Dodaj do ulubionych

Odeszlam i nie moge sie ogarnac

17.06.14, 15:26
Witam. Dzialam troche na forum , ale na tym po raz 1szy. Nie chodzi o moj rozwod, nie mialam slubu. Nie wiem czy to dobre miejsce by sie wyagadac? Strasznie mi zle. Pozad 2 mies temu odeszlam od narzeczonego po 4latach i wspolnym mieszkaniu. Wspolnie wychowyalismy moje 6l dziecko . Mieszkalismy z jego rodzicami (kazdy mial swoje pietro-oni i my). Od poczatku bylo jakos pod gore. On nie mial rodzenstwa i rodzice bardzo rzadzili nim i chcieli rzadzic mna, wtracajac sie w kazda dziedzine zycia zacytuje kilka tekstow niedoszlych tescio: "dlaczego spicie oddzielnie?" , "nie pojdziecie do tamtego kolegi", "nie masz czasu na kolezanki", "nie stac cie na samodzilen mieszkanie" " jestes gruba" , "jak sie rozstaniesz z Pawlem, to my mu ugotujemy, upierzemy i jakas wdowa da mu d,,za darmo, bedzie mial wiecej pieniedzy bez ciebie", "powinniscie miec wspolne dziecko-przytrzymam Pawla w trakcie" itd itd. Trawilam to, plakalm i wierzylam,ze on sie postawi rodzicom, postawil sie moze 1-2razy, kiedy zagrozil wyprowadzka. Na codzin gorzil mi,ze wyrzuci mnie skoro JA nie umiem sie dograc z tesciami. MOje zdanie prawie nigdy nie mialo znaczenia. Byl to zwiazek z serii toksycznych. Ale qrde kochalam do na swoj sposob i kocham chyba nadal. Ale nie wytrzymalam i wyprowadzilam sie. mija 2gi miesiac a ja nie moge sie pozbierac, placze, nie mam jakos wyobrazenia ze moje zycie bedzie kiedys lepsze, zyje dla corki, ale wydaje mi sie,ze moje zycie jest jedym pasmem nieszczesc. Jak sie wyzwolic z tej toksycznej milosci?????? dodam,ze on juz ma nowa dziewczyne, jest widywany z nia. tak bardzo mi zal, poswiecilam dla takiego....4 lata a on nie kiwnal palcem by zawlaczyc o nas i juz sie prowadza z inna. jak zmadrzec???
Obserwuj wątek
    • mia17 Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 17.06.14, 17:23
      spróbuj spojrzeć na to z innej strony: poświęciłaś mu...TYLKO 4 lata. mogłaś poświęcić np. 14.
      wtedy było o wiele gorzej.
      wiem, że szkoda i że żal. chyba każdy przez te uczucia przechodzi. ale trzeba odżałować i pójść dalej.
      szczerze mówiąc to z opisu ten facet to straszny maminsynek uncertain skakał, jak mu rodzice zatańczyli i niech skacze dalej, ale bez Ciebie. skoro sobie znalazł już inną to też o nim "fajnie" świadczy.
      oddziel grubą kreską to, co było i pisz nowy etap. wiem, że to trudne. ale nie niemożliwe smile
    • altz Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 17.06.14, 18:50
      Teściowie z rodzaju tych, co najpierw powiedzą, zanim to dobrze przemyślą.
      Ty z kolei dzielisz włos na czworo, gdy czasami trzeba się pośmiać razem z teściami, a czasami z teściów, byle życzliwie i jawnie.
      Odeszłaś, facet potraktować Cię poważnie i poważnie Twoje odejście, więc skąd te pretensje?

      Ludzie są zwykli, nie jacyś cudowni, mają gorsze dni, głupie poczucie humoru, zły gust itd. i każdy ma jakieś problemy. Jak to zrozumiesz i potrafisz zaakceptować czyjąś niedoskonałość , to też będziesz spokojnie i szczęśliwie żyła i nie będzie Ci potrzebne żadne "toksyczne" uzasadnienie. wink
      • bigstres Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 18.06.14, 08:17
        Facet potraktowal mnie powaznie??? kpisz?????????? nawet ze mna nie porozmawial na do widzenia. dziwne,ze od razu wzial sobie do serca,ze sie wyprowadzilam i po prostu po kilku dniach znalazl sobie nowa panne, podczas gdy 5dni przed wyprowadzka kochal sie ze mna i skonczyl we mnie "bo chcial miec ze mna dziecko", a gdy ja prosilm, namawialam bysmy wzieli slub-zostali prawdziwa rodzina i wyprowadzili sie od jego toksycznych rodzicow bo nam nie sluzy to wspolne mieszkanie, to nie traktowal mnie wtedy powaznie. Tescie nie z tych co to powiedza a potem przemysla, oni z premedytacja obrabiali mi dupe,a ze w 1 domu trudno nieraz nie slyszec,to Ci napisze ich zdanie o mnie: "patologia, oszolom, idiotka, kurwa (bo wracajac z pracy robilam zakupy a nie wracalam tuz po pracy), lachudra, grubas" to sa ich slowa,ktore nieraz siedzac na kiblu uslyszalam przez kratke wentylacyjna. na pozadku dziennym byly teksty "Pawel moze miec 5 zon ale rodzicow tylko 1 wiec to nas powinien sluchac a ciebie tylko kochac", jak moj eks byl po operacji,to nie pozwolili mi czuwac przy jego lozku,tylko odeslali mnie do domu,a siedzial z nim tatus. koszmar. chyba potrzebuje wszystko to wypisac,by poczuc sie lzej, lzej ze wyszlam z patologii. nie pisz,ze ci ludzie sa normalni, bo raczej nie sa. a ja tkwiac w tym 4 lata przeszlam ta toksyna. teraz musze sie na nowo urodzic.
        • mozambique Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 18.06.14, 09:55
          niech zgadne - facet z wiochy ?
          • bigstres Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 18.06.14, 10:02
            tak,mieszkaja na wsi.
        • kruku_33 Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 19.06.14, 19:45
          Dziewczyno weź Ty sie ogarnij i codziennie na kleczkach dziekuj Bogu, ze nie masz juz na glowie "bylego" ani jego rodzicow. Prosze o troche wyrozumialosci w tym co napisze - ale wiejskie wychowanie to wiejskie wychowanie. Mezalians dla mnie to realne pojecie. Jeszcze gorzej jesli Twoj/Twoja potrafi ukryc swoje wychowanio-zachowanie, a potem wszystko wychodzi na koncu..Znam to z autopsji...
          • luciva Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 20.06.14, 13:05
            Ale ona właśnie pisze, że nie może się ogarnąć! big_grin
            • kruku_33 Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 20.06.14, 13:27
              smile
              to niech przestanie pisac/myslec o bzdurach, cale zycie przed nia...
    • tricolour Bo gdy się zaczyna od dupy strony... 18.06.14, 01:06
      ... czyli najpierw zamieszkuje się się z facetem, a potem oczekuje, że ona będzie chciał zawalczyć (a o co skoro wszystko już ma bez wysiłku) to taki jest właśnie efekt - opłakany.
    • amb25 Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 18.06.14, 08:16
      A nie mozesz pomyslec sobie, ze bylo minelo... i popatrzec w przyszlosc, ktora bedzie inna niz przeszlosc i terazniejszosc. A jaka bedzie to zalezy od Ciebie - jak sie skupisz na swoim nieszczesciu to dlugo jeszcze bedziesz nieszczesliwa.
      Nie warto zbyt dlugo rozpamietywac tego co bylo. Troche pozalowac a potem wyciagnac wnioski i tyle. Jak sie prowadza z inna - too dodatkowy powod zeby po nim nie rozpaczac. Raczej cieszyc sie ze zaczyna sie nowy etap w zyciu.
      Jesli potrzebujesz pocieszenia - to dobrze zrobilas, ze go zostawilas. To znaczy, ze z pod tej toksycznej milosci mozesz sie wyzwolic, ze masz sile zeby to zrobic.
      • bigstres Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 18.06.14, 09:11
        madre slowa smile dziekuje. zaczyna sie nowe nieznane, mam czas na wszystko, nikt mnie nie ogranicza, poza finansamiwink
        • bigstres Mam chec sie zemscic 18.06.14, 12:08
          dokuczyc jemu i jego nowej. Zrobic cos by ich to zabolalo . ale nie chce sie osmieszyc, ale korci bardzo. eh ;-(
          • mia17 Re: Mam chec sie zemscic 18.06.14, 13:27
            daj sobie spokój, szkoda prądu.
            jest takie zdanie:
            "słabi ludzie szukają zemsty, silni wybaczają, a inteligentni ignorują".
            wybierz właściwe dla siebie smile
    • mika99 Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 18.06.14, 15:51
      Wydaje mi się, że ty nie kochasz jego tylko wyobrażenie o nim.
      Dobrze, że się w porę się uwolniłaś, a nowej pannie raczej bym współczuła, bo ty już wiesz co ją może czekać, a ona bidulka jeszcze nie jest świadoma.
    • xciekawax Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 19.06.14, 23:27
      nie ma za kim plakac. Smiechu warty i tyle.

      Niech teraz ta nowa panienka od jego rodzicow znosi nieznosne komentarze. Ty juz nie musisz, a to bardzo duzo. Niech to ona zyje w toksycznym zwiazku - ty (jak tak wybierzesz) juz nie bedziesz musiala.

      A bedzie lepiej. 2 miesiace to nie tak duzo. Postaraj sie zadbac o siebie i robic sobie przyjemnosci. Pomoze!
      • bigstres Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 20.06.14, 19:05
        Troche mi lepiej. od 2 dni nie placze a kazda teskniaca mysl o nim bombarduje przypominaniem sobie co niemilego mi powiedzial, przypominaja mi sie sytuacje gdy probowalam go zaczepiac w lozku,a on uciekal spac do salonu bo nie mial akurat ochoty, wszystkie smutne dni,gdy on strzelal fochy i karal mnie milczeniem, wszystkie teksty ponizajace mnie przez jego starych, albo meczace mnie jego prosby zebym sie zgodzila na trojkacik (gdzies tak od poltora roku to slyszalam-nie uleglam), bo on tak bardzo ma chec popatrzec jak ktos mnie bzyka a potem by chcial poprawic. fuj. czemu mi sie nie otworzyly oczy ze on mnie nie kocha tylko bawi sie mna???. Musze sobie to tylk przypominac a szybciej sie wylecze. Na pewno zawsze (przez najblizsze miesiace) bedzie mi zal,ze zwiazek sie nie udal,ale z drugiej strony jestem juz wolnym czlowiekiem. Pozstanowilam tez przestac rozpaczac glownie przez wzglad na moje dziecko-ono widzi,ze ja rozpaczam i stracilo poczucie bezpieczenstwa,a wiec przestane rozpaczac,przestalam, ale serce nadal troche boli.
        • kami_hope Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 20.06.14, 23:13

          Zycze Ci szybkiego powrotu do zdrowia.
          Wkrotce zobaczysz swoja sytuacje z inej strony. To dobrze, ze nie marnujesz wiecej swojego bezcennego czasu z tym skrzywionym facetem i jego pomylona rodzinka. Niestety, trafilo Ci sie zyc jakis czas w okropnym srodowisku, ale to juz koniec. Koniec, nareszcie! Pomysl, co by sie stalo z Twoja psychika jakbys spedzila z nimi kolejnych kilka lat?
          Teraz juz bedzie tylko lepiej! Splun za siebie i sie nie ogladaj. Glowa do gory i do przodu!
          Pozdrawiam Cie cieplo.
          • bigstres Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 21.06.14, 08:33
            kami_hope Dzieki za slowa wsparcia. Staram sie byc dzielna i szybko zapomniec. Ale moj mozg jest jakis nieposluszny-znow snil mi sie on. Jakis 30ty raz od rozstania. dzis snilo mi sie,ze pojechalam do niego po reszte rzeczy (bo musze je zabrac w nastepnym tyg) i on powiedzial,ze nie da mi odejsc i zaczelismy sie kochac. Boniu jak super sie czulam w tym snie. czulam,ze on mnie chce. Budze sie a tu ten moj wynajety pokoj. Dlaczego mimo iz wiem, ze rozstanie bylo KONIECZNE dlaczego tak mi zal zwiazku az moj mozg robi takie projekcje we snie??? sama siebie nie rozumiem.
            • kami_hope Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 21.06.14, 12:33
              Wszystko co sie z Toba dzieje teraz nie jest niczym niezwyklym. W Twojej pamieci jest mnostwo smieci, wyobrazen, marzen, oczekiwan wymieszanych z traumatycznymi doswiadczeniami. To tak jak z pamiecia komputera, jesli jest regularnie nie oczyszczany to resztki jakichs programow i innych smieci zajmuja pamiec i oprogramowanie nie dziala prawidlowo. Pomysl o sobie jak o osobie ktora przeszla ciezka chorobe. Bo to co sie wydarzylo, tym wlasnie bylo dla Twojej psychiki. Musisz sie teraz oczyscic, a z czasem nabierzesz dystansu. Nowe doswiadczenia beda stopniowo wypierac wspomnienia. Daj sobie czas...
              Jest fajna ksiazka pt. "Kobiety, ktore kochaja za bardzo (i wciaz mysla ze on sie zmieni)", nie pamietam autorki ale znajdziesz bez trudu, to popularna ksiazka. Dobra smile. Zawsze mozesz skorzystac z pomocy psychologa. Trzymaj sie!
              • maksimum Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 22.06.14, 06:57
                Facet byl troche nieudany,bo nie zaszlas z nim w ciaze.
                Tesciowie dobrze podpowiadali,ze powinniscie miec dziecko i to by was zwiazalo.
                Najwyrazniej nie pasowaliscie do siebie.Nie ma co rozpaczac.
                • tanahoe Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 22.06.14, 11:14
                  Daj spokój. Jakie dziecko? Myślisz, że to by coś naprawiło? Przecież to toksyczny człowiek i toksyczna rodzinka. Od takich dla własnego dobra trzeba się trzymać z daleka.
                  Niestety ja też mam talent do trwania w toksycznych układach. Wiem jaki się fizyczny ból odczuwa po stracie. Usiłuję naprawiać itd. Dlatego ciesz się, że się z tego wyplątałaś tylko po 4 latach. Mogło być dziecko i byłoby jeszcze gorzej. Za jakiś czas sama na to spojrzysz inaczej i będziesz się dziwić, że tkwiłaś w tym. Mi zajęło to 20 zmarnowanych lat...
                  A do psychologa zawsze warto pójść jakbyś nie dawała rady. Pomoże spojrzeć na to wszystko inaczej. Na pewno nie warto komuś pozwalać się niszczyć. To się zaczyna małymi kroczkami i posuwa coraz dalej i dalej.
                  • bigstres Rozwiazanie zagadki dlaczego nie wyszlo.... 22.06.14, 14:10
                    Moze zle zrobilam,ale meczylo mnie to i zadzwonilam do niego. i w sumie chyba potrzebowalam tej rozmowy takiego kubla zimnej wody od niego.
                    zaproponowal,ze sie spotkamy i pogadamy,ale ja wolalam przez telefon. Przegadalismy 2godziny. Dowiedzialam sie,ze:
                    nie kochal mnie juz z rok czasu, ze moglam z nim zostac ale musialam sie dostosowac, pytalam o nas seks tuz przez moim odejsciem-chcial wtedy zrobic dziecko. spytalam chciales dziecko mimo ze mnie nie kochaes? tak,bo dziecko to jedno a my to drugie,poza tym jakbysmy sie rozstali to by placil alementy. przez 4lata nie umialam sie podporzadkowac i robilam co chcialam. caly w tym paradoks,ze w czasie gdy ja dojrzalam do posiadania wspolnego dziecka i nad n im ochoczo pracowalismy,to on wtedy przestal mnie kochac tylko nie wiem dlaczego mi nie powiedzial????!!!!!!!!!! SZOK!!! teraz on chce sobie ulozyc zycie z ta nowa,chce byc z nia i ma nadzieje,ze ona sie podporzadkuje i beda razem juz zawsze. nie przeszkadz mu to jednak w stwierdzeniu,ze kocha moje dziecko i chce sie z nim spotykac. a jak mowie ale jak to wyobrazasz sobie?? wzgledem dziecka i ten nowej pani-ze jej sie moze to nie podobac?? musi to zaakceptowac "bo on bedzie robil na co ma ochote" . oczywiscie mojego dziecka nie dostanie juz. no i dowiedzialam ze ze ja sie spalalam 4 lata, skakalam kolo niego, chodzilam na paluszkach, zrezygnowalam ze znajomych,rodziny, hobby, spuszczalam po nim kupy nie raz bo jest tak roztargniony ze zapominal spuszczac wody, wycinalam mu wlosy z uszu i nosa, obcinalam brwi,zeby byl ladniejszy a on po prostu mnie nie kocha i nie chce juz ze mna byc, chce byc z Nia. wspolczuje jej z calego serca. z nia tez sie nie ozeni. jej zrobi dziecko bo panna bezdzietan to pewnie parcie beda miec oboje. a za gora 2 lata bedzie placil aliemnty i bedzie szukal nastepnej ofiary,bo nie wierze,ze normalna inteligentna osoba bedzie z nim. powiedzial,ze on juz od 10lat nie wie co to milosc. wiec podsumowywujac chyba mnnie nie kochal wcale. bylam mu sprzataczka, praczka, kucharka i zastepstwem za Renie Raczkowska, no i nadawalam sie na inkubator. Kazdej nastepnej wspolczuje. Czuje ze w koncu podnosze sie z kleczkow!!!!!!!!!!!!!!!!
    • bigstres ps 22.06.14, 14:28
      Jestem wolna, wolna !!!!!!!!!!!!! ja pierdykam ale szczesciesmile)) jupi! nie ogranicza mnie zaden ch, ktory pukal mnie i mydlil mi oczy,ze chce miec ze mna dziecko, a tak na prawde mnie nie kochal. O nie! wiecej sie nie dam nabrac. kupie te ksiazke i zaczne rozsadnie podchodzic do kazdego faceta,ktory zaproponuje mi randke. na razie przez najblizszy rok nie chce nikog. chce pobyc sama.
      • maksimum Re: ps 22.06.14, 22:16
        Wszystko dobrze ale co cie sklonilo by byc z nieudacznikiem 4 lata?
        • bigstres Re: ps 23.06.14, 08:16
          na poczatku umial mnie oczarowac, bylam zalamana po moim rozwodzie i wpadlam. znow mi smutno, wczoraj widziano ich na zakupach i poinformowano mnie o tym,a ja znow sie podlalalam. wiem,ze ona nie bedzie z nim szczesliwa,ani zadna ale nienawidze go coraz bardziej.
          • kami_hope Re: ps 23.06.14, 21:36
            Wiesz co? Idz do psychologa. Nie czekaj. Czytam dalej co piszesz i mysle ze masz problemy ze soba. To ze facet jest skrzywiony i jego rodzinka, to raz... a dwa - i to wazniejsze - Ty sama dokonalas wyboru by zwiazac sie z takim facetem, ba (!) ciagle jestes z nim zwiazana, nie jestes z nim, ale ciagle o nim, o niej, o nich, etc. Co Ciebie obchodzi czy ona bedzie z nim szczesliwa czy nie? Nie Twoj biznes! Twoj biznes, jest zajac sie sama soba, poukladac sobie w glowie, wyleczyc sie i zaczac zyc WLASNYM zyciem i umiec sie nim cieszyc dla siebie samej.
            • bigstres Re: ps 23.06.14, 23:17
              trafne spostrzezenie. sek w tym ze moj psycholog chyba juz rzyga moimi problemami i choc wie co sie ze mna dzieje to nie ma czasu by mnie wcisnac w grafik. dla mnie pisanie i gadanie jest forma darmowej terapii. pojde do psych jak znajdzie czas. moze sa osoby bardziej potrzebujace pomocy niz ja?
              • mia17 Re: ps 24.06.14, 07:41
                a tylko jeden psycholog jest w Twoim mieście?
                • bigstres Re: ps 24.06.14, 08:33
                  nie jeden,ale te pania bardzo lubie i cenie. znamy sie kilka lat. jak pojde do nastepnego psych to znow zejdzie zanim wszystko opowiem o moim zyciu,a ja potrzebuje rozmowy tu i teraz, nie analizowania wszystkiego od nowe. chce sie skupic na moim problemie. zobaczyc,ze jestem wartosciowym czlwowiekiem,a nie zerem.
                  • mia17 Re: ps 24.06.14, 08:52
                    ale wybacz - psycholog, który nie potrafi znaleźć czasu dla pacjenta...?
                    dziwne trochę uncertain
              • kami_hope Re: ps 24.06.14, 12:10
                Jezyk jakim sie poslugujesz moze wskazywac na frustracje, moze nerwice (tu zasiegnelabym porady lekarza, jakies lagodne srodki uspakajajace moglyby pomoc). Rownie dobrze moze to byc po prostu poziom wypowiedzi zalezny od srodowiska w jakim przebywalas. Rozpisywanie sie o tym w zasadzie do niczego nie zmierza, jedynie nakrecasz sie i karmisz negatywnymi uczuciami. To "rzyganie" odnosnie psychologa, to juz kontynuacja tych negatywnych uczuc, ktore przenosisz na innych, slowem - jest gorzej. I ostatnie zdanie, to "niewinny" szantarz emocjonalny. Pomaganie innym zalezy m.in. od ich wlasnej determinacji pracy nad soba. Poki co, widzisz winnych wokol i odsuwasz odpowiedzialnosc za wlasne zycie od siebie samej. A to zycie jest Twoje, i od Ciebie wylacznie zalezy jak nim pokierujesz.
                Niestety, forum nie jest terapia, wiekszosc ludzi tutaj nie jest ekspertami, a czesc sama ma problem z negatywnymi emocjami i chetnie przenosi te emocje na innych, kolo sie zamyka. Czesto watki przybieraja forme nienawistnej pyskowki. To nie jest terapia. Pisac oczywiscie mozesz jak chcesz. Tyle ze nie traktuj odpowiedzi jako wyrocznie i cos co uleczy Twoje problemy. Nie ma takiej mocy. Moc uleczenia samej siebie masz jedynie Ty sama. A terapeuta? Jesli nie ten, to inny? (mozesz poprosic swoja psycholog aby polecila Ci kogos)
                • bigstres Re: ps 24.06.14, 12:30
                  hmmm. Alez ja widze, ze winie innych, ale widze winy, bledy i w sobie. Tylko prosciej mi obarczyc innych wina,bo wybaczyc innym jest latwiej, sobie nie moge pewnych rzeczy wybaczyc. Co Ty myslisz,ze ja nie wiem ze nie bylam idealna partnerka, idealna synowa? Nie bylam, tez zdarzalo sie byc niegrzeczna, opryskliwa, wulgarna, tez zdarzalo sie,ze robilam facetowi na zlosc tzw udry na udry. Mam swiadomosc moich slabosci i ulomnosci. Tylko wlasnie wydaje mi sie,ze jestem tak ulomna,ze nie zasluguje na nic dobrego. Jak obarcze eksa o to ze nam nie wyszlo,to troche mi zlej. Ale chyba to faktycznie droga donikad. Nie wiem czy mam nerwice, bardziej bym sie sklaniala ku depresji. A moze to tylko wielkie rozczarowanie nr 2 w moim zyciu. a bylo ich duzo wiecej/: Rozwod rodzicow w dziecinstwie, rozwod moj 4lata temu, rozwod mamy i ojczymaw w tym roku, rozstanie z eksem, smierc bliskiej osoby w rodzinie. Wszystko sie skumulowalo i sprawilo, ze ja po prosyu nie wiem jak zyc. To chyba nie jest szantarz z mojej strony, widocznie sobie nie radze, potrzebuje silnego wsparcia a rodzina mi sie rozleciala. w ktorkim czasie braklo 3 bliskich mi osob z rodziny (szwagier-smierc, ukochany ojcym-rozwod, teraz moj byly facet). do tego zmiana pracy, zmiana miejsca zamieszkania i jeszcze gdzies po drodze moje problemy zrdowotne (operacja). chcialam isc do psychiatry,ale nie chce miec "nasrane" w papierach, a mam pewnien zamysl na zycie i psychiatra sie nie wpasowywuje do tego planu. Psycholozka jak ja poprosilam o rozmowe to mi odpisala zebym znalazla swoje szczescie bo na nie zasluguje. splawila mnie. poczekam jeszcze tydzien jak nie znajdzie czasu,to moze zapisze sie do kogos innego. a frustracja no pewno,ze ja odczuwam. rozczarowanie, zal,smutek, bezsens. jednego dnia euforia,drugiego dol. tak na przemian. jestes psychologiem?
                  • chalsia Re: ps 25.06.14, 00:50
                    chcialam is
                    > c do psychiatry,ale nie chce miec "nasrane" w papierach, a mam pewnien zamysl n
                    > a zycie i psychiatra sie nie wpasowywuje do tego planu.

                    bardziej idiotycznego stwierdzenia daaawno nie czytałam
                    a niby kto ma dostęp do jakichś "papierów" - oprócz leczącego psychiatry ?????
                  • luciva Re: ps 25.06.14, 10:20
                    Kurczę, co to za psycholog?!! Szybko znajdź innego, nawet nie czekaj tydzień! Ten to jakaś lipa!
                    • kami_hope Re: ps 25.06.14, 22:38
                      Niekoniecznie lipa. Bigstres napisala ze zna ta psycholog kilka lat, a dalej, ze psycholog napisala, ze zyczy jej znalezienia szczescia. Bigstres nie napisala, jak przebiegala terapia i ile wysilku sama wlozyla by pracowac nad soba. Mnie sie wydaje, ze nie wiele, zas osoba psychologa posluzyla jej jako substytut przyjaciolki, osoby do wyzalenia sie. Jesli tak to nawet swiety boze nie pomoze wszak wolna wola. Ta psycholog dala za wygrana... I mnie to specjalnie nie dziwi.
                  • kami_hope Re: ps 25.06.14, 23:17
                    Ciekawa jestem jaki to zamysl na zycie masz, ze wizyta u psychiatry moze tym planom zaszkodzic? Chcesz wziac udzial w wyborach na prezytenta? Chociaz, nie sadze by sam prezytent mial opory spotkac sie z psychiatra gdyby tego akurat chcial lub potrzebowal. Mama nazywala Cie wariatka, byc moze dlatego wizyta u psychiatry kojarzy Ci sie z kara. Za kare to idzie sie do wiezienia. Bywa (!), ze trafiaja tam ludzie, ktorzy nie poszli do psychiatry zanim ich dzialania nie przekroczyly granic prawa. Jednak to zupelnie inna grupa ludzi, do ktorych Ty nie nalezysz (jeszcze?).
                    Szantaz emocjonalny - jak najbardziej (np. w zdaniu do mnie "Co Ty myslisz, ze ja..." lub "jestem tak ulomna, ze nie zasluguje...") poczytaj sobie swoj wlasny tekst o kupach i wycinaniu wlosow, a jeszcze nastepny o Twoich problemach i psychologu ktory Cie splawia.
                    Zapytam sie Ciebie wiec w ten sposob, co TY robisz aby pomoc samej sobie?? (oczywiscie poza wyzalaniem sie do innych). Jaka prace wykonalas do tej pory? Co planujesz zrobic? Jakie masz plany na przyszlosc? I jak zamierzasz je osiagnac?
    • bigstres Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 24.06.14, 12:47
      mama kilka razy mowila mi,ze jestem wariatka, byly facet tez. moze cos jest na rzeczy??? sad(((
      • bigstres Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 25.06.14, 04:12
        kolejna nieprzespana noc. nie chce juz brac lekow na sen ani pic. i nie spie. boje sie ze nie jestem juz normalna osoba.poczucie krzywdy i niesprawiedliwosci nie daje mi normalnie funkcjonowac. mam pelne gacie jak pomysle o mojej i mojego dziecka przyszlosci. ps tak to juz wiem mam sie ogarnac. taki prosteuncertainniby.
        • chalsia Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 25.06.14, 08:11
          > ps tak to juz wiem mam sie ogarnac. taki prosteuncertainniby.

          masz iść do psychiatry - po leki
          i do psychoterapeuty
          może Ci się uda i trafisz na 2 w 1
        • meniera33 Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 25.06.14, 08:12
          Przyszłość Twoja i Twojego dziecka zależała od tego faceta? Nie- ojca i nie-mężą? Nie pracujesz? Nie dostajesz alimentów? Tysiące kobiet sobie radzą w takiej sytuacji, chyba, że byłaś od Niego zależna finansowo, wtedy Twoja frustracja, poczucie krzywdy, niepewności, zazdrość i wkurzenie - nie wyniikają z uczuć tylko z wygody. Nie warto taplać się w negatywnych uczuciach i żółci.
        • tricolour Kobieto, jakie znów poczucie krzywdy... 25.06.14, 12:56
          ... i niesprawiedliwości?

          Zacznij w końcu widzieć konsekwencje swych decyzji. Dziecko z jednym. Z drugim wspólnie mieszkanie całymi latami choć piszesz, że facet taki, że inteligentna kobieta powinna toto obchodzić szeroki łukiem. Sama z siebie bierzesz między nogi różnych szmaciarzy, a potem jęczysz z nieszczęścia.

          Ty nie odczuwasz wcale żadnej krzywdy ani niesprawiedliwości - to kamuflaż. Nie masz kontaktu z własnymi uczuciami. Więcej: nie chcesz iść do psychologa, byś nie dowiedziała się kim i czym naprawdę jesteś. To jest Twój problem. Nie facet - Ty sama.
          • bigstres Re: Kobieto, jakie znów poczucie krzywdy... 25.06.14, 17:57
            wobec tego co odczuwam wg Ciebie jak nie poczucie krzywdy,zal ?? co, radosc ??do psychologa chce isc,ale ilez moge sie narzucac??
            • tricolour Nie radość tylko wstyd... 25.06.14, 19:49
              ... to wstyd powinien Cię zżerać na samą myśl o tym, jaki sobie i dziecku fundujesz los. Bo faceci są różni, także złodzieje, szmaciarze, kurwiarze, mordercy itp. I kiedy sobie bierzesz taki element na życiowego partnera, to nie krzywda i żal, ale wstyd powinien Ci towarzyszyć od pierwszej do ostatniej chwili życia z nim. A radość po rozstaniu. Oraz - także, owszem - żal i ból, ale nie za szmaciarzem tylko za zmarnowanym czasem.

              Bo na razie wychodzi, że odczuwasz krzywdę i niesprawiedliwość, bo utraciłaś szmaciarza. To śmieszne.
              • bigstres Re: Nie radość tylko wstyd... 26.06.14, 09:16
                Jasne, ze mi wstyd, ze nie umiem sobie ulozyc normalnie zycia. Ze kolejny raz wybralam zlego faceta. Tak, wstyd mi za to. Tylko normlani faceci mna sie nie interesuja. Teraz nie chce byc juz z nikim, chce sie skupic na sobie i dziecku. Ale mleko sie rozlalo i ciezko mi sie odnalezc w nowej rzeczywistosci, kiedy to 4 lata bylam tlamszona, szantazowana, wysmiewana - mam zerowe poczucie wlasnej wartosci. Przesiaklam ta atmosfera, chce sie uwolnic od tego jarzma, ale to nie odejdzie samo jak pstrykne palcem. Codzien wstaje z zalorzeniem-dzis bede silna i dam rade,a potem dzieje sie cos co mi podcina skrzydla. Jak mam zaczac walczyc o przyszlosc??? Dopiero co zmienilam prace, rozgladam sie za samodzielnym mieszkaniem. Skoro takie madre jestescie, to doradzcie jak to zrobic, by moja glowa byla zadowolon z tego co mam i nie wracala do czasow,gdy zylo sie w wyzszym standardzie, ale bylo sie pomiatana. kazdy facet mna pomiata jak minie mu 1sze zauroczenie. nie wiem jak to zmienic i jak zmienic siebie, by stac sie innym czlowiekiem. bylam 4 lata w zwiazku, w kotrym bylam kims podporzadkowanym, nie majacym nic do gadania. ja sie boje,ze ja juz nie umiem zyc jak normalna osoba. jak poszlam do lekarza odolnego po leki,to powiedzial,ze leki moich problemow nie zalatwia a psycholozka sie wymiksowala. A co do postepow w terapii-nie bylo jakiegos konkretnego planu tej terapii, raczej pogadanki. Ale przypomne sobie siebie sprzed 5lat a teraz,to jest zmiana na plus. to moje wewnetrzne poczucie i slowa psycholozki.
                • bigstres Re: Nie radość tylko wstyd... 26.06.14, 11:56
                  ps wtedy te 5 lat temu pani psycholog pomogla mi wyleczyc sie z zachowan agresywnych w zwiazku. przestalam klocic sie, wyzywac i rzucac w meza roznymi przedmiotami. I nigdy do tego nie wrocilam w koncowce mojego malzenstwa, ani w nowym zwiazku i nie wroce. Zrozumialam cos. A moze poszlo to w skrajnie druga strone-zbytnia uleglosc??? Teraz musze popracowac nad reszta moich problemow. Na to wychodzi,ze juz nikt mi nie pomoze, tylko ja sama sobie.
                  A mysle o zmianie pracy na taka w ktorej moja opinia musi byc czysta, zadne tam patologie i problemy psychiczne nie sa dobrze widziane. Stad maly opor i wstyd przed pojsciem do psychiatry. Moze sie ogarne sama. I moze do tego musze zostac sama przez reszte zycia. Moze zawsze bede tesknic za szczesliwa miloscia i widocznie nie jestem stworzona do bycia zona. Trudno.
                  • tricolour No to skoro Twoja opinia musi być czysta... 27.06.14, 01:12
                    ... to uważam, że powinnaś zrezygnować także ze stomatologa i ginekologa. I mowy nie ma, by dać kiedykolwiek mocz lub kał do laboratorium.

                    "Moze sie ogarne sama" - proponuję, w ramach eksperymentu, byś wykonała sama na sobie drobny zabieg dentystyczny lub zwykłą kontrolę ginekologiczną. Efekt tego eksperymentu da wyobrażenie jak skuteczne będzie samodzielne "ogarnięcie się" psychologiczne.
                    • altz Re: No to skoro Twoja opinia musi być czysta... 27.06.14, 18:47
                      tricolour napisał:
                      > "Moze sie ogarne sama" - proponuję, w ramach eksperymentu, byś wykonała sama na
                      > sobie drobny zabieg dentystyczny lub zwykłą kontrolę ginekologiczną. Efekt teg
                      > o eksperymentu da wyobrażenie jak skuteczne będzie samodzielne "ogarnięcie się"
                      > psychologiczne.

                      Przesadzasz, porównując naukę z pseudonauką. Może psychologia kiedyś będzie jak ginekologia czy stomatologia, ale musi trochę czasu upłynąć, zanim to nastąpi.
                      Oczywiście, że ważne jest spojrzenie spoza układu i nieważne jest, kimkolwiek jest ta osoba, zazwyczaj jest to jakaś wartość.
                      • tricolour Psychologia jest w takim samym stopniu nauką... 27.06.14, 19:00
                        ... jak statystyka matematyczna nauką ścisłą... gdzie wynik jest zależny od metody, a wyniki różne są równie dobre.

                        A jednak nikt nie ma wątpliwości na temat statystyki.
                        • altz Re: Psychologia jest w takim samym stopniu nauką. 27.06.14, 19:21
                          tricolour napisał:
                          > Psychologia jest w takim samym stopniu nauką.
                          > ... jak statystyka matematyczna nauką ścisłą... gdzie wynik jest zależny od met
                          > ody, a wyniki różne są równie dobre.
                          Czarujesz, a przez to się nie zmieni sytuacja psychologii.
                          Powiedz to, że są naukowcami ludzie od badania przez plamy, drzewa, kolory itd., od ustawień Hellingera, od opinii w rodzaju "wydaje mi się", od protestujących przeciwko standardom, stosujących "metodę jakościową" badania itd. wiele rzeczy by można było dopisać do tego.
                          Póki co, psychologia nie jest nauką, mam nadzieję, że za 30 lat już będzie.

                          > A jednak nikt nie ma wątpliwości na temat statystyki.
                          Statystyka trzyma się ostro zasad, wszystko jest sprawdzalne, a praca musi być solidnie wykonana, żeby ktokolwiek to wydał. To jest nauka i nikt w to nie wątpi, co sam przyznałeś, ale to wynika z wielu lat pracy całego środowiska nad standardami i pilnowanie spełniania tego.
                          • tricolour Nie mówię o plamach, drzewach i kolorach... 27.06.14, 23:30
                            ... tylko o np. terapiach dla narkomanów. Czy innych alkoholików. Albo terapiach dla ludzi po ciężkich przeżyciach, którzy potrzebują i dostają skuteczną pomoc.
                            • altz Re: Nie mówię o plamach, drzewach i kolorach... 28.06.14, 08:58
                              tricolour napisał:
                              > ... tylko o np. terapiach dla narkomanów. Czy innych alkoholików. Albo terapiac
                              > h dla ludzi po ciężkich przeżyciach, którzy potrzebują i dostają skuteczną pomoc.

                              Różni ludzie pomagają, nawet kryminalistom się czasami udaje.
                              Pewno jak się porówna sukcesy i porażki, to jakoś to wyjdzie na plus.
                              Podchodzę do tego bez entuzjazmu, bo za dużo wiem.
                              Najgorsze w psychologii jest to, że tam jest tak dużo osób nie myślących samodzielnie. Są niezweryfikowane autorytety, tajemna wiedza, pójście na łatwiznę, typowe testy i diagnozy, szablony płci, dużo niepotrzebnych nazw i gmatwanie problemów, z którymi nie potrafią sobie poradzić, byle nie przyznać się do porażki.
                              Jest niewiele osób, które zrobiło karierę medialną, ale wszystkie one są elastyczne, myślą, wyciągają samodzielnie wnioski. Takich widocznych psychologów jest naprawdę niewielu.
                • altz Re: Nie radość tylko wstyd... 27.06.14, 18:53
                  bigstres napisał(a):
                  > kazdy facet mna pomiata jak minie mu 1sze zauroczenie. nie wiem jak to zmienic i jak
                  > zmienic siebie, by stac sie innym czlowiekiem.

                  Ludzie w większości zazwyczaj są głupi, niestety, taka jest prawda. Pozwalają sobie na tyle, na ile pozwoli im druga osoba. Nawet Matka Teresa nie ustrzegła się przed tym.
                  A Ty pozwalasz na wszystko, a potem reagujesz agresją na te skutki. Problem jest w Tobie w większej części, a w mniejszej w tych panach, których wybierałaś, a może w różnym, ale jakaś część przyczyn leży po Twojej stronie.
                  Gdybyś chroniła siebie, to po miesiącu czy nawet tygodniu, rozstałabyś się z tym panem, a nie czekała 4 lata.
                  • bigstres no wiec jak wygonic problem 28.06.14, 09:22
                    z samej siebie???? i nie popelnic bledu 3ci raz??? prosze o rade a nie tylko ocenianie mnie bo na tyle trzezwo patrze na swoja porazke ze widze ze wina jest we mnie duza.
    • fujara12 Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 28.06.14, 21:16
      A powiedz tak szczerze. Z kim on miał walczyć o ciebie ?
      Z tobą ???????????
      To ty odeszłaś na własne życzenie.
      Sama dokonałaś wyboru.
      Przypomina mi to próbę samobójczą wyreżyserowaną tak żeby ktoś samobójcę uratował, a gdyby nie zdążył to weźmie mniejszą dawkę trucizny żeby tylko nie zejść z tego świata.
      Odeszłaś i boisz się samotności. Jest ci źle bez niego.
      Tak samo jak odeszłaś możesz wrócić.
      TO TY ODESZŁAŚ I TY MUSISZ POPROSIĆ O ZGODĘ NA POWRÓT.
      Nie on. On został zraniony przez ciebie. Zawiodłaś go. Opuściłaś.
      Nie zwalaj winy na faceta.
      • bigstres Re: Odeszlam i nie moge sie ogarnac 28.06.14, 22:26
        chyba przeczytalas tylko 1 post wiec nie bede zbytnio komentowac. gdzie i do kogo mam wracac jak on mnie nie kocha. moze jestem sado maso ale bez przesady. przechodzi mi chyba "milosc"! uffff

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka