Dodaj do ulubionych

pierwsze wakacje

17.07.14, 10:34
mam nerwa - w sobotę córka po raz pierwszy jedzie do ojca, w ramach wakacji.
wstępnie na tydzień - ale tak naprawdę od niej będzie zależało, ile tam będzie chciała zostać.
i to nie jest tak, że jej nie bronię, że "mam żal", czy jestem zazdrosna. nie - po prostu się boję. nie mam zaufania do jej ojca, ani do jego matki.
on jest niestety z gatunku tych tatusiów, którzy nie myślą. o jednym z nich może słyszeliście ostatnio: zabrał 5-letnie dziecko na Orlą Perć. to jest właśnie w stylu mojego eksa.
no i boję się, czy nic nie stanie. to silniejsze ode mnie.
mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i córka wróci stamtąd zadowolona i z dobrymi wspomnieniami. bardzo bym tego chciała.

kopnijcie mnie w d...., albo napiszcie coś pocieszającego...albo i nie.
Obserwuj wątek
    • sonia_30 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 10:45
      A ile lat ma córka? Nigdy wcześniej nie spędzała czasu z ojcem sam na sam?
      • mia17 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 10:49
        córka niedługo skończy 6 lat.
        to będzie jej pierwszy dłuższy pobyt u ojca. wcześniej była na Wielkanoc, ale tylko na 2 dni.
        • sonia_30 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 11:39
          Snucie czarnych scenariuszy nie ma sensu. Ja wiem, że łatwo się mówi, ale spróbuj jednak nastroić się pozytywnie. Dadzą radę. Zaplanuj sobie czas wolny - książka, kino, pogaduchy z przyjaciółmi, pełen luz.. To nie lada gratka.. czas dla siebie samej jest bezcenny wink
          • muminka2014 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 11:57
            Nie przesadzaj, jest ojcem i nie zrobi dziecku krzywdy. Da rade zarowno On jak i jego matka,a mala wroci zadowolona wink Dlaczego tak sie zadreczasz?
            • mia17 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 14:26
              to, że jest ojcem nie jest równoznaczne z tym, że potrafi zająć się dzieckiem.
              • anbale Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 14:40
                No ale co? Zagłodzi, porzuci w ciemnym lesie, wypuści na pełne morze w drewnianej balii?
                Przecież przypadek ojca co targał dzieciaka na Orlą Perć to jakiś jeden na miliony, a i tak nie jest pewne, czy się zwyczajnie nie pogubili...
                Ja tam zawsze bardzo lubiłam wszelkie wyprawy z ojcem, woził mnie w koszyku na rowerze po różnych wertepach i to jedne z najfajniejszych wspomnień z dzieciństwa...Z matką nic ciekawego nigdy się nie działo, najczęściej się czepiała o wszystko.
                A dzisiaj wielkie halo, że dzieciak brodził w jeziorze i komary go pogryzły, a to wszystko przez ojca...
                Co za czasy.
                • mia17 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 14:44
                  nie robię awantur o brodzenie w wodzie i pogryzienie przez komary.
                  po prostu znam eksa i jego głupie czasem pomysły.
              • muminka2014 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 14:46
                mia17 napisała:

                > to, że jest ojcem nie jest równoznaczne z tym, że potrafi zająć się dzieckiem.

                Nie przesadzaj, jest dorosly i bierze na siebie odpowiedzialnosc! Oczywiscie,ze potrafi zajac sie dzieckiem, po prostu Ty nie chcesz sie z nia rozstac...ale ojciec ma prawo spedzic z corka chociazby tydzien wakacji... Czasem ludzie sami szukaja problemow, nie spia po nocach tylko snuja czarne scenariusze...
                • mia17 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 14:49
                  wiesz, co - nie znasz sytuacji, więc jeśli chcesz coś wiedzieć to po prostu zapytaj.
                  to nie jest kwestia tego, że on chce i potrafi, a ja się wściekam.
                  to jest kwestia tego, że nigdy nie interesował się tym, co jest związane z opieką nad dzieckiem i nigdy nie spędzał z nią czasu sam na sam.
                  • meniera33 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 14:52
                    Jest również ojcem i chociaż to trudne, musisz jednak przyjąć, że będzie się córką zachowywał najlepiej jak potrafi. Może mniej udolnie niż Ty, ale ma do tego prawo - jeśli nie ma we władzy ograniczeń.
                    • meniera33 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 14:53
                      Oj "zajmował" oczywiście. Nienawistne Słońce zbliża się do okna mego...
                      • mia17 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 14:57
                        hehe smile
                        staram się, staram. ale 10 lat spędzonych z nim sprawia, że po prostu mam obawy.
                        nic, jak przeżyję ten pierwszy raz to potem już z górki tongue_out
                  • anbale Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 14:57
                    mia17 napisała:

                    > to jest kwestia tego, że nigdy nie interesował się tym, co jest związane z opie
                    > ką nad dzieckiem i nigdy nie spędzał z nią czasu sam na sam.

                    Myślę, że to jest sprawa, którą można szybko nadrobić a na dodatek dziecko jest już w pełni kontaktowe, i potrafi powiedzieć czego chce i potrzebuje. Pewnie, że męska opieka rożni się od kobiecej, ale bez przesady...
                    Przecież jak matka dostaje noworodka do domu po porodzie, to też jest to dla niej zupełna nowość, a jakoś noworodki nie giną masowo w tragicznych wypadkach spowodowanych brakiem doświadczenia...
                    • mia17 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 14:59
                      wierzę, że jeśli będzie chciał to nadrobi.
                      boje się jedynie o to "chcenie".
                  • muminka2014 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 14:59
                    nie znam sytuacji i prawde mowiac nie chce jej poznac... Ojciec ma prawo spedzic z dzieckiem czesc wakacji i zajmie sie dzieckiem bez obaw. Jezeli masz obiekcje nie puszczaj corki do ojca-Ty zajmiesz sie nia najlepiej wink
                    • mia17 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 15:03
                      cieszę się, że chciało Ci się odpisać na mojego posta.
                      i dziękuję już za wypowiedzi, nie kłopocz się dalej odpisywaniem.
                      • muminka2014 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 15:09
                        a co tu pisac??????????????? Jestes the best wink
    • terazkasia Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 15:11
      Czytałam ten wątek cały, chyba domyślam się, o co ci chodzi.
      Mój ojciec kiedyś (zamierzchłe lata 70.), gdy byłam bardzo mała, zabrał mnie na sanki. Było fantastycznie, kręcił sankami razem ze mną. Ale trochę za mocno smile A górka oblodzona. Gdy w pewnym momencie spadłam, nabiłam sobie chyba kilka śliwek na głowie. Oczywiście ryczałam jak opętana. I pamiętam dziką awanturę, którą zrobiła mu mama po powrocie.
      Chyba o takie pomysły Ci chodzi, tak? Może Twój eks jest w tym właśnie sensie bezmyślny?

      Ps. W każdym razie ja przeżyłam, i mimo to zawsze wyprawy z ojcem wspominałam i wspominam super.
      • mia17 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 15:26
        jasne, że nie biłabym braw, gdyby taki wypadek na sankach przydarzył się naszej córce.
        ale nie o takie przypadki mi chodzi.
        chodzi mi np. o wycieczkę w góry z dzieckiem, które jeszcze nigdy z gór pieszo nie schodziło.
        wierzę, że on chce dobrze - ale jako rodzic musi myśleć i przewidywać pewne rzeczy.
        5-latki są ciekawe świata, ale nie wiedzą, z czym się wiążą niektóre wyczyny. to dorosły powinien ocenić, czy dziecko jest gotowe na wyprawę w góry i zejście na nogach ze szczytu.
        takich akcji się obawiam.
        • liars-curse Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 18:27
          "chodzi mi np. o wycieczkę w góry z dzieckiem, które jeszcze nigdy z gór pieszo nie schodziło."

          jak należy wykonać pierwsza wycieczkę z dzieckiem w góry tak aby wcześniej schodziło już z gór?

          "to dorosły powinien ocenić, czy dziecko jest gotowe na wyprawę w góry i zejście na nogach ze szczytu."

          czy dostarczyłaś mężowi listę szczytów zakazanych dla dziecka w/g twojej oceny?
          na jakiej podstawie uważasz, że maż oceni źle? czy był gdzieś z dzieckiem, gdzie było to rażąco niedostosowane do sprawności fizycznej dziecka?
          • mia17 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 18:53
            wszystko można sprowadzić do absurdu - i Twoje pytanie o listę szczytów taki ma właśnie wydźwięk.
            nie, nie dostarczyłam eksowi - bo już nie jest moim mężem - listy szczytów. po prostu znam możliwości fizyczne córki.
            • liars-curse Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 19:03
              nadal nie odpowiedziałaś na rzeczowe pozostałe pytania
              to nie jest absurd.
              to co pisze to są konkrety
              to co ty piszesz to sa same ogólniki i rozważania o "coby było gdyby babcia miała wąsy"

              Najprawdopodobniej nikt ci nie napisze:
              "jakoś to przeżyjesz, a córka jak wróci to sama doceni, ze umie się nią zajmować tylko mama a tata jest be."

              Albo ktoś ci tak napisze.
              Nie szkodzi
              i tak to będzie kłamstwo.


              • mia17 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 19:22
                nie czekam, żeby ktoś mi napisał "a córka jak wróci to sama doceni, ze umie się nią zajmować tylko mama a tata jest be.".
                gdybyś przeczytała uważnie mój pierwszy post to wiedziałabyś, że zależy mi na tym, aby córka wróciła zadowolona i z dobrymi wspomnieniami.
                • liars-curse Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 19:40
                  a odpowiedzi na rzeczowe pytania nadal brak...
                  • mia17 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 20:02
                    proszę - moje odpowiedzi na Twoje pytania :
                    1/ jak należy wykonać pierwsza wycieczkę z dzieckiem w góry tak aby wcześniej schodziło już z gór?
                    należy ZNAĆ dziecko i znać jego umiejętności. wiedzieć, ile jest w stanie przejść pieszo i czy sobie poradzi z zejściem z góry
                    2/ czy dostarczyłaś mężowi listę szczytów zakazanych dla dziecka w/g twojej oceny?
                    na to pytanie już odpowiedziałam
                    3/ na jakiej podstawie uważasz, że maż oceni źle?
                    na podstawie faktu, że nie spędzał nigdy z dzieckiem czasu sam
                    4/ czy był gdzieś z dzieckiem, gdzie było to rażąco niedostosowane do sprawności fizycznej dziecka?
                    tak
                    • liars-curse Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 20:30
                      "3/ na jakiej podstawie uważasz, że maż oceni źle?
                      na podstawie faktu, że nie spędzał nigdy z dzieckiem czasu sam
                      4/ czy był gdzieś z dzieckiem, gdzie było to rażąco niedostosowane do sprawności fizycznej dziecka?
                      tak"

                      skoro nigdzie nie był sam to jak rażąco nie dostosował wysiłku do dziecka, tak że dziecko nie dało rady, i dlaczego nikt nie interweniował kiedy dziecko nie dawało rady?

                      "należy ZNAĆ dziecko i znać jego umiejętności. wiedzieć, ile jest w stanie przejść pieszo i czy sobie poradzi z zejściem z góry."

                      w Beskidach nie ma góry na która nie jest w stanie wyjść i wrócić normalnie rozwinięta 6 latka
                      Babia Gora 1725
                      Wejście od Przełęczy Krowiarki 2h 30min
                      Wejście od Lipnicy Wielkiej 2h 30min
                      Wejście od Zawoi Markowa przez Przełęcz Brona 3h 10min
                      Wejście na Babią Górę czarnym szlakiem na Markowe Szczawiny z Zawoi Podryzowane 3h 05min

                      gorzej nie ma.
                      jak tam nie wejdzie, to zapisz dziecko na dodatkowy WF.

                      jeżeli chodzi o znanie - to nie ZNASZ twojego dziecka.
                      Masz najwyższej swoja opinie o tym do jakiego wysiłku jest zdolne twoje dziecko.
                      A ta opinia wcale nie musi być zgodna z prawda.


                      • mia17 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 21:00
                        podczas naszego małżeństwa, eks nie spędzał z dzieckiem czasu sam na sam - z własnego wyboru.
                        teraz przyjeżdża do córki co jakiś czas i wtedy spędzają np. razem cały dzień. i to właśnie z tych ich wspólnych dni są moje przykłady jego bezmyślności.
                        np. park linowy dla dziecka, które boi się wysokości.

                        p.s. nie mogę zapisać córki na dodatkowy WF, gdyż nie chodzi do szkoły, a do p-kola.
                        poza tym nie potrzebuje dodatkowego ruchu, bo jest ruchliwa.
                        ale być ruchliwym, a mieć ochotę na górskie wędrówki to dwie różne rzeczy, prawda...?
                        • liars-curse Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 22:35
                          "ale być ruchliwym, a mieć ochotę na górskie wędrówki to dwie różne rzeczy, prawda...? "

                          nie mieć ochoty na górskie wycieczki a nie mieć siły zleźć z góry bo tata nieodpowiedzialnie wyciągnął szlak dla alpinistów - to dwie różne rzeczy, prawda...?

                          Nie pisałaś, że dziecko będzie robiło rzeczy na które nie ma ochoty zmuszane przez tatę.
                          pisałaś, że tata będzie proponował rozrywki niebezpieczne dla dziecka, ale atrakcyjne;
                          "5-latki są ciekawe świata, ale nie wiedzą, z czym się wiążą niektóre wyczyny. "

                          jeżeli dziecko boi się wysokości to ma nieprzyjemnie w parku linowym natomiast na pewno nie niebezpiecznie.

                          "czy był gdzieś z dzieckiem, gdzie było to rażąco niedostosowane do sprawności fizycznej dziecka?
                          tak"
                          nie , to nie było niedostosowanie do sprawności fizycznej dziecka.
                          Nic złego w parku linowym dla 4-5 latka. natomiast jest niemiło jak tego nie lubi.
                          raczej powinno mówić wyraźnie tacie , że tego nie lubi i już.
                          Ale to nadal nie jest problem nieodpowiedzialności taty i nienależytej opieki
                          to jest twój problem nieradzenia sobie z zupełnie normalnymi rozrywkami z dzieckiem.
                          PS może sie z twoim ex spotkam na szlaku na babia . zapytam o ciebie smile smile : )

                          • blue_ania37 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 22:42
                            Mój 7 letni syn wrócił kilka dni temu z wakacji z tatą w Karpaczu i okolicach.
                            Też był pierwszy raz w życiu w górach, ale jak miał dosyć łażenia po górach to umiał się postawić i tyle.
                            Przeżył tydzień na pizzy i zapiekankach.
                            Ja nie zwariowałam z tego powodu.
                            Dzieci umieją powiedzieć jeśli nie mają na coś ochoty i jasno pokazać NIE.
                            Jeśli ojciec nie robi małej krzywdy fizycznej i psychicznej to młoda ze spokojem przeżyje tydzień w górach.
                            A
                            • mia17 Re: pierwsze wakacje 18.07.14, 08:03
                              Anka, mała jest tak stęskniona za tatą, że co by nie powiedział i czego by nie zaproponował to się zgadza... uncertain
                              był już taki przypadek, o którym mi potem opowiadała, dlatego wiem, że może tak być.
                              generalnie ona jest rezolutna i potrafi powiedzieć "nie". ale nie tacie...
                          • mia17 Re: pierwsze wakacje 18.07.14, 08:01
                            no to tego ci życzę - powodzenia!
                        • hochstrapon_krull park linowy 18.07.14, 11:23
                          mia17 napisała:
                          >przykłady jego bezmyślności
                          >np. park linowy dla dziecka, które boi się wysokości.

                          To jest wlasnie wspanialy przyklad nadopiekunczej matki. Boisz sie rowerka? hulajnogi? ciemnego pokoju? Och, jakie to jest straszne, rozumiem cie dziecino wspaniale, unikajmy zawsze i wszedzie wszystkiego czego sie boisz.

                          No i pozniej jak w przypadku corki jednaj z moich znajomych 11 letnia dziewczyna nie zasnie sama w pokoju bez wlaczonego swiatla...

                          Nie, do zycia nie sa nam potrzebne malpie umiejetnosci, ale przelamywanie strachu zdecydowanie tak. Chyba ze stajemy sie chodowaniem watlej mimozy.
                          • mia17 Re: park linowy 18.07.14, 11:37
                            otóż wyobraź sobie, że nie boję się ani rowerka (córka jeździ, jak szatan), ani rolek (zasuwa, jak burza), ani hulajnogi (śmiga, że mało głowy nie urwie), ani ciemnego pokoju (zasypia przy zgaszonym świetle od zawsze).
                            nie znasz mnie, więc nie wyciągaj tak pochopnych wniosków.
                            • hochstrapon_krull Re: park linowy 18.07.14, 11:49
                              mia17 napisała:

                              > otóż wyobraź sobie, że nie boję się ani rowerka (córka jeździ, jak szatan), ani
                              > rolek (zasuwa, jak burza), ani hulajnogi (śmiga, że mało głowy nie urwie), ani
                              > ciemnego pokoju (zasypia przy zgaszonym świetle od zawsze).
                              > nie znasz mnie, więc nie wyciągaj tak pochopnych wniosków.

                              Wyciagam bynajmniej nie pochopny wniosek ze nie potrafisz czytac ze zrozumieniem. Hint: nie chodzilo czy dziecko boi sie X, tylko jak reagujemy na fakt ze dziecko owego X sie boi.
                              Skoro dzieciak boi sie wysokosci to nigdy przenigdy owego leku nie powinnismy starac sie przelamac. Comprende?

                          • martishia7 Re: park linowy 18.07.14, 14:58
                            Mam taka znajomą, której ojciec myślał podobnie, zabierając ją jako młoda i dość przestraszoną nastolatkę (11-12) w Tatry, na wspinaczki po klamrach i łańcuchach. Dziewczyna ma 28 lat, jej noga nigdy więcej w żadnych górach nie stanęła. Ale to dygresja. Oczywiście, że przełamywanie lęków to ważna rzecz i cenna umiejętność, ale takie rzeczy robi się stopniowo. Nie przełamiesz lęku przed wodą wrzucając kogoś do jeziora po same uszy, co najwyżej spowodujesz, że już nigdy na wodę nie spojrzy. We wszystkim należy zachować umiar.
                            • hochstrapon_krull Re: park linowy 18.07.14, 15:43
                              @martishia7

                              Ale my nic nie wiemy jak owa wizyta w parku linowym zostala przeprowadzona ani nawet co to byl za park. Z samego faktu: zabral do parku nie wynika ze to nieodpowiedzialny wariat (a duzo wskazuje ze jest to jedynie projekcja matki). A nawet jesli byl to malo udana wizyta to rodzic plci obojga ma prawo do bledow. Tym bardziej ze w uprzezy dzieciak jest zdecydowanie bezpieczny, a przejscie po dechach w tunelu z siatki sa wstanie dokonac 3.5 latki.

                              nastolatka w Tatrach: te same zdarzenia roznie dzialaja na roznych ludzi. To jak na owe zdarzenia reagujemy jest nie tylko pochodna naszych predyspozycji ale tez tego jakie sygnaly dostajemy po fakcie. Jesli wszyscy w otoczeniu cie chwala jaka bylas dzielna a ty dolujesz rowiesniczki rzucajac "weszlam z ojcem na Rysy po hakach!" to ma to inny efekt niz kiedy zatroskani inni czlonkowie rodziny tokuja "moja ty bidulko, jakze to musialo byc straszne, straszne, straszne! Jak on mogl ci to zrobic? Obiecuje, nigdy wiecej sie to nie zdarzy!".
                              No i inaczej dzieciska reaguja w wieku lat 5ciu gdzie rodzice maja pozycje dominujaca, a inaczej kiedy mamy do czynienia z dorastajacymi nastolatkami. Jesli przez 11lat nie dotarli wczesniej w zadne gory razem i zaczynaja od klamr w Tatrach, to owszem, jest to nonsens. Dlatego wart pchac sie w gory z przedszkolakami.
                              • martishia7 Re: park linowy 18.07.14, 16:09
                                Masz oczywiście rację, co do tego konkretnego przypadku, że nie znamy konkretnych okoliczności. Tym bardziej więc chyba niesłusznie przyjąłeś założenie, że mamy z pewnością do czynienia z nadopiekuńcza matką. Tak jak mówisz - dziecko mogło się strachać, ale dać radę. A możliwe że spłakane było ściągane przez obsługę po drabinie. To z resztą nieistotne dla dyskusji chyba. Chodziło mi generalnie o "przełamywanie lęków" - chociaż zgadzam się z tezą, to nie zrobisz tego za jednym zamachem. To rodzic powinien w miarę znać własne dziecko i potrafić ocenić jego możliwości i granice, chociaż jak słusznie zauważyłeś, błędów nikt się nie ustrzeże. Dlatego własnie przyszedł mi na myśl przykład tej znajomej, o której wspomniałam- ojciec po rozwodzie, ale za to niezbyt zaangażowany w codzienne życie dzieci, oczywiście przekonany, że ex-żona jest nadopiekuńcza, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i "zrobić z córki ludzi" podczas jednych wakacji. Straszna głupota. Może wkleiła mi się przez to kalka w głowę, ale widzę w ojcach "weekendowych" dookoła mnie taką potrzebę zrobienia czegoś spektakularnego - ja nauczę dziecko pływać, ja nauczę jeździć na rowerze, ze mną przestanie się bać ciemności. Rozumiem taką potrzebę kompensacji i istotnej obecności w życiu dziecka, ale wielu rzeczy po prostu nie da się załatwić w jeden weekend albo jedne wakacje raz do roku.
                                • mia17 martishia - 18.07.14, 18:09
                                  "widzę w ojcach "weekendowych" dookoła mnie taką potrzebę zrobienia czegoś spektakularnego - ja nauczę dziecko pływać, ja nauczę jeździć na rowerze, ze mną przestanie się bać ciemności. Rozumiem taką potrzebę kompensacji i istotnej obecności w życiu dziecka, ale wielu rzeczy po prostu nie da się załatwić w jeden weekend albo jedne wakacje raz do roku."

                                  nic dodać, nic ująć.
                                  • tricolour Trzeba dodać i to koniecznie... 18.07.14, 22:07
                                    ... że wakacje są raz do roku więc Martisha pisze bzdury.

                                    Poza tym w jedne wakacje jak najbardziej da się młodego nauczyć pływać (na to potrzeba z pięć wyjść na basen) oraz jeszcze nauczyć jeździć na rowerze. No chyba, że dzieciak ma coś amputowane, to wtedy fakt: przez wakacje może nie odrosnąć.

                                    Innymi słowy: gdy się ma dziecko 24/365, to się dostaje pierdolca jak w kryminale. I trzeba sobie z tego zdawać sprawę, że się psychicznie zdrowym nie jest i wakacje dziecka z ojcem mają taki sam wymiar jak lęk przed nieznanym na wolności: jak sobie poradzę w nowej, nieznanej rzeczywistości?
    • altz Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 18:54
      Znam temat, widziałem mnóstwo ludzi zachowujących się bardzo głupio w trudnym terenie, przeważają dorośli z dużymi dziećmi albo sami dorośli. Rodzice z 6-latkami w ciężkim terenie i zupełnie nieprzygotowani, to jest naprawdę wyjątek.
      Raz się spotkałem z wycieczką z takimi dziećmi, jak Wasze. Zareagowałbym zdecydowanie wtedy sam, ale byli inni pierwsi, postraszenie policją i groźba zastosowania siły ze strony kilku facetów w zupełności wystarczyły. smile
      Ludzie reagują w takich sytuacjach, więc się nie przejmuj aż tak. smile
      Atak przy okazji, groźniejsze od wejścia na Orlą Perć, jest jednak wejście na Giewont czy na Rysy, bo na Orlej ludzie rezygnują, gdy widzą pierwsze łańcuchy, na Giewont pchają się wszyscy i nie dbają o innych.
      • mia17 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 19:24
        Tatry raczej małej nie grożą. tak mi się przynajmniej wydaje.
        jeśli już to wycieczka w Beskidy, które chociaż niższe to też wymagające.
        • altz Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 20:11
          mia17 napisała:
          > Tatry raczej małej nie grożą. tak mi się przynajmniej wydaje.
          > jeśli już to wycieczka w Beskidy, które chociaż niższe to też wymagające.

          Oj, to Ty chyba jesteś odrobinę przewrażliwiona. wink
          Beskidy są spoko, byle uważać na żmije, teraz jest gorąco i to jest poważne zagrożenie przde wszystkim w Beskidach Niskich, Bieszczadach, Gorcach i Pieninach (według mnie), ale nawet jakby co, to od żmii też się od razu nie umiera. smile
          • mia17 Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 21:02
            może i jestem - nie będę się kłóciła smile
            dlatego właśnie napisałam posta na tym forum - bo wiedziałam, że dostanę kubły zimnej wody na głowę, hehe.
            na razie nie jest najgorzej tongue_out choć to, co niektóre osoby piszą ma się nijak do tego, jak wygląda sytuacja.

            • altz Re: pierwsze wakacje 17.07.14, 22:04
              mia17 napisała:
              > dlatego właśnie napisałam posta na tym forum - bo wiedziałam, że dostanę kubły
              > zimnej wody na głowę, hehe.
              > na razie nie jest najgorzej tongue_out choć to, co niektóre osoby piszą ma się nijak d
              > o tego, jak wygląda sytuacja.

              Nie znasz się zupełnie, serio. smile
              Najbardziej niebezpieczne dla dzieci są gospodarstwa rolne, miasto i dom.
              W domu najgroźniejsza jest łazienka. Czy dziecko samo chodzi do łazienki? Bez opieki? :-o
              Wycieczki w góry są bardzo bezpieczne, o ile ktoś ma jakieś pojęcie.

              Ojciec nie zajmował się bardzo małym dzieckiem, teraz córka ma 6 lat i zaczęła już być partnerem we wspólnych wyprawach.
              Gdybyś napisała, że ojciec nie zajmował się dzieckiem w wieku płodowym i nie wiesz czy sobie teraz poradzi, nie zdziwiłoby mnie to! wink
              • mia17 Re: pierwsze wakacje 18.07.14, 08:07
                gdyby ojciec znał się na górach i miał o nich pojęcie, gdyby bywał w nich regularnie, wspinał się - to nie miałabym żądnych oporów. ale on jest takim samym "wspinaczem", jak ja - czyli niedzielnym.

                ale zostawiam już te góry, bo to był tylko przykład. on jest generalnie człowiekiem bezmyślnym i to jest dla mnie obawa. bo człowiekowi bezmyślnemu niewiele trzeba, aby coś głupiego wymyślić.

                aaaaa tam. w ogóle do d...
                bez sensu są te moje rozważania i tyle.
    • ortolann Re: pierwsze wakacje 18.07.14, 08:54
      Parę lat temu widziałam w drodze na Morskie Oko synka z ojcem. Szli piechotą, był listopad, w górach już było zimno, leżał śnieg. My byliśmy ubrani jak w góry, mimo, że to przejście to spacer po asfaltowej drodze. Natomiast tatuś był w garniturku i lichej kurteczce, jednak wcześniej wyraźni ogrzał się jakąś gorzałą. Synek mógł mieć z pięć lat, kurteczkę miał również lichą, bez czapki, rękawiczek, szalika. Szli pod górę - nie mieli ze sobą nic do picia ani do jedzenia. Dziecko było zmęczone już pod koniec, bo wcześniej biegło sobie pod górę. Myślę, że ten chłopiec był bardzo wytrzymały, ale nie wyglądał ani na szczęśliwego ani na zadowolonego - miałam wrażenie, że raczej wstydził się ojca i dostrzegał spojrzenia innych ludzi, które wyrażały zdziwienie i dezaprobatę. Już na górze, w schronisku ktoś obcy kupił mu ciepłe jedzenie i dał jakiś szalik.
      Znam też dziadka, który potrafił zapomnieć, że ma pod opieką wnuka, którego odebrał z przedszkola i zostawił dziecko gdzieś na mieście, w wózku.
      Mam nadzieję, że Twój przypadek tatusia to tylko głupota i że ktoś z otoczenia w porę przyhamuje jakieś durne zapędy. Ale rozumiem czego się obawiasz, nawet jeśli jesteś przewrażliwiona, to bardzo możliwe, że skądś Ci się to wzięło. Może i córka będzie miała same najlepsze wspomnienia z tych wypraw - niechby tak właśnie było. Ale bardzo możliwe również, że kiedy sama dorośnie to powie, że bałaby się swoje dzieci powierzyć komuś podobnemu do jej ojca. Po prostu, głupich nie sieją, a jeśli matka jest świadoma i rozpoznaje prawidłowo rzeczywistość, to będzie się martwić, że coś może się stać, a to dlatego, że jest przewidująca.
      • mia17 Re: pierwsze wakacje 18.07.14, 09:20
        o to mi chodzi.
        znając człowieka 10 lat - zna się jego zachowanie. widziało się go w różnych sytuacjach i jest się w stanie częściowo przewidzieć to, co może mu do głowy strzelić.
        różnych, mniej lub bardziej głupich sytuacji w wykonaniu eksa widziałam sporo - i stąd moje obawy.
        ale mam nadzieję, że na strachu się skończy.

    • liars-curse Re: pierwsze wakacje_małe podsumowanie 18.07.14, 14:23
      Co widzimy na początku:
      Zatroskana mama o swoje małe dziecko, które oddane jest pod opiekę nieodpowiedzialnego człowieka:

      "po prostu się boję. nie mam zaufania do jej ojca, ani do jego matki.
      on jest niestety z gatunku tych tatusiów, którzy nie myślą. o jednym z nich może słyszeliście ostatnio: zabrał 5-letnie dziecko na Orlą Perć. to jest właśnie w stylu mojego eksa. "
      "chodzi mi np. o wycieczkę w góry z dzieckiem, które jeszcze nigdy z gór pieszo nie schodziło.
      wierzę, że on chce dobrze - ale jako rodzic musi myśleć i przewidywać pewne rzeczy."

      Co okazuje się po drodze
      Ex proponuje rozrywki stosowne do wieku dziecka tylko niezgodne z opinia matki – zaś zgodne z dzieckiem

      „5-latki są ciekawe świata, ale nie wiedzą, z czym się wiążą niektóre wyczyny”
      Ale matka uważa, „że dziecko nie da rady”

      Później okazuje się, że problem jest w tym , że dziecko nie lubi pewnych rzeczy a nie , że jest to ponad jego możliwości
      "ale być ruchliwym, a mieć ochotę na górskie wędrówki to dwie różne rzeczy, prawda...? "

      Oraz wg słów mamusi wbrew swojej woli mówi tacie , że jest OK., a tak na prawdę to jest kłamstwo, bo się boi i nie chce.

      "Anka, mała jest tak stęskniona za tatą, że co by nie powiedział i czego by nie zaproponował to się zgadza... "
      "był już taki przypadek, o którym mi potem opowiadała, dlatego wiem, że może tak być.
      generalnie ona jest rezolutna i potrafi powiedzieć "nie". ale nie tacie..."

      Matka ma zaś monopol na otrzymywanie idealnej prawdy od dziecka i nie jest możliwe aby dziecko doskonale się bawiło w towarzystwie taty, zaś opowieści o „ nie chciałam tak naprawdę – ale się zgodziłam” są mówione na potrzeby mamy aby broń boże nie być nielojalnym do mamy.

      Kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa...

      Nie, nie masz monopolu na jedyną i słuszna wiedzę o swoim dziecku
      Nie, nie zawsze dziecko ci mówi prawdę – tylko często ci mówi co chcesz usłyszeć
      Nie , najpewniej wcale nie boi się będąc z ojcem tylko jest jej fajnie
      Nie, nie boisz się od dziecko – boisz się, że będzie robiło rzeczy, które ty uważasz, że powinno się bać a nie ona
      Nie, nie chcesz żeby się dobrze bawiła, chcesz, żeby się bała tak jak ty się boisz
      Nie , nie masz merytorycznych argumentów przeciw najpewniej zupełnie normalnemu exowi
      Tak – nawet rozumiem czemu się z tobą rozwiódł
      Tak, możesz napisać, że to ty kopnęłaś go w d… oraz, że jak Ciebie nie znam ( skąd wiesz confused?? smile ) to mam nie pisać, a ja jestem wróżką...

      Nic to nie zmieni
      • anbale Re: pierwsze wakacje_małe podsumowanie 18.07.14, 14:56
        Myślę, że zbyt poważnie podeszłaś do tematu, że aż dotarłaś do przyczyn rozpadu małżeństwa...
        Czasem się matki martwią na wyrost o dzieci, ale byle pierwsze koty za płoty, a potem to już z górki.
        • mia17 anbale, 18.07.14, 18:21
          możliwe, że podeszłam do tego zbyt poważnie. ale nigdy nie byłam w takiej sytuacji.
          to mój pierwszy raz, a strach ma wielkie oczy.
          i nie, nie dotarłam do przyczyn rozpadu małżeństwa. w naszym małżeństwie eks nigdy nie spędzał z córką zbyt wiele czasu i nie przejawiał inicjatywy, aby ja gdzieś zabrać, czy coś z nią zrobić. był wiecznie "zarobiony".
          a teraz dopiero "się uczy". szkoda tylko, że na żywym organizmie.
      • heksa_2 Re: pierwsze wakacje_małe podsumowanie 18.07.14, 16:43
        Generalnie nigdy nie miałam żadnych problemów z oddawaniem dzieci pod opiekę babciom, dziadkom, ciociom itp. Sądziłam, że to im dobrze zrobi, zwłaszcza, że sama miałam wdrukowane różne lęki i wydawało mi się to świetną przeciwwagą.
        Ale wśród swoich znajomych mam przypadek, że dziecko (trzyletnie), które spędzało weekend u własnego ojca, utopiło się podczas kąpieli w wannie, bo ojciec sobie oglądał tv, a dziecko się samo chlapało.
        To jednak nie jest żaden argument. To po prostu wypadek. Niemniej rozumiem autorkę wątku, ale chyba trzeba zapanować nad własnymi lękami. Myślę, że trzeba jednak dbać o kontakt dziecka z ojcem i o to, żeby tworzyła się jakaś więź między nimi.
        • mia17 hekso, 18.07.14, 18:15
          staram się nad tymi własnymi lękami panować.
          ale po prostu jak się coś robi pierwszy raz to czasem strach ma wielkie oczy.
          • heksa_2 Re: hekso, 18.07.14, 23:19
            Ależ ja cię jak najbardziej rozumiem. Tylko chyba nie masz wyjścia. Musisz sobie wyprcować jakieś strategie radzenia sobie z nimi.
      • mia17 Re: pierwsze wakacje_małe podsumowanie 18.07.14, 18:11
        dziękuję "pani doktor" za diagnozę. rozszyfrowała mnie pani od A do Z.
        i to bezpłatnie.
    • tricolour Żenujący jest ten wątek... 18.07.14, 20:17
      ... bo jedyną wadą ojca jest to, że nie zajmował się dzieckiem.

      Gdyby ten argument miał choć promil sensu i logiki, to matkom powinno odbierać się po porodzie pierwsze dzieci, bo wcześniej nie miały dzieci.
      • mia17 Re: Żenujący jest ten wątek... 18.07.14, 21:00
        to się nie wypowiadaj, skoro jest żenujący - proste.
        • tricolour Przecież się nie wypowiadam... 18.07.14, 21:59
          ... tylko kopię Cię w dupę, o co literalnie prosiłaś w poście założycielskim.

          Gdybym miał się wypowiedzieć, to zacząłbym od tego: po jaką cholerę szłaś do łóżka z nieudacznikiem, po co Ci dzieciak z tumanem, który nawet na górę zwyczjnie wejść nie umie?
          • liars-curse Re: Przecież się nie wypowiadam... 18.07.14, 22:28
            tri : cmok smile
            • mia17 Re: Przecież się nie wypowiadam... 19.07.14, 07:57
              hehe - TWA
          • mia17 Re: Przecież się nie wypowiadam... 19.07.14, 08:33
            ohohooo... brawo!
    • yoma Re: pierwsze wakacje 19.07.14, 13:56
      Mia, wyluzuj. Dzieciak boi się wysokości? To w parku linowym będzie ryczał i trzeba będzie zejść na ziemię przed pierwszym mostkiem. W Beskidach się zmęczy? To ojciec będzie niósł na barana, trudno. Nb łagodne góry są świetne na pozbycie się lęku wysokości.

      Btw jak nie umyje zębów przez dwa dni, to jej nie wypadną, a jak wypadną, to odrosną smile

      Btw 2 nie popełniaj częstego błędu forumowego: nie każdy, kto ci nie przyklaskuje, to świnia i cham. Ja tam serdecznie popieram ojca z tymi Beskidami.
      • mia17 Re: pierwsze wakacje 19.07.14, 14:41
        co to btw 2 i tym nie przyklaskiwaniem to wiem yoma.
        chodzi jedynie o formę wypowiedzi. razi chamstwo, obcesowość i złośliwość. zupełnie niepotrzebnie ludzie dosrywają - ale widać taki ich charakter i potrzeby uncertain

        na szczęście nie wszyscy tacy są i potrafią w sposób normalny przekazać swoje - inne - racje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka