12.08.04, 20:59
Nie wiem jak to było u Was, czy ten "odeszły" rodzic płacił, czy nie płacił;
dobrowolnie czy też po wyroku sądowym - wiem, że u mnie z tych alimentów
starczyło na jeden but do stroju maturalnego. Alimenty były zasądzone w
śmiesznej wysokości, ale Tatuńcio uważał, że to i tak wyrywanie pieniędzy z
jego "pustej" kieszeni. No bo przecież jakby chciał to sam płaciłby - w taki
kit to ja nie wierzyłem już mając 6 lat. Po wyroku sądowym trzeba było szybko
oddawać sprawę do komornika, zeby ściągał z poborów te grosze, bo Stary jak
miał płacić sam to miał obsuwy, a to miał wakacje, a to dzieci mu szły do
szkoły (dzieci jego żony z poprzedniego związku), a to miał remont.
Żałować własnemu dziecku kilku groszy - żenujące - czy gdy mnie płodził to
żałował również na prezerwatywy?
Obserwuj wątek
    • ada296 Re: Alimenty 13.08.04, 01:33
      z tymi prezerwatywami to niepotrzebne było....

      mój eks ma wolny zawód
      dochody mało udokumentowane
      rocznie "zarabiał" 10.000,0 zł
      więc żeby nie było obciachu przed US poatnowił,że będzie zarabiać więcej
      i alimentować "oficjalnie" 1.000,0 na dwóch facetów
      ale nieoficjalnie będzie dawać dużo więcej
      grosza nie dał "nieoficjalnie"
      gdy brał dzieci na wczasy - ucinał alimenty
      a stać tego....na wyższe alimenty
      ale od sześciu lat nie nie drgnęło
      a ja nie występuję o podwyżkę bo mam ambicję
      (pewnie powinnam ją sobie gdzieś schować)
      kiedyś nie płacił regularnie
      gdy usłyszałam: przecież masz pieniądze więc o co się pieklisz ?
      zastosowałam wredną babksą metodę
      moja skretarka zanosiła bez koperty pismo do sekretarki exa, że miał zapłacić a
      nie zapłacił
      pewnie ze wstydu zrobił stałe zlecenie w banku i pieniądze są na czas

      wkurzam się bo to nie są pieniądze dla mnie
      młodszemu za książki do czwartej podstawówki zapłaciłam 300,oo zł
      za inne duprele: zeszyty, kredki, tornister ok. 160,00 zł
      wiem -stać mnie
      ale do jasnej cholery - czemu tatuś ma takie drobiazgi dokładnie w...
      no gdzieś głęboko ?
    • spyheart Re: Alimenty 15.08.04, 20:26
      Moj ojciec placil bez zasadzenia ale kazde pieniadzie trzeba bylo wyrywac mu z
      gardla a syt materialna jego taka ze 2 posady jedna panstwowa druga wlasna
      firma
      nigdy nie placil regularnie i tyle ile sie nalezalo
      terazz jego "kieszeni" nie potrzebuje i mam nadzieje ze nigdy nie bede zmuszona
      do tego by do niego sie zwrocic o pomoc finansowa jezeli tak sie stanie bedzie
      on ostatnim na liscie.
      • f.l.y Re: Alimenty 17.09.04, 16:51
        to ja powiem z drugiej strony jak to czasami wygląda....
        daję pieniądze na syna, kiedy mieszka u swojego ojca...część czynszu, telefonu
        (internet), za tv kablową..ciepłą wodę, śmiecie...proszki do prania, kosmetyki
        no i na jedzenie...
        wg mnie "jedzenie" to pełna lodówka, dostęp do napojów, soków i słodyczy i
        obiadów codziennie /nie wymagam dwóch dań i deserów - ale coś ciepłego raz na
        dzień/ - bo na to daję w takiej wysokości, żeby starczyło...

        jak mam wymóc na ex żeby wydawał te pieniądze zgodnie z przeznaczeniem???
        lodówka jest pusta, jakas kapusta (główka), jakieś buraki, pomidory, końcówka
        margaryny i plaster sera...za to dużo piwa, keczupów, musztard itp..
        rzeczy syna nie poprane...w domu ogólny syf..tak syf...i wcale nie przesadzam..
        jeśli nie kupie sama i nie zawiozę to nie ma...obiadki też tam gotuję od czasu
        do czasu.../nie pytajcie o układy, za dużo tłumaczyć - to mieszkanie mojego
        ojca i zięciunio tam mieszka/
        ex figuruje jako bezrobotny - pracując na czarno w dwóch firmach...
        generalnie nie jest złym człowiekiem - robi dużo dla innych ludzi i sporo
        potrafi dac z siebie...
        zastanawia mnie tylko dlaczego nie widzi, co robi swojemu synowi...
        na kino nie da...na hamburgera nie da...słodycza nie kupi...bo niby oszczędny
        taki...a co z tym co ja daję????
        syn tam pomieszkuje, bo kocha, myślę, swojego ojca...ale widzę, że nie rozumie
        tej jego postawy...
        ex ze mnie każdą złotóweczkę chce ściągnąć - mówi: dałem mu na fryzjera -
        jesteś mi winna połowę powiedzmy 9 zł...
        pojadę z nim na wakacje, ale daj na benzynę....
        dodam do tego, ze ja nie biorę od niego żadnych pieniędzy - ani na 'życie'
        syna, ani na naukę ani na wakacje itp....

        po co ja to właściwie piszę....
        może po to, żeby wiadomym było - że nie wystarczy płacić czy otrzymywać
        alimenty czy jak je tam zwał....


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka