Dodaj do ulubionych

Sama, nie samotna

07.04.14, 07:50
Niedawno rozmawiałam z moją chrzestną-świetna babka, udane życie zawodowe, kiepskie prywatne, ale do tanga trzeba dwojga. Gdy najmłodsze wyfrunęło z gniazda, rozwiedli się - oboje byli wtedy mocno po pięćdziesiątce. Dziś On mieszka w jednym mieście z nową Panią i jest przeszczęśliwy (w życiu nie widziałam jak mężczyzna może tak odżyć - obiektywnie mówię), Ona przeprowadziła się do innego miasta i również wygląda fantastycznie, tak jakby to powiedzieć - błyszczy. Mnóstwo znajomych, w domu długo miejsca nie zagrzeje, ciągle chodzi na różne spotkania, spektakle, imprezy (czasem z kimś, czasem sama).
Ale jednak potem wraca do tej kawalerki. Pustej, z kwiatkami na balkonie.
I ostatnio, gdy się widziałyśmy, zaczęła mi tłumaczyć, że bycie samą nie oznacza bycia samotnym.
I z jednej strony zgadzam się z nią - chociaż teraz, gdy niedawno straciłam pracę, ciężko mi tę sytuację ogarnąć. Ale fakt, mam dużo swoich zajęć, swoje hobby, podnoszę kwalifikacje, często spotykam się ze znajomymi, lubię i potrafię być sama, to jednak jest pewien obszar, który wieje pustką. Taki obszar pewnych emocji, które ciężko wypełnić zwyczajnymi zajęciami.

I tak się zastanawiam czy to jej stwierdzenie samym, nie samotnym, to nie jest trochę takie naciągane? Taka życiowa kapitulacja, bo nie ma innego wyjścia? Z kolei pakowanie się na siłę w kolejny związek tylko dlatego, żeby kogoś mieć, to okropne, co można sobie zrobić. I drugiej stronie.

Kapitulacja czy akceptacja Waszym zdaniem?
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 08:30
      Inna jest perspektywa bezdzietnej trzydziestolatki po rozwodzie, a inna pięćdziesięcioparoletniej kobiety z dorosłymi dziećmi. Tej drugiej mężczyzna w domu na stałe wcale nie musi być potrzebny, wręcz przeciwnie, może cieszyć się wolnością i dbaniem tylko o siebie.
      • sok.z.truskawek Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 08:50
        triss.. masz racje, ale wynika z tego, że tej bezdzietnej trzydziestoparolatce jest lepiej??????
        Tylko jej zegar bije, moze chciałą mieć rodzine i wszystko się rozmyło... ta pięćdziesięciolatka ma dzieci, czy wnuki, ma rodzinę, a trzydziestolatka może jej wcale nie miec, kiedy ktoś tak skrzywdził....
        Kazdy ból jest bólem i raczej go nie zmierzymy.
        • triss_merigold6 Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 09:01
          Nie, samotnej trzydziestolatce bez dzieci jest dużo gorzej. Przecież właśnie to napisałam wyżej. Pani 50++ po rozwodzie, zwłaszcza bezkonfliktowym, może cieszyć się niezależnością, spotkaniami z dorosłymi dziećmi, znajomymi, wolnym czasem. Ona już nic nie musi, spełniła się macierzyńsko, z mężem też pożyła.
          • sok.z.truskawek Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 09:09
            wybacz, niezrozumiałam...
        • thegirl85 Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 09:01
          Hej, ja jestem przed trzydziestką, sama bez dzieci. Nie czuję, aby mi było lepiej w tej sytuacji, wręcz czuję, że moje marzenia o rodzinie i dzieciach prysło jak bańka. Za to moja mama rozkwitła jak kwiat po rozwodzie. Studiuje, dba o siebie jak nigdy, podróżuje, cieszy się życiem. Ja przygasłam, prawie popadłam w depresję-miałam "załamanie" i inne myśli,a niby mam "lepiej". Myślę, że to zależy od samej kobiety, od jej cech charakteru, sytuacji życiowej.
          • sok.z.truskawek Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 09:13
            thegirl85... próbowałaś psychologa lub jakis leków, popadanie w stany depresyjne to nie najlepsze w naszej sytuacji. Jesli bedzie brakowac Ci sił nie wstydź sie prosić o pomoc. Wygadaj sie i wypłacz siostrze, mamie, przyjaciółce. Obgadaj go im, wyśmiej, zwyzywaj- to działa smile ale pamietaj tylko im. Zachowaj klase. Moze jeszcze bedziemy mieć rodziny , teraz jest też zycie, tylko inne. Nauczymy się go. Moze nie dzisiaj i nie jutro, ale napewno wkrótce wink
            • thegirl85 Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 09:28
              Dziękuję za rady. Te sytuacje miały miejsce zaraz po odejściu, teraz już doszłam do siebie. Teraz dużo dają mi rozmowy z ludźmi w podobnej sytuacji co ja. Rodzina i przyjaciele nie mają dystansu, tak potrzebnego w tej sytuacji.
          • kasia3030 Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 12:06
            wlasnie, nie wcale nie zalezy od charakteru tylko, kazda zdradzona/skrzywdzona osoba potrzebuje czasu, ja zbieram sie do kupy juz od ponad roku i nadal sa chwile, ze nie chce mi sie zyc...zwlaszcza, ze ex nastawia przeciwko corek, dochodzi do takich dramatycznych zdarzen, ze moja coreczka, moje szczescie najwieksze chce mnie zabic nozem, bo tata i babcia( tesciowa) mowia, ze ja jestem winna wszystkich zlych rzeczy w jej zyciu, chodze do psychologa ja na terapie indywidualna, bo jeste ofiara przemocy psychicznej i teraz tez z corka, psycholog dzieciecy powiedzial, zeby tata tez sie zangazowal i owszem pojdzie, ale tylko po to zeby" zdementowac" to co ja mialam naklamac...ja juz przebolalam strate, wychodze z zaloby, nie ma mowy o nowym zwiazku, ale jak ja mam walczyc skoro nie mam juz sily? czesto sobie zadaje pytanie, ale walcze mimo jego agresji
            • thegirl85 Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 13:46
              Oj Kasiu bardzo Ci współczuję sytuacji, w której Jesteś. Jeżeli chodzi o przemoc, to czy macie założoną niebieską kartę? Takie sytuacje dotyczące Twojej córeczki, mogą na nią bardzo źle wpłynąć.Co do Twojej teściowej to jakiś koszmar, jak może nastawiać dziecko przeciwko matce?
              • kasia3030 Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 20:14
                nie, nie mamy niebieskiej karty, bo moj ex doprowadzil mnie do takiego stanu, ze ja bylam przekonana, ze zaslozylam, ze jestem smieciem, a teraz juz z nim nie mieszkamy i po rozmowie z adwokatka odradzila, bo sad to odrzuci...
                • thegirl85 Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 20:35
                  Niebieska karta to dowód, że w domu jest przemoc, no ale rzeczywiście już za późno, choć on nadal sobie pozwala. Kasiu czy Ty korzystasz z jakieś pomocy (mówię o psychologu)? Ja korzystałam z terapii indywidualnej i ona mi pomogła stanąć na nogi. Niestety z braku funduszy musiałam przerwać, nad czym bardzo ubolewam. Musisz mieć dużo siły, aby poradzić sobie, z tym wszystkim co robi Wam Twój mąż (czyt. tyran).
                  • kasia3030 Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 20:54
                    ja juz rok na terapii jestem...z kasy, za darmo i jestem bardzo zadowolona, bardzo mi pomaga, dzisiaj bylam pogadac z dzielnicowa i obie doszlysmy do wniosku, ze to bez sensu, bo ja dopiero po roku doszlam do takiego wniosku, ze jeste ofiara przemocy, najtrudniej bylo przyznac sie przed sama soba, ze tak jest, moj inteligentny i wyksztalcony maz- tyran?
    • mala-sokolka Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 09:09
      Dzięki za wypowiedzi.
      Mnie do własnych dzieci jakoś szczególnie nigdy nie ciągnęło. Fakt, przerobiłam fazę starań, ale i to szybko minęło. Cudze- fajnie, własne - chyba niekoniecznie. Więc w moim przypadku ta sfera jakoś znacząco na mnie nie wypływa. Tylko chwilami czuję się jakaś taka niekompletna. Ale jak życie pokazało, bycie w związku wcale nie oznacza wypełnienia tej kompletności-albo trafi się na dobrego człowieka, albo na idiotę.

      I tak sobie myślę, że może to jest właśnie klucz-poradzić sobie z tą "niekompletnością" w pierwszej kolejności, bo nie ma tej gwarancji, że w przyszłości zdecyduję się ponownie z kimś związać. Głupio tak przejść przez życie bez satysfakcji tylko dla tego, bo idzie się w pojedynkę.
      • sok.z.truskawek Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 09:14
        mala, a ile masz lat?
        • mala-sokolka Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 09:15
          33 smile
          • sok.z.truskawek Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 09:19
            OOOO to tyle co ja!!!!! Ja tez jakos szczególnie nie mysle nad macierzyństwem, ale wiem że dla niektórych to cel w zyciu i ogromna potzreba, więc to moze byc problemem dla kobiet w naszym wieku... Bo chyba żadna nie bedzie desperatką, zeby rzucic sie na pierwszego lepszego i spłodzic z nim dziecko...
            • mala-sokolka Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 09:21
              oj zdziwiłabyś się smile znam taki przypadek smile no, ale każdy ponosi konsekwencje własnych decyzji, szkoda tylko dziecka w tej sytuacji. I w sumie, trochę faceta-uważam, że takie decyzje każdy powinien podejmować świadomie (pomijając niekontrolowane wpadki-przypadki).
              • sok.z.truskawek Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 09:26
                no jasne, ze tylko świadoma decyzja wchodzi w gre. Jesli chodzi o mnie to rady typu, przeciez mozesz miec dziecko, ale niekoniecznie faceta, nie wchodza w gre. Chce mieć partnera do zycia!!! nie chce jednak, zeby facet stanowił o moim szczęściu i był celem samym w sobie.
                • thegirl85 Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 09:33
                  Ja się przyznam "bez bicia", że miałam bardzo parcie na dziecko (mam 29 lat). Ale po odejściu męża nie mogłabym zrobić dzidziusia, z kimś przypadkowym. Ale mam w sobie strach, że nie uda mi się założyć rodziny.To może przez to, że korzystaliśmy z pomocy kliniki leczenia niepłodności i wiem, że naprawdę trudno "zrobić dziecko" i upływający czas nam(kobietom) nie pomaga.
      • chalsia Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 10:30
        >
        > I tak sobie myślę, że może to jest właśnie klucz-poradzić sobie z tą "niekomple
        > tnością" w pierwszej kolejności,

        to jak już wiesz, co robić, to działaj
        • mala-sokolka Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 14:04
          Jak żyć, Panie Premierze, jak żyć? wink no działam, jak nie, jak tak!
    • heksa_2 Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 11:06
      Oczywiście, że to możliwe. Różnica jest taka, jak między dożywociem a wolnością. Zważcie, że najwyższy wyrok w RP to 25 lat za najcięższe przestępstwa, a w małżeństwie trzeba trwać często z powodu drobnego wybryku lub niedojrzałości. Smak wolności najlepiej można docenić po długoletnim wyroku. Dlatego kobiety 50+ po rozwodach kwitną. Oczywiście te, które podjęły tę decyzję świadomie. Co do mężczyzn, trudno mi się wypowiedzieć.
    • altz Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 19:08
      Był taki skecz z kabaretu Hrabi, jak to ona bardzo zachwalała bycie samej, że to jej nikt nie przeszkadza, nie zabiera pilota, zupy nie wyżera i w ogóle, a na końcu był płacz z tego szczęścia. smile

      Ludzie nie są stworzeni do samotności, ale jeśli ktoś umie sobie to zapełnić spotkaniami nieformalnymi, to faktycznie może być szczęśliwym.
      • mala-sokolka Re: Sama, nie samotna 07.04.14, 19:48
        No właśnie. Ja nie umiem.
    • xciekawax Re: Sama, nie samotna 08.04.14, 00:26
      Moim zdaniem kazdy ma inne potrzeby.
      Ja mialam okres (niedlugi zreszta ale mialam) ze nie chcialam zwiazku. Mialam bardzo bogate zycie i bylam bardzo szczesliwa - choc nikogo nie szukalam. Niektore moje znajome w podobnej sytuacji nie mogly tego zrozumiec/zaakceptowac ze np gdy wychodzimy do klubu i bawimy sie z mezczyznami to ja nie chce im dac swojego numeru telefonu - bo nie mam potrzeby aby do mnie dzwonili.
      Potem poczulam inne potrzeby i za nimi podarzylam, - ale gdyby ten okres utrzymywal sie dluzej - naprawde nie czulam sie ani uposledzona ani ze skapitulowalam czy cos w tym stylu.

      Wiesz, Twoja Chrzestna przezyla juz pewne etapy zycia ktore inni chca przezyc: Przezyla milosc, malzenstwo, macierzynstwo jak i tez roztanie itd....... moze ja juz do tego nie ciagnie. Moze teraz chce zyc dla siebie. Ja to rozumiem.

      Widze tez roznice pomiedzy moimi znajomymi - samotne matki vs singielki. Samotne matki juz nie maja tego popedu biologicznego do reprodukcji, wiec im sie w ogole z facetami nie spieszy. Tez maja zupelnie inne wymagania od facetow. To normalne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka