danielwww5 04.10.15, 15:15 witam mam 37 lat 2 miesiące temu żona mi powiedziała że chce się rozwiezc a trzy tygodnie temu wyprowadziła się z dziećmi zostałem sam co mam dalej robić ? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
yoma Re: Rozwód = Tragedia 04.10.15, 16:00 Ja bym chyba zaczęła od spytania, osso chozzzi... Odpowiedz Link
wawrzanka Re: Rozwód = Tragedia 05.10.15, 09:58 yoma napisała: > Ja bym chyba zaczęła od spytania, osso chozzzi... Może o to: forum.gazeta.pl/forum/w,1177,157911991,157911991,realna_kochanka_potrzebna_od_zaraz.html Odpowiedz Link
yoma Re: Rozwód = Tragedia 05.10.15, 10:10 Gimbaza już się nudzi? Dopiero się szkoła zaczęła. Odpowiedz Link
kotradykcja Re: Rozwód = Tragedia 05.10.15, 10:19 aaaaaaaaaaaaaaa to ja już nie mam pytań Odpowiedz Link
heniek.8 Re: Rozwód = Tragedia 04.10.15, 18:20 danielwww5 napisał(a): > co mam dalej robić ? czekasz na pozew z pozwem albo idziesz do prawnika albo odpowiadasz sam (gdzieś tam będzie pouczenie o terminach itp) czekasz na rozprawę otrzymujesz wolność czynienia dobra i zła Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Rozwód = Tragedia 04.10.15, 19:34 heniek.8 napisał: > otrzymujesz wolność czynienia [...] zła Ty się tak nie zapędzaj w radach, Heniu Odpowiedz Link
heniek.8 Re: Rozwód = Tragedia 05.10.15, 07:26 no OK, ale może zostawiać deskę w kiblu jak chce Odpowiedz Link
heniek.8 Re: Rozwód = Tragedia 06.10.15, 23:27 co, jeszcze nie masz dosyć?? to dla kogo ja piszę te wszystkie tyrady!? Odpowiedz Link
yoma Re: Rozwód = Tragedia 07.10.15, 09:18 A poważnie, mam. Klasyczny syndrom rozwodnicy Odpowiedz Link
mayenna Re: Rozwód = Tragedia 07.10.15, 13:04 yoma napisała: > > > A poważnie, mam. Klasyczny syndrom rozwodnicy Yomka, a cóż to jest? Odpowiedz Link
yoma Re: Rozwód = Tragedia 07.10.15, 21:39 Nigdy więcej żadnego parszywego chłopa, a jeśli nawet, to nigdy więcej żadnego parszywego ślubu, a w ogóle chłop w chałupie to jak wrzód na d... Podobno z czasem przechodzi Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Rozwód = Tragedia 07.10.15, 21:49 O tak!!! Znam to!!! I potwierdzam-przechodzi Aczkolwiek czasami jednak ... no ten... wrzód...... Odpowiedz Link
mayenna Re: Rozwód = Tragedia 04.10.15, 21:35 Odwiedzać dzieci, porozmawiać o tym co dalej z nimi. Poważnie ona tak: powiedziała znienacka o rozwodzie a potem cichcem sie wyprowadziła i nic tego nie zapowiadało? Odpowiedz Link
kotradykcja Re: Rozwód = Tragedia 05.10.15, 07:27 mayenna napisała: > Odwiedzać dzieci, porozmawiać o tym co dalej z nimi. Odwiedzać to można ciocię albo babcię, a nie własne dzieci, na Boga! Dzieci zostały wywiezione z miejsca ich zamieszkania, jak na razie nie ma żadnego orzeczenia. Facet powinien pojechać do żony i zabrać dzieci do domu. > Poważnie ona tak: powiedziała znienacka o rozwodzie a potem cichcem sie wyprowa > dziła i nic tego nie zapowiadało? Bywa i tak. Bo np. pojawił się "pan lepszy". Nie znasz? Pewnie znasz, tylko w męskim wydaniu. Ile było historii typu "żona dowiaduje się ostatnia"? . Wyobraź sobie, kobiety też zdradzają, odchodzą do kochanków. I robią tym większe świństwo, że zabierają dzieci. Odpowiedz Link
mayenna Re: Rozwód = Tragedia 05.10.15, 10:42 Nie chce mi się z tobą dyskutować bo watko dawca jest trollem, ale jedno mnie nurtuje: poważnie uważasz, że ojciec powinien 'zabrać dzieci do domu" w każdej sytuacji? Moim zdaniem wyrywanie sobie nawzajem dzieci, traktowanie ich jak wyposażenia domu, szczególnie na początkowym etapie rozpadu rodziny, jest jednym z najgorszych możliwych pomysłów, a osoba, która do tego podjudza nie ma za grosz empatii , rozwód i jego problemy zna z programów typu: Sędzia Anna Maria Wesołowska. Odpowiedz Link
kotradykcja Re: Rozwód = Tragedia 05.10.15, 10:57 mayenna napisała: > Nie chce mi się z tobą dyskutować bo watko dawca jest trollem, ale jedno mnie n > urtuje: poważnie uważasz, że ojciec powinien 'zabrać dzieci do domu" w każdej > sytuacji? > Moim zdaniem wyrywanie sobie nawzajem dzieci, traktowanie ich jak wyposażenia d > omu, szczególnie na początkowym etapie rozpadu rodziny, jest jednym z najgorszy > ch możliwych pomysłów, a osoba, która do tego podjudza nie ma za grosz empatii > , rozwód i jego problemy zna z programów typu: Sędzia Anna Maria Wesołowska. Ponieważ, jak słusznie zauważyłaś, wątkodawca jest trollem, jest to rozmowa czysto teoretyczna. Moje zdanie jest takie - jeśli rodzice zajmują się dziećmi w sposób w miarę zrównoważony przed rozstaniem, nie ma większego świństwa wobec dzieci (i drugiego rodzica) niż zabranie ich z domu rodzinnego, bo "mamusia ma lepszy pomysł na życie". Piszę mamusia, bo facet odchodząc nie zabiera dzieci. Po pierwsze dlatego, ze nikt by mu na to nie pozwolił, zaraz podniosłoby się larum, że "zabiera dzieci z domu rodzinnego niszcząc im psychikę "(!) oraz że, co mnie najbardziej zawsze bawi, "zabiera dzieci matce". Po drugie dlatego, że sam z siebie nie chciałby rozpieprzać dzieciom życia jeszcze mocniej (jeśli to normalny ojciec) lub dlatego, że dzieci przeszkadzałyby mu w życiu (bez komentarza). Jeśli nie ma zastrzeżeń co do faceta jako ojca, a kobieta nie ma ochoty dzielić z nim życia, powinna wyprowadzić się SAMA. Bo dzieciom nie dość, że rozwala się rodzinę, to jeszcze dokłada dodatkowy stres w postaci zmiany miejsca zamieszkania. Nie pisałam o wyrywaniu sobie dzieci, ale o tym, by dzieci wróciły do domu, swojego domu. Może niezgodnie ze schematem forumowym zakładam, że ojciec jest w stanie zająć się dziećmi równie dobrze jak matka. Może, również niezgodnie ze schematem forumowym, zakładam, że jest całkiem prawdopodobne, że pani sobie znalazła kogoś "lepszego" i stąd ta wyprowadzka, a dzieci zabrała, bo tak, bo jest matką, czyli całkowicie bezrefleksyjnie pod kątem dobra tych dzieci (sorry, nie jest dla mnie żadnym argumentem, że dobrem dzieci jest być z matką, to też niezgodnie ze schematem forumowym ). Moja empatia idzie nie w kierunku mamusi, która, ach, na pewno miała ważny powód. Przy okazji zalinkowania poczytałam sobie ogłoszenia "mężatka szuka", więc tego... Nie idzie też w kierunku faceta, bo opieka nad dziećmi w pojedynkę (skoro mamusia dała nogę, to zapewne bez wsparcia finansowego z jej strony) plus afera okołorozwodowa (owszem, coś o tym wiem, nie tylko z programu SAMW) to ciężka sprawa. Moja empatia idzie w kierunku dzieci, których nie powinno się zabierać z domu, bo rodzic ma kaprycho. Odpowiedz Link
yoma Re: Rozwód = Tragedia 05.10.15, 11:32 Gdyby wątkodawca nie był trollem, to mielibyśmy 37-letniego faceta, który w obliczu rozwodu siada na dupie i pyta świat, co robić. Naprawdę myślisz, że zająłby się dziećmi? To pisałam ja Jarząbek, która nie raz tu doradzała "zrozpaczonym" ojcom, co można zrobić gwoli "odzyskania" dzieci... Odpowiedz Link
kotradykcja Re: Rozwód = Tragedia 05.10.15, 11:36 yoma napisała: > Gdyby wątkodawca nie był trollem, to mielibyśmy 37-letniego faceta, który w obl > iczu rozwodu siada na dupie i pyta świat, co robić. Naprawdę myślisz, że zająłb > y się dziećmi? Ano, stąd mój post poniżej Odpowiedz Link
mayenna Re: Rozwód = Tragedia 05.10.15, 19:27 Czy się umie zając to ja nie wiem, ale wiem jedno: im dziecko mniejsze to obecnośc matki ważniejsza, szczególnie jeśli to ona się dziećmi głównie zajmuje - a tak jest w 90% rodzin. Wnioskując z wieku pana to dzieci jeszcze wczesnoszkolne, czyli samodzielnie nie sa w stanie zdecydować z kim chcą mieszkać. To co proponujesz: pan jedzie i 'zabiera" dzieci jest najgorszym rozwiązaniem. A twoje obszerne rozważania i uzasadnienia na podstawie 2 zdań pana sa czystą projekcją własnych przekonań bez uwzględnienia tego indywidualnego przypadku.Czyli najprościej mówiąc: radzisz sobie - nie jemu. Uwielbiam osoby, które wiedzą co INNI POWINNI robić w życiu. Poczytaj może coś o psychologii rozwojowej bo teza że miejsce zamieszkania jest ważniejsze niz rodzic, z którym dziecko ma silniejszą więż się słabo broni. A zwykle ma z matka bo to ona odwala większość opieki. Popytaj znajomych ojców jak nazywa się wychowawca dziecka. Szczególnie tych co mają więcej niz jedno dziecko Odpowiedz Link
kotradykcja Re: Rozwód = Tragedia 05.10.15, 19:54 Mayenna, kontynuując czysto teoretyczną dyskusję, próbujesz bronić swojego zdania brnąc w mity, półprawdy i rzekome statystyki oraz własne projekcje, co zarzucasz mnie Przypominam, że rozmawiamy o teoretycznej sytuacji. Zakładasz, że głównym opiekunem dzieci była i jest matka, bo tak mówi Twoje doświadczenie i podajesz wydumaną "statystykę" : szczególnie jeśli to ona się dziećmi głównie zajmuje - a tak jest w 90% rodzin. 90%? Skąd wzięłaś taką cyfrę? Ile rodzin przebadałaś, rzetelnie? Czy choćby na własnym podwórku, we własnym bloku sprawdziłaś tak, że dasz sobie rękę uciąć, że to ONA zajmuje się dziećmi, nie on, nie wspólnie? Bo wiesz, ja mam troszkę inne doświadczenia. Czyli żyję wśród tych 10%? Ciekawe... Zarzucasz mi, że wiem co inni mają robić w życiu Uwielbiam osoby, które wiedzą co INNI POWINNI robić w życiu A co zrobiła reszta ? Już cytuję: Odwiedzać dzieci, porozmawiać o tym co dalej z nimi. Zajmij sie dziecmi i jak najczesciej sie z nimi spotykaj, a zonie powinienes placic na utrzymanie dzieci polowe kosztow... Czy to aby nie jest "wiedzenie lepiej co inni mają robić"? W skrócie - płąć alimenty i odwiedzaj dzieci. Matce też to poradzisz? A nie, czekaj, bo przecież: im dziecko mniejsze to obecnośc matki ważniejsza im mniejsze, to znaczy do jakiego wieku? Sama stwierdzasz, że dzieci w wieku wczesnoszkolnym, a zatem cyckiem ich karmić nie trzeba. To co takiego matka ma, a czego ojciec nie ma? Kiedy zaczyna się czas, w którym dziecko już do maminej spódnicy przywiązane nie jest i ojciec może z nim normalnie spędzać czas, a nie tylko "odwiedzać"? 13 lat, czyli jak może w sądzie zeznawać i powiedzieć co o tym wszystkim myśli? Ponieważ nie rozwodzę się nad wyższością matczynej opieki nad kilkuletnim dzieckiem zakładasz, że nic nie wiem o psychologii rozwojowej: Poczytaj może coś o psychologii rozwojowej I jednocześnie, nie mając absolutnie żadnych danych potwierdzasz moją tezę teza że miejsce zamieszkania jest ważniejsze niz rodzic, z którym dziecko ma silniejszą więż się słabo broni. Napisałam bowiem, że facet powinien zabrać dzieci do domu jeśli zajmowali się nimi w sposób mniej więcej zrówoważony. Bo w aktualnej sytuacji dzieci tracą nie tylko jedno z rodziców, ale i dom. Przy powrocie do domu, będzie im oszczędzona połowa traumy. Tak jak Ty sobie projektujesz, sądząc po własnej rodzinie i znanych Ci przypadkach, że facet nie udzielał się w wychowaniu, tak ja sobie projektuję, sądząc po mojej własnej rodzinie i znanych mi przypadkach, że zajmował się co najmniej w połowie. Która z nas ma, teoretycznie, rację? I na deser: Popytaj znajomych ojców jak nazywa się wychowawca dziecka. Szczególnie tych co mają więcej niz jedno dziecko Już Ci mówię. Ze znanych mi ojców jeden nie zna nazwiska wychowawcy dziecka w szkole. Bo dupa z niego nie ojciec, raczej spermodawca. Cała reszta - począwszy od przyjaciół przez rodzinę, na mężu moim skończywszy, nie tylko zna nazwiska, ale regularnie chodzi na wywiadówki, imprezy do przedszkola, bierze L4, kilku było na wychowawczym, zasuwają po lekarzach, zawożą na zajęcia pozalekcyjne i odrabiają z dziećmi lekcje. Aha, mój przyjaciel najlepiej na świecie zaplata warkoczyki, bo ma 2 córki z długaśnymi włosami. I drugie aha - w naszym mieście jest przedszkole, do którego walą ludzie drzwiami i oknami. Bo pracuje w nim pan przedszkolanek, który wszystkie panie bije na głowę w kreatywności, podejściu do dzieci oraz zaplataniu francuskiego warkocza. Mój mąż ma dzieci troje. Niejedna matka-Polka mogłaby się od niego uczyć. Tak więc, żyjąc na innej planecie mam w głowie, że facet (oczywiście nie ten konkretny) z dużym prawdopodobieństwem może być świetnym ojcem. Dodatkowo jestem matką i macochą chłopców. I jakoś mierzi mnie udzielanie rad w stylu "płać grzecznie alimenty i odwiedzaj własne dzieci, może za x lat nie będą cię traktowały jak samobieżnej skarbonki, a żona w swej łaskawości nie wywiezie ich na drugi koniec Polski lub dalej, mając wszak słuszne prawo do układania sobie życia". A że mam akurat luz, bo mąż z dziećmi (całą trójką! OMG, jak on sobie radzi?!) gdzieś się buja, to sobie polemizuję Miłego wieczoru Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Rozwód = Tragedia 05.10.15, 20:03 I po co te wywody? O 7.31 napisałaś, jak wygląda sytuacja zazwyczaj, tj. statystycznie: > Jeśli jesteś ojcem statystycznym, zostawiasz żonę > w spokoju, płacisz alimenty, dzieci >widujesz co 2 tygodnie. Ni zarzucaj więc Mayennie, że "podaje wydumane statystyki". Skoro rozmawia się teoretycznie, to punktem odniesienia jest przecież to, co występuje najczęściej (statystycznie biorąc, a nie w sąsiedztwie- bo to wtedy nie są rozważania teoretyczne). Odpowiedz Link
kotradykcja Re: Rozwód = Tragedia 05.10.15, 21:29 zmeczona100 napisała: > > > I po co te wywody? O 7.31 napisałaś, jak wygląda sytuacja zazwyczaj, tj. statys > tycznie: > > > Jeśli jesteś ojcem statystycznym, zostawiasz żonę > > w spokoju, płacisz alimenty, dzieci > >widujesz co 2 tygodnie. > > Ni zarzucaj więc Mayennie, że "podaje wydumane statystyki". My bad, powinnam napisać "statystycznym w sensie forumowym vel potocznym" Bo tak naprawdę nie wiemy co występuje najczęściej . Jedynie nam się wydaje, bo nie ma żadnych, absolutnie żadnych wiarygodnych statystyk rozróżniajcych ojca który opał od ojca któremu dzieci uprowadzono, odebrano, itp. Oba zjawiska występują i nikt nie zna rzeczywistej skali. Tak samo jak nikt nie zna stosunku ojców nie płacących że skurwysyństwa do ojców nie płacących z niemożności. Takich danych po prostu nie ma i powoływanie się na tego typu statystyki jest przejawem ciasnoty umysłowej lub wygodnictwa. Wybierz sobie Odpowiedz Link
zmeczona100 Nie plątaj się 05.10.15, 22:24 > My bad, powinnam napisać > "statystycznym w sensie forumowym vel potocznym" > > Bo tak naprawdę nie wiemy co występuje najczęściej . Jedynie nam się wydaje, b > o nie ma żadnych, absolutnie żadnych wiarygodnych statystyk rozróżniajcych ojc > a który opał od ojca któremu dzieci uprowadzono, odebrano, itp. > Oba zjawiska występują i nikt nie zna rzeczywistej skali. > Tak samo jak nikt nie zna stosunku ojców nie płacących że skurwysyństwa do ojcó > w nie płacących z niemożności. > Takich danych po prostu nie ma i powoływanie się na tego typu statystyki jest p > rzejawem ciasnoty umysłowej lub wygodnictwa. Wybierz sobie Ci, którzy są forumowiczami od dłuższego czasu (paru lat), wiedzą, jak jest "w znaczeniu forumowym". To, że Wy nie wiecie, nie znaczy, że nie wiadomo (w ogóle) jak jest. Poczytajcie, to będziecie wiedzieć. Jak np. Mayenna. No chyba, że chodzi Ci o statystykę "naukową". Ale po cóż wtedy przykłady z Twojego życia? Odpowiedz Link
kotradykcja Re: Nie plątaj się 05.10.15, 22:43 Wow. Poraziło mnie Twoje forumowe doświadczenie. Kajam się przed majestatem Twej wiedzy i nie plątam się już więcej, przecież nic nie wiem o tym forum bo nie siedzę tygodniu lat. Odpowiedz Link
mis_zakneblowany Re: Nie plątaj się 08.10.15, 06:41 Odpuść, nie warto. Twoje koncepcje nie są tu szczególnie mile widziane, a jeśli panie "doświadczone" przestaną sobie radzić z polemiką, to Twoje wypowiedzi raptownie mogą zacząć znikać. Odpowiedz Link
mayenna Re: Nie plątaj się 08.10.15, 09:23 mis_zakneblowany napisał: > Odpuść, nie warto. Twoje koncepcje nie są tu szczególnie mile widziane, a jeśli > panie "doświadczone" przestaną sobie radzić z polemiką, to Twoje wypowiedzi ra > ptownie mogą zacząć znikać. Dobrze, może trzeba to jednak jasno napisać, żeby dotarło do ciebie i do Kontradykcji: problemem społecznym w Polsce Anno Domini 2015 nie jest wyłudzanie alimentów z FA, a ich niepłacenie przez ojców[. Jednym ze skutków tej sytuacji jest milin dzieci żyjących w ubóstwie - zwyczajnie głodnych. Drugi problem tu poruszony dotyczy opieki nad dziećmi po rozwodzie i tu też będzie niespodzianka: ojcowie o nią nie wnioskują. Pomijając kwestie RODOKÓw ( one badają głownie jak już sytuacja jest konfliktowa), w polubownym ustalaniu kontaktów ojcowie nie wnoszą o opiekę równoważną. Sąd nie może orzec czegoś, o co się nie wnioskuje. I nawet nasz wątkodawca to nieświadomie napisał: matka zabrała dzieci i się wyprowadziła. Jak się tata wyprowadza to dzieci ze sobą nie zabiera. Ciekawe dlaczego? Wiekszośc orzeczeń rozwodowych zapada za obopólną zgodą stron, w nich jest też orzeczona opieka - na tej podstawie logiczne jest, że ojcom wymiar tej opieki pasuje bo nie wnoszą gremialnie o inne orzecznictwo. Odpowiedz Link
mis_zakneblowany Re: Nie plątaj się 08.10.15, 22:06 mayenna napisała: > Wiekszośc orzeczeń rozwodowych zapada za obopólną zgodą stron, w nich jest też > orzeczona opieka - na tej podstawie logiczne jest, że ojcom wymiar tej opieki > pasuje bo nie wnoszą gremialnie o inne orzecznictwo. Jako ojciec starający się o opiekę nad dzieckiem ja nie mam zamiaru GREMIALNIE (wraz z innymi ojcami) wnosić o inne orzecznictwo. Mnie interesuje tylko to, żeby moja sprawa została rozpatrzona jednostkowo i rzetelnie na podstawie tego orzecznictwa, które jest. Od tego jest Sąd, na który płacę podatki. Tymczasem, o ile matka nie jest dysfunkcyjna i chce opieki nad dzieckiem, to sąd jej tą opiekę powierzy, bo takie są społeczne oczekiwania, żeby dzieckiem opiekowała się matka, bo standardowo tak się robi, bo szablonowe orzeczenie wydać taniej, łatwiej i bezpieczniej niż nieszablonowe. A w sądzie jak w fabryce - leci się po matrycy: Sędzia wyda szablonowe orzeczenie, potem uzasadnienie do wyroku napisze asystent. Asystent też się nie chce napracować, więc uzasadnienie dopasuje do orzeczonego wyroku z przygotowanego do podobnych spraw wzoru - podmieni się tylko dane - copy, paste i gotowe, kolejna sprawa załatwiona. Sędzia nie ma na to czasu, złapie kolejne akta i poleci na następną sprawę, w końcu ma ich do przerobienia 200-300 miesięcznie. Odpowiedz Link
mayenna Re: Nie plątaj się 09.10.15, 07:17 Nie zrozumiałeś: orzecznictwo daje w tej chwili możliwość orzekania opieki równoważnej, ale ojcowie o nią nie wnoszą. Wystarcza im co drugi weekend, popołudnie, część ferii i wakacji - taki mamy w tej chwili chyba najczęściej spotykany zakres opieki, który wybierają.Sędzia nie może orzec czegoś, o co ojciec nie wnosi i się o to nie stara. Odpowiedz Link
wawrzanka Re: Nie plątaj się 08.10.15, 13:42 mis_zakneblowany napisał: > Odpuść, nie warto. Twoje koncepcje nie są tu szczególnie mile widziane, a jeśli > panie "doświadczone" przestaną sobie radzić z polemiką, to Twoje wypowiedzi ra > ptownie mogą zacząć znikać. Misiu, ty masz traumę, czy jesteś megalomanem? Jeśli jakieś twoje wypowiedzi znikły to nie dlatego, że ktoś sobie "nie radził" w polemice z tobą, tylko dlatego, że zbaczałeś z tematu. Pamiętam to. Odpowiedz Link
mis_zakneblowany Re: Nie plątaj się 08.10.15, 21:10 No cóż, Twoja pamięć pewnie bywa podobnie wybiórcza, jak i Twoje forumowe sympatie i antypatie Gdybyś miała jakiekolwiek szanse moje opinie zdyskredytować, to nie posiłkowałabyś się nożyczkami, moja droga, bezstronna Moderatorko Ostatecznie ja nie bywam ordynarny - w przeciwieństwie do Twoich ulubionych, co bardziej doświadczonych forumowiczek Odpowiedz Link
mayenna Re: Rozwód = Tragedia 06.10.15, 08:22 Alez wiemy co występuje najczęściej: widzimy to w szkole, u lekarza, na placu zabaw, s na koniec czytając statystyki: 2 mln ojców nie płaci alimentów ( tyle kilientek ma FA), z urlopami ojcowskimi tez raczej kruchutko - chociaż rośnie. Uważam tez że skala jednak jest: ROD-ki wykonują badania i coś na tej podstawie można powiedzieć. Na niepłacenie alimentów z niemożności sa legalne sposoby, na uprowadzenie dzieci również. Skoro matka potrafi z tego skorzystać to ojciec też. Ale ja wiem, już tu nie raz czytałam: sfeminizowane sądy, RODOki co to gnębią tych tatusiów bezustannie. Ale to pisze ja, która tu wielokrotnie uświadamiała paniom jak ważny jest ojciec w życiu dzieci i namawiała do opieki równoważnej. A tu równie dobrze matka zabrała dzieci ojcu alkoholikowi - agresorowi - na to już są statystyki i to dośc wiarygodne Odpowiedz Link
mayenna Re: Rozwód = Tragedia 06.10.15, 08:38 Ale moje wypowiedzi nie odnoszą się do tego jakim pan jest ojcem, a do tego jak ty postrzegasz dzieci. Widzisz je jak mebel, bezwolny, który można sobie przenosić dowolnie z miejsca na miejsce bez konsekwencji. Bez zapytania o zdanie. Dzieci ma ten kto jest silniejszy, kto pozwoli lub nie pozwoli - to są twoje słowa. I to jest przerażające, choć równie powszechne. Mało kto mysli o dziecku jak o odrębnej istocie ludzkiej, która ma świadomość i własne zdanie. Złem jest zabranie dzieci i izolowanie od ojca, ale jeszcze większym jest zabieranie bez ustaleń, na siłę i z użyciem przemocy. Odpowiedz Link
kotradykcja Re: Rozwód = Tragedia 06.10.15, 09:09 mayenna napisała: > Ale moje wypowiedzi nie odnoszą się do tego jakim pan jest ojcem, a do tego jak > ty postrzegasz dzieci. Widzisz je jak mebel, bezwolny, który można sobie przen > osić dowolnie z miejsca na miejsce bez konsekwencji. Nieprawda. : Bez zapytania o zdanie. Dz > ieci ma ten kto jest silniejszy, kto pozwoli lub nie pozwoli - to są twoje słow > a. Sama stwierdziłaś, że małych dzieci nie pyta się o zdanie. > I to jest przerażające, choć równie powszechne. Mało kto mysli o dziecku jak > o odrębnej istocie ludzkiej, która ma świadomość i własne zdanie. Zgadzam się. > Złem jest za > branie dzieci i izolowanie od ojca, ale jeszcze większym jest zabieranie bez us > taleń, na siłę i z użyciem przemocy. Nie ma większego i mniejszego zła. Jest zło. Takie samo. Matka zabierając dzieci z rodzinnego domu używa przemocy, nie pyta o zdanie, traktuje jak przedmiot. Jedyne usprawiedliwienie to ochrona przed przemocą. Jeśli nie ma przemocy, matka krzywdzi dzieci i powinna być traktowana jak przestępca - porywaczka, przemocowiec. Izolacja od rodziny to przemoc w rozumieniu przepisów prawa polskiego i międzynarodowego. Ile matek zostało skazanych w Polsce za taką przemoc? Jakieś statystyki? Odpowiedz Link
kotradykcja Re: Rozwód = Tragedia 06.10.15, 09:26 mayenna napisała: > Alez wiemy co występuje najczęściej: widzimy to w szkole, u lekarza, na placu zabaw, Ty widzisz, ja nie. Ja widzę na placu zabaw 3 ojców i jedną matkę (w niedzielę). Widzę w szpitalu (często jesteśmy z synem) pół na pół lub ojców - ostatnio mój syn był w szpitalu i zmienialiśmy się z mężem, a w pokoju mieliśmy chłopca z tatą, matka wpadała na 2-3 godziny dziennie. W pokoju obok rodzice się zmieniali. W szkole w RR (tej ogólnej) pasierba jest na 7 osób 3 panów i 4 panie, na zebrania rodziców przychodzi mniej więcej po równo pań i panów. Dziś zawoziliśmy dzieci do szkoły. W większości parkujących samochodów byli panowie. > 2 mln ojców nie płaci alimentów ( tyle kilientek ma FA), Ehhh, niedawno zgłosiłam dwa przypadku wyłudzenia pieniędzy z FA. System jest taki - państwo się umawiają na 700 zł alimentów. Pan nie płaci. Pani idzie do komornika. Komornik nie ściąga bo pan bezrobotny/za granicą/pracuje na czarno/siedzi w więzieniu. Pani idzie do FA i dostaje 500 zł. Pan jest w statystykach, pani jest w statystykach i nikomu do łba nie wpadnie, żeby to dokładni sprawdzić, bo "trzeba kobiecie pomóc, bo "2 mln ojców nie płaci". Już pisałam - takie statystyki o kant tyłka można roztrzaść, bo nie różnicują tych, którzy nie płacą bo są debilami od tych, którzy nie płacą, bo oszukują, tych, którzy nie płacą, bo nie mają z czego (choroba, utrata pracy, itp) i tych, którzy nie płacą, ale zajmują się na codzień dziećmi i mają do wyboru zapłacić matce alimenty albo dać dziecku jeść (owszem, są tacy, znam osobiście). Jak powstaną RZETELNE statystyki to pogadamy. Powstaną? > z urlopami ojcowskimi tez raczej kruchutko - chociaż rośnie. Rośnie, zjawisko dość nowe, urlopy za krótkie - opinia ojców. > Uważam tez że skala jednak jest: ROD-ki wykonują badania i coś na tej podstawie > można powiedzieć. Na podstawie "badań" można powiedzieć tylko tyle, że komputery to skarb, robisz kopiuj-wklej i gotowe. RODiKi zostały zweryfikowane, wyniki analizy porażające. Analizę robiła bardzo prokobieca Fundacja Batorego. Lektura wstrząsająca. Zwłaszcza teksty typu "my nie badamy więzi ojca z dzieckiem, bo ojciec nie urodził" - kierowniczka jednego z RODiK > Na niepłacenie alimentów z niemożności sa legalne sposoby, Jakie? Wniesienie do sądu o zmniejszenie? O jesssu... Przeszłaś to? > na uprowadzenie dzieci również. Nie ma "porwania rodzicielskiego". Jeśli dziecko przebywa z matką mającą pełne prawa, nie można jej zabrać dziecka. Ojcu z ograniczonymi prawami można. > Skoro matka potrafi z tego skorzystać to ojciec też. To tak samo jak stwierdzić, że skoro ojciec potrafi wymigać się od płacenia alimentów, matka powinna potrafić je wyegzekwować. Potrafi? Nie, bo FA nie byłby potrzebny gdyby potrafiła, proste. Rodzice nie są w stanie bardzo często wyegzekwować pewnych rzeczy - alimentów, kontaktów z dzieckiem. Nie są. > Ale ja wiem, już tu nie raz czytałam: sfeminizowane sądy, RODOki co to gnębią tych tatusiów bezustannie. Tak jak faktem jest dyskryminacja kobiet na rynku pracy, tak faktem jest dyskryminacja mężczyzn w prawie rodzinnym. Udawanie, że problemu nie ma niczego nie rozwiąże. > Ale to pisze ja, która tu wielokrotnie uświadamiała paniom jak ważny jest ojcie > c w życiu dzieci i namawiała do opieki równoważnej. No i super. Ja też wiem, że są ojcowie do dupy. Tak samo jak matki. > A tu równie dobrze matka zabrała dzieci ojcu alkoholikowi - agresorowi - na to > już są statystyki i to dośc wiarygodne Wszystko jest możliwe. Absolutnie wszystko Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Rozwód = Tragedia 06.10.15, 09:43 > System jest taki - państwo się umawiają na 700 zł alimentów. Pan nie płaci. Pan > i idzie do komornika. Komornik nie ściąga bo pan bezrobotny/za granicą/pracuje > na czarno/siedzi w więzieniu. Pani idzie do FA i dostaje 500 zł. Kotradycja, tym wpisem przebiłaś wszystkie poprzednie Produkuj się dalej Odpowiedz Link
mayenna Re: Rozwód = Tragedia 06.10.15, 14:28 Ehhh, niedawno zgłosiłam dwa przypadku wyłudzenia pieniędzy z FA. System jest taki - państwo się umawiają na 700 zł alimentów. Pan nie płaci. Pani idzie do komornika. Komornik nie ściąga bo pan bezrobotny/za granicą/pracuje na czarno/siedzi w więzieniu. Pani idzie do FA i dostaje 500 zł. Pan jest w statystykach, pani jest w statystykach i nikomu do łba nie wpadnie, żeby to dokładni sprawdzić, bo "trzeba kobiecie pomóc, bo "2 mln ojców nie płaci". No, jesli ty tak na poważnie piszesz i wnioskujesz o badaniach statystycznych na podstawie takich przykładów to czapki z głów Chętnie poczytam dalszą twórczość. Cóz jeszcze w życiu robisz? Te posdty więcej mówią o tobie niz o problemie nad którym dyskutujemy. Ale pokonałaś mnie: od dzis nie wierze statystyce, która mówi, że ojcowie nie płaca alimentów, że biją rodzinę, piją i takie tam. A odnośnie alimentów: zasadność ich pobierania sprawdza: policja, urzędnik z MOPS-u, komornik, prokurator i naprawdę nie musisz bawić się w donosiciela Odpowiedz Link
kotradykcja Re: Rozwód = Tragedia 07.10.15, 08:51 Mayenna, czy nie można podejść krytycznie do różnych "danych"? Przecież to zostało zrobione z raportem o RODiK Zostało wykazane, że przytoczone wyniki badań, statystyki, itp. nie mogą stanowić podstawy do jednoznacznej oceny sytuacji. Co w takim razie przeszkadza by w kwestii FA i ściągalności alimentów stwierdzić to samo? Dlaczego te same osoby jedne badania negują, inne przytaczają bezrefleksyjnie? Czy nie jest prawdą, że każdą tezę można potwierdzić lub obalić, w zależności od tego kto prowadzi badania i formułuje statystyki? Każdy przykład wymykający się statystyce pokazuje, że należy być ostrożnym. Dlaczego przykłady nieuczciwych matek są negowane? Dlaczego jest kpina w tym zakresie? Dlaczego nie ma refleksji, że jeśli takie przypadki się zdarzają, może jest ich więcej, skala jest nieznana, więc może te 2 miliony to nie do końca tak wyglądają? Prawda obiektywna jest taka, że ludzie są dobrymi lub złymi rodzicami. Kropka. Płeć nie ma nic do rzeczy. Natomiast w kwestii sprawdzania zasadności przyznawania świadczeń, byłoby fantastycznie gdyby zawsze i wszędzie wyglądało to tak, jak piszesz. Nie wygląda. A Twój przytyk o donosicielstwie jest naprawdę płytki. Jeśli jesteś świadkiem przestępstwa, masz obowiązek to zgłosić. Wyłudzenie pieniędzy publicznych (czyli idących tez z Twojej kieszeni) jest sprzeczne z prawem. Odpowiedz Link
wawrzanka Re: Rozwód = Tragedia 07.10.15, 09:34 A można zapytać w jaki sposób dowiedziałaś się o tym przestępstwie? Pytam poważnie, bo to są sprawy trudne do wykrycia i zweryfikowania. Ty piszesz o wyłudzaniu i zastanawiasz się jak wiele jest taki przypadków. A ja się zastanawiam jak wiele kobiet w ogóle nie zgłasza się do FA, choć ma do tego prawo. Brakuje im wiedzy, sił, zaradności. Kto te kobiety odnajdzie, uświadomi i pomoże im dochodzić swoich praw? Stawiam na ochotników, którzy zgłaszają wyłudzenia, niech to działa w obie strony. Odpowiedz Link
mayenna Re: Rozwód = Tragedia 07.10.15, 13:08 No przecież uzyskanie sądowego wyroku o alimentach to bułka z masłem, czysta przyjemność rzec mozna. Załatwia się to miedzy tym solarium a tipsami. Potem zostaje tylko pouśmiechać się do pań w MOPS- ie i już kasa co miesiąc wpływa na konto. Zła jestem jak cholera jak czytam takie głupoty. Zaczynam podejrzewać że błogostan małżeński niektórym szkodzi bo zaliczają oderwanie od realiów. Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Rozwód = Tragedia 07.10.15, 16:49 > Zła jestem jak cholera jak czytam takie głupoty. Zaczynam podejrzewać że błogos > tan małżeński niektórym szkodzi bo zaliczają oderwanie od realiów. Moja droga, tu błogostan małżeński czy każdy inny nie ma nic do rzeczy, bo to kwestia charakteru i osobowości. Jak ktoś jest "schizofrenicznopodobny" od małego, to i taki umrze. Kobita stworzyła sobie własny świat, z własnych wyobrażeń (jako i Tri) i nie kuma, że to tylko jej wyobrażenia, a świat wygląda inaczej. Schizofrenik wierzy, że go ktoś prześladuje, życzy mu śmierci i truje, mimo, że nic takiego nie ma miejsca. Tyle, że u schizofrenika to z powodu choroby, a u takiej Kotradycji to sprawa osobowościowo- charakterna Odpowiedz Link
mayenna Re: Rozwód = Tragedia 07.10.15, 13:03 Kończyłaś studia? To wiesz jak wygląda metodologia badań. Możesz uznać co ci się żywnie podoba, ale wg mnie bzdury piszesz. To tyle na ten temat. Odpowiedz Link
mayenna Re: Rozwód = Tragedia 06.10.15, 15:31 Wrzuc linka do badań Fundacji Batorego bo na ich stronie internetowej nie mogę znaleźć, a nawet problematyka, która się zajmują jest inna....Zaskoczyłaś mnie ta informacja, że FB zajmuje się badaniem ośrodków diagnostycznych bo znam ich z działań na rzecz społeczeństwa obywatelskiego, demokracji i budowania świadomości społecznej.... Odpowiedz Link
anoraak Re: Rozwód = Tragedia 06.10.15, 16:01 Chyba chodzi o to: www.rodk.pl/wp-content/uploads/rodk-raport.pdf Ja akurat jestem przeciwniczką RODK ale to co Kotradykcja wypisuje.....naprawdę nie świadczy o niej najlepiej. Sama kiedyś wierzyłam w podobne zgnębienie biednych ojców, ale potem rzeczywistość pokazała, że nie mam racji. Pewnie, że jest jakaś garstka pokrzywdzonych przez kobiety i zły system, ale niestety jest to garstka. Odpowiedz Link
mayenna Re: Rozwód = Tragedia 06.10.15, 17:04 Moje największe zastrzeżenia budzi teza, że RODOKI dyskryminują ojców wysunięta jeszcze przed badaniem, o czym wyraźnie piszą we wprowadzeniu. Raport jest z 2009 roku jak rozumiem i dokonany jest nie przez zewnętrzny, niezależny audyt, ale przez zwolenników stowarzyszeń por- ojcowskich, które z założenia uważają, że sa oni dyskryminowani. Trudno mi uwierzyć z rzetelność badań prowadzonych przez organy zainteresowane by ta dyskryminacja faktycznie była i to w jak największej skali. Mam jeszcze zastrzeżenia do demagogii - tych procentów, mówiących o patologii jaką rodzi brak ojca w wychowaniu bez podania przyczyny jego nieobecności w życiu dziecka. Jestem z tego pokolenia, gdzie ojciec co prawda fizycznie był obecny, ale jego moc wychowawcza kończyła się na wymierzaniu lania i pójściem z synem na piwo. Moje zastrzeżenia budzi tez przypisywanie wszystkich najlepszych cech ( rzetelność, sprawiedliwość) badającym i pozbawianie tych przywilejów badanych. Nie jest to bezstronne i obiektywne badanie.Na 5 osób z badanych dwie są czynnymi działaczami organizacji zainteresowanej by znaleźć nieprawidłowości uzasadniające tezę. Reszta nie ma uprawnień audytorów, n ie wiadomo jakimi metodami oceniano prace RODK. Znaleźć haki jest łatwo, szczególnie nie badając wszystkich przypadków w jakimś okresie czasu, a tylko poszukując patologii i tego co kolokwialnie mówiąc, spieprzono. To tyle po przeczytaniu wstępu Odpowiedz Link
mayenna Re: Rozwód = Tragedia 06.10.15, 17:18 Jeszcze jedno rzuciło mi sie w oczy po przejrzeniu: skupiają się jedynie na orzecznictwie i wykazaniu nieprawidłowości przy badaniu dzieci w sprawach rozwodowych. Nie interesuje ich opiniowanie w sprawach karnych czy rodzicielskich, innych niż przyznanie opieki. Sami piszą, że działaja na przykładach - negatywnych, nazywając je licznymi co dyskredytuje bezstronnośc tego raportu. Jak dla mnie jest to raport pod organizacje pro- ojcowskie, realizujący ich interesy bez zachowania jakichkolwiek znamion bezstronności.... Odpowiedz Link
mayenna Re: Rozwód = Tragedia 06.10.15, 17:21 I jeszcze jedno: na 25 tys spraw rozpatrywanych rocznie przez ośrodki grupa przyjrzała się 79 opiniom. Zagadka: jaki to procent opinii wydawanych przez RODOKi? Odpowiedz Link
tricolour Możesz pisać ile wlezie... 06.10.15, 16:45 ... możesz używać najbardziej racjonalnych argumentów, ale nigdy nie będziesz miała racji bo masz męża, zadowolone dzieci, szczęśliwą rodzinę, a z Twoich postów wali po nozdrzach spokojem. To woń odrażająca dla samotnych matek i katolickich rozwódek żyjących z wyboru w grzesznych konkubinatach - a takie są Twoje oponentki. Rzecz jest prosta jak drut: ktoś, kto ciężką pracą zdeptał swoje standardy, a tchórzy się to nazwać po imieniu, nigdy nie przyzna racji osobie, która lekkim wysiłkiem osiągnęła sukces. Odpowiedz Link
wawrzanka Re: Możesz pisać ile wlezie... 06.10.15, 17:45 Tyle, że argumenty Kontradykcji nie są racjonalne. Proponowanie, żeby ojciec odebrał dzieci matce, gdy ta już się z nimi wyprowadziła trąci histerią. Trochę za późno na takie działanie. Bo co robił ZANIM matka zabrała dzieci? W szpitalu leżał? To chyba jedyna sytuacja, która usprawiedliwiałaby ponowne odebranie dzieci w takiej sytuacji. Oczywiście cały czas rozmawiamy tu teoretycznie, bo troll - wątkodawca to wiadomo co robił Odpowiedz Link
mayenna Re: Możesz pisać ile wlezie... 06.10.15, 17:53 Tri brakuje mi tu zdania o tym, że większość z nas nawet konkubinatu nie doświadcza i ewidentnie chłopa nam brak Ale zabawne jest jak ocena kobiety wzrasta gdy ma urzędowo przypisane do siebie portki. A szczęśliwość małżeńska jest możliwa tylko po usankcjonowaniu i ogłoszeniu jej na forum, szczególnie rozwodowym Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Możesz pisać ile wlezie... 06.10.15, 18:26 Pominęłaś, że jedynie ślub katolicki jest art uwagi, bo reszta to karta rowerowa Tyle, że Tri kompletnie się już pogubił, bo zgodnie z doktryną KK związki niesakramentalne są grzechem, a u protestantów małżeństwo przecież nie jest sakramentem, hehehe Odpowiedz Link
tricolour Ale ty nie jesteś protestantem... 06.10.15, 19:59 ... więc nie ma co pisać o protestantach. Podobnie nie jesteś murzyńską sprinterką więc i szybkie zabieranie nóg za pas jest poza tematem. Nie jesteś też prawosławna, by mieć rozwód w zasobach wiary. Jesteś katoliczką, szmatławą katoliczką, która co innego deklaruje głową, a co innego robi dupą. Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Ale ty nie jesteś protestantem... 06.10.15, 20:32 tricolour napisał: > ... więc nie ma co pisać o protestantach. No więc nie wstawiaj tu kawałków o tych, którzy żyją w powtórnych, niesakramentalnych związkach jako wzorca dla katolików. > Jesteś katoliczką, szmatławą katoliczką, która co innego deklaruje głową, a co > innego robi dupą. A ty- gębą Nie no, jestem pod wrażeniem twego katolicyzmu 37 Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. 41 Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? 42 Jak możesz mówić swemu bratu: "Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku", gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata. Odpowiedz Link
tricolour Tak, zmęczona, jesteś szmatławą katoliczką... 06.10.15, 21:01 .... nie dlatego, że żyjesz w małżeństwie z rozwodnikiem tylko dlatego, że mogąc być żoną wedle własnych standardów religijno-moralnych wybrałaś konkubinat dla pieniędzy z alimentów. Bo ty nawet żoną nie jesteś, właśnie dla korzyści finansowych. Zmęczona, a gdy papież w końcu "pozwoli" przyjmować komunię małżeństwom rozwiedzionych, to wyjdziesz za mąż? Czy dalej pieniądze będą ważniejsze niż sakrament? Stać cię będzie kiedykolwiek w życiu przestać prostytuować swoje deklarowane zasady? Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Tak, zmęczona, jesteś szmatławą katoliczką... 06.10.15, 21:38 Kompletnie mi wisi i powiewa, co sobie roisz na mój temat Odpowiedz Link
mayenna Re: Tak, zmęczona, jesteś szmatławą katoliczką... 06.10.15, 21:54 zmeczona100 napisała: > Kompletnie mi wisi i powiewa, co sobie roisz na mój temat A wystarczy slub wziąć to Tri tu peany na twoją cześć będzie pisał Nie kusi cię to? Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Tak, zmęczona, jesteś szmatławą katoliczką... 06.10.15, 22:33 E, no coś Ty. Ślub to kwestia wtórna. Najpierw musiałabym zrobić kasting na męża Bo Aktualny się nie nadaje- ze swoją ex tak się przed laty dobrali, że nie mają podstaw do stwierdzenia nieważności ich sakramentu A Tri to tylko sakrament uważa za wiążący (na AMEN), chociaż nie wiem, co akurat teraz u niego "na tapecie" Czy wystarczyłby papirek z USC, czy jednak błogosławieństwo księdza, żeby te peany pisał A jak by mu się odwidziało, a ja zostałabym już związana? Nie, no. Nie będę ryzykować. Z drugiej strony taki kasting czy weselicho na wrocławskim rynku dla forumowej gawiedzi to dopiero byłoby wydarzenie Odpowiedz Link
mayenna Re: Tak, zmęczona, jesteś szmatławą katoliczką... 06.10.15, 21:52 Uhuhu, poszło z grubej rury Tylko coś mi się widzi, że Tri skończy jak Savonarola a Zmęczona jako ta Maria Magdalena Jak zabawnie jak ateista katolika punktuje za zasady... A jakże chętnie.Jednej podstawowej prawdy wiary nie pojmujesz: do zbawienia jest potrzebna łaska Boża. Możesz żyć według zasad, najmoralniej na świecie a bez niej i tak skończysz jako potępiony.W nowym Testamencie jest kilka razy wspomniane o faryzeuszach przestrzegających zasad skrupulatnie. nie polecano ich naśladować jak pamiętam Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Tak, zmęczona, jesteś szmatławą katoliczką... 06.10.15, 22:43 mayenna napisała: > Tylko coś mi się widzi, że Tri skończy jak Savonarola Na stosie? a Zmęczona jako ta Maria > Magdalena Jako patronka sprowadzonych na złą drogę? Świat się kończy Odpowiedz Link
tricolour Dobrze, że wspominasz o faryzeuszach... 07.10.15, 07:25 ... bo to oni właśnie stają w obronie alimentów całych rzesz studenckich, a sami okradają z alimentów dzieci tzw partnera. No, taka faryzejska przypadłość, że innych się poucza dla poklasku, ale gdy wychodzi na jaw złodziejska natura i to w najbliższej tzw rodzinie, to wynurzają się demony Pierd... Poyebów. Tak się właśnie objawia faryzeusz od tysięcy lat: maską pseudodobra spada i objawia prawdziwą naturę Poyeba. Zatem nasz forumowy faryzeusz, który na męża wybrał tego, co na męża się na nadał, a związał z innym, który na męża nadać się nigdy nie może, dodatkowo okradając jego dzieci, powinien trzymać twarz na kłódkę. I nikogo nie pouczać, bo nie ma czym. Więc kochana, do punktowania to Ci jeszcze brakuje... tu i ówdzie. Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Dobrze, że wspominasz o faryzeuszach... 07.10.15, 17:01 > Zatem nasz forumowy faryzeusz, który na męża wybrał tego, co na męża się na nad > ał, a związał z innym, który na męża nadać się nigdy nie może, Kiedy widzisz, to, że na męża się nadawał, to tylko tak się wydawało; okazało się, że na męża się nie nadawał, a więc mężem nie był Czyli- nadal na męża się nie nadaje, bo niby jak? A ten, co mężem był i się nadawał, to nadal się nadaje, bo niby dlaczego nie? Czyżbyś uważał, że lepiej sobie poszukać takiego, który się nie nadawał, aby się związać i sprawdzić? A potem kolejne lata czekać na papirek z adnotacją, że jednak i tym razem się nie nadawał? Ty Tri całkowicie pomijasz fakt podstawowy, że ty szukałeś okazji, aby znowu iść przed ołtarz, a mnie bardziej interesował fakt życia z kimś, kto się do związku nadaje. Stąd u ciebie kasting, żeby odsiać te, z którymi do ołtarza nie można będzie iść, bo parcie miałeś na udowodnienie (sobie, starej żonie- nieżonie, córce, rodzicom czy tam nie wiem komu), że możesz być sakramentalnym małżonkiem, a u mnie, bez żadnego parcia, zrodził się fajny związek Ty się cieszysz kościelnym ślubem, a ja udanym życiem Odpowiedz Link
tricolour Gdyby twoj pierwszy nigdy mężem nie był... 07.10.15, 21:14 ... to byś nie musiała brać z nim rozwodu. A że musiałaś brać, to dowodzi, że mężem był. I nie rób z siebie jeszcze większej idiotki - niż jesteś - twierdzeniem przeciwnym. Olał sakramenty, bo tobie to ostatnie namaszczenie już tylko pozostało. To po pierwsze. Po drugie: kasting to ja robiłem i owszem, by nie trafić jak ty, na byle pierwsze portki, co się na małżonka nie będą nigdy nadawać. Nie miałem zamiaru racjonalizować związku jakimiś kretyńskimi tekstami o cudzym protestantyźmie, z którego nic dla mnie nie wynika. Miałem do wyboru setki babek, to sobie wybierałem jak mi się chciało, a że moja żona działała podobnie, to nie dziwota żeśmy na siebie wpadli i to po same uszy. Tak głęboko, że nawet potomek z tego jest. Masz ty potomka z tym swoim tzw partnerem? Nie masz... A po trzecie: "Ty się cieszysz kościelnym ślubem, a ja udanym życiem". Udane życie to w moim rozumieniu życie wedle swoich standardów. Nie ma takiej możliwości, by mieć udane życie depcząc swoje standardy, jak ty to robisz. Nie ma możliwości, by mieć ogólnie udane życie gwałcąc swoje życie duchowe, żyjąc w nienawiści do byłego męża, dodatkowo pielęgnując nienawiść własnego syna do jego ojca. Ty nawet kłamiesz tandetnie... Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Gdyby twoj pierwszy nigdy mężem nie był... 07.10.15, 21:41 tricolour napisał: > ... to byś nie musiała brać z nim rozwodu. A że musiałaś brać, to dowodzi, że m > ężem był. I nie rób z siebie jeszcze większej idiotki - niż jesteś - twierdzeni > em przeciwnym. A no widzisz- nie był. I mam na to kwity z dwóch instancji Olał sakramenty, bo tobie to ostatnie namaszczenie już tylko poz > ostało. To po pierwsze. O mamuniu.... buuuuu.... Się popłakałam normalnie. > > Po drugie: kasting to ja robiłem i owszem, by nie trafić jak ty, na byle pierws > ze portki, co się na małżonka nie będą nigdy nadawać. No widzisz, ten mój były też się teraz nadaje na małżonka, hehehhehe Miałem do wyboru setki babek, to sobie wybierałem j > ak mi się chciało, a że moja żona działała podobnie, to nie dziwota żeśmy na si > ebie wpadli i to po same uszy. A ty taki beton jesteś, że nie potrafisz pojąć, że nie każdy jest zafiksowany na małżeństwie? Że nie każdy jest desperatem? Tak głęboko, że nawet potomek z tego jest. Masz > ty potomka z tym swoim tzw partnerem? Nie masz... No fakt, mieć potomka w wieku dziadkowym to największe marzenie wszystkich kobiet i mężczyzn Chopie, ja dziecko mam- urodziłam je, wychowywałam, nie straciłam ani dnia z jego dorastania Teraz kolej na normalne, spokojne życie, na realizację innych zamierzeń, planów, bo życie nie kończy się na rodzicielstwie > > A po trzecie: "Ty się cieszysz kościelnym ślubem, a ja udanym życiem". Udane ży > cie to w moim rozumieniu życie wedle swoich standardów. Nie ma takiej możliwośc > i, by mieć udane życie depcząc swoje standardy, jak ty to robisz. Ja depczę twoje standardy? Co mi do nich? Co mnie one obchodzą? Nie ma możliw > ości, by mieć ogólnie udane życie gwałcąc swoje życie duchowe, żyjąc w nienawiś > ci do byłego męża, dodatkowo pielęgnując nienawiść własnego syna do jego ojca. > > Ty nawet kłamiesz tandetnie... A ty dawno temu powinieneś sobie przyswoić, że kompletnie mnie nie interesuje, co ty sobie ubzdurałeś na mój temat Odpowiedz Link
tricolour Uwazasz że to jest śmieszne? 08.10.15, 08:53 Uwazasz, ze będzie śmiesznie, gdy zaczne się zastanawiać kim jesteś gdy ukrywasz twarz wystawiajac publicznie dupe? Albo gdy zastanowie się głośno kto cie tak przerżnął na pół, pierwszy niemąż, drugi niemąż czy tez może grupa studenciakow, którym matkujesz? Nie widzisz jak bardzo się ponizasz, by obronić tezy nie do obrony? Nie zauwazasz zagrożenia, ze syn nienawidzacy ojca, bezwiednie powtórzy jego drogę i stanie się wykształconym, elokwentnym sukinsynem traktującym swoje kobiety jak jego ojciec matkę? Nie zauwazasz, ze pseudoojczym nie ma szans być realnym ojcem (o czym niedawno pisalas do jednego forumowicza zapominając o własnym podworku , z którego jesteś taka duuuumna) szczególnie gdy dawna rodzinę pochłonęła nienawiść, a nowa jest tylko na niby? Na niby nie w moim rozumieniu standardów tylko twoim rozumieniu związku, o czym przecież pisalas. Napisz, jakie ty cele i zamierzenia realizujesz w takich okolicznościach? Odpowiedz Link
mayenna Re: Uwazasz że to jest śmieszne? 08.10.15, 09:29 Tri, osobowość buduje się też przez zaprzeczenie: syn może być zupełnie inny niż ojciec. A druga sprawa: ojczym może być wzorcem osobowym dla dziecka i zastąpić rodzica w wychowaniu: na tym polega rodzicielstwo zastępcze i adopcyjne. Także bzdury piszesz. Ale rozumiem że teraz to już głównie o sponiewieranie interlokutora chodzi a nie dyskusję.... Odpowiedz Link
tricolour A może zostanie księdem? 08.10.15, 10:27 A może księdzem pedofilem? A może arcybiskupem arcypedofilem Wesołowskim, którego ubiją po cichu? A może zupełnie odwrotnie: płatnym mordercą i sam bedzie ubijał po cichu? Mayenna, jeśli zarzucasz mi pisanie bzdur za kontrprzykład podając przypuszczenia wyssane z palca, to ja Cię bardzo proszę, byś się szanowała w rozmowie. Bo oczywiście osobowość można budować przez zaprzeczenie i nawet pedałem można zostać mając normalnego ojca. Pewnie nawet - przez zupełne zaprzeczenie - syn Zmęczonej lesbijką zostać może, by zaprzeczyć ojca po całości. Tyle, że ja nie piszę, kim tenże syn może zostać. Ja pytam jakie cele i zamierzenia realizuje Zmęczona, mając udane życie niby-rodzinne - gdy syn może zostać skurwielem dla swoich kobiet na obraz i podobieństwo ojca, wychowywany w dodatku w nienawiści przez całą młodość. Co robi Zmęczona w takich okolicznościach? Dobiera sadzonki do koloru ściółki? Odpowiedz Link
mayenna Re: A może zostanie księdem? 08.10.15, 11:12 Lesbijką, gejem nie można zostać_ nim się człowiek rodzi. Dowiadujesz się tylko o tym mniej więcej wtedy gdy inni odkrywają że sa heteroseksualni. Co robi Zmęczona w takich okolicznościach? Dobiera sadzonki do koloru ściółki? Co ci da odpowiedz na to pytanie? Bardzo zbrutalizował się twój język przekazu w ciągu tych lat, jak cie czytam. Zastanawiam się czemu? Odpowiedz Link
tricolour Nie oczekuję żadnej odpowiedzi... 08.10.15, 15:31 ... ponieważ Zmęczona nie ma umiejętności udzielania odpowiedzi na odrobinkę trudniejsze pytania. Gdy pytałem czy jej "pasierbowie" dostają od swego ojca tyle, ile syn Zmęczonej, to padły wulgaryzmy zamiast racjonalnej odpowiedzi, że dostają mniej (lub równo, więcej nawet). Ale taka normalna odpowiedź stawiałaby Zmęczoną w niewygodnej sytuacji, że ona walczy dla swego dziecka o jak najwięcej, a przeciwną postawę ma wobec innych dzieci ze swojego domu. Zmęczona mogła po prostu napisać, że dzieci "partnera" to dzieci drugiego gatunku, bo jej syn jest dla niej ważniejszy, co jest oczywiste. I dlatego nie oczekuję odpowiedzi na żadne trudniejsze pytania choć wiem, że Zmęczona mogła by być Normalna gdyby tylko zaakceptowała, że prawda jest zazwyczaj chamska. Ona jednak wybiera zakłamanie, które jest co prawda bardziej estetyczne, ale z daleka. Z bliska jest już Pierd... Poyebane. Odpowiedz Link
mayenna Re: Nie oczekuję żadnej odpowiedzi... 08.10.15, 16:27 ;0Czegoś nie doczytałam? bo mnie to co piszesz bardziej do Celinki pasuje Czyli najlepsza opcja to związek z kawalerem? Odpowiedz Link
tricolour Nie, nie z kawalerem... 08.10.15, 17:01 ... bo na przykład ja, że żadne skarby nie chciałbym się wiązać z kawalerem. Z kawalerem odpada. Z kawalerką także, bo już się namieszkałem po rozwodzie i wystarczy mi do końca życia jej ciasnoty. Najlepsza opcja, to tak, by był porządek rzeczy, to tak, jak ma wyglądać zgodnie ze swoimi wyobrażeniami. Tak, było porządnie. Tak, jak nas najbardziej stać. Odpowiedz Link
mayenna Re: Nie, nie z kawalerem... 08.10.15, 19:10 Wiesz, że dla każdego to jest cos innego i Zmęczona wpisuje się w to doskonale? A mnie się kawalerowie podobają. Rolnik znów szuka zony... Odpowiedz Link
tata_tomek Re: Rozwód = Tragedia 12.10.15, 13:49 mayenna napisała: > ROD-ki wykonują badania i coś na tej podstawie można powiedzieć. Owszem, można: że badają (a raczej przesłuchują) a potem badani/ przesłuchiwani znajdują dziwne rzeczy w opiniach wystawianych na podstawie ich wypowiedzi. Odpowiedz Link
tricolour Nie znajdziesz tu zrozumienia... 05.10.15, 20:52 ... ponieważ jesteś zamężną kobietą, która nie musi samotnie wychowywać dzieci (jak niejedna zamężna rozwódka, a i nierozwódka często także) więc jesteś obiektem zazdrości. Jako obiekt zazdrości masz na dodatek odmienne zdanie wywodzące się z Twojego rodzinnego sukcesu (bo tak to należy widzieć) czyli oparte na realnych i twardych podstawach oraz pracy, która przynosi sukces. Tego jest już za wiele więc jakiej byś obiektywnej prawdy nie powiedziała, to i tak będziesz w opozycji wobec większych lub mniejszych nieudaczników. Gdyby Ci coś amputowali albo gdybyś była na coś poważnie chora, to Twoje oczywiste prawdy miałyby większą siłę przebicia... Odpowiedz Link
kotradykcja Re: Nie znajdziesz tu zrozumienia... 05.10.15, 21:46 Tricoluor, uśmiałam się Szczerze mówiąc mam gdzieś zrozumienie. Mogę sobie pozwolić na bazgrolenie w internecie i dyskusje. Swoje przeszłam i wyszłam silniejsza. Mam fajnego męża, cudownego syna i przekochanych pasierbów. Obalam wszystkie teorie o wyższości matczynej miłości wywodzącej się , "noszenia pod sercem " jako matka adopcyjna Obalam teorie o macochach usiłujących zagryźć potomstwo innej kobiety czy choćby ignorujących je. Otwarcie mówię, że wychowuję pasierbów jak swoje dzieci i mam na to błogosławieństwo ich matki . Mój mąż obala wszystkie teorie o niedorobionych emocjonalnie samcach, których życie upływa między tv a piwem z kumplami. Normalnie wszystko nie tak Ja mam, rozumiesz, misję. Bo może jak ktoś przeczyta że może być inaczej, dobrze, to uwierzy Aaa i na domiar złego jestem wierząca i do kościoła chodzę Co prawda nie katolickiego, ale i tak kiepsko I ślub kościelny z drugim mężem mam. No wszystko nie tak Miłego wieczoru . Odpowiedz Link
yoma Re: Nie znajdziesz tu zrozumienia... 05.10.15, 22:18 No i daj ci Boże zdrowie i długie życie Odpowiedz Link
kotradykcja Re: Nie znajdziesz tu zrozumienia... 05.10.15, 22:47 yoma napisała: > No i daj ci Boże zdrowie i długie życie A dziękuję bardzo i wzajemnie . Zupełnie serio. Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Nie znajdziesz tu zrozumienia... 05.10.15, 22:26 O matko i córko. Żałosne. Odpowiedz Link
kotradykcja Re: Nie znajdziesz tu zrozumienia... 05.10.15, 22:59 zmeczona100 napisała: > O matko i córko. Żałosne. No faktycznie . Żałosne jest wszystko, co nie jest zgodne ze schematem i perspektywą forumowym wyjadaczek. O jak mi przykro Wiesz, ja dzisiaj tu jestem, jutro mnie nie będzie. A Ty tak. Tylko czy to na pewno powód do dumy? Czy powodem do dumy jest Twoja wizja świata, związków, ludzi? Jakoś nie sądzę Ale w sumie nie moja sprawa. Dobranoc Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Nie znajdziesz tu zrozumienia... 06.10.15, 09:33 > No faktycznie . Żałosne jest wszystko, co nie jest zgodne ze schematem i persp > ektywą forumowym wyjadaczek. Najpierw musiałabyś wiedzieć, jaka jest to perspektywa i jaki schemat. A jak się odnosisz do swoich wyobrażeń, to po prostu stajesz się ... żałosna. > Wiesz, ja dzisiaj tu jestem, jutro mnie nie będzie. A Ty tak. Tylko czy to na > pewno powód do dumy? Że Ciebie tu nie będzie? No nie mam pojęcia, jak to będziesz odczuwać. > Czy powodem do dumy jest Twoja wizja świata, związków, ludzi? > Jakoś nie sądzę Nie sądzę, aby posiadanie jakiejkolwiek wizji było powodem dumy A jeśli to Ty miałabyś oceniać, czy wg Ciebie ta moja wizja związku czy świata powinna być dla mnie powodem do dumy, to najpierw tę wizję powinnaś znać. Tak. Żałosne jest to, że przypisujesz innym cechy bez poznania tych innych, a zachowania powszechne uważasz za wyjątkowe i jeszcze odczuwasz potrzebę, aby się nimi chwalić. Wiesz, w życiu jednak liczą się fakty, a nie czyjaś opinia o nich. Choćby to była opinia o sobie samej. ...tak więc snuj te swoje wizje z dvpy wzięte, skoro tak Ci one poprawiają samopoczucie Odpowiedz Link
wawrzanka Re: Nie znajdziesz tu zrozumienia... 05.10.15, 22:49 kotradykcja napisała: > Otwarcie mówię, że wychowuję pasierbów jak swoje dzieci i mam na to błogosławi > eństwo ich matki . No dobrze, ale co w tym niezwykłego? Ja też wychowuję pasierbicę jak swoje dziecko. Codziennie, nie raz na dwa tygodnie. Ale odnośnie statystyk - zgadzam się akurat z Mayenną. Odpowiedz Link
kotradykcja Re: Nie znajdziesz tu zrozumienia... 05.10.15, 23:07 Wawrzanka , dla mnie nic niezwykłego. Dopiero na forum dowiedziałam się że owszem i to w ogóle strasznie źle, nieprzyzwoicie i w ogóle jakim prawem. A co do statystyk - moim zdaniem najpierw musiałyby powstać prawdziwe, rzetelne, na szeroką skalę, obejmujące i różnicujące wszystkie przypadki. Jak powstaną, będzie można się nimi posługiwać. Na razie gadanie 90% nie wie jak nazywa się wychowawca dziecka to taka sama statystyka jak ta, że 90% kobiet uprawia seks dla korzyści finansowych. No bez jaj. Odpowiedz Link
mayenna Re: Nie znajdziesz tu zrozumienia... 06.10.15, 08:50 Chyba jednak wychowywanie pasierbów jak własne dzieci uważasz za coś wyjątkowego, skoro uznałaś za stosowne się tym tu pochwalić. nie znam statystyk odnośnie seksu, ale znam odnośnie przemocy w rodzinie, alkoholizmu, realizacji obowiązku alimentacyjnego - i to są mierzalne sprawy. Zgadzam się że każdy przypadek jest indywidualny ( choć sama potraktowałaś pana jako ogólny, zgodny z twoja wizja) ale statystyka ma to do siebie, że właśnie pokazuje poziom wyżej, bez indywidualizacji.Tu nie ma żadnych przesłanek by robić z pana ofiarę wrednej baby, tak jak z ciebie Tri zrobił kobietę sukcesu małżeńskiego Odpowiedz Link
kotradykcja Re: Nie znajdziesz tu zrozumienia... 06.10.15, 09:05 mayenna napisała: > Chyba jednak wychowywanie pasierbów jak własne dzieci uważasz za coś wyjątkoweg > o, skoro uznałaś za stosowne się tym tu pochwalić. Nieprawda. Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Nie znajdziesz tu zrozumienia... 06.10.15, 09:26 Właśnie, że prawda. Rzeczami oczywistymi nikt normalny się nie chwali. Nie ma takiej wewnętrznej potrzeby, ale też nie jest to chwalenie oczekiwane przez innych normalnych. Odpowiedz Link
kotradykcja Re: Nie znajdziesz tu zrozumienia... 06.10.15, 09:28 Bla, bla, bla. czytamy co chcemy, resztę wycinamy, co Zmęczona? Wawrzanka , dla mnie nic niezwykłego. Dopiero na forum dowiedziałam się że owszem i to w ogóle strasznie źle, nieprzyzwoicie i w ogóle jakim prawem. Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Nie znajdziesz tu zrozumienia... 06.10.15, 09:37 To kieruj swoje pretensje do forum, gdzie się o tym dowiedziałaś. Odpowiedz Link
wawrzanka Re: Nie znajdziesz tu zrozumienia... 06.10.15, 09:08 kotradykcja napisała: > Wawrzanka , dla mnie nic niezwykłego. Dopiero na forum dowiedziałam się że owsz > em i to w ogóle strasznie źle, nieprzyzwoicie i w ogóle jakim prawem. Źle, że wychowujesz pasierbów? Serio pojawiały się tu takie opinie? > A co do statystyk - moim zdaniem najpierw musiałyby powstać prawdziwe, rzetelne > , na szeroką skalę, obejmujące i różnicujące wszystkie przypadki. Takie statystyki przecież są. Wiadomo ilu ojców dostaje opiekę nad dzieckiem: kilka procent. Gadanie, że to sfeminizowane i stronnicze sądy chętniej przyznają opiekę matkom jest niczym nie poparte. Nigdy nie rozumiałam tych opinii. Prędzej uwierzyłabym w to, że sędziny chcą faworyzować ojców! Tylko nie mają jak. Ojcowie nie dostają opieki, bo dobrowolnie rezygnują z tego przywileju. Trzeba uwzględnić to, że mówimy tylko o tych parach, które się rozwodzą. Jak na razie wciąż większość stanowią pełne rodziny. Bo jednak fajna rodzina to jest cudowna sprawa. Jeśli taką masz, choćby i patchworkową, to pewnie wiesz o czym mówię Odpowiedz Link
kotradykcja Re: Nie znajdziesz tu zrozumienia... 06.10.15, 09:30 Wawrzanka, dowiedziałam się, że nie mam prawa wychowywać Co do statystyk, wybacz, ale to bzdury i już mi się nie chce po raz setny pisać tego samego. Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Nie znajdziesz tu zrozumienia... 06.10.15, 09:38 To Ty piszesz bzdury. Ale wiem, że tego nie zauważasz. Odpowiedz Link
wawrzanka Re: Nie znajdziesz tu zrozumienia... 06.10.15, 10:08 Statystyki to nie bzdury. Sama napisałaś, że widzisz więcej ojców, niż matek na placach zabaw. Statystycznie to są ojcowie z pełnych rodzin. Gdy oni są na placu zabaw - matka karmi niemowlę, pierze, lub gotuje. Normalna, statystyczna rodzina. Statystyki dotyczące rozwodów i opieki nad dziećmi też istnieją i nie ma sensu dorabiać do nich ideologii. Odpowiedz Link
anoraak Re: Nie znajdziesz tu zrozumienia... 06.10.15, 09:53 > > Otwarcie mówię, że wychowuję pasierbów jak swoje dzieci i mam na to błog > osławieństwo ich matki . Kotradykcja - czytałam Cię już na kilku forach, w kilku wątkach, sprawiasz wrażenie sympatycznej osoby, ale niestety świadomie bądź nie pławisz się blasku swojej lepszości, jako ta która wychowuje nie swoje dzieci. Myślę, że to jednak nieświadome zachowanie ale bardzo rażące. Wiele osób wychowuje nie swoje dzieci, nie wiem czym tu się chwalić, pomnik chcesz mieć czy jak ? Pewno, że chwała Ci za to, ale bez przesady. Co do reszty Twoich poglądów - niestety są zbyt czarno -białe i widać, że Twoje osobiste doświadczenia kompletnie pozbawiły Cię obiektywizmu. 2 miliony ojców nie płaci alimentów a Twoja kontra to to, że Ty znasz kilka przypadków wyłudzeń alimentów przez matki - no nie powiem, przekonałaś mnie - matki są okropne i pewnie z tych 2 milinów to wszystko wyłudzenia. Odpowiedz Link
tata_tomek Re: Nie znajdziesz tu zrozumienia... 12.10.15, 13:51 kotradykcja napisała: > Obalam teorie o macochach usiłujących zagryźć potomstwo innej kobiety czy choćby > ignorujących je. > Otwarcie mówię, że wychowuję pasierbów jak swoje dzieci i mam na to > błogosławieństwo ich matki . Jak to, to bajka o Kopciuszku kłamie?! A tyle razy czytałem ją córce... Świat mi się zawalił... Odpowiedz Link
kotradykcja Re: Nie znajdziesz tu zrozumienia... 12.10.15, 14:53 > Jak to, to bajka o Kopciuszku kłamie?! A tyle razy czytałem ją córce... Świat mi się zawalił... No to sobie wyobraź co z moim światem się stało Odpowiedz Link
amb25 Re: Rozwód = Tragedia 05.10.15, 06:49 Skoro sie wyprowadzila, to sobie to dobrze przemyslala i zorganizowala. Skoro nie chce z Toba byc to daj jej zyc tak jak chce. Dzieci przypuszczalnie sa wasze wspolne, wiec nadal masz prawa i obowiazki rodzicielskie. Zajmij sie dziecmi i jak najczesciej sie z nimi spotykaj, a zonie powinienes placic na utrzymanie dzieci polowe kosztow... Rozwod to przykre doswiadczenie, ale nei oznacza konca zycia. Odpowiedz Link
kotradykcja Re: Rozwód = Tragedia 05.10.15, 07:31 danielwww5 napisał(a): > witam mam 37 lat 2 miesiące temu żona mi powiedziała że chce się rozwiezc a tr > zy tygodnie temu wyprowadziła się z dziećmi zostałem sam co mam dalej robić ? Pytanie - co CHCESZ robić? Trzy tygodnie to dużo czasu na ogarnięcie tematu. Nie rozumiem dlaczego pozwoliłeś zabrać dzieci. Jeśli jesteś prawdziwym tatą, zabierasz dzieci do domu. Jak żona chce układać sobie życie, proszę bardzo, występujesz o zabezpieczenie kontaktów i alimentów. Jeśli jesteś ojcem statystycznym, zostawiasz żonę w spokoju, płacisz alimenty, dzieci widujesz co 2 tygodnie. Jeśli jesteś spermodawcą, robisz co Ci się podoba. Dla mnie temat z dupy, naprawdę. Odpowiedz Link
yoma Re: Rozwód = Tragedia 07.10.15, 09:17 Jakby wątkodajek tu jeszcze zajrzał, toby się chyba zdziwił Odpowiedz Link
wawrzanka Re: Rozwód = Tragedia 08.10.15, 13:18 Jak go najdzie nostalgia i se-przypomni, że "żona dzieci zabrała" - wtedy zajrzy Odpowiedz Link
zalosny.jestes Stary, jak się wyprowadziła to masz pozamiatane 09.10.15, 12:10 w kartoflanych warunkach może na początku powalczyć o: - w miarę niską daninę zasądzoną, tak aby było Cię stać na tworzenie dzieciom oszczędności - w miarę częste widzenia z dziećmi (sorry za określenie jak z kryminału, ale to jest fakt) - sprawdź czy tam nie ma bolca w tle, jeśli jest walcz o wyłączną winę pani (otworzy Ci to mikroskopijną szansę w walce o wychowanie dzieci) Dalej: - czekaj na jej ruchy - nie dyskutuj i nie daj się sprowokować - twórz ciepłe relacje z dziećmi - jak jest bolec na boku to może być tak, że same zrezygnują z bycia narzędziem alimentacyjnym dla matki i wrócą do Ciebie Musisz mieć jaja, dobrego psychologa, jeszcze lepszego prawnika i kuuuuuuupę forsy. Udaje się wyjść w miarę żywo jakimś 3-4% z nas. Reszta trafia na listę dłużników alimentacyjnych. pozdrawiam Odpowiedz Link
wawrzanka Re: Stary, jak się wyprowadziła to masz pozamiata 09.10.15, 12:31 Sądząc po zainteresowaniach autora: forum.gazeta.pl/forum/w,1177,157902509,157902509,poznam_kobiete_ze_slaska_ja_37lat.html raczej nie skorzysta z twoich rad, bo jest pewnie zajęty ciekawszymi sprawami. Odpowiedz Link
zalosny.jestes Re: Stary, jak się wyprowadziła to masz pozamiata 09.10.15, 12:52 @wawrzanka Zawsze czuję wstyd, gdy z dobrego serca doradzam facetom a wychodzą takie kwiatki. Przez takich pajaców mamy opinię jaką mamy. Odpowiedz Link
mayenna Re: Stary, jak się wyprowadziła to masz pozamiata 09.10.15, 15:20 A nie przez : walcz o jak najniższą daninę byś mógł tworzyć dzieciom oszczędności? A gdzie rada: składaj wniosek o zamieszkanie dzieci przy tobie i wnioskuj o alimenty od mamy? Jak najniższe oczywiście bo oszczędności porobisz z własnych dochodów. Gdzie : znajdż świadków, że to ty głównie zajmowałeś sie dziecmi do tej pory, chodziłeś na wywiadówki ( wez opinie wychowawcy), do lekarza ( opinia lekarza). Albo wnioskuj o opiekę równoważną? Tak sobie mysle, że ty też gdzies w głębi duszy wiesz, że nie ma co człowieka uszczęśliwiać na siłę. Odpowiedz Link
yoma Re: Stary, jak się wyprowadziła to masz pozamiata 09.10.15, 15:25 Mógł tworzyć dzieciom oszczędności, yhyhyhy. Odpowiedz Link
zalosny.jestes Re: Stary, jak się wyprowadziła to masz pozamiata 09.10.15, 15:31 Mnie to nie śmieszy. Ja tak właśnie robię. Odpowiedz Link
mayenna Re: Stary, jak się wyprowadziła to masz pozamiata 09.10.15, 15:34 zalosny.jestes napisał: > Mnie to nie śmieszy. Ja tak właśnie robię. > Ile już odłożyłeś? Kupiłes im polisy czy odkładasz na własnym rachunku? Odpowiedz Link
zalosny.jestes Re: Stary, jak się wyprowadziła to masz pozamiata 09.10.15, 15:43 Kupiłem im dwa mieszkania, które odziedziczą po mnie. Mogą z nimi zrobić co zechcą. Wynająć, sprzedać, mieszkać. Napisz w jaki sposób Ty zabezpieczasz swoje dziecko, bo z tego co tu czytam to żyjesz z alimentów na nie. Odpowiedz Link
yoma Re: Stary, jak się wyprowadziła to masz pozamiata 09.10.15, 15:41 W sensie: to nic, synku, że chodzisz w obłachanych ciuchach i koledzy się z ciebie śmieją, to nic, że nie masz roweru ani piłki. Za to, jak będziesz miał 60 lat i tatko kopnie w kalendarz, to dostaniesz taaaaki spadek! Tylko nie zapomnij podzielić się z macochą i przyrodnim rodzeństwem! Przychylam się do pytania Mayenny: dlaczego nie radzisz "wnioskuj o zamieszkanie dzieci przy tobie i daninę od matki (minimalną oczywiście)? Odpowiedz Link
zalosny.jestes Re: Stary, jak się wyprowadziła to masz pozamiata 09.10.15, 15:44 Wnioskowałem na swoje i nie dostałem. Chciałem symbolicznie po 50 złotych. Sont w postaci baby w todze stwierdził dysproporcję w dochodach i z uśmiechem na twarzy pełnym jadu stwierdził, że da pan sobie rade. Pieprzona kołtuneria. Odpowiedz Link
yoma Re: Stary, jak się wyprowadziła to masz pozamiata 09.10.15, 15:55 Pokaż uzasadnienie, to podyskutujemy. A środki odwoławcze kolega wykorzystał? Odpowiedz Link
mayenna Re: Stary, jak się wyprowadziła to masz pozamiata 09.10.15, 16:18 Ale sąd miał rację; dajesz rade i jeszcze mieszkania kupiłes... No to ja nie rozumiem o co to larum? A te mieszkania to już sa na dzieci czy w aktach notarialnych ty jesteś nadal właścicielem? Odpowiedz Link
mayenna Re: Stary, jak się wyprowadziła to masz pozamiata 09.10.15, 16:23 Ty nie dostałeś, ale koledze może się uda, jak mu pomożesz i skorzysta z twoich doświadczeń. On może nie wie, że taka możliwość istnieje? legenda głosi, że niektórym się udaje jak próbują. Odpowiedz Link
mayenna Re: Stary, jak się wyprowadziła to masz pozamiata 09.10.15, 15:35 yoma napisała: > Mógł tworzyć dzieciom oszczędności, yhyhyhy. Chyba to samo pomyślałyśmy... gdziez te majatki co to dzieci rozwodników dziedziczą po tatusiach oszczedzających na alimentach i sobie samych? Odpowiedz Link
zalosny.jestes Re: Stary, jak się wyprowadziła to masz pozamiata 09.10.15, 15:45 Taa, myślenie to wy macie rzeczywiście identyczne. Kolor włosów was tylko różni. Odpowiedz Link