Dodaj do ulubionych

Pozegnanie

23.01.14, 20:18
Hej,

Chcialbym sie z Wami wszystkimi pozegnac, przynajmniej na jakis czas. Musze odciąć się od tematyki rozwodowej, czuję, że tego potrzebuję, a wracanie tu rozdrapuje rany. Moj proces zdrowienia jest daleki od zakonczenia, choc juz prawie myslalem, ze stanalem na nogi.

Rowniez chce zyczyc Wam wszystkim duzo szczescia i spokoju, zebyscie mieli sile na dalsze ukladanie spraw i decyzji, ktore poprawia Wasze zycie.

Spotkalem tu mnostwo wspanialych osob, pelnych energii, madrosci i chetnych do niesienia pomocy innym. Mam nadzieje, ze dalej beda one wyciagaly reke do tych zagubionych, ktorzy szukaja sposobu na uratowanie malzenstwa i tych, ktorzy juz w malzenstwie byc dalej nie moga.

A teraz indywidualnie:

Mayenno - pierwsza wyciagnelas reke i nadstawilas uszu. Dziekuje za umiejetnosc sluchania i nieoceniania. I za wskazanie sciezki.

Luciva, Amsterdamska - dziewczyny trzymajcie się i nie dajcie paskudnym wink samcom. Musi byc rownowaga. Fajne z Was osoby, ulozone, z wlasnymi swiatopogladami. Trzymajcie sie.

Anderikko - nawet w swoich trudnych sytuacjach przedstawialas inne zdanie, takie myslenie outside of the box, wnosilas zawsze promyk nadziei i optymizmu. Wierze, ze wszystko Wam sie ulozy, a problemy - wiecie jak z nimi walczyc.

Zalosny - zluzuj czasem troche, zyjemy w panstwie, w jakim zyjemy. Rozumiem Twoja niechec jesli chodzi o tematy dzieci i nawet zgadzam sie w pewnym stopniu z Twoimi tezami (!ups), ale nie wygrasz niczego sposobem odpisywania, ktory przedstawiasz. Zycze Ci duzo szczescia, bo na pewno wiele przezyles, ale pamietaj - gdzies tam musza byc super kobiety. Moze kiedys je poznamy, moze nigdy... ale zawsze pozostaje nadzieja.

Lampko, Tri - za sposob dyskusji. Nawet jesli nie udalo sie opanowac uzywania pewnych slow. Jestescie inteligentnymi, doswiadczonymi osobami, wiec moze czasem odlozcie cynizm i lapanie za slowka na bok i pomozcie osobom, ktore tego potrzebuja.

Blue_Ania - za optymizm i radosc zycia. I za przekazywanie swojego spokoju innym.

Jesli o kims zapomnialem z gory przepraszam.
Jeszcze raz zycze Wam wszystkim duzo spokoju.
Obserwuj wątek
    • tricolour Psia mać... 23.01.14, 20:25
      ... łyżka miodu potrafi zepsuć całą beczkę dziegciu.

      Trzymaj się, chłopie...
    • amsterdamska_mgla Re: Pozegnanie 23.01.14, 21:32
      Kruku smile To pewnie najlepszy krok z możliwych, choć będzie Cię bardzo tu brakować. Pewnie masz rację i z tym rozdrapywaniem ran i potrzebą przerwy.
      Jestem pod wrażeniem Twojej osoby. Fajny z Ciebie chyba facet, mądry, spokojny, wrażliwy i empatyczny człowiek. Imponuje mi Twój spokój, wnikliwość, analityczność, umiejętność złapania dystansu. Mam ogromną nadzieję, że uda Ci się w Twoim tempie, z powodzeniem, przejść przez proces leczenia się po rozwodowej traumie i że wyjdziesz z tego ciężkiego doświadczenia bogatszy i silniejszy. Życzę Ci spokoju, dobrego nastroju i poukładania sobie życia osobistego tak, byś już nie cierpiał więcej. Wszystkiego dobrego, bądź szczęśliwy.
    • zalosny.jestes Dzięki za tyle miejsca w pożegnaniu, wszak rzadko 23.01.14, 22:59
      tu bywam. Wrócisz tu szybciej niż Ci się wydaje. Idealiści tak mają sad
      Pozdrawiam
      • eluthiena Re: Dzięki za tyle miejsca w pożegnaniu, wszak rz 24.01.14, 00:23
        cieszyłabym się jakbyś był na tyle silny aby wrócić i tego Ci życzęsmile
        • zalosny.jestes A ja mu życzę, żeby nigdy nie wracał! 24.01.14, 08:43
          B/T
    • yoma Re: Pozegnanie 24.01.14, 08:39
      Trzymaj się.
    • anderikka Re: Pozegnanie 24.01.14, 09:07
      Kruku, dziękuję Ci!
      Martwię się trochę o Ciebie... Mam nadzieję, że niepotrzebnie, i że pokażesz się za jakiś czas w dobrym nastroju. Trzymaj się! smile
    • sok.z.truskawek Re: Pozegnanie 24.01.14, 09:23
      OOOO nie Kruczku zapomniałeś o mnie crying Trzymaj się, fajny facet z Ciebie i daj sobie czas.... ZYJ PRZYSZŁOŚCIĄ... i pamiętaj nic na siłę...
      Utulam....
    • lampka_witoszowska Re: Pozegnanie 24.01.14, 09:39
      Kruku, to nieposkładanie potrwa, ale minie
      - tylko przyjmuj spokojnie co przychodzi i pozwalaj temu mijać - nie siłuj się ze sobą - takie dobre rady ciotki klotki na drogę smile bo o bilet w tą czy inną stronę sam zadbasz

      a wiesz? siedzimy własnie na szpitalnym łóżku, jak zwykle część dzieci z mamami, część z tatami smile a w sali naprzeciwko był niemowlak, bez mamy i bez taty. Tata wpadł trzeciego dnia na kilka minut i potrzymał malucha na kolanach, mama wpadała co dzień - ale też na kilka minut. Zdjęcia rtg Kacperkowi nei zrobili, bo mama nie miała czasu, a ojca medycy nei mieli sznasy zapytać, kiedy będzie.
      I tak w odniesieniu do forum dumam: mama wkurza tępawą twarzą młodocianej zaniedbanej dziewuchy. Ojciec głupkowato-groźnym łypaniem spod siwiejącego łba.
      A w tym wszystkim jednak najbardziej uwagę przykuwa Kacper.
      No, bo kto tu jest najważniejszy?

      a na forum ciągle ręce opadają i pstryczki w nos się należą tym, co tylko siebie i siebie widzą...
      mamy zajęte sobą. Ojcowie zajęci sobą...

      ciekawe, kto i kiedy zajmie się dziećmi?
      hehe, stawiam sto do jednego, że nikt do siebie nei odniesie mojego wpisu big_grin

      no, to pa smile
      • altz Re: Pozegnanie 24.01.14, 09:50
        lampka_witoszowska napisała:
        > ciekawe, kto i kiedy zajmie się dziećmi?
        > hehe, stawiam sto do jednego, że nikt do siebie nei odniesie mojego wpisu big_grin

        Takie rzeczy się zgłasza do Opieki Społecznej albo do Sądu Rodzinnego. Powinni to zrobić lekarze, mogłabyś to zrobić Ty. Wszystkim brakuje odwagi, lekarze nie zadzwonią, Ty wolisz napisać na forum, zamiast zadziałać. Nie potępiam Cię, taki mamy kraj, smutne. sad
        • lampka_witoszowska Re: Pozegnanie 24.01.14, 10:23
          mało wiesz nt. działania opieki społecznej big_grin bo mówimy o panienkach, które zajmując się akrylem na paznokietkach czuwają, żeby raz w roku pokazać się z burmistrzem na imprezie charytatywnej, a wszystkim zgłaszającym się o pomoc pokazać, kto tu rządzi, kto jest górą i kto w ten sposób leczy swoje kompleksy szalejące jak tajfun?
          dobre, dobre...

          Chłopie, zgłosić do sądu, że mamusia i tatuś tylko bywają w szpitalu?
          pobudka, Altz big_grin
          ale ładnie, że aż tak wierzysz w prawośc i skuteczność sądów rodzinnych, to nowość, muszę przyznać big_grin

          Podpowiem Ci, bierny idealisto - najprędzej zadziała rozmowa z rodzicami. Przynajmniej z matką, licząc na jej instynkt macierzyński. Ale kiedy i jak, i przez kogo przeprowadzona, żeby było najskuteczniej - tego nie wiem. I rzeczywiście nie wiem, czy się za to wezmę.
          • altz Re: Pozegnanie 24.01.14, 10:30
            lampka_witoszowska napisała:
            > mało wiesz nt. działania opieki społecznej big_grin

            Może i mało wiem, ale znam sytuacje, gdy Opieka zgłaszała dalej i zadziałało.
            Tutaj zabrakło decyzji, dziecko powinno mieć zrobione prześwietlenie do diagnozy, rodzic nie był zainteresowany i to jest największy problem i zaniedbanie.
            • lampka_witoszowska Re: Pozegnanie 24.01.14, 11:11
              był zainteresowany, wszak rodzic żeński zapytał: i jak wyszło zdjęcie?

              nie znam sytuacji,by opieka zgłaszała dalej - znam za to sytuację, gdy policja 2 razy odwoziła 6letniego chłopca z drugiego końca miasta (gdzie się szwędał) pod sklep monopolowy, bo rodzice tam zakotwiczyli

              szkoła zgłosiła zaniedbania do opieki i kurator nawet z sąsiadami rozmawiał, możliwe, że co jakiś czas
              - byli tak skuteczni, że dziecko wjechało pod samochód rowerem, po czym ze szpitala wróciło na melinę. Znaczy, do kochających rodziców.

              wszyscy wiedzą, wszyscy powinni mieć odnotowane, przepisów mamy tyle, że prawnicy już się w nich gubią big_grin a skuteczność po zbóju, jak w dżungli. Choć nie,w dżungli jednak biologia reguluje opiekę nad potomstwem, a byle szympansice - bez żadnych paragrafów! o dziwo - zajmują się porzuconymi niemowlętami-szympansiątkami.
              Więc dajmy na to, że porzygam się zgłaszając rozleniwionym kociczkom w opiece to, że rodzice nei zdołali przyjśc do szpitala. Rozumiem, że wypełnię swój obywatelski obowiązek Twoim zdaniem? jak często mam potem sprawdzać skuteczność ich pracy? no, i w jaki sposób, bo są również przepisy mówiące o tym, komu mają się tłumaczyć, a komu nie muszą.
              A tak poza tym - ja zajmuję się swoim dzieckiem. Oni powinni. Ty też.
      • mia17 Re: Pozegnanie 24.01.14, 09:56
        ja się odniosę do Twojego wpisu - poruszają mnie żywo takie historie.
        moja córka wylądowała w szpitalu, jak miała 6 tygodni. było z nią bardzo źle. do dziś pamiętam tę wielką igłę w jej główce... brrrrr!
        byłam z nią, dzień i noc przez 10 dni (bo chyba tyle trwał nasz pobyt w szpitalu). i umierałam ze strachu. a mój wtedy jeszcze mąż przyjeżdżał do nas codziennie w odwiedziny.
        nie wyobrażam sobie zostawienia tak małego dziecka w szpitalu, samego.
        a co do odniesienia tej historii do siebie - codziennie zastanawiam się, jak dalej postępować, aby mojej córce w tej rozbitej rodzinie żyło się jak najlepiej. każdego dnia zastanawiam się nad wieloma sprawami, które są związane z nią. codziennie martwię się, jak to wszystko odbije się na niej i jej przyszłości. spędza mi to sen z powiek - ale wiem, że nie na wszystko mam wpływ. robię, co mogę i co mnie się wydaje, że robić powinnam.
        czas pokaże, czy dobrze myślę i dobrze działam.
        • lampka_witoszowska Re: Pozegnanie 24.01.14, 10:30
          mam wrażenie, że bardziej rozbite są te rodziny, które trzymają się razem, choć najchętniej by siię pozabijali - i te, które przy okazji rozwodu się zabijają w każdy możliwy sposób

          najmniej rozbite są te rozwiedzione małżeństwa, gdzie WIDZI się dzieci i ze sobą się nie wojuje - bo i o co? przecież po to zakończyli małżeństwo, by nie wgryzać się w siebie emocjonalnie smile
          • mia17 Re: Pozegnanie 24.01.14, 10:50
            to prawda. ale najgorsze jest to, że nawet tam, gdzie rodzice się nie gryzą po rozwodzie i gdzie ze sobą współpracują - dzieciom wcale nie jest lżej poradzić sobie z tą sytuacją.
            ja jestem na etapie, kiedy moja córka płacze prawie codziennie uncertain codziennie popłakuje i mówi, że tęskni za ojcem, że go kocha i że chciałaby, aby z nami mieszkał...
            i co z tego, że ja się z eksem dogaduję...? nie zmienia to faktu, że dziecko cierpi, a ja nie potrafię mu pomóc. najgorsza jest bezsilność.
            • lampka_witoszowska Re: Pozegnanie 24.01.14, 11:13
              eee...naprawdę sądzisz, że Twojej córce jest równie ciężko jak dziecku, na które matka wrzeszczy, bo dziecko tęskni do ojca a mama wścieka się na niego, zaś ojciec wypiął się na dziecko żeby dopiec matce???
              • mia17 Re: Pozegnanie 24.01.14, 11:20
                oczywiście, że jest lepiej, że ma w domu spokój. ale i przed rozwodem ten spokój miała, więc tutaj nic się nie zmieniło. u nas nie było awantur, wszystko wyglądało dobrze - dla niej, jako dla dziecka.
                wiem, że bywa różnie i że ludzie nie potrafią się opanować i przy dziecku wyczyniają szopki. że dochodzi do awantur, bijatyk i cudów na kiju.
                mnie chodzi o to, że jej tęsknota za ojcem jest tak ogromna, iż żadne argumenty na to nie działają. i dla niej to nie byłaby żadna "pociecha", że inne dzieci mają gorzej. nawet nie używam takich "argumentów". ona widzi siebie i swoją sytuację, która dla niej jest koszmarna.
                i tutaj nic się nie da zrobić.
                • lampka_witoszowska Re: Pozegnanie 24.01.14, 11:26
                  bo to nie są argumenty dla dziecka, tylko w naszej rozmowie na forum

                  dla dziecka argumentem jest zapewnienie o miłości, tulenie, cierpliwość i zrozumienie jak dla najlepszej przyjaciółki przeżywającej straszny dramat i może częstsze spotkania z tatą, żeby mógł okazać jej to samo

                  nie jest miłością próba uchronienia przed każdym złem bo to tak, jakbyś próbowała uchronić ją przed spotykaniem kobiet w okularach - moim zdaniem miłością jest raczej trzymanie za rękę, kiedy to zło się wydarza

                  Z jakiegoś powodu podjęliście decyzję o rozwodzie. Jeśli żałujecie, jeśli to było pochopnie, jak macie wyrzuty sumienia - to wróćcie do siebie.
                  • mia17 Re: Pozegnanie 24.01.14, 11:36
                    nie jest to możliwe - powrót do siebie.
                    ale jest możliwe to, co napisałaś: być koło córki, wspierać ją, przytulać i być cierpliwym. to właśnie robię, ale po prostu mam wrażenie, że to niewiele w jej trudnej sytuacji sad
                    • lampka_witoszowska Re: Pozegnanie 24.01.14, 11:51
                      Fakt, zderzenie z własnymi ograniczeniami bywa wkurzające i bolesne. Ale bardzo dużo uczy.

                      Jak możesz i chcesz więcej, to rób więcej.
                      • mia17 Re: Pozegnanie 24.01.14, 12:01
                        ale ja chyba nie mogę więcej - robię tyle, ile potrafię. nic więcej mi do głowy nie przychodzi.
                        prawda jest taka, że nie nadrobię za ojca. i tu leży pies pogrzebany, jak sądzę.
                        dzięki za porady.
                        • lampka_witoszowska Re: Pozegnanie 24.01.14, 15:33
                          oj tam, masa dzieci wychowała się bez jednego z rodziców i żyją niekoniecznie w smutku i niespełnieniu i wieczną tęsknotą

                          dzieci potrzebują być kochane, po prostu - i nie ma co dramatyzować nad rozbita rodziną, bo większym nieszczęściem jest niezainteresowany rodzic albo rodzice razem, ale dający piękny wzór picia na umór. Wyzywania. Dosrywania sobie na każdym kroku. Nielubienia siebie nawzajem.
                          Nie demonizujmy "rozbitych" rodzin. Demonizujmy raczej ten brak miłości, uwagi, zrozumienia dla dzieci - za to one płacą w przyszłości, nie za rozstania rodziców.
                        • chalsia Re: Pozegnanie 27.01.14, 02:08
                          > ale ja chyba nie mogę więcej - robię tyle, ile potrafię. nic więcej mi do głowy
                          > nie przychodzi.

                          a jakbyś Ty z córką pojechała na weekend tam, gdzie ojciec mieszka i dla odmiany Ty została na noc w hotelu?
                          • mia17 Re: Pozegnanie 27.01.14, 08:58
                            mam trudną sytuację finansową, więc na razie ten pomysł odpada uncertain
                            podróż w dwie strony + hotel + jakieś żarcie to na chwilę obecną ponad moje możliwości.
            • lampka_witoszowska Re: Pozegnanie 24.01.14, 11:17
              proponowaliście - skoro się dogadujecie - dziecku częstsze spotkania z tatą?
              to na tęsknotę pomaga, dziecko czasem potrzebuje spotkań częstszych z tatą, potem czasem chce zrezygnować, bo woli pobyć z mamą
              • mia17 Re: Pozegnanie 24.01.14, 11:22
                tata mieszka w innym mieście i przyjeżdża wtedy, kiedy sam chce i kiedy może.
                wie, że córka za nim tęskni - ale widują się raz na 2 tygodnie, czasem rzadziej.
                nie sądzę, aby był w stanie to zmienić. gdyby to ode mnie zależało to mogliby się widywać tak często, jak by chcieli. ale nie zależy to ode mnie uncertain niestety.
                • lampka_witoszowska Re: Pozegnanie 24.01.14, 11:33
                  to jeszcze możesz upierdliwie uświadamiać ojca, że córka rozpaczliwie za nim tęskni i trzeba coś z tym zrobić, że warto zadbać o ich częstsze spotkania - jeśli odległośc ma znaczenie, to to pomyślcie jak to rozwiązać, żeby jej ułatwić funkcjonowanie, jeśli ojcu się nei chce, to naciskaj
                  a jak wszyscy chcą, ale się nie da, to tul, tul, tul, zapewniaj, że rozwód to nie jej wina - nawet wielokrotnie, ż ejest fajną, kochaną dziewczynką

                  trudno w takiej sytuacji dziecko rozpuścić tuleniem i mądrą miłością (niekoniecznie pozwalaniem na wszystko przecież), a można ułatwić życie w rozpaczy i pomóc tej rozpaczy minąć
                  • mia17 Re: Pozegnanie 24.01.14, 11:40
                    on to wie, mówiłam i ja i sam widzi jej rozpacz przy pożegnaniach.
                    co do innych form kontaktu to rozmawiają przez telefon. kiedyś był jeszcze skype, ale od pewnego czasu mała unika tej formy. myślę, że jest jej ciężko patrzeć na ojca nie mogąc go przytulić, pocałować sad dlatego albo go widzi "na żywo", albo tylko słyszy przez telefon.
                    nie da się zrobić nic, co mogłoby sprawić, że częstotliwość spotkań się zwiększy. chociażby z przyczyn finansowych - zdaję sobie sprawę, że przyjazd do córki wymaga kasy. paliwo + inne wydatki tutaj na miejscu. no a jak zdecyduje się zanocować to dochodzi hotel.
                    w tej sytuacji spotkania co 2 tygodnie to i tak więcej, niż się spodziewałam.
                    ale córka oczywiście widzi to inaczej - dla niej byłoby za mało, gdyby przyjeżdżał i co tydzień uncertain
                    i tulę, tulę ile się da. i zapewniam, że to nie jej wina. i nie rozpuszczam, bo "ona taka biedna" - staram się mądrze to wszystko rozgrywać. ale po prostu serce mi pęka, jak widzę jej tęsknotę.
    • luciva Re: Pozegnanie 27.01.14, 08:25
      Szkoda. Powodzenia.
      • blue_ania37 Re: Pozegnanie 29.01.14, 18:14
        Dziękuje Kruku za miłe słowa.
        I pamiętaj zycie zaczyna sie na nowo po rozwodziesmile
        Ania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka