Dodaj do ulubionych

Decyzja o opiece naprzemiennej lub jej brak

10.01.14, 13:02
Pytanie do kobiet:
Kiedy rozwodziłyście się, czy Wy lub Wasi eksowie mieliście pomysł opieki naprzemiennej? Jeśli tak, jakie były argumenty za/przeciw stron? Jeśli się zdecydowaliście na takie rozwiązanie, jak to oceniacie po upływie czasu? Jeśli nie zgodziłyście się , dlaczego? Jeśli eksowie nie chcieli, dlaczego? Czy odbyła się o to walka w sądzie?

Pytanie do mężczyzn:

Kiedy rozwodziliście się, czy Wy lub Wasze eks mieliście pomysł opieki naprzemiennej? Jeśli tak, jakie były argumenty za/przeciw stron? Jeśli się zdecydowaliście na takie rozwiązanie, jak to oceniacie po upływie czasu? Jeśli eks się nie zgodziły, dlaczego? Jeśli Wy nie chcieliście, dlaczego? Czy odbyła się o to walka w sądzie?
Obserwuj wątek
    • zalosny.jestes Miałem... 10.01.14, 13:19
      Wersje na NIE jakie przedstawiała ex kolejno...
      -nie bo nie
      -nie bo matka to matka
      -nie bo chcesz MI zabrać alimenty

      Obecnie de facto funkcjonuje opieka naprzemienna nie mniej jednak pani ma wentyl bezpieczeństwa i kij bejsbolowy w przypadku, gdy zabraknie jej argumentów w postaci zapisu, że dzieci należą do niej i ja płacę alimenty. Płacę w niezmniejszonej wysokości mimo, że ponad połowę czasu dzieci są ze mną. Mają swoje pokoje, książki, znajomych, zajęcia, szkoła, wywiadówki, obiady itp.

      Ocena takiego rozwiązania? - same zalety.

      Wada dla Ex - dzieci u mnie mają centrum życiowe.

      Wada dla mnie - z moich świadczeń ex utrzymuje niepracującego kochanka, przez co dzieci kiedy znajdą się u mnie opróżniają wręcz lodówkę bo są zwyczajnie głodni. Ileż można jeść bigos z ziemniakami? Tydzień?
      • chalsia Re: Miałem... 10.01.14, 14:52
        no to czego jojczysz cały czas po różnych wątkach, że patologia?

        nic nie stoi na przeszkodzie byś prawnie usankcjonował stan faktyczny - masz przecież świadków na to, jak się sprawy mają
        • zalosny.jestes Przykro mi ale Twoje rady mają charakter czysto 10.01.14, 15:07
          teoretyczny, dlaczego? Otóż...

          Świadkowie w rodzinnych mają to do siebie, że mogą je postawić obie strony. Słowo przeciw słowu - kiepski argument.

          Plan przejęcie opieki nad dziećmi zrealizuję ale muszą obaj skończyć 13 lat i wówczas będzie szansa iż wypowiedzą się w sądzie. Pani w todze co prawda ma prawo nie wziąć pod uwagę opinii dzieci ale daje mi to CIEŃ szansy na wygraną.

          W moim wypadku pójście na noże skończy się wnioskiem o podwyżkę alimentów i utrudnieniem kontaktów.
          • chalsia nie, nie teoretyczny 10.01.14, 15:32
            zapomniałam wcześniej zapytać w jakim wieku masz dzieci, bo wiadomo, że przekroczenie bariery 13 lat zmienia sytuację

            a świadkowie różnią się siłą "przebicia" np. lepszym świadkiem co do sytuacji dzieci w czasie rozwodu będzie opiekunka w porównaniu do babci
            skoro centrum życia Twoich dzieci jest Twój dom i sie udzielasz rodzicielsko, to zapewne masz szansę na świadków lepszych niż np. bratowa czy koleżanka (np. lekarz, nauczyciel, rodzic kolegi, sąsiad, itp)

            ponadto poziom wydatków obu stron da się udokumentować
            • zalosny.jestes Dokumentowanie w sądzie wg moich doswiadczeń 10.01.14, 15:42
              wygląda tak:

              Ile pani wydaje na jedzenie?
              Noooo nie wiem dokładnie...
              Ale musi się pani określić....
              Nooo tysiąc...
              Pani zaprotokołuje...
              Ile pani wydaje na ubrania?
              Noooo nie wiem dokładnie....
              Ale proszę podać mniej więcej...
              Noooo tysiąc....
              Pani zaprotokołuje.

              Ja miałem trzy segregatory faktur, paragonów, ocen ze szkoły, opinii nauczycieli, recepty, wyniki badań i co z tego? Gucio...adwokat eks przed trzy sprawy kwestionował każdy kwit...powódka nie pamięta, żeby pan był w Nałęczowie na basenie z dziećmi w tym dniu. Może pan to jakoś jeszcze uprawdopodobnić? Taki cyrk trwa....

              Tak się tworzy dowody w kartoflanym sądzie rodzinnym. Sprawę o podwyżkę wygrałem co prawda bo jak można nazwać podniesienie świadczenia o 50 złotych ale...

              koszty adwokata pokryłem ja
              koszty sprawy pokryłem ja
              kilka ryz papieru, kilkadziesiąt godzin na przygotowanie się

              co zrobiła pani?

              Wyjęła kartkę i napisała...usprawiedliwione potrzeby dzieci TO

              A już maksymalnym qrestwem i hipokryzją jest sformułowanie, że to mój Syn pozywa mnie a działa w jego imieniu matka. Taki zapis jest celowy - ma wywołać w facecie poczucie winy w myśl zasady - żałujesz dziecku?

              PATOLOGIA
              • chalsia Re: Dokumentowanie w sądzie wg moich doswiadczeń 10.01.14, 16:25
                > A już maksymalnym qrestwem i hipokryzją jest sformułowanie, że to mój Syn pozyw
                > a mnie a działa w jego imieniu matka. Taki zapis jest celowy - ma wywołać w fac
                > ecie poczucie winy w myśl zasady - żałujesz dziecku?

                nooo, to samo mogę powiedzieć, jak ojciec pozywa dziecko o obniżenie alimentów (o 80%)

                ja rozumiem Twoje rozgoryczenie z przegranej, zwłaszcza jeśli wygładało to tak, jak opisałeś

                ale, na litość, nie przenoś tego na wszystko (system, etc) i wszystkich (tzn. wszystkie kobiety)

                w znanych mi w najdrobniejszych detalach sprawach (3) to akurat matki miały własnie taki zestaw danych i dokumentów jak Ty i były odpytywane z tychże (ze szczegółami), żeby było wiadomo, że to nie wymysł

                a ojcowie trochę tak nie bardzo do końca wiedzieli (albo kręcili) co i jak np. mój eks na jednej rozprawie potwierdził, że dziecko jest alergikiem, a na innej powiedział, że dziecko "przecież nie ma alergii" (a w aktach były zaświadczenia od alergologa)

                i jeszcze się spytam - a apelowałeś? Od tego apelacja jest by zaskarżyć wyrok, który się uznaje za krzywdzący/niesprawiedliwy.
                • zalosny.jestes Nie apelowałem z obawy, że zasądzone pieniądze 10.01.14, 16:36
                  będą wyższe. 50 złotych miesięcznie. Sąd apelacyjny nie zajmuje się badaniem powtórnym tematu tylko bada go wycinkowo. Pani w todze zobaczy 50 złotych i zmieni na sto. Toż to śmiech taka podwyżka a dalszej drogi odwołania nie ma. Poza tym Uzasadnienie wyroku jakie zażyczyła sobie powódka jest niemal peanem na moją część i pokaże to kiedyś dzieciom jak dorosną.

                  W tym konkretnym przypadku powód podwyżki był jeden. Gdyby wniosek oddalono pani musiałaby pokryć koszta mojego zastępstwa procesowego a koszt od bidy można by przerzucić na skarb państwa. Innymi słowy - mnie było na to stać.
                  Czysta patologia.
                  • blue_ania37 Re: Nie apelowałem z obawy, że zasądzone pieniądz 10.01.14, 16:50
                    To dorzucę swój zestaw pytań jaki przygotował dla mnie eks podczas rozprawy o alimenty:
                    czy to prawda, że pijana pani śpi pod płotem?7
                    jakim cudem wydaje pani na swoje wyżywienie 300 zł skoro może pani jeść bezpłatnie w pracy zupę?
                    czy musi pani wynajmować mieszkanie z dzieckiem a pokój nie wystarczy?
                    proszę udokumentować, że pani na chemię przeznacza kwotę 150 zł miesięcznie?
                    Dostałam też propozycję wynajmu mieszkania bez łazienki ale o 300 zł tańsze niż wynajmuje?
                    Czy to prawda, że ma pani kochanka?

                    Nie jest do końca tak Żałosny, że matki muszą tylko napisać usprawiedliwione potrzeby dziecka.
                    Patologię są po dwóch stronach.
                    A


                    www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E&feature=share
                    • zalosny.jestes Kto wygrał Twój proces? 10.01.14, 16:52
                      Krótkie pytanie i liczę na krótką odpowiedź....
                      • blue_ania37 Re: Kto wygrał Twój proces? 10.01.14, 16:56
                        W jakim sensie wygrał?
                        • zalosny.jestes Ugrałaś wyższe alimenty czy nie? 10.01.14, 17:52
                          B/T
                          • blue_ania37 Re: Ugrałaś wyższe alimenty czy nie? 10.01.14, 18:03
                            To napiszę ci tak po prostu.
                            Chciałam 1000 zł dobrowolnie, on chciał dawać jedynie 500 zł i żadne argumenty nie przemawiały do niego.
                            Głównym wydatkiem jest wynajmowanie mieszkania.
                            Poszedł do sądu walcząc jak lew.
                            Złożył 9 zażaleń, dwa razy byłismy wysłuchiwani w sądzie apelacyjnym.
                            Trafiałam na samych sędziów, żadna kobieta ani przy rozwodzie ani w apelacyjnym.
                            Dokumentacja była pokażna, musiałam udowodnić każdą złotówkę, wydawaną na dziecko, łącznie z przedstawianiem dokładnego wyżywienia dziecka i z pytaniami ile dziecko jada meisięcznie jogurtów?
                            Pierwsze zabezpieczenie było na 1500 a skończyliśmy na 1700.
                            Nie wiem czy to wygrana, bo ja miałam papier na wszystko rozumiesz?
                            I byłam naprawdę przepytywana przez jego adwokatów.
                            Nie czuję się wygraną.
                            Bo ja musiałam wiedzieć wszystko dokładnie i nie mam pieniędzy z alimentów na waciki.
                            A
                            • chalsia Re: Ugrałaś wyższe alimenty czy nie? 10.01.14, 18:17
                              >Chciałam 1000 zł dobrowolnie, on chciał dawać jedynie 500 zł i żadne argumenty
                              > nie przemawiały do niego.
                              > Pierwsze zabezpieczenie było na 1500 a skończyliśmy na 1700.
                              > Trafiałam na samych sędziów, żadna kobieta ani przy rozwodzie ani w apelacyjnym

                              Aniu, burzysz obraz świata Żałosnego big_grin
                              • zalosny.jestes Absolutnie nie. Chodzi mi o to, że wygrała. 10.01.14, 18:22
                                Ja mając stos papierów i de facto wychowując dzieci przegrałem. Bo jestem mężczyzną.

                                Nie rozumiem czemu Ex ma Ci wynajmować mieszkanie ale to już temat na inny wątek.
                                • chalsia Re: Absolutnie nie. Chodzi mi o to, że wygrała. 10.01.14, 18:26
                                  > Ja mając stos papierów i de facto wychowując dzieci przegrałem. Bo jestem mężcz
                                  > yzną

                                  eee, jak do tej pory twierdziłeś, że przegrałeś, bo KOBIETY są sędziami
                                  • zalosny.jestes Czepiasz się drobiazgów rozmywając meritum. 10.01.14, 18:31
                                    Uważam, że dużo większe szanse na choć cień sprawiedliwości będą wtedy gdy składy orzekające będą mieszane. Jednostkowe przykłady nic nie mówią. Mówi 96/4 - o to jest nie do obalenia.
                                • blue_ania37 Re: Absolutnie nie. Chodzi mi o to, że wygrała. 10.01.14, 18:27
                                  Eks nie ma mi wynajmować mieszkania ale pokrywać cześć przypadajaca na dziecko w połowie i tyle.
                                  Rodzic jest zobowiązany do zapewnienia dziecku dachu nad głowa a moj eksior uważał ze rozwod sie bierze przez wymianę zamków w domu i cała tajemnicasmile
                                  • zalosny.jestes Jeżeli nie był zainteresowany opieką nad dzieckiem 10.01.14, 18:33
                                    to dla mnie jest to zrozumiałe. Filozofia w kartoflanych sądach jest za to często inna. Tatuś mimo, że ma warunki powinien się wyprowadzić i oddać dom mamusi, bo ta ostatnia nie ma gdzie mieszkać.
                                    • blue_ania37 Re: Jeżeli nie był zainteresowany opieką nad dzie 10.01.14, 18:43
                                      Podaj mi jeden przykład ze kazano ojcu wyprowadzić sie z własnego domu i dać ten dom byłej żonie i dziecku ?
                                      Poważnie sie pytam
                                      • zalosny.jestes Takich przypadków jest bardzo dużo na forum ojca. 10.01.14, 18:47
                                        Facet dostaje nakaz eksmisji jako przemocowiec mimo, że przemoc istnieje tylko w głowie pani.
                                        Jest nawet facet, który mieszka nadal w swoim domu wraz z ex żoną i jej kochankiem bo sąd zabezpieczył potrzeby dzieci.
                                        • blue_ania37 Re: Takich przypadków jest bardzo dużo na forum o 10.01.14, 18:55
                                          Wiesz ja miałam męża przemocowca i uwierz mi ze to wcale nie tak wyglada.
                                          Policja nic mi nie pomagała oprocz notatek kiedy wariowal.
                                          Jak chciałam tam wejść a wymienił zamki to powiedzieli ze zamków mi nie przestrzela smile byłam wówczas oficjalna żona zameldowana z 4 letnim dzieckiem to naprawdę nie jest takie proste smile
                                          • amsterdamska_mgla Re: Takich przypadków jest bardzo dużo na forum o 10.01.14, 20:25
                                            Aniu a miałaś założoną Niebieską Kartę?
                                            • blue_ania37 Re: Takich przypadków jest bardzo dużo na forum o 10.01.14, 20:31
                                              Miałam założoną kartę.
                                              Mój temat jest już przerobiony i nie pisuję już w ogóle o tym.
                                              Ci starsi stażem znają moją historię.
                                              Ja jestem już wyleczona, ale wnerwia mnie takie mówienie, że tak łatwo wywalić przemocowca i to jeszcze nieprawdziwego z domu.
                                              Trzeba mieć naprawdę DOWODY a nie zeznania mamusi.
                                              Sam nakaz eksmisji to też bardzo długi czas.
                                              Wiem o tym, bo mój mąż chciał mnie w ten sposób pozbawić możliwości korzystania z domu.
                                              Ja już jestem w innym miejscusmile
                                              A
                                              • amsterdamska_mgla Re: Takich przypadków jest bardzo dużo na forum o 10.01.14, 20:56
                                                Ok, dzięki za odpowiedź, nie wnikam mocniej.
                                                Temat trudności znam, zajmuję się nim zawodowo. Masakra. Dlatego też ciężko mi się czyta takie bezdety.
                                                • zalosny.jestes To Ty w ogóle gdzieś pracujesz? 11.01.14, 15:48
                                                  Sądząc po zacietrzewieniu i ilości czasu jaki spędzasz na klepaniu kiepskiej jakości postów to ta praca musi być mocno po macoszemu traktowana. Twój Ex wie ile czasu tu spędzasz? Nie sądzisz, że bardziej lotny skład sędziowski mógłby uznać, że jesteś uzależniona od komputera?
                  • chalsia Re: Nie apelowałem z obawy, że zasądzone pieniądz 10.01.14, 16:52
                    Sąd apelacyjny nie zajmuje się badaniem po
                    > wtórnym tematu tylko bada go wycinkowo.

                    wycinkowo - bo zajmuje się tym, co strona uważa za źle załatwione w I instancji
                    co nie znaczy, że nie bada tematu powtórnie

                    ponadto pani w todze NIE MOŻE w sądzie apelacyjnym zmienić z 50 na 100, jeśli 50 było kwotą o jaką w I instancji wnosiła eks - kłania się u Ciebie nieznajomość prawa i/lub brak papugi
                    • zalosny.jestes Tu nie będę się spierał bo prawnikiem nie jestem 10.01.14, 16:53
                      uznałem, 50 złotych przy wnioskowanych 2000 złotych jest śmiechem na sali.
              • argentusa Re: Dokumentowanie w sądzie wg moich doswiadczeń 11.01.14, 17:27
                > A już maksymalnym qrestwem i hipokryzją jest sformułowanie, że to mój Syn pozyw
                > a mnie a działa w jego imieniu matka. Taki zapis jest celowy - ma wywołać w fac
                > ecie poczucie winy w myśl zasady - żałujesz dziecku?
                Masz problem z głową. Ogromny problem.
                Jakos nie miałam takiego poczucia winy jak eksio w imieniu najstarszego złożył pozew o alimenty, w dodatku w wysokości przekraczającej moje wynagrodzenie z owego czasu.
                Ale:
                ja wiedziałam,ze TAK wygląda PROCEDURA i już. I wiedziałam, że to nie jest po to, bym seksio miał dobrze, tylko po to by młody miał pieniądze od obojga rodziców. Ja w ogóle nie traktuję alimentów płaconych na ręce eksia jako daniny dla eksia. To pieniadz na utrzymanie dziecia.
                No ale jak się we wszystkim chce upatrywać tej złej eksio to powód zawsze się znajdzie, nieprawdaż?
                Ar.
                • argentusa Re: Dokumentowanie w sądzie wg moich doswiadczeń 11.01.14, 17:28
                  eksio miało być wink
                  cholera, mam te skojarzenia wink wink wink
                  Ar.
                • altz Re: Dokumentowanie w sądzie wg moich doswiadczeń 11.01.14, 18:02
                  > > A już maksymalnym qrestwem i hipokryzją jest sformułowanie, że to mój Syn
                  > > pozywa mnie a działa w jego imieniu matka. Taki zapis jest celowy - ma wywołać
                  > > w facecie poczucie winy w myśl zasady - żałujesz dziecku?

                  argentusa napisała:
                  > Masz problem z głową. Ogromny problem.
                  > Jakos nie miałam takiego poczucia winy jak eksio w imieniu najstarszego złożył
                  > pozew o alimenty

                  Ja to też bardzo źle odbieram i u mnie akurat nie chodzi o poczucie winy, bo wiem, jak pieniądze są wydawane nawet bez zaglądania do portfela, w końcu parę ładnych lat razem mieszkaliśmy, też się zajmowałem opłatami i prowadzeniem domu.
                  Chodziło ustawodawcy o upokorzenie rodzica, przecież nawet dziecko występuje przeciwko niemu i o taką psychiczną blokadę, że jeśli chce się coś zmienić, to trzeba mentalnie dziecko ciągać po sądach.
                  Wystarczyłoby, żeby opiekun występował z własnym powództwem z tytułu opieki nad małoletnim albo wymyślić jakąś inną formę, wbrew pozorom słowa są bardzo ważne i definiują zachowania ludzi. Jakoś sobie nie wyobrażam jakichkolwiek kontaktów w przyszłości, gdyby dziecko wystąpiło przeciwko mnie w sądzie. Dlatego starałem się załatwić sprawę polubownie, bo trochę znam siebie. Na razie mi się to udało.
                  • chalsia Re: Dokumentowanie w sądzie wg moich doswiadczeń 11.01.14, 18:56
                    > Chodziło ustawodawcy o upokorzenie rodzica

                    zwłaszcza temu męskiemu ciału ustawodawczemu
                    buahahahaha

                    > i definiują zachowania ludzi. Jakoś sobie nie wyobrażam jakichkolwiek kontaktó
                    > w w przyszłości, gdyby dziecko wystąpiło przeciwko mnie w sądzie.

                    czyli moje dziecko jest w takim razie zwolnione z kontaktów z ojcem, który wniósł pozew o obniżenie alimentów na nie ????????
                    buahahahaha
                    • altz Re: Dokumentowanie w sądzie wg moich doswiadczeń 11.01.14, 19:13
                      chalsia napisała:
                      > czyli moje dziecko jest w takim razie zwolnione z kontaktów z ojcem, który wnió
                      > sł pozew o obniżenie alimentów na nie ????????

                      A znajdź mi jakiś przepis, który zobowiązuje dziecko do kontaktów z rodzicem?
                      • chalsia Re: Dokumentowanie w sądzie wg moich doswiadczeń 11.01.14, 19:25
                        > A znajdź mi jakiś przepis, który zobowiązuje dziecko do kontaktów z rodzicem?

                        proszę bardzo
                        krio
                        Art.113.§1.Niezależnie od władzy rodzicielskiej rodzice oraz ich dziecko mają prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów.
                        §2.Kontakty z dzieckiem obejmują w szczególności przebywanie z dzieckiem (odwiedziny, spotkania, zabieranie dziecka poza miejsce jego stałego pobytu) i bezpośrednie porozumiewanie się, utrzymywanie korespondencji, korzystanie z innych środków porozumiewania się na odległość, w tym ze środków komunikacji elektronicznej.
                        • altz Re: Dokumentowanie w sądzie wg moich doswiadczeń 11.01.14, 19:44
                          > > A znajdź mi jakiś przepis, który zobowiązuje dziecko do kontaktów z rodzicem?

                          chalsia napisała:
                          > proszę bardzo
                          > krio
                          > Art.113.§1.Niezależnie od władzy rodzicielskiej rodzice oraz ich dziecko mają p
                          > rawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów.

                          Patrz, jakoś mi umknęło, że w tym przepisie jest również obowiązek dziecka. surprised
                          Aż zajrzałem do oryginału czy aby mnie nie oszukujesz. Jest ten wpis, faktycznie!

                          Dla mnie takie dziecko byłoby zwolnione, zresztą ja uważam, że nic na siłę, ktoś nie chce, to trudno. Ale w prawie jest inaczej.
                          • chalsia Re: Dokumentowanie w sądzie wg moich doswiadczeń 11.01.14, 20:05
                            > Aż zajrzałem do oryginału czy aby mnie nie oszukujesz. Jest ten wpis, faktyczni
                            > e!

                            uśmieszków w powyższym brak

                            wiesz co Ci powiem, przykro mi się zrobiło, bo zarzucasz mi złą wolę
                            znamy się z forum od lat i powinieneś wiedzieć, że:
                            nikt nie jest nieomylny, jak każdemu zdarzają mi się błędy i pomyłki, gdy piszę od siebie/z głowy (vide sąsiedni wątek "Rozwód sąd apelacyjny polska (nie)sprawiedliwość"), ale umiem się przyznać do błędu, przeprosić
                            nie mam żadnego interesu by kogoś z forumowiczów oszukiwać, po drugie z zasady tego nie robię
                            • altz Re: Dokumentowanie w sądzie wg moich doswiadczeń 11.01.14, 20:24
                              chalsia napisała:
                              > wiesz co Ci powiem, przykro mi się zrobiło, bo zarzucasz mi złą wolę

                              Po prostu byłem bardzo zaskoczony, bo nie zarejestrowałem tego.
                              Wolę sam zobaczyć jeszcze raz w takich sytuacjach.
                              To nie jest zakładanie złej woli. Ja teraz już chyba nikomu nie ufam na 100%, musiałbym chyba beczkę soli zjeść razem. Tak mam, wiele razy się naciąłem, są osoby, które nadal mnie przepraszają, jest im bardzo głupio, chociaż upłynęło trochę czasu. Ludzie nie są doskonali, ja też nie jestem, ale nikomu krzywdy nie zrobiłem.
            • altz Re: nie, nie teoretyczny 10.01.14, 17:01
              chalsia napisała:
              > skoro centrum życia Twoich dzieci jest Twój dom i sie udzielasz rodzicielsko, t
              > o zapewne masz szansę na świadków lepszych niż np. bratowa czy koleżanka (np. l
              > ekarz, nauczyciel, rodzic kolegi, sąsiad, itp)

              W sądzie nie jest tak prosto ojcu. Żałosny jest energicznym facetem, zostanie w sądzie odebrany jako zadymiarz, sąd nie będzie drążył sprawy i przyjmie pierwsze wrażenie jako prawdę absolutną. Ja nie mam złudzeń, odkąd poznałem wiele ciekawych wyroków i jeszcze ciekawszych uzasadnień. Sąd cokolwiek by zrobił, zawsze może powiedzieć, że to robił dla dobra dziecka.
              Jest szansa na zmianę opiekuna, znam takie przypadki, ale to są sprawy kryminalne. Nie mogę podawać przykładów, zobowiązany jestem do zachowania tajemnicy dla dobra dzieci, ktoś mógłby skojarzyć fakty, tego bym nie chciał, ale powiem tylko, że dzieci są bardzo zadowolone ze zmiany i odżyły.
              • zalosny.jestes Po moim wystąpieniu pani w todze zarządziła 10.01.14, 17:57
                wietrzenie sali bo się spociła z wrażenie próbując na siłę pomóc mojej Ex i bez rezultatu. Nie dało się wink Do szewskiej pasji za to (przyjmowanej ze stoickim spokojem - co na bank odbija się na moim zdrowiu) doprowadzają mnie pytania pomocnicze nakierowujące na odpowiedź albo teksty przerywające wywód w stylu - no już niech pan tak nie narzeka na tę żonę wink
                Jaką żonę miałem się zapytać, ale przełknąłem i to.
    • altz Re: Decyzja o opiece naprzemiennej lub jej brak 10.01.14, 17:17
      Amsterdamska, wydaje mi się, że jesteś trochę zakręcona, ale chęci masz dobre.
      Nie warto się pytać, jak to u innych było, warto porozmawiać, jak to jest u Was.
      1) Czy rodzic ma warunki na taką opiekę? Jeśli nie, to jakie ma szanse na stworzenie takich warunków?
      2) Czy rodzic lubi przebywać z dzieckiem?
      3) Czy rodzic jest systematyczny i potrafi dopilnować spraw dziecka?
      4) Czy rodzic ma siłę przebicia? Czy potrafi coś załatwić dziecku?
      5) Czy rodzic potrafi się porozumiewać z drugim rodzicem?
      itd.

      Dopiero odpowiedzeniu sobie na takie pytania, można ustalić jakąś formę opieki wspólnej.
      Osobiście uważam, że opieka wspólna jest najlepsza, ale trzeba to dopasować do możliwości każdego rodzica i wyjaśnić sobie, kto za co odpowiada. Jak w normalnej firmie. smile
      • ann.k Re: Decyzja o opiece naprzemiennej lub jej brak 10.01.14, 17:55
        Zgadzam się. Mój mąż wyprowadził się do kochanki, mieszkają w jej kawalerce. Mąz twierdzi, że mają jedno łóżko małżeńskie. Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby mój syn spał razem z nimi na tym łóżku. Nie mówiąc o tym, że mąż jest niedojrzały, nie zamierza(ł) syna zapoznać z ową panią, o jej istnieniu i fakcie, ze z jej powodu tata z nami nie mieszka, musiałam synowi powiedzieć sama (bo tata "nie potrafił mu tego powiedzieć"). Nie wyobrażam sobie w tej sytuacji opieki naprzemiennej.
        • zalosny.jestes Tu powodem jest inna kobieta... 10.01.14, 17:59
          Reszta to tłumaczenie sobie tego faktu. Odwróć sytuację. Ty się wyprowadzasz do kochanka a Twój Ex żyjąc w państwie, gdzie władzę mają mężczyźni mówi NIE! Śpisz w jednym łóżku z obcym chłopem? Afe...afe...
          • ann.k Re: Tu powodem jest inna kobieta... 10.01.14, 21:12
            zalosny.jestes napisał:

            > Reszta to tłumaczenie sobie tego faktu. Odwróć sytuację. Ty się wyprowadzasz do
            > kochanka

            A Ty byś chciał, żeby Twój syn spał w jednym łóżku z kochankiem Twojej ex małżonki?
            Co do odwrócenia sytuacji, nie mam w zwyczaju zdradzać i nie wyprowadziłabym się do kochanka.
      • amsterdamska_mgla Re: Decyzja o opiece naprzemiennej lub jej brak 10.01.14, 20:24
        altz napisał:

        > Amsterdamska, wydaje mi się, że jesteś trochę zakręcona,

        Co to znaczy?

        >ale chęci masz dobre.

        Jakie? Pisałam w innym wątku, interesuje mnie "socjologiczny" obraz tych okołorozwodowych tematów. Gdzie mam pytać, jak nie na forum rozwodowym?
        Moje osobiste sprawy klepnięte i uprawomocnione i żadne z nas na moment rozwodu (i oby nam to tak zostało przez najbliższe dwie dekady) nie ma ochoty na żadne zmiany, a już na pewno nie na omawianie takowych za pomocą aparatu prawa.

        > Nie warto się pytać, jak to u innych było, warto porozmawiać, jak to jest u Was.

        Proszę, chętnie odpowiem, co Cię interesuje?

        > Osobiście uważam, że opieka wspólna jest najlepsza, ale trzeba to dopasować do
        > możliwości każdego rodzica i wyjaśnić sobie, kto za co odpowiada. Jak w normaln
        > ej firmie. smile

        Zgadzam się. Myślę jednak, że dla ludzi, którzy rozwodzą się, czyli z założenia nie umieli porozumiewać się tak, aby utrzymać zbudowane wspólnie życie, może to być ogromnie trudne. Co oczywiście nie znaczy, że nie warto próbować.
    • rar.ely nie mialem pomysłu 14.01.14, 10:29
      Pytanie do mężczyzn:[/b]
      > Kiedy rozwodziliście się, czy Wy lub Wasze eks mieliście pomysł opieki naprzemi
      > ennej? Jeśli tak, jakie były argumenty za/przeciw stron? Jeśli się zdecydowaliś
      > cie na takie rozwiązanie, jak to oceniacie po upływie czasu? Jeśli eks się nie
      > zgodziły, dlaczego? Jeśli Wy nie chcieliście, dlaczego? Czy odbyła się o to wal
      > ka w sądzie

      opieki naprzemiennej powiem niepoprawnie politycznie ale ta opieka ktora jest w polsce tak przez niektorych mezczyzn wychwalana to zaden miod malina w kraju w ktorym mieszkalem funkcjonuje nawet mozliwosc nie placenia alimentow jezeli spelniasz warunki opieki i jej chcesz a jezeli matka sie opiera to wtedy nie placisz alimentow

      ale zajmowanie sie dzieciakiem to zadna rozkosz Ci panowie ktorzy tak do tego pra to chyba nie maja pojecia na czym to polega ja po weekendzie z 3 latkiem mialem ochote uciekac gdzie pieprz rosnie kocham go ale bylem bliski zalamania nerwowego

      opieka w tym kraju dziala dobrze i nie ma takiej mozliwosci zeby wziasc dzieciaka podrzucic do rodzicow a samemu go zabrac na lody i nie placic o nie tak dobrze to niema ale tez matka ktora odwalaj takie numery jak w polsce moglaby trafic na terapie i to z dozorem policji

      trzeba sie dzieckiem zajmowac chodzic do lekarza do przedszkola nie ma zmiluj a jak nie masz ochoty to placisz alimenty i siedzisz cicho a nie czepiasz sie kobiety i próbujesz kontrolowac jej zycie albo latasz po sadach i zbierasz kwity

      wiec dla mnie rozwiazanie ze placisz alimenty i siedzisz cicho próbujac miec poprawne kontakty z matka dziecka jest najlepszym ze zlych rozwiazan
      • gustavo.fring Re: nie mialem pomysłu 14.01.14, 10:39
        Nie martw się, po prostu nie dorosłeś do roli ojca.

        Nie każdy dorasta, trudno.
        • katja75live Re: nie mialem pomysłu 14.01.14, 13:02
          Niemniej jednak dziekujemy za szczera choc pewnie ''niepopoprawna 'politycznie odpowiedz.
          Niewielu tutaj takich smile
        • rar.ely Re: nie mialem pomysłu 14.01.14, 13:42
          gustavo.fring napisał:

          > Nie martw się, po prostu nie dorosłeś do roli ojca.
          >
          > Nie każdy dorasta, trudno.

          nie martwie sie jestem uczciwy wobec siebie i kobiety z ktora mam dziecko dzieki temu widze dziecko tak czesto jak chce bez specjalnych problemow


          • rar.ely Re: nie mialem pomysłu 14.01.14, 13:47
            rar.ely napisał:

            > gustavo.fring napisał:
            >
            > > Nie martw się, po prostu nie dorosłeś do roli ojca.
            > >
            > > Nie każdy dorasta, trudno.
            >
            > nie martwie sie jestem uczciwy wobec siebie i kobiety z ktora mam dziecko dzie
            > ki temu widze dziecko tak czesto jak chce bez specjalnych problemow
            >
            >
            powiem Ci wiecej
            a jej obecny facet nawet odbieral odemnie malego to musi byc dla Ciebie kulturowy SZOK smile
          • gustavo.fring Re: nie mialem pomysłu 14.01.14, 14:30
            Możesz też rozważyć bycie uczciwym wobec swojego dziecka, jak podrośnie.

            "Tato, a dlaczego jak mnie nie wychowywałeś i porzuciłeś w dzieciństwie?"
            "A bo wiesz, byłaś taka irytująca i męcząca, dla mnie to było zbyt wiele".

            • argentusa Re: nie mialem pomysłu 14.01.14, 14:58
              jakoś nie postrzegam rarelego ) smile ) w kategoriach nieuczciwego ojca.
              Tak, jakbyśmy tu wszyscy byli tacy cacy i wzorowi rodzice.
              Nie rozśmieszaj mnie gustavo.
              Rare zrobił to co można zrobić w tych a nie innych okolicznościach i co? I dziecko i on wyszedł na tym lepiej niż niejeden wojujący rodzic.
              Bo, przypomnę tym mniej dorosłym: my się nie poruszamy w przestrzeni życzeniowej (ma być najlepiej na świecie), my się poruszamy w określonych okolicznościach, które niekoniecznie w 100% zależą od nas.
              No, sorry, od ojca inwalidy na wózku nie mam zamiaru wymagać grania z dzieckiem w koszykówkę dla pełnosprawnych. Ale już w wariancie na wózku proszę bardzo. - to tak bardziej obrazowo.
              btw: jak piszą jako alimenciara (płacąca alim.) to jakoś żaden wojujący tata nie kontynuuje wątku ze mną. Bo się w schemat "Tych wrednych pasożytniczych eksi" nie wpisuję.
              Tak samo śmieszy mnie pouczanie ojca, który w tych, a nie innych okolicznościach zrobił to co wydaje się być najlepsze dla dziecia. No, ale to takie nie-po-linii wojujących, nieprawdaż?
              Ar.
              • argentusa Re: nie mialem pomysłu 14.01.14, 14:59
                "jak ja piszę jako alimenciara", miało być.
              • gustavo.fring Re: nie mialem pomysłu 14.01.14, 18:41
                Mi to tam rybka, za jakiś czas oceni go własne dziecko.
                • eicron Re: nie mialem pomysłu 15.01.14, 21:47
                  gustavo.fring napisał:

                  > Mi to tam rybka, za jakiś czas oceni go własne dziecko.

                  Skoro tak to może byś się powstrzymał z takimi surowymi sądami? Zwłaszcza, że są mocno dyskusyjne.

                  Dziecko go oceni nie za to, jakim ojcem był teraz gdy ma 3 lata, ale za to jakim będzie ojcem przez najbliższe 20 lat. Tego akurat ani Ty ani nawet on nie jesteście w stanie przewidzieć. Zwłaszcza że ich relacja będzie się zmieniać, chociażby ze względu na dorastanie dziecka.
                  • gustavo.fring Re: nie mialem pomysłu 15.01.14, 22:51
                    Surowym sądem jest twierdzenie, że bycie ojcem to także, a może przede wszystkim, odpowiedzialność? I mówienie komuś kto chwali się swoją nieodpowiedzialnością, ze jest nieodpowiedzialny?

                    No cóż, może. Ale mam nadzieję, że jednak nie.
                    • rar.ely a miłość ? 16.01.14, 10:18
                      gustavo.fring napisał:

                      > Surowym sądem jest twierdzenie, że bycie ojcem to także, a może przede wszystki
                      > m, odpowiedzialność? I mówienie komuś kto chwali się swoją nieodpowiedzialności
                      > ą, ze jest nieodpowiedzialny?
                      >
                      > No cóż, może. Ale mam nadzieję, że jednak nie.

                      do dziecka ? tam gdzie strach tam nie ma milosci i szacunku!

                      jezeli dzieci sie Ciebie boja jak moga sie czegokolwiek nauczyc ? jak moga sie nauczyc czegos pozytywnego i odpowiedzialnego od ojca ktory nie szanuje ich mamy ? ktory nie potrafi z nia spokojnie porozmawiac ustalic prostych rzeczy wypic wspólnie kawy bo jest wsciekly ze nie jest po jego mysli .....daj spokoj ....krolewiczu

                      czasy sie zmieniaja chcesz czy nie musimy sie zmieniac zaczac szanowac kobiety i widziec w nich ludzi równych sobie których potrzeby zdanie i poglady sa takl samo waznei dobre jak nasze od tego trzeba zaczac jezeli chce sie z kims dogadać

                      czasy PAPCIA Krolewicza co to wokol niego swiat sie kreci i z kanapy dryguje wszystkimi wokoł
                      mineły ....

                      inaczej zostaniemy jak Ty samotni zfrustrowani rozzaleni podejrzliwi ...z glupio madrymi cytatami

                    • eicron Re: nie mialem pomysłu 16.01.14, 21:36
                      gustavo.fring napisał:

                      > Surowym sądem jest twierdzenie, że bycie ojcem to także, a może przede wszystki
                      > m, odpowiedzialność? I mówienie komuś kto chwali się swoją nieodpowiedzialności
                      > ą, ze jest nieodpowiedzialny?
                      >
                      > No cóż, może. Ale mam nadzieję, że jednak nie.

                      A gdzie to niby rar.ely chwalił się, że jest nieodpowiedzialny?
      • altz Re: nie mialem pomysłu 14.01.14, 18:55
        rar.ely napisał:
        > ale zajmowanie sie dzieciakiem to zadna rozkosz Ci panowie ktorzy tak do tego p
        > ra to chyba nie maja pojecia na czym to polega ja po weekendzie z 3 latkiem mia
        > lem ochote uciekac gdzie pieprz rosnie kocham go ale bylem bliski zalamania ner
        > wowego

        Aj tam, trzeba było machnąć dwójkę, a byłoby spokojniej, gdy się z sobą potrafią bawić. Gorze z położeniem spać i zdwojonymi problemami z ząbkowaniem i zdrowotnymi wink
        Wszystko kwestia przygotowania sobie takich atrakcji dla dziecka, które Ciebie też będą cieszyć, wtedy jest OK i nie ma zmęczenia. Ja z mniejszym bywałem na rybach, w górach czy na wycieczkach rowerowych. Da się, kobiety potrafią zabrać trójkę na raz i jechać, co dziwne, same też odpoczywają.
        • argentusa Re: nie mialem pomysłu 14.01.14, 20:21
          Da się, kobiety potrafią zabrać
          > trójkę na raz i jechać, co dziwne, same też odpoczywają.
          a kto ci takich farmazonów naopowiadał? Kolejna legenda, że kobiety odpoczywają zajmując się dziećmi... Co ciekawe, mam spore grono znajomych i żadna z nich nie odpoczywa zapitalając wokół własnych dzieci. Widać z kosmosu jestem.
          No jak pragnę zdrowia, chyba włączę sobie gendera wink
          Ar.
          • altz Re: nie mialem pomysłu 14.01.14, 20:42
            argentusa napisała:
            > Kolejna legenda, że kobiety odpoczywają zajmując się dziećmi...

            To jest Twój wymysł, ja tak nie napisałem.
            Napisałem, że potrafią się zajmować dziećmi i samemu przy tym odpoczywać.
            Co nie znaczy, że wszędzie i zawsze.
          • amsterdamska_mgla Re: nie mialem pomysłu 14.01.14, 22:54
            Taaaa, wakacje z dziećmi to nieziemski odpoczynek wink
            • altz Re: nie mialem pomysłu 14.01.14, 23:09
              amsterdamska_mgla napisała:
              > Taaaa, wakacje z dziećmi to nieziemski odpoczynek wink

              Żal mi Ciebie, pewnie nie tylko mnie.
              Można mieć wakacje z dziećmi i odpoczywać. Szkoda, że tego nie zaznałaś.
              • amsterdamska_mgla Re: nie mialem pomysłu 14.01.14, 23:39
                Mnie też jest Ciebie żal, można mieć dzieci i utrzymywać z nimi relacje. Szkoda, że tego nie zaznałeś.

                Dodefiniuj wyrażenie "odpoczywanie" i opowiedz o swoich doświadczeniach z dziećmi i odpoczynkiem - ilość takich wyjazdów, staż w latach etc., może mnie przekonasz.

                Uwielbiam rozmawiać z teoretykami o praktyce. tongue_out
                • altz Re: nie mialem pomysłu 15.01.14, 06:18
                  amsterdamska_mgla napisała:
                  > Mnie też jest Ciebie żal, można mieć dzieci i utrzymywać z nimi relacje.
                  Takie relacje, jak Twoje, są niewiele warte, bo nie lubisz z dziećmi przebywać.
                  Dlatego Cię męczą.

                  > Dodefiniuj wyrażenie "odpoczywanie" i opowiedz o swoich doświadczeniach z dzieć
                  > mi i odpoczynkiem - ilość takich wyjazdów, staż w latach etc., może mnie przeko
                  > nasz.
                  Nie zamierzam przekonywać i pisać za dużo na publicznym forum.
                  Powiem tylko, że dla mnie pobyt gdzieś dalej z małym dzieckiem kontaktującym, tak od dwóch lat, i nawet aktywny wypoczynek nie był problemem, dopiero mam problem z nastolatkami, zmanierowanymi i z głupimi pomysłami i przy nich mam problem z odpoczynkiem. smile
                  Marek Kamiński jeździł z bardzo małym dzieckiem, czym szokował niektórych, nie mnie.

                  > Uwielbiam rozmawiać z teoretykami o praktyce. tongue_out
                  "Uwielbiam" rozmawiać z nabzdyczonymi babkami, które nie lubią własnych dzieci.
                  • chalsia Re: nie mialem pomysłu 15.01.14, 22:33
                    bo nie lubisz z dziećmi przebywać.
                    > Dlatego Cię męczą.

                    bzdury do kwadratu

                    znam przedszkolankę z powołania, nieprzeciętna jest
                    dzieci i swoje własne i cudze uwielbia, lubi z nimi przebywać bardzo
                    co nie zmienia postaci rzeczy, że nie raz czuje się zmęczona po spędzeniu z dziećmi kilku godzin
                    nawet, jeśli tymi dziecmi byli tylko jej dwaj synowie smile
                  • amsterdamska_mgla Re: nie mialem pomysłu 15.01.14, 23:03
                    > Takie relacje, jak Twoje, są niewiele warte, bo nie lubisz z dziećmi przebywać.
                    > Dlatego Cię męczą.

                    Bredzisz kolego, jedno nie ma z drugim nic wspólnego. Po prostu może inaczej definiujemy słowo "odpoczynek", bo dla mnie odpoczynek to jest totalna beztroska i brak napięcia i czujności, a przy dzieciach jestem mega opiekuńcza, zapobiegliwa, organizująca czas i rozrywki i czujna; na przykład jak mi skaczą z pomostu do jeziora, raczej nie odpoczywam' tylko jestem na posterunku. To są wspaniałe wakacje, wspólne, w miłości i radości, ale nie ukrywam, WYPOCZĘŁAM, gdy po 2 tygodniach wakacji z dzieciakami wsiadłam sama w samolot, pojechałam na małą grecką wyspę i nurkowałam tyle czasu ile chciałam , jadłam to, co i o której chciałam, do toalety szłam, gdy mnie chciało się siku, zwiedzałam zabytki w środku dnia w 40 stopniowym upale w swoim tempie i nikt nie jęczał, że pić, usiądźmy, kupkę, suvenir itp. Po tygodniu wróciłam z cudownym uczuciem, że żyłam bardzo aktywnie, że jestem "zmęczona" ale cudownie wypoczęta.
                    Ale rozumiem, że tego nie ogarniasz i że Twój świat jest czarno - biały. Bywa. Niemniej nawet gdybyśmy mówili o rodzicu, który spędza ze swoimi dziećmi czas kiepsko, bo z nimi nie przepada przebywać - daleko nie szukając, w tym wątku rar.ely pisał coś w tym tonie - to jest to dla dzieci lepsza sytuacja, niż taka, jaką Ty generujesz swoim. Lepszy kontakt mierny i marny, niż żaden, więc może zastanów się, kogo i o czym pouczasz. Bardzo łatwo jest farmazonić z pozycji braku kontaktu z dziećmi i braku obowiązków z tego wynikających o tym, jak to należy ów kontakt z dziećmi kształtować komuś, kto jest ze swoimi dziećmi i DLA swoich dzieci non stop kolor 9/10 miesiąca w roku, w dzień i w nocy.

                    > Powiem tylko, że dla mnie pobyt gdzieś dalej z małym dzieckiem kontaktującym, t
                    > ak od dwóch lat, i nawet aktywny wypoczynek nie był problemem, dopiero mam prob
                    > lem z nastolatkami, zmanierowanymi i z głupimi pomysłami i przy nich mam proble
                    > m z odpoczynkiem. smile

                    Aha, ale według Ciebie te relacje są wiele warte i masz prawo pouczać i oceniać innych? Czyli na przykład druhny i druhowie ZHP są beznadziejni i nie lubią dzieci, gdyż zajmują się z pasją i powodzeniem nastolatkami, nie podejmując się funkcji opiekuńczych wobec dwulatków? wink

                    > "Uwielbiam" rozmawiać z nabzdyczonymi babkami, które nie lubią własnych dzieci.
                    Jakieś papiery na te umiejętności diagnostyczne może posiadasz, czy raczej z Ciebie taki domorosły pouczacz forumowy?
                • zalosny.jestes Jacy teoretycy? Od kilku lat dzieci jeżdżą 15.01.14, 08:38
                  na wakacje wyłącznie ze mną. To najlepiej spożytkowany czas jaki mogę sobie wyobrazić. Ręce mi opadają jak widzę, że tego typu kobiety wychowują dzieci...

                  Gdzie są słynne RDOKi? Wakacje z dzieckiem? Gehenna?
                  W sumie to dobrze, że od czasu do czasu jedna z drugą puści choć trochę prawdy w tym zakłamanym słowotoku na co dzień. Wystarczy dobrze się przysłuchać i wszystko jest jasne...

                  Dziecko - sposób na rentę.
            • ann.k Re: nie mialem pomysłu 15.01.14, 11:30
              Wyjechałam z synem (3l.) na tydzień do Zakopanego. Wróciłam mega zadowolona i wypoczęta. Może to zalezy co kto rozumie przez wypoczynek. Jeśli wypoczynek to klap d*pą na piasek i nie ruszam się stąd do zachodu słońca, no to faktycznie z dziećmi można mieć problem. Ale jeśli ktoś lubi aktywnie wypoczywać, to z takimi maluchami można mieć tylko raj. Ja jestem z tej drugiej grupy, ciągle w ruchu, więc mi ruchliwy trzylatek nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, jest wdzięcznym towarzyszem podróży.
              • amsterdamska_mgla Re: nie mialem pomysłu 15.01.14, 23:08
                Tu się zgodzę. Najwspanialej mi się wypoczywa, jak z moim starszym dzieckiem zasuwamy kilka godzin po odwiedzanych miastach zwiedzając albo śmigamy wspólnie wydurniając się na nartach. Byle bez mękolenia wink tudzież w opcji, że mękolę ja wink
      • amsterdamska_mgla Re: nie mialem pomysłu 14.01.14, 22:57
        Rar.ely, dzięki za szczerą odpowiedź. Nie mam zamiaru Cię pouczać ani oceniać, bo i Ty nikogo nie atakujesz, po prostu opowiadasz o swojej motywacji. To fajne, że znalazł się i taki głos, pokazujący jeszcze inny kawałek tego, o czym dyskutujemy.
        • zalosny.jestes Rar.ely ja też Ci dziękuję. Pokazałeś, że są 15.01.14, 08:40
          ojcowie, którzy nie nadają się do wychowywania dzieci, wolą zapłacić i wszystko gra. Czekamy teraz na kobiety rezygnujące z renty na rzecz wolności osobistej i nieużerania się z dziećmi.
          Wpisujemy się proszę..

          1.
          2.
          3.
          • amsterdamska_mgla Re: Rar.ely ja też Ci dziękuję. Pokazałeś, że są 15.01.14, 23:10
            Nie uważam, że "wszystko gra", szkoda dzieciaków, ale w wątku który dotyczy motywacji a nie puszenia się, jakim kto jest wspaniałym rodzicem, taki głos jest cenny, bo uczciwy i wiele wnosi, pokazuje różnorodność motywacji.
          • rar.ely Re: Rar.ely ja też Ci dziękuję. Pokazałeś, że są 16.01.14, 09:59
            Ty i kolega gustavo to typ polskiego ojca pieniacza co to placi alimenty i wymaga....

            matka dziecka na psychotropach tesciowa na OIOMIE dzieciaki przerazone pod szafa pod blokiem radiowóz.....tatus przyjechał synka zobaczyc...dziekuje bardzo

            jezeli to nazywacie odpowiedzialnoscia lub checia wychowywania dziecka to mnie nie zaimponujecie dla mnie to gowniarska bufonada

            do tego nieskuteczna smile






            • argentusa Re: Rar.ely ja też Ci dziękuję. Pokazałeś, że są 16.01.14, 10:16
              racja smile
            • zalosny.jestes Przesadzasz...dzieci po kolacji lekcje kończą 16.01.14, 20:04
              na górze, pod szafą nawet kurzu nie ma a pod domem zwykły czerwony samochód stoi.
              Teściowa na OIOMIE? Być może ale to raczej z powodu córki niż mojego.
              Pozdrawiam big_grin
          • argentusa Re: Rar.ely ja też Ci dziękuję. Pokazałeś, że są 16.01.14, 10:15
            to ja w częsci. Śmiało możesz mnie wpisać, I owszem nie uważam,ze kuku robię dzieciu. I bezczelnie uważam, że dla męskiego nastolatka dobry ojciec lepszym rodzicem niż zmęczona rodzicielka.
            heheh , jakbym nie miała dzieci (a chciałam mieć), to pewnie parę razy więcej bym zarabiała. I w d..pie miała czy eksio dużo zarabia czy nie.
            A wolność jak wolność, wiadomo od zawsze, że albo totalna wolność bez poczucia bezpieczeństwa, albo poczucie bezpieczeństwa kosztem części wolności osobistej. Wcale nie uważam, że najlepszy jest stan albo wszystko albo nic. Można zrezygnować z części wolności na rzecz określonego bezpieczeństwa. I good. I nikt nie ma prawa oceniać, w którą stronę bardziej mam przesunąć suwak.
            Ar.
            • zalosny.jestes Brawo. Tak to właśnie powinno działać 16.01.14, 20:07
              Nie chcesz, nie nadajesz się? Zrezygnuj.
              Ktoś jeszcze poza argentusa, bo jedna jaskółka podobno wiosny nie czyni? wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka