Dodaj do ulubionych

Nadal jestem w szoku...

05.09.13, 22:15
Bywam tu na forum od kilku lat, odkąd rozpadło się moje małżeństwo. Czasem coś pisałam o swoich doświadczeniach, nie jestem żadnym trollem smile
To, co przydarzyło mi się w poniedziałek mną wstrząsnęło i jeszcze się nie pozbierałam...
Otóż dwa lata temu poznałam kogoś, z kim - tak mi się przynajmniej wydawało- zaczęła mnie łączyć przyjaźń. Budowana powoli, bo oboje - po rożnych przejściach- nie spieszyliśmy się z niczym. Znajomość zawarta co prawda przez net, ale przeniosła się na życiowy wymiar. Tylko weekendowa, bo mieszkamy w innych miastach. Ale powoli zacienialiśmy więzy. Powiedział i, że jego małżeństwo zakończyło się z typowo emigracyjnych powodów- on wyjechał, żona została w kraju, drogi się rozeszły. Potem poznał młodszą kobietę, byli razem 3 lata, ale ciężko zachorował, jego dziewczyna nie wytrzymała i odeszła. Rok był sam, potem poznał mnie i tak powoli zaczął wierzyć, że może jeszcze być szczęśliwy.
Ja się tej naszej znajomości przyglądałam uważnie- byłam świadoma ograniczeń wynikających z choroby. Onegdaj omal nie wkopałam się w relacje z alkoholikiem, który szukał bezpiecznej mety, a dobrze się krył z uzależnieniem, wiec nie poddawałam się emocjom.( Nawet o tym do was pisałam) Poza tym, mając dwójkę dzieci uważnie przyglądałam się relacjom jego z moimi dziećmi.
Nie padały miedzy nami żadne deklaracje, w sumie... raczej czułam się samotną mama, bo mimo wszystko zbyt mało było tego "razem", żeby uznać to za "byciem parą" . Ale kilka tygodni temu powiedział, że ma nadzieję, że kiedyś wydobrzeje na tyle, że będzie w stanie włączyć w nasze życie bardziej aktywnie, bo chciałby z nami być. Jeśli nie na co dzień, to jednak częściej niż do tej pory. To było takie dość poważne z jego strony.
Nieco później pojechałam na urlop do Polski, więc nie mieliśmy kontaktu. Wróciłam i złożyłam mu niespodziewaną wizytę- w domu, w którym wraz ze znajomymi wynajmował pokój. Znałam jego przyjaciół, oni mnie. Nie raz tam spałam, nie raz jechałam bez zapowiedzi.
Wzięłam ze sobą młodsze dziecię, które twierdziło, że się za nim stęskniło. Zapukałam do drzwi, weszłam jak zawsze prosto do kuchni. W kuchni stała nieznajoma kobieta- , więc się przywitałam standardowym "dobry wieczór" i zwróciłam do niego, podałam mu prezent, mój synek oczywiście zaćwierkał, że się za nim stęsknił. Kątem oka zobaczyłam, że pani dostaje plam na twarzy i aż mnie ciarki przeszły.
Kobieta zapytała mnie szorstko bardzo poruszona:KIM PANI JEST? cO PANI TU ROBI?.
Zszokowana powiedziałam swoje imię, bo kurde zaskoczyła mnie agresja w jej głosie i fakt, że nigdy wcześniej jej nie widziałam w tym domu.
A ona na to:
JESTEM ŻONĄ TEGO PANA!!!!!!!!!!!
Rzadko brakuje mi języka w gębie, ale mnie zatkało.
Pan się nie odezwał ani słowem, udawał, że miesza coś w garnku.
Pani stanowczym głosem dodała:
Jestem zoną tego pana i niech pani to przyjmie do wiadomości! Ja tu teraz z nim mieszkam. Proszę stąd wyjść!!!!!!!
Zabrałam synka i wyszłam. Mały się rozpłakał, bo nie wiedział co się dzieje.
A ja jeszcze się nie otrząsnęłam.
Ludzie, jak można tak kłamać, i tak grać???
I tak mnie jedna myśl nurtuje... jakim cudem ta kobieta nie zauważyła, że prze tyle lat jej mąż mieszkał/bywał u innych kobiet??/
Dla mnie ta znajomość jest już zakończona, ale niesmak pozostał.
Nie mam złamanego serca, bo nie robiłam sobie większych nadziei. Ale jednak ego boli, że ktoś tak mnie potraktował.
No i jeszcze moje dzieci, które w sumie nie rozumieją co tak naprawdę się stało.
I jeszcze jedno: cholera słyszałam niejedną podobna historię emigracyjną- czyli "sorki kochanie spadaj, bo żonka przylatuje", ale ten facet zdawał się brzmieć tak przekonywująco..
Cholera, no idiotyczne to...


Obserwuj wątek
    • paris-texas-warsaw Re: Nadal jestem w szoku... 05.09.13, 22:42
      Jacyś wszyscy tacy nieobyci jesteście.... Ty wchodzisz bez pukania, facet nie wita się, żona od razu z grubej rury i statusem małżenskim się obnosi, wygania znajomą męża, jakby cokolwiek wskazywało, że jesteś zbyt blisko z jej mężem (no, może to wchodzenie bez pukania ją wnerwiłowink)...
      • kalpa Re: Nadal jestem w szoku... 05.09.13, 23:07
        Zapukałam smile Rzecz w tym, że wejście jest wprost do kuchni, więc jak się drzwi otworzyły, to weszłam prosto do kuchni wink
        Nie wchodzę bez pukania smile
        • paris-texas-warsaw Re: Nadal jestem w szoku... 05.09.13, 23:14
          Dobrze się stałosmile Ja zawsze uważałam, że wizyty bez zapowiedzi u faceta, przyszłych tesciów itp. to bardzo duzo pokazujące wizytysmile I ta historia mnie w tym przekonaniu utwierdzasmile
        • sonia_30 Re: Nadal jestem w szoku... 05.09.13, 23:14
          Znowu??? To kolejny niemal identyczny przypadek w Twoim wydaniu... Taka karma? wink Nie powinno Cię nurtować pytanie jakim cudem ta kobieta nie zauważyła.. Zapytaj siebie, co się stało że po raz fąfnasty ładujesz się w story z jakimś gościem, niby ostrożnie, powoli badając grunt, po czym jak pajac z pudełka wyskakuje jakaś żona
          • kalpa Re: Nadal jestem w szoku... 05.09.13, 23:21
            Wiesz co... chyba dokładnie takie pytanie zadałam sobie wychodząc z tego domu. Qrde, aż trudno w to uwierzyć, ale właśnie kolejny raz wyskoczyła niespodzianka z pudełka.
            I pewnie śmiałabym się jak ty, gdyby to nie mnie wyskoczyła taka heca...
            Bo jednak nie do śmiechu mi dziś.
            • xciekawax Re: Nadal jestem w szoku... 05.09.13, 23:47
              Wspolczuje bardzo.
              To jest okrutne tak kogos oszukiwac i jestem pewna ze ego boli. I pewnie wiara w ludzi tez maleje....
              Powodow moze byc wiele, np zyli w separacji a teraz sie pogodzili i postanowili sprobowac - ot tak z dnia na dzien - sa malzenstwem wiec mozna im. Tak czy owak - pan Cie oszukiwal.

              Jednak jezeli to prawda ze to nie pierwszy raz to wielka flaga czerwona ze z Toba jest po prostu cos nie tak. Widocznie podswiadomie ciagnie Cie do takiego typu czlowieka. Widocznie porzadni faceci wydaja ci sie nudni, a taki facio musi ciagle klamac wiec jest pelen nieprzewidywalnosci i pewnie Cie to rajcuje.

              Nie bierz mojego wpisu jak wyrok ze to Twoja wina (oczywiscie ze nie bo to on klamal), ale pomysl sobie dlaczego z wszsytkich facetow na swiecie - ty akurat wybierasz takich.

              PS:
              niezapowiedziana wizyta? wczesniejszy przyjazd bez zakomunikowania panu? mi sie wydaje ze mialas kobieca intuicjie i chcialas pana nakryc - i nakrylas.
              • luciva Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 08:53
                Kalpa, ale numer, szok!
                Nie traktuj tego tak, że z Tobą coś nie ok.
                Owszem, mamy tendencje do przyciągania pewnych typów, ja już tez widze to u siebie, ale bez przesady. To też chyba nie jest tak, że albo facet fajny ale bad boy, albo porządny ale za to nudny.
                Ostatnio przekonuje się, że generalnie mało jest mężczyzn zwykłych, uczuciwych szczerych, ale przy tym ciekawych. Zwykle swą charyzmę wykorzystują do swych celów.
                Nie zliczę, ilu poznałam oszustów, kobieciarzy, nastawionych tylko na seks, albo właśnie szukających bezpiecznej mety. Często gęsto w tzw separacji, he he he.
                • malgolkab Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 09:03
                  luciva napisała:

                  >
                  > Ostatnio przekonuje się, że generalnie mało jest mężczyzn zwykłych, uczuciwych
                  > szczerych, ale przy tym ciekawych. Zwykle swą charyzmę wykorzystują do swych ce
                  > lów.
                  E tam, jest ich mniej więcej tyle samo co i sensownych kobiet smile
                  • yoma Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 16:48
                    Zgadzam się z przedmówczynią smile
                    • blue_ania37 Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 16:49
                      Dobrze, że mieszkam w Polsce i mniej możliwości takich panówsmile
                      A
                      • yoma Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 17:15
                        W sensie zwykłych, uczciwych, szczerych i ciekawych? tongue_out
                • xciekawax Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 19:10
                  > Ostatnio przekonuje się, że generalnie mało jest mężczyzn zwykłych, uczuciwych
                  > szczerych, ale przy tym ciekawych. Zwykle swą charyzmę wykorzystują do swych ce
                  > lów.

                  wiesz, sporo jest fajnych facetow. Chodzi o to ze pewni ludzie maja tendencjie aby uwazac/myslec/czuc ze takcy faceci sa nudziarzami - bo takim kobietom brakuje ziarenka adrenaliny, niepewnosci co dalej itd...

                  Sama tak kiedys mialam. Teraz jest na odwrot - To wlasnie ci Bad Boys mnie nudza. A ci "fajni" fascynuja . A adrenaline? Adrenaline sama sobie funduje - juz nie potrzebuje do tego faceta smile
            • krokodil123 Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 10:47
              Ale zaraz, drugi raz piszesz?

              Powiedz mi jaki status wiedziałaś że facet miał?
              Żonaty, rozwiedziony, w separacji???
              Nie zrozumiałam z postów.
    • logicman Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 08:37
      Ja pier....
      Współczuję sad
    • inna_nowa_ja Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 09:04
      nie wiem co Ci napisać bo smutne to... chyba najbardziej wkurza mnie fakt, że taki dupek poznaje dzieci, zaprzyjaźnia się z nimi a potem .. no właśnie.. jak wytłumaczyć dzieciom.
      Eh, dobrze, że wyszło szydło z worka. Dlatego ja od ponad 2 lat jestem sama i nie wierzę w uczciwe, prawdziwe uczucie, nie te czasy. Trzymaj się i nie obwiniaj siebie. Za oknem zbliża sie piękna jesień, głowa do górysmile
    • katja75live Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 09:08
      Kalpa,
      Po pierwsze niesmak pewnie jest, ale dobrze sie stalo, lepiej teraz niz pozniej.
      Po drugie nie rozumiem jak mozesz sie dziwic zonie, ze tego nie zauwazyla, przeciez dokladnie to samo przydazylo sie Tobie (tez nie zauwazylas ze pan jest zonaty).
      Ale do rzeczy: ja mysle ze wiem skad sie biora Twoje problemy. Tez mieszkam na emigracji i tez przez krotki moment przeszlam cos w rodzju randkowania na necie z Polakami.
      I od razu rzucilo sie mnie w oczy, ze 90% osob to zonaci faceci, ktorych polowa sie do tego przyznaje, a druga polowa udaje wolnych. Bardzo latwo kogos zapoznac, bo wystepuje ze tak powiem niedostatek plci pieknej. Jak sie jednak blizej przyjzec to towarzystwo jest bardzo specyficzne (nie wnikajac w szczegoly bardzo trudno znalesc w tym jakis 'diament"').
      Moja rada nie szukaj juz Polakow, Anglikow jest wiecej, wiekszy wybor, masz mozliwosc poznania ich rodzin, rodzicow , rodzenstwa itp. a tym samym mniejsza szansa ze znowu ktos Cie nabierze.
      Zycze powodzenia i Tobie i sobie.

      Trzymaj sie.
      • dreemcatcher Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 11:06
        powszechnie wiadomo że każdy Polak to pijak i złodziej .
        Masz jakieś doświadczenia sparzyłaś się - rozumiem .
        Ale jest druga strona medalu ci faceci którzy są sami za granicą też są dyskryminowani ale przez Polki , jako gorszy materiał na męża itd , nie jest chyba tajemnicą jak szanują się tam polskie kobiety , jeśli taka opinia jest i nie jest wyssana z palca to jak wybrać tego który będzie chciał czegoś więcej a nie podymać Polkę.
        • katja75live Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 12:07
          dreemcatcher,
          Ja nie dyskryminuje nikogo, na szczescie sie nie sparzylam jeszcze tak jak Kalpa, (w pore odkrylam ze to nie dla mnie) ale wiem mniej wiecej jak wyglada srodowisko polskich emigrantow . Jak sie szuka naprawde wartosciowego faceta- z marzeniami, ambicjami to trudno bedzie go tam znalesc. Nie mowie, ze to niemozliwe, ale raczej graniczy z cudem smile
          Dlatego radzilabym Kalpie wyjsc z tego zakletego kregu i porozgladac sie nieco dalej. Nie mowie, ze Anglik jest lepszy od Polaka, ale przynajmniej szybciej mozna zweryfikowac czy jeszcze zonatysmile i jednak wybor bedzie wiekszy wiec i latwiej znalesc odpowiedniego partnera.
          • dreemcatcher Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 13:13
            ok a różnice kulturowe , język ? ty mieszkasz w jego kraju i musisz go znać on w twoim nie i wątpliwa sprawa że będzie chciał się go uczyć , w jakim języku wasze dzieci by rozmawiały z wami
            • katja75live Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 13:25
              Kalpa zna jezyk angielski jej dzieci rowniez, nie widze problemu.
              Powiem szczerze, ze ja wlasnie zaliczylam ''przygode'' z polskimi portalami randkowymi, bo rowniez bylam spragniona polskie kultury, jezyka itp.
              Jednak juz po krotkim pobycie tam doszlam do wniosku, ze tam nie ma nikogo dla mnie, a towarzystwo jak mowilam 'specyficzne''. Jesli juz szukac Polaka to zdecydowanie w Polsce, jest wiekszy wybor, predzej trafi sie na wartosciowego faceta.
              Jezeli jednak taka opcja ze wzgledu na odleglosc itp. nie odpada to polecam rozszerzenie choryzontow, a nie tkwienie w bardzo waskim srodowisku gdzie fajna babka z ambicjami pomyslem na zycie raczej nie ma czego szukac.
              • dreemcatcher Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 13:57
                Dzieci kilkuletnie już znające swój język , natomiast te które w takim związku zostały poczęte?
                Może nie ta grupa społeczna smile
                • nalesnik6 Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 17:09
                  A co Ty masz takie bezargumentowe negatywne nastawienie na nie?
                • argentusa Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 17:59
                  ło matko, a jak ktoś NIE CHCE więcej dzieci t jaki argument na nie?
            • burina Re: Nadal jestem w szoku... 10.11.13, 04:11
              dreemcatcher napisał:

              > ok a różnice kulturowe , język ? ty mieszkasz w jego kraju i musisz go znać on
              > w twoim nie i wątpliwa sprawa że będzie chciał się go uczyć , w jakim języku wa
              > sze dzieci by rozmawiały z wami

              Zdaje się, że już ktoś kiedyś miał taki problem smile
              Wychowywanie dzieci dwujęzycznych
    • malgolkab Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 09:11
      kalpa napisała:

      >
      >
      > I tak mnie jedna myśl nurtuje... jakim cudem ta kobieta nie zauważyła, że prze
      > tyle lat jej mąż mieszkał/bywał u innych kobiet??/
      Myślę, że kobieta wiedziała, stąd jej reakcja Jestem zoną tego pana i niech pani to przyjmie do wiadomości! Ja tu teraz z nim mieszkam. Proszę stąd wyjść!!!!!!! - gdybym ja siedziała z mężem w domu i przyszłaby jakaś jego znajoma z dzieckiem to pomyślałabym, że koleżanka z pracy/żona kolegi/znajoma itd. Zachowanie tej kobiety świadczy o tym, że miała świadomość, że mąż kombinuje, chyba, że jest niezrównoważona psychicznie.

      > No i jeszcze moje dzieci, które w sumie nie rozumieją co tak naprawdę się stało
      A dzieciom powiedziałaś, że ten pan jest kim? Kolegą? Jeśli tak, to nie ma problemu, dzieci też zmieniają kolegów/koleżanki. Chyba, że to kolejny z rzędu "wujek", którego dzieci poznają jako potencjalnego męża/chłopaka mamy.
      > I jeszcze jedno: cholera słyszałam niejedną podobna historię emigracyjną- czyli
      > "sorki kochanie spadaj, bo żonka przylatuje", ale ten facet zdawał się brzmieć
      > tak przekonywująco..
      Oszust zawsze brzmi przekonująco. Złodziej też nie ma na twarzy wypisane, że kradnie - fakt byłoby prościej, bo z góry byś wiedziała kiedy pilnować torebki...
      >
      >
      >
      >
      • blue_ania37 Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 09:19
        Ja też mam poczucie, że tych fajniejszych i sensowniejszych to coraz mniejsmile
        Moim fanem jest facet który na pierwszym spotkaniu, zaczął mi truć o seksie.
        Przekonywał, że nie pożałujęsmile
        Gadał jakby miał przed sobą licealistkę.
        Był obleśny.
        Wyszłam do łazienki i już nie wróciłam.
        A
        • dreemcatcher Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 10:58
          a kto rachunek zapłacił smile ?
    • tricolour A zapytałaś choć o stan cywilny? 06.09.13, 09:35
      Bo może nie pytałaś więc co się dziwisz...
      • karolivia Re: A zapytałaś choć o stan cywilny? 06.09.13, 09:49
        A czy zdanie "Moje małżeństwo się zakończyło" to nie znaczy, że się jest stanu wolnego????
        To co niby poeta miał na myśli używając tej frazy?
        • tricolour A czym się zakończyło? 06.09.13, 13:11
          Może numerkiem na emigracyjne rozstanie? Może obietnicą, że po powrocie będzie nowe dziecko?

          Zadałem proste pytanie, a Ty nie oczekujesz prostej odpowiedzi tylko pogmatwanego czytania miedzy liniami.
          • karolivia Re: A czym się zakończyło? 07.09.13, 09:39
            Powiedział i, że jego małżeństwo zakończyło się z typowo emigracyjnych powodów- on wyjechał, żona została w kraju, drogi się rozeszły. Potem poznał młodszą kobietę, byli razem 3 lata, ale ciężko zachorował, jego dziewczyna nie wytrzymała i odeszła. Rok był sam, potem poznał mnie i tak powoli zaczął wierzyć, że może jeszcze być szczęśliwy.

            ??????
            Jakie czytanie miedzy liniami?
            małżeństwo się zakończyło=rozwiodłem się

            Ja tu nie widzę jakiegoś dużego pola do interpretacji???? Ludzie się spotykają przez 2 lata i co? Nie rozmawiają o swojej przeszłości tylko budują przyszłość????
            A jak na przykład powiem, że byłam wczoraj na zakupach i zostałam właścicielką ekstra butów to mnie zapytasz CZY ZAPŁACIŁAM? ( żeby nie było niedomówień typu że na przykład UKRADŁAM ????)
            Facet kłamał i tyle. A dlaczego? Nie wiadomo.
            Chyba nie da się zapomnieć, że się MA czy MIAŁO żonę czy męża wink,
            • tricolour Nie wiem jak to napisać, by grzecznie wyszło... 07.09.13, 22:46
              ... ale gdzie Ty do jasnej anielki widzisz w swym cytacie słowa "rozwiodłem się". No gdzie? No i gdzie ten rozwód gdy żona faceta wygoniła Kalpę na zbity łeb? Wiesz, co to znak równości?

              Słowa "małżeństwo się zakończyło" nic nie znaczą. Normalny facet nie "zakańcza" małżeństwa tylko się rozwodzi. Normalna kobieta w tekście o "zakańczeniu" widzi szwindel, a nie znak równości z rozwodem.

              Którego zresztą nigdy nie było...
              • ferrod Przypowieść o pannach glupich i rozsądnych 09.09.13, 11:48
                Nie wydaje mi się, żeby określenie "normalna kobieta" pasowało. Bo co jest normą? Z tego co widać normą/oczywistością jest, że panowie na emigracji mają kochanki.

                Bardziej pasuje "rozsądna kobieta".

                I od razu skojarzyło mi się z tym:

                "Przypowieść o dziesięciu pannach
                Wówczas królestwo niebieskie będzie podobne do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było głupich a pięć rozsądnych. Głupie wzięły lampy, ale nie zabrały ze sobą oliwy. Rozsądne wzięły lampy i oliwę w naczyniach. A gdy pan młody się opóźniał, ogarnęło je znużenie i wszystkie zasnęły. O północy zaś rozległo sie wołanie: "Pan młody nadchodzi! Wyjdźcie mu na spotkanie!". Wtedy obudziły się wszystkie panny i przygotowały lampy. Głupie powiedziały do rozsądnych: "Podzielcie się z nami oliwą, bo nasze lampy gasną". Ale rozsądne odpowiedziały: "O nie, gdyż mogłoby nie starczyć i nam i wam. Idźcie do sprzedawców i kupcie sobie". Gdy one odeszły, przybył pan młody. Te, które były przygotowane, weszły z nim na wesele i drzwi zamknięto. Później przyszły pozostałę panny i wołały: "Panie, panie, otwórz nam!". Lecz on im odpowiedział: "Zapewniam was, że was nie znam".
                Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.
                Ewangelia wg Św. Mateusza 25 , 1-13"


                Widać, że pisał to seksista (10bab na 1 faceta, dobre...) ale poza tym pasuje , Że jak nie ma się rozsądku, to się wpada co rusz w kłopoty.
              • luciva Re: Nie wiem jak to napisać, by grzecznie wyszło. 09.09.13, 13:36
                Hm, ale chyba ktoś normalnie funkcjonujący ma prawo w słowie 'zakończyło się" rozumieć rozwód? Koniec małżeństwa to koniec i kropka.
                Trzeba się doszukiwać kłamstw i oszustw? Spotkałam się parę razy z panem, który wszędzie węszyl oszustwo, że go okłamuję, że coś tam....nie wyrobiłam...nie da się.......

                Inna rzecz - poznałam kiedyś na portalu gościa, który miał napisane "w separacji". Najechałam na niego strasznie, że oszukuje, że wiadomo, jak to z tym separacjami jest, że zamiast szukac kochanek niech zajmie się zoną, itd. I wiecie co - okazało się, że serio nie był z żoną od trzech lat, totalny rozłam, osobno mieszkali, ona już miała kolejnego partnera. Nie chciało mu się zaczynać tego wszystkiego. Potem się rozwiódł.
                • malgolkab Re: Nie wiem jak to napisać, by grzecznie wyszło. 09.09.13, 13:46
                  Przecież napisała Kalpa Dla jasności
                  Pana pytałam od razu czy jest wolny i rozwiedziony zanim zaczęliśmy się spotykać
                  Potwierdzał kilka razy, że jest wolny i po rozwodzie.

                  Po co dalej ciągnąć temat?
    • karolivia Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 09:47
      o cholera.... po 2 latach???????? WTF z tym światem?
      Można z tego wyciągnąć wniosek że trzeba z żonatymi się zadawać wink, bo chociaż wiadomo co jest ukryte w pudełku.
      A na poważnie to współczuję, niezły palant.
    • kobieta306306 Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 11:01
      współczuję sad
      szkoda, że świadkiem było dziecko sad
      Reakcja żony - bardzo dziwna. Dlaczego ona na Ciebie napadła w sumie bez powodu?
      Rerakcja faceta - dupek bez jaj uncertain

      Zrób badania czy on Cię czymś nie zaraził, skoro miał tyle kobiet. Chyba, że relaja była platoniczna.
      • dreemcatcher Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 11:07
        no jak bez powodu ?smile obca baba wchodzi do domu a żona ma ją kawą poczęstować ?smile
        • kobieta306306 Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 11:17
          kawą poczęstoweać to nie, ale choć uprzejmie spytać o co chodzi , a nie od razu z mordą wylatywać i to przy dziecku jeszcze.
      • malgolkab Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 11:17
        kobieta306306 napisała:


        > Reakcja żony - bardzo dziwna. Dlaczego ona na Ciebie napadła w sumie bez powodu
        > ?
        Nie zauważyłaś chociażby na forum, że wiele kobiet o całe zło obwinia inną kobietę, a nie własnego chłopa? No i poczuła się ważna zaznaczając, że to ona jest żoną i tu mieszka.
        > Rerakcja faceta - dupek bez jaj uncertain
        No, misiu biedny, którego złe kobiety do cudzołożenia zmuszają - to czego od niego oczekiwać
        • blue_ania37 Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 11:18
          Ja wiem, że Kalpa nie ma za bardzo się z czego śmiać.
          Ale wyobraziłam sobie tą żonę i ten miś co mieszał w garnkach i nie powiedział ani słowasmile
          Rewelacja.
          A
          • kobieta306306 Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 11:20
            gdyby trafił na mnie, to zawartość garnka miałby na głowie. No ale może właśnie dlatego ja jestem samotna, a tamta pani ma mąża, bo jest mocno tolerancyjna uncertain
            • blue_ania37 Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 11:22
              Nie mozna marnować jedzeniasmile
              I pani zona mogłaby się przyłączyć i wyszłaby bijatykasmile
              A
        • kobieta306306 Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 11:19
          wlaśnie.
          I żona teraz, zamiast pana pogonić ciężkim przedmiotem, to zawalczy o tę miłośc "bo warto" uncertain ech uncertain
          • logicman Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 12:30
            kobieta306306 napisała:

            > wlaśnie.
            > I żona teraz, zamiast pana pogonić ciężkim przedmiotem, to zawalczy o tę miłośc
            > "bo warto" uncertain ech uncertain

            Paradoksalnie - zadziwiające jak wiele jest takich kobiet.
            Uzależniona od faceta, choćby ten ją latami oszukiwał i traktował jak... (oczywiście wszystko w białych rękawiczkach, oprawione w piękne słowa - nie mówię o patologii typu przemoc fizyczna).
    • yoma Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 12:06
      Czekaj Kalpa, bo czegoś nie kumam

      > złożyłam mu niespodziewaną wizytę- w domu, w którym wraz ze znajomymi wynajmował pokój. Znałam jego przyjaciół, oni mnie.

      I co, i nagle w tym pokoju zamiast bandy przyjaciół - żona?
      • triss_merigold6 Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 12:31
        Najwyraźniej żona.

        Ciekawe czy Kalpa dociekała co kryje się pod tekstem małżeństwo uległo zakończeniu, drogi się rozeszły.
        Skoro to fefnasta taka historia, to autorka powinna uważnie obejrzeć czoło w lustrze i sprawdzić czy nie ma na nim napisu "można mnie wyrolować, łyknę wszystko".
        • tricolour U mnie też się drogi rozchodzą... 06.09.13, 13:14
          ... codziennie: żona wsiada i skręca w prawo, a ja w lewo już na pierwszym skrzyżowaniu. Może dmuchnąć jakąś naiwną na taki tekst o małżeńskich rozstajach?
          • blue_ania37 Re: U mnie też się drogi rozchodzą... 06.09.13, 13:58
            Nie przesadzaj Tri oni się spotykali dwa lata, facet jej powiedział, że małżeństwa nie ma z powodu emigracji.
            Był po jakimś związku.
            Ona przyjeżdzała do niego, a on powiedział że chciałby być bliżej w relacji.
            Za chwilę wyjdzie, ze prawdziwy rozwodnik to tylko z tego forum.
            A
            • triss_merigold6 Re: U mnie też się drogi rozchodzą... 06.09.13, 14:05
              Powiedział, powiedział... w takim razie kłamał.
              Ponieważ nie jest to pierwszy ani nawet drugi taki przypadek jaki spotka autorkę wątku, to powinna ona zastanowić się nad sobą.
              • blue_ania37 Re: U mnie też się drogi rozchodzą... 06.09.13, 14:09
                Nie, wiem ja nie miałam takiego przypadku nigdy zeby ktos mnie okłamywał w sprawie swojego stanu.
                Nie trafiałam na takich facetów nawet przed moim jeszcze małżeństwem.
                Ale nie mialabym pojęcia po czym miałabym poznać że ktoś jest w związku, moze po tym, że nie odbierał by telefonów np wieczorami? Albo nigdy by nie chciał spedzieć ze mna urlopu czy świąt?
                Nie mam pojęcia po czym się rozpoznaje.
                Ale to też chyba zależy w jaki sposób wchodzimy w relację z facetami.
                A
                • triss_merigold6 Re: U mnie też się drogi rozchodzą... 06.09.13, 14:14
                  Sprawdzasz otoczenie społeczne: ktoś gościa zna, ze szkoły/studiów/pracy/imprez/inne źródła.
                  • katja75live Re: U mnie też się drogi rozchodzą... 06.09.13, 14:23
                    No wlasnie, na emigracji nikt nikogo nie zna, a tzw. przyjaciele kryja sie nawzajem. Dlatego jeszcze raz powtarzam -Kalpa szuka w zlym miejscu i stad ciagle ''wpadki''.
                    • yoma Re: U mnie też się drogi rozchodzą... 06.09.13, 16:49
                      Naprawdę poznajecie faceta i zatrudniacie MI6?

                      [z niesmakiem]
                      • triss_merigold6 Re: U mnie też się drogi rozchodzą... 06.09.13, 16:54
                        Nigdy nie zdarzyło mi się poznać faceta znikąd, zawsze był jakiś wspólny krąg, znajomi znajomych.
              • katja75live Re: U mnie też się drogi rozchodzą... 06.09.13, 14:13
                Ja uwazam, ze nie tyle powinna sie zastanowic nas soba, ale nad tym gdzie szuka tych kolejnych kandydatow. Jak dla mnie ciagle w waskim gronie polskich emigrantow, gdzie 90 % to zajeci/ zonaci faceci z ktorych wiekszosc udaje wolnych.
                (co potwierdza sie zreszta doskonale na tym przykladzie).


                • logicman Re: U mnie też się drogi rozchodzą... 06.09.13, 14:22
                  IMHO to też wiele mówi o przekroju społecznym emigracji - zwłaszcza tej świeżej. Jakoś nie wyobrażam sobie, by normalny facet, na poziomie, odstawiał takie szopki. Ale może jestem staroświecki i ograniczony wink
                  • katja75live Re: U mnie też się drogi rozchodzą... 06.09.13, 14:25
                    Bingo logicman!
                    • blue_ania37 Re: U mnie też się drogi rozchodzą... 06.09.13, 14:28
                      Jesteś staroświecki i ograniczonysmile
                      Jak wyobrażam sobie tego misia mieszające go w garnkachsmile
                      Co on powiedział żonie?smile
                      • logicman Re: U mnie też się drogi rozchodzą... 06.09.13, 14:34
                        No dzięki Ania, teraz wszystko stało się jasne smile
                        • blue_ania37 Re: U mnie też się drogi rozchodzą... 06.09.13, 14:35
                          Ja wierzę w Twoją mądrość Maciejusmile
                          A
                      • mayenna Re: U mnie też się drogi rozchodzą... 08.09.13, 11:18
                        blue_ania37 napisała:


                        > Co on powiedział żonie?smile
                        No, jak to co?Że lata za nim taka namolna baba, a on nie wie jak ją spławić.
                • yoma Re: U mnie też się drogi rozchodzą... 06.09.13, 15:57
                  > nie tyle powinna sie zastanowic nas soba, ale nad tym gdzie szuka tych kolejnych kandydatow.

                  Czyli nad sobą.
              • sonia_30 Re: U mnie też się drogi rozchodzą... 06.09.13, 16:08
                Ueee tam kłamał.. Może wg pana wcale nie. Wyjechał zagramanicę, żona została w kraju, więc ewidentnie się ściezki życiowe rozjechały. Wg niego małżeństwo się zakończyło, wszak na odległość to nie związek wink Taka luźna interpretacja wink
                A co do 2 lat razem - pisała Kalpa, że początkowo znajomość była internetowa, rozkręcała się powoli, spotkania nie były częste, pan zatem mógł sobie opowiadać farmazony dowolne.
                • noname2002 Re: U mnie też się drogi rozchodzą... 06.09.13, 18:21
                  A co do 2 lat razem - pisała Kalpa, że początkowo znajomość była internetowa, r
                  > ozkręcała się powoli, spotkania nie były częste, pan zatem mógł sobie opowiadać
                  > farmazony dowolne.

                  Eee tam, znałam co najmniej czterech panów którzy też mogli dzwonić i spotykać się w dowolnych porach będąc w związkach małżeńskich- mieli takie zawody, które na to pozwalały.
      • jakkamien Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 12:37
        Moze zona przyjaciol powitala rownie uprzejmie, wiec uciekli...
        • yoma Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 15:55
          No tak. Wraca sobie człek po robocie do własnego wynajętego domu, a tu jakaś megiera i, jestem żoną kumpla, krzyczy... smile
          • kalpa Re: Nadal jestem w szoku... 06.09.13, 23:08
            Z Katja się zgadzam- emigracyjna rzeczywistość ułatwia krętactwo, ale z drugiej strony... trudno zakładać, że każdy kłamie, bo jest Polakiem. Nie wiem jak żona może znieść, że jej mąż leży po ciężkiej operacji w szpitalu i nikogo przy nim nie ma. Bo - nawet jeśli mieli kryzys- jakaś zwykła ludzka przyzwoitość chyba jest. Dla mnie było dla mnie szokiem to, że jego rodzina nie interesowała się jego losem, kiedy był tak poważnie chory. I szczerze mówiąc- już nie będę wnikać.
            Jest mi przykro, że dałam się wyrolować, chyba nie dlatego, że jestem głupia, ale dlatego, że zwyczajnie po ludzku ufałam facetowi, który nawet do Polski nie latał, nikt do niego nie przyjeżdżał, nikt nie dzwonił. Prawie dwa lata znajomości to jednak kawałek czasu. Poza tym pokazywał mi zdjęcia swojej poprzedniej dziewczyny i domu, w którym mieszkali.
            Pikanterii może dodać fakt, że w tym domu mieszka jego kuzyn , który mnie w końcu znał, gadał ze mną, robił kawkę jak przyjeżdżałam i generalnie okazywał wiele sympatii i serdeczności. Raz miałam okazję poznać jego brata, który miał świadomość kim jestem, bo mnie A mu przedstawił. I nikt nic nie powiedział. Poza tym, że się cieszą, że mnie spotkał, bo wreszcie zaczął się znowu uśmiechać po ciężkich przejściach. Więc sorki, ale skąd miałam się domyślić, że pan trzyma takiego asa w kieszeni?
            Więc po cholerę kryli fakt polskiego reala... nie wiem i już nie będę wnikać.
            Musiałam się wygadać, bo się wściekłam. Czuje się jak jeleń, albo łoś.
            Na szczęście wszystko mija i pewnie za jakiś czas będzie mnie to śmieszyć.
            tak czy inaczej dzięki za wysłuchanie smile


            Co do portali randkowych tu...
            • exina Re: Nadal jestem w szoku... 07.09.13, 00:57
              Ja nie wiedziałam, nie miałam pojęcia, to tak nagle.. Gdybyś miała 25 lat to bym zrozumiała, ale pewnie masz pod 40.
              Dla mnie to jest poza wszelkim wyobrazeniem. Po tym, jak mój facet pukał jakąś pannę w dniu porodu jego dziecka nie zaufam i nie zwiążę się z nikim i nie wnikam czy to moja skaza, ze wybieram patologię, czy skaza rodu męskiego. Tak czy inaczej ja i oni to dwa różne swiaty. Założę się, ze też coś podobnego przeżyłaś przy rozwodzie, ile jeszcze trzeba prób, byś pojęła, że nalezy zająć się lepiej rokującymi sprawami niż tzw miłość? Np. istniejące już dzieci czy chociazby swoje rozrywki. Ja polecam - zero problemów z żonami w kuchni czy nieżonami we własnym łózku z własnymi facetami. To są sytuacje żenujące, które można wybaczyć 25 - latkom, które nie miały dobrych rodziców. Stare baby jadą do Egiptu, jesli chcą mieć "miłość", przynajmniej na te 2 tygodnie.
              • logicman Re: Nadal jestem w szoku... 07.09.13, 08:48
                To smutne co piszesz. Życzę Ci prawdziwej, szczerej miłości (kiedyś tam może sama przyjdzie, dobrze, że nie szukasz) i obyś już tylko normalnych ludzi (nie tylko facetów) spotykała na swej drodze życia. Tego samego życzę Kalpie.
                Dobrego dnia!
              • karolivia Re: Nadal jestem w szoku... 07.09.13, 09:49
                Szkoda. Nie wiem ile masz lat, ale zakochać się to cudne uczucie, nawet po 40, czy po 50. I jasne, że się często człowiek sparzy, albo rozczaruje, ale sam czas kiedy świat nabiera barw, a ptaki wykrzykują jego/jej imię, że się tak poetycko wyrażę wink jest CUDNY, wart przeżycia i zapamiętania.
                A wybaczania też się można nauczyć, nawet łatwiej IMHO niż życia bez miłości.
                • exina Re: Nadal jestem w szoku... 14.09.13, 01:16
                  Taa, jasne, "ty i ja, serduszka dwa". Miłosc to jest niestety kwestia klas, łatwiej się jest zakochac, gdy nie ma się na głowie ryzyka, że cie zwolnią z pracy, że nie zlicytują ci chaty wziętej na kredyt, a bank słusznie nie wlicza alimentów do dochodu, bo te zwykle nie są płacone. Nie są to idealne warunki do uprawiania miłości. Niektóre laski mimo to póbują coś wyhaczyć, aby polepszyć swój byt, ale to droga donikąd - nie wyniosły z domu, jakiego faceta należy znależć, aby opłacić czynsz. Trafia sie zatem kolejny raz na alkoholika czy ukrytego zonatego, i kolejny, i kolejny. Naprawde łatwiej wziąć sie za siebie, zwłaszcza ze istniejące dzieci nie korzystają na "poszukiwaniach idealnego kandydata", a to ich dobro powinniśmy brać pod uwagę, a nie "miłość", która jest przywilejem nakarmionych.
                  • artemisia_gentileschi Exina... 24.09.13, 10:09
                    aż się tu zalogowałam po paru latach przerwy, żeby Ci pogratulować zdrowego rozsądku i normalnego myślenia, a to obecnie rzadko spotykana rzecz. Masz całkowitą racjęsmile
                    • katja75live Re: Exina... 24.09.13, 13:57
                      Przyznam szczerze, ze Twoje slowa Exina siedza mi w glowie bo mysle tak samo.
                      Brutalne, ale prawdziwe...
            • katja75live Re: Nadal jestem w szoku... 07.09.13, 09:31
              Kalpa,
              Ja nie pisalam ,ze kazdy Polak to klamca, a ze emigracja polska jest ze tak powiem ''niewysokich lotow''. Wydaje mi sie ze po prostu bardzo niska stawiasz poprzeczke swojemu przyszlemu partnerowi i stad pozniej takie 'kwiatki''. Dziwie sie troche bo sama jestes super babka, utrzymujesz siebie i swoje dzieci na emigracji bez niczyjej pomocy,( to juz jest wyczyn sam w sobie), a ogladasz sie za facetem, co ani pracy nie ma ani wlasnego lokum.
              Chyba jednak wbrew temu co piszesz po prostu nie potrafisz byc sama, i wezmiesz kazde przyslowiowe spodnie.
              Nie oceniam tego, nie krytykuje, kazdy jest po prostu inny, ale szkoda Ciebie na takich gosci.
              • jagienka_2 Re: Nadal jestem w szoku... 07.09.13, 16:45
                Katja, przesadziłaś... Kalpa nigdy nie ukrywała, że marzy o nowej miłości, ale z całą pewnością nie rzuca się na każde portki. Myślę, że nie bez znaczenia był tutaj czynnik, jaki pan biedny, chory, opuszczony...
                • katja75live Re: Nadal jestem w szoku... 08.09.13, 13:01
                  Jagienka, nie wiem czy przesadzilam, czy nie, ale czy nie uwazasz ze wiazac sie z facetem powinnismy od niego oczekiwac czegos wiecej niz milych slowek i paru milych weekendow w miesiacu (jeszcze pewnie zasponsorowanych przez nas).
                  Ja jestem teraz sama, ale nie wyobrazam sobie wiazac sie z facetem ktorego bym musiala utrzymywac, organizowac czas wolny, wspierac i jeszcze zapewniac rozrywke.
                  Moze za duzo chce, ale nie widze sensu wiazania sie z kim tylko po to aby nie byc samej, a jak widze ''jakosc'' tych kolejnych kandydatow Kalpy, to jednak mam wrazenie, ze jej po prostu bardzo trudno byc samej i dlatego godzi sie albo nie zauwaza co to za typy.
            • xciekawax Re: Nadal jestem w szoku... 10.09.13, 17:45
              Nie wiem jak żon
              > a może znieść, że jej mąż leży po ciężkiej operacji w szpitalu i nikogo przy ni
              > m nie ma. Bo - nawet jeśli mieli kryzys- jakaś zwykła ludzka przyzwoitość chyba
              > jest. Dla mnie było dla mnie szokiem to, że jego rodzina nie interesowała się
              > jego losem, kiedy był tak poważnie chory. I szczerze mówiąc- już nie będę wnika
              > ć.

              No to juz teraz wiesz czemu nikt sie nie interesowal. Po prostu pewnie nie pierwszy raz takie numery wywinol.
    • mayenna Re: Nadal jestem w szoku... 08.09.13, 10:49
      Kalpa, pytałaś czy ma rozwód? Przyciągasz pewien typ mężczyzn - okłamują Cię łatwo.Coś w tym jest i ja bym się zastanowiła,skąd to się bierze.
    • nangaparbat3 Re: Nadal jestem w szoku... 08.09.13, 19:30
      Straszna dupa z tego pana, miałabym mu za zle że nie powiedzial, ze nie ma rozwodu, i ze nie odezwal się przy połowicy. Wydaje się - hmmm... - niezbyt odwazny. Nie sądzę, żeby Cię z premedytacja oszukiwal, absolutnie. Raczej uwazal malżenstwo za zakończone, nie sformalizowal rozstania (podobnie jak inni nie formalizuja bycia razem), a żona go zaskoczyla. Tylko szkoda, ze od razu udalo jej się wziąc go pod pantofel. Coz, zycie.
      Nie miej sobie za zle, nie sluchaj za bardzo domoroslych psycholozek, nikt na tym forum nie jest mistrzynią relacji interpersonalnych ani geniuszem inteligencji emocjonalnej, to pewne. wpadki zaliczamy wszyscy, a ta o ktorej piszesz nie wydaje mi się szczegolnie gleboka. trzymaj się, sciskam z całych sil.
      • kobieta306306 Re: Nadal jestem w szoku... 08.09.13, 21:59
        nangaparbat3 napisała:
        > Nie sądzę, żeby Cię z premedytacja oszukiwal, absolutnie. Raczej uwazal malże
        > nstwo za zakończone, nie sformalizowal rozstania (podobnie jak inni nie formali
        > zuja bycia razem), a żona go zaskoczyla. Tylko szkoda, ze od razu udalo jej się
        > wziąc go pod pantofel. Coz, zycie.

        big_grin big_grin big_grin
        dobre
        no tak, pewnie był po prostu małomówny big_grin
    • ferrod Re: Nadal jestem w szoku... 08.09.13, 22:26
      Zapamiętaj sobie raz na zawsze, że faceci są prości, szczerzy i skromni. Rozwiedziony facet mówi "rozwiodłem się". Bo w kontekście budowania nowego związku jest to duży plus dla niego. Jeśli nie mówi, to znaczy że rozwodu nie ma. A chce baby więc milczy na tematy niepopularne i stawiające go w złym świetle by baby nie spłoszyć.

      > Powiedział i, że jego małżeństwo zakończyło si
      > ę z typowo emigracyjnych powodów- on wyjechał, żona została w kraju, drogi się
      > rozeszły. Potem poznał młodszą kobietę, byli razem 3 lata, ale ciężko zachorowa
      > ł, jego dziewczyna nie wytrzymała i odeszła.

      czy tu jest coś o rozwodzie?
      ani słowa.
      Tu jest mowa o żonie i o kochance.
      Ze jedna i druga w jego życiu wystąpiły.
      Jeśli facet nie wspomniał, że się rozwiódł, a Ty, wiedząc o żonie, NIE ZAPYTAŁAŚ WPROST "a masz rozwód? rozwiodłeś się? kiedy? ", to sorry.. dupa wołowa jesteś.
      Kiedyś też nie zapytałam, Mój luby "szukał kogoś na stałe, chciał ze mną spędzić życie, miał dziecko z małżeństwa a z żoną ożenił się bo wpadli ale nigdy im się nie układało, był porzucony i okradziony przez ostatnią kobietę z którą był 6 lat, zostawiony w chorobie, jest samotny, nadal się nie poddaje i wierzy w miłość". tralala
      Wszystko prawda, tylko że obecnie mieszkał z ciągle aktualną starą żoną która w chorobie go opiekowała i dzieckiem, o starszym dziecku już dorosłym zapomniał wspomnieć, miał szereg kochanek w trakcie małżęństwa, na wyjazdach exportowych i uważał to za rzecz normalną, a ta co go ostatnio wystawiła do wiatru to jakaś mężatka ciągnąca na dwa fronty.
      Gdy po czasie przeanalizowałam co on mi mówił, to faktycznie on nigdy "nie kłamał". Twierdził że jest wolny bo duchowo jak najbardziej, łóżko miał puste bo żona się do niego już nie odzywała, emocje też "do wzięcia". O rozwód nie pytałam, uważałam, że dżentelmeni sami mówią najważniejsze rezczy swoim damom, a sprawiał wrażenie cierpiącego więc chciałam by powiedział mi wtedy gdy sam zechce co go trapi, myślałam, że trapi go różnica wieku i termin oświadczyn.
      Cóż....a pana trapiło jak to zrobić, by jak najdłużej ukryć, że żonę i rodzinę ma, w papierach ""żonaty", i jak się wymiksować z tego, że mnie uwiódł mówiąc tylko o malutkim urywku swojego życia a skrzętnie przemilczał to, co by mogło spowodować że go rzucę. Jak to zrobić by przepiórka złapana w sidła nie uciekła.
      Żona wiedziała, że ma inne baby. Ale to ona była żoną z pełną wspólnotą i prawami. Choćby nie wiadomo jak bardzo duch i fiut pana czuł się wolny.
      Ja byłam wtedy naiwną panienką a nie mającą trochę przejśc za sobą rozwódką z dziećmi.
      Wydawało mi się, że panie po przejściach powinny być bardziej obeznane w realiach związkowych, grach i zdradach. Nie wiem czemu nie jesteś i ciągle tak samo naiwnie i nie dbając o siebie się zachowujesz..
      • ferrod Re: Nadal jestem w szoku... 08.09.13, 23:21
        JEszcze jedno:
        Przeglądam forum i znalazłam np takie Twoje wypowiedzi:
        forum.gazeta.pl/forum/w,24087,137801040,137801971,Re_zycie_w_klamstwach.html
        forum.gazeta.pl/forum/w,24087,144418057,144422950,Re_Jak_sie_dowiedziec_o_stan_cywilny_.html
        forum.gazeta.pl/forum/w,24087,131906761,131906761,_jestem_wolny_jestem_singlem_.html
        forum.gazeta.pl/forum/w,24087,130279819,130301735,Re_ten_drugi_raz.html
        forum.gazeta.pl/forum/w,24087,128517853,128517853,Jednak_trzeba_byc_czujnym_babeczki_kochane_.html
        I w tym całym kontekście to ju ż nie wiem co powiedzieć i dlaczego "jaz zwykle" weszłaś w ciemno w niejasną sytuację.
        • nangaparbat3 Re: Nadal jestem w szoku... 09.09.13, 00:42
          Jeśli przywolane przez ciebie wypowiedzi Kalpy mogą świadczyć o czymkolwiek, to co najwyżej o jakosci panów.
          W takich okolicznosciach przypomina mi się zawsze forowicz wierny i prawy, co to pod innym nickiem opowiadal o kolejnych kochankach. No, raz mu sie nicki pomyliły.
          Osobna kwestia to gorączkowe szukanie stalego partnera/partnerki zaraz po rozwodzie, typowe, klasyka rzec by mozna, i oczywiscie szanse potkniecia sie sa wtedy jeszcze wieksze niż zazwyczaj. Myślę, że ten problem dotyczy co najmniej połowy tu obecnych, i ze to bardzo ostrozny szacunek.
          • kalpa Re: Nadal jestem w szoku... 09.09.13, 08:31
            Dla jasności smile
            Pana pytałam od razu czy jest wolny i rozwiedziony zanim zaczęliśmy się spotykać smile
            Potwierdzał kilka razy, że jest wolny i po rozwodzie.
            Inna rzecz- można mieć rozwód z żoną, a mimo to nie mieć zakończonego małżeństwa.
            Nie wnikam już, bo dla mnie sprawa zakończona.
            Co do wikłania się w typy męskie zagubione w realiach życiowych- fakt, zadałam sobie to samo pytanie i to jest chyba najistotniejsze, bo jak coś się powtórzyło, to znaczy, że trzeba się głęboko zastanowić co powoduje takie sytuacje.
            Pozdrawiam smile
            • sonia_30 Re: Nadal jestem w szoku... 09.09.13, 11:58
              A jakie masz kryterium doboru panów? Bo nieiodparcie mi się kojarzy z produkcją taśmową. Z jednym finito we wrześniu, z kolejnym już w grudniu, ja pierdykam. A gdzie przerwa na zaczerpnięcie oddechu? 2 dzieci na pokładzie i non stop kolor nowy popapraniec?
              • nalesnik6 Re: Nadal jestem w szoku... 09.09.13, 12:08
                A ile powinna wynosić taka przerwa?

                I kto decyduje, że taka właśnie przerwa takiej długości jest najlepsza dla wszystkich innych?
                • triss_merigold6 Re: Nadal jestem w szoku... 09.09.13, 12:10
                  Tyle, żeby nie rzucać się na przypadkowych gości z netu i nie robić sobie nadziei.
                  • luciva Re: Nadal jestem w szoku... 09.09.13, 13:32
                    Hm, a to jest jakiś przepis, że przerwa miedzy panami ma trwac tyle i tyle?
                    sorry, ale bez sensu, długość przerwy ma się nijak do tego kogo się wybiera albo na kogo się trafia.
                    Ja bym bardzo chciała wiedzieć, jakie doświadczenie w tej materii mają wszyscy mądrzący się tutaj.
                    Kalpa, nie przejmuj się, nie bierz sobie do serca, że z Toba coś nie tak.
                    Niestety tego typu przypadków jest bardzo dużo, a już zwłaszcza na portalach randkowych. Ja też mam trochę doświadczenia i stwierdzam, że może 10% facetów tam będących jest ok, reszta to oszuści, albo mający jakiś problem.
                    To wszystko jest kwestią przypadku.
                    • triss_merigold6 Re: Nadal jestem w szoku... 09.09.13, 13:40
                      Drobna uwaga: skoro tych przypadków na portalach randkowych jest szczególnie dużo, to może należałoby zrezygnować z korzystania z portali randkowych i wrócić do bardziej tradycyjnych metod albo sobie odpuścić.
                    • sonia_30 Re: Nadal jestem w szoku... 09.09.13, 14:25
                      Przepis to może być na szarlotkę, a przerwa ma być po to by się zastanowić co jest nie tak, że ciągle źle trafia - zły wybór miejsca poszukiwań, kiepska selekcja kandydatów, mała spostrzegawczość, itd.
                      • mayenna Re: Nadal jestem w szoku... 09.09.13, 17:36
                        sonia_30 napisała:

                        > Przepis to może być na szarlotkę, a przerwa ma być po to by się zastanowić co j
                        > est nie tak, że ciągle źle trafia - zły wybór miejsca poszukiwań, kiepska selek
                        > cja kandydatów, mała spostrzegawczość, itd.
                        Do tego dodałabym jeszcze pytanie: co mnie w nich wszystkich przyciągnęło? Ja mam świadomość, ze wchodzę w związki z mężczyznami ,których nie obchodzę, którzy mnie nie kochają, co można zauważyć,tylko tego nie potrafię bo nie mam wzorca.
                • sonia_30 Re: Nadal jestem w szoku... 09.09.13, 13:08
                  Decyduje bezpośrednio zainteresowana.. Skoro wpada w pierdylionową znajomość z panem żonatym/zalkoholizowanym warto byłoby pewne sprawy przemyśleć.
    • jerry9 Re: Nadal jestem w szoku... 09.09.13, 12:45
      Wpadnij tam raz jeszcze. Żony może już nie być po takim numerze. Może znowu sam pomieszkuje.
      Chociaż z Twojego opisu wynika, że to pani z rozwiniętym instynktem posiadania (nie rusz to moje), więc raczej została, tylko sajgon misiowi urządziła niezły pewnie.
      • sonia_30 Re: Nadal jestem w szoku... 09.09.13, 13:10
        A nie no bez dwóch zdań.. Trzeba pomóc panu garnki pozmywać
    • logicman Re: Nadal jestem w szoku... 10.09.13, 17:18
      IMHO "Przypadek" Kalpy na wiele wspólnego z uzależnieniem od miłości. Znalazłem interesujące artykuły traktujące o tego typu sytuacjach (tzn. nie chodzi o jej przypadek, tylko to uzależnienie):

      zwierciadlo.pl/2013/psychologia/rozwoj/wyjsc-z-uzaleznienia-od-milosci

      Warto jeszcze przeczytać (to o facetach o jakich pisze tutaj wiele pań):

      zwierciadlo.pl/2012/seks/partnerstwo/niedostepny-mezczyzna
    • kamunyak Re: Nadal jestem w szoku... 09.11.13, 02:55
      no, to raczej wypadałoby zmienić nick na Klapa, i ot co....
      życie psia mać...
      uszy do góry.
      • jan7911 Re: Nadal jestem w szoku... 09.11.13, 23:33
        Klapa. Chyba że od sedesu. Jak nisko trzeba upaść żeby jeżdzić do obcego meżczyzny spać, zwłaszcza gdy mieszka on w pokoju z innymi facetam,i i do tego wozić ze sobą małe dziecko
        • kami_hope Re: Nadal jestem w szoku... 10.11.13, 00:27
          Jak nisko trzeba upasc?
          A coz to za ton? I w ogole kto Ty jestes zeby oceniac w ten sposob ludzi?

          Nie znam ani jednego Polaka, ktory mieszkalby za granica SAM! Ani jednego!!! Wynajmuja pokoj albo z innymi facetami dom na spolke.
          Sama mieszkalam w kawalerce kilka lat, gdzie w tym samym budynku chlopak wynajmowal bardzo podobne mieszkanie w czterech! Raz jest to ktos z rodziny, innym razem koledzy. Tak Polacy zwykli mieszkac. Wiec o upadku tu nie ma mowy, taki po prostu ludzie maja styl zycia, takie maja mozliwosci, chca oszczedzac, nie wiem... nie moj biznes, ale nie oceniam tego jako upadek.
          Pytam sie Ciebie-wysoko postawiony Janie - gdzie mieli sie spotykac? w knajpie, w hotelu, w lesie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka