Dodaj do ulubionych

Pomóżcie

24.09.12, 10:07
Za kilka dni będzie najprawdopodobniej po wszystkim. O ile skończy się na jednej rozprawie. Wydawało mi się, że już się pogodziłam z tą sytuacją. Po jego wyprowadzce odczułam ogromną ulgę. A teraz... sypię się. Generalnie cały system przestaje działać w wielu miejscach, czuje się fatalnie i psychicznie, i fizycznie. Nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Przestaję nad sobą panować. nie rozumiem, czemu. Przecież nie kocham go już. Byłam gnojona i poniewierana przez bardzo długo, mimo wszystko jak ostatnia idiotka kochałam i miałam nadzieję na lepsze jutro. Aż któregoś dnia wywinął mi takie świństwo (przez które miałam problemy zdrowotne), że w jednej chwili poczułam, że miłości we mnie już nie ma. Więc skąd teraz łzy, strach i te paskudne emocje? Owszem, boję się przyszłości, pracę mam niepewną, mieszkania wcale. Im bliżej TEJ daty, tym bardziej wszystko mi się trzęsie. I jak ja mam w sądzie zachować spokój?
Obserwuj wątek
    • 0joanna123 Re: Pomóżcie 24.09.12, 10:27
      Nandita trzymaj się. Doskonale Cię rozumiem, ja też się niby pogodziłam, jakoś funkcjonuję, ale bardzo często przychodzą chwile, że cała się trzęsę, boję... nie wiem czego, nie wiem dlaczego.. Potrzeba czasu... Dziewczyny mówią rok-dwa... Kawał czasu.. Jakoś to przetrwamy.. Dziś mam własnie dzień-trzęsawkę... Nie moge się pozbierać... nie mogę skupić na pracy.. A weekend był juz spoko, więc może kolejny dzień będzie tym jednym z lepszych. Przed rozprawą weź coś na uspokojenie, oddychaj głęboko, i nie daj się ponieść emocjom.
      Trzymam kciuki.
    • yoma Re: Pomóżcie 24.09.12, 11:15
      Nandita, to tylko znaczy, że jesteś normalna smile Rozwód na skali stresu jest jednym z najbardziej traumatycznych przeżyć, porównywalnym ze śmiercią najbliższej osoby, więc reakcja jest najzupełniej zrozumiała. A sąd, uwierz mi, też człowiek i niejedną roztrzęsioną stronę w sali widział. Zresztą dlatego rozwody sądzą sądy okręgowe, żeby sędziowie mieli już jakie takie życiowe, nie tylko prawnicze, doświadczenie.

      Trzymajcie się, babeczki, obie smile
      • nandita_7 Re: Pomóżcie 25.09.12, 08:34
        Staram się bardzo, ale żadne logiczne myślenie nie dociera do mnie. Z trudem dożywam do końca dnia. Bardzo się boję. Wszystkiego.
        • mayenna Re: Pomóżcie 25.09.12, 08:46
          Byłaś u specjalisty? Lekarz, psycholog?
    • ninaa Re: Nie martw się. Pani w todze nie pozwoli Ci 25.09.12, 09:26
      oprócz tego, że żałosny, to jeszcze rozgoryczony jak cholera..
      Nie wkładaj wszystkich do jednego wora, to krzywdzące jest bardzo.
      Zbędny ten jad.
      Dziewczyna chciała wsparcia, nie zrozumiałeś ??
      Czy tak trudno wykrzesać trochę życzliwości ?
      • zalosny.jestes Ja też chcę życzliwości, tylko jakoś gdzie się 25.09.12, 09:30
        nie obrócę to takie właśnie dziewczyny walą w nas jak w bębny lecząc swoje problemy somatyczne, dorabiając ideologię do czystej niegodziwości i tworzą martyrologię pod tytułem jak to samiec kanalia życie mi zmarnował. Do roboty! Pokazać jakie niezależne i samodzielne jesteście - jeden warunek - won z kieszeni Exa. Inaczej nie ma mowy o współczuciu - zwykłe żerowanie.
        • yoma Re: Ja też chcę życzliwości, tylko jakoś gdzie si 25.09.12, 15:40
          Trudno, żeby dziewczyny nie waliły jak w bęben, jak startujesz do nich z wiadrem gówna.
        • fotm Re: Ja też chcę życzliwości, tylko jakoś gdzie si 26.09.12, 09:29
          Jedyne o czym beczysz na każdym wątku to kasa. Kochasz ją najbardziej na świecie czy jak?
        • nowel1 Re: Ja też chcę życzliwości, tylko jakoś gdzie si 26.09.12, 09:53
          Obróć się w moją stronę.
          1.Nikt mi nie zmarnował życia, moje życie jest piękne
          2.Pracuję odkąd skończyłam studia, z przerwą 8 mies po urodzeniu drugiego syna
          3.Jestem samodzielna i niezależna. Na drugiego syna (starszy jest pełnoletni) otrzymuję od exa 780 zł, ex zarabia wielokrotnie więcej

          Czy to zmienia twój pogląd na żerujące kobiety?
          Nadmieniam,. że na tym forum kobiet z podobną sytuacją jak ja znam osobiście kilka.


        • yoma Re: Ja też chcę życzliwości, tylko jakoś gdzie si 26.09.12, 16:25
          Żałosny, a BTW jakie problemy somatyczne leczy się waleniem w bęben? smile
      • mayenna Re: Nie martw się. Pani w todze nie pozwoli Ci 25.09.12, 09:31
        ninaa napisała:

        > oprócz tego, że żałosny, to jeszcze rozgoryczony jak cholera..
        Jak go czytam to zaczynam podejrzewać, ze chory i stan się z każdym jego powrotem na forum, pogłębia.
        • nandita_7 Re: Nie martw się. Pani w todze nie pozwoli Ci 26.09.12, 08:32
          Mayenna, byłam, niestety pani psycholog ma odległe terminy i nie ma szansy na terapię częstą i regularną. A ten.... niestety mama mnie dobrze wychowała, i odpowiednie słowo nie przechodzi mi nawet przez klawiaturę, to - mam wrażenie - czerpie radość z dokopania innym. Chłopie! Wystopuj z komentarzami, jeśli nie znasz dokładnie sytuacji całej! Bo co, każdy facet jest taki wspaniały i niewinny, a każda kobieta to świnia? Żyjąca z jego kieszeni? Na pewno choć w gazecie nie zdarzyło ci cię przeczytać o znęcaniu się nad kobietami? Ty cholerny szowinisto! Nowe portki ? Uważasz, że każda rozwódka tylko o tym marzy? W takim razie łajno wiesz o kobietach! A komentarz o rozmnażaniu uważam za wyjątkowo podły. Och, ty się módl, żebym cię w ciemnej uliczce nie spotkała, czarna ospo ty!
          Przepraszam wszystkich. Strasznie mnie ten "człowiek" wkurzył.
          • nandita_7 Re: Nie martw się. Pani w todze nie pozwoli Ci 26.09.12, 08:40
            I jeszcze jedno. Bicie kobiety to jedno. I nie masz pojęcia, jak potężny jest strach przed tym, niedorosły smarkaczu, przynajmniej niedorosły psychicznie. Ale najwyraźniej tym bardziej nie masz pojęcia, czym jest długoletnie znęcanie się psychicznie. Nie ma siniaków, nie ma szans na niebieską kartę. Na nic. Nikt tego nie rozumie - "przecież cię nie bije, to o co ci chodzi, histeryzujesz". Nie masz bladego pojęcia jak to jest latami płakać ze strachu przed powrotem do domu, bo tam nie wiadomo, co będzie się działo. Kiedy dom to już nie azyl - tylko miejsce potencjalnie niebezpieczne. Ale choćby w więzieniach, u nas w perelowskich, i na całym świecie, stosowano tortury psychiczne, przy pomocy różnych środków. Tylko... właśnie to jest nie do udowodnienia, bo nie zostawia śladów. Przynajmniej na ciele. Dlaczego do dzisiaj mam odruch ucieczki gdy ktoś nagle w ciemnym pomieszczeniu zapali światło? Dlaczego boję się gdy ktokolwiek mija mnie w ciasnym pomieszczeniu i czemu paniczny strach wywołuje pewien konkretny zapach?
            Bądź uprzejmy już nie odpowiadać. Bo nie znasz takiego strachu. To było tylko gwoli informacji.
            • ninaa Re: Nie martw się. Pani w todze nie pozwoli Ci 26.09.12, 08:48
              Nandita, znajdź miejsce gdzie udzielają pomocy "od ręki". Jakieś ośrodki niebieskiej linii, lub z nimi współpracujące.. Ośrodki od uzależnień również. Mi w takim właśnie ośrodku udało sie znaleźć pomoc. I to szybko, bez czekania.
              A tym tam.. na Ż , się nie przejmuj. Tu czasami bywa tak, że oberwiesz..
              Uszy do góry !
              N.

            • aironia Re: Nie martw się. Pani w todze nie pozwoli Ci 26.09.12, 16:51
              Ja myślę, że Twoje reakcje, które opisałaś na początku wynikają z tego, że Twój organizm działa już trochę jak zaprogramowany i boi się, że mimo uzyskania wyroku to i tak nie wiele się zmieni. To taki odruch, który na szczęście mija. Może nie do końca ale da się żyć. Wiem co mówię, choć u mnie jeszcze trwa proces i nie mam bladego pojęcia kiedy się skończy, to przez dwa lata udało mi się na tyle zacząć normalnie funkcjonować by jego smsy (które wciąż wysyła) nie robiły już na mnie wrażenia bo mam świadomość, że on mnie samej już nic nie może zrobić bo ja już na to nie pozwolę. Mam nadzieję, że i Ty dojdziesz do tego punktu.
              W kwestii niebieskich kart, dowodów... dlatego mój rozwód ciągnie się tyle, bo świadkowie (ale nie naoczni) i nagrania nie są dowodami poniżania dla sądu - psychicznego wyniszczenia nie udowodnisz bo nikt nie wierzy...
            • kirkunia Re: Nie martw się. Pani w todze nie pozwoli Ci 26.09.12, 20:24
              Nigdy nie byłam w TAKIEJ sytuacji, więc pewnie to co napiszę zabrzmi nieadekwatnie. Ale - spróbuj na to co robisz popatrzec jak na kawałek procesu. Krok do przodu. Jak idziesz pod górę, masz za soba kilka podejść, przed toba takie wyjątkowo k... skie. Ale za nim (a może jeszcze 1 mniejszym? ) już będzie OK...

              Dałaś radę dotąd, dasz do końca. Trzym się smile
          • mayenna Re: Nie martw się. Pani w todze nie pozwoli Ci 26.09.12, 09:23
            Nandita, u mnie przy przedzie miasta jest takie centrum interwencji kryzysowej. Przyjmują tam terapeuci, psychologowie, prowadzą grupy. Poszukaj pomocy w takich miejscach.
            Żałosny miał kiepski dzień bo eksia na solarium poszła więc nie przejmuj się. To taki forumowy folklorsmile
            • mayenna Re: Nie martw się. Pani w todze nie pozwoli Ci 26.09.12, 09:24
              * urzędzie - przepraszam.
              • nandita_7 Re: Nie martw się. Pani w todze nie pozwoli Ci 26.09.12, 12:43
                Właśnie zastanawiałam się, jaki to przód masz namyśli. Rogatki, zapewne, tylko gdzie? Dziękuję za ciepłe słowa.
    • xciekawax Re: Pomóżcie 26.09.12, 19:26
      Ludzie bardzo roznie reaguja. Mozesz teraz sie denerwowac, a jak juz tam bedziesz to moze cie wielki spokoj opanowac. Dlatego nie warto sie martwic na zapas (i zdrowia marnowac).

      Pomysl sobie: niech bedzie jak ma byc. I zajmij sie czyms.

      Pamietam ze przed podpisywaniem papierow rozwodowych bardzo sie denerwowalam, nie wiedzialam czy tam bede plakac, czy krzyczec, czy awanturowac sie, takie emocjie mialam dziwne, a jak juz do tego doszlo to poszlam, spokojnie podpisalam, i jeszcze piwo z ex wypilam po, i bylam bardzo spokojna duchowo. Wiec to roznie bywa.
      • nandita_7 Re: Pomóżcie 27.09.12, 08:40
        Xciekawax, Kirkunia, Aironia - dziękuję wam. Tego właśnie potrzebowałam, acz zastanawiam się, czy wejście w ogóle na to forum nie było błędem. Tyle tu agresji i nienawiści, której doświadczyłam i tak w nadmiarze.
        • mayenna Re: Pomóżcie 27.09.12, 08:44
          nandita_7 napisała:
          acz za
          > stanawiam się, czy wejście w ogóle na to forum nie było błędem. Tyle tu agresji
          > i nienawiści, której doświadczyłam i tak w nadmiarze.

          Trzeba być komandosemsmile Trzymaj się.
          • 0graszka Re: niebieska karta 27.09.12, 09:28
            Nandito, nie masz racji, że nie można założyć niebieskiej karty, jesli nie bije.
            Mój mąż jest przemocowcem. Stosuje przemoc psychiczną. Nigdy nie podniósł na mnie ręki.
            Mam założoną niebieską kartę.

            Skąd jestes?
          • yoma Re: Pomóżcie 27.09.12, 09:38
            No cóż, forum nie jest dla księżniczek na grochu smile

            Nandita, to forum akurat jest naprawdę empatyczne i całkiem kulturalne. Tyle że miałaś akurat nieszczęście trafić na nowy rzut choroby Żałosnego. Przykro mi, naprawdę. Co cię nie zabije, to cię wzmocni. Trzymaj się smile
        • nowel1 Re: Pomóżcie 27.09.12, 09:35
          nandita_7 napisała:

          > Xciekawax, Kirkunia, Aironia - dziękuję wam. Tego właśnie potrzebowałam, acz za
          > stanawiam się, czy wejście w ogóle na to forum nie było błędem. Tyle tu agresji
          > i nienawiści, której doświadczyłam i tak w nadmiarze.

          Nie było błędem.
          Zaglądaj tu, to forum wielu ludziom pomogło i wciąż pomaga. I jak w życiu - trafisz też tu na zaślepionych oszołomów - naucz się ich ignorować, albo, jeszcze lepiej, traktować z łagodna pobłażliwością wink

          • nandita_7 Re: Pomóżcie 04.10.12, 13:14
            Już po wszystkim. Było szybko i spokojnie. Tylko nie mogę przestać się trząść. gdy wieczorami jestem sama, dopadają mnie lęki o przyszłość dziecka i moją. Nie mamy mieszkania, grozi mi zwolnienie z pracy, tak bardzo się boję.
            • heksa_2 Re: Pomóżcie 04.10.12, 22:03
              Dasz radę. Nie masz już agresora, to już bardzo wiele. Będzie coraz lepiej!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka