Dodaj do ulubionych

taka sobie refleksja

21.01.15, 08:31
ze kiedy znajomi mowili, ze po rozwodzie bedzie calkiem fajnie, ze tylko zycie sie zmieni i bedzie inne (nie lepsze ani gorsze - tylko inne) trudno bylo w to uwierzyc. TEraz wiem, ze to jest prawda. Rozwod to nie koniec swiata. C'est la vie.
Nawet teksty exa "jak moglas zostawic takiego faceta jak JA" i, ze "wg. teori DArwina on jest nic nie warty bo zadna z portalu randkowego go nie chce" oraz "ja cie kocham" a takze "to ty zmusilas mnie do rozowdu" , bo wiadomo Pan idealny... po prostu mnie juz tylko bawia i oczywiscie zgadzam sie z nim w 100%, bo co bedze dyskutowac smile Szkoda czasu i energii. Na szczescie meisiac (rowny) temu wyprowadzil sie z domu. Aha, moglby laskawie wrocic, oczywiscie o ile spelnie jego warunkismile
Wiec jak dla mnie same pozytywy na razie.
Szkoda tylko dziecka bo bardzo przezywa, a Tatus nie widzi, ze takie teksty rzucane przy dziecku po prostu je rania... Jak mu zabronie mowic do dziecka "porazko wychowawcza" albo opowiadac o tym, ze jak sobie juz pania pozna to nie bedzie mogl odwiedzac dziecka tak czesto bo tamta pani mu na pewno zabroni itp to w krotkim czasie wymysli inny, tego samego typu niestety. I on nie robi tego zlosliwie, po prostu nie zwraca uwagi na uczucia innych... nie sa dla niego istotne. A dzieko to boli.
Na szczescie takich facetow nie jest wielu. Mam nadzieje, ze dzieciaczek sie upora z tym, choc latwo mu nie jest - Zespol Aspergera plus poczatki dojrzewania plus rozwod... najgorszy moment z mozliwych.
I choc na poczatku, kiedy czlowiek jest jeszcze w szoku rozwod moze wydawac sie traumatycznym przezyciem to po rozowodzie jest inaczej, spokojniej i zycie od razu wydaje sie piekniejszesmile. Nawet dziecko zaczyna powoli wylazic ze skorupy, bo tatus juz nie rzuca tekstow "jestes leniem i nic ci sie nie che" oczywiscie w najmnej dpowiednim momencie i tak sobie od niechcenia... i jak przyjdzie w odwiedziny to przynajmniej zamieni pare slow z dzieckiem a nie spi albo siedzi przed kompem caly dzien.
Wiec glowa do gory ci co jeszcze ropaczaja. Bedzie dobrze.
Obserwuj wątek
    • nowel1 Re: taka sobie refleksja 21.01.15, 09:25
      Masz rację - że jest po prostu inaczej, a może być dużo lepiej.
      Jednak: miesiąc po rozstaniu to jest tylko początkowa euforia.
      Na poukładanie się z zupełnie nową rzeczywistością potrzeba znacznie więcej czasu i warto być przygotowanym także na gorsze dni.
    • mozambique Re: taka sobie refleksja 21.01.15, 09:36
      dzicko wylazi ze skorupy
      i ma 90% szans ze w przyslzosci spieprzy sobei życie dokaldnie tak samo jak wy to zrobiliście
    • zabapo11 Re: taka sobie refleksja 21.01.15, 09:46
      Też mnie zastanawia, z czego tak się cieszysz. Słusznie, to początkowa euforia, i dobrze, bo pozwoli Ci przerwać przełomowy okres i nie zastanawiać się czy wrócić itd. Tak czy inaczej, będzie jeszcze ciężko, zaczniesz się zastanawiać nad swoją przyszłością, przy problemach z dzieckiem będziesz się obwiniać, że to wina rozwodu, zwłaszcza że to Twoja decyzja.

      Żeby było jasne - nie uważam, że lepiej zostać w złym małżeństwie. Po prostu nie cieszyłabym się z rozwodu, bo to zawsze porażka. Ja rok po rozwodzie dopiero zaczynam czuć, że sprawy się układają. I teraz faktycznie jest lepiej, wiem, że szkoda byłoby tkwić całe życie z byłym mężem, ale i tak dopada mnie masa wątpliwości.
      • amb25 Re: taka sobie refleksja 21.01.15, 10:24
        Pewnie macie racje, ze jeszcze mnie dopadnie smile Ale moze nie... Za pare miesiecy wam napisze smile
        To nie byla moja decyzja o rozwodzie. Zostala podjeta nagle bez konsultacji ze mna - stanelam przed faktem dokonanym. Konsekwencje decyzji swoich trzeba ponosic obojetnie czy sa przemyslane czy nie. To dotyczy takze exa.
        To ex chce bezwzglednie przezucic wine na mnie, zeby miec czyste sumienie. I stad te jego gadki. On cierpi na syndrom wyparcia.
        Co do spieprzenia zycia, to nie uwazam... Spieprzylam owszem pod wzgledem, ze wybralam dla dzieciaczka zle geny i zbyt dlugo trwalam w tym malzenstwie - i to neistety prawda.... Ale jest zbyt pozno zeby gdybac co by bylo gdyby.
      • egalea71 Re: taka sobie refleksja 21.01.15, 10:25
        zabapo11 napisał(a):

        > Też mnie zastanawia, z czego tak się cieszysz. Słusznie, to początkowa euforia,
        > i dobrze, bo pozwoli Ci przerwać przełomowy okres i nie zastanawiać się czy wr
        > ócić itd.

        Dziwne rozumowanie.

        Rozwód to etap końcowy- poprzedzony konkretnymi, mało przyjemnymi sytuacjami.
        Z wyzdrowienia też nie należy się cieszyć?
        • nowel1 Re: taka sobie refleksja 21.01.15, 11:34
          Rozwód to etap końcowy, ale wcześniej zazwyczaj działo się małżeństwo, zawarte w dobrej wierze, zazwyczaj dające też dużo dobrego, nie tylko zgryzotę, a najczęściej skutkujące urodzeniem dzieci.
          Zatem rozwód nie jest końcem choroby, a końcem czegoś znacznie większego. Mało kto z ludzi obdarzonych uczuciami potrafi z rozwodu wyłącznie się cieszyć.
          • zabapo11 Re: taka sobie refleksja 21.01.15, 11:53
            No właśnie, zwłaszcza że autorka dopiero się rozstała, całą huśtawka przed nią. Z tym początkowym etapem chodziło mi o to, że mąż dopiero się wyprowadził. Dobrze, że też czuje się silna, pomoże jej to przetrwać, ale trudno tak wcześnie uznać, że jest super, nareszcie koniec, jestem szczęśliwa...
            • pajak30 Re: taka sobie refleksja 21.01.15, 15:57
              ja tez nie ciesze sie z rozwodu bez wzgledu na to jakie malzenstwo bylo, rozwod to zawsze porazka, wazne zeby wyciagnac wnioski...
              • xciekawax Re: taka sobie refleksja 21.01.15, 17:03
                Ach, wy Matki-Polki Meczennice. Tylko w PL taka deprecha z powodu rozwodu.
                Wszedzie indziej (w cyliwizowanych krajach oczywiscie) kobiety sie zazwyczaj smieja z ich poprzedniego wyboru i ida do przodu. Z rozwodu mozna sie posmiac przy kawie z kolerzanka.

                Ale w Pl - to wielka plama na honorze i honorze rodziny, - porazka zyciowa za ktora trzeba sie katowac do konca zycia. Ach..... jaka to bzdura. Ale jak wam tak lepiej to prosze.
                • pajak30 Re: taka sobie refleksja 21.01.15, 17:33
                  ja sie tam nie katuje i z kolezankami smiejemy sie przy kawie z roznych sytuacji z ex, ale dla mnie to porazka taka zyciowa zla decyzja...ze w pore nie zrozumialam jaki to czlowiek...
                  • xciekawax Re: taka sobie refleksja 21.01.15, 17:42
                    Ale to smieszne obwiniac sie za to. Jestesmy suma naszych zyciowych doswiadczen - moze gdybys miala innych rodzicow, inne doswiadczenia przed poznaniem ex - to bys nawet na niego nie popatrzyla.
                    Miliony i miliony osob sie rozwodzi kazdego roku, Bez przesady, to nie sredniowiecze. Wiele bledow popelniamy. Grunt to wyciagnac wnioski i isc na przod.
                    • pajak30 Re: taka sobie refleksja 21.01.15, 17:47
                      to prawdza, ale nawet tak oczywistosc nie wystarcza i nadal tak mysle, ale nie zadreczam sie przynjmniej swiadomie, a nawet powiem wiecej jest mi lzej bez niego...
                      • xciekawax Re: taka sobie refleksja 21.01.15, 20:00
                        a nawet powiem wiecej jest mi lzej bez nie
                        > go...

                        No i na tym sie skoncentruj. A te doswiadczenie moze poprowadzi Ciebie w kierunku gdzie nigdy (bez tego doswiadczenia) bys nie poszla. I oby to bylo cos dobrego smile
    • wiosnaw Re: taka sobie refleksja 21.01.15, 10:18
      W życiu bez rozwodu też dopadają nas wątpliwości.
      Nie odbieram tego, że autorka "cieszy się z rozwodu". Uważam, że nie zawsze na początku jest euforia, poza tym w ogóle uważam, że pozytywne jest to, że jest zadowolona - nie sądzę, że pisze na jakimś porozwodowym haju tylko smile
      Amb, powodzenia!
    • xciekawax Re: taka sobie refleksja 21.01.15, 16:59
      Wiem ze u kazdego jest inaczej, ale ja akurat tuz po okresie rozpaczy (co wcale tak dlugo nie trwalo - patrzac z perspektywy czasu) wpadlam w niesamowita euforie. Czulam sie jak kwiatek na wiosne, albo jak maly ptaszek ktory po raz pierwszy raz uczy sie fruwac. Bylo to mega wyzwalajace uczucie.
      Plus, tyle ile zobaczylam, doswiadczylam, wybawilam, nauczylam to chyba nie doswiadczylam przez cale malzenstwo.
      Plus poczucie wlasnej wartosci sie znacznie podnioslo. Powiem tak: jakbym uciela kule u nogi.

      A smieszne jest to ze rozwod nie wyszedl nawet z mojej inicjiatywy, aczkolwiek to ja wnioslam pozew i zaplacilam za adwokata.
    • heniek.8 Re: taka sobie refleksja 21.01.15, 18:07
      ja od dłuższego czasu nie miałem złudzeń że żyłoby mi się lepiej bez huśtawek ze strony starej, ale miałem poważne obawy co do dzieci.

      mieliśmy bardzo dobre kontakty i jak sobie wyobrażałem w jaki sposób się one popsują to momentalnie wpadałem w deprechę. widuję się z nimi 2x wieczoryi i co drugi weekend, więc kontakty są podtrzymane i wydaje się że znoszą to dobrze, ale od czasu do czasu dopada mnie taka chandra - szczególnie myślę o młodszym synu który za mną bardziej tęskni i czasami mówi mi do ucha że woli być ze mną itd. płaczę jak to piszę
      Starsza czasem przez kilka dni nie odpowie na skype na wiadomość, to dobrze że ma swoje życie.
      we wszystkim tym widzę takie pocieszenie, że dzieci rosną szybko i ani się obejrzymy a będą to dorosłe samodzielne istoty i myśl o tym żeby się z nimi na codzień "użerać" będzie niezbyt wesoła smile
      • pajak30 Re: taka sobie refleksja 21.01.15, 20:09
        heniu, a czemu rozpadlo sie twoje malzenstwo? no by chyba nie dlatego, ze stara miala hustawki?
        • heniek.8 Re: taka sobie refleksja 21.01.15, 20:30
          było powolne wygaśnięcie, jakieś ranienie krok po kroku z jej strony, rosnąca obojętność z mojej i tyle
          pozew złożyła ona
          • pajak30 Re: taka sobie refleksja 21.01.15, 20:48
            to przykre...chyba takim jak ja jest latwiej, bo u mnie nie bylo dlugotrwalej agoni, tylko, lanie, upokorzenia i zdrada z jego strony uncertain

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka