Witajcie.
Jestem tu nowa, bo moj maz zlozyl niedawno pozew o rozwod. Mieszkam za granica i za pol roku rozwod dostaniemy. Mamy jedno dziecko. Obydwoje jestesmy Polakami.
To byl szok, nie spodziewalam sie tego, ale mysle, ze jego decyzja byla dobra. Wiec sie zgodzilam (zreszta tutaj zgoda na rozwod sie nie liczy, winy tez sie nie orzeka) i nie zrobie i nie zrobilam niczego, zeby go od tej decyzji odwiesc. Bo nikt nie ma prawa szantazowac mnie rozwodem. Kiedys trzeba powiedziec stop. Jesli jest problem to trzeba go rozwiazac w inny sposob niz szantaz. I trzeba cos od siebie dac, nie tylko zadac. To boli, ale coz, takie jest zycie.
Zadne z nas nie bylo idealne, ale jesli on nie widzi ani krzty winy w sobie, to tylko swiadczy o jego niedojrzalosci.
Nawet zorbil mi nieswiadomei przysluge, bo umawial sie na randke z jakas Azjatka przy mnie i przy naszym 11-letnim dziecku. Nawet nie wyszedl na korytarz. On w ogole nie pomyslal, ze to moze byc przykre dla mnie a dla dziecka jeszcze bardziej (bo on sie bardzo zawsze bal, ze tata znajdzie sobie inna pania, bo tata caly czas gada o koietach). Dziecko od razu z pytaniem do tatusia dlaczego i z kim. Wiec mu powiedzialam, ze tatus zlozyl podanie o rozwod i teraz moze umawiac sie z innymi paniami, co wlasnie czyni. I pierwszy raz w zyciu jest na tatusia. Bo tak to tatus zawsze manipulowal dzieckiem, ze tatus by chcial pozwolic/dac/zrobic dla dziecka wszystko ale mama nie pozwala.
Azjatce powiedzial, ze zona nie ma nic przeciwko jego randce z nia. I nakitowal jej ile wlezie. A ona ma dziecko i mysle, ze szuka sponsora, bo pierwsze o co go zapytala to jaki ma zawod.
No to on powiedzial, ze programista, co jest prawda, ale nie dodal, ze programista na rencie chorobowej

I jak do tej pory jeszcze mi bylo przykro tak od dwoch dni nie jest. Bo to bylo przegiecie.
Pewnie bede miala jeszcze hustawke nastrojow, i czasem sie tu pojawie na forum.