisalam sie na zaden portal randkowy, nie czuje potrzeby zwiazku.
                  Jak tak Was czytam to chyba wiem dlaczego- wszystko co napisalyscie, o wspolnych wieczorach, trzymaniu sie za reke, wspolnych rozmowach itp., ja tego nigdy nie mialam w moim malozenstwie. W zamian za to ciagle pretensje, wyrzuty, ciagla nerwowka i stres o wszystko. Moze dlatego nie tesknie do zwiazku, bo nie wiem niby do czego mialabym tesknic , nie patrze z zazdroscia na inne pary – bo nie wierze jakos w te ich ‘’szczescie’’. My na zewnatrz tez uchodzilismy za swietna pare, a w domu pieklo.
                  Teraz jestem zajeta bardzo przyziemnymi sprawami, jak kupno mieszkania i walka o byt materialny (szukanie pracy). Nie ma w nim miejsca na randkowanie, milosne uniesienia – bo normalnie walcze o byt i przyszlosc.
                  Zdaje sobie sprawe, ze teraz nikogo nie znajde, nawet przez brak potrzeby szukania, ale mnie to jakos specjalnie nie martwi.
                  Moze nie kazdemu jest dana ‘milosc’’ i trzeba tez jakos z tym zyc. Wiem jedno, moja sytuacja teraz jest o niebo lepsza niz gdy bylam ‘’samotna’’ w zwiazku i z tym mnie jest dobrze.
                  • kondek7 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 11:46
                    Katja, proszę cię o szczerą odpowiedź,czy nie masz nigdy potrzeby porozmawiania z kimś???
                    • katja75live Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 12:05
                      Jak najbardziej mam..., malo tego jestem bardzo rozmowna.
                      Mam jednak to sczescie, ze mam fajne w kolezanki w pracy (duzo sie nasluchaja), cierpliwa mame (wisze dlugo na telefonie) i nawet o zgrozo gadam z moim exs.
                      Pewnie, ze czasem nie mam sie do kogo odezwac w domu i mnie ''nosi'. ale nie przeklada sie to u mnie na potrzebe angazowania sie w nowy zwiazek.
                      Moze szkoda, bo jak sie nie szuka to sie nie znajdzie, ale normalnie mnie sie niechce, mam teraz wieksze 'zmartwienia'' niz to, ze jestem sama.
                      • kondek7 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 12:17
                        No właśnie, fajnie, że masz do kogo się odezwać. Też szukam mieszkania itp, a jednak czasami trzeba się do kogoś odezwać, bo jak nie to można zwariować. Życzę powodzenia.
                        • katja75live Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 12:32
                          Mysle, ze to forum to tez dobre miejsce do 'pogadania''. Ja czesto tu zagladam, chociaz jestem raczej biernym sluchaczem to tez pomaga i niejako zastepuje rozmowy w realnym swiecie.
                          Wiec zamiast sie zamartwiac mozna tu tez troche ''pary upuscic'', niektorzy nawet zawarli dzieki forum faktyczne znajomosci, spotykaja sie przyjaznia.
                          Forum dziala jak na mnie bardzo terapeutycznie, bo spotykaja sie ludzie co to samo przeszli.
                          Wiec moja rada pierwsza- mozna najpierw troche popisac, to naprawde pomaga.
                          • kondek7 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 13:02
                            Otóż to.
                            no i jeszcze jedna rzecz zgadzam się, że ważniejsze są przyjaźnie,
                            • pati790 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 13:11
                              A czy istnieje przyjazn pomiedzy kobieta i mezczyzna?, to temat rzeka, ja bardzo zazdroszcze osobom, ktore taką przyjaźń mają.

                              A przyjaciolke tez mam tylko jedną, to prawda, ze przyjaźn jest bardzo cenna, jesli nie ważniejsza od miłości.
                              • kondek7 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 13:16
                                Pytanie bardzo filozoficzne, myślę że może coś takiego istnieć,???
                                Musze się z tym przespać
                                • pati790 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 13:37
                                  Ja niestety nie mialam tego "szczęścia". Jeśli oboje sa atrakcyjni, myśle, ze z czasem taka przyjaźń chyba musi sie przerodzic w cos wiecej, bo to idealny fundament pod udany związek.
                                • kondek7 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 09:49
                                  kondek7 napisał(a):

                                  > Pytanie bardzo filozoficzne, myślę że może coś takiego istnieć,???
                                  > Musze się z tym przespać

                                  ODP: Pewnie, że może istnieć przyjaźń między mężczyzną i kobietą, bo niby dlaczego nie?
                                  fakt może to być ciężkie do realizacji, ale to zależy wg mnie od podejścia tych dwojga.
                              • nowel1 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 13:22
                                Istnieje.
                                Nie zdarza się często.
                                Ale w ogóle przyjaźnie, tak samo jak miłości, nie są towarem łatwo dostępnym.
                                Rzadkie klejnoty.
                        • nowel1 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 12:43
                          Uważam ( i nie tylko jawink) że przyjaźnie są ważniejsze w życiu niż związki romantyczne.
              • argentusa Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 13:45
                możemy udawać, że jest świetnie, że się real
                > izujemy ale to tylko gadanie.
                No i tu jest sedno sprawy. Niektórym udaje isę osiągnąć taki stan ducha, że to nie jest udawanie a rzeczywistość.
                Wiem, wiem, ale ja też nie mogłam początkowo uwierzyć, że można lubić mule. A jednak są ludzie kórzy je uwielbiają, chociaz mi się to nie mieści w głowie...
                Nie móię, że każdy jest w stanie dożyć do takiego momentu. Ale z pewnością znam kilka osób, któe tak mają.
                Ar.
                • vero_nique Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 14:17
                  Ar.. bo czyz nie chodzi o to, by każdy odnalazł te swoje indywidualne "mule" czymkolwiek one by nie były? Życie jest cudowne dzięki swej różnorodności. I Ty akurat - wiesz to doskonale. :p

            • wolny_czytelnik Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 19:33
              pati790 napisała:

              Zwlaszcza na wyjazdach, fajnie jest po prostu posiedzieć przy
              > kims i pomilczec, przytulic sie, obejrzeć zachod slonca z kuflem piwa w dłoni
              > wink.

              Chyba jestem staroświecki; bo ten zachód słońca i kufel piwa, w delikatnej, kobiecej dłoni jakoś mi nie pasuje.
              • kondek7 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 22:39
                wolny_czytelnik napisał:

                > pati790 napisała:
                >
                > Zwlaszcza na wyjazdach, fajnie jest po prostu posiedzieć przy
                > > kims i pomilczec, przytulic sie, obejrzeć zachod slonca z kuflem piwa w
                > dłoni
                > > wink.
                >
                > Chyba jestem staroświecki; bo ten zachód słońca i kufel piwa, w delikatnej, kob
                > iecej dłoni jakoś mi nie pasuje.

                bo to jest również bardzo delikatny kufelek i może niekoniecznie piwawink

        • pati790 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 13:15
          dziewczyny z Katowic "wydają" sie fajne smile, szkoda, ze mieszkam tak daleko, ale chetnie wybralabym sie na jakies potkanie w wiekszym gronie, moze ktos zorganizuje "w srodku" kraju jakies spotkanie forumowe, albo w miescie, ktore warto zwiedzić.? Ja sie za to "boje" zabrac, nie mam wprawy.
          • nowel1 Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 13:39
            Dość regularne spotkania forumowe ma Warszawa i Poznań.
            • myvision Re: samotność po rozwodzie 07.08.12, 14:36
              Ja co prawda jeszcze nie rozwiedziona. Mąż się wyprowadził 5 miesięcy temu. Zostałam sama? Nie. Zostałam z dziećmi. Zostałam ze sobą.
              Cierpiałam. Bolało jak cholera. Czułam się oszukana. Czasami nadal boli i ryczeć mi się chce. Ale.... powoli odkrywam życie bez niego. Jest dobrze. Jest lepiej niż myślałam, że będzie.
              Zauważyłam, że głębiej oddycham, że mam więcej siły, że mam więcej ochoty na życie, że rzadziej mnie coś boli i uwiera, że chce mi się samej wyjść na spacer, że chce mi się wyjść
              i pojeździć samej na rowerze, że o 23 chce mi się gotować, że o tej samej 23 mogę włączyć muzykę, jaką lubię i nikomu to nie przeszkadza, że mogę robić zdjęcia potrawom, które gotuję i nikt nie mówi, że to na maksa głupie.
              Nie tęsknię za nowym kimś. Może to kwestia czasu i zacznie mi kogoś brakować. Nie wiem. Na razie rozkoszuję się tym, co mam i chłonę życie ze wszystkich sił.
              • smutnyaniol Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 10:14
                Wszystko co piszecie to prawda. Przyjaźń jest ważna, bycie ze sobą jest ważne, rozwijanie siebie też jest ważne. Tylko dlaczego po jakimś czasie wiekszość, w tym również tych "samotniczek" jdnak z kimś się związuje?
                Oczywiście trzeba lubić być ze sobą, bawić się, rozwijać, ale w końcu i tak wraca się do pustego, ciemnego mieszkania. Pustego, zimnego łóżka i nie ma do kogo odezwać. O tym mówię w kontekscie potrzeby bycia z drugą osobą.
                • pati790 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 10:24
                  Widocznie nie mozna byc szczesliwym samym ze soba i jednocześnie za tym tęsknić, bo to inaczej sie nazywa "szukaniem portek" i " bycie bluszczem".smile
                  • smutnyaniol Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 11:15
                    Trudno, ja tęsknie. Jestem spełnioną osobą, mam swoje życie, przyjaciół, pracę a mimo to tęsknie. Może i jestem wybrakowana, ale nie widzę powodu by to zmieniać. Człowiek jest tak stworzony by żyć z drugim człowiekiem.
                • myvision Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 12:56
                  smutnyaniol napisał(a):

                  Tylko dlaczego po jakimś czasie wiekszość, w
                  > tym również tych "samotniczek" jdnak z kimś się związuje?

                  Mi się wydaje, że to nie chodzi o to, że skoro teraz jest mi dobrze samej, to już nigdy z nikim się nie zwiążę, i z nikim mi nie będzie dobrze. To wszystko się okaże.
                  Chodzi o to, że na chwilę obecną (chwilo trwaj!!!), tu i teraz jest mi dobrze z tym, że nie jestem w związku z żadnym facetem i nie potrzebuję tego. Nie mówię jednak, ze jeśli spotkam tego kogoś to się z nim nie zwiążę.
                  • blue_ania37 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 13:46
                    Ja będę się upierała jednak przy tym, że jeśli człowiek ma fajną pracę, grono dobrych znajomych to nie istnieje pojęcie samotności po rozwodzie.
                    Te wasze wyobrażenia o tych kufelkach i zachodach słońcasmile to pachnie mi takim bardzo młodzieńczym pragnieniem bycia z kimś, aby się przytulić i pomilczeć.
                    Widzę dużo kobiet w swoim otoczeniu, które niby akceptują swoją samotność po a jednak w oczach taką potrzebę..i to facetów zdecydowanie odstrasza.
                    Bo widać właśnie to....
                    A ja nie potrzebuję tych zachodów nie dlatego, że jestem tak mało romantyczna ale dlatego że właśnie jestem po rozwodzie i przewartościowałam swoje potrzeby, nie potrzebuję zachodów a potrzebują dobra, nie potrzebuję pomilczenia a potrzebuję prawdziwej rozmowy gdzie będę mogła powiedzieć wszystko nie bojąc się odrzucenia i że muszę się przypodobać.
                    Uważam że należy przede wszystkim odbudować siebie, im człowiek jest bardziej świadomy siebie i co chce i umie to wyrażać tym łatwiej o poznanie kogoś.
                    Faceci lubią niezależne kobiety ( nie chodzi mi tu o pieniądze czy pozycję ) ale o bycie niezależną myślowo.
                    Stwierdzenie, że człowiek jest stworzony do życia z drugim nie przemawia do mnie.
                    Trzeba dzielić tą lodówkę, i to łóżko z kimś żeby być szczęśliwym?
                    Nie...trzeba mieć portki koło siebie żeby móc chodzić na spotkania towarzyskie? nie.
                    Czy bycie z kimś rozwiąże problemy waszego życia? nie...
                    Niezależność myślowa, lubienie ludzi, pomaganie, prawda to są dla mnie rzeczy ważne po rozwodzie, a nie bycie w związku.
                    A
                    • myvision Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 14:03
                      blue_ania37 napisała:

                      > > A ja nie potrzebuję tych zachodów nie dlatego, że jestem tak mało romantyczna a
                      > le dlatego że właśnie jestem po rozwodzie i przewartościowałam swoje potrzeby,
                      > nie potrzebuję zachodów a potrzebują dobra, nie potrzebuję pomilczenia a potrze
                      > buję prawdziwej rozmowy gdzie będę mogła powiedzieć wszystko nie bojąc się odrz
                      > ucenia i że muszę się przypodobać.
                      > Uważam że należy przede wszystkim odbudować siebie, im człowiek jest bardziej ś
                      > wiadomy siebie i co chce i umie to wyrażać tym łatwiej o poznanie kogoś.
                      > Faceci lubią niezależne kobiety ( nie chodzi mi tu o pieniądze czy pozycję ) al
                      > e o bycie niezależną myślowo.
                      > Stwierdzenie, że człowiek jest stworzony do życia z drugim nie przemawia do mni
                      > e.
                      > Trzeba dzielić tą lodówkę, i to łóżko z kimś żeby być szczęśliwym?
                      > Nie...trzeba mieć portki koło siebie żeby móc chodzić na spotkania towarzyskie?
                      > nie.
                      > Czy bycie z kimś rozwiąże problemy waszego życia? nie...
                      > Niezależność myślowa, lubienie ludzi, pomaganie, prawda to są dla mnie rzeczy w
                      > ażne po rozwodzie, a nie bycie w związku.
                      > A
                      Aniu podpisuję się w 100%!!
                    • sandrad2 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 14:17
                      Można być samodzielnym, niezaleznym i mieć wielu znajomych ale czuć się samotnym-bo pojedynczym. Sorry, ale zwyczajnie wolę pomiziać się i iśc do łóżka z "osobistym" facetem, niż co miesiąc z innym poznanym akurat w czasie moich super ciekawych wypraw i atrakcyjnych imprez ze znajomymi. Co nie jest jednoznaczne z tym, że uwieszę się "osobistemu" na szyi i bez niego z domu nie wyjdę, albo od razu go do kaloryfera w domu przywiążę i zamelduję u siebie bo jak para to już przyspawana.

                      Clou problemu to to, czy jest się z kimś bo się "musi" (bo slub, bo parcie otoczenia, bo brak kasy, bo "wszyscy" tak robią od pokoleń)
                      czy dlatego, że się "chce".

                      • mola1971 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 14:23
                        sandrad2 napisała:
                        Sorry, ale zwyczajnie wolę pomiziać się i iśc do łóżka z "os
                        > obistym" facetem, niż co miesiąc z innym poznanym akurat w czasie moich super c
                        > iekawych wypraw i atrakcyjnych imprez ze znajomymi.

                        A nie przyszło Ci do głowy, że jest jeszcze trzecia możliwość? Można żyć sobie szczęśliwie bez żadnego faceta - ani stałego, ani takich na jedną noc. I to zdaje się Ania miała na myśli. Mnie również jest to bliskie.
                        A że komuś się nie mieści w głowie to, że żyjąc bez drugiej "połówki" (ech, te nieszczęsne bajki wbijane do głów, że w pojedynkę jest się niekompletnym) można żyć szczęśliwie i być ze swojego życia zadowolonym? Trudno, wszyscy wszystkiego rozumieć nie muszą.
                        • sandrad2 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 14:44
                          Masz coś do mnie że taka agresywna jesteś?
                          Można po rozwodzie zrezygnowac z bliskości z mężczyzną oraz seksu do końca życia. Albo kupić sobie wibrator. Albo iść do zakonu. Wolny wybór. Ale "nauczanie" tutaj biednych maluczkich(w większości temu podobnych wątków), co się żalą że chcą, lubią i wolą żyć w parze mimo swojej niezalezności - że powinni się świetnie obchodzić(najlepiej do śmierci, a na pewno czekając na cud spotkania księcia) bez tej drugiej osoby bo tylko wtedy są odpowiednio wysoko rozwinięci jak są sami z sobą, jest raczej usprawiedliwianiem tego, że się samemu ma ciągle duża tarumę porozwodową albo się zupełnie nikogo wartościowego nie poznało a temperament ma się na tyle niski ze nie jest to problemem.
                          Większośc osób na tym forum która się z kimś związała to ci, którzy bardzo aktywnie nowego partnera szukali i kolejnych układów próbowali, szukając czy to na randkach, przez znajomych, łapanie większości okazji, lub przez szukanie zaspokojenia temperamentu i zostanie z erotycznym przyjacielem na dłużej.
                          Porady osób samotnych osobom szukającym partnera są o kant d...
                          • blue_ania37 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 14:57
                            Dlatego, że nie poszukuję faceta i nie czuję się bez niego niepełnym człowiekiem, nie mam problemów żeby go mieć.
                            Nie mam obłędu w oczach z wypisanym na czole "nie lubię być sama".
                            Odzyskana niezależność raczej spowodowała że gdybym chciała to nie byłabym samotna, ale mi układ ten który jest odpowiada.
                            Jestem ja, moje dziecko, moje cele i moje przyjemności, dlatego że dobrze mi spać samej w moim łóżku posiadam chętnych do zajęcia połowy a ja zwyczajnie nie chcę.
                            Napisałam już faceci lubią kobiety które należy zdobywać i które są same dla siebie ważne bez tego onego.
                            A
                            • sandrad2 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 15:10
                              Ty świeżo "odzyskałaś niezależność". Niektórzy nigdy jej nie stracili, nawet będąc z kimś w związku. Więc na razie cieszysz się wolnościa po ucieczce z więzienia.
                              A na to, czy będziesz sama czy także samotna, to przyjdzie czas jak się z rozwodu otrzepiesz, rozeznasz wg jakich kryteriów(czy nie podobnych do exa) przyciągasz facetów i czy faktycznie masz z czego wybierać do lepszego niż z exem życia a nie do teorii "a gdybym chciała to bym mogła".
                              • myvision Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 15:18
                                sandrad2 napisała:

                                , rozeznasz wg jakich kryteriów(czy nie podobnych do exa) przyciąg
                                > asz facetów i czy faktycznie masz z czego wybierać do lepszego niż z exem
                                > ] życia a nie do teorii "a gdybym chciała to bym mogła".
                                Sandro, dlaczego zakładasz, że w ogóle będzie chciała wybierać?
                                • sandrad2 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 15:34
                                  Toż mówię, niektórym facet nie jest potrzebny. Często dlatego ze mają niski temperament, dzieci odfajkowane i facet w domu z niczym dobrym się nie kojarzy, jedynie z dodatkową robotą około niego. Tak jak wielu wdowców żyje w pojedynkę bo wystarcza im relacja z dziećmi i dziadkami do szczęścia, a nie maja parcia na seks więc i nowa kobieta na stałe do zawracania gitary po kij mu potrzebna. Dziadkowie umrą, dzieci wyfruną z domu i będzie łapanie na szybko jakiejś kobiety bo w domu pusto. Inni rozwodnicy tworzą związki oparte wyłącznie o zaspokojenie potrzeb seksualnych. I daje im to złudzenie własnej atrakcyjności do potencjalnego związku na stałe. To, że ktoś ze mną lubi niezobowiązująco poromansować to nie znaczy, że pstryknę palcem i "mogła bym być" w związku bo tylu facetów za mną lata. Całe stada starych kawalerów żyjących z mamusią, wchodzi związki dopiero po śmierci mamusi. Ich wybór. A jak ktoś potrzebuje bliskości i partnera to musi o jego znalezienie zadbać. A jak ktos nie potzrebuje i nie chce (poczekamy zobaczymy) to niech nie sugeruje tym, którzy chcą, że to oni sa niewystarczająco niezależni.
                                  Jak się jest samemu bo się nikt wystarczająco fajny nie trafił, to nie ma co tej pojedynczości gloryfikować. Ot, zło konieczne bo rodzynki z ciasta już dawno zjedzone.
                                  • argentusa Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 16:13
                                    uśmiechnęłam się pod nosem smile)))
                                    Dalej, jak piszesz "gloryfikuję samodzielność i samowystarczalność".
                                    Hihihih i od jakiegoś czasu w związku jestem. I wciąz uważam, że związek fajny i dobry jest ok,ale ja tak samo byłam zadowolona bez związku. I jak twierdzi obecny, włąśnie to jest takie we mnie pociągające. Umiem cieszyć się życiem. Kompletnie cieszyć. Bez względu na to czy facet jest czy go nie ma.
                                    Mam wrażenie, Sandrod2, że bierzesz zbyt do siebie posty, któe mówią o odmiennym do Twojego poglądzie. My próbujemy pokazać, że można doskonale funkcjonować samodzielnie.
                                    Ale, jak pisałąm wcześniej, co kto lubi.
                                    ja wolę siebie.
                                    Ar.
                                    • sandrad2 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 20:43
                                      Że co przepraszam? To raczej kilka osób tutaj robi dobrą miną do smutnej swojej rzeczywistości, że nie znalazły odpowiedniego faceta dla siebie. Ich realia są takie, że pogodziły się z tym, że będą same bo każdy spotkany facet raczej sobą odstarsza niż zachęca do wiązania się z nim. Tym bardziej gdy któraś ma dzieci, to "ma się czym zająć" myślenie o związku z kimś innym odkładając na półkę.
                                      Znam osoby które sobie świetnie same radzą, nie mają żadnego parcia na "portki" (jak koleżanki którejś z rozmówczyń a może i ona sama) i dlatego właśnie, że są spełnione i zadowolone jako osoby pojedyncze,to w spokoju i zadowoleniu spotykają się z facetami i zakładają nowe związki. Bo już się do niczego nie muszą spinać a lubią bycie z kimś tak zwyczajnie.
                                      • mola1971 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 20:52
                                        A co złego jest w zajmowaniu się dziećmi i odkładaniu myśli o związku na półkę? I dlaczego to wg Ciebie jest "smutną rzeczywistością"? Rzeczywistość jest, jaka jest. Ani smutna, ani wesoła. To od człowieka zależy jak do swojej własnej rzeczywistości podejdzie.
                          • nowel1 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 15:04
                            Co Ty w poście Moli nazywasz agresją, Sandrad? Ciekawam smile

                            Nikt nikogo tutaj nie naucza. Prezentujemy jedynie własne podejście do życia, a każdy ma prawo mieć inne.

                          • natka-2003 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 15:05
                            nie widzę w tym co napisała Mola żadnej agresywności... są osoby, które intensywnie szukają kogoś na portalach randkowych i takie, które są szczęśliwe bez tych poszukiwań... i jedne i drugie mają prawo żyć jak chcą... ale nie znam żadnej kobiety, która by sobie rwała włosy z głowy zastanawiając się: zakon czy wibrator???
                            • nowel1 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 15:12


                              " nie znam żadnej kobiety, która by sobie rwała włosy z głowy zastanawiając się: zakon czy wibrator???"


                              Lubię to smile

                              • natka-2003 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 15:15
                                chyba odpowiadałyśmy Sandrad równocześnie wink
                              • myvision Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 15:16
                                To jest tak, że wartościowość kobiety wciąż jest mierzona w niektórych kręgach mężczyzną przy boku. A często i kobiety czują się dowartościowane wtedy, kiedy przy boku jest facet.
                                To jest tak, że od dzieciństwa karmią na bajkami. Kiedy wszystkie księżniczki zaczynają być szczęśliwe? Kiedy książe przyjedzie na białym koniu i ją pocałuje/wyciągnie z wieży/wybierze na balu. I tak nam to wpojono kobieta szczęśliwa = kobieta, która ma faceta.
                                Więc jak mamy czuć się dobrze same ze sobą? Nam jest niezbędny do szczęścia facet.....
                                • sandrad2 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 15:40
                                  Przykro mi, że w takich kręgach bywasz. I się niepełna czujesz bo portki nieprzypisane.
                                  Zrozum jednak, że niektórzy lubią być w związku, lubią seks, lubią mieć swojego partnera, lubią drugą płeć. Nie dlatego, żeby zaspokoić sąsiadki , bo plotki sąsiadek i kompleksy rodzonej mamusi mają gdzieś, ale dlatego, że one sama chcą żyć sobie z miłym panem, spędzać z nim czas, nazwać "moim", wiązac z nim emocje i wzajemnie się lubić na różnych polach.
                                  • mola1971 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 15:50
                                    sandrad2 napisała:
                                    > Zrozum jednak, że niektórzy lubią być w związku, lubią seks, lubią mieć swojeg
                                    > o partnera, lubią drugą płeć.

                                    A Ty zrozum, że niektórzy lubią życie w pojedynkę. Jedni mają tak, inni siak. Żyj sobie jak lubisz i jak chcesz, ale daj też innym prawo do tego samego i nie oceniaj.
                                    Aha, lubienie/nielubienie seksu i drugiej płci nie ma tu nic do rzeczy.
                                  • myvision Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 16:01
                                    sandrad2 napisała:

                                    > Przykro mi, że w takich kręgach bywasz. I się niepełna czujesz bo portki nieprz
                                    > ypisane.
                                    Podpowiedz jeszcze Sandro jak ja się czuję smile. Chętnie poczytam.
                                    Bywam w takich kręgach. Codziennie spotykam takie kobiety w międzynarodowej firmie w dużym mieście.....

                                    > Zrozum jednak, że niektórzy lubią być w związku, lubią seks, lubią mieć swojeg
                                    > o partnera, lubią drugą płeć.

                                    Ja to rozumiem. A Ty zrozum, że są takie które lubią seks, lubią drugą płeć - ale nie muszą mieć portek w domu.


                                    • sandrad2 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 16:08
                                      To teraz mi pokaż w którym miejscu ja napisałam o konieczności "portek w domu".
                                      Jak na razie to raczej Ty ciągle się tych portek chcesz trzymać i jeszcze najlepiej stwierdzenia, że jesli ktoś ma ochotę na związek i go szuka to musi być pokroju twoich sfrustrowanych znajomych desperatek. Czy to moja wina, że tak ulegasz presji tych swoich portek w domu, że nie jesteś w stanie pojąć że ludzie się wiążą ze sobą nie z frustracji i desperacji i innych kalkulacji i niskich uczuć, ale z chęci bycia z sobą i zwykłego lubienia się mimo, ze są po rozwodzie i mogli by stanąć na piedestale "portek już w życiu nie dotknę"?
                                      • myvision Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 16:17
                                        sandrad2 napisała:

                                        > To teraz mi pokaż w którym miejscu ja napisałam o konieczności "portek w domu".
                                        >
                                        o może tu? popraw mnie jeśli się mylę
                                        "Sorry, ale zwyczajnie wolę pomiziać się i iśc do łóżka z "osobistym" facetem, niż co miesiąc z innym poznanym akurat w czasie moich super ciekawych wypraw i atrakcyjnych imprez ze znajomymi. Co nie jest jednoznaczne z tym, że uwieszę się "osobistemu" na szyi i bez niego z domu nie wyjdę, albo od razu go do kaloryfera w domu przywiążę i zamelduję u siebie bo jak para to już przyspawana."

                                        • sandrad2 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 20:45
                                          No i co z tego wynika, oprócz tego, że nie załapałaś o czym mowa?
                          • mola1971 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 15:43
                            Nie, ja do Ciebie Sandra nic nie mam. Nie mam zielonego pojęcia kim jesteś. Odniosłam się do Twojej wypowiedzi, na tym chyba polega dyskusja na forum. Co w tym agresywnego jest?
                            Zadziwiła mnie Twoja czarno-biała wizja świata. Albo stały facet, albo imprezowy seks. A w rzeczywistości jest jeszcze trzecia możliwość, o której napisałam, a której Ty nie dopuszczasz i najwyraźniej nie rozumiesz.
                            Teraz z kolei albo zakon, albo wibrator... Znów nic pomiędzy? Bo ja miedzy tymi dwoma opcjami widzę całą paletę innych możliwości. I zapewniam Cię, że temperament nie ma tu nic do rzeczy - świat nie składa się li tylko z nimfomanek i oziębłych kobiet. Znów - jest coś pomiędzy.
                            • sandrad2 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 15:59
                              Czyli poczyniłaś całą masę nadinterpretacji. Rozumiem iż przykład, że każdy może wybierać jak chce, nawet skrajnie, bo to jego wola, to dla Ciebie dowód że można wybrać wyłącznie tak albo tak. Więc kto tu tkwi w biało-czarnym świecie jesli tak to zinterpretowałaś? Do tego zupełnie nieuprawnienie zaczynasz się mnie czepiać kolejny raz sformułowaniami typu "a której Ty nie dopuszczasz i najwyraźniej nie rozumiesz". Figę wiesz, co dopuszczam i co rozumiem. Za to stawiam złoto przeciw orzechom, że jakby zaczął Cię podrywac wolny i naprawdę wartościowy facet z poukładanym własnym życiem to byś długo sie nie opierała zapewniając go o tym jak absolutnie nie jest ci facet potzrebny bo rewelacyjnie ci samej, tylko całkiem szybko byś się z nim związała.
                              • mola1971 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 16:51
                                Sandra, ja się wypowiadam na podstawie tego co Ty piszesz, a nie co myślisz. O tym co myślisz nie mam pojęcia, bo Duchem Świętym nie jestem. Wnioski wyciągam na podstawie literek, które w słowa i zdania budujesz.

                                Co do ewentualnego pojawienia się w moim życiu wartościowego mężczyzny, to nie zakładam, ani że taki się pojawi, ani że się nie pojawi. Jest mi dobrze tak jak jest, lubię obecny stan rzeczy. A jeśli ktoś taki się pojawi, to wtedy będę się zastanawiać czy w to wchodzić, czy też nie. Każda opcja ma swoje wady i zalety, idealnie jest tylko w romansidłach, nie w życiu. Związek, nawet z idealnym facetem, niesie za sobą pewne ograniczenia (choćby czasowe), na które nie mam na razie ochoty. Może kiedyś będę miała, może nie. Czas pokaże.

                                P.S.
                                Napij się melisy jeśli w spokojnej, normalnej dyskusji forumowej najpierw agresję zauważyłaś, teraz czepianie się. I piszę to bez deka złośliwości.
                                • pati790 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 19:38
                                  Calym sercem sie zgadzam z Sandra i się tylko podśmiewuje pod nosemsmile. Czy Wy aby kobiety nie rozumiecie o co chodzi w tej dyskusji?. Dlaczego kobieta, ktora chce zwiazku i JEST SZCZESLIWA SAMA ZE SOBA spełniona itp nazwyana jest desperatką i ,ze to dlatego,ze nie potrafi sie cieszyc zyciem?...O to kaman wtej calej dyskusji. Jest to powtarzane jak mantra, ja sie czuje np. tym urażona.

                                  Mola, z calym szacunkiem, ale kojarze,ze pisalas jak zapisalas sie na jakis portal randkowy, wiec JEDNAK Ci czegos brakuje i wlasnie o to chodzi. Gdybys nie odczuwala takiej potrzeby to bys tego po prostu nie robila , bo po co???, a przeciez jestes spelniona.
                                  • mola1971 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 19:58
                                    Po pierwsze - gdzie ja kogoś nazwałam desperatką?
                                    Jeśli ktoś chce szukać, bo w pojedynkę czuje się "niepełny", niech szuka. W wolnym kraju żyjemy i każdy ma prawo ze swoim życiem robić to, co tylko chce. Tylko niech szanuje to, że ktoś inny ma inaczej. Ani lepiej, ani gorzej, tylko inaczej.

                                    Po drugie - tak, zapisałam się na portal randkowy. Odpisałam tam na jedną wiadomość, z kilkudziesięciu, które dostałam. A zapisałam się z ciekawości, by zobaczyć co na "rynku" jest. Nic ciekawego wg mnie nie ma, więc i na tym portalu nie bywam. Zaglądam tylko, gdy dostanę powiadomienie na skrzynkę pocztową, że ktoś do mnie napisał. I nie odpisuję, bo mi się nie chce.
                                    Podobnie, również z ciekawości, mam profil na GoldenLine.pl. Obserwuję sobie co rynek pracy oferuje (czasem jakieś oferty dostaję), ale nie znaczy to, że pracy szukam. Z tej, którą mam jestem bardzo zadowolona.

                                    Rozjaśniłam Ci nieco?
                                  • blue_ania37 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 20:35
                                    Dlaczego kobieta, ktora
                                    > chce zwiazku i JEST SZCZESLIWA SAMA ZE SOBA spełniona itp nazwyana jest despera
                                    > tką i ,ze to dlatego,ze nie potrafi sie cieszyc zyciem?...

                                    Ja nie kamamsmile
                                    Albo jestem szcześliwa sama ze sobą i jestem spełniona...albo brakuje....mi czegoś do tego szczęścia w postaci faceta?
                                    Bo jeśli jest szczęśliwa nie będzie swojego szcześcia opierać na posiadaniu lub nie faceta.
                                    Bawi mnie, pisanie, że jestem taka happy, tylko żeby jeszcze był ten miś, to jesteś happy czy potrzebujesz misia?
                                    A
                                    • mola1971 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 20:42
                                      blue_ania37 napisała:
                                      > Bo jeśli jest szczęśliwa nie będzie swojego szcześcia opierać na posiadaniu lub nie faceta.

                                      I właśnie o to chodzi. Można być szczęśliwą w pojedynkę, można w związku. Obie opcje są równorzędne. Żadna nie jest ani lepsza, ani gorsza. Ba, ta sama osoba może być szczęśliwa zarówno sama, jak i w związku. Bo szczęście nosi się w sobie.
                                      • kondek7 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 21:01
                                        Tak troszeczkę poczytałem i czy aby niektóre osoby nie ustawiały już sobie całego życia? jakby nie nauczone, że w życiu są zakręty i to ostre (oby było ich jak najmniej). Cieszcie się tym co macie teraz, a jak czujecie się samotni to do ludzi proszę. (nie piszę tu o związkach czy singlowaniu na całe życie)

                                        Jak będziemy tak planować życie to pamiętać należy, że pracujemy do wieku emerytalnego i do widzenia, żeby państwo nie musiało płacić smile
                                        • mola1971 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 21:09
                                          Nie wiem kogo konkretnie masz na myśli pisząc "niektóre osoby", ale ja tam planuję najdalej na dzień do przodu, a i to zmienne bywa.
                                          Oczywiście mam na myśli życie prywatne, bo zawodowo muszę planować nawet na 10 lat do przodu, więc prywatnie sobie "odreagowuję" wink
                                          • kondek7 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 21:13
                                            Nie czepiajmy się tych "niektórych osób". fakt zawodowo gospodarkę trzeba planować nawet na 10 lat, a i to podlega korektom, a prywatnie... to wszystko jest możliwe

                                            pozdrawiam
                                            • puzzle33 Re: samotność po rozwodzie 10.08.12, 20:58
                                              kondek7 napisał(a):

                                              > prywatnie... to wszystko jest m
                                              > ożliwe

                                              Co racja, to racja. Życie płata niespodziane figle smile
                                    • pati790 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 21:21
                                      Jest spelniona i zadowolona, ale potrzebuje faceta, bo poprostu CHCE i LUBI żyć w związku i czuje się jeszcze bardziej szcześliwsza, a nie dlatego, ze je TYLKO i wyłacznie to do szczescia potrzeba.Teraz kaman?smile
                                      • pati790 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 21:22
                                        jej *
                                        • blue_ania37 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 21:35
                                          I niech będzie jeszcze szczęśliwszasmile ale niech komuś komu dobrze samemu teraz lub na dłużej niech nie uważa że tamta jest jakimś dziwolągiem.
                                          Dyskusja zaczęła się od tego, że kobieta powinna być świadoma siebie i szczęśliwa ze sobą a wtedy może pomyśleć o facecie.
                                          Wszyscy tu na początku pisali, że marzą o zachodach słońca, o dzieleniu z kimś łóżka bo miło bo fajnie, kiedy się pojawiły wypowiedzi że dobrze komuś samemu od razu się okazało, że tu wszystkie niezależne i swiadome i bardzo happy a ten facet to tylko dodatek.
                                          To się w końcu zdecydujcie na coś.
                                          A
                                          • pati790 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 21:40
                                            blue_ania37 napisała:

                                            > I niech będzie jeszcze szczęśliwszasmile ale niech komuś komu dobrze samemu teraz
                                            > lub na dłużej niech nie uważa że tamta jest jakimś dziwolągiem.

                                            I vice versa tongue_out i właśnie o to chodzi.


                                  • sandrad2 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 21:03
                                    Pati, przywracasz mi wiarę w kobiety na tym forum tongue_out
                                    Co się tu pojawi wątek, że któraś się samotna czuje, to od razu stado siada i kwoczy, że bez faceta jest super, związku nie chcą, czują się spełnione i gdzieś między wierszami sączą, że ta cała reszta która faceta jednak szuka i wykorzystuje okazje do poznania kogoś i stworzenia nowego układu - to na pewno te desperatki, frustratki, takie jak "jakieśtam inne znajome za wszelką cenę trzymające się portek" itd itp
                                    Dają sobie głowę uciąć, że każda z tych piszących takie elaboraty, gdyby miała szansę spotkania wartościowego i zainteresowanego nią faceta to by momentalnie swoją pojedynczość rzuciła w kąt. A, że nikt się nie trafił? Trudno. Takie życie że kobiety po 35r.ż. nie mają wielkiego wyboru "fajnych" równolatków, bo ci są pilnowani przez swoje żony lub trzymają się swoich fajnych żon, a jak taki da się odbić dla amorów to widać aż tak fajny nie jest tylko zwykły zdradzacz. Więc mając wybór z tych co zostali.... to często z ulgą człowiek przyjmuje swoją pojedynczość big_grinbig_grin Ale żaden to świadomy wybór, bardziej świadoma konsekwencja marnego wyboru.
                                    • mola1971 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 21:11
                                      sandrad2 napisała:
                                      > Dają sobie głowę uciąć

                                      Hmm... Głową ryzykujesz za myśli, uczucia i potrzeby innych ludzi? Co najmniej dziwne...
                                    • pati790 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 21:32
                                      Otóż tosmile, podpisuje się recyma i nogymasmile

                                      Tak jak napisala Sandra, miedzy wierszami mozna to odczuć. I przy okazji pisze do Moli-swojego "zarzutu" nie kierowalam bezposrednio do Ciebie, ale ogolnie do kobiet któree tak gloryfikuja swoja niezaleznosc emocjonalna i które tak kochają siebie w tym wątku smile , jakby w ogole nie wiedzialy, albo udawały o co chodzi. Zero empatii smile Takie umniejszanie potrzeb, sprowadzanie wszystkiego do "pary portek".
                                      • mola1971 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 21:49
                                        Pati, a nie lepiej swoje wypowiedzi kierować bezpośrednio do osób, z których poglądami się nie zgadzamy (lub zgadzamy) a nie do jakichś "onych"? Tak jest wg mnie lepiej, bo nie wprowadza się niepotrzebnego zamieszania. I można normalnie, po ludzku dyskutować.
                                        • pati790 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 21:52
                                          Niby tak, ale swojej wypowiedzi nie kierowałam tylko do Ciebie, ale poprawię się.
                                          • mola1971 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 22:00
                                            smile
                                      • nowel1 Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 10:47
                                        pati790 napisała:


                                        > Tak jak napisala Sandra, miedzy wierszami mozna to odczuć. I przy okazji pisze
                                        > do Moli-swojego "zarzutu" nie kierowalam bezposrednio do Ciebie, ale ogolnie do
                                        > kobiet któree tak gloryfikuja swoja niezaleznosc emocjonalna i które tak kocha
                                        > ją siebie w tym wątku smile

                                        Pati, zastanów się, tak już na swój użytek - dlaczego Cię tak uwiera, że jakieś kobiety gloryfikują swoją niezależność i kochają siebie?
                            • heksa_2 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 16:10
                              Podpowiadam jeszcze możliwość pt. facet dochodzący. Bardzo fajna opcja. I wcale nie musi być przygodny. Jak najbardziej stały. Ale nie trzeba go hodować w domu.
                              • myvision Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 16:13
                                heksa_2 napisała:

                                > Podpowiadam jeszcze możliwość pt. facet dochodzący. Bardzo fajna opcja. I wcale
                                > nie musi być przygodny. Jak najbardziej stały. Ale nie trzeba go hodować w dom
                                > u.
                                Taka opcja wydaje się być świetna.
                              • blue_ania37 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 16:17
                                Do życia nie jest potrzebny facet, o to chodzi mi i Molce.
                                To nie powinien być wyznacznik szczęścia i spełnienia.
                                Nikt nie ma nic przeciwko fajnym wolnym facetomsmile
                                ale nie trzeba go szukać a kiedy nie ma go na horyzoncie jęczęć, że mam świetną pracę, swietnych znajomych tylko życie do doopy.
                                Bo życie ze świetnymi znajomymi, pracą może być życiem spełnionym.
                                A
                              • argentusa Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 16:18
                                No masz, przeceiż to najlepsza opcja dla kobiety z dziećmi smile)))))
                                Ale jak to w życiu bywa - po latach człek nawet może się zalęgnąć na wspólnej powierzchni. (hihih tylko ciagle w delegacje wyjeżdżam, bo za dużo szczęscia to też nie bardzo smile.
                                Ar.
                              • ewela1_1 Re: samotność po rozwodzie 08.08.12, 22:35

                                O! to coś chyba dla mnie big_grin

                                Zastanawiam się jeszcze nad innymi opcjami, ale ta jest git smile
                                -------------
                                "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                                "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                                • smutnyaniol Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 10:42
                                  Widzicie, j jestem szczęsliwa sama ze sobą. Mam świetną pracę, nawet dwie. Cudowna córkę, pryjaciół. W domu spędzam noce i czasem jakieś popołudnie. Rozwijam się, kształce. Mam pasje.
                                  Jednak chciałabym mieć kogoś "mojego" z kim mogę to wszystko, albo część dzielić. Nie znaczy to, że nie umiem żyć w pojedynkę. Ja po prostu chcę żyć w teamie.
                                  • smutnyaniol Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 10:45
                                    I jeszcze jedno, czemu moje kochane tą swoją niezależność i szczęście ze sobą odkryłyście dopiero zostające same w wyniku przykrych doświadczeń? Wcześniej wisiałyście na portkach i nie widziałyście w tym nic złego?
                                    • nowel1 Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 10:52
                                      smutnyaniol napisał(a):

                                      > I jeszcze jedno, czemu moje kochane tą swoją niezależność i szczęście ze sobą o
                                      > dkryłyście dopiero zostające same w wyniku przykrych doświadczeń? Wcześniej wis
                                      > iałyście na portkach i nie widziałyście w tym nic złego?

                                      Dokładnie tak.
                                      Uczę się na swoich doświadczeniach i na swoich błędach.
                                      Setki godzin spędziłam na myśleniu o tym, czemu małżeństwo nam nie wyszło - przecież tak się kochaliśmy.
                                      I - po części - już wiem. Bo zatraciłam w tym związku siebie, bo przestałam o siebie dbać, rozwijać się; bo nie określiłam swoich granic i nie umiałam egzekwować tego, co dla mnie ważne.

                                      Zatem - spróbowałam to zmienić smile I udało się - okazało się, że mogę i potrafię być szczęśliwa sama ze sobą, a także - że wtedy otwiera się miejsce na taką relację z mężczyzną, która jest bezpieczna i cudownie satysfakcjonująca smile
                                      • smutnyaniol Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 10:55
                                        Nie sprobowałaś tego zmienić a zostałaś do tego zmuszona sytuacją. Wybór jest wolny i świadomy, a tak to jest dorabianie ideologii.
                                        • nowel1 Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 11:35
                                          smutnyaniol napisał(a):

                                          > Nie sprobowałaś tego zmienić a zostałaś do tego zmuszona sytuacją. Wybór jest w
                                          > olny i świadomy, a tak to jest dorabianie ideologii.

                                          A to już tylko Twoje zdanie jest, wyrażone arbitralnie, mimo że nieuprawnione.

                                          Tego typu "oceny" to wyłącznie wyraz Twojego podejścia i nic nie wnoszą do dyskusji.

                                          To ja podjęłam decyzję o odejściu i rozwodzie i była to moja świadoma decyzja, a nie coś "wymuszonego" czymkolwiek. Dokonujemy wyborów życiowych i odpowiadamy za nie.
                                          Nawet jeśli coś się dzieje niezależnie od nas, nadal mamy wybór, jak to zdarzenie potraktujemy - czy stanie się motorem dalszego rozwoju, czy też powodem do utyskiwania.
                                          Określenie "dorabianie ideologii" jest nacechowane pejoratywnie. Oznacza jakiś konstrukt myślowy, a nie rozwój i zmianę świadomości.
                                          To, że czegoś nie doświadczyłaś i tego nie rozumiesz, nie oznacza że to nie istnieje.
                                    • blue_ania37 Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 11:05
                                      Nigdy nie uważałam, że szczęśćie moje zależy od tego czy jestem z facete czy nie.
                                      Nigdy nie oceniałam swojego zycia przez pryzmat posiadania męża.
                                      Nie czułam się ani lepsza ani gorsza przez fakt bycia mężatka.
                                      Natomiast rozwód uważam, że dla każdego powinien być jakimś momentem zwrotnym.
                                      Gdzie człowiek przerabia własne uczucia, własne pragnienia.
                                      Uwalnia sie od przeszłości i może znów mieć 18 lt i głowę pełną marzeń ale już mądrzejszą.
                                      Ja nie neguję facetów jako takich, ja bardzo lubię faceów, ale TO już wiem szczególnie po rozwodzie, że to czy będę szczęśliwa czy nie nie jest uzależnione od bycia z kimś czy nie.
                                      Po rozwodzie już WIEM że najważniejsze żeby mi było dobrze, wygodnie, żebym mogła robić to co chcę.
                                      Wszystkie poprzerabiałyśmy ciężkie tematy, poznałyśmy smak zdrady, odrzucenia przez kogoś kto obiecywał.Przecież trzeba z takich doświadczeń wyciągnąć wnioski?
                                      Nie mówię stop wszystkim facetom do końca życia bo każdy "facet to świnia", ale wyciągnęłam wniosek że to moje życie i że to jak mi bedzie zależy ode mnie a nie od bycia w związku czy singielką.
                                      Właśnie wczoraj to piałam, znam osoby które w oczach mają głód miłości, bo one chcą razem, przyciągają nie raz palantów, albo ładują się w związki gdzie mają podobny miód jak w małżeństwie, ale potrzeba dzielenia łóżka i lodówki z kimś jest silniejsza.
                                      A
                                    • mola1971 Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 12:00
                                      Ale kto wcześniej wisiał na portkach? Ja nigdy na żadnych portkach nie wisiałam, niezależność mam we krwi i niezależna byłam również w małżeństwie. A sama zostałam nie w wyniku przykrych doświadczeń, tylko w wyniku własnej, świadomej decyzji. To ja podjęłam decyzję o rozwodzie, gdy moje małżeństwo dostarczało mi znacznie więcej zmartwień niż dawało radości (pod koniec to same zmartwienia były) i gdy przestałam męża kochać.
                                    • argentusa Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 13:12
                                      eeee, znowu nie pasuję do schematu.
                                      Byłam szczęsliwa w związku. Potem przestałam bywać szczęśliwa (pewnie eksio też tak miał) a potem zaczęłam być bardziej nieszczęśliwa. A potem wniosłam o rozwód. I zaczęłam być znowu zadowolona. A potem się znowu pokochałam i tak to się toczyyyyy.
                                      Niezależna to ja byłam zawsze. I dlatego TRUDNA dla otoczenia, które za cholerę nie akceptuje niezależnych bab.
                                      Ale, że generalnie mi to wisiało i powiewało więc lata temu zdobyłam opinię "niedostosowanej" do życia z ludźmi. Tylko Obecny jakoś tego nie wie, heheheheheheh. Bo taki sam osobny jest smile))))
                                      Ar.
                                  • ewela1_1 Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 11:07
                                    Wszystko jest na dobrej drodze, abyś właśnie ten team stworzyłasmile. Powinnaś się cieszyć z tego co masz, o czym piszesz. Niektórzy o tym mogą sobie jedynie pomarzyć.
                                    -------------
                                    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                                    "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                                    • katja75live Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 11:19
                                      Dokladnie tak. Ja stracilam wiele lat w malozenstwie (tak to teraz widze) i nie mam tego wszystkiego o czym pisze samotnyaniol. Wiec teraz zakasalam rekawy i szukam lepszej pracy. moze nastepnych studiow.I widze, ze ja teraz po prostu nie mam mozliwosci szukania partnera, wiazania sie z kims. Ja musze najpierw poukladac swoje zycie na nowo, nie tylko ''mentalnie'', ale rowniez, a moze przede wszystkim finansowo.
                                      Wiec ciesz sie, ze masz 'tylko'', taki problem jak brak drugiej 'polowki''.
                                    • steppenwolf37 Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 11:43
                                      widzę, że zaczęłam temat-rzekę. ja chciałam być żoną i świadomie wybierałam ten stan. dobrze mi było z moim mężem, nie czułam, ze czegoś się wyrzekam na rzecz bycia w związku. choc w sumie małżeństwo i macierzyństwo to są jakieś wyrzeczenia, to rezygnacja z siebie. ale widzę, ze w świecie panuje teraz totalny egocentryzm: JA mam miec dobrze, Ja mam być szczęśliwa, JA mam się spełniać. ktoś pisze, ze ma córkę, dwie prace i spędza w domu noce i czasem popołudnie. przerażające. dom przestaje być domem. dla mnie małżeństwo było świętością. niestety mój mąż chyba podobnie jak Wy (niektórzy) doszedł do wniosku, że spełnienie JEGO może nastąpić tylko poza małżeństwem. tak naprawdę to niedojrzałość emocjonalna i pogubienie wartosci we współczesnym świecie. aby być szczęśliwym trzeba mieć - takie jest najnowsze motto, czyli BYĆ=MIEĆ. mam dobrą pracę, mam znajomych, pzryjaciół, mam kasę, mam możliwość kupowania coraz to nowych rzeczy itd. ja wolałabym nie mieć pracy, być z dziećmi w domu i mieć męża. nie dlatego, że nie umiem żyć bez niego, ale dlatego, że rodzina ma być rodziną. na nikgo nie chciałam tu nakrzyczeć. ale wielokrotnie mam sobie za złe i mojemu byłemu mężowi, że nasze dzieci nie mają pełnej rodziny. nie jestem katolikiem, więc nie sądźcie, że prawię tu jakieś chrześcijańskie morały. ja po prostu nie czuję, ze teraz oddycham. ja brałam ślub wiedząc, ze co miałam zrobić pzred ślubem, zrobiłam. nie czułam sie więziona, bo nie mogę iść na imprezę itd. na imprezy chodziłam pzred ślubem. a teraz brakuje mi męża. jestem od kilku dni bardzo chora. nie wiem, czy będę na spotkaniu w piątek w Katowicach. jest źle. ciągle biorę silne leki pzreciwbólowe, ze strony rodziców mam małą pomoc. boje się. dopiero dzisiaj usiadłam do komputera, bo ostatnie kilka dni to podróże od szpitala do szpitala. mam dwoje dzieci i bardzo się boję. rodzina powinna być razem, wspierać się, nie ma mowy o wchodzeniu w związek, jak czlowiek mysli, ze idzie do niewoli, bo się niewystarczająco naimprezowal, albo nie zdążył poczytac ksiązek, albo posłuchać muzyki. to niech zrobi to wszystko a potem idzie do ołtarza. ja też rzadko mam okazję poczytać. trudno, nie boleję nad tym za bardzo. poczytam na emeryturze. teraz mam być blisko dzieci, bo tego potrzebują. a drugiego czlowieka zwyczajnie mi brak. i przyznam się, choć będę zlinczowana - tak, jestem romantyczką i jak kocham, to kocham na amen i do tego mi potrzeba drugiego człowieka do milości. hasła: portki, łózko czy lodowka są dla mnie zbyt przyziemne. pzrepraszam, musiałam się wygadać. a teraz modlę się o swoje zdrowie do swojego czy innego boga, bo muszę żyć. i być zdrowa, dla dzieci.
                                      • nowel1 Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 11:51
                                        Steppenwolf, współczuję choroby. Mam nadzieję, że wkrótce będzie lepiej.

                                        Co do reszty - radykalne te Twoje oceny, zwłaszcza te o egoiźmie i wyższości "być" nad "mieć".
                                        Dbanie o siebie i miłość do siebie to nie jest egoizm; to jest pierwszy i absolutnie niezbędny krok do tego, żeby można było kochać drugiego człowieka, tak jak on na to zasługuje.

                                        Dbanie o dzieci i miłość do niech NIE WYMAGA rezygnacji z czytania i słuchania muzyki.

                                        Jeśli przykładem tego, że np dla mnie ważne jest "mieć" jest moje "mieć przyjaciół" - no to chyba niewiele zrozumiałaś.
                                        O kasie nie przypominam sobie żebyśmy pisały, ja, Molka czy Argentusa.

                                        Będziesz zlinczowana za romantyzm i miłość???

                                        Ale o co Ci chodzi?
                                        • steppenwolf37 Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 11:59
                                          nie wiem, może po prostu mam dość wszystkiego, taka starałam się być dzielna podczas rozwodu, a teraz wszystko we mnie upadło. może tez przez chorobę, ale ja po prostu tęsknię za nim. i nie mogę zrozumieć, każdego dnia zadaję sobie pytanie, dlaczego nas zostawił. i może dzisiaj taki mam dzień, że to wszystko ze siebie wyrzuciłam. czasem się boję, że Wy wszyscy sobie jakoś życie ułożycie, bo nie wiem skąd macie w sobie jakąś ogromną siłę, a ja nie pozbieram się nigdy. ciągle napotykam na problemy: rodzice mają w dupie moją sytuację, ja jestem chora, przedszkole ma kłopoty i chyba nie ruszy od września, pracę mam daleko. po prostu nie mam już pomysłów. nie daję rady.
                                          • ewela1_1 Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 12:12

                                            I teraz właśnie potrzebny Ci facet? Jeśli Ty jeszcze tesknisz za meżem? Szpecem nie jestem, ale Ty chyba masz depresję. Musisz sobie poukładać swoje emocje i czas tez "robi dobrze", sama jestem tego przykładem, a tez było ciężko. I to bardzo! Myślałam, ze nie przeżyje..Czasami aż nie chce mi sie wierzyć, ze jestem teraz w takim stanie jak obecnie. Mam wrażenie j,ak sięgam pamięcią wstecz, ze oglądam film, że to nie ja i nie mogę uwierzyć. Duzo siły Ci życzę. Zadbaj o swoje zdrowie psychiczne.
                                            -------------
                                            "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                                            "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                                          • argentusa Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 13:22
                                            ja myślę, że masz po prostu fatalny dzień. Zbyt dużo trudnych spraw się zwaliło na głowę. I jak każdy masz prawo "nie dawać już po prostu rady". Bo choroba, bo rodzice, bo dzieci, bo...
                                            W chcwilach/dniach, gdy człowiek jest zwyczajnie chory/przemęczony i generalnie w złej kondycji fizycznej zwykle mocniej czuje "niewygody" życia. Tak po prostu jest i nie ma co dyskutować z faktami.
                                            Prawdą jest też, że część ludzi jest jak wańka-wstańka, a część nie ma tej umiejętności. Ludzie są różni.
                                            Być może potrzebujesz zwyczajnie się wypłakać, byc pocieszoną, czy też wygarnąć.
                                            Ważne byś pamietałą, że takie czarne chwile mijają. Nawet jeśli dzisiaj jesteś w czarnej dupie. /(przepraszam za dosłowność).
                                            Ściskam kciuki za wypłynięcie do góry.
                                            Ar.
                                            ps. Wszystko przemija, nawet najdłuższa żmija.
                                      • ewela1_1 Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 11:56

                                        No właśnie zdrówko najważniejsze jest w życiu i spokój ducha, wszystko inne to tylko wartość dodana z tych innych bonusów życiowych. Trzymaj się!


                                        -------------
                                        "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                                        "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                                        • steppenwolf37 Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 12:02
                                          bardzo mi miło, kiedy jesteście blisko, nawet jeśli to tylko komputer. nie chciałam nikogo urazić. bardzo mam w sobie dużo złości dzisiaj i wylewam ją. i zazdroszczę tym, co radzą sobie tak dobrze. mnie nawet na wakacjach było cholernie smutno, bo synek tęsknił za tatą. nasze pierwsze samotne wakacje.
                                          • mola1971 Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 12:06
                                            Jedź na spotkanie do Katowic. Spotkaj się z dziewczynami, przekonasz się, że takie spotkania niesamowicie dodają energii.
                                            I zdrowia życzę. Problemy ze zdrowiem bardzo często pojawiają się przy rozwodzie, mnie też to nie ominęło. Obecnie mam te problemy w miarę opanowane, Ty swoje też opanujesz.
                                            • ewela1_1 Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 12:15

                                              Popieram, jeśli masz na tyle sił by przyjechać to przyjeżdżaj jutro do Katowic.
                                              -------------
                                              "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                                              "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                                          • nowel1 Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 12:21
                                            Wszyscy tu wiemy, jak cholernie to jest trudne - być na Twoim etapie radzenia sobie z rozpadem małżeństwa.
                                            I wiemy, jak trudno Ci uwierzyć, że będzie lepiej.
                                            Będzie.
                                            Jesteś myślącym, wrażliwym człowiekiem; poszukaj wsparcia w bliskich Ci ludziach; to wcale nie muszą być rodzice i często rodzice dać wsparcia nie potrafią.
                                            To może być przyjaciółka albo osoby na spotkaniu forumowym. Dasz radę.
                                      • katja75live Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 12:01
                                        Bardzo ladnie i madrze napisane. Ja wlasnie podobnie jak Ty, swiadomie wybralam macierzynstwo, malozenstwo. Nie mialam potrzeby imprezowania, robienia kariery itp.
                                        Ale teraz widze, ze ta byl blad, bo nigdy nie wiadomo co zycie przyniesie. I to nie chodzi o to, ze MIEC to BYC, ale jedank jakies podstawy normalnej egzystencji trzeba sobie budowac caly czas, a zwlaszcza jak sie ma dzieci.
                                        Widocznie mialas mimo wszystko udane malozenstwo, skoro meza Ci brakuje, ja nie odczuwam braku, bo nigdy go przy mnie nie bylo (przynajmniej od 5-6 lat), ale tez dlugo mnie zajelo pogodzenie sie ze smutna prawda, ze to o czym zawsze marzylam - fajna, pelna rodzina, juz nie bedzie mozliwa. Teraz musze sie przestawic na zupelnie inne tory i przekonac siebie, ze mozna inaczej zyc i byc szczesliwym.
                                        • smutnyaniol Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 12:52
                                          Miłość w ogóle nie wymaga rezygnacji z siebie.
                                          Mnie bardzo brakuje mojego męża mimo, że nie mamy jeszcze formalnie rozwodu i mieszkamy osobno od 3 miesiecy ciągle nie mogę się odnaleźć. Najgorsze jest to, że nie umiem sobie nawet odpowiedzieć na pytanie czeko konkretnie tak bardzo mi brakuje. Nietety czuje się jakaś taka pusta. Ktoś mi kiedyś powiedział, że samotność to jak zimna woda w wannie. Na początku przeszkadza, a potem można się przyzwyczaić, tylko , że ja lubię gorącą wodę crying
                                          • nowel1 Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 13:07
                                            smutnyaniol napisał(a):

                                            > Miłość w ogóle nie wymaga rezygnacji z siebie.

                                            To jest komunał.
                                            Miłość nie jest jakimś bytem niezależnym; miłość jest czymś co odczuwa człowiek i czym obdarza drugą osobę.
                                            I to od tego człowieka, jego samoświadomości, dojrzałości, mądrości zależy, jaka ta miłość będzie i czego będzie wymagać.
                                            • blue_ania37 Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 13:33
                                              To jeszcze ja dorzucę swoje trzy groszesmile
                                              Jak się pojawiłam na forum to uważałam, że nie przeżyję, mało tego ja chciałam nie żyć.
                                              Godzinami siedziałam gapiąc się nie wiadomo naco ani po co?
                                              Jedyna opieka polegała na włączeniu bajek, zrobienie obiadu dla młodego graniczyło z pracą tak ciężką jakbym przerzucała kamienie w kamieniołomiesmile.
                                              Płakałam jak bóbr, bo da mnie najważniejsza była rodzina, chlipałam bo mój syn nigdy nie będzie miał już rodzinnych świąt i wiele innych numerów zrobiłam łącznie z gubieniem pieniędzy, zawożeniem dziecka do przedszkola w niedzielę bo dni mi się chrzaniły.
                                              Aż w końcu nadszedł ten dzień, że poczułam że znów żyję.
                                              Na początku jak małe dziecko, miałam problemy z przypomniniem sobie jaka ja byłam zanim stałam się mężątką.
                                              Bo ja się czułam tak z nim zespolona i przywiązana.
                                              Długo trwało zanim znów siebie polubiłam, a kiedy się polubiłam to zaczęłam budować swoje szczęście i patrzeć na siebie.
                                              Nigdy nie byłam egoistką, a dzis juz wiem, że zdrowy egoizm jest potrzebny nawet do tego żeby niebyć samotną posmile
                                              A
                                              • ewela1_1 Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 13:43
                                                blue_ania37 napisała:

                                                > Na początku jak małe dziecko, miałam problemy z przypomniniem sobie jaka ja był
                                                > am zanim stałam się mężątką.


                                                Miałam identycznie!. A ostatnio moja przyjaciółka powiedziała mi, że 'odzyskałam Cie na nowo, moją dawną E.", wiecie jakie to niesamowite usłyszeć takie słowa? Niby nic takiego, ale to był przełom, poczułam dodatkową moc.

                                                Zresztą ja sama NAPRAWDĘ czuję się tą dawną E. No może trochę mądrzejszą wink
                                                • blue_ania37 Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 13:56
                                                  Ja też ju jestem tą dawną Asmile,
                                                  ja z obłędem w oczach pytałam się rodziców, np co ja lubiłam jeść kiedyśsmile tak byłam pogubionasmile
                                                  A
                              • malgolkab Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 14:01
                                heksa_2 napisała:

                                > Podpowiadam jeszcze możliwość pt. facet dochodzący. Bardzo fajna opcja. I wcale
                                > nie musi być przygodny. Jak najbardziej stały. Ale nie trzeba go hodować w dom
                                > u.
                                dokładnie z tego założenia wychodziłamsmile teraz ten facet jest moim mężemwink
                                • steppenwolf37 Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 17:22
                                  mam prośbę. jutro będę u lekarza w Katowicach, koło Trzech Stawów. jak mam dojechać do tej kawiarni na spotkanie? jeśli będę się dobrze czuła oczywiście.dzięki.
                                  • ewela1_1 Re: samotność po rozwodzie 09.08.12, 19:01
                                    Ja ostatnio w okolicach 3 Stawów pobłądziłam, więc nie mam orientacji. Moze dziewczyny w wątku spotkaniowym Ci wytłumaczą, albo wyznacz sobie trasę np. ze stronki. zumi.pl
                                    www.zumi.pl/trasa.html?loc1=Katowice%2C+Pu%C5%82askiego+&loc2=Katowice%2C+Wawelska&byCar=1&cId1=&sId1=&cId2=&sId2= Z tej mapki wynika, ze jak wyjedziesz na trase musisz kierowac się na ul. Francuską, ale dopytaj jeszcze dziewczyn smile
                                    -------------
                                    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                                    "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                                  • heksa_2 mapa dla steppenwolf37 09.08.12, 21:11
                                    www.viamichelin.pl/web/Trasy
                                    Powinnaś stanąć na początku Mickiewicza (pod Skarbkiem) i przejść kawałek przez 3 Maja do Wawelskiej (to kawałeczek).
    • pati790 Re: samotność po rozwodzie 10.08.12, 12:18
      Hmmm " Uwielbiam swoje łóżko, ale wolałbym być w Twoim" i to jest moje podsumowanie big_grin
      • smutnyaniol Re: samotność po rozwodzie 10.08.12, 12:24
        I właśnie o tym mówię smile.
    • heksa_2 Re: samotność po rozwodzie 10.08.12, 14:49
      Nawet nalepszy, najczulszy i najbardziej kochający mężczyzna, nie może być wszystkim dla kobiety. Nawet, jeśli się wszystko dobrze układa. Są momenty, że mężczyzna mniej okazuje miłość, albo ma gorszy moment lub własne kłopoty. Wtedy, kobieta uwieszona na mężczyźnie, traci poczucie własnej wartości i wpada w depresję, jeśli nie ma alternatywnego systemu wsparcia. Tym bardziej jej system psychiczny załamuje się w momencie, kiedy w małżeństwie dzieje się źle. Kobiety, które próbują zdobyć podziw i uznanie tylko jednego cżłowieka, rekompensując sobie brak sukcesów i zadawalających znajomości spoza kręgu życia uczuciowego, w efekcie zamiast szczęścia mają rozczarowanie i frustrację. Nawet, jeśli świadomie dokonały tego wyboru i zdecydowały się wyłącznie na bycie żoną i matką. Takie kobiety najboleśniej przechodzą rozstania, bo wali im się cały świat. I żeby go poskładać, potrzebują następnej podpory, bo tylko wtedy mają poczucie własnej wartości. Myślę, że jest to także ogromnie frustrujac dla mężczyzny, że jest jedyną podporą kobiety. Ja bym wiała, gdyby jedynie ode mnie zależało czyjeś szczęście.
      • maciekqbn Re: samotność po rozwodzie 10.08.12, 18:41
        Zgadzam się w 100% z tym, co napisałaś.
      • argentusa Re: samotność po rozwodzie 10.08.12, 18:54
        No i znowu się powtórzę: mam tak samo. A kobietą jestem.
        Może egoistyczną, ale koniecznośc bycia całym światem dla kogoś to dla mnie zbyt duża odpowiedzialność. Z tym, że tutaj może nie chodzi o to by mężczyzna był całym światem, czy też jego obecność miałą zapewnić pełnię szczęścia, tylko o to,że ta obecnośc jest tak kluczowa. Tak, czy siak, wiałabym szybko.
        Ar.
    • bez_przekazu taka sama ,jak i przed nt 10.08.12, 18:47
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka