Dodaj do ulubionych

Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzieci

09.06.13, 22:29
Witam,

czytam to forum, ale dziś po raz pierwszy postanowiłam napisać coś od siebie. Zmusiła mnie do tego wypowiedz dziewczyny, która histeryzuje po tym, jak zdradzila obecnego partnera z ex. W obecnym partnerze jest zakochana (znają się od 3 miesięcy) i liczyła, że to może być coś rozwojowego (oby Ci się dziewczyno powiodło). No i wtedy nasunęło mi się pytanie, skoro po 3 miesiącach to takie poważne, ona ma 2 dzieci, to znaczy, że ten nowy partner już uczestniczy w życiu ich rodziny (dzieci)?

Ja jestem rok po rozwodzie, mam 2 małych przedszkolnych dzieci. Od czasu rozwodu spotykałam się z facetami, ale żadnego z nich (z 1 znajomość trwala 7 miesiecy) nie przedstawiłam dzieciom. Zresztą stwierdziłam, że dopóki nie będę absolutnie pewna, że to jest osoba, z którą chciałabym żyć/ mieszkać, to nawet nie chcę ich ze sobą poznawać. Jedną stratę moje dzieci już przeżyły i do tej pory nie mogą się z tym pogodzić, ciągle pytają mnie, czy tata może z nami mieszkać z powrotem, dlaczego nie nauczymy się razem rozmawiać itd. Nie chcę wprowadzać w ich zycie "wujków", ponieważ nie wiem, jak długo ten wujek zabawi w naszej rodzinie. A dzieciom nie mam zamiaru fundować niepotrzebnych emocji związanych z pojawianiem się i znikaniem nowych wujków (oczywiście chciałabym poznać cudownego wujka za pierwszym strzałem, ale życie to nie bajka wink).

Jakie Wy macie doświadczenia? Jak wprowadzaliście nowe osoby w życie Waszych dzieci i Wasze?
Obserwuj wątek
    • malgolkab Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 09.06.13, 22:35
      Mojego męża (obecnego) 1 raz zaprosiłam do siebie po 4 miesiącach znajomości (wcześniej spotykalismy się "na mieście" lub u niego) - syn (wtedy 4 - letni) poznał go jako mojego kolegę. Po kolejnych kilku miesiącach z kolegi awansował na "chłopaka mamy", potem z nami zamieszkał (pierwszy temat podjął syn), potem były zaręczyny i ślub.
      • luciva Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 11.06.13, 09:45
        To ja mam pytanie czysto techniczne.
        Jak to wyglądało dosłownie? Spotykaliście się raz w tygodniu? Czy mogłas sobie pozwolić na to aby wychodzić częściej, więcej? Opiekunka?
        Z kim zostawał synek, gdy miałaś się spotkać?
        Nie spędzaliście razem weekendów?
        Co ze świętami, wakacjami?

        Nie wiem, ja mam małe dziecko i wg mnie niemal fizycznie niemożliwe jest trzymać tak długo partnera w ukryciu, bo wiele razy jest sytuacja, że spędzamy czas z dzieckiem, bo nie ma innej opcji. No chyba, że miałby być to randki raz w tygodniu kawa 2-godzinna, ale w ten sposób nie zbuduje się niczego raczej.
        Owszem jest babcia, ale babcia jest pomocna, gdy dziecko chore, gdy trzeba cos załatwić, lecieć do apteki, do sklepu, cos z pracą?
        A gdzie jeszcze np. sport typu fitness, zajęcia własne (jakiś kurs np.).
        Więc nie wiem, jak Wy to robicie?
        Chyba, że bardzo często dziecko zabiera eks, w dodatku na weekendy całe.
        U mnie eks pojawia się rzadko, na pare godzin tylko. Nigdy nie zabiera dziecka na weekend, nigdy popołudniu w dzień roboczy.
        Więc przy wielu różnych sprawach zaangażowana jest babcia, angażować ja jeszcze do KAŻDEJ randki, to już z deczka wiele.
        Dlatego dziwią mnie takie wypowiedzi, że dziecko poznało partnera po pół roku np. Wg mnie tak się zwyczajnie nie da. Chociaż w sumie chciałabym szczerze mówiąc.
        A jeden facet co się z nim spotykałam, obraził się, gdy odwlekałam zaproszenie do domu i poznanie dziecka, uznał, że nie traktuje go poważnie.
        • malgolkab Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 11.06.13, 11:40
          luciva napisała:

          > To ja mam pytanie czysto techniczne.
          > Jak to wyglądało dosłownie? Spotykaliście się raz w tygodniu? Czy mogłas sobie
          > pozwolić na to aby wychodzić częściej, więcej? Opiekunka?
          > Z kim zostawał synek, gdy miałaś się spotkać?
          > Nie spędzaliście razem weekendów?
          > Co ze świętami, wakacjami?
          Już odpowiadam smile Przez te pierwsze 4 miesiące żadne z nas nie traktowało tego w relacjach poważnego związku, spotykaliśmy się kiedy syn spędzał część weekendu (tj. 1 noc) u swojego taty lub moich rodziców lub gdy np. moja mama zostawała u mnie na noc - średnio 2 czy 3 razy w miesiącu, czasem spędzaliśmy razem weekend. Żadne z nas nie myślało wtedy o wspólnym spędzaniu świąt czy innych rodzinnych okazji - poznaliśmy się w jesienie, więc o wakacjach też wtedy nie było mowysmile
          Potem obecny zaczął przyjeżdżać do mnie jako mój kolega (syn zna wszystkich moich znajomych obu płci i często ktoś nas odwiedza, ale nie zapraszam osób, które znam krótko), więc spotykaliśmy się już kilka razy w tygodniu, po jakimś czasie zaczął zostawać na noc (w osobnym pokoju oczywiściewink) Często też przyjeżdżał jak syn już spał.
          > Nie wiem, ja mam małe dziecko i wg mnie niemal fizycznie niemożliwe jest trzyma
          > ć tak długo partnera w ukryciu, bo wiele razy jest sytuacja, że spędzamy czas
          > z dzieckiem, bo nie ma innej opcji. No chyba, że miałby być to randki raz w tyg
          > odniu kawa 2-godzinna, ale w ten sposób nie zbuduje się niczego raczej.
          > Owszem jest babcia, ale babcia jest pomocna, gdy dziecko chore, gdy trzeba cos
          > załatwić, lecieć do apteki, do sklepu, cos z pracą?
          > A gdzie jeszcze np. sport typu fitness, zajęcia własne (jakiś kurs np.).
          W tym okresie nie miałam czasu na takie regularne aktywności, jako, że eks synem w tygodniu nigdy się nie zajmował, a moi rodzice są czynni zawodowo i właściwie cały dzień ich nie ma (oboje dojeżdżają do pracy) - oczywiście jeśli była jakaś pilna sprawa (lekarz, badania) czy chciałam zaplanować jakieś wyjście ktoś z rodziny (rodzice, brat) czy przyjaciółka zostawali z moim synem. Mam również sąsiadów, których syn chodzi z moim do przedszkola i często ja odbieram obu chłopaków lub sąsiad(ka), z opiekunki nigdy nie korzystałam. Kiedy syn był chory - zawsze brałam opiekę (na szczęscie nie chorował często). Dla mnie naturalne było, że skoro mam dziecko to raczej nie będę codziennie biegać na randki/kurs/fitness.

          > Dlatego dziwią mnie takie wypowiedzi, że dziecko poznało partnera po pół roku n
          > p. Wg mnie tak się zwyczajnie nie da. Chociaż w sumie chciałabym szczerze mówią
          > c.
          No to, jak widać - da się, czego jestem przykładem. Tylko ja podchodziłam do tematu racjonalnie - zdawałam sobie sprawę, że nie jestem sama, dziecko było i jest dla mnie priorytetem, nie miałam też wcale ochoty na codzienne spotkania z dopiero co poznanym facetem (na wszystko jest odpowiedni czas). Jak widać w niczym to nie przeszkodziło, mąż mógł wybrać przecież kogoś bez dziecka i z mnóstwem wolnego czasu smile
          > A jeden facet co się z nim spotykałam, obraził się, gdy odwlekałam zaproszenie
          > do domu i poznanie dziecka, uznał, że nie traktuje go poważnie.
          To już jego problemsmile
          • kobieta306306 Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 11.06.13, 11:59
            i skutek taki, że Malgolka ma fajnego męża smile
            A pani, która co trzy miesiące przedstawia nowego pana swoim dzieciom nie ma męża, ale ma za to rozpierduchę w chacie i w emocjach!
            • malgolkab Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 11.06.13, 13:55
              kobieta306306 napisała:

              > i skutek taki, że Malgolka ma fajnego męża smile
              a, no, nie zaprzeczę smile a miało być "bez zobowiązań" wink
              • mayenna Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 11.06.13, 14:43
                Pani, która co 3 msc ma nowego pana ma rozpierduchę cały czas. Takie podejście wynika z rozwalonych emocji.
                Moim zdaniem normalnie nie da się zakochiwać co 3 msc.
                A człowiek wchodzi w życiu w różne relacje; koleżeńskie, przyjacielskie, sąsiedzkie. U mnie to jest naturalne, że bywają w domu i poznają moje dzieci różne osoby.Nie wyobrażam sobie przyprowadzenia do domu mężczyzny, w którego już będę zaangażowana i powiedzenie; poznajcie się. Dla mnie taka sytuacja jest sztuczna.Dzieci rozumieją różne niuanse, same chodzą na randki, spotykają się po koleżeńsku, rozstają się i jeśli to nie jest kolejny narzeczony co tydzień to czemu nie poznawać od razu?
                • argentusa Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 11.06.13, 16:03
                  Bo nie bierzesz pod uwagę tego,że to PAN może zrezygnować w następnym miesiącu smile
                  a wtedy dzieckom może być nijak.
                  I nie mówimy tu o nastolatkach tylko maluchach do których nianię trzeba. Bo jak starsze to się sobą na te parę godzin zaopiekują same smile
                  • mayenna Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 11.06.13, 16:18
                    Ale właśnie o tym mówię; jak wszystko toczy się naturalną koleją rzeczy, powoli, to raczej jest czas zorientować się w charakterze pana zanim stanie się on osoba ważną. A rozstania się zdarzają, o czym my już przecież wiemy. Nie rozumiem tego krycia się, spotkań poza domem tylko. Mój dom i rodzina są częścią mnie. Jestem w pakiecie więc im szybciej pan się przekona na co się porywa, tym lepiejsmile
                    • argentusa Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 11.06.13, 16:33
                      Zatem dla mnie dłużej bez wiedzy dzieci oraz umiarkowanie w dopuszczaniu do intymności (tu: domowe pielesze z dziećmi w tle) -to jest naturalnie.
                      Szybko -jest nienaturalnie i wygląda mi na desperację.
                      Ar.
                  • luciva Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 12.06.13, 08:57
                    Ale PAN może i zrezygnować po 2 latach, takich rzeczy się nie przewidzi, dla dziecka będzie to i tak smutek.
                    Mój eks zrezygnował po 10 latach związku, więc co tu można wiedzieć z całą pewnością? nic.
                    Możesz sprawdzić faceta przez rok, dwa, cztery, wspólnie zamieszkać, a on po 8 mieisącach wyprowadzi się.
                • malgolkab Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 11.06.13, 18:55
                  mayenna napisała:


                  > A człowiek wchodzi w życiu w różne relacje; koleżeńskie, przyjacielskie, sąsie
                  > dzkie. U mnie to jest naturalne, że bywają w domu i poznają moje dzieci różne o
                  > soby.
                  U mie też bywają, ale najpierw ja je trochę poznaję - nie mam w zwyczaju po prostu zapraszać do domu obcych.
                  >Nie wyobrażam sobie przyprowadzenia do domu mężczyzny, w którego już będę
                  > zaangażowana i powiedzenie; poznajcie się.
                  Nie chodzi o powazne zaangażowanie, ale o to, by być przekonanym, ze ta osoba może obcować z małym dzieckiem (czyli znowu - ja muszę ją poznać).
                  > Dla mnie taka sytuacja jest sztuczna
                  > .Dzieci rozumieją różne niuanse, same chodzą na randki, spotykają się po koleże
                  > ńsku, rozstają się i jeśli to nie jest kolejny narzeczony co tydzień to czemu n
                  > ie poznawać od razu?
                  Mój syn miał 3 lata jak jego tata definitywnie się wyprowadził, więc pojęcie randki było mu nie znane.
                • luciva Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 12.06.13, 08:56
                  Mnie jest raczej bliższa postawa Mayenny, bo moim zdaniem to bardzo trudne, trzymać faceta w ukryciu przez taki długi czas.
                  Co innego wspolne mieszkanie, co innego wspólnie spędzany czas, wszak i z kolegą można pojechać na wycieczkę, itd.
                  • malgolkab Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 12.06.13, 13:00
                    luciva napisała:

                    > Mnie jest raczej bliższa postawa Mayenny, bo moim zdaniem to bardzo trudne, trz
                    > ymać faceta w ukryciu przez taki długi czas.
                    Dla mnie to trudne w ogóle nie było, bo po prostu na początkowym etapie umawiania się z facetem nigdy nie odczuwałam potrzeby poznawania go ze swoją rodziną, ani poznawania jego rodziny. W czasach młodości jak mieszkałam jeszcze z rodzicami to też nie pzredsztawiałam im każdego chłopaka, z którym kilka razy się spotkałam.
                    > Co innego wspolne mieszkanie, co innego wspólnie spędzany czas, wszak i z koleg
                    > ą można pojechać na wycieczkę, itd.
                    Pewnie, że tak, i syn nie raz był gdzieś ze mną i moimi znajomymi (w tym również płci męskiej) albo oni bywali u nas, ale też były to osoby, które znałam przynajmniej kilka miesięcy.
        • argentusa Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 11.06.13, 12:03
          Technicznie -było do ogarnięcia.
          Na początku spotykaliśmy się poza domem. I tak przez paręęęę miesięcyyy. potem spotykaliśmy się u mnie albo u niego. W czasie gdy: a) dzieci były u taty (regularnie i często, włącznie z nocowaniem); b) był z nimi nasza niania (zdarzało się w środku tygodnia, że zostawała do 19.30 -20.00, no ale to dyspozycyjna kobitka była, z odchowanymi dziećmi i bez męża).
          Po jakimś czasie najstarszy zapytał z kim tak wieczorami gadam przez telefon, to powiedziałam,ze się z fajnym człowiekiem.
          Po kolejnych miesiącach Obecny zjawił się w tygodniu u nas w domu a dzieciaki skwitowały to: "cześć, czasu nie mamy". I poszły do siebie.
          Zanim zamiszkaliśmy razem, to znowu upłynęło sporo czasu.
          A potem to się przeprowadziliśmy i jakoś leci.

          > A jeden facet co się z nim spotykałam, obraził się, gdy odwlekałam zaproszenie
          > do domu i poznanie dziecka, uznał, że nie traktuje go poważnie.
          zdarza się. Ludzie różni są.

          Niania -choćby na 2 h. -to super wyjście. Z tym, że kosztuje.
          Ar.
    • gigi_75 Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 11.06.13, 10:23
      hm.... z zaciekawieniem czytam....

      Mam taki sam problem. Od 2 lat próbuję stworzyć jakiś nowy swój świat. I wiem że to nie jest proste.
      1.opieka nad dziećmi - Dziadkowie? słabe rozwiązanie jeśli nie dają poparcia dla poczynań, dodają tylko dodatkowych flustracji..
      2. Kiedy? od razu..., niech dzieci uczą się że spotykamy różnych ludzi na swojej drodze. Nie wszyscy są dobrzy.., że trzeba dokonywać wyborów..
      3. co z emocjami dzieci? - to nie ma być tata.., dzieci tatę mają (chyba że był oprawcą).., możesz co najwyżej znaleźć mentora dnia codziennego.
      A przy okazji zobaczysz jakim jest człowiekiem... Tylko obcowanie z dziećmi pozwala naprawdę poznać człowieka.
      Nie możemy bać się mówić o tym że chcemy być szczęśliwe.., a jakie to szczęście kiedy trzeba to wszystko dawkować, planować i kombinować... Upychać w 24-godzinnej dobie tyle sekretów...
      A jeśli nasze szczęście to facet?? To niech się dzieje....
      • kobieta306306 Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 11.06.13, 10:45
        gigi_75 napisał(a):

        > A jeśli nasze szczęście to facet?? To niech się dzieje....

        co ma się dziać niby? I dlaczego mają to oglądac dzieci?


        Autorka założyielka wątku ma bardzo rozsądne i dobre podejście do sprawy.
        • gigi_75 Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 11.06.13, 11:42
          zawsze można zostać samą...., tylko czy wytrzymasz?
          Szczerość w takich trudnych sprawach przed samym sobą to podstawa.
          Nie uchronisz dzieci przed całym złem tego świata.

          Ja to przeżywałam. Moje dzieci zawsze mnie widziały jako niezniszczalną. Doszło do tego że nie miałam prawa do słabości..... To nie jest odpowiednia droga
          • malgolkab Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 11.06.13, 11:48
            gigi_75 napisał(a):

            > zawsze można zostać samą...., tylko czy wytrzymasz?
            Sama nie zostałam - mam 2 męża, nie poznawałam go od razu z synem (jak i większość znanych mi powtórnych mężatek).

            > Ja to przeżywałam. Moje dzieci zawsze mnie widziały jako niezniszczalną. Doszło
            > do tego że nie miałam prawa do słabości..... To nie jest odpowiednia droga
            A co ma jedno do drugiego? Ja przed synem nigdy cyborga nie udawałam, zawsze wiedział, że mama ma słabe strony, uczucia, może się gorzej czuć - jak każdy człowiek. Co nie oznaczało, że mam mu przedstawiać od razu chłopa, który mi się spodobał.
      • malgolkab Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 11.06.13, 11:44
        gigi_75 napisał(a):

        >
        > A jeśli nasze szczęście to facet?? To niech się dzieje....
        Jeśli to ten, to i tak niekoniecznie trzeba go przedstawiać dzieciom po tygodniu czy miesiącu (powiedzmy sobie szczerze - nie mamy 18 lat, żeby po miesiącu mieć wizje szczęśliwej przyszłości, jeśli ktoś tak ma to coś chyba nie halosmile) - wszystkich nowopoznanych (nawet fajnych) ludzi zapraszasz od razu do domu i poznajesz z rodziną?
        • luciva Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 11.06.13, 12:00
          Malgolkab, no to miałaś/masz to szczęście, że masz eks, który brał syna na weekend/noce.
          W moim przypadku nie jest to już takie proste, bo tego nie mam, wiec gdy chcę isć coś załatwić, z mały zostaje mama, gdy chcę iśc na fitness 91x w tyg) z mały zostaje mam, i jak miłaabym dodac te 3 noce, weekendy w miesiącu o których piszesz, że spędzaliście razem, to sporo tego by wyszło - gdy z małym zostaje babcia.
          Wiec da się, ale zaznacz - przy sprzyjających okolicznościach.
          A co ma zrobić kobieta, która nie ma eksa do pomocy, mamy, rodziny? Nie ma kasy na opiekunki aż tyle?
          Nic tylko rezygnacja z zycia prywatnego, albo jednak ten facet w żyicu dziecka musi się pojawić
          • kobieta306306 Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 11.06.13, 12:13
            > A co ma zrobić kobieta, która nie ma eksa do pomocy, mamy, rodziny? Nie ma kasy na opiekunki aż tyle?

            pogodzić się z faktem, że nie można w życiu mieć wszystkiego.
            ale to jest trudne, bo sasiadka ma, to ja też chcę uncertain
            tymczasem kto powiedział, że każdy będzie miał/może mieć żonę/męża?
            Spora część populacji pozostanie samotna i być może Ty jestes w jej części. Za to masz dzieci, których nie ma ktoś inny. Ale przecież nigdzie nie jest napisane, że każdy będzia miał dzieci. I tak się to życie układa.


          • blue_ania37 Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 11.06.13, 12:17
            luciva napisała:

            > A co ma zrobić kobieta, która nie ma eksa do pomocy, mamy, rodziny? Nie ma kasy
            > na opiekunki aż tyle?
            > Nic tylko rezygnacja z zycia prywatnego, albo jednak ten facet w żyicu dziecka
            > musi się pojawić

            Nie mam mamy do pomocy, bo mieszka 1000 km stąd, nie mam pomocy od eksa, ale jak muszę, chcę wyjść coś zrobić to mam koleżanki sztuk 3, dzięki pomocy jednej dziewczyny z forum mam opiekunkę dla młodego na czas mojej pracy w godzinach nocnychsmile
            Zawsze jak się chce to się znajdzie wyjście.
            A
          • malgolkab Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 11.06.13, 13:47
            Zgadza się - miałam tę możliwość, że syn chodził w niektóre weekendy do dziadków czy ojca, ale za to nie miałam pomocy w tygodniu (oprócz sytuacji awaryjnych), na którą Ty możesz liczyć - jak sama piszesz. Moi rodzice w ciągu tygodnia wnuki widzą rzadko, dlatego chętnie biorą na weekend. Tobie z chorym dzieckiem siedzi babcia - ja siedziałam zawsze sama - każdy ma inną sytuację. Ty chodzisz na fitness regularnie, ja tego nie robiłam.
            Odpowiadając - co robią osoby, które nie mają na miejscu rodziny do pomocy - umawiają się np. z rodzicami innych dzieci, np. we wtorki Ty odbierasz czyjeś dziecko i jest u Ciebie do wieczora, w czwartki na odwrót (nie muszą to być z resztą terminy stałe). Nie masz żadnych koleżanek, przyjaciół, nikogo oprócz mamy?
            Mam wrażenie, że Ty chciałabyś mieć wszystko na raz - nie da się smile Ja, jak pisałam miałam "wolne" 2 - 3 razy w miesiącu - czasem była to cała noc, czasem wieczór, z przedszkola zawsze odbierałam syna tylko ja (oprócz czau, gdy byłam po zabiegu chirurgicznym - wtedy rodzice zorganizowali odbiór), ja tez go zawoziłam. Ile razy w miesiącu zostaje z dzieckiem Twoja mama (same wyjścia na fitness raz w tygodniu to już 4 razy)? Ja wielokrotnie zostawałam i zostaję z dziećmi różnych znajomych, dlatego też mogę liczyć na rewanż.
            Jak się ma dzieci, to niestety życie prywatne się zmienia - nie ma już w nim miejsca na spontaniczne imprezy czy wyskoki - ja sobie z tego zawsze zdawałam sprawę.
            Nie wyobrażam sobie przedstawiać dziecku kogoś, kogo wcześniej nie poznam (i nie chodzi tu tylko o potencjalnych partnerów).
            Jak facet jest sensowny, to sam się też nie będzie pchał od razu do poznawania dziecka. Poza tym od początku stawia się sprawę jasno - mam dziecko, więc możemy się potkać wtedy i wtedy. Facet ma prawo stwierdzić, że taki układ mu nie pasuje - jego prawo.
            Czy można mieć udany związek gdy się jest samotnym rodzicem - jak najbardziej. Na pewno jest to dużo trudniejsze niż u osoby bez zobowiązań.
            Ja poznałam swoich panów wtedy, gdy wiedziałam, że będzie to dłuższa znajomość, a tej pewności po miesiącu chyba nikt nie ma.
            • katja75live Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 11.06.13, 14:17
              A mnie sie wydaje, ze tak czy siak nie ma gwarancji na dlugie i szczesliwe zycie.
              Ostatnio poznalam faceta, ktory byl 4 lata z kobieta z dwojka dzieci. W tm mlodsze mialo 7 lat jak sie poznali. Przez ten caly czas zajmowal sie dziecmi jak ojciec a na koniec mu sie mamusia znudzila.
              Nie chce myslec jak sie taki dzieciak musial czuc.
              Najpierw porzucony przez ojca a pozniej przez partnera mamy, ktorego pewnie juz widzialo troche jak tate sad
              Nie ma latwych decyzji i prostych rozwiazan.
              Jak sie z kolei mama z nikim nie zwiaze, to istnieje ryzyko, ze bedzie dzieci traktrowac jak partnerow, a one z kolei beda sie martwic o mame i o to ze jest sama.
              Jak tak o tym wszystkim pomysle, to dochodze do wniosku, ze instytucja malozenstwa nie jest wcale taka przereklamowana
          • malgolkab poza tym 11.06.13, 14:00
            Ty piszesz od razu o Świętach, wakacjach, innych okazjach - to jest istotne w przypadku stałego, poważnego związku, a nie w przypadku krótkotrwałej znajomości 2 dorosłych ludzi, gdy przynajmniej 1 z nich ma dzieci.
            • kobieta306306 Re: poza tym 11.06.13, 14:02
              ale wżne, że zawsze na święta ten chłop w domu jest. A że co święta to inny, to już nie ma znaczenia.
            • luciva Re: poza tym 11.06.13, 14:30
              Nie, malgolkab, nie zrozumiałaś mnie, ja nie piszę, ze chodze na fitness, ja zaczęłam rozważać taką sytuację czysto teoretycznie - co gdyby jeszcze chciało się uprawiać sport, iśc na kurs doszkalający, itd.
              Co do zostawania z dzieckiem w czasie choroby, owszem zostaje ja, pisąłam o sytuacjach, gdy np. idziesz do apteki (lub ktoś musi wykupić Ci leki), itd.

              Hm, masz rację co do świat, ale też chyba jest cos takiego, że musisz zaryzykować i poznac to dziecko z facetem, taka relacja też Ci wiele powie, prawda?

              Nie, nie mam koleżanek na tyle zaufanych aby zostawiać z nimi dziecko, zresztą ona mają swoje zycie, a do tego weź pod uwagę, że nie kazde dziecko zostanie z każdym. Moje np. niedawno zostało z dziadkiem i był to stres na początku.

              Ja niczego nie wytykam, nie mam presji, piszę tylko, że różnie to bywa, czasem da się tworzyć związek, czasem średnio.

              Kobieto306306, ten sarkazm niepotrzebny, serio. Jak kulą w płot. I po co?
              • gigi_75 trochę zastanowienia 11.06.13, 15:08
                czytam... i aż się czerwienię.... jaka bezduszność i prostota w wypowiedziach niektórych kobiet. Zastanawiam się czy czasem nie odreagowują swoich osobistych flustracji.

                Nikt z nas nie umie określić tego odpowiedniego momentu na wprowadzenie nowej osoby do życia rodzinnego.., możemy tylko gdybać. Jest tyle różnych wypadkowych które decydują o tym czy to odpowiedni moment:
                - sytuacja rodzinna,
                - ile dzieci,
                - wiek dziecka,
                - umiejętność radzenia sobie z życiem samodzielnym,
                I na pewno nikt kto nie był w takiej sytuacji i nie stawał przed takimi wyborami nie jest w stanie zrozumieć z jakimi problemami boryka się samotna matka.
                Nikomu tego nie życzę.
                • blue_ania37 Re: trochę zastanowienia 11.06.13, 15:32
                  gigi_75 napisał(a):

                  > I na pewno nikt kto nie był w takiej sytuacji i nie stawał przed takimi wyboram
                  > i nie jest w stanie zrozumieć z jakimi problemami boryka się samotna matka.
                  > Nikomu tego nie życzę.

                  Ale problemem jest to, że tu raczej same samotne matki, więc to nie jest tak, że mamy inne problemy.
                  Każdy poprostu inaczej je rozwiązuje.
                  A
                  • gigi_75 Re: trochę zastanowienia 11.06.13, 15:58
                    dokładnie blue_ania37..., więc nie bądźmy takie bezwzględne...

                    Każdy z nas ma dodatkowo inny poziom siły i emocji. To kształtuje naszą gotowość do rozwiązywania problemów i odporność na nie
                • kobieta306306 Re: trochę zastanowienia 11.06.13, 20:53
                  gigi_75 napisał(a):

                  > czytam... i aż się czerwienię.... jaka bezduszność i prostota w wypowiedziach n
                  > iektórych kobiet. Zastanawiam się czy czasem nie odreagowują swoich osobistych
                  > flustracji.

                  same samotne matki są tutaj. Frustracji (tak, wiem trudne słowo) nikt nie odreagowuje ale jak w grę wchodzi ewidentna krzywda dzieci, to się nie dziw, że matki Ci to wytkną palcem.
                  Tobie na początek proponuję ogarnięcie organizacyjne, a później szukanie kolejnej miłości. Kolejność jest istotna.
                  • gigi_75 Re: trochę zastanowienia 11.06.13, 22:07
                    kobieta306306 napisała:
                    ewidentna krzywda dzieci,

                    trzeba wiedzieć o czym się mówi, ale Tobie jest to obce jak widać.

                    to się nie dziw, że matk
                    > i Ci to wytkną palcem.
                    "Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień"- zasada warta zapamiętania.

                    > Tobie na początek proponuję ogarnięcie organizacyjne, a później szukanie kolejn
                    > ej miłości. Kolejność jest istotna.
                    nie mam problemu z organizacją, czytaj tekst ze zrozumieniem - zalecane.
                    • kobieta306306 Re: trochę zastanowienia 11.06.13, 22:16
                      to zrób porządek w domu chociaż.
                      • gigi_75 Re: trochę zastanowienia 11.06.13, 22:34
                        kobieta306306 napisała:

                        > to zrób porządek w domu chociaż.

                        hm...., szkoda mówić cokolwiek..... jak grochem o ścianę
                      • argentusa Re: trochę zastanowienia 12.06.13, 09:38
                        a mi tam pierdzielnik w chaupie nie przeszkadza, toteż nie zamierzam specjalnie sprzątać.
                        Oby brudu nie było. Bałagan może zostać wink)))))
              • malgolkab Re: poza tym 11.06.13, 18:59
                luciva napisała:


                >
                > Hm, masz rację co do świat, ale też chyba jest cos takiego, że musisz zaryzykow
                > ać i poznac to dziecko z facetem, taka relacja też Ci wiele powie, prawda?
                Oczywiście, ale na pewno nie od razu, najpierw sama chcę go poznac w różnych sytuacjach.
                > Nie, nie mam koleżanek na tyle zaufanych aby zostawiać z nimi dziecko, zresztą
                > ona mają swoje zycie, a początku.
                To może czas takie znajomości nawiązać. Czy Twoje dziecko chodzi do przedszkola?
                > piszę tylko, że różnie to bywa, czasem da się tworzyć związek, czasem średnio.
                Myślę, że przy takim nastawieniu może faktycznie się nie dać.

                • lilyofthevalley31 Re: poza tym 11.06.13, 22:54
                  Witam, a ja podciągne zwiazany z tym wątkiem temat.
                  Kochane kobiety, powiedzcie mi gdzie wy spotykacie tych mężczyzn?
                  Ja mam wrazenie, że jak ide z córką to wszyscy mysla - acha matka z dzieckiem pewnie tatus w domu siedzi i z góry jestem przez niezauważana.
                  Przez portale randkowe? u mnie w pracy same kobitki, znajomi wszyscy w zwiazkach.

                  No i gdzie tego chłopa dorwac? smile
                  • orangeplus Re: poza tym 11.06.13, 23:22
                    Jak przestaniesz szukać, to znajdziesz. Nie ma nic gorszego jak kobieta śliniąca się na widok portek.
                    • luciva Re: poza tym 12.06.13, 08:45
                      Hehehehe, to znowu kolejna ideologia, jak przestaniesz szukac to znajdziesz.
                      Nieprawda, nie znajdziesz, może nie o to chodzi, aby szukać usilnie i desperacko - zresztą czym to się niby ma objawiać? Bo ja jeszcze nie spotkałam desperatki, która by każdego spotkanego faceta pytała - a pan wolny? big_grin
                      Chodzi o to aby być otwartym na nowe znajomości, na to co niesie los.
                      Co oznacza szukanie faceta? Wszak nikt nie idzie z koszykiem do lasu jak na grzyby, nie?
                      Z kolei jednak siedzenie w domu nic nie przyniesie, chyba, że kominiarz przyjdzie.
                      big_grin
                      Kiedyś psycholog mi tak ładnie powiedział, ja już tego nie powtórzę wiernie, ale chodziło o to aby wyciągać czy ciagnąc losy, które daje zycie.
                      Coś jak w anegdocie, gdzie facet modli się: Panie Boże, spraw abym wygrał na loterii, spraw, bardzo Cie proszę.
                      I tak w kólko.
                      W końcu Pan Bóg się wkurzył i woła do niego: Ale kup do cholery los!!
                      • orangeplus Re: poza tym 12.06.13, 11:26
                        luciva napisała:

                        > Hehehehe, to znowu kolejna ideologia, jak przestaniesz szukac to znajdziesz.
                        > Nieprawda, nie znajdziesz, może nie o to chodzi, aby szukać usilnie i desperack
                        > o - zresztą czym to się niby ma objawiać? Bo ja jeszcze nie spotkałam desperatk
                        > i, która by każdego spotkanego faceta pytała - a pan wolny? big_grin

                        To nie chodzi o to że desperatka chodzi i pyta każdego faceta czy jest wolny. Ale takie zachowanie czasami widać od razu na pierwszy rzut oka. Niektóre kobiety po prostu w swojej desperacji idą na całość. Ich zachowanie, gesty, ton rozmowy od razu wskazują na to, że szuka chłopa na gwałt. To widać smile A faceci jednak mają w naturze, by zawalczyć o samicę. Te które same mu włażą do jaskini nie są żadnym wyzwaniem big_grin
                      • anbale Re: poza tym 12.06.13, 12:17
                        luciva napisała:

                        > Kiedyś psycholog mi tak ładnie powiedział, ja już tego nie powtórzę wiernie, al
                        > e chodziło o to aby wyciągać czy ciagnąc losy, które daje zycie.

                        Zgadzam się w pełni, zawsze mnie wprawiają w osłupienie ludzie, którzy uważają, że wszystko w życiu da się z góry dokładnie zadekretować i zaplanować, np. kiedy i jak spotkają tego właściwego człowieka i co on do nich w związku z tym poczuje...
                        A jedna moja znajoma wzięła ze sobą swojego 5-letniego synka na tzw, drugą randkę, do herbaciarni. Randka była wesoła i udana a związek okazał się bardzo trwały i szczęśliwy.
                        Gdyby zaczęła kombinować kiedy wprowadzić, którędy wyprowadzić i na kiedy wyznaczyć właściwy czas, to pewnie nic by z tego było...Czasem trzeba sobie pozwolić na spontaniczność i nie traktować dzieci jak królewiątka z cukru.
                  • luciva Re: poza tym 12.06.13, 08:52
                    Ja mogę napisać.
                    Przez kolegę, koleżankę, portal randkowy.
                    W zasadzie nie poznałam faceta, w tzw normalnych okolicznościach, impreza, przystanek tramwajowy, praca itd. big_grin
                    A nie, był jeden, na dyskotece, gdy byłam z tym, z którym obecnie się spotykam, był bardzo zainteresowany, 10 lat starszy i żonaty big_grin
                    • malgolkab Re: poza tym 12.06.13, 09:30
                      luciva napisała:

                      > W zasadzie nie poznałam faceta, w tzw normalnych okolicznościach, impreza, przy
                      > stanek tramwajowy, praca itd. big_grin
                      A, widzisz, ja męża poznałam własnie na imprezie w klubie smile
                      • lilyofthevalley31 Re: poza tym 12.06.13, 12:40
                        Hej, oczywiscie ze nie chodzilo mi o desperackie szukanie faceta.
                        Ale tak poprostu, oczywiscie ze jak bede siedziala w domu to krolewicz z bajki nie zapuka tak przypadkiem do mych drzwi, trzeba wyjsc do ludzi.
                        A jakie portale randkowe polecacie?
                        Dla kobiet które ułożyły sobie zycie w nowym zwiazku. Powiedzcie jak faceci reagowali na fakt ze macie dzieci? czy stanowilo to dla nich jakąs ogromna przeszkode? nio potem rodzina facetów zwłaszcza tesciowe.
                        Ja wiem, ze gdybym kogos poznala to z góry chcialabym powiedziec mu ze mam corke, i ze ona i ja stanowimy jeden pakiet smile ale zapewne wiekszosc facetów na dzien dobry uslyszac takiego niusa zwieje far far away smile
                        • malgolkab Re: poza tym 12.06.13, 14:14
                          lilyofthevalley31 napisał(a):


                          > Dla kobiet które ułożyły sobie zycie w nowym zwiazku. Powiedzcie jak faceci rea
                          > gowali na fakt ze macie dzieci? czy stanowilo to dla nich jakąs ogromna przeszk
                          > ode? nio potem rodzina facetów zwłaszcza tesciowe.
                          U mnie to śmiesznie było, bo mój małżonek jak jeszcze nie byliśmy razem, w początkowej fazie znajomości (a rozmawialiśmy na różne tematy) powiedział mi kiedyś, że osobiście nie wyobraża sobie być z kobietą z dzieckiem (a ja dziecko miałam), palącą papierosy (a ja palę) i starszą od niego (prawie 2 lata) smile) Jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia wink Jak sam przyznał, w pewnym momencie stwierdził po prostu, że to co kiedyś wydawało mu się przeszkodą, przestało nią być.
                          Co do rodziny męża - teściowie są po rozwodzie - teściowa i rodzina z jej strony początkowo nie byli szczęśliwi (teściowa się popłakała), ale szybko się przekonali i teraz mamy dobre stosunki. Teść nie mieszka w Polsce, więc widujemy się rzadko, ale jeżdzimy do niego całą rodziną (tzn. mąż, syn i ja) i z tą stroną rodziny kontakt od początku jest wręcz świetny (tu na miejscu jest babcia męża, mama teścia i ona jest teraz ulubioną prababcią mojego synasmile)
                          > ale zapewne wiekszosc facetów na dzien dobry uslyszac takiego niusa zwieje far far away smile
                          niektórzy na pewno tak smile
                          • malgolkab Re: poza tym 12.06.13, 14:19
                            Dodam jeszcze, że jak teściowa i babcia (mama mamy) męża na początku były nieszczęśliwe, że mąż związał się ze mną, to im powiedział, że on tak chce, jest szczęśliwy i albo to akceptują i przychodzimy na wszystkie uroczystości etc. w 3 albo w ogóle. No to od razu obie nas zaprosiły (chciały pewnie ocenić wink i potem już było ok - czy tak naprawdę teściowa jest zadowolona to nie wiem, bo ona ogólnie nie jest zbyt otwartą i towarzyską osobą, ale jest miła, zachowuje się w porządku i co najlepsze - w przypadku jakichś nieporozumień, zawsze staje po mojej stronie i widzi wady swojego syna (poprzednia teściowa np. robiła na odwrót)
                          • luciva Re: poza tym 13.06.13, 10:33
                            Hm, ja w ogóle nie rozumiem takich rozkminek, wszyscy faceci, z którymi spotykałam się, jeszcze zanim doszło do spotkania wiedzieli, że mam dziecko.
                            Jeden tylko gość, którego ja zahaczyłam na portalu, pięknie podziękował, napisał, że aczkolwiek może byłby zainteresowany, to nie chce spotykać się z kobieta z dzieckiem.
                            • gigi_75 Re: klasa i zdecydowanie 13.06.13, 11:49
                              Mało jest Panów który wiedzą czego chcą...., najczęściej są tacy którym się tylko wydaje...
                              I mimo że my, ja staram się grać w otwarte karty to i tak zawsze dostaję po głowie, ja i moje dzieci. Ale od siedzenia w domu jeszcze nic się w życiu nie wydarzyło...., więc nie można patrzeć na świat pokrzywionym zwierciadłem pokręconych, patologicznych gnojków tylko być między ludźmi, obserwować i wierzyć że kiedyś znajdzie się facet który sprosta naszym z góry ustalonym obowiązkom płynącym z posiadania dzieci, odpowiedzialności jaka na nas spoczywa i będzie wsparciem a nie dupkiem....
                              Klasa jest w cenie.
                              • altz Re: klasa i zdecydowanie 13.06.13, 12:02
                                gigi_75 napisał(a):
                                > obserwować i wierzyć że kied
                                > yś znajdzie się facet który sprosta naszym z góry ustalonym obowiązkom płynącym
                                > z posiadania dzieci, odpowiedzialności jaka na nas spoczywa i będzie wsparciem
                                > a nie dupkiem....
                                > Klasa jest w cenie.

                                A kasa przede wszystkim, dla bardzo wielu pań. smile
                              • tricolour Masz osobliwe podejście... 13.06.13, 12:14
                                ... ponieważ wiele jest panów, którzy wiedzą czego chcą i właśnie kobieta z dziećmi to nie jest szczyt ich oczekiwań. Bo ma cudze dzieci, bo jakiś facet (ojciec tych dzieci) będzie się kręcił przez resztę życia, bo często sytuacja alimentacyjna jest nieuregulowana albo zabagniona, bo dzieci to obowiązek itp.

                                Więc nie możesz się dziwić, że facet chce czegoś prostszego do ogarnięcia i obsługi. I wcale nie jest dupkiem tylko ma prawo swobodnego wyboru, do rezygnacji włącznie. Natomiast możesz się zastanowić dlaczego silnie angażujesz się w relacje, które nie rokują na przyszłość. Bo może odpowiedzialność nie leży po stronie leniwych dupków tylko tej, która leniwych dupków nie rozpoznaje na czas i brnie za daleko.

                                Rozpoznanie walką nie polega na obrywaniu i ranach.
                                • lesnik5 Re: Masz osobliwe podejście... 13.06.13, 13:07
                                  tricolour napisał:

                                  > ... ponieważ wiele jest panów, którzy wiedzą czego chcą i właśnie kobieta z dzi
                                  > ećmi to nie jest szczyt ich oczekiwań. Bo ma cudze dzieci, bo jakiś facet (ojci
                                  > ec tych dzieci) będzie się kręcił przez resztę życia, bo często sytuacja alimen
                                  > tacyjna jest nieuregulowana albo zabagniona, bo dzieci to obowiązek itp.

                                  Tak, szczególnie gdy alternatywą jest księżniczka, która właśnie co osiągnęła 30 lat, w międzyczasie nic poważnego nie przeżyła żyjąc w swojej wieży z kości słoniowej, ale teraz coś ją tknęło i postanowiła - z braku kandydatów i rycerzy - obniżyć swoje kryteria. Ale nie jakoś tak znowu znacząco, bo przecież ona zna swoją cenę (a na dodatek, skoro TYLE czekała, to nie będzie teraz zadawać się z Byle Kim, nie?), tak o 7% gdzieś.

                                  Urocze są takie laski, ale powiedzmy przez pierwsze 4 tygodnie gdy hormony zalewają mózg. Potem już nie.
                              • anbale Re: klasa i zdecydowanie 13.06.13, 13:24
                                A nie jest trochę tak, że panowie "wiedzą czego chcą" tylko wtedy, jeśli chcą dokładnie tego samego co Ty?
                                Może chcesz żeby wszystko było na Twoich warunkach, a Ty decydujesz co jest klasą i zdecydowaniem, stawiasz z góry ustalone warunki którym ma sprostać?
                                Bo czasem druga strona bardzo dokładnie mówi/sygnalizuje czego chce a czego nie; my nie słuchamy albo słyszeć nie chcemy, praktykujemy myślenie życzeniowe; a jak się wszystko walnie- no to wiadomo, nie wiedział czego chce...
                                Myślę, że czasem warto się zastanowić jakie my błędy popełniamy- a nie analizować uporczywie błędów drugiej strony.
                        • lesnik5 Re: poza tym 12.06.13, 15:00

                          > Ja wiem, ze gdybym kogos poznala to z góry chcialabym powiedziec mu ze mam cork
                          > e, i ze ona i ja stanowimy jeden pakiet smile ale zapewne wiekszosc facetów na dzi
                          > en dobry uslyszac takiego niusa zwieje far far away smile

                          No raczej nie. A z tymi co 'zwieją' to i tak nie chciała byś mieć nic wspólnego na dłuższą metę, bo oni pewnie szukają tzw. związku bez zobowiązań.
    • tricolour Wprowadzić jako kogo? 13.06.13, 12:17
      Bo wprowadzać należy sukcesywnie, adekwatnie do rozwoju relacji.

      Nie robić tajemnicy, nie ukrywać, nie kłamać... aż nagle wyjąć z rana gołego gościa z własnego łóżka wmawiając, że to nowy tatuś.
      • gigi_75 Re: Wprowadzić jako kogo? 13.06.13, 13:04
        kiedyś Cejrowski powiedział bardzo mądrze że takiego gościa to tylko jako MENTOR...., bo dzieci ojca mają i nikt, NIKT go nie zastąpi...(chociaż bywają bardzo rzadkie odstępstwa od normy).

        Ale to już same musimy ocenić czy ten gość jest tego wart.

        Zazwyczaj czystość i jasność komunikatów i informacji podawanych.., oraz tzw. "sygnałów" wysyłanych rozwiewa wiele wątpliwości. A dupek to taki który robi jedno a myśli zupełnie coś innego. Ja takich nazywam tchórzami, bo nie mają odwagi jasno sprawy postawić.

        Nikt nikogo nie zmusza do kontaktów z "dzieciatą babą", ale odpowiedzialność za ich emocje tak czy inaczej ponoszą wszyscy dorośli którzy w ich życiu się pojawiają i znikają...., ale jeśli robią źle celowo to już jest po prostu głupota.
        Słyszy się o ojczymach którzy dokuczają dzieciom swoich kobiet tylko dlatego że nie dostali odpowiedniego szacunku (w/g ich mniemania)....., mało pochlebnie wypowiadają się o tych dzieciach zapominając że oni również wywarli wpływ na efekt końcowy.
        Temat wymaga dużej dyplomacji i delikatności. I tylko przy współpracy obu stron można osiągnąć sukces.

        I powtórzę się: o dzieciach powinno się mówić od razu.., żeby nikogo nie zaskakiwać. I trzeba wysyłać jasne sygnały...., cwaniactwo i kombinacje tutaj nie pomogą.
        • sonia_30 Re: Wprowadzić jako kogo? 13.06.13, 15:18
          Mentor?? Twoje doświadczenie jest następujące:
          "i tak zawsze dostaję po głowie, ja i moje dzieci (...) nie można patrzeć na świat pokrzywionym zwierciadłem pokręconych, patologicznych gnojków tylko być między ludźmi, obserwować i wierzyć że kiedyś znajdzie się facet który sprosta naszym z góry ustalonym obowiązkom płynącym z posiadania dzieci, odpowiedzialności jaka na nas spoczywa i będzie wsparciem a nie dupkiem.... "
          I każdy taki dupek czy gnojek ma być mentorem????
      • 1kas Re: Wprowadzić jako kogo? 15.06.13, 22:14
        Oczywiście myślałam o wprowadzeniu tego kogoś powoli, najpierw jako znajomego, potem w miarę rozwoju sytuacji (jak się pan sprawdzi w relacji z dziećmi) jako bliską mi osobę. A jak się nie sprawdzi, to do widzenia, nie wszystko jestem w stanie przewidzieć i zaplanować wink

        Uważam, że jako osoba dorosła muszę najpierw poznać tego drugiego człowieka, żeby mu zaufać na tyle, aby wprowadzić go w życie swoich dzieci. Dzieci są jak gąbka i chłoną wszystko, co je otacza. Nie chcę, aby miały kontakt z kimś, kogo w miarę dobrze nie znam i nie wiem, do końca czego się po nim mogę spodziewać.

        Niektóre z Was pisały - wprowadzać od razu, niech się dzieci uczą, że są różni ludzie, nie wszyscy dobrzy i trzeba dokonywać wyborów. Ja wolę osobiście, żeby moje dzieci takie lekcje wyciągały z bajek, a nie mojego życia. Jestem osobą niezależną, mam swoje pasje, dobrą pracę, ułożoną logistykę, która przy 2 dzieci i zero rodziny w promieniu 400 km jest niezwykle trudna, więc spokojnie mogłabym być sama. Ale chciałabym dzielić życie z kimś dorosłym, chciałabym dać przykład dzieciom, jak można fajnie żyć w rodzinie, gdzie jest dorosły facet. Ok, on nie będzie ich ojcem, będzie ich przyjacielem, ale zawsze to jakiś męski przykład w relacji w rodzinie.

        Moje dzieci mają swojego tatę, z którym regularnie się widują i o którym mówię przy nich w samych pozytywach (i tylko ja wiem, jak duuuuuuuuuuuuużo mnie kosztuje to, żeby nie powiedzieć, co naprawdę myślę, a jeśli muszę już sobie ulżyć to jadę po nim po angielsku, żeby dzieci nie rozumiały).

        Dla mnie dzieci to coś najbardziej cennego, staram się więc jak najbardziej rozsądnie podchodzić do tematu wprowadzenia kogoś do naszej rodziny. To strasznie trudne, bo z jednej strony są nasze zwykłe ludzkie potrzeby, oczekiwania, życzenia, wygoda a z drugiej strony maluchy, które są od nas całkowicie uzależnione i od naszego zachowania zależy, jakimi ludzmi się staną.

        Ale nikt nie powiedział, że będzie lekko wink

        PS. dobra opiekunka na czas randek, to skarb smile

        PS1. któraś z Was zastanawiała się, gdzie poznać kogoś - polecam portal eDarling.pl - sympatię można sobie darować, szkoda czasu i nerwów. I szczerze mówiąc ja na początku znajomości się nie chwalę, że jestem samotną matką, jak coś zaklika i się spotkamy, to dopiero wtedy mówię, że mam 2 dzieci. Bo ja nie jestem tylko matką, jestem też kobietą i chciałabym, aby ktoś widział we mnie najpierw kobietę a dopiero potem matkę. Jak facetowi nie spodoba się fakt, że jestem matką, to trudno. Jak ktoś chce mieć łatwą logistykę i jakiekolwiek trudności go zniechęcają, to i tak facet nie dla mnie smile

        • lesnik5 Re: Wprowadzić jako kogo? 15.06.13, 22:37
          I jak poznajesz już takiego kogoś to masz taką tabelkę gdzie odznaczasz czy spełnia lub nie konkretne warunki cząstkowe, które składają się potem na ocenę ogólną?
          • 1kas Re: Wprowadzić jako kogo? 15.06.13, 23:08
            lesnik5 napisał:

            > I jak poznajesz już takiego kogoś to masz taką tabelkę gdzie odznaczasz czy spe
            > łnia lub nie konkretne warunki cząstkowe, które składają się potem na ocenę ogó
            > lną?

            no popatrz, nie pomyślałam o tabelce, a szkoda ;P
    • wawrzanka Re: Kiedy wprowadzić nowego partnera w życie dzie 13.06.13, 20:55
      1kas napisała:

      > Jak wprowadzaliście nowe osoby w życie Waszych dzieci i Wasze?

      Bez myślenia o tym. Najpierw to Ty wybierasz. Ty masz się najpierw nacieszyć brakiem samotności, maratonami rozmów, czułością, seksem (kolejność dowolna wink ), wspólnymi zakupami, randkami, kinem itp. Przeżywasz drugą młodość (a więc są plusy rozwodu!). To trochę tak, jakbyś się cofnęła w czasie: masz już większe doświadczenie życiowe, ale w związek dopiero wchodzisz. Wiesz więcej. Czujesz mocniej. Znasz siebie lepiej. Jeśli tylko możesz sobie na to pozwolić - wybieraj chwile sam na sam, bez dzieci. To w przyszłości zaprocentuje i będzie dobre dla nich, bo poznasz partnera lepiej. Ale też i bez przesady. Nie ma nic złego we wspólnym gotowaniu obiadu, czy pójściu na spacer.

      I najważniejsze z mojego doświadczenia: na początku zostaw sobie sporo czasu dla siebie. Czy to po rozwodzie, czy to po długim okresie samotności nikt nie jest gotowy na rzucenie się na głęboką wodę. Dlatego związki na odległość i niezbyt częste spotkania uważam za najpiękniejsze i najbardziej romantyczne w tym szczególnym przypadku. Ale to ja tak mam, bo lubię czekać i planować. To mnie ekscytuje. Ty możesz potrzebować innych podniet i emocji, Twoje dzieci również.
    • kruche_ciacho przede wszystkim zaden "wujek" 20.06.13, 16:53
      a zwraca sie normalnie po imieniu do mojego nowego partnera
      bo co to za "wujek"?
      poznalismy sie 8 miesiecy po moim odejsciu od meza, dosc szybko bylo pierwsze spotkanie, drugie, trzecie, lozko...... planowalam randki kiedy moj synek byl u eks.
      Chyba po miesiacu randkowania zdecydowalam przedstawic ich sobie nawzajem bo logistycznie zaczelo byc trudno spotykac sie wykluczajac z tego mlodego. Ryzyk fizyk..... na razie wszystko toczy sie dalej. Pomieszkuje u mnie w weekendy i wszyscy raczej dobrze sie rozumieja.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka