Witam,
Nie bardzo mam, szczerze mowiac, z kim porozmawiac i nie jestem w stanie spojrzec na sytuacje z boku, moze mi w tym pomozecie...
Od rozstania z eks minelo juz sporo czasu : wyprowadzil sie z domu w kwietniu zeszlego roku, a o jego zamiarach wiedzialam 4 miesiace wczesniej. Mamy dziecko, 6 lat.
Eks odszedl, bo jak sam powiedzial, nie nadaje sie do zycia w rodzinie, meczy go to (chociaz corke bardzo kocha). Sam sobie tego rzecz jasna nie uswiadomil, "Ktos"mu pomogl... Nie wiem czy eks utrzymywal kontakty z "Ktosia" po swojej wyprowadzce, wiem tylko ze ta dziewczyna wyjechala juz wczesniej ze swoim partnerem do innego miasta.
Na poczatku tego roku dowiedzialam sie od corki (ktora spedza z tata co drugi weekend) ze tata ma kolezanke. Opisywalam juz te sprawe na innym forum. Kolezanka trwala do konca czerwca po czym, jak powiedziala moja corka, wyjechala na wakacje. Na marginesie, corka widywala ja w kazdy "tatowy" weekend.
Mniej wiecej w okolicach maja, corka powiedziala mi rowniez, ze maja z tata sekret i ze nie moze mi powiedziec o co chodzi. Przyznam, ze ja delikatnie pociagnelam za jezyk ale nic nie chciala mowic (bardzo dobrze!) i dalam spokoj. Nieco mniej delikatna byla moja byla tesciowa ktora corke ciagnela za jezyk dosc ostro

ale mloda sie nie dala.
No i przechodzimy do sedna...
Tydzien temu eks przywiozl corke po kilku dniach z nim spedzonych. Miala zostac ze mna kilka dni i znow wyjechac z eksem na tydzien (tak nam sie troche poszatkowaly wakacje). Eks powiedzial, ze wyjezdzaja na ten tydzien w trojke i ze wszystko mlodej wytlumaczyl. No coz, przywyklam juz do mysli ze on z kims jest wiec OK. Spytalam potem tylko corke czy rzeczywiscie wszystko jej wytlumaczyl i czy wszystko dobrze zrozumiala. Okazalo sie wtedy ze wcale nie wyjezdzaja na wakacje z ta dziewczyna ktora corka widywala przez pol roku ale z Ktosia ... Ktosi corka nie widziala nigdy. Okazalo sie rowniez ze eks powiedzial mlodej ze za 3-4 miesiace Ktosia z nim zamieszka. I na koniec okazalo sie, ze to byl ten sekret ktorego mloda miala nikomu nie mowic...
Nie bede udawac, ze z mojej strony wszystko jest w porzadku. Nie jest. Nie jestem zazdrosna o eksa ale do bezsilnej furii doprowadza mnie mysl, ze Ktosia na przyklad dotyka mojej corki... To jest uczucie totalnie zwierzece ktorego nie jestem w stanie kontrolowac. Jedyne co moge zrobic to starac sie nie myslec o tym, ze w tej chwili ona spedza czas z mloda. Ja wiem ze nie mam prawa wtracac sie w zycie eksa i tego nie robie. Ale to ta wlasnie a nie inna kobieta spowodowala (posrednio lub bezposrednio) ze eks odszedl wiec sila rzeczy nie mam dla niej przyjaznych uczuc...
Prosze powiedzcie mi jak sobie z tym poradzic...?
A drugi problem, wazniejszy, to kwestia tego sekretu i podejscia eksa do mlodej. Uwazam, ze to niedopuszczalne, zeby eks zwalal tego typu rzeczy na glowe szesciolatce i prosil ja w dodatku o zachowanie sekretu. Tym bardziej, ze mloda ostatnio jakos gorzej znosi te sytuacje. Na poczatku, rok temu, byl placz ze nie chce isc do taty ale trwalo to ok. miesiaca moze ciut dluzej. I teraz, od dwoch miesiecy znow jest to samo: ona nie chce miec dwoch domow, wolalaby zebysmy sie nie rozstali, nie chce rozstawac sie ze mna. Serce mi peka na milion kawalkow za kazdym razem jak to slysze, a potem przychodzi eks, dumny z siebie mowi "wszystko jej wyjasnilem" i zabiera ja na wakacje z osoba ktorej nie widziala nigdy... Pomijam juz ze eks pewnie dlugo sie z Ktosia nie widzial (ona w koncu mieszka w innym miescie) wiec nie jestem pewna jak te wakacje z tata wygladaja dla mlodej...
Czy to jest waszym zdaniem normalne? Kurcze, no nie wyobrazam sobie wprowadzenia mojego ewentualnego nowego partnera w zycie corki w taki sposob...
Dziekuje za pomoc
Pozdrawiam