Dodaj do ulubionych

alimenty na żonę- do Tri

31.12.15, 13:53
Możesz mnie dopisać do listy hien finansowych i leniwych żon.
Jestem po rozwodzie. Z winy eksa.
Mam przyznane alimenty- na siebie, bo latorośl dorosła. Ładne, parę tys co miesiąc.
Mogę sobie nie pracować, leżeć i pachnieć, mogę nic nie robić, mogę robić....... co tylko chcę.
Bez żadnych wyrzutów sumienia poszłam sobie na zakupy i miło mnie się wydawało krwawicę eksa na siebie, takie tam - kiecki, buty i inne pierdoły smile i tak będzie do końca dni moich albo jego.
Przykro, Tri, ale tak też bywa. Żle traktowane żony bywają wredne, zamiast z pokorą schylać głowy i grzebać w śmietnikach jedzenie, między jedną dorywczą pracą a drugą.
Obserwuj wątek
    • tricolour W ostatnim dniu starego roku... 31.12.15, 17:43
      ... życzę Cy byś się pożegnała z widzeniem świata oczami hieny, której poczucie wartości zależy od drogich kiecek i najlepszych butów kupionych nie możliwościami własnej głowy tylko wynagrodzeniem przeżytych krzywd.

      W nowym roku życzę Ci, byś uznała, że najbardziej atrakcyjne nie jest ciało okryte aksamitem budzącym zazdrość tylko duch. Jedyny i niepowtarzalny duch. Nie spod overlocka czy sztancy, ale mózg kochający, sycący się literaturą, sztuką, miłością, ciepłem, oddaniem. Widzący więcej niż widać przez szlufkę z wysokości obcasa.

      Życzę Ci miłości, nie pasty do butów. Życzę spełnienia, nie kościanych guzików na jedwabiach.

      Życzę, byś kochała i była kochana.
    • mayenna Re: alimenty na żonę- do Tri 31.12.15, 19:16
      Może napisz jak ci się to udało aby inne skorzystały?
      • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 01.01.16, 11:48
        Dziękuję, Tri za życzenia. Biorę wszystko! Jestem bardzo wartościowa, a jak wiesz, to, co wartościowe nie powinno być okryte szarym papierem pakowym. Brylant w tombaku razi bardzo. Mam zamiar szlachetne wnętrze ubogacać piękną oprawą, by tę szlachetność wydobyć i podkreślić.
        Mayenno- jak? Poznając dobrze przez ponad dwie dekady osobowość mojego męża i jego sposób myślenia i widzenia świata. Taki podobny do Tri- czarno bały, nie dopuszczający tego, ze ludzie nie są tacy sami, ze wszyscy poruszają się w życiu wedle jego wydumanego schematu ( jak u kolegi stąd-kobiety oczekujące alimentów- to hieny, a ubieranie się w ładne kiecki to drogie opakowania dla tandetnych wnętrz i tym podobne).
        Widzisz, tu też nie ma schematu. Jestem dojrzałą kobietą.Mam czwórkę dorosłych dzieci. I bardzo dawno temu opadły mi klapki z oczu.Tyle, że kiedyś tam, na etapie podejmowania decyzji jedna z córek trafiła na ostry dyżur. I tak pozostała przez kilkanaście kolejnych lat. A ja razem z nią. Zadomowiłyśmy się w jednym oddziale, powracając tam kilkanaście razy w roku. Walczyłam o zdrowie dziecka, dbałam o pozostałe. Córka dziś daje radę, chociaż ma ograniczoną sprawność. Pan mąż.......oddal się robieniu kariery, co oznaczało też wyjazdy służbowe z coraz to innymi partnerkami biznesowymi. On biznes uprawiał na wysokogórskich stokach i plażach ciepłych mórz, ja w szpitalu i w domu, przy garach.Od czasu do czasu dbałam o biznes, realizując punkty spisane na kartce przez Pana.Bez wynagrodzenia. To w interesie rodziny było przecież. Dostępu do kont nie miałam, ale wiedzialam mniej więcej, o co chodzi. Krótko mówiąc, miałam wiedzę. Pan uśpiony w swoim zadufaniu myślał, ze jestem na maksa udupiona i tak już będę podawać ciepłe kapcie.I nawet przestał sie kryć zbytnio. Ja wiedziałam, ze on wie, że ja wiem......
        Po opuszczeniu domu przez ostatnie dziecko spakowałam te niewiele kiepskich ubrań ( wyliczał mi kasę), dokumenty, kasę, pendriva z milionem zeskanowanych dokumentów i się wyprowadziłam. Był osłupiały. Póżniej nieco dostał pozew.Smiał się nawet, bo gdzie ja się wybieram? bez pracy, bez pieniędzy. Przytulili mnie znajomi, bliscy. Nakarmili, wspierali.
        Dowody dostarczałam stopniowo. Na każde jego pismo procesowe odpowiadałam kolejnymi dowodami. Słuchałam cierpliwie jego świadków, nie komentując, tylko póżniej dostarczając dowody obalające ich kłamstwa. Np jeden pracownik zeznawał, jak to mąż ciągle myślał o rodzinie na konferencji tego i tego dnia w Krakowie, i był stęskniony,a ja dostarczyłam rachunki za jego pobyt w tym czasie w Sopocie, za drogi hotel, spa i restaurację w cenie "ośmiorniczek" i dobrego szampana. A, bo pewny siebie Pan mąż nie wiedział, ze znalazłam hasła do jego kont, że ściągałam sobie systematycznie sms-y do "partnerek biznesowych" i foty z "konferencji". Tego było bardzo dużo.
        Trzymałam nerwy na wodzy. Panu mężowi-puszczały coraz bardziej. Zaplatał się w sądzie i on, i jego urobieni świadkowie.
        Jego poglądy na zycie, czarno-biały swiat zderzyły się z rzeczywistością sądową.Nie tylko ja miałam odrebne zdanie, jak się okazało.Sąd również. Np stwierdzenie, że facet musi zarabiać i mieć z ciężkiej pracy przyjemnść,a kobieta ma się zając dziećmi to naturalna rzecz. Jak również, że żonę trzeba rozliczać z wydawanych pieniędzy, bo wyda na kiecki, a po co jej przy garach? zdumiały sędziego tak, że aż się wyprostował, zadumał i trochę trwało, zanim wydusił następne pytanie.I zdanie, że on, ciężko pracujący człowiek musi wypoczywac, jak się wydały te stoki i plaże) a żona przecież w tym czasie w szpitalu przy łóżku nic nie robi......ot, zależało mi na tym, żeby wygłosił te swoje jedynie słuszne poglądy.
        Ja mu zadałam tylko dwa pytania-po sędzi i moim pełnomocniku. Pot mu na czoło wyszedł. Bo odpowiedż była między wyborem między złym a niedobrym. Jak wybór między chodzeniem boso po rozżarzonych węglach a ostrych gwożdziach. Z jednym zagrałam va bank- wiedziałam, jak było, ale dowodów nie miałam żadnych. Tyle, ze przez cały proces cykałam po trochu różne dowody i nie wiedział, co jeszcze wiem.
        Wykorzystałam doskonałą znajomość jego psychiki, krętactw, sposobu myślenia. Wpadał we własne pułapki.
        Z pizdowatej, głupiej, ciepłej żony zostałam zimną suką. No i nie dałam się sprowokować. Wydzwaniał do mnie przez jakiś czas po otrzymaniu pozwu, przysyłał sms-y. Z prośbami, grożbami i obietnicami.Bez zadnego odzewu z mojej strony. Jedyna wymiana zdań między nami to była na ostatniej sprawie- te moje dwa pytania, betonowe koła ratunkowe. I jego odpowiedzi, udupiające go na amen.
        Tri- alemnty to nie tylko środki na przeżycie i ciuchy. To również coś w rodzaju zadośćuczynienia za wszystkie te lata, kiedy on robił karierę, bo robił ją dzięki mnie. Dzięki temu, ze zwolnił się z obowiązków domowych, wykorzystując moje macierzyństwo i chorobę córki przeciwko mnie, tzn zostawiając mnie z tym wszystkim. To moja pomoc w jego interesach. Coś w rodzaju odroczonej płatności.
        Bedzie jeszcze gorzej-lepiej dla mnie - bo teraz podział majątku. A bez litości sięgnę po wszystko, co się da. Oprócz kiecek chcę jeszcze mieć mieszkanie i samochód.Wezmę połowe z prywatnych ubezpieczeń, ofe. Ot, wredota ze mnie.Zimna suka, hiena. Łaziłam w dresach i byłam głupia cipa, teraz będe w jedwabiach i będę hiena.On był biznesmen i skurwiel, teraz będzie alimenciarz. Wątpię, czy mu styknie na biznesowe konferencje Kraków via Sopot, za równowartość tego, co nam przeznaczał na miesięczne utrzymanie.
        Zyczenia od Ciebie Tri się ziszczają właśnie. Spełniam się.
        A, wspierałam inne chore dzieci i ich rodziców. Społecznie, dorywczo w pozarządówce. Teraz zakładam własną fundację.
        Jak
        • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 01.01.16, 12:00
          Jak powiedział klasyk gatunku, faceta poznaje się nie po tym, jak zaczyna, tylko jak konczy.Mój byly kończy fatalnie. Dzieci namawiam do kontaktów z nim, ale niespecjalnie się garną. Wolał te spotkania "biznesowe" niż podcieranie pup i wywiadówki szkolne. Wraz z moim odejściem i dzieci nie mają potrzeby bywania w jego(byłym naszym) domu.
          Poinformowałam dzieciaki o decyzji. Odetchnęły z ulgą.Nie chciałam, zeby stawiały się w sądzie. Czasami dyskretnie, ze studenckiej, zarobionej kasy i stypendiów podrzucały mi to i owo. Najczęściej zakupy spożywcze, bo "przy okazji byłam w sklepie, mamuś, ale za duzo kupiłam", albo "zobacz, na wyprzedaży była bluzka, ale nie mój jednak rozmiar, weż może, bo nie chce mi się oddawać".
        • tricolour Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 12:24
          ... "Z pizdowatej, głupiej, ciepłej żony zostałam zimną suką... Zimna suka, hiena. Łaziłam w dresach i byłam głupia cipa, teraz będę w jedwabiach i będę hiena".

          Ja bym się brzydził mieć takie życie.
          • krokodil123 Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 12:48
            Nie wiem dlaczego smutno mi się to wszystko czytało.
            Napiszę tylko to co znam z własnego doświadczenia (a całe życie pracowałam, teraz też, rozwód bez winy) Dla mnie i dla mojego dalszego życia ważne był moment kiedy zrozumiałam, że duża, ale bardzo duża wina jeżeli nawet nie cała wina w tym jak potoczyło się moje życie i życie mojej rodziny miałam ja sama. Druga sprawa-że z kobieta ciepła matka, dbająca o dzieci o o dom nie da się zrobić zimna suka leżąca w jedwabiach i latająca po luksusowych hotelowych spa.
            • tricolour Dlatego życzę jej miłości... 01.01.16, 13:10
              ... a nie pasty do butów z najwyższej półki.

              Refleksja, dlaczego urodziłam czwórkę dzieci facetowi, na którym psy wieszam, byłoby spojrzeniem na własne życie w perspektywie odpowiedzialności za nie i życie swoich dzieci. Bo wychowywanie czwórki dzieci w patologicznej rodzinie przez całe ich dzieciństwo, to skrajana nieodpowiedzialność, która nagle kompensują alimenty (i to nie na dzieci tylko na współsprawcę), które idą - w pierwszej kolejności - na kiecki, zapachy i buty.

              No, głębia, że klękajcie narody.
              • nareszcieja Re: Dlatego życzę jej miłości... 01.01.16, 14:58
                Owszem, Tri, tu się zgadzam z Tobą. Nieodpowiedzialnie urodziłam czwórke dzieci temu komus. I powinnam odejść wcześniej. Dużo wcześniej. Nie potrafiłam. Z wielu powodów. Biję się w pierś. Moja wina.Od patologii chroniłam, jak mogłam.Częściowo pan mąż pomógł, pojawiając się najchętniej, jak już dzieci spały, nie chcąc przszkadzać w cowieczornym obrządku kolacyjno-higienicznym. I tak mu zostało.
                Ich życie pokaze, na ile poniosa konsekwencje tych moich czterech nieodpowiedzialnych decyzji, tzn urodzenia ich. I kontynuowania w związku bez związku.
                Kiedy rodziłam te dzieci, rok po roku prawie, to wierzyłam i oczywiście, bo głupia byłam, nie potrafiłam przewidzieć przyszłości.Były też we mnie pełne pokłady nadziei i miłości. I patrz - pyk i padło, wszystko.

                Co do dalszej części Twojej wypowiedzi - mam jeszcze wiele innych planów, moje dzieci też. I im w tym pomogę. Już trochę to robię. Już tłumaczyłam - kiecki, buty i pasta do nich- to opakowania.
                Nie mam potrzeby kompensowania niczego. Odejście od tego człowieka to najlepsza rzecz., którą zrobiłam. Nie musieć udawać, ze jesteśmy małżeństwem, że nie wiem tego, co wiem, nie zgadzać się na upokorzenia.
                Budzę się co rano i cieszę się niewyobrażalnie.
                A że Tobie to się nie podoba........wiem, i dlatego skierowałam pierwszego posta do Ciebie. Uderz w stół Tri się odezwie smile
                Nie mam zamiaru eksponować swojej głębi, może jest, może jej nie ma. Nie muszą mnie wszyscy lubieć i nie musi się innym podobać moje życie i jego zasady. Do niczego nie jest mi potrzebna akceptacja osób obcych i postronnych. Nie definiuję się przez pryzmat ocen innych.Znam swoją wartość, swoje zalety i wady, wiem, na co mnie stac i czego nie chce. Mogę kupić kolejną kieckę albo pastę do butów, mogę pójść do teatru, spotkać się z rodzicami chorych dzieci, pójść na wino z przyjaciółmi albo na noworoczny spacer....... oprócz kiecki nabyłam kilka fajnych książek. Jedna z nich to "Efekt wioski" S.Pinker. Polecam, Tri. Dobra lektura.
                Ach, i gadżet gospodarstwa domowego - zelazko parowe. Żeby na tych kieckach nie było żadnych zagniotków.
                Miłego dnia, Tri. Cieszę się, ze nie zawiodłeś i się odezwałeś smile
              • molly_wither Re: Dlatego życzę jej miłości... 05.01.16, 19:58
                Ja mysle, ze dzieci to zawsze u kobiet karta przetargowa. Jesli facet kocha i jest odpowedzialny to bedzie cierpial,ale zostanie w zwiazku dla dzieci, do czasu, kiedy bezpiecznie wyfruna z gniazda. Naprawde, wielki szacunek dla bylego autorki watku.
            • nareszcieja Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 13:15
              Krokodil123- da się. Zapewniam. Da się z młodej, optymistycznie na świat patrzącej kobiety da się zrobic cierpiącą, przerażoną matkę ciężko chorego dziecka. Przedż się kiedyś na dziecięcy oddział onko albo neurologii. Myślisz, że te kobiety mają specjalne predyspozycje do strachu w oczach i przykucia do łożek szpitalnych? Nie, taki los, chybił trafił.
              Dlaczego uważasz, ze bycie dbającą o dom i dzieci matką wyklucza bycie zadbaną, zadowoloną kobietą, znająca swoją wartość i korzystającą ze zdobyczy tego świata.
              I wiesz, nie zrozumiałaś. O tym, że będę "hieną" pisałam do Tri, wpasowując się w jego obraz świata. Wedle niego, każda kobieta, która korzysta z alimentów eksa to leniwa hiena..Bez względu na okoliczności. Kobieta, zdradzana, upokarzana, obarczona dziećmi ma się honorowo i godnie oddalić, byle nie nadwerężać zasobów panów tego świata. Takie, które sięgają, to hieny.
              A moja wina- jest, jak najbardziej- ze nie przerwałam tego wcześniej, że pozwoliłam na to wszystko, że udawałam, że jest ok........bardzo wiele win.
              • krokodil123 Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 13:49
                "Dlaczego uważasz, ze bycie dbającą o dom i dzieci matką wyklucza bycie zadbaną, zadowoloną kobietą, znająca swoją wartość i korzystającą ze zdobyczy tego świata." Nie zrozumiałaś. Ja tego nie wykluczam a nawet wiem, że tak może być. Wykluczam, że kobieta która 30 lat łaziła w dresach i kompletnie nie interesowała się swoim wyglądem (bo matka, bo obowiązki, bo w domu bez sensu się stroić) po rozwodzie raptem się cudownie odmieni na wampa leżącego w jedwabiach i pachnącego dla własnej przyjemności. Z hieną skojarzyłam, ale.....przy 4-kę dzieci to i tak zasłuży łasz na "swoje hyeństwo"
                • nareszcieja Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 14:30
                  Wykluczam, że kobieta która 30 lat łaziła w dresach i kompletnie nie interesowała się swoim wyglądem (bo matka, bo obowiązki, bo w domu bez sensu się stroić) po rozwodzie raptem się cudownie odmieni na wampa leżącego w jedwabiach i pachnącego dla własnej przyjemności.

                  Krokodil, interesowałam się wyglądem, ale nie miałam możliwości finansowych ani czasowych na alternatywne rozwiązania. Już pisałam, wiele potrzeb zepchnęłam w głąb, co nie znaczy, że ich nie było.
                  Są i dobre strony- stałam się mistrzem organizacji czasu, mistrzem robienia czegoś z niczego, atrakcyjnych dla dzieci form spędzania czasu, niekoniecznie w mc donaldzie i w płatnych parkach rozrywki. To nam dało wspomnienia, które dzieci i mnie bardzo wiążą.
                  Niestety, nie zostałam perfekcyjną panią domu, ktora świetnie ubrana za grosze, w nienagannym makijazu i szpilkach gotuje wymyślne potrawy i kilkoma ruchami białej chusteczki doprowadza dom do idealnej czystości tak, ze nawet żyrandole lśnia.
                • zmeczona100 Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 15:59
                  krokodil123 napisała:

                  Wyk
                  > luczam, że kobieta która 30 lat łaziła w dresach i kompletnie nie interesowała
                  > się swoim wyglądem (bo matka, bo obowiązki, bo w domu bez sensu się stroić) po
                  > rozwodzie raptem się cudownie odmieni na wampa leżącego w jedwabiach i pachnące
                  > go dla własnej przyjemności.

                  Oh, no jasne smile Przy czwórce dzieci najlepiej się chodzi w miniówie do półdopy, szpilkach 50 cm, markowych koszulkach i z fryzurą prosto od fryzjerki smile Dzieci nie zwracają, nie rzygają,nie jedzą rączkami i na pewno nie rozrzucają wszystkiego dookoła w wieku małorozumnym smile I z tegoż powodu kobita ma obowiązek wyglądać 24 godz. na dobę jak modelka z żurnala smile Choćby mąż widywał ją tylko z rana tuż po przebudzeniu, i chwilę między powrotem do domu a zamknięciem oczu do snu smile

                  Przepraszam, ale naczytałaś się kolorowych poradników dla małointeligentnych pań domowych ozdobnych, które niewiele mają wspólnego z rzeczywistością.
                  • krokodil123 Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 16:55
                    Nic się nie naczytalam a to przeżylam i wiem ze dzieci nie rzygaja i nie sikaja aż 25 lat. Też nie pisałam co kobieta musi czy nie musi. Chodzi mi ogólnie że człowiek po rozwodzie nie zmieni sobie od tak charakter i przyzwyczajenia.
                    • zmeczona100 Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 17:00
                      > Nic się nie naczytalam a to przeżylam i wiem ze dzieci nie rzygaja i nie sikaja
                      > aż 25 lat.

                      O ile wszystkie dzieci urodziłaś od razu, jednocześnie, to się zgodzę.

                      Chodzi mi ogólnie że
                      > człowiek po rozwodzie nie zmieni sobie od tak charakter i przyzwyczajenia.

                      Sam rozwód nic nie zmienia, ale przeżycia z nim związane (np. uświadomienie sobie wielu spraw, odzyskanie motywacji, posiadanie wreszcie czasu także dla siebie, przewartościowanie) jak najbardziej tak.
              • molly_wither Re: Nie masz czym się chwalić... 05.01.16, 19:59
                Trzeba bylo poprzestac na jednym, zdrowym.Sory,ale ja tak zrobilam, kiedy uznalam,ze wzielam sobie na meza niezaradnego goscia.I teraz nie zale sie na forach,jakie to mam chore dziecko.
                • nareszcieja Re: Nie masz czym się chwalić... 05.01.16, 20:49
                  A ja nie byłam taka sprytna. Nie załuję, ze mam dzieci.A na jakich forach się żaliłam?
          • nareszcieja Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 13:06
            ja nie. Jestem zadowolona ze swojego życia. Tego, co było i tego, co jest. Nie byłam zadowolona z życia małżenskiego, ale z pozostałych obszarów- tak.
            • krokodil123 Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 13:12
              A to życie małżeńskie ile lat trwało i czy aby na pewno dało się oddzielić, życie małżeńskie, życie z dziećmi, życie w domu.....i jeszcze na jakie? Przecież mamy jedno życie tzn. w jednym wymiarze czasowym.
              A jeżeli byłaś zadowolona, to czemu opisywałaś to powyżej, że z dzieckiem w szpitalu, że nie pracowałaś a wypełniałaś zadania na kartce etc.
              • nareszcieja Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 13:21
                Życie małżeńskie trwało ćwierć wieku.
                Jest w jednym wymiarze czasowym, ale w różnych obszarach. Szpitale fajne nie były, tu trudno mówić o zadowoleniu, ale zadowolona jestem z tego, ze katorżniczą pracą moją, dzieci i chorej wyciągnąć ją z tego w miarę najlepiej. I ze choroba nie przeszkodziła pozostałym w edukacji, życiu społecznym. Ze ja też znalazłam w sobie siły np na wspieranie i dzielenie się moim doświadczeniem z innymi. Ze nocami się ucząc, zrobiłam podyplomowe......że mam świetny kontakt z dziećmi.
                Zadania na kartce wpisuję w zakres fatalnego życia małżeńskiego, ale jak widać na końcu, było też warto, bo dięki temu miałam wgląd w jego poczynania.

                • nareszcieja Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 13:29
                  ach, i jeszcze- w ramach jednego wymiaru czasowego, ale równoległych obszarów zamroziłam w sobie wiele potrzeb. Były inne.Teraz inne się skończyły, a tamte znowu się pojawiają.
                  Wedle mnie-żyjemy w róznych obszarach. Kimś innym jesteś jako matka, jako zona i jako pracownica.
                  Widzisz, nie potrafiłam, przy czwórce dzieci i chorej córce domagać się dobrego traktowania przez męża i równych praw. Zgadzałam się, chcąc miec spokój i żeby, zadowolony z siebie-nie przeszkadzał. Kochankom byłam gotowa kwiaty posyłać. Im mniej go z nami, tym mniej awantur i znoszenia humorów. Brak aktualnej kochanki powodował nerwowość i potrzebę wyładowania frustracji na mnie.
                  • krokodil123 Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 13:51
                    No właśnie- poniekąd mieliśmy to na własne życzenie.
                    • nareszcieja Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 14:14
                      co na własne życzenie, bo nie rozumiem. Sama sobie zasłuzyłam na taki los? Podobnie, jak kobieta, która została zgwałcona, bo ubrała mini i szpilki. I ta posiniaczona, bo zupa była za słona? Było inaczej sie ubrać i odpowiednio doprawić obiad.
                      Mój mi też powiedział o jednej z kochanek, że to przez mnie. Bo nie dawałam mu d...., bo do seksu potrzebowałam bliskości nie tylko cielesnej, troski i zaufania, a on ma potrzeby, więc musi inaczej sobie zorganizować. Moja wina, oczywiście.
                      • krokodil123 Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 14:34
                        To co napisałaś powyżej o 13:29. To na co się zgadzałaś i to jak faktycznie sama poniekąd kierowałaś swoje życie. Ale rozumiem, że to jeszcze nie ta pora i za wcześniej na ciebie.
                        Mam nadzieję, że teraz uda ci się zrealizować wszystkie swoje plany. Uważaj tylko, aby się kolejny raz nie okazać w taki sam układ.
                        • nareszcieja Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 15:05
                          No Boże broń, podobnego układu ! mm nadzieję, ze wciągnęłam wnioski, które uchronią mnie przed wdepnięciem z jakiś chory układ. Fundacja albo stowarzyszenie to mój najbardziej konkretny plan. Albo się włączę do działań innch, bo jeszcze nie wiem, czy stwarzać kolejny podobny byt, czy dołączyć do istniejących.
                          Dziękuję, Krokodil. Powodzenia również.
                          Dziękuję, Krokodil.
                          • yoma Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 15:54
                            Powodzenia. I niech ci będzie do twarzy w tych jedwabiach smile
                    • zmeczona100 Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 15:52
                      krokodil123 napisała:

                      > No właśnie- poniekąd mieliśmy to na własne życzenie.

                      To, czy ktoś jest przyzwoity lub nie zależy od innej osoby?
                      Ciekawe, naprawdę.
                      • krokodil123 Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 17:00
                        No właśnie i dlatego też się zastanawiam czy przyzwoicie jest tolerowane kochanki, czeszenie się z tego faktu że aż się je kwiatow chciało wysyłać. Widać że wtedy przed lat to nie przeszkadzało.
                        • zmeczona100 Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 17:07
                          Ah.
                          Czyli gdyby nie fakt, iż forumka czekała na optymalny moment do ostatecznego rozstrzygnięcia, to jej mąż byłby przyzwoity smile I jeszcze to niecne poczucie samozadowolenia- a fuj, to przecież nieprzyzwoite takie smile

                          Krokodil, ex forumki był nieprzyzwoity, bo m.in. miał kochanki, a nie dlatego, że forumka to odkryła.
                        • nareszcieja Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 17:56
                          Prawda, nie przeszkadzało. Wręcz było na rękę. Tolerowanie tego i zadowolenie na tamten czas było lepsze niż uzeranie się sądowe, z dziećmi w tle. Może przyzwoicie, może nie.Kategorie "przyzwoitości" ocenił sąd. Jakoś wyraził pełne zrozumienie dla mojej strategii przetrwania. To, ze ja nie potestowałam w ocenie sądu naganne nie było. Naganne było to, co ślubny, rozochocony pewnością siebie robił i jak bardzo wykorzystał moje macierzyństwo przeciwko mnie. Wiedział, że ja nie potrafię zamknąć za sobą drzwi i pójść robić biznes i karierę, jak on, nie troszcząc się o dzieci, uznając, ze dawanie kasy wystarczy.
                          Poza tym, że moje dzieci dorastały sobie stopniowo, między najstarszym a najmłodszym jest 7 lat
                          ( nieprzyzwoicie z pierwszym zaszłam przed slubem ) to jedno było długie lata chore.
                          Tyle, ze dla mnie rozwód nie jest taki hej hop. No nie potrafię, tak po prostu, pstryknąć palcami. I niespecjalnie, mając na uwadze fakt, że nie mam mieszkania, w którym mogę z dziećmi zamieszkac, w perspektywie walkę o kasę i alimenty - a pan nie należy do wylewnych w tym względzie, a także nieustaloną sytuację zdrowotną u jednego dziecka - widziałam boje rozwodowe na tamten czas. Zabrakło mi jaj wówczas, żeby walczyć o dzieci i siebie. Poszłam na łatwiznę, jak to ja - poczekałam,aż sobie dorosną i usamodzielnią a walkę z mężem stoczyłam bez angażowanie je czynnego i biernego.A kwiaty chciałam słać kochankom za każdą chwilę, w której ten pan nie zakłócał mojego spokoju i dzieci.Mamy z dziećmi mnóstwo pięknych wspomnień, dzięki temu, że pan mąż uprawiał "biznes".
                          Niespecjalnie mnie martwią oceny mojej moralności. I tego, jaka jestem. Sposoby na nasze przetrwanie okazały się skuteczne.
                          Dziękuję za życzenia smile mam nadzieję, ze w jedwabiach będzie mi ładnie.
                          Muszę jeszcze się ogarnąć z pastą do butów, tak o niej Tri pisze. To pasta wyraża pustotę umysłową alimenciary? Tri, wyjaśnij, o co chodzi.
                  • molly_wither Re: Nie masz czym się chwalić... 05.01.16, 20:01
                    A po co zamrazac potrzeby? Zycie jest za krotkie.To bardzo glupie,co zrobilas.
                    • nareszcieja Re: Nie masz czym się chwalić... 05.01.16, 20:47
                      zgadzam się. Popełniłam błąd.
            • mayenna Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 19:05
              Mnie też zasmucila ta historia. To co zrobiłaś teraz mogłaś zrobic wiele lat temu. Szkoda życia. Szkoda że dzieci miały obraz takiej rodziny jako normę
              . Rozwód to w takiej sytuacji powrót do normalności..
              Powodzenia
              • nareszcieja Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 20:23
                nie mogłam, Mayenno. Wyjaśniłam dlaczego. Może i mogłam, ale po ludzku- bałam się, moje siły były na inne dzialania przeznaczone. Nie był to ten czas. Gdybym dziś mogła cofnąć czas, to też wówczas bym tego nie zrobiła.
                I nie będę się biczować czasem przeszłym.
                Mam taką zasadę, wobec dzieci, że nie katuje się drugiej osoby za rozlane mleko, tylko zastanawia się, jak je uprzątność i zabezpieczyć na przyszłość, bo rozstrząsanie-mogłam tak czy siak nic nie daje.
                Dzieci- dałam im to, co mogłam. Miały poczucie bezpieczenstwa.
                Nie chciałam, bałam się akcji rozwodowej z nimi w tle. Nie wiedziałam, co będzie z co chwilą lądującą w szpitalu córeczką. Skupiałam się na tu i teraz. Może dobrze, może żle.......po czasie nie za fajnie jest radzić.
                Byłam samotną matką z czwórką dzieci, ze środkami na bieżące życie. Rozwód by tyle zmienił, w tamtym czasie, ze nie miałabym z nimi gdzie mieszkać i sądownie walczyć o pieniądze. Eks nie bywał na wywiadówkach, w szpitalu, nie wyjażdżał na wakacje, nie przeżywał początku i konca roku szkolnego, pierwszych miłości, studniówek..... owszem, interesowały go kierunki studiów i czy się dostały. Nie znał nauczycieli, nie za bardzo się orientował w leczeniu córci. Byłam samotną matką. Litościwie nie przeszkadzał, poza nerwowością w czasie posuchy towarzyskiej i kiedy wypranych koszul nie zastał. Ot, takie tam.
                Smutne, masz rację. Ale radosne nasze - moje i dzieci relacje, wspomnienia wspólnego, fajnego czasu, kiedy ściskaliśmy kciuki za rekrutację, wyniki egzaminów, badań.
                Eks stał się żywicielem i dostawcą środkow na zycie na własne życzenie. To jest smutne.
                Nie czuję się winna. Ja zrobiłam to, co uważałam za najlepsze dla dzieci i dla mnie, oceniając siły na zamiary.
          • zmeczona100 Re: Nie masz czym się chwalić... 01.01.16, 15:50
            tricolour napisał:


            > Ja bym się brzydził mieć takie życie.


            Oh, Tri smile
            Tylko szczypiorki forumowe mogłyby brać pod uwagę opcję, że byłbyś w stanie zrezygnować ze swych wyjazdów biznesowych do Krakowa via Sopot i przeróżnych kontaktów z bizneswomankami smile
            • tricolour Ale ja nie mam wyjazdów biznesowych... 01.01.16, 21:47
              ... ani do Krakowa, ani do Sopotu.

              Więc co sobie myślą szczypiorki czy też stare cebule nie ma żadnego znaczenia ponieważ okazuje się, że te intelektualne warzywa nie ma mają merytorycznych podstaw do myślenia.
              • zmeczona100 Re: Ale ja nie mam wyjazdów biznesowych... 01.01.16, 22:17
                Ach, ta sztywność myślowa...
        • jesienna.nuta Re: alimenty na żonę- do Tri 04.01.16, 13:07
          "Teraz zakładam własną fundację."

          Bądź z tym ostrożna, bo ŻADNA fundacja nie może istnieć bez pieniędzy: czyli planujesz zdobywanie środków na działalność, na siedzibę (nawet jeśli będzie ona w Twoim domu, będziesz sobie chciała odliczyć koszty), na telefony, Internet.
          Nie możesz prowadzić ŻADNEJ fundacji BEZ KSIĘGOWOŚCI - a to są przy fundacjach lub stowarzyszeniach koszty od 500 (raczej nierealne, nikt w to nie uwierzy) do co najmniej 1500 zł/mc.

          Nie wytłumaczysz się z tego w US, a jak znam życie, Twój były już Ciebie dopilnuje.
          Będziesz miała non stop UKS na karku i wiele innych przykrości.
          I będzie po alimentach na Ciebie.
          • zmeczona100 Re: alimenty na żonę- do Tri 04.01.16, 13:10
            Weź się rozpędź i tak mocno, z całej siły, pierdo.nij łbem w ścianę.
            Może to pomoże i nie będziesz pisać totalnych głupot.
            Jakby alimenty miały, kurva, jakiś związek z prowadzeniem fundacji!!!
            • yoma Re: alimenty na żonę- do Tri 04.01.16, 13:15
              Hyhy. Swego czasu ktoś na tym forum wypisywał z przekonaniem, że wszystkie matki chorych dzieci powinny se pozakładać fundacje big_grin
            • jesienna.nuta brak słów na chamstwo 04.01.16, 13:24
              Zmęczonej, więc nie reaguję.
              Zmęczona, jesteś tak głupia, że nie chce mi się z kimś takim rozmawiać.

              Jestem PREZESEM FUNDACJI od 15 lat I WIEM JAK DZIAŁA - DOTARŁO?
              • tricolour Wkurzyłaś katoliczkę... 05.01.16, 00:05
                ... bo wywnioskowała, że jest złodziejką.

                Podobnie była gdy pytałem ile ten jej konkubent płaci na swoje dzieci i dlaczego mniej niż katoliczka. Wtedy też popuściła zwieracze, bo wyszło, że okrada dzieci tego tak zwanego partnera.
              • nareszcieja Re: brak słów na chamstwo 05.01.16, 00:08
                Alimentacja nie ma związku z prowadzeniem fundacji ani też z jakąkolwiek inną pracą.Sąd ustala tzw. stopę życiową, która powinna być równa stopie strony winnej.
                Oczywiście, czym innym jest fakt, ze były ma prawo do wnoszenia o obniżenie alimentów za jakiś czas, czym mnie straszycie.To jednak dla mnie najmniejszy problem, tak się składa.Przez 3 najblizsze lata tego nie zrobi, póżniej-jak najbardziej. Z powodów, których tu wyjaśniać nie chcę.
                Jesienna....... dorywczo pracowałam, jak miałam lepszy czas. M.In w organizacji wspierającej osoby z niepełnosprawnościami sprzężonymi. Kilka lat temu. M.in ta praca - konkretnie z matkami dzieci, które wspierała moja organizacja pozwoliła mi zobaczyć moją sytuację trochę z zewnątrz..
                I wiem, co to jest sprawozdawczość, krs-y, formularze STAT i obowiązki wobec DPP. Jak każda biurokracja- fajna nie jest, ale do przejścia. Dla ludzi. Tym bardziej teraz, po wprowadzeniu nowych przepisów o nowej, nieco uproszczonej księgowości.
                Nie wystąpi na alimenty na siebie od dzieci. To też wiem.
                • jesienna.nuta Re: brak słów na chamstwo 05.01.16, 09:55
                  Nareszcieja.
                  Co innego praca w fundacji jako wolontariuszka, a co innego założenie własnej fundacji, bo wtedy dochody fundacji jak najbardziej staną się Twoim problem.
                  US w życiu nie uwierzy, że dokładasz z alimentów na siebie chociażby do telefonów czy dojazdów. A jeśli Cię na to stać, to znaczy, że Twojemu byłemu zasądzono za wysokie alimenty.
                  I na to chcę Ci zwrócić uwagę.
                  Wiem, że masz niepełnosprawna córkę, którą będziesz się opiekować do końca życia.
                  Jak Ci jeszcze zostanie trochę czasu, to może warto pomyśleć np. o przepisywaniu tekstów lub innej cichej pracy, którą możesz wykonywać w domu? Poszukaj w Internecie, jeśli Cię to interesuje.

                  Podeszłam do Ciebie z całą życzliwością, bez straszenia utratą alimentów - nie wiem dlaczego tak to odczytujesz. Znając życie radzę Ci tylko abyś była ostrożna i dmuchała na zimne. Za przeciwnika masz zdeterminowanego płatnika, który na Tobie będzie mógł przyoszczędzić kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie, więc się postara punktować każdy Twój ruch i wydatek.
                  Musisz się też liczyć z tym, że pan straci pracę (teraz wszyscy prezesi pójdą na bruk), więc Twój płatnik tez poleci. Jeśli ma swoją firmę, może w ogóle utracić kontrakty.

                  Nie wiesz, co może stać, nie wiesz, czy ojciec nie będzie po prostu zmuszony zażądać w przyszłości alimentów od swoich zdrowych dzieci. Nic nie wiesz, a stać się może WSZYSTKO.

                  Alimenty na Ciebie kokosami pewnie nie są - na jedwabie, norki i wypasione wczasy nie starczy. Pewnie tylko na lepsze życie niż dotychczas.

                  Jako kobieta bardzo Ci współczuję, rozumiem też Twoją smutna satysfakcję i chęć odreagowania stresu. A, że padło na Tri? Cóż, Tri wali prawdę - męską prawdę - prosto w oczy, więc nie każdemu musi się to podobać, ale zauważ, że Tri nie okłamuje, podaje prawne fakty i nie manipuluje jak Zmęczona, która pojęcia nie ma o KR i jest po prostu psychopatyczną manipulantką chorą z nienawiści do mężczyzn i kobiet, które sobie same radzą z życiem, bo ona sobie nie radzi.

                  Dobrze, że się w końcu obudziłaś i zrobiłaś porządek ze swoim życie, ale to jest dopiero początek Twojej drogi.
              • eliksir_czarodziejski Re: brak słów na chamstwo 03.02.17, 18:14
                Na innym forum wpierałaś kiedyś, że niemożliwe jest zatrudnianie jednej osoby w tej samej firmie instytucji na stażu kilka razy pod rząd, bo firmę prowadzisz.

                Słów brak na te głupoty, które wypisujesz, a zmęczona bardzo dobrze Ci napisała.
            • tricolour Słownictwo po synu czy konkubencie? 04.01.16, 16:31
              Katolickie, polskie standardy wypowiedzi pracownika akademickiego.

              Zmień nick na jakiś bardziej adekwatny do stylu wypowiedzi. Na przykład: Kurwa100, Pierdolona200, Pojebana1000... wszak to twoje słowa.
    • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 01.01.16, 18:20
      Dlaczego to napisałam i z jakiego powodu do Tri......
      czytuję sobie czasami to forum. Czytam, czasem piszę i wyciągam wnioski. Np takie, że sa ludzie zatwardziali w swoich poglądać. Np tu, na tym forum- matki niepełnosprawnych dzieci wyciągają kasę społeczną, bo im się nie chce pracować, matki dzieciom, oczekujące alimentów- tak samo. Nie chcą te baby głupie za nic ruszyć tyłków i po latach pójść na trzeci, czwarty etat, by zapewnić dzieciom godziwy byt, zostawić tych chłopów biednych w spokoju, tylko żerują na nich.
      Mój eks nie miał ustalonych poglądów w tym względzie, ale z pewnością teraz mnie zakwalifikował do najgorszych. Natomiast uważał, że kobiety są z zasady głupie i nadają się tylko do pukania, owszem, trzeba im zapłacić, zeby do łóżka poszły, te spa,knajpy i ciepłe morza......ale to się opłaci, bo latają wokół misiaczka. Zona ma obowiązek i jej nie trzeba płacić. Ma urodzić, wychować i być dumą tatusia.Nie wkalkulował tego, że pracy sporo, ze może być choroba, ze żona moze być wyczerpana i nie lata, jak tu dziewczyny pisały - w mini do póldoopy, wystrojona i gotowa od rana do nocy. Ze dzieci mogą się tatusia brzydzić, kiedy opowiada sprośne zarty i go nie ma tam, gdzie być powinien.....
      Mam wrażenie, ze Tri też żyje w tych swoich schematach. Zeby zszedł z matek-hien, niech sobie za cel weżmie hienę bez dzieci. Tak, bezczelnie dostałam alimenty na siebie. Dzieci studiujące- pracują trochę. Jedno studiuje i ma rentę z powodu niesprawności, inne już po edukacji zdobywa szlify zawodowe. Ja....zawodowo tak sobie. Ale nie widzę powodu, by zyć na garnuszku dzieci, chociaż mogłabym. Będę brać to, czego winien mąż.
      Tak, Tri-kończę tym, co zaczęłam - żle traktowane żony w którymś momencie podnoszą głowy. Nie odchodzą
      cichutko , przepraszając, że w ogóle śmiały........ biorą teraz to, co powinny dawno mieć, w ramach tzw."równych praw w małzeństwie" Cóż....nie było jej w trakcie, nie ma po......
      A, i widzę Tri podobieństwo Twoje do eksa- on też był taki zatwardziały w swoich schematach myślowych. Nie brał innych okoliczności, nie widział, ze w życiu różnie bywa i ze oprócz czynów, które poddaje surowej ocenie, ważne są motywacje i powody. Tzw czynniki ludzkie. Ze dwóch takich samych zachowań ludzkich nie mozna wrzucić do jednego worka, bo wypływają z odmiennych osobowości i doświadczeń.
      • tricolour Masz jakiegoś świra na moim punkcie... 01.01.16, 21:43
        ... w tym wątku ze dwadzieścia razy piszesz do mnie, o mnie i tak w kółko.

        Kobieto, mnie nie interesują hieny, niehieny, czy inne takie. To nie ja piszę o Tobie żeś suka i hiena tylko Ty sama nazywasz się jak najgorsza szmaciara, a mnie mieszasz do tego zupełnie bezpodstawnie, bo mnie nic, a nic z Twojego losu nie obchodzi.

        Chcesz być hieną, to bądź. Chcesz być normalna, to bądź. Chcesz być suką, to też bądź. To wszystko jest tylko i wyłącznie na Twój własny rachunek, a reszta świta gwiżdże na to.
        • zmeczona100 Re: Masz jakiegoś świra na moim punkcie... 01.01.16, 22:20
          > Kobieto, mnie nie interesują hieny, niehieny, czy inne takie.

          Żebyś chociaż ty sam wierzył w to, co piszesz.
      • muta001 Re: alimenty na żonę- do Tri 01.01.16, 23:27
        Smutne, moja historia jest podobna.
        Ale jeszcze nie zakonczona.
        Mam nadzieję, że uda Ci się doprowadzić szczęśliwe wszystkie sprawy do końca smile
    • kotradykcja Re: alimenty na żonę- do Tri 01.01.16, 23:24
      Przerażające jest to, co napisałaś w tym wątku.
      Nie zazdroszczę tych jedwabi. Taniej by wyszły gdybyś sama na nie zarobiła.
      Życzę Ci powodzenia się ze sobą samą i odzyskania szacunku do siebie, nie na podstawie alimentów, ale Twojej rzeczywistej wartości.
      • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 01.01.16, 23:45
        Jestem pogodzona, na jakiej podstawie uważasz, że nie?
        I zarobiłam na te"jedwabie", ciężką, ćwierć wieku trwającą pracą.
        Mam i miałam szacunek do siebie. I jestem szczęśliwa. Bo odniosłam powodzenie. Nie dałam się zmanipulowac do końca, zawalczyłam o siebie i dzieci też. Bo im to też moje ostatnie działanie jest potrzebne- byłoby fatalnie, gdybym tak zanikła w sobie, pogodzona ze złym traktowaniem. Może mogłam wcześniej, może nie.......ale z pewnościa podjełam dobrą decyzję w odpowiednim momencie. I zrealizowałam.
        To moja ciężka praca, Kontrakdykcjo, z której on mnie okradał.

        Smutne jest to, że kobiety samotną pracę w domu, przy czwórce dzieci i chorej córce uznają za nic nie wartą, bo bez gaży w środkach płatniczych.
        • zmeczona100 Re: alimenty na żonę- do Tri 01.01.16, 23:53
          Nareszcieja, nie przejmuj się opiniami innych- zwłaszcza, kiedy pochodzą one od drugich żon- tak strasznie okradanych przez alimenty na byłe wink
          • mayenna Re: alimenty na żonę- do Tri 02.01.16, 09:43
            Może jeszcze podpowiem: niepełnosprawna córka ma prawo do alimentów od ojca na zasadach renty.
            Nie neguję decyzji autorki,ale uważam że koszty trwania w fikcji są wysokie i często odroczone. Mogła mieć zabezpieczenie finansowe już dawno temu i nie marnować życia sobie i dzieciom. Ale rozumiem że do takich decyzji trzeba dorosnąć.
            • yoma Re: alimenty na żonę- do Tri 02.01.16, 09:57
              Możesz rozwinąć to o rencie?
              • mayenna Re: alimenty na żonę- do Tri 02.01.16, 10:05
                Nie bardzo. Znajoma ma niepelnosprawne dziecko. Mała ma alimenty ale nie wygasna one gdy osiągnie pełnoletniosc lub zakończy naukę. Obowiązek alimentacji wygaśnie jak mała straci grupę inwalidzka. Sąd też orzekł że należy jej się więcej odojca z tego ttytułu i matka dostała wyższą kwotę niż wnioskowala.
                • yoma Re: alimenty na żonę- do Tri 02.01.16, 10:54
                  OK, dzięki.
          • kotradykcja Re: alimenty na żonę- do Tri 02.01.16, 12:48
            Zmeczona, mój mąż nie płaci alimentów, więc kulą w płot.
            Rozumiem Twoją solidarność, wszak sama należysz do "elity" byłych żon utrzymywanych z alimentów.
            Ja nie byłam nigdy niczyją utrzymanką i jakoś nie widzę w tym stanie niczego nobilitującego.
            Dzięki temu z ex mężem, którym gardzę, nie muszę mieć nic wspólnego.
            I to jest wolność, a nie uzależnienie od cudzego portfela.
            • wawrzanka Re: alimenty na żonę- do Tri 02.01.16, 21:26
              > Dzięki temu z ex mężem, którym gardzę, nie muszę mieć nic wspólnego.
              > I to jest wolność, a nie uzależnienie od cudzego portfela.

              Co ty wypisujesz? smile Uzależnienie od cudzego portfela jest wtedy, gdy jesteś niezdolna do pracy i jesteś na czyjejś łasce i to nie jest żaden wstyd.

              Nareszcieja opisała całkiem inną sytuację. Miliony facetów od pokoleń odnoszą sukcesy dzięki zapleczu, jakie stwarzają im żony. Gdyby ci wspaniali naukowcy i biznesmeni musieli zatrudniać całodobową służbę do prania, gotowania, sprzątania i różnych innych usług nie mieliby czasu na swoje dokonania. Już samo zarządzanie służbą przerosłoby ich możliwości. Portfel męża Nareszcieja był też jej portfelem, a nie "cudzym". I ty uważasz się za feministkę? Feministką jest Nareszcieja.
              • kotradykcja Re: alimenty na żonę- do Tri 02.01.16, 21:45
                >Portfel męża Nareszcieja był też jej portfelem, a nie "cudzym".

                Był. Owszem, w czasie małżeństwa był. I z niego korzystała.
                Po rozwodzie przestał być, stał się cudzym portfelem, portfelem obcego faceta. Takim, który dziś jest, a jutro nie ma. Bo
                a) facet może przestać mieć w tym portfelu cokolwiek lub
                b) może zejść z tego świata nie zostawiając nic poza długami.
                Ponadto czerpanie z tego portfela niesie w sobie potencjalną konieczność używania się z jego właścicielem kiedy ten uzna, że czas obniżyć alimenty. A prawo takie ma co pół roku.
                Więc Nareszcieja jest poprzez alimenty uwikłana w relację z osobą, która ją niszczyła i ma potencjalne możliwości nadal ją nękać.
                Moja opinia.
                • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 02.01.16, 23:08
                  Jak korzystałam? Napisz,proszę. No wiesz, eks w sądzie też twierdził, że korzystałam, przecież miałam co jeść - sędzia mało zza stołu nie wypadł smile piękne to było!
                  Uwikłana? A w jaki sposób? Moze mnie cmoknąć, a nie nękać. Nie boję się. Nie drzą mi kolana ze strachu na jego widok.Za pół roku będę się martwić.
                  Jak w soczewce tu się zbiegają cechy naszego społeczeństwa- zazdrość, czarnowidztwo, umniejszanie, zrównywanie do swojego poziomu. Niedopuszczalne jest, ze ktoś potrafi cieszyć się życiem.
                  Jak już nie ma innych argumentów, to się prawem kaduka ocenia osobę i charakter a także motywy i przewiduje okropną przyszłość smile
                  Gdybym tu pozbierała wszystkie Wasze oceny oraz koncepcje, jakie mam motywy i jaka jestem, to by wyszła ciekawa osoba smile
                  Nawet teraz się dowiedziałam, ze uwikłana jestem i mam nieprzepracowane....no no....ależ z Was psycholodzy...... super.

                  A ja się cieszę i już. To okropne, ze ktoś po kiepskich latach się wydżwignął, odbiera, co jego i się cieszy życiem, prawda? TRZEBA DOWALIĆ, KONIECZNIE.
                  Bardzo tu nie pasuję.....
                  • muta001 Re: alimenty na żonę- do Tri 03.01.16, 08:31
                    nareszcieja, proszę odezwij się do mnie na gazetowego muta001@gazeta.pl
                    Mam kilka pytańsmilesmile

                  • yoma Re: alimenty na żonę- do Tri 03.01.16, 10:27
                    Nie przejmuj się. Ktoś tu widocznie jest po św. Terapii.
                  • kotradykcja Re: alimenty na żonę- do Tri 03.01.16, 14:09
                    Nareszcieja, piszesz na forum otwartym, więc chyba zdajesz sobie sprawę że nie tylko hymny pochwalne przeczytasz.
                    Ty masz taką optykę, ja inną. Ty podjęłaś decyzję, które dla mnie są co najmniej dziwne.
                    A co do korzystania z portfela ex męża za czasów małżeństwa - on pracował na rodzinę, Ty zajmowałaś się domem. Taki podział ustaliliście chyba wspólnie?
                    On zarabiał, Ty wydawałaś, nie tylko na dzieci i rachunki, ale też na siebie. Dużo czy mało, to inna sprawa. Opinia sędziego akurat mnie nie rusza. Sędzia taki sam człowiek, może mieć poglądy jak ja albo jak Zmeczona, to o niczym nie świadczy.
                    A uwikłana jesteś, sama to przyznałaś - będziesz się martwić za pół roku. Widzisz, z mojej perspektywy to nie do przyjęcia żeby w ogóle sobie tym głowę zaprzątać.
                    Ciesz się życiem na zdrowie.
                    Ja Ci niczego nie zazdroszczę.
                    Powodzenia.
              • samawsnach Re: alimenty na żonę- do Tri 02.01.16, 21:48
                "To było! Niczego w przeszłości nie można zmienic, a posypywanie głowy popiołem i robienie bęcków za przeszłość stnu faktycznego i aktualnego nie zmieni."
                Ależ właśnie o to chodzi, że z twoich postów wcale nie wynika, że "to było". Te emocje nie są przepracowane, przeszłość nie jest zamknięta. Dlatego tyle osób napisało ci, że słychać w tym wszystkim duży smutek. Ale ty masz wpływ na swoje tu i teraz - albo z niego skorzystasz, albo nie.. Nowe perfumy i buty sprawy nie załatwią, choć jasne, mogą być przyjemnym towarzyszemwink
                • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 02.01.16, 22:58
                  Było, było. Mam przepracowane.
                  A musi być słychać? Smutek- no, z małżeństwa radości nie czerpałam, teraz jestem spokojna, spełniona i zadowolona.
                  Moje tu i teraz to świetne relacje z dziećmi, z ludżmi , ze soba i na dodatek lubię moje nowe perfumy.
        • mayenna Re: alimenty na żonę- do Tri 02.01.16, 11:21
          Z tym szacunkiem do siebie i godnością to dla mnie sprawa dyskusyjna. Trwanie w takim małżeństwie jak opisalas właśnie wymaga zapomnienia o nich.
          .
          • yoma Re: alimenty na żonę- do Tri 02.01.16, 11:57
            Mayenna, nie nam oceniać. Nareszcieja wybrała jak wybrała i doskonale jestem w stanie sobie wyobrazić, że z przewlekle chorym dzieckiem i trójką innych zdecydowała nie tracić energii na wojny, dopóki nie doprowadzi dzieci do stanu, w którym będą mogły wyfrunąć z gniazda. Jej naprawdę był potrzebny każdy ułamek tej energii.
            • mayenna Re: alimenty na żonę- do Tri 02.01.16, 13:29
              Ależ ja to rozumiem. Przychylam się jednak do zdania poniżej że te alimenty nie nobilituja. To przejaw sprawiedliwości społecznej. Nie widzę też radości w postach autorki pewnie dlatego że sama nie cieszylabym się ze zmarnowanych lat w związku bez miłości i szacunku.
              • mayenna Re: alimenty na żonę- do Tri 02.01.16, 13:35
                Nie neguję też wyboru jakiego dokonała. Na pewno był dla niej w tamtym czasie najlepszy. Podkreślam jednak ze nie było to jedyne rozwiązanie. Kasę mogła dostać od męża dużo wcześniej. Miałaby szansę na zrobienie czegoś ze swoim życiem. Jej wybór ale mnie to smuci bo chyba zabrakło odwagi żeby żyć godnie i szczerze już dawno.
                • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 02.01.16, 14:01
                  oj, może mogłam, może nie........to, co mnie frapuje na tym forum, to skłoność do oceniania innych, na podstawie skąpej wiedzy, To, co kogoś drażni, mnie moze nobilitować i nic nikomu do tego. O oceny nie proszę.I są mi obojętne. Nikt, kto nie wie, w jakiej byłam sytuacji nie ma do ocen prawa.
                  Może zabrakło odwagi, a moze było to aktem odwagi?
                  I jeszcze coś, co mnie też tu zawsze zastanawia- skupianie się na tym, co było ( w czyimś życiu) i nie na tu i przyszłości. Te rady typu " bo trzeba było tak i tak, bo zle zrobiłaś, bo okazałaś się tchórzem..... no i co z tego?To było! Niczego w przeszłości nie można zmienic, a posypywanie głowy popiołem i robienie bęcków za przeszłość stnu faktycznego i aktualnego nie zmieni.
                  Napisałam tu trochę złośliwie- post pierwszy jest adresowany do czołowego hejtera tego forum. Odezwał się. I tyle.
                  To naprawdę moje życie, tak je sobie ułożyłam, tak mi wyszło i tylko ja, a nie "ciocie dobra rada" , ukryte za nickami ponoszą za nie odpowiedzialność.
                  Ani mnie alimenty nie nobilitują, ani nie nobilitują. Ja je traktuję jako gażę, zaległą, za moją pracę.
                  Kiedyś, bo dorywczo sobie pracowałam, na umowach śmieciowych czasem coś podłapałam jeden z pracodawców był łaskaw nie zapłacić. W końcu, po wielu perypetiach zapłacił. Z odsetkami. Radocha moja i innych oszukanych była ogromna. I czuliśmy satysfakcję - ze daliśmy radę. Teraz też się tak czuję i tej radości żadne uwagi i oceny mojej osoby ni uwagi, co powinnam kiedyś tam mnie nie zabiorą.
                  • mayenna Re: alimenty na żonę- do Tri 02.01.16, 15:03
                    Pisze o czymś innym. Mogłaś mieć pieniądze i jednocześnie te lata które minęły dla siebie. Nie oceniam tego wyboru choć każda z nas mogła uznać że trwa w fikcji bo dzieci trzeba odchowac Dla mnie aktem odwagi jest odejść mimo że będzie ciężko bo chore dziecko. Każda z nas stała przed takim wyborem. Wybrysmy inaczej i uważam że było warto. Dlatego może nie. ma we mnie dostatecznie dużo podziwu. Myślę że będzie to też miało konsekwencje dla dzieci.
                  • tricolour Taki ze mnie hejter... 02.01.16, 15:12
                    ... jak z Ciebie dziewica.

                    Napisałaś, bo chciałaś się pochwalić, że wygrałaś proces i dostałaś alimenty. Tak, tym można się pochwalić jak zdobyciem Berlina. Problem w tym, że wygrana wojna nie wskrzesza wojennych trupów, a to Ci umyka. Umyka Ci, że Berlin zdobyty, zwycięzcy blisko sto lat po zwycięstwie biedni, a przegrani silniejsi niż kiedykolwiek.

                    Masz alimenty, ale nic poza tym. Masz złotówki, ale nie masz domu. Nie budynku, ale domu. Dziesięć razy bardziej byś wolała mieć normalną rodzinę niż te alimenty i o tym kilka osób pisze.

                    Pełne zrozumienie znajdujesz u Zmęczonej, która także ma tylko złotówki okupione nienawiścią.
                    • nareszcieja Re: Taki ze mnie hejter... 02.01.16, 22:07
                      Tri, mam bardzo duzo. Nie rozumiesz i nie zrozumiesz. Ciągle patrzysz poprzez swoje schematy. Mam rodzinę.Normalną rodzinę. Dzieci, rodziców, rodzeństwo. Mam fajne zycie przede mną.
                      Moje złotówki nie są okupione nienawiścią, jeszcze raz napiszę - to moja gaża. Za cwierć wieku mojej ciężkiej pracy bez wynagrodzenia.
                      Pozegnałam się z człowiekiem, który nie zasłużył na obecność w moim życiu. Wzięłam to, co moje.Co sobie wypracowałam. I już.
                      Nienawiści we mnie nie ma. Jest ulga.
                      Byłoby dla mnie upokarzające, gdybym odeszła tak po prostu, robiąc byłemu prezent finansowy z mojej części dorobku. Nie wyrobiłam emerytury. I nie wyrobię. Nawet teraz, siedząc nad tłumaczeniami nie mam na to szansy. On będzie miał. Bardzo, bardzo wysoką. A dzieci mieliśmy wspólne, wspólne tzw. gospodarstwo domowe, wspólne w domu i przy dzieciach obowiązki. Tylko, ze on mógł się oddać zarabianiu na emeryturę i innym przyjemnościom a ja nie. Bo dzieci niejako przynależały do mnie, i wszystko, co z nimi związane. Dlaczego mam tracić na tym, że ja sama zajęłam się wszystkim, bo mi nie pozostawił wyboru tym, co jest wspólne?
                      Jak to jest,że facet zamyka za sobą drzwi i idzie zarabiać i inne rzeczy robić , nie troszcząc się o dobytek i przychówek i każdy uważa to za normalne, a jakby kobieta tak zrobiła- to by była złą, wyrodną matką, bo nie zajmuje się dziećmi? Przecież są wspolne?

                      Gdybym odeszła tak po cichutku, to czułabym się wówczas przez niego wykorzystana.

                      Tak na zasadzie - zrobiła swoje - urodziła, wychowała, opiekowała się, pielęgnowała, sprzatała, gotowała, pilnowała interesów firmy a na koniec poszła w jednych kapciach.Moze jeszcze przeprosic powinnam? I odliczyć zużyty przeze mnie prąd i jedzenie?
                      Tak sobie wybrał, to tak ma. Jego wybór.
                      W żadnym wypadku nie mierzą mnie alimenty. To moje pieniądze. Ciężko zapracowane.
                      I przelewać mi na konto co miesiąc to nie bycie na niczyjej łasce, tylko obowiązek eksa wobec mnie.Ja swój wypełniłam w pełni. Sąd zobligował eksa do wypełniania jego części. Teraz.

                      Mayenno- ja nie zmarnowałam lat życia.Nie miałam fajnego życia małzenskiego, ale nie sądzę, zebym rozwodząc się kiedyś tam - miała je. Miałabym zszarpane nerwy jeszcze bardziej.Macierzynstwo, mimo, ze bywało pełne lęku i bólu i zmęczenia-przeżyłam w pełni.
                      • tricolour Patrzę przez schematy? 03.01.16, 11:01
                        A co jest tym schematem? Miłość do żony jest schematem? Dbanie o nią, troska, oddanie, wierność jest schematem? Nie, to nie jest schemat, to jest esencja życia.

                        Rodzina - Twoim zdaniem - to rodzice, rodzeństwo i dzieci? To za mąż wychodziłaś po co? Mąż kim był, nie rodziną właśnie? Tylko rozplodowcem, który ma na starość płacić za wybzykanie i wyhodowanie potomstwa?

                        Nigdy nie byłaś kochana i nigdy nie miałaś kogo kochać więc cieszysz się z butów po facecie. To jest ten smutek, który zauważa wiele osób.

                        Napisałaś w tym wątku wiele słów. Ile razy napisałaś o miłości małżeńskiej?
                        • a1ma Re: Patrzę przez schematy? 07.01.16, 13:22
                          > Nigdy nie byłaś kochana i nigdy nie miałaś kogo kochać

                          Napisać coś takiego matce czworga dzieci może tylko człowiek pozbawiony kompletnie wyobraźni albo mający złe intencje. Jeśli nawet o reszcie rodziny nie wiemy nic, to dam sobie rękę uciąć, że nareszcieja kochała i kocha swoje dzieci, i jest przez nie kochana. To już aż cztery osoby - mało?
                          • tricolour Szukał w kapuście, śledził bociany... 07.01.16, 14:30
                            ... ale nie wpadł na to, by się ożenić.
                  • mimfa Re: alimenty na żonę- do Tri 04.01.16, 13:43
                    Nie do końca tak jest z tym, że gaża zaległa itd, bo przecież jak sama piszesz masz prawo do połowy majątku małżeńskiego, którego dorobiliście się w trakcie trwania małżeństwa. Nawet do składek masz prawo więc chyba nie do końca jest tak, że zostajesz z niczym poza alimentami, po tylu latach małżeństwa. Patrząc z drugiej strony to Twój mąż ryzykował nie pozwalając Ci iść do pracy , bo teraz do podziału są tylko jedne składki a nie dwie wink. Nie może być tak, że najpierw trwa się ileś lat w niekorzystnym układzie ( z takich czy innych przyczyn, niemniej jednak podejmując decyzję i godząc się na konsekwencje, takie jak np. brak wynagrodzenia) a potem się wystawia rachunek za to, że się w nim tyle trwało. Nie wymagałaś niczego od męża, wyręczałaś w obowiązkach wobec dzieci, nie przeszkadzały jego romanse - do czasu kiedy zebrałaś siły na skok. Pewnie był nieźle zdziwiony. Absolutnie nie bronię Twojego eks, ale taka strona medalu też istnieje.
        • kotradykcja Re: alimenty na żonę- do Tri 02.01.16, 12:55
          Nareszcieja, nie neguję Twojej ciężkiej pracy w domu. Wiem ile jest pracy przy trójce, więc potrafię sobie wyobrazić Twoją, zwłaszcza że byłaś z tym sama.
          Jednak sposób w jaki piszesz o tym, jakby wyszarpanie alimentów było jakimś wielkim honorem i osiągnięciem...
          To oczywiście tylko moja opinia, ale ja w tym nie widzę niczego nobilitującego, a wTwoim sposobie pisania nie widzę pogodzenia się z tym wszystkim.
        • molly_wither Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 20:04
          A ja cwierc wieku wychowywalam dziecko i pracowalam zawodowo.To kto mial ciezej?
          • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 20:44
            Nie wiem, nie biorę udziału w zadnej licytacji pt. "kto miał ciężej".
      • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 01.01.16, 23:46
        mogłabym sama zarobić, z pewnością. Co z dziećmi, masz pomysł? Dom dziecka może? Bo nie pan mąż......a chore od razu do hospicjum?
        • zmeczona100 Re: alimenty na żonę- do Tri 01.01.16, 23:54
          No coś Ty smile Gdybyś była idealną żoną, to znalazłabyś przecież idealne rozwiązanie wink
        • grazynadlugasna Re: alimenty na żonę- do Tri 04.01.16, 07:29
          nareszcieja - jestes fantastyczna. Dajesz mi sile, nadzieje, ze potrafie sie podniesc. Bardzo chcialabym Cie poznac, pogadac.
          • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 04.01.16, 18:48
            Dasz radę. Powodzenia. Wybierz to, co dla Ciebie najlepsze, rzeczowe, merytoryczne uwagi ( takie też się tu zdarzają), a resztą się nie przejmuj. To Twoje życie, nie tych, którzy będą próbowali sprowadzić Cię do parteru.
          • molly_wither Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 20:05
            Chyba se jaja robisz z autorki?
    • jesienna.nuta Re: alimenty na żonę- do Tri 04.01.16, 13:20
      Na niepełnosprawną córkę oczywiście alimenty mogą przysługiwać przez całe życie.
      Ty masz jakieś pieniądze za opiekę?
      Alimenty na Ciebie nie są dożywotnie, więc lepiej zrób sobie plan długoterminowy.
      Twój były wcale nie musi dobrze zarabiać do końca swoich dni, może wręcz sam potrzebować wsparcia finansowego i opieki w chorobie.
      I wtedy wystąpi o alimenty na siebie od swoich zdrowych, dorosłych dzieci.
      I o obniżenie lub ustanie obowiązku alimentacyjnego na Ciebie.
      Lepiej sobie to wszystko wcześniej przemyśl, bo poszłaś na wojnę totalną, a tu się nie bierze jeńców.
    • zielona.wrona Re: alimenty na żonę- do Tri 04.01.16, 14:19
      Ale sukces! 25 lat dać się kopać w tylek,zafundować czwórce dzieci dzieciństwo jak z horroru po to, żeby leżeć i pachnieć w jedwabiach. Na stare lata. Mój podziw nie ma granic. Jak wogole można było mieć z takim typem czworo dzieci?
      Czy można upaść niżej?
      Czasem warto zapłacić każdą cenę żeby pozbyć się wulgrnej baby. Jak jedna tutaj.
      • jesienna.nuta Re: alimenty na żonę- do Tri 04.01.16, 14:36
        W te jedwabie raczej bym nie wierzyła.
        Kobieta jest najwyraźniej zestresowana, sąd zasądził jej co najwyżej 2000 zł/mc. więc się cieszy po latach nędzy i starych dresów. Za co tu kupić jedwabie? Jeść trzeba, córka niepełnosprawna, co najwyżej lepszą wędlinę sobie kupią, paraleki, szampon, może czekoladki?
        Dziś pani nawet nie rozumie jeszcze swojej sytuacji, pani marzy o fundacji, a jak mi się zdaje, pani pojęcia nie ma o formalnościach, sądach, KRS-ie, statucie, obsłudze fundacji, corocznych sprawozdaniach, Urzędzie Skarbowym, darowiznach (darowizny to też obowiązek podatkowy), odpowiedzialności prawno-skarbowej...
        Pani się zdziwi jeszcze i to bardzo.
        A były mąż czuwa i punktuje.

        • zielona.wrona Re: alimenty na żonę- do Tri 04.01.16, 15:04
          Przecież pani sama o kieckach,jedwabiach i pachnieniu napisała. Może to była taka przenośnia poetycka. Ta wojna o której pani pisze, ze się skończyła, właśnie się zaczyna. Mnie jest tej kobiety sedecznie żal. Ale reszty i tak się nie dowiemy.
          • eliksir_czarodziejski Re: alimenty na żonę- do Tri 03.02.17, 18:56
            To moze sie zdecyduj czy jej serdecznie wspolczujesz czy uwazasz za wulgarna babe.
        • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 04.01.16, 16:23
          Pani pojęcie ma smile ale piszcie dalej, piszcie. Uwielbiam te tworzone tu historie i o tym, o czym pojęcia nie macie.
          Do jedwabii dołączam niezłą zabawę na forum.
          Jezeli ktoś ma chęć( i potrzebę) na chwilę refleksji nad sobą, to polecam książkę Caroll Tavris i E.Aronsona "Błądzą wszyscy (ale nie ja)". O zadufaniu w sobie.
          Nie moze tak być, zeby komuś było dobrze, prawda? A nawet, jeżeli jest, to musi w przyszłości być zle.
          Kto jeszcze się pokusi o ocenę mojej osoby i wizje mojej przyszłości? Czekam. Zbiorę w jedno w którymś poście.
          • celina1984 Re: alimenty na żonę- do Tri 04.01.16, 16:35
            Szczerze.... Ta książka to chyba o Tobie..... sad
          • mayenna Re: alimenty na żonę- do Tri 04.01.16, 17:20
            Miałam się nie wypowiadać, ale skoro sama nalegasz... Mnie ucieszyło, że ktoś kto ma dzieci i pracował w domu został sprawiedliwie potraktowany przez sąd. Te pieniądze należały ci się , jak połowa firmy i majątku eksa. To jest dla mnie bezdyskusyjne.
            Książki czytasz więc siebie zdiagnozowałaś i uwolniłaś się zapewne od zadufania w sobie. Mam więc pytanie: czemu twoje dzieci nie pomagały ci wprost i oficjalnie, tylko uciekały się ' do 'podstępu" z "za dużo kupiłam, mamusi weź"? Nie umiem tego zrozumieć. Podobnie zresztą jak prania gaci i chodzenia do łóżka przez kilkanaście lat z facetem, którego się nie kocha i nie szanuje. Jak długo można z takim wyrachowaniem udawać zonę? Bo jedno z dwojga: albo między wami było żle i dawno żyliście oddzielnie, albo jednak żeby była ta sielanka dla dzieci trochę poudawać trzeba było. Jak tłumaczyłaś dzieciom swój brak szacunku dla ich ojca i oddzielne życia?
            Nie wiem jak jest i się pewnie nie dowiem, ale tu też tworzysz fikcję.Zamiast dokopywać Tri i występować przed nami to zacznij po prostu żyć - skoro to takie fascynujące jest teraz...
            • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 04.01.16, 17:49
              Mayenno, odpowiem, bo stawiasz normalne pytania, a nie oceny - do łóżka nie chodziłam od kiedy dowied,ziałam się, ze eks ma , powiedzmy, "alternatywne życie" . Troche trwało, zanim doszłam do siebie. Jak każda z głupich, uwierzyłam, ze zrozumiał i teraz już będzie ok, ale jakas blokada we mnie była. I coś, czego sprecyzować nie potrafiłam. Namawiałam na terapię i słyszałam, ze również jest za, ale nie teraz, bo....i tak mnie odwlekł z tym wszystkim, bo nadal, jako ta głupia- wierzyłam ( bo chciałam) i czekałam. Aż przyszło kolejne odkrycie, i kolejne, nie tylko dotyczące pań, ale tez innch życiowych spraw. A że w tym czasie był ciąg wydarzeń zyciowych zdrowotnych u córki, a także u kogoś z moich bliskich, to lata niestety minęły. Dzieci, przy pierwszym odkryciu, już miały kilkanascie lat i powiedziałam im, że czuję się przez ojca oszukana, ale poprawimy to. Bo wierzyłam, pewna byłam wręcz. Taka naiwna ze mnie istota.
              Jakoś tak rzeczywiście - ja i dzieci w jednym świecie,mąż w swoim. Łóżka nie było, gacie przestałam prać, kiedy zrozumiałam, póżno bo póżno, ze jednak poza obietnicami i jakimś niewytłumaczalnym dla mnie działaniem "na zwłokę" nic z tego nie będzie.
              Co do "podstępu" - jakoś tak tego nie traktowałam, nie odbierałam. Wiedziały, że lekko mi finansowo nie jest, odbierałam to jako dyskretną pomoc.
              A brak szacunku? na czym on polegał? Nigdy nie użyłam wobec niego i o nim słów, jakich np. wobec mnie tu użył wspomniany Tri. Skończyłam z fikcją rodzinną, kiedy ostatecznie zrozumiałam, że nie stworzymy wspólnego życia, bo brak woli, a może raczej - brak potrzeby z jego strony? Nie wiem, jakie motywy eksem kierowały tak naprawde i jakie miał wizje przyszłości, żyjąc tak, jak żył. Sporo czasu w trakcie wspólnego życia myślałam i do niczego nie doszłam. Teraz też nie zaprzatam sobie tym głowy.
              • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 04.01.16, 18:17
                a dlaczego do Tri? jak wiele osób, kiedy już zrozumiałam, że nie rozwiążę tej sytuacji inaczej niż przez rozwód szukałam informacji, w necie również. I znalazłam to forum. Uważnie się wczytałam. I poraziła mnie ta skłonność ocen, etykiet, zawiści, krytykowania każdej kobiety, która różnym zrządzeniem losu znalazła się w trudnej sytuacji. Szczególnie Tri, który przy braku merytorycznych argumentów używa wyzwisk, powołując się jednocześnie na wartości takie jak miłość, uczciwość i szacunek.......
                Ale też, zeby być sprawiedliwą, między tym stekiem błota znalazłam i pomysły, inspiracje i merytoryczne, rawne wskazówki na poprowadzenie swojej kwestii. Za to-dziękuję.
                • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 04.01.16, 18:21
                  niestety, nie należę do osób, które bardzo szybko podejmują decyzję. Myśl o rozwodzie do złozenia pozwu oddzielały lata.Co będzie- zobaczę. Nie mam szklanej kuli, w odróżnieniu od niektórych tu. Ale póki co-podjęłam dobrą decyzję, tak czuję dziś.I cieszę się z tego, co mam, nawet, jeżeli dla innych to jest nic nie warte.
              • celina1984 Re: alimenty na żonę- do Tri 04.01.16, 18:23
                Problem jaki widzę w autorce watku i to, co mnie razi to nie fakt, ze te alimenty dostaje bo uważam ze nalezą jej sie skoro kiedyś z mężem podjęła wspólna decyzje o rezygnacji z pracy ale fakt, ze ona chełpi sie tym. Razi mnie jej postawa i niesamodzielność. Obrzydliwość.
                • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 04.01.16, 18:45
                  więc się tę swoją obrzydliwością, upajaj, Celino, skoro lubisz. I oceniaj dalej, ile tylko chcesz. Z pewnością Twoje oceny są dla mnie szalenie istotne. Na kim jeszcze robią wrażenie?
                  • celina1984 Re: alimenty na żonę- do Tri 04.01.16, 18:51
                    Niestety pisząc na forum będziesz oceniana czy ma to dla Ciebie znaczenie czy nie smile cieszę sie i jestem dumna ze finansowo wiszę i polegam wyłącznie na sobie.... Uffffff ??
                    • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 04.01.16, 19:00
                      Cieszę się razem z Tobą.
              • tricolour A jakich to ja słów użyłem? 04.01.16, 22:52
                Sama o sobie piszesz, żeś suka i hiena. A ja jakich epitetów użyłem?

                Proszę o konkrety, to wpiszę w wyszukiwarkę forumową i przeproszę gdy nietrafione.
                • nareszcieja Re: A jakich to ja słów użyłem? 04.01.16, 23:55
                  np tu:
                  forum.gazeta.pl/forum/w,24087,159990091,160019865,Slownictwo_po_synu_czy_konkubencie_.html
                  i kiedyś wcześniej też, w wątku pewnym o alimentach na dziecko z niepełnosprawnością. Moderatorka usunęła, bo wręcz w tytule postu zawarłeś, Tri.
                  Ja pisałam o sobie z domyślnym cudzysłowem. Mnie wolno, Tobie kultura osobista nie powinna pozwolić na obdarzanie innych inwektywami. Nawet, jeżeli sami siebie tak określają.
                  Te określenia " hiena finansowa" itp zacytowałam z Ciebie, Tri. Dosyć bogate słownictwo masz, wówczas, gdy tak usilnie deprecjonujesz siebie. Gdzie miłość, uczciwość i poszanowanie innych, o których piszesz? Obowiązuje tylko w małżeństwie?
                  • tricolour Łżesz kobieto... 05.01.16, 00:02
                    ... wpisz sobie do forumowej wyszukiwarkę frazę "hiena finansowa" i mój nick. I co? Zero.

                    Kłamiesz, bo nie tak miał wyglądać ten wątek. Miała się zlecieć chmara i mnie skopać, a Ciebie wychwalać pod niebiosa, a tymczasem jest odwrotnie. Piszą o Tobie tak, jak Ty sama o sobie.

                    A postu do wymęczonej nie cytuj, bo tam są słowa, które ona sama użyła do mnie i do innych więc ten cytat szkodzi zmęczonej, nie mnie.

                    Jesteś tchórz i kłamca.
                    • nareszcieja Re: Łżesz kobieto... 05.01.16, 00:17
                      Zero, bo usunięte przez moderatorkę.

                      Nie napisałeś, ze to cytaty. Ty te słowa napisałeś, są Twoje. I póki je widzę u Ciebie, nie innych, do Ciebie je przypisuję.
                      Nie mam takiej potrzeby, zeby Ciebie ktokolwiek miał tu skopać.
                      Może kiedyś zbiorę z wyrywkowych Twoich postów epitety, inwektywy, słowa deprecjonujące innych, nieprzyjemne określenia. Masz w tym względzie bardzo bogate słownictwo. Wrzuć w wyszukiwarkę i poczytaj. Jeżeli będę dysponowała większą ilością czasu, to to zrobię. Poczytasz sobie własne wypowiedzi, zobaczysz, jak pięknie kopiesz sam siebie. Tworczy jestes w określaniu innych ludzi. I w swoim mniemaniu-nieomylny.
                      • tricolour Może się jakos ogarniesz... 05.01.16, 19:42
                        ... bo najpierw piszesz "Nigdy nie użyłam wobec niego i o nim słów, jakich np. wobec mnie tu użył wspomniany Tri" a gdy proszę o wskazanie co to za epitety, to okazuje się, że nie ma.

                        Wynika, że moderatorka zostawia kurwy i inne pojebańce, a usuwa coś zupełnie niewulgarnego.

                        Przestań sie plątać, bo zaczynasz być śmieszna.
          • jesienna.nuta Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 10:01
            Nareszcieja.

            Nie zamienię się z Tobą na życie za żadne skarby świata, bo Ty masz ciężkie życie, straszną przeszłość i niepewną przyszłość.
            Ja radzę sobie sama, świetnie zarabiam we własnej, stabilnej firmie, mam doskonałe zabezpieczenie finansowe i męża, który mnie bardzo kocha i którego kocham bardziej niż własne życie już od 30 lat.

            Nie zazdroszczę Ci, ale Ty tego nie chcesz zrozumieć.
            Cóż. Ciesz się więc swoimi jedwabiami i alimentami, a za koleżankę weź sobie Zmęczoną.
            Smutne to.
            • kotradykcja Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 10:26
              Nie zamienię się z Tobą na życie za żadne skarby świata, bo Ty masz ciężkie życie, straszną przeszłość i niepewną przyszłość.
              Ja radzę sobie sama, świetnie zarabiam we własnej, stabilnej firmie, mam doskonałe zabezpieczenie finansowe i męża, który mnie bardzo kocha i którego kocham bardziej niż własne życie już od 30 lat.

              Nie zazdroszczę Ci, ale Ty tego nie chcesz zrozumieć.
              Cóż. Ciesz się więc swoimi jedwabiami i alimentami, a za koleżankę weź sobie Zmęczoną.
              Smutne to.


              Też tak myślę (tylko u mnie jest mniej niż 30 lat wink )
              Gdyby Nareszcieja napisała, że potrafi cieszyć się życiem, ponieważ uwolniła się z toksycznego związku, odzyskała spokój, poczucie własnej wartości, poukładała się wewnętrznie i zaczęła budować samodzielnie swoje życie, wszyscy przyklasnęliby temu, wszyscy stwierdziliby, że to fantastyczna wiadomość i postawa godna naśladowania.
              Ale ona wyskoczyła z tryumfalnym obwieszczeniem "dokopałam exowi, wyszarpałam alimenty! sukinkot zapłaci mi za zmarnowane lata w żywej gotówce!"
              Smutne bardzo.
              • celina1984 Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 10:46
                Nic dodać nic ująć... Nikt nie przeczy, ze alimenty sie nalezą autorce ale sposób w jakimi nich pisze jest rażący. Wstydziłabym sie składać wątek pt. Żyje na koszt Exa i jestem z tego dumna!
              • zielona.wrona Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 14:20
                Można całą sytuację widzieć jeszcze inaczej: 25 lat żona skceptowala istniejącą sytuacje. O zdrada męża wiedziała, niejako dając na nie swoje ciche pozwolenie. Sama nie pracując ( czworo dzieci z tyranem ) miała jednak dach nad głową i co jeść. Po 25 latach kiedy pan się zestarzal i zachodzić mogła obawa, że będzie wymagał opieki , pani przestało się podobać. Przez wiele, wiele lat zbierała na pana haczyki. I nagle ciach. Wyciągnęła, co zbierała. I teraz ogłasza światu, że za swoje krzywdy mąż jej płacić musi. Jest dumna i blada. Krzywdy miała niejako na własne życzenie. I tak całkiem źle chyba jej nie było bo by wcześniej przerwała to małżeństwo. Pytanie, kto tu kogo zrobił w bambuko.
                • kotradykcja Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 15:13
                  Przewrotne wink Ale... No cóż... Każdy medal ma dwie strony wink
                  • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 19:02
                    Podoba mnie się to, co stworzyliście smile
                    moje forumowe alter-ego:
                    Było - 25 lat, czwórka dzieci, córka wymagająca tyle, co kilkoro innych. Nie pracująca ( bo niezarabianie = niepracowanie), żyjąca z pieniędzy męża, akceptująca jego romanse i zdrady. Przez nią jej dzieci żyły w patologicznej rodzinie.
                    Fatalnie.
                    Powinna - rozwieść się wcześniej ( byłoby to uczciwe w stosunku do zdradzającego i nieobecnego męża i ojca), do całości dokładając trudny rozwód, dzieci nie żyłyby w patologicznej rodzinie, za to nie wiadomo właściwie, gdzie i kto by się nimi zajmował.
                    Dziś - zgroza aż bije po oczach- rozwiodła się zbyt póżno,bo po usamodzielnieniu się większości dzieci, zamiast dołożyć im jeszcze piekło rozwodowe, najlepiej wówczas, kiedy córka zalegała w szpitalach, nieuczciwie przygotowała się do rozwodu. Z istnym aniołem. Śmiała otrzymać nieprzyzwoicie wysokie alimenty ( za co, przecież miała dach nad głowa i co jeść). I cieszy się z tego, nawet z głupiej, nowej kiecki. To takie płytkie. Cieszyć się z nowej kiecki powinna, jeżeli byłyby to pieniądze pochodzące z jej umowy o pracę.Alimenty nie są uczciwe, bo zarobione przez eksa, który nie zajmował sie co prawda dziećmi, za to miał czas na pracę i inne przyjemności też. Wszak dzieci i zdrowie ich nie obligowały go do rezygnacji z innych atrakcji.

                    Przyszłość - tu głupia jest całkowicie. Patrzy w przyszłość optymistycznie i ma plany.
                    Powinna - widzieć czarno - eks bedzie jej rzucać kłody pod nogi, cieszyć się nie ma z czego, nie ma pojęcia, za co się bierze.Rozwód to dopiero początek piekła, który były jej zafunduje.
                    Powinna- unieśc się honorem i odejsć w jednych kapciach, bać się nawet myśleć o dniu jutrzejszym i mieć wielkie wyrzuty sumienia.

                    Najgorsze jest to,ze twierdzi, iż ma rodzinę, skoro wiadomo, że bez męża tej rodziny nie ma. W odróżnieniu od wszystkich tu obecnych, którzy tworzą pełne rodziny z biologicznymi rodzicami swoich dzieci. Gdyby się uczciwie rozwiodła wcześniej to byłoby w porządku, ale niewyjaśniona jest kwestia nadal rodziny bez męża w przypadku rozwodu w odpowiednim czasie. Bo jej rozwód był w czasie niewłaściwym. Tu każdy się rozwodził wtedy, kiedy trzeba.

                    Proszę o uzupełnienie, jeżeli coś mi umknęło albo nie zrozumiałam.
                    Miłego wieczora.
                    • kotradykcja Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 19:09
                      Nareszcieja, czytając Twój ostatni post jestem pewna, że masz jeszcze wiele do przerobienia w temacie rozwodu.
                      Powodzenia.
                      • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 19:13
                        Dziękuję smile
                  • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 20:38
                    uhm....lubię tę drugą stronę smile
              • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 20:40
                "Nie zazdroszczę Ci, ale Ty tego nie chcesz zrozumieć."
                Masz rację, nie chcę. Masz jakieś zapędy edukacyjne?

                Swietnie się z Wami bawię.

                • tricolour Nie, nie bawisz się... 05.01.16, 20:47
                  ... tylko zaśmiewasz sytuację, w której dosłownie wszyscy mówią te same słowa krytyki, a jedyna osoba stojąca po Twojej stronie, to chora z nienawiści zmęczona. Gdybyś miała odrobinę krytycyzmu, to bys sie zastanowiła dlaczego jedyna Twoja obrończyni nagle wyskakuje z "pierdolonymi kurwami" na ustach i czy rzeczywiście chcesz mieć takich sprzymierzeńców. I do czego.
                  • nareszcieja Re: Nie, nie bawisz się... 05.01.16, 20:58
                    Prawie trafiłeś. Śmieszy mnie ta krytyka. Bo nadal kulą w płot.
                    Sprzymierzeńców mam zwyczaj sama sobie dobierać. Ale szczerze, to też nie rozumiem, skąd Twoje przypuszczenie, ze szukam sprzymierzeńców. Do czego? Wojna tu jakaś czy coś?
                    Parę osób poczuło się zagrozonych ? A czym?
                    Bo rzeczywiście, muszę przyznać, niestrudzeni jesteście w tym, by "dokopac".Jeszcze dwóch stałych rezydentów- dokopywaczy tu brakuje.
                    • kotradykcja Re: Nie, nie bawisz się... 05.01.16, 21:15
                      Nareszcieja. A możesz wyjaśnić dlaczego zwrócenie uwagi na ton Twojej wypowiedzi - na zawarte w nim nuty histerii, stwierdzenie, że Twoje decyzje są... dziwne i nie do końca zrozumiałe oraz wcale nie jednoznaczne odbierasz jako dokopanie?
                      Dlaczego udajesz, że nie rozumiesz o co chodzi ze "sprzymierzeńcem" w osobie Zmeczonej?
                      Dlaczego twierdzisz, że osoby wyrażające swoje zdanie, przeciwne do Twojego, czują się "zagrożone"?
                      Wpisy w sumie nie są agresywne. Na pewno nie zawierają inwektyw w stylu Zmeczonej.
                      W większości wyrażają konsternację, niezrozumienie Twojej motywacji, odmienność poglądów i sprzeciw wobec pewnych rozwiązań.
                      Jest też troska o Twój stan emocjonalny i Twoją przyszłości.
                      Twoje reakcje są... zastanawiające.
                    • tricolour A jeżeli chodzi o zagrożenie... 05.01.16, 21:16
                      ... to fakt, że dopisujesz się pod każdym postem, by nic nie zostawić bez komentarza, wskazuje raczej, że Ty sama czujesz się zagrożona. I stąd ta potrzeba kontroli i kontry.

                      Gdybyś była taka szczęśliwa i spełniona, to byś w dupie miała, co piszemy.
                      • nareszcieja Re: A jeżeli chodzi o zagrożenie... 05.01.16, 21:34
                        Cóż, myślę inaczej, zapewnie błędnie- myślę, ze wiele osób tu czuje zagrożenie tym, że ktoś wyłamał się ze schematu i śmie się cieszyć. Nie truje się przeszłością, tylko czerpie radość z dnia dzisiejszego i myśli o przyszłości.
                        Nie licytuje się, komu gorzej, cieszy się z jedwabii smile, póżno bo póżno, ale poukładał sobie, nie snuje czarnowidztwa, nie mówi-och, jaka jestem nieszczęśliwa, bo życie było ciężkie itd.
                        Bawi mnie to układanie przez co niektórych tu mojego życia, a najbardziej tworzenie historii, których nie było! W wrózenie z fusów, jak to żle będzie i co mnie jeszcze z byłym czeka. W tych wizjach poszło tak daleko, że nawet mojemu dziecku przypisano alimenty, których nie ma smile. Oraz analiza mojej osobowości, włącznie z tym, ze nie mam przepracowanego rozwodu ( z założeniem, że oczywiście-przepracować trzeba).
                        Jak tu ktoś napisał, Celina chyba, ze nawet byłby w stanie zrozumiec, gdyby nie forma, sposób, w jaki to napisałam.....a nie treść? Opakowanie się liczy, a jedwabie w oczy kolą smile

                        Miłego wieczora.

                        ....fakt, ze dopisuję się pod prawie każdym postem może wskazywać na to, że czuję się zagrożona ( przez kogo?), że się dobrze bawię, ze robię Wam na złość ( bo zła kobieta jestem),że mam teraz trochę czasu, że szukam tu jeszcze czegoś......*niepotrzebne skreślić, dowolnie.

                        • jesienna.nuta Re: A jeżeli chodzi o zagrożenie... 08.01.16, 14:22
                          nareszcieja
                          Twoja krytyka inaczej niż Ty myślących jest i ta żałosna satysfakcja jest żenująca i smutna.
                          Coś się tak przyczepiła Tri?
                          To nie Tri Cibie zdradzał, wyliczał pieniądze na pasztetową i nie przez Tri chodziłaś przez ćwierć wieku w starych dresach.
                          I to nie my jesteśmy dla Ciebie zagrożeniem, tylko Twój były mąż w niedalekiej już przyszłości. Nie zazdrościmy Ci alimentów ani Twojego życia, które dla wielu z nas byłoby równoznaczne z piekłem.
                          Nie chcę ani Twojej przeszłości, ani teraźniejszości, ani przyszłości.
                          Budzisz we mnie bezbrzeżny smutek i współczucie.
                          Mam nadzieję, że się jednak w końcu pozbierasz.
                          Czego Ci z całego serca życzę.
                          • zmeczona100 Re: A jeżeli chodzi o zagrożenie... 08.01.16, 20:22
                            Idź się, kobieto, lecz.
                            • jesienna.nuta Re: A jeżeli chodzi o zagrożenie... 09.01.16, 12:08
                              Sama się lecz zmęczona: z jadu, zawiści, chamstwa i manipulacji.
                              FUJ.
                              • tricolour A najzabawniejsze jest to... 09.01.16, 15:12
                                ... że zmęczona może wyleczyć się sama. Wręcz w miesiąc, no, góra pół roku. Wszystkie klucze ma w ręku. Nie jest potrzebny żaden psycholog (który zresztą nic nie dał, bo nie miał szans), tylko chęć. Ale chęci nie ma.

                                Może mieć normalne, szczęśliwe małżeństwo, może mieć syna kochającego ojca ze wzajemnością, ma wszystkie potrzebne narzędzia do osiągnięcia tego i... może też zwyczajnie wszystko zdeptać. Razem ze sobą.
                                • jesienna.nuta Re: A najzabawniejsze jest to... 11.01.16, 09:31
                                  Wiesz Tri, ja myślę, że zmęczonej może pomóc już tylko egzorcysta.
                                  • farrukh2 Re: A najzabawniejsze jest to... 11.01.16, 21:43
                                    ha ha. Przyznaję Tobie rację smile Moja osobista czarownica gnębi mnie ju z 11 rok smile Płacenie jej pieniędzy co miesiąc, powoduje lanie laku na pieczęć zapomnienia i upewnienia się, że to było właściwe, żeby się uwolnić i żyć szczęśliwe. pieniądz w końcu to rzecz nabyta smile A Prawdziwej Miłości za żadne pieniądze się nie kupi smile
              • eliksir_czarodziejski Re: alimenty na żonę- do Tri 03.02.17, 19:07
                " Ale ona wyskoczyła z tryumfalnym obwieszczeniem "dokopałam exowi, wyszarpałam alimenty! sukinkot zapłaci mi za zmarnowane lata w żywej gotówce!"
                Smutne bardzo. "

                No rzeczywiście bardzo smutne, ROTFL.
        • celina1984 Re: alimenty na żonę- do Tri 04.01.16, 16:37
          Ostatecznie może córkę do fundacji zgłosić, nie musi sama jej prowadzić ... To chyba prostsze i żaden urząd jej nie straszny. Chyba, ze sie mylę.
          • jesienna.nuta Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 10:30
            Celino, ale JAK zgłosić córkę do fundacji i którą? Tę niepełnosprawną, na która ojciec płaci alimenty?
            Jeśli ta córka ma założyć fundację i zostać jej prezesem, pokonać cały ten dość skomplikowany i bardzo kosztowny biurokratyczny kram i jeszcze mieć siłę to prowadzić - to znaczy, że ma końskie zdrowie i alimenty jej się nie należą po prostu.
            • celina1984 Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 10:43
              Jesienna nie wiem jak to jest, kiedy niepełnosprawnym jest dorosły pewnie inaczej niz kiedy mówimy o dziecku. Wiem, ze chore dziecko rodzic może zgłosić do fundacji np. Do fundacji "zdążyć z pomocą" czy do innej. Wtedy takie dziecko otrzymuje w fundacji subkonto na ktore można wpłacać środki na jego rehabilitacje i leczenie i tutaj fakt, ze na dziecko płacone sa alimenty nie ma znaczenia. Pewnie w przypadku osoby dorosłej niepełnosprawnej to tak nie działa.
              • jesienna.nuta Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 11:02
                Celino, ale my tu mówimy o ZAŁOŻENIU i o PROWADZENIU fundacji, a nie o pomocy ze strony fundacji.
                Pani miała pomysł, żeby założyć i prowadzić WŁASNĄ fundację i ja pani na ten temat odpowiedziałam. Jeśli pani ma czas i siły, żeby pracować w CZYJEJŚ fundacji jako wolontariuszka, to nie dotyczą jej żadne kwestie formalne ani finansowe, co najwyżej ojciec niepełnosprawnej córki może wtedy pani wyliczyć czas poświęcony córce na którą sam płaci alimenty i porównać oraz przeliczyć na sumę, którą sam płaci - bo do alimentacji są zobowiązani OBOJE rodzice po równo - tu w tym konkretnym przypadku pani poświęca swój czas i pracę, a pan daje kasę.
                Pan może łatwo podważyć wysokość swoich alimentów na córkę oraz na matkę w przypadku, jeśli za bardzo zacznie się któraś z nich lub obie udzielać zawodowo (prowadzenie własnej fundacji to też zawód).
                Podstawą do podważenia alimentów będzie wtedy prosty argument, że obie takie chore lub matka ponoć czasu nie ma, bo choć zdrowa, zajmuje się córką - a pracują.
                • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 19:06
                  Jesienna- pan nie płaci alimentów na niepełnosprawną córkę. Za daleko poszłaś w swojej wyobrażni.Pan płaci alimenty na mnie. Córka, chociaż niepełnosprawna, ma swoje żródło dochodu, całkiem całkiem, ale oczywiście, pociągnąć ojca do zobowiązania alimentacyjnego zawsze może ( dopóki będzie miała stosowne orzeczenie).
                  • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 19:12
                    podpowiem, Jesienna,bo nie dojdziesz - studia, tzw. kierunek dotowany, premia (unijna) za dobre wyniki w nauce wśród stud. z niepełnospr. oraz renta z tytułu niezdolnności do pracy, uczelniane, dla wszystkich ON stypendium dla stud. niepełnospr. Pewności stypendium za wyniki nie ma na stałe, ale póki co- idzie dobrze.Renta też ma czas ustawowo określony itp.Więc możesz mieć pole czarnych wizji przyszłości.
    • molly_wither Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 19:52
      Do autorki: naprawde nie widzisz zadnej swojej winy w rozpadzie zwiazku? Ten watek obnazyl Cie bardziej niz ty sama siebie w sądzie.Widac chlop woli placic te kilka tys zl i nie miec z Toba nic doczynienia.
      • molly_wither Przerazaja mnie takie kobiety 05.01.16, 20:07
        Kiedy czytam takie wypowiedzi to zawsze sobie mysle,ze to albo troll,albo cyniczna ,wyrahowana baba. I kiedy jestem bardzo zla na meza zawsze mu zycze,zeby wlasnie taka spotkal na swojej drodze.Moze wowczas docenilby jaka jestem.
        • nareszcieja Re: Przerazaja mnie takie kobiety 05.01.16, 20:36
          a nie docenia? to po co z Tobą jest?
    • login.kochanie Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 21:03
      Nareszcieja, chcę wyrazić szacunek i zrozumienie dla Ciebie , Twoich działań i decyzji, tym bardziej , że dyskutanci prześcigają się w udowadnianiu Tobie, że jesteś nieszczęśliwa, zła itp.itd. To jest Twoje życie, i dobrze, że czujesz satysfakcję. Niestety nie zdołasz nic nikomu wyjaśnić bo każdy ma swoją prawdę, zwykle" lepszą". Trzymaj się, nie daj się , powodzenia w realizacji planówsmile
      • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 21:47
        też mam takie wrażenie, ze dyskutanci nie są w stanie zaakceptować tego, ze nie jestem nieszczęśliwa i koniecznie chcą udowodnić, że jest inaczej.
        Szkoda mi , że na to forum trafiają osoby naprawdę w potrzebie i bywało, że otrzymały zamiast pomocy - oceny, pouczenia, krytykę (bynajmniej nie konstruktywną ), złośliwości i wręcz wyśmiewanie.
        Mozna sobie łatwo wyobrazić, jak ktoś, kto znajduje się w bardzo trudnej sytuacji, jest prawie na dnie rozpaczy, w fatalnej sytuacji psychicznej może się czuć po otrzymaniu tutaj takiego "zestawu". Jeżeli przypadkiem tu trafi, licząc na coś innego.
        Te osoby wiedzą wszystko , to równiez, jak każda inna osoba powinna się zachować i co powinna zrobić w danej sytuacji, w której nikt z nich nigdy nie był, bo każdy ma swoją historię.
        Moja się skończyła, dla mnie i moich dzieci szczęśliwie, nie będziemy snuć za sobą ogona tego, co złe za sobą przez całe nasze życie. Ważne, wedle mnie, by iść dalej.
        Wiem, ze można.
        Pozdrawiam

        Dlatego specjalnie się "wystawiłam". Jestem impregnowana na
        • nareszcieja Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 21:54
          "urwała" mnie się koncówka - specjalnie się wystawiłam ze swoją radością, bo jestem impregnowana na złośliwości i oceny. Niech sobie poużywają, skoro lubią. A może przy okazji ktoś inny przeczyta i będzie wiedział, ze można się nie przejmować tymi wszystkimi ocenami. W realu też ich pełno. ATak naprawdę, to tylko my odpowiadami za nasze decyzje, ni ci inni. Poużywają sobie i zostana w samozodowoleniu. I niech im będzie. Mają prawo, skoro lubią.
          • caramba68 Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 22:23
            Mnie się podoba twoja odwaga. Nie wiem czy będę miała aż taką w niedalekiej przyszłości bo cały czas rozważam czy to warto. Ale nie potępiam a wręcz podziwiam te, które się jednak zdecydowały. Ja pracuję cały czas więc nie o kasę mi chodzi. Chciałabym wiedzieć, że te wszystkie inwektywy i zachowania nie były normalne a może, żeby to on w końcu to usłyszał od innych. Bo ja to zawsze opowiadałam bzdury.
            • kotradykcja Re: alimenty na żonę- do Tri 05.01.16, 23:11
              Chciałabym wiedzieć, że te wszystkie inwektywy i zachowania nie były normal
              > ne a może, żeby to on w końcu to usłyszał od innych.

              Ależ oczywiście, że inwektywy i zachowania raniące drugą osobę nie są normalne!
              Jeśli człowiek kocha to nie krzywdzi, nie wyzywa, nie upokarza, nie niszczy.
              Jeśli człowiek kocha, chce dla ukochanej osoby jak najlepiej, chce szczęścia tego człowieka, czasem nawet kosztem części siebie, pozwalając odejść jeśli tak trzeba.
              Jeśli mąż rani Cię z premedytacją, to nie kocha. A jeśli nie kocha, Ty masz pracę, jeśli nawet macie dzieci, ale są świadkami takiego zachowania, to chyba nie ma powodów by trwać?
              Strach przed odejściem to chyba bardziej strach przed zmianą, samotnością, przyznaniem się do porażki, utratą tego, na co pracowało się tyle lat, planów na przyszłość, nadziei na happy end.
              Każda z nas to przerobiła.
              I dużej części udało się zbudować życie od nowa.
              Reszta powoli buduje. Odwagi smile
              • caramba68 Re: alimenty na żonę- do Tri 09.01.16, 17:37
                Nie boję się samego faktycznego odejścia bo już to w zasadzie zrobiłam decydując się na separację, nie sądową ale taką prawdziwą. Pan mąż nie rozumie, że można mieć kogoś dość i nie mieć na podorędziu zastępcy. Dzieci już dorosłe, jakoś to przeżyją, młodszy będzie miał większy problem, ale trudno. Ja cały czas bije się z myślami czy warto kopać się z konie i udowadniać jego winę. Porażką jest dla mnie to, że trwałam w tym koszmarze i przez długi jego czas nawet nie rozważałam rozstania. Dlaczego? Bo pewnie cały czas miałam nadzieję na poprawę relacji, a pan mąż fundował mi huśtawkę emocji. Aż doszłam do wniosku po co mi to? Dla kasy? Niekoniecznie, aż takich cudów nie było. Dla ludzi? O na pewno nie. I podjęłam decyzję o rozstaniu. Mieszkamy jeszcze razem ale chwilowo bo on szybko się pocieszył (a ponoć tak mnie kochał, ha,ha). Jeszcze chwila, podział majątku i całkiem odetchnę.
                • kotradykcja Re: alimenty na żonę- do Tri 09.01.16, 18:05
                  Caramba, wszystko zależy od tego, co jest dla Ciebie priorytetem.
                  Z mojej perspektywy, jeśli potrafisz sama na siebie zarobić, szybkie cięcie jest najlepsze.
                  Ale to moje zdanie.
                  Orzekanie o winie... moja koleżanka w ten sposób rozwodziła się ponad 3 lata.
                  U mnie zajęło to 5 miesięcy od dnia złożenia pozwu i to, z perspektywy czasu, najlepsze co mogłam zrobić.
                  Ty musisz zrobić to, co dla Ciebie będzie najlepsze.
                  Powodzenia.
    • zwzajemnoscia Re: alimenty na żonę- do Tri 15.01.16, 22:47
      Bardzo gratuluje nareszcieja i życzę duuuużo szczęścia big_grin
    • germanka40 Re: alimenty na żonę- do Tri 22.01.16, 22:58
      A ja Cie rozumiem, nareszcieja.
      Ze nie mialas odwagi odejsc sama z czworka dzieci, w tym jednym chorym.
      Bo w Polsce nikt by Ci nie dal pieniedzy na chleb.
      Walka w sadzie kosztuje duzo sily, ktorej sie nie ma w nadmiarze, gdy sie wychowuje czworke dzieci.
      Latwo radzic komus, kto nie mial chorego dziecka, zeby odejsc z nieudanego malzenstwa. A samotna matka z chorym dzieckiem musi wybierac: albo spedza czas w szpitalu, albo pracujac. Jak nie pracuje, nie ma na zycie dla siebie i czworki dzieci. Jak pracuje, nie ma czasu - takze dla chorego dziecka.
      Nie uwazam, zebys byla wyrachowana.
      Rozumiem, ze chcialas wierzyc, ze on sie zmieni. To ludzkie.
      I rozumiem tez, ze teraz sie cieszysz, ze cos z tego masz.
      Ze Twoj trud i Twoja zla sytuacja przez te 25 lat zostaly dostrzezone. Chocby przez sad.
      Czujesz satysfakcje. W koncu cos zalezy od Ciebie.
      Te zle uczucia do Twojego meza pewnie w koncu znikna. Na razie jeszcze sa dosc intensywne - takie mialam wrazenie, czytajac Twoje wypowiedzi.
      Zycze Ci powodzenia!
    • wipsania Przecież to jest fejk! 25.01.16, 11:11
      Pospolity troll. Ta sama osoba, co niegdyś kubek w kropki.
      Sprawdźcie sobie - taka sama narracja. Co prawda jako kubek bardziej staranie pisała i błędy w pisowni zdarzały się dopiero, jak się rozpędziła. Tutaj od początku omija spacje przed lub wkoło myślników.
      Może klawiatura już wysłużona i spacja się zacina.
      Niezbyt dobrze płacą za takie wrzutki, żeby ubarwić forumowe dyskusje?
      Dlaczego zwraca się do Tri? Bo ona wtedy punktował ją jako tego kubka.
      I ten charakterystyczny ton wyższości - ja tu sobie robię na was eksperyment.
      Ja jestem genialna - co prawda popełniłam mały błąd - mąż nie całkiem się udał ale naprawiłam to z nawiązką. Dzieci też genialne, mimo niepełnosprawności.
      Trochę mało o tych dzieciach - weny zabrakło, żeby wymyślać, jakież to koncerty fortepianowe grywają?
      Tam było o toczkach, tu o jedwabiach.
      Bzdury z palca wyssane od początku do końca
    • grace35 Re: alimenty na żonę- do Tri 29.02.16, 15:19
      Ciesz sie ze twój eks wogole ci płaci. Bo sa tacy mezczyzni ktorzy nie płaca wogole na dzieci a co dopiero na zonę. A swój majatek poprzepisywali na rodzenstwo i nie maja oficjalnie nic
    • carla38 Re: alimenty na żonę- do Tri 24.01.17, 14:40
      Wlasnie zawsze bylas taka zgnilizna i dziwic sie ze facet Cie zostawil. Frajer tylko ze dal sie przylapac na niby winie bo zadna sie nie zastanowi ze w wiekszosci jak idzie na bok tzn ze w domu cos jest nie tak. Sama jestem kobieta ale takie jak Ty pasozyty przyprawiaja mnie o mdlosci. Durni faceci nie zencie sie bo bedziecie mieli przechlapane, albo dobrze przygladnijcie sie partnerce, bo to Polska sredniowiecze!!! Jakis Pisowski wymysl alimenty na byla za kare. Moze lepiej ich wieszac? Rowniez Sredniowiecze
    • paula6666 Re: alimenty na żonę- do Tri 27.01.17, 12:08
      Nareszcieja chciałabym Ci powiedzieć gratuluję, jestem z Ciebie dumna, że się nie poddałaś, jesteś dzielna, te alimenty w pełni Ci się należą, mam nadzieję, że podział majątku również pójdzie po Twojej myśli. Wszystkie uczciwe, normalnie myślące kobiety powinny teraz w pełni Cię popierać. Rozumiem dlaczego tego nie robią - przez zawiść i zazdrość. Wybacz im, bowiem nie są szczęśliwe i chciałyby żebyś i Ty nie była. Trzymam kciuki za Ciebie i życzę dużo szczęścia i spokoju.
    • evunia5 Re: alimenty na żonę- do Tri 16.02.17, 15:39
      Czy możesz się ze mną skontaktować? Mam podobna sytuację.
      • prezes_pan Re: alimenty na żonę- do Tri 18.02.17, 00:51
        Prosisz trolla wymyślającego historyjkę z dupy żeby się z Tobą skontaktował????

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka