Dodaj do ulubionych

Przed rozwodem

22.10.13, 20:04
Rozwodzę się po blisko 10 latach małżeństwa, kóre wydawało mi się jeszcze całkiem niedawno, ma swoje problemy, ale będziemy w stanie razem z nimi się zmierzyć.
Zmieniliśmy mieszkanie, oczywiście wzięliśmy kredyt, na miesiąc przed calym wydarzeniem kupiliśmy samochód, spędzaliśmy razem czas, aż pewnego letniego wieczoru okazało się, że mój mąż prowadzi podwójne życie. Z panią poznaną na portalu randkowym w internecie. Że obiecywał jej wspólne życie, twierdził, że ze mną się już dawno rozwiódł, że nasze mieszkanie, kupił razem z bratem. Było wiele innych kłamstw. Przyznał, że gdy prawda wyszła na jaw, zdał sobie sprawę, że mnie już nie kocha. Złożył pozew o rozwód. Mój świat się zawalił.
Buduję go od nowa, choć od tego wydarzenia minęły raptem 4 miesiące. Przeszłam już fazę ostrej nienawiści do męża, złości, gniewu. Nie mieszkamy już razem (notabene pani nie zdecydowała się przyjąć męża do siebie) i pewnie dlatego łatwiej mi jest zdystanować się i opanować emocje. Widzę, ile cierpienia przynoszą mi nasze spotkania i staram się je ograniczyć do minimum. Mąż jednak wikła mnie, przyjeżdża pod byle pretekstem, zaprasza do kina, na obiady i proponuje przyjaźń, pomoc (także finansową), argumentując, że zawsze będę jego żoną i będzie mnie nosił w sercu (notabene zauważyłam, że zaczął nosić moje zdjęcie w portfelu). Odmawiam, ale co jeszcze mogę zrobić w takiej sytuacji przed rozwodem?

Obserwuj wątek
    • altz Re: Przed rozwodem 22.10.13, 20:28
      dama_z_krokodylem napisała:
      > Odmawiam, ale co jeszcze mogę zrobić w takiej sytuacji przed rozwodem?

      Kamieniowanie dawno zniesiono, nie wiem, czego oczekujesz jeszcze? wink
      Mąż ma praw do własnego życia, Ty masz prawo do własnego, nikt nikogo nie zmusi, nawet przy dzieciach. Nie wiem, czego się obawiasz? Że ulegniesz w końcu? Na to możesz mieć sama wpływ, nikt inny.
      Chcesz się rozstać, zbieraj dowody i zdecydowane odmawiaj. To jest bardzo łatwe. smile
    • gyubal_wahazar Re: Przed rozwodem 22.10.13, 20:49
      > zawsze będę jego żoną i będzie mnie nosił w sercu

      Jajcarz z niego, hehe. Zrewanżuj mu się może czymś nie mniej łzawym, np :
      a) twój jasny obraz zawsze będę miała pod powiekami
      b) ócz twych błękity już na zawsze będą mi oświetlać mroczne życia mego rozterek czeluści
      c) twój profil na zawsze znajdzie miejsce w sercu mem stroskanem, acz afektem gorejącem

      PS Nie zaniedbaj też oprawy muzycznej. Niedostrzegalnie odpal w kieszeni empetróję z Mietkiem Foggiem, chórem Dana albo Hanką Ordonówną (a najlepiej wszystkimi naraz)
      • yoma Re: Przed rozwodem 23.10.13, 09:55
        I jeszcze "tylko nie składaj głowy na mem łonie, bo w ryja"? smile
      • molly_wither Re: Przed rozwodem 31.10.13, 19:01
        albo kup dwa bilety na chor Aleksandrowa!

        gyubal_wahazar napisał:


        > PS Nie zaniedbaj też oprawy muzycznej. Niedostrzegalnie odpal w kieszeni empetr
        > óję z Mietkiem Foggiem, chórem Dana albo Hanką Ordonówną (a najlepiej wszystkim
        > i naraz)
    • buba2002 Re: Przed rozwodem 22.10.13, 21:08
      A weź pogoń gada! Na zawsze w sercu? A co ze stwierdzeniem, że nie kocha? Odmieniło mu się nagle? Ja myślę, że facet jest spryciarz. Kręcił na dwa fronty i na obu poległ. To próbuje odzyskać to, co mu się może udać, czyli starą, dobrą żonę. Nawet pokocha, byle tylko był ciepły kąt, ugotowane, uprane...
      • altz Re: Przed rozwodem 22.10.13, 21:14
        buba2002 napisała:
        > To próbuje odzyskać to, co mu się może udać, czyli starą, dobrą żo
        > nę. Nawet pokocha, byle tylko był ciepły kąt, ugotowane, uprane...

        Mam taką teorię, że kobiety piszące o gotowaniu i praniu dla faceta, gaciach w szafie itp., kompletnie się do tego nie nadają i nawet nie mają takich umiejętności, którymi się szczycą. Na razie próba jest za mała, ale wyniki są obiecujące. wink
        • buba2002 Re: Przed rozwodem 22.10.13, 22:18
          W moim przypdku Twoja teoria się nie sprawdza. Zajmuję się domem i lubię to, gotuję i piekę. Nie uważam tego za poświęcenie, nie jest też szczególnie pracochłonne, bo dziecię dorosłe a chłop pracuje wyjazdowo. Altz, ja to uważam za naturalną kolej rzeczy, tylko zasugerowałam, że tamtemu panu brakło nagle domowego ciepełka i oparcia. To próbuje odzyskać stracone pozycje.
          • dama_z_krokodylem Re: Przed rozwodem 22.10.13, 22:39
            Myślę, że właśnie tak jest. Ponadto brak perspektyw na czas z kumplami, którzy mają swoje rodziny i problemy, sprawia, że w chwilach chłodu najłatwiej jest zadzwonić albo przyjechać do mnie. Tu jestem lepsza w teorii, bo w praktyce mięknę po jego kilku słowach i słowo "wyjdź" nie przechodzi mi przez gardło. Nie wiem, ile razy będę musiała się jeszcze przed nim upokorzyć, żeby to zrobić, zamiast ciągle odmawiać z pełnym uzasadnieniem.
            • amsterdamska_mgla Re: Przed rozwodem 22.10.13, 22:54
              Ale Ty nie musisz niczego uzasadniać....wystarczy mantrować wink
              "Nie, nie, nie"
              "Mam inne plany" i tak w kółko.
              Skoro ciężko jest sprawić, by wyszedł, może niech najlepiej nie wchodzi wink
              • dama_z_krokodylem Re: Przed rozwodem 22.10.13, 23:35
                Nie wiem skąd u mnie ta chęć tłumaczenia się, zamiast krótkich i jasnych komunikatów. Ale faktycznie, nic już nie muszę.. nie po krzywdzie, jaką mi wyrządził.
                • amsterdamska_mgla Re: Przed rozwodem 23.10.13, 08:43
                  Bo to jest bardzo trudne. Bo jest jeszcze wahanie, rozdarcie, smutek, bicie się z myślami. Najgorsze, że jeśli mąż, który potraktował Cię źle, teraz prosi o kontakt, to tak naprawdę jakby role się odwracały, dzieje się tak, jakbyś to Ty była "winna, niedobra, odrzucająca". A przecież tak nie jest. I to jest właśnie owa manipulacja.
                  • lampka_witoszowska Re: Przed rozwodem 23.10.13, 09:10
                    to mnie przeraża w małżeństwach - miała byc miłośc, a zamiast tego najczęsciej jest jakieś chore zazębienie, zależności emocjonalne, psychiczne, popapranie

                    przyjaciółka jak zrywa kontakt i potem chce przyjeżdżać i gadać - to odmawiamy albo wyjasniamy sytuację, pada magiczne "przepraszam" - i sprawa czysta - a w małżeństwach jakieś kluczenie, mataczenie, a co ona/on zrobi, jak ja zrobię to czy tamto... to chore

                    sprawy zawsze nalezy stawiać jasno - tak albo nie (i nie w sensie biało-czarnego widzenia, ale zwykłego zdecydowania, czego się chce)
                    • tricolour Bo miłość to nie nos... 23.10.13, 09:21
                      ... co raz wyrośnięty znika dopiero zjedzony przez grobowe robaki.

                      Miłość się buduje, miłość wynika z tysiąca drobiazgów, a które trzeba wręcz codziennie zabiegać, bo inaczej się rozpełzną.
                      • lampka_witoszowska Re: Bo miłość to nie nos... 23.10.13, 09:50
                        dokładnie tak - dlatego piszę, zamiast budowac miłośc i o nią dbać, zaczyna się wikłanie, zapętlanie i gierki
                        normalnie makabra
                  • dama_z_krokodylem Re: Przed rozwodem 23.10.13, 19:27
                    tak jestem traktowana, jako ta, która nie potrafi docenić tego, że on ma gest przyjaźni. to faktycznie wywołuje poczucie winy. wiem, że tej przyjaźni nie potrzebuję. jest mi strasznie trudno przyzwyczaić się do samotności, zmiany pewnych nawyków, porzucenia wspólnych rytułałów, ale przyjaciele tak się nie traktują..
                • jacek226315 Re: Przed rozwodem 30.11.13, 21:16
                  nie ma nic gorszego niz kobita bez godnosci
            • mayenna Re: Przed rozwodem 22.10.13, 22:55
              Zmień zamki i numer telefonu. Przeżywasz to więc szukaj sposobu, żeby się bronić. On kłamie, żeby osiągnąć cel, to na czym mu w danej chwili zależy. Nie próbuje cie przeprosić, uzyskać wybaczenia czy ratować małżeństwo tylko nadal cię trzyma przy sobie manipulując emocjami.
              • dama_z_krokodylem Re: Przed rozwodem 22.10.13, 23:32
                Trafne spostrzeżenie, dziękuję, dodało mi to odwagi do większej stanowczości.
                • pleciony.pojemnik.na.kangura Re: Przed rozwodem 04.11.13, 20:57
                  Kiepska rada. Jeśli mąż zameldowany, może przyjść z policją i zamki rozwalić. W majestacie prawa.
            • floremade Re: Przed rozwodem 04.11.13, 21:52
              no właśnie kumple mają rodziny. A jemu się nudzi . a mój niestety ma wielu samotnych kumpli i przez to brak czasu dla mnie
        • pogodoodporna Re: Przed rozwodem 01.11.13, 14:07
          altz napisał:

          > Mam taką teorię, że kobiety piszące o gotowaniu i praniu dla faceta, gaciach w
          > szafie itp., kompletnie się do tego nie nadają i nawet nie mają takich umiejętn
          > ości, którymi się szczycą.

          Duzo prawdy jest w tym co piszesz. Ja chyba nigdy tak do konca nie ogarnialam pracy zawodowej, sprzatania duzego domu, prania, gotowania i wychowywania dzieci. Napisales, ze sie "szczyca", ja nie mialam sie czym szczycic, bo zawsze wydawalo mi sie, ze inne kobiety "domowe" radza sobie o niebo lepiej ode mnie. I zawsze mialam wyrzuty sumienia, ze nie jestem taka idealna jak bym chciala. Stad byl juz tylko krok od stwierdzenia, ze rzeczywiscie robie to dla meza, ktory nawet w polowie nie mial tyle pracy do wykonania co ja.
          Teraz, po latach, sama zyuwazylam, ze ja sie do tego rzeczywiscie nie nadaje, ale tez nigdy nie umialam sprzeciwic sie narzuconej spolecznej roli idealnej matki, sprzataczki i kucharki. I do tej pory nie wiem dlaczego te role zostaly narzucone mnie, a nie mojemu mezowi. Dlaczego to on nie mogl zajac sie tym gotowaniem, praniem i tymi, jak to napisales "gaciami w szafie " ?
          Nie mam tych wszystich domowych umiejestnosci, ktore wymieniles, zgadzam sie z Toba. Ale mam inne, bardziej przydatne dla spoleczenstwa. Ale to ja je wykonywalam przez dwadziescia lat, rowniez dla mojego meza, ktory jest zdrowy, sprawny i ktory sam potrafilby je zrobic, gdyby mu sie chcialo.

          > Na razie próba jest za mała, ale wyniki są obiecując
          > e. wink

          Mozesz badac co chcesz, ale najpierw musialbys sprawdzic, czy marzeniem tych kobiet bylo rzeczywiscie pelnienie roli uslugowej, czy tez sprzedaly swoje marzenia, bo wmowiono im, ze rodzina to swietosc, ktorej trzeba poswiecic wszystko.
          • argentusa Re: Przed rozwodem 01.11.13, 19:12
            na szczescie coraz wiecej ludzi uwaza ze prace domowe wykonuje ten, kto akurat ma czas.
            Obecny odkurzał i mył podłogę a, ja obiad. a tydzien temu bylo odwrotnie.
            moi synowie sami odkurzaja i myją podłogę w swoich pokojach. Nie widze powodu dla ktorego ja mialabym to robic za nich. nawet jeśli nie mają 10 lat.
            ar.
      • luciva Re: Przed rozwodem 23.10.13, 11:14
        myślicie, że facetom az tak zależy na tym praniu i gotowaniu? że to priorytet jeśli chodzi o powroty i ustawianie własnego zycia?
        To nie zaczepka, serio pytam tonem zadumy, bo ostatnie moje obserwacje prowadzą do wniosków, że niekoniecznie.........
        • dreemcatcher Re: Przed rozwodem 24.10.13, 15:24
          niektóre tak myślą a potem płacz i lament , a facet jednak bez tego podstawiania jedzenia pod nos i uprasowanych koszul jest szczęśliwy ale z inną
        • argentusa Re: Przed rozwodem 24.10.13, 19:25
          toż ja od dawna postuluję, że w małżeństwie/związku wcale nie chodzi o to uprane/ugotowane/posprzątane itepe.
          Nigdy nie byłam specjalnie dobra w tych sprawach, wkurza mnie sprzątanie i konieczność gotowania nawet dla DZIECI (słoiczkowe były dla jasności).

          I chwalić Boga, Obecny od początku twierdził, ze ugotować i uprać to on sam sobie umie, a ja mimo wspólnego zamieszkiwania NIE uprasowałam gościowi do tej pory niczego więcej poza 2-3 t-shirtami. Bo prasować, to on sam sobie musi. Mnie wystarczą moje i dzieciowe rzeczy.

          Zaprawdę powiadam wam: w życiu dwojga ludzi chodzi zupełnie o co innego niż tzw. wikt i opierunek. Bowiem: "człowiek potrzebny/użyteczny" nie oznacza "człowiek kochany". Chociaż zdarza się, że człeka użytecznego się kocha.
          Ar.
        • mmajja Re: Przed rozwodem 29.10.13, 20:13
          Mysle ze zalezy.
          Ze to w duzej mierze wygodnictwo i chec zorganizowania sobie cieplego kata.
      • iskram Re: Przed rozwodem 13.11.13, 16:24
        Pogoń Go - zakalec nie jest dobry !
    • amsterdamska_mgla Re: Przed rozwodem 22.10.13, 22:38
      Współczuję, jestem świeżą rozwódką po małżeństwie z takim samym stażem.
      Odmawiając chronisz siebie, więc odmawiaj. To jeszcze krótko, boli, będzie bolało...ale coraz mniej. Im mniej kontaktu, tym lepiej dla Ciebie zapewne.
      Słabe te zachowania męża, wydaje mi się, że on teraz szuka wsparcia w Tobie...?
      Zadbaj o siebie i nigdzie się nie spiesz.
      Trzymaj się i powodzenia.
      • minor.revisions Re: Przed rozwodem 05.11.13, 15:53
        > Słabe te zachowania męża, wydaje mi się, że on teraz szuka wsparcia w Tobie...?

        albo chce grać w sądzie pokrzywdzonego misia, który zrozumiał swój błąd i chce naprawić stosunki, a ta zua żona nie chce, więc jest co najmnjiej tak samo winna.
    • nicol.lublin Re: Przed rozwodem 23.10.13, 09:02
      hej, jednego nie rozumiem. to mąż do ciebie przychodzi? a nie do dzieci?
      jak ma dobry humor i jest miły dla ciebie to spróbuj teraz rozegrać sprawy majątkowe. dogadajcie się zanim mąż wpadnie na jakiś genialne pomysły.
      dasz radę sama spłacac kredyt?
      ustalcie wysokość alimentów i terminy spotkań z dziećmi
      klepnijcie to u notariusza

      czy mąż chce wrócic?
      • dreemcatcher Re: Przed rozwodem 23.10.13, 09:07
        przychodzi bo z tamtą nie wyszło to wraca na stare śmieci .
      • amsterdamska_mgla Re: Przed rozwodem 23.10.13, 09:16
        Dama_z_krokodylem nie pisała chyba nic o dzieciach...
      • dama_z_krokodylem Re: Przed rozwodem 23.10.13, 19:48
        nie mamy dzieci. a preteksty do przyjścia miewa różne, coś musi zgrać z naszego wspólnego komputera, zabrać z piwnicy. mamy wspólny biznes, odkręcenie pewnych spraw nie jest takie oczywiste.
    • yoma Re: Przed rozwodem 23.10.13, 09:57
      No cóż. Najpierw palce, potem pięty, nos do góry, biust wypięty, korona ci na głowie wyrasta i traktujesz małżonka adekwatnie.
      • dama_z_krokodylem Re: Przed rozwodem 23.10.13, 19:50
        mam w komórce, aby nie zapomnieć smile
        • jan7911 Re: Przed rozwodem 24.10.13, 23:44
          Gdy małżonkowie się rozwodzą to zawsze winna leży po dwóch stronach - po stronie zony i po stronie teściowej.
        • yoma Re: Przed rozwodem 25.10.13, 16:58
          Napisz szminką na lustrze smile miło mi.
    • idoli Re: Przed rozwodem 25.10.13, 18:06
      Twój mąż chciałby mieć ciastko i zjeść ciastko. Chciałby być z tamtą, a z Tobą mieć super kontakty, bo to takie cool mieć fajne kontakty z byłą żoną, no i nie ma wyrzutów sumienia, bo wszyscy są uśmiechnięci. Robi tak tylko dla własnego dobrego samopoczucia. Ciebie nie słucha, co oznacza, że ma Cię gdzieś.
      Każ mu pozabierać absolutnie wszystkie swoje rzeczy, niech nowej lasce zaśmieca mieszkanie. Z firmą faktycznie problem ale to musicie sami rozwiązać i to szybko (rozdzielić się, zamknąć firmę, itp.)
    • dominika8 Re: Przed rozwodem 28.10.13, 12:23
      a mi się wydaje, ze on chce sobie zostawić jakąś furtkę, a Tobie robi nadzieję...Żyłam tak przez rok, naprawdę nic dobrego to nie przyniosło. Potem okazało się, ze zachowuje sie tak tylko dlatego, że tamta pani go zwodziła. Jak go odsuwała, to on sie pojawiał itp. Teraz juz wiem, że choc czasem boli, trzeba pozamykać pewne sprawy raz na zawsze, dla własnego, emocjonalnego dobra.
    • xciekawax Re: Przed rozwodem 28.10.13, 17:57
      wiem ze pewnie jeszcze masz uczucia do swojego meza, wiec jest to trudne, ale gdyby to Twoja kolezanka byla na Twoim miejscu, i jej maz sie tak zachowywal - zranil, potem biegal jak kurczak bez glowy skladajac pozwy rozwodowe (pewnie poniewaz jego kochanka sie wkurzyla na jego klamstwa wiec chcial jej 'Udowodnic" ze rozwod jest naprawde), potem widzac ze tak latwo z kwiatka na kwiatek nie przeskoczy - postanowil walic na dwa fronty i zobaczyc gdzie wygodniej.
      Przestan, to nie jest mezczyzna, to jest jakis kundel. zalosne.

      Moj ex prowadzil podwojne zycie, mi milosc wyglaszal , a swojej kochance gwiazdki z nieba obiecywal. Dopiero gdy sie wszystkiego dowiedzialam - (nie wiem czy to bylo przez to ze sie wstydzil, czy nie chcial "honoru" stracic, czy myslal ze wszystko pojdzie latwo i po jego mysli) chcial rozwodu. Z dnia na dzien zmiana taka ze mnie powalilo.
      Ale tych jego zmian jeszcze duzo bylo zanim dostalam rozwod. Mysle nawet ze gdybym chciala to pewnie i by wrocil. Pamietam jak raz przyszedl (pod pretekstem wyniesienia swoich rzeczy - a wynosil je kilka razy, zanim sie wkurzylam i sama wynioslam reszte) i chcial sie do mnie dobierac. Stracilam wtedy do niego caly szacunek - bo niby jaka to milosc do tej laski jego skoro nawet nie moze byc jej wierny. Obrzydzil mi siebie wtedy jeszcze bardziej.

      Powiem Ci szczerze: nie potrzebujesz klamcy. Nie potrzebujesz takiego faceta ktory tak Ciebie potraktowal. Za kazdym razem jak chce przyjsc - przypomnij sobie co zrobil i jaka z niego zimna zmija jest.
      I nie smuc sie - duzo nie stracilas.
      • dama_z_krokodylem Re: Przed rozwodem 28.10.13, 19:51
        jest dokładnie tak jak opisałyście swoje doświadczenia. mam coraz grubszą skórę i zwodzenie coraz mniej na mnie działa, ale nie oszukujmy się nie da się przekreślić 10 lat małżeństwa, zmienić swoje przyzwyczajenia, rytułały, które niezależnie jak było między nami, były częścią mojego życia. ten tydzień pokazał mi, że nie mogę się łudzić i nie mogę traktować jego słów poważnie, bo wcale ich nie dotrzymuje. chce zapewnić tylko komfort sobie.
        wiem że mój ex próbuje mieć na mnie haczyk jak na kochankę, zawsze odpowie mi, że przecież nic mi nie obiecywał. dlatego unikam z nim kontaktu. był na tyle bezszczelny, że w sobotę, gdy spotkaliśmy się w firmie, zaporponował mi, że przyjedzie w tygodniu do domu. musiałam wyprowadzić go z błędu, że to jest już tylko mój dom i nie życzę sobie takich odwiedzin.
        jest mi smutno, kiedy myślę, że tyle lat byliśmy razem, dwa ostatnie dawałam się okłamywać. nie mam dzieci, swoje lata na karku i poczucie, że rodzina, którą tak bardzo chciałam mieć, może pozostać tylko w sferze marzeń..
        • xciekawax Re: Przed rozwodem 28.10.13, 20:01
          Tak, jego slowom kompletnie nie wierz. Jezeli Ci to pomoze to traktuj go lekcewarzaco. Jak idiote (ktorym jest). On jest przyzwyczajony do oklamywania Ciebie, dawania ci ochlapow, do manipulowania Ciebie - i dlatego nadal probuje - ale ty wiesz juz lepiej.

          Nie boj sie. Bedzie co bedzie, ale przynajmniej nie bedziesz z klamca, manipulatorem, itd... A to duzo! Dzialaj tylko na swoja korzysc. Zbieraj dowody, badz twarda. Wykorzystaj jego szok aby zaklepac sobie szybki rozwod. zero wymiekania. Teraz jest Twoj czas.

          rozwiodlam sie 3 lata temu. plakalam tu jak bobr. Niewidzialam zycia bez tego idioty. Teraz, mysle ze to byla najlepsza decyzjia w moim zyciu. Niestety ponad 10 lat straconych, ale przynajmniej nadrabiam to teraz - cieszac sie bardziej kazdym dniem.
          • dama_z_krokodylem Re: Przed rozwodem 29.10.13, 19:36
            nie wiem, co to było, trzecie oko, kobieca intuicja a może siódmy zmysł, ale wiedziałam, że mój mąż mnie okłamuje, że jego zapewnienia, że to tylko przyjaźń nie były nic warte. przeżywałam to i trochę mnie to przygotowało na rozstanie, choć było ono dla mnie szokiem i nie podejrzewałam, że mojego męża na to było stać.
            nie mieszkamy już razem i pomimo łez, jestem spokojna - nie odczuwam manipulacji, sama stawiam granice. myślę, że długo jeszcze będę czuła smutek w sercu, ale faktycznie lepsze takie życie niż iluzja małżeństwa. najgorsze jest łudzenie się, interpretowanie słów czy zachowań, że może jeszcze wróci, zmieni zdanie. człowiekowi potrzebny jest wtedy kubeł zimnej wody i takie spojrzenie jak Wasze. że tak jak w moim przypadku nie przychodzi, aby przepraszać czy walczyć, ale sprytnie ze mną pogrywa dbając o własne dobre samopoczucie.
            najbardziej obawiam się zakończenia spraw finansowych, bo są naprawdę zawikłane.. resztę przeżyję.
    • iskram Re: Przed rozwodem 02.11.13, 20:59
      Rozejrzyj sie i zobacz jaki swiat jest piękny ,decyzje musisz podjąć sama, nie łudz zmiana meza!!!!!!!!!!!!
      • dama_z_krokodylem brak sensu życia 03.11.13, 10:53
        pogrążam się w odchłani.. każde wspomnienie ostatnich miesięcy jest jak nóż w serce, ale życie samej, po tylu zmianach nie ma sensu.. nie mam potrzeby realizacji się w nowych zainteresowaniach, pocieszania się wizytami u fryzjera.. tak, chciałam prać pieluchy, gotować obiady.. nie wyszło.. nie mam rodziny, życie dla samej siebie jest męczące.. nie mam pomysłu, co ze sobą zrobić.. czy ktoś też tak miał? jak sobie z tym poradził?
        • piq z mojego doświadczenia życiowego wynika,... 03.11.13, 13:43
          ...że wszystko, co mnie spotkało złego, obróciło się na moją korzyść. Trzeba było tylko trochę nad sobą popracować. Żeby człowiek mógł się zbudować w nowej, lepszej i szczęśliwszej wersji, musi najpierw rozpaść się w nicość to, czym był wcześniej. Rozpad bardzo boli, budowanie od nowa trwa czasem długo, ale nagroda jest tego warta. Wiem, co mówię.

          W gruncie rzeczy o tym jest chrześcijaństwo (i wiele innych religii): o śmierci i zmartwychwstaniu, a właściwie nawet czasem o kolejnych śmierciach i zmartwychwstaniach. Czytaj, dowiaduj się, im więcej wiesz o swoim bólu i o sobie, tym lepiej dla ciebie. NIe jesteś pierwszą w tej sytuacji ani ostatnią. Ludzie z tego wychodzili albo zrujnowani, albo wzmocnieni i odbudowani. Masz dzisiaj wszystko we własnych rękach: traktuj to jako szansę i wykorzystaj to. Jeśli jesteś po 10 latach małżeństwa, to przypuszczalnie jesteś w kwiecie kobiecości, w wieku nisłychanie atrakcyjnym. Zadbaj o siebie. Znajdź sobie zajęcia, wejdź między innych ludzi. Rób to, na co dotychszas miałaś za mało czasu. Moim zdaniem (jestem mężczyzną, więc niekoniecznie u ciebie to zadziała, u mnie zadziałało) romansuj sobie - ale niezobowiązująco. Nie wiąż się z nikim, dopóki się nie zbudujesz od nowa. To pozwoli ci odbudować poczucie atrakcyjności.

          I dwie podstawowe rzeczy: nie wiąż się z mężczyznami podobnymi do twojego męża (ludzie często robią ten błąd, próbując zrobić "poprawkę" poprzedniego życia) i powoli pozbywaj się nieufności, braku zaufania. Zbudujesz sobie nowe, lepsze życie z kim innym. Podstawowa rzecz: niech twój następny o ciebie zabiega, niech cię zdobędzie. To podstawa późniejszego dobrego związku.

          Spróbuj się więcej dowiadywać o sobie, o cierpieniu, spróbuj się uspokoić. Zasięgnij porady jakiegoś mądrego psychologa. Mężula się pozbądź raz na zawsze, powiedz, żeby się nie zbliżał. Jeśli się nie zastosuje, poproś o poradę adwokata. Masz prawo do prywatności, on sam zerwał z tobą więź. Sądzę zresztą, że myśl o tym, iż możesz przestać być od niego uzależniona, jest dla niego nieznośna. To typowy dupek, chciałby, żebyś go błagała na kolanach, by wrócił, więc tobą próbuje manipulować.

          Życzę ci wszystkiego coraz lepszego. Jeśli odrobisz przy sobie lekcje, nagroda będzie wielka. W istocie wszystko dopiero teraz będzie przed tobą. Za jakiś czas z okresu "małżeństwa" nie będziesz nic pamiętać, a właściwie będzie to coś jakby przeczytane o kim innym. Bo - da Bóg - będziesz już kim innym.
          • piq PS. jeśli masz... 03.11.13, 13:54
            ...babcię czy dziadka, rozmawiaj z nimi na ten temat. Z nimi jest najłatwiej w takich sytuacjach się porozumieć i oni najczęściej wykazują empatię. Jeśli nie masz - spróbuj rozmawiać z rodzicami.

            Nie piszesz nic o przyjaciołach. Nie masz żadnych? Jeśli nie masz przyjaciół, to znaczy że żyłaś w związku z psychopatą, który odciął cię od ludzi. Jeśli masz, to przebywaj z nimi, chodź na wycieczki, pij piwo, cokolwiek. Porozmawiaj, ale ich nie zadręczaj.

            Przede wszystkim zachowaj godność. Myśl o sobie z szacunkiem. Patrz jak ludzie cię odbierają i wyciągaj wnioski. Często w oczach ludzi człowiek jest znacznie lepszy niż we własnych. Jeśli to dostrzeżesz, myśl o sobie tak, jak oni o tobie myślą. Jeśli nie - popraw siebie, ale nie trać do siebie szacunku. Twoje życie zaczyna się - mam nadzieję - od nowa.
            • spelnilam Re: PS. jeśli masz... 03.11.13, 20:20
              jestes mezczyzna , wiec tym bardziej wiesz o czym piszesz , masz racje to dupek ,ale my kobiety najczesciej myslimy sercem i jak juz pokochamy to...... no wlasnie i tu lezy problem ,mnie wychodzenie z takiego chorego ukladu zajelo prawie 4,5 roku .A przeciez juz duzo wczesniej widzialam ze cos jest na rzeczy , tylko ze na moje pytania czy nawet prosbe zebysmy na temat tego co sie dzieje porozmawiali z kims ,kto bylby neutralny ,slyszalam ze jak zwykle cos wymyslam i nie mam powodu do takich zachowan , i nagle z dnia na dzien dowiedzialam sie ze on juz nie potrafi wytrzymac tego co ja wyprawiam , ze ma dosc moich klamstw , zdrad ,i wszystkiego co z tym zwiazane , ze na nasze dziecko bedzie placil .................jesli zajdzie taka potrzeba !!!!!! ze , ze, ze,...... czulam sie jak zbity pies , szukalam winy w sobie ,zastanawialam sie co takiego zrobialm , byl dla mnie wszystkim ,calym swiatem ,przez ponad 10 lat naszego zycia powoli odsunal mnie od znajomych , przyjaciol ,nawet rodziny ...teoretycznie moglam wychodzic ,spotykac sie ale jesli o okreslonej porze nie bylam w domu a dzwonil na tel stacjonarny ,to mialam cala noc przeplakana ,tylko czy te 10 lat to bylo naprawde nasze zycie??? mieszkalismy w roznych krajach bo ciagle slyszalam ze on chce wrocic tu do Polski tylko musi jeszcze troszke popracowac , zarobic na nasz dom ,ja mialm siedziec w domu i wychowywac dziecko ,kiedys powiedzial ze chcialby abym spelniala swoje marzenia ...nieopatrznie wzielam sobie te slowa do serca i znalazlam kurs o jakim od dziecka marzylam , nie mialam czasu powiedziec mu o tym , musialam zdecydowac sie juz teraz natychmaist ,wiec dopiero wieczorem z radoscia poinformowalam go o moim szczesciu , i okazalo sie ze to szczescie jest wylacznie moje jest inna . podobno to wszystko spowodowalo ze stracil do mnie zaufanie i po prostu zostawil jak sie duzo pozniej okazalo dla duzo mlodszej kobiety , i jak sie okazalo spotykali sie juz ponad rok , szybko sprowadzil ja do naszego mieszkania w niemczech , a ja ciagle glupia wierzylam ze mnie dalej kocha tylko sie po prostu zagubil , przeciez mamy dziecko , mielismy takie piekne plany.... odpychalam zycie , czekalam na powrot , wpadalam powoli w deprsje , zaniedbalam moj wymarzony bisnes , popadlam w dlugi , blagalam go o to zeby mi poszukal pracy w niemczech bo juz nie daje rady zyc z takimi dlugami ,mowilam ze nie mam na chleb , i nic ..w tym czasie kupowal nowej kobiecie drogie ciuchy ale nasze dziecko chodzilo w dziurawych butach ,minelo wiele czasu , po kolejnej rozmowie cos we mnie peklo , wreszcie wyszlam do ludzi , na poczatku zmuszalam sie do tego pozniej juz latwiej , znalazlam prace opiekunki za granica , zaczelam wychodzic z dlugow , rok temu poznalam pewnego pana , i wlasnie teraz ....pojawil sie on smile jeszcze jakis czas temu bylabym szczesliwa ale teraz ... mimo ze dalej niestety siedzi w moim sercu , to juz go nie chce , teraz jest chory ,ma straszliwe dlugi mloda kobieta zabrala mu wszystko co sie dalo , nawet dom ,ktory kupil za pozyczone pieniadze ,zostal w skarpetkach , i przypomnial sobie o mnie ,przyznal ze zle postapil ize chcialby zee mna byc ale pierwsze pytanie bylo czy wyszlam z dlugow ,drugie czy sprzedalam dzialke ktora dawno temu razem kupilismy ,potem uslyszalam jak bardzo cierpi z powodu tej mlodej kobiety i jakie ma wyrzuty sumienia w zwiazku z tym ze ja zostawil ( czy na pewno on???) jednak nie uslyszalam nic w rodzaju przepraszam ze tak z wami( ze mna i nasza corka ) postapilem.... ciekawe prawda ???? mimo ze zostanie w moim sercu na zawsze to nie chce z nim byc ,jest ktos inny ,ktos dla kogo jestesmy wazne , i choc nie kocham go tak jak exa ,to jednak moje uczucie i tak jest duzo lepsze , dojrzalsze , mam do niego zaufanie , czuje sie bezpiecznie a jego cale postepowanie utwierdza mnie ze warto ( mimo to jest to zaufanie ograniczone )mysle ze z czasem Ty tez nabierzesz dystansu , a nastepny zwiazek bedzie duzo lepszy , chocby dlatego ze po drodze nie zgubisz siebie ....czego Ci z calego serca zycze
              • jacek226315 Re: PS. jeśli masz... 06.12.13, 21:31
                popatrz,popatrz kobiety mysla sercem,a ja i nie tylko myslalem,iz czym innym
          • dama_z_krokodylem Re: z mojego doświadczenia życiowego wynika,... 03.11.13, 20:26
            piqu tak właśnie jest, dziękuję ci za te słowa. rozpadam się w nicość. dlatego nie piszę o przyjaciołach i rodzinie, którzy są ze mną. bo sama muszę przejść przez to cierpienie, ból, myśli o sobie, swoich błędach.. i sama z nich wyciągnąć wnioski, naukę na przyszłość i włączyć je w nową siebie. wsparcie jest istotne, ale to jest jednak rodzaj bardzo indywidualnego przeżycia.
            na razie wolność, którą zyskałam, jest dla mnie zbyt trudna. tyle atencji poświęcałam mężowi i naszej firmie, że teraz mam trudności w odnalezieniu się mając więcej wolnego czasu i pusty dom.. ale jak widać, na wszystko trzeba dać sobie czas..
        • chalsia Re: brak sensu życia 04.11.13, 12:29
          . nie mam pomysłu, co ze sobą zrobić.. czy ktoś też
          > tak miał? jak sobie z tym poradził?

          iść do psychoterapeuty, który pomoże Ci odnaleźć siebie
        • be-cacy Re: brak sensu życia 05.11.13, 01:44
          Ja miałam taka sama sytuację.Przeżyłam szok,ale przebaczyłam i po kilku latach zapomniałam o zdradzie.Przebacz i Ty.Nie zawzinaj się.Samej kobiecie jest ciężko i trudno.W towarzystwie gdzie uczestniczą małżeństwa samotna kobieta nie jest mile widziana. Takich mężów jest wielu.Polatają i wracają.
          Jeśli Twój mąż przeprasza i chce wrócić przyjmij go, a na pewno życie ułoży się szczęśliwie,czego z całego serca życzę.
          • kornelia111 Re: brak sensu życia 08.11.13, 17:21
            > Ja miałam taka sama sytuację.Przeżyłam szok,ale przebaczyłam i po kilku latach
            > zapomniałam o zdradzie.Przebacz i Ty.Nie zawzinaj się.Samej kobiecie jest ciężk
            > o i trudno.W towarzystwie gdzie uczestniczą małżeństwa samotna kobieta nie jest
            > mile widziana. Takich mężów jest wielu.Polatają i wracają.
            > Jeśli Twój mąż przeprasza i chce wrócić przyjmij go, a na pewno życie ułoży się
            > szczęśliwie,czego z całego serca życzę.

            Chyba żartujesz. On wypiął się na nią, a to ona ma dbać o dobro związku??? To chyba żart, a może jesteś tym pożal się Boże mężem? Poza tym kto powiedział, że będzie sama? Może spotka normalnego mężczyznę, a nie takiego d..pka, co to polata i wraca. A swoją drogą, powinnaś popracować nad swoim poczuciem wartości, a nie uważać, że jesteś szmatą, którą Twój facet może się wytrzeć i rzucić w kąt, a potem użyć jeszcze raz, gdy nie znajdzie nic lepszego. Życie ułoży się szcześliwie, jeśli spotka mężczynę (!!!, nie dup...ka), który zobaczy w niej wartościową osobę i partenerkę, a nie tylko zabaweczkę. Jeśli Tobie odpowiada rola zabaweczki, niech tak będzie, ale nie proponuj tego innym kobietom, które chcą być traktowane jak ludzie.
        • molly_wither Re: brak sensu życia 30.11.13, 22:14
          Zawsze mozesz mu przebaczyc i zaczac zycie od nowa. Nie pomyslalas o tym?

          dama_z_krokodylem napisała:

          > pogrążam się w odchłani.. każde wspomnienie ostatnich miesięcy jest jak nóż w s
          > erce, ale życie samej, po tylu zmianach nie ma sensu.. nie mam potrzeby realiza
          > cji się w nowych zainteresowaniach, pocieszania się wizytami u fryzjera.. tak,
          > chciałam prać pieluchy, gotować obiady.. nie wyszło.. nie mam rodziny, życie dl
          > a samej siebie jest męczące.. nie mam pomysłu, co ze sobą zrobić.. czy ktoś też
          > tak miał? jak sobie z tym poradził?
    • kasz0 Re: Przed rozwodem 03.11.13, 19:21
      dama_z_krokodylem napisała:

      > Złożył pozew o rozwód.
      ...
      > co jeszcze mogę zrobić w takiej sytuacji przed rozwodem?

      Zalezy czego chcesz. On moze jeszcze wycofac pozew. Tobie na zlosc, przykladowo.

      Jezeli sprawa posypala sie z ta druga, to moze chce pozostac w bezpiecznej przystani.

      Interesujace jest to, ze wiesz tak wiele o jego klamstwach wobec tamtej drugiej. Wydaje mi sie, ze wiele ukrywasz i nie piszesz wszystkiego na forum. Oczywiscie nie masz takiego obowiazku i rozsadnie jest odkrywac sie mniej. Tyle, ze taki sam rozsadek podsuwa ukrywanie tego co miedzy nimi obojgu. Ktos tu jest nierozsadny i dlaczego?

      Brak dzieci po 10 latach malzenstwa jest istotnym sygnalem.
      • dama_z_krokodylem Re: Przed rozwodem 03.11.13, 20:34
        zrobiłam rzecz najprostszą, spotkałam się z kochanką męża twarzą w twarz. żałuję, że spotkałam się z nią tylko raz, może udałoby mi się wyjaśnić więcej kłamstw, wiele spraw zaczęło tworzyć logiczną całość. Szczegóły nie grają tu roli.

        Tyle, ze tak i sam rozsadek podsuwa ukrywanie tego co miedzy nimi obojgu. Ktos tu jest nierozsadny i dlaczego? - nie rozumiem, co masz na myśli..
        • grzeg27 Re: Przed rozwodem 03.11.13, 20:55
          i co dalej.....
          zamiast sądów powinny być najpierw konsultacje psychologiczne...
          Wszyscy wypowiadacie się na różne tematy jak tutaj przez pryzmat swoich uświadomionych i nieuświadomionych fałszywych przekonań ... które w relacjach miedzy innymi ludźmi są po prostu inne....
        • kasz0 Re: Przed rozwodem 03.11.13, 22:20
          dama_z_krokodylem napisała:

          > spotkałam się z kochanką męża twarzą w twarz.

          To wiele wyjasnia. Poza tym skad mialas jej adres.

          > nie rozumiem, co masz na myśli.

          Wynika z powyzszego, ze Twoj maz byl slabym konspiratorem. Albo, ze cos nie tak bylo z Waszym malzenstwem. Nie zalezalo mu na konspiracji bo nie zalezalo mu na malzenstwie. Co Was wiazalo? Tym samym autobusem dojezdzaliscie do miejsc pracy?
    • agis1984 Re: Przed rozwodem 04.11.13, 17:49
      Jestem w podobnej sytuacji. Nie wiem co zrobić, jakis czas temu dowiedziałam się takze, że maz mnie zdradzal, zostawił mnie dla innej. Pogubilam sie strasznie. Nie wiem co robic, co powiedziec dzieciom, ktore ciagle pytaja gdzie jest tata i czemu mama placze?
      • dama_z_krokodylem Re: Przed rozwodem 04.11.13, 18:34
        nie mam co prawda dzieci, ale w książe K. Jabłońskiego "Rozwód - jak go przeżyć" jest duża część poświęcona tym tematom
      • floremade Re: Przed rozwodem 04.11.13, 22:02
        Twój mąż uciekł jak tchórz i nawet nie miał na tyle honoru by powiedzieć o tym dzieciom?
        Co za @#&$
    • mulka Ale Ty chcesz rozwodu czy nie?! 05.11.13, 17:29
      TAK czy NIE?
      To jest fundamentalne pytanie, na które musisz dac sobie jednoznaczną odpowiedź.
      I żadnych tam: TAK, ale....
      Albo tak albo nie, albo wte albo wewte.

      Bo ja mam wrażenie, że Ty jednak nie chcesz tego rozwodu, to znaczy niby chcesz, ale jakoś tak nie za bardzo, a najlepiej żeby wszystko wróciło tak jak dawniej było, a to co teraz się dzieje okazało się tylko złym snem, to Ci się marzy.

      • xciekawax Re: Ale Ty chcesz rozwodu czy nie?! 05.11.13, 19:05
        > Bo ja mam wrażenie, że Ty jednak nie chcesz tego rozwodu, to znaczy niby chcesz
        > , ale jakoś tak nie za bardzo, a najlepiej żeby wszystko wróciło tak jak dawnie
        > j było, a to co teraz się dzieje okazało się tylko złym snem, to Ci się marzy

        chyba kazdej tak sie marzy gdy nagle odkryje ze jej maz nie jest tym kim udawal ze jest, prawda?

        Juz nie wymagaj aby kobieta miala wszystko poukladane jak i co jak jakas psychopatka bez uczuc.
        Na razie oczywiste jest ze jest szok, bol, i emocjonalny kolowrotek.
    • realmadryt44 Re: Przed rozwodem 08.11.13, 16:02
      piq napisał:

      Nie piszesz nic o przyjaciołach. Nie masz żadnych? Jeśli nie masz przyjaciół, to znaczy że żyłaś w związku z psychopatą, który odciął cię od ludzi. Jeśli masz, to przebywaj z nimi, chodź na wycieczki, pij piwo, cokolwiek. Porozmawiaj, ale ich nie zadręczaj.

      o tym samym pomyślałem.
      • kami_hope Re: Przed rozwodem 15.11.13, 00:04

        > piq napisał:
        >
        > Nie piszesz nic o przyjaciołach. Nie masz żadnych? Jeśli nie masz przyjaciół, t
        > o znaczy że żyłaś w związku z psychopatą, który odciął cię od ludzi.

        Haha... no na prawde rozsmieszylo mnie to. No nawet nie wiem jak to skomentowac...

        Powiem tak: Twoje metody diagnostyczne sa bledne, a co za tym idzie, wnioski i diagnoza rowniez.
        A to ze pani powinna prowadzic aktywne zycie, to sie zgodze. smile
    • falowod Re: Przed rozwodem 10.11.13, 19:14
      Czytam tewypociny sfrustrowanych kobitek co to wciaz mysla w kategoriach drobnomieszczanskich ze jak maja meza to pogrob.Niewolnik .A do tanga trzeba dwojga!.Jak skoczyl w bok widac mu czegos brakowalao w waszym zwiazku.Trzeba sie zastanowic i poszukac czego brakowalo.Moze szczerze porozmawiac?. Zanim dostaniecie rozwod sedzia zapyta czy strony podtrzymuja pozew i co bedzie jesli on powie NIE! ???.Mysle ze polec mu seoaracje na 3-6 miesiecy i przemysl na zimno swoja sytuacje.Czy chcesz sie z nim rozstac ,czy jestes gotowa mu wybaczyc,czy poziom twoich negatywnych emocji jest tak wysoki ze chcesz go wyprzec z zycia! Bo jesli tak to szukaj szczesia od nowa.Na jednym facecie swiat sie nie konczy.Trzeba szukac a nie lapac co sie nawinie smile a potem rozpaczac ze partner ucieka do innej.
      • lech1966 Re: Przed rozwodem 14.11.13, 23:52
        Zawsze na poczatku jest fajne,,miło,,czule,,a po jakimś czasie buduje sie w zwiazku pewien mur. Gdy dochodzi do nieporozumien, a pozniej do zgody,,to jakis fragmencik tego zostaje w sercu. Poziom i ilość tych fragmencików okresla, poziom nienawisci do partnera. Zawsze winne są obie strony, a pisanie ze to "On" mnie zostawił,,to "ON" jest winien nie ma sensu. Popatrzcie na siebie. na wasze postepowanie. Pomyslcie o tym co same piszecie. "Jemu" nie wybacze,,,szukaj innego faceta,,a czym innym jest ten "inny" facet - z odzysku???? A realia?? Oczywiscie wszystkie znajdziecie kawalerów,,wdowców - bo tylko oni są godni waszego zaufania. Wina lezy w niedopasowaniu partnerów. Jesli jestes domatorką,,szukaj domatora,,jesli imprezantką,,,szukaj imprezanta, zebyscie mogli oboje ,,,,,,albo imprezowac,,,albo siedziec w domu i podsycac domowe ognisko.
    • falowod Re: Przed rozwodem 15.11.13, 10:34
      A tak na marginesie to zastanawiam sie czy nie nalezaloby szczerze z nim porozmawiac zanim podejmiesz decyzje o rozwodzie.Pamietaj ze w nowy zwiazek
      "wprowadzasz" swojego meza czy chcesz czy nie.10 lat to duzo,czlowiek chce czy nie osobowosc partnera wdrukowuje sie w nas.Lacznie z sekse a moze przede wszystkim.Trudno to tak z nia na dzien wyrzucic z naszej psychiki.Tragedia jak nowy partner okaze sie gorszym kochankiem,lub czlowiekiem.Zawsze bedziemy porownywac i wtedy bedziemy sie zastanawiac nad swoim wyborem.Kazde malzenstwo ma swoje dobre i zle momenty wiec szczera rozmowa moze ci wiele wyjasni,poznac motywy dlaczego wlazl na portal randkowy? dlaczego chacial romansu za wszelka cene.?dlaczego zlozyl pozew o rozwod? To sa wazne pytania i w swietle tego co on teraz robi wyglada na to ze "otrzezwial" i jest szansa na to abyscie sie dogadali pod warunkiem ze oboje zmienicie swoje postawy.Kompromis to podstawa! Zarowno on jak i ty musiscie ustapic w jakichs sferach,waznych dla was.Dobrym wariantem byloby znow pozyc ze soba przez rok zanim podejmiesz decyzje czy chcesz byc z tym facetem czy nie.Pozew w sadzie niech sobie ,lezy.Powiesz sedziemu ze chcesz przez rok zyc w separacji zanim podejmiesz ostateczna decyzje.Prze ten rok malzonek bedzie sie musial wykazac,ty tez ! to jest dla was szansa !
      Przy podejmowaniu decyzji pamietaj o tym ze faceci sa czasem jak male dzieci.Po prostu potrzebuja atencji,doceniania czasem drobnej pozornie jego dzialanosci .Trzeba okazywac to ,wychwalac.Wteduy on czuje sie dowartosciowany i wiele wybacza malzoncesmile bo ma poczucie ze jest najwazniejszy.Moze tego mu zabraklo? Za bardzo skoncetrowalas sie na domie,dzieciach a zapomnialas ze facet zyc nie moze bez seksu,uznania i poczucia ze jest glowa rodziny czyli liderem.Przemysl to !
    • karolenka2326 Re: Przed rozwodem 08.12.13, 12:27
      Witam wszystkich...ja zlozylam pozew 28 listopada a maz dostal go 5 grudnia. Jak dlugo teraz mam czekac na termin rozprawy?
    • zafidora Re: Przed rozwodem 10.12.13, 22:58
      Dziękuję Ci Damo_z_krokodylem! Bardzo dziękuję.
      Też jestem w podobnej sytuacji. Wkrótce rozwód. Mąż mną manipuluje (i zawsze manipulował) na wszystkie strony. Też mam swoje lata (pewnie więcej niż Ty) i boję się potwornie. Ale... to już jedyna rzecz jaką mogę zrobić. Zacząć wszystko od nowa wyrzucając 7 lat wspólnego życia. I widzę wreszcie mojego męża takim jakim jest - zupełnym dupkiem, pozbawionym resztek honoru. Wciąż go kocham, ale nie ma szansy na wspólne życie.
      Skąd jesteś Damo z krokodylem? Co u Ciebie. Napisz jak sprawy się mają i jak Ty się czujesz.
      pozdrawiam
      • speedboat8 Re: Przed rozwodem 11.12.13, 00:59
        Nie masz sie czego obawiac.Zycie jako singiel ma maseplusowsmile Naprawde!.Bedziesz sie z siebie smiala i swoich obaw! jak zasmakujesz wolnosci.Ja jestem facetem i przyznam ze wcale mi sie nie spieszy do ponownego formalnego zwiazania sie .
        Napisalas wielce istotna sprawe ze po 7 latach zobaczylas w swoim mezu dopka! Alez on cale zycie takim byl,to tylko twoje kryteria sie zmienily.TY rozwijajac sie jako kobieta pod wplywem hormonow ,zmieniajacej sie biologii wyostrzylas sobie pewne kryteria a oslabilas inne.To Natura nas zmienia wewnetrznie .Ponoc co 7 lat zmieniamy calkowicie swoja osobowosc.Widac twoj facet tak ja zmienil ze ci sie przestal podobac! Nietety prawda jest taka ze rozwijamy sie w malzenstwie wspolnie! jedno oddzialuje na drugie i na odwrot.Czastke winy wiec za jego przeistoczenie sie w dupka ponosisz i ty.Dlatego tak wazne jest rozmwianie z partnerem ,na rozne tematy ale glownie o swoich emocjach i reakcjach aby on wiedzial cos ie z nami dzije .Inaczej stajemy sie obcymi sobie ludzmi!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka