rumunski_anarchista
17.01.14, 13:42
Zakładam nowy temat bo wypowiedź jednego z forumowiczów mnie zainspirowała.
Rozwód.
On - pracuje, dochód udokumentowany, wydatki na dziecko od jego urodzenia w 100% (dodatkowe szkoła, wakacje, zajęcia dodatkowe, ubrania, jedzenie, wszystko), teraz wydatki w ok. 90%, dziecko "zabrane" przez matkę więc zakłada się, że część opłat domowych (czynsz, prąd) + jedzenie płaci ona
Ona - nie pracuje, brak dochodu udokumentowanego, dorywcze prace w szarej strefie, nieregularne, za grosze
Czy szacowanie alimentów przez sąd może być takie:
Suma wszystkich wydatków ponoszonych na dziecko i to dzielone w określonej proporcji?
czy raczej takie:
Matki obecne wydatki dzielone w określonej proporcji a ojciec płaci co płacił.
Jak do tego podchodzą sądy? jakie są wasze doświadczenia?
Druga sprawa - czy fakt, że żona nie garnie się do zatrudnienia a małżonkowie zgadzają się na pozostanie córki przy niej nie skończy się obarczeniem męża kosztami utrzymania dziecka w większej proporcji?