Temat nierozwodowy, ale zahaczający o prawo rodzinne wiec pozwolę sobie na pytanie.
Mamy taką tu oto operę mydlaną...
Bohaterowie:
Anka
Paweł - były facet (nie mąż!) Anki i ojciec jej dziecka
Marlena - siostra Anki
Kuba - Dziecko Anki i Pawła
Anka niedawno urodziła w Polsce dziecko. Będąc w ciąży odkryła, że Paweł ją zdradza, więc z nim zerwała (nie mieli ślubu) i wróciła do rodziców. Jeszcze przed porodem, mieszkająca za granicą siostra bliźniaczka Marlena, bezdzietna wdowa, prowadząca firmę po mężu w kraju należącym do UE, zaproponowała Ance, aby ta do niej przyjechała z dzieckiem i by wspólnie prowadziły firmę i wychowały dzieciaka.
Rodzina namówiła Ankę by rejestrując dziecko nie podawała danych Pawła. Anka w chwili obecnej przebywa w Polsce i czeka na paszport dla Kuby. Jak tylko go dostanie, wyjeżdża z kraju.
Niestety głupia Anka wygadała się przed Pawłem, że wyjeżdża z dzieckiem. Kiedy ten się sprzeciwił, Anka poinformowała go, że ten nie figuruje na akcie urodzenia Kuby. Paweł, eufemistycznie rzecz ujmując, bardzo się zdenerwował. Ciągiem nienadających się do druku wyrażeń powiedział, co o tym sądzi, a następnie oznajmił, że chce być pełnoprawnym rodzicem Kuby i nie zgadza się na wyjazd Anki z dzieckiem za granicę. Anka pokazała mu środkowy palec, paszport odbiera lada dzień i daje nogę z kraju.
I teraz pytanie:
Czy z punktu widzenia prawa, Paweł może jej jakoś namieszać w planach? Nie wie, do którego kraju wyjeżdża Anka, nie wie, że do siostry i nie wie kiedy. Bez detektywa raczej się nie dowie, ale zakładamy, że dysponuje wystarczającą determinacją i środkami finansowymi pozwalającymi na wynajęcie detektywa.
Paweł szczerzy kły, Anka robi w gacie, czy jest o co kruszyć kopie?
Imiona bohaterów zostały zmienione