indianan
02.06.14, 18:36
Mamy ostry kryzys. Żona chce rozwodu. Bez mojej zgody się nie da (wspólnota majątkowa, wspólne zamieszkiwanie, nieletnie dzieci, poza tym wciąż ją kocham).
Nie jestem złośliwcem aby ją blokować, ale...
Nie ma pracy, dzieci na utrzymaniu a jej głowny argument to chcę być wolna.
No ważny, ale nie wiem czy tu chodzi o wolność czy tęsknota za kcohankiem (tak, miała romans, potem on ją rzucił, choć od czasu do czasu inicjuje kontakty).
Jestem (subiektywnie) dobrym mężem, ojcem, żadnych nałogów... choć miewałem kiedyś przykry zachowania (nerwus, ale nigdy żadnej przemocy fizycznej nie było) i różne fobie
Teraz mi przesżło i mocno się staram (od roku), jednak rekacją jest totalna obojętność