Witam,
czytam to forum, ale dziś po raz pierwszy postanowiłam napisać coś od siebie. Zmusiła mnie do tego wypowiedz dziewczyny, która histeryzuje po tym, jak zdradzila obecnego partnera z ex. W obecnym partnerze jest zakochana (znają się od 3 miesięcy) i liczyła, że to może być coś rozwojowego (oby Ci się dziewczyno powiodło). No i wtedy nasunęło mi się pytanie, skoro po 3 miesiącach to takie poważne, ona ma 2 dzieci, to znaczy, że ten nowy partner już uczestniczy w życiu ich rodziny (dzieci)?
Ja jestem rok po rozwodzie, mam 2 małych przedszkolnych dzieci. Od czasu rozwodu spotykałam się z facetami, ale żadnego z nich (z 1 znajomość trwala 7 miesiecy) nie przedstawiłam dzieciom. Zresztą stwierdziłam, że dopóki nie będę absolutnie pewna, że to jest osoba, z którą chciałabym żyć/ mieszkać, to nawet nie chcę ich ze sobą poznawać. Jedną stratę moje dzieci już przeżyły i do tej pory nie mogą się z tym pogodzić, ciągle pytają mnie, czy tata może z nami mieszkać z powrotem, dlaczego nie nauczymy się razem rozmawiać itd. Nie chcę wprowadzać w ich zycie "wujków", ponieważ nie wiem, jak długo ten wujek zabawi w naszej rodzinie. A dzieciom nie mam zamiaru fundować niepotrzebnych emocji związanych z pojawianiem się i znikaniem nowych wujków (oczywiście chciałabym poznać cudownego wujka za pierwszym strzałem, ale życie to nie bajka

).
Jakie Wy macie doświadczenia? Jak wprowadzaliście nowe osoby w życie Waszych dzieci i Wasze?