Dodaj do ulubionych

Powiem krótko, masz przechlapane 2-3 lata...

17.10.04, 16:05
Mam już to za sobą - też mnie to trafiło, gdy miałem 40. Ale to nie ja
odszedłem. Nie zmienia to faktu, że były to 3 lata pełne nerwów. Nie chce cie
starszyć, ale jeśli masz sprytną i zawziętą żonę, to puści cie w skarpetkach!
A wtedy będzie to trudna próba dla twojego nowego związku. Musisz się
zastanowić, czy chcesz obarczyć nową osobę swoimi kłopotami i przeszłością.
Jeśli chcesz jakichś wskazówek bliższych - napisz. Powodzenia. Każdy ma prawo
do szcześcia a puste związki to strata życia.
Obserwuj wątek
    • cma1 Re: Powiem krótko, masz przechlapane 2-3 lata... 17.10.04, 16:59
      hej!! przesadzasz!!! moze troche czasu minie zanim sie chlopak otrzasnie, ale
      nie az tyle!!!!
    • jarkoni Re: Powiem krótko, masz przechlapane 2-3 lata... 17.10.04, 23:01
      skorpion mało mnie pocieszasz..sam sie tego boję..Chociaż szczerze mówiac mniej
      puszczenia w skarpetkach a bardziej, że moge zostać sam...Napisz do
      mnie..Pozdrawiam
      • skorpion44 Re: Powiem krótko, masz przechlapane 2-3 lata... 18.10.04, 01:17
        2-3 lata to będzie wszystko trwało jak nic - sam rozwód no i jeszcze sprawy
        majątkowe. Nie masz nic, że się tego nie boisz? Chyba że tak... To że
        zostaniesz sam, nie musisz się bać. Jesteś jeszcze w takim wieku, że nie
        powinno być problemu. Na twoim miejscu jednak musisz jasno partnerce
        przedstawić, co cie czeka - może nie wytrzymać stresów. W koncu powie, a co
        mnie to k... obchodzi - jestem jeszcze młoda. I wcale jej się nie dziw. Osoby
        po przejsciach to nie jest dobry materiał na męża dla panny. Więcej napisze ci
        mailem, jak napiszesz co chciałbyś wiedzieć. Trudno tak w skrócie to opisać.
        Wczoraj rozpisałem się i sesja mi wygasła - wszystko co było na ekranie
        przepadło.
        • jarkoni Re: Powiem krótko, masz przechlapane 2-3 lata... 18.10.04, 07:59
          Wiesz, ja zdaję sobie sprawę, że to stres, że czas, że sprawy majątkowe..Ale
          jednak przede wszystkim boję się tego co dalej..Napiszę do Ciebie maila..
          • skorpion44 Re: Powiem krótko, masz przechlapane 2-3 lata... 18.10.04, 19:48
            O to to się nie martw! W końcu masz dorastające dzieciaki, nawet jeśli nie
            będzie przy tobie kobiety - w co wątpię, nie będziesz sam. Jeżeli tak jak
            mówisz, wasz związek polega na byciu wyłacznie pod tym samym dachem - to chyba
            nie ma sensu. Jak zauważyłeś, życie mija bardzo szybko i nawet dla kilku lat
            szcześcia, bycia z osobą, która pracuje na tej samej częstotliwości - WARTO!
            Miałem te same obawy - nawet wręcz zarzekałem się, że już nigdy z nikim. Dziś -
            odnalazłem właściwą osobę!
            • jarkoni Re: Powiem krótko, masz przechlapane 2-3 lata... 18.10.04, 20:36
              Ja już od roku nie mieszkam w domu...Wyprowadziłem sie..Wynajmuję kawalerkę i
              zostawiam wszystko za sobą, niczego nie chcę od żony, niczego nie zabrałem z
              domu, tylko 2 torby z ciuchami...Boję się tego, ze wyprowadziłem sie dla
              kobiety, która własnie stwierdziła, ze już nie ma ochoty czekać, ze nie
              wierzy,że się rozwiodę, że zwodzę itp..Może to dlatego, że jest młoda, może to,
              ze ja ponad pół roku byłem otępiały sytuacją, żyłem z dnia na dzień i nie
              myślałem o niczym,nic nie robiłem w sprawie rozwodu, dopiero teraz..Jakiś
              przymulony facet i brak czasu i uczucie, że może jakos to będzie...Sczególnie
              że czesto wyjeżdżam za granicę..Może to ja nie zadbałem o nowy ewentualny
              związek..Mam wniosek rozwodowy żony i zaczyna się rozwód..Wiem, ze kocham tę
              młodą kobietę i chcę jej, wiem ze ona już chyba nie, i stąd rozdroże i myslenie
              co dalej..Może faktycznie jestem cholernym stereotypowym facetem w średnim
              wieku co to chce młodej partnerki...Ale jednak nie, zakochałem się na
              poważnie..Już widzę komentarz, że czas leczy rany, że jestem typowy, że nie
              pierwszy...Znam teorię, ale świat mi się akurat wali...
              • skorpion44 Re: Powiem krótko, masz przechlapane 2-3 lata... 19.10.04, 01:10
                Tak już ci pisałem - spokojnie... najpierw ureguluj swoje sprawy a dopiero
                bedziesz sie zastanawiał na przyszłością. Nie chce być pesymistą, ale
                podejrzewam, że z tą nową kobietą jednak ci nie wyjdzie - odpuść sobie!
                Dlaczego - bo róznica wieku, a druga sprawa - nikt nie lubi się pchać w kałuże,
                jesli ma czystą drogę. Sorry, ale nie jesteś na razie otrakcyjnym kandydatem
                dla tej pani. Na dodatek - jesteś goły (zostawiałeś wszystko) i na dodatek,
                jeszcze bedziesz płacił. Która kobieta pogodzi się z tym, że musi się dzielić
                twoją kasą z kimś? Chyba tylko kobieta w podobnej sytuacji.
                • jarkoni Re: Powiem krótko, masz przechlapane 2-3 lata... 19.10.04, 21:41
                  Zbieram się na długi mail do Ciebie...Wiem, ze to co piszesz to logika i
                  rzeczowa argumentacja..Z honoru olałem to co miałem, ale jednak sobie jakos
                  radzę, mam firmę i jakieś tam dochody, może nie rewelacyjne ale
                  wystarczające,,Masz absolutną rację, że najpierw uregulowanie swoich spraw a
                  potem co dalej..Może z punktu widzenia tych co to przeżyli co ja zaczynam to
                  dziecinada...Mam na mysli to,że chcę kobiety w której się zakochałem i skoro
                  mnie zostawia nie wiem co dalej...Wiem,że wiele jest kobiet, ze czas leczy rany
                  itp...Teraz nie pomaga, teraz kocham,czekam i liczę że będzie dobrze.. moze
                  kiedyś się pogodzę ze stratą i jakieś nowe życie..smecę co?Ale tak się czuję..
                  Czyżby znowu jestem typowy i stereotyp? Skorpion mail masz na bank i
                  pogadamy..pozdrawiam
              • marcela_30 Re: Powiem krótko, masz przechlapane 2-3 lata... 04.11.04, 12:21
                moze jarku to nie ta kobieta
                ja czekam - to już rok, aż poukład swoje sprawy do końca, finanse, zabezpieczy
                dzieci
                czekam i tylko czasem tak myśl, a co będzie jeśli zmęczą go podjazdowe wojenki,
                jak będzie miał dość już komplikacji???
                w jego sytuacji kochanka to było by prostsze wyjście ale on zdecydował
                spróbowac jeszcze raz - chce mieć Rodzinę taką do której się wraca po cięzkim
                dniu, gdzie jest ciepło i miłość - może jestem naiwna, może głupia ale czekam

                uważaj jarku bo kobieta jest jak pies ogrodnika - jeśli tylko się zorientuje,
                że ktoś inny się tobą zainteresował to zaraz zrobi wszystko by cie zatrzymać
                tylko po to by udowodnic calemu światu, że nie został porzucona

                a dziewczynie powiedz cała prawdę nie mam , nie obiecuj musi byc świadoma co ją
                czeka - bo tak jest uczciwie i może mniej boleśnie
                • sabizadumana Re: Powiem krótko, masz przechlapane 2-3 lata... 04.11.04, 12:53
                  No coz, nie zgadzam sie z teoriami co do przyczyn rozpadu malzenstw. Tu nie
                  chodzi ani o kase ani o seks, przynajmniej nie w przypadku kobiet. No moze nie
                  chce generalizowac. Powiem co mi najbardziej przeszkadza.

                  Przede wszystkim okropny egoizm i lenistwo mezczyzn. Ich wygodnictwo.
                  Oczywiscie to jest pewne uogolnienie, ale im wiecej rozmawiam z roznymi
                  kobietami na temat instytucji malzenstwa to wlasnie to jest bolesny temat.
                  Mezczyzni lubi ograniczac swoje obowiazki do zarabiania i wynosic temat
                  pieniedzy ponad wszystkie inne sprawy. Prawda jest taka, ze nie zauwazaja, ze
                  jest tysiace innych spraw, ktorymi zajmuje sie jego zona i o tym nie krzyczy.

                  Brakuje Panom fantazji i cierpliwosci. Checi zrozumienia tego co
                  niedopowiedziane: starej odbilo i juz. Znowu ma zly humor. Nie ma czasu na
                  zaskakiwanie (i to wcale nie prezentami), na rozmowy, na bliskosc.

                  Latwiej i szybciej mozna siegnac po cos nowego niz naprawiac to co stare, z
                  zaszlosciami, z cala historia.

                  No i ten powszechny brak szacunku do tego co trwale, stale, co wlasne. Lepsze
                  jest szybkie, nowe, gladkie, POZORNIE bez wad i najlepiej jeszcze czyjes.
                  • jarkoni Re: Masz trochę racji.... 04.11.04, 19:49
                    sabizadumana masz rzeczywiście trochę racji, że kiedy pojawia się rutyna i
                    przyzwyczajenie to tak może być...Ja nie winię nikogo za rozpad związku, po
                    prostu zaczęło być "obok" a nie razem..Temat rozmowy jest : i co dalej.po
                    rozwodzie....A nie dlaczego do niego w ogóle dochodzi, to temat na oddzielne
                    forum,zbyt ważne ech...Ciekawy jestem swoją drogą czy moja była zona też czuje
                    pustkę i nie wie co dalej...I czy kogoś ma..Pozdrawiam
                    • aretuza ...a to takie proste... 05.11.04, 10:03
                      j
                      Jestem wlasnie po rozwodzie i po kilkunastoletnim szarpaniu sie z
                      moim "bylym".I to nie bylo proste.Jestem tez z nowym czlowiekiem i wiem,ze
                      warto bylo przejsc ta cala szkole uczuc i szalenstwa,by zerwac z tym,co bylo
                      tak strasznie dla mnie toksyczne.I to tez nie jest wcale proste.A co jest
                      proste?Zdanie sobie sprawy,ze jedyna trwala rzecza na jakiej mozna sie oprzec w
                      zwiazku nie jest seks,pieniadze i co tam jeszcze...choc-a jakze-daja
                      smaczek,radosc i slodycz tak dawno zapomniana,poczucie stabilizacji,choc
                      czlowiek dawno po 40 tce....No wiec wracajac do watku glownegowink - podwalina
                      jest wzajemne zaufanie,zaufanie i jeszcze raz zaufanie.A poza tym bez zadnych
                      klamstw i klamstewek,bo te rosna w zastraszajacym tempie i potrafia zniszczyc
                      wszystko.I co jeszcze?Po prostu zauwazac siebie na codzien,a nie jedynie od
                      swieta,czy na pokaz.Jak wielu ludziom po slubie sie po prostu nie chce podac
                      kawy,rannych pantofli,zrobic zakupy,kupic kwiatka.Kobiety uwielbiaja byc
                      holubione!!! A panowie...zreszta tez,choc mniej sie do tego przyznaja.Jeszcze
                      Ci cos powiem,choc moze nie uwierzysz latwowinkNajpierw warto zakochac sie
                      sercem i glowa ,a potem ta resztawink,co bylo w moim wypadku...bo pol roku
                      znalismy sie jedynie prawie z glebokiej korespondencji via internet,a
                      spotkalismy sie jedynie kilka razy.Dzisiaj zaluje jedynie,ze nie zachowalismy
                      naszych maili-pelnych uczucia,wsparcia,cierpliwosci...Prawde powiedziawszy boje
                      sie jeszcze mowic glosno,ze to sie udalo...ze stanowimy z moim nowym partnerem
                      blizniactwowink,choc tak strasznie oboje jestesmy poszarpani.Czas leczy rany-
                      pamietaj.Jednakze zwiazek z partnerka o tyle lat mlodsza i nie po przejsciach
                      moze Cie rozczarowac,a jeszcze bardziej ja(sorry!),bo ona nie rozumie tych
                      wszystkich Twoich wahan i nie zrozumie.Tego sie nie da wytlumaczyc,poki
                      czlowiek sam nie przejdzie przez ten caly magiel zerwania i wyjscia z
                      toksycznego zwiazku.Bywaj! Powodzenia! jesli masz pytania-napisz.
                • jarkoni Re: Też czekam... 04.11.04, 19:20
                  Marcela nie wiem czy to ta kobieta..Na dziś kocham do bólu i wiem ze pasujemy
                  do siebie..Sęk w tym, że niby kocha ale po paru miesiącach mówi, że nie ma już
                  siły czekać..Wczoraj odpowiedziała na pytanie czy możemy sie zobaczyć: "może
                  kiedyś" Spytałem czy kocha, odpowiedziała "a jakie to ma znaczenie"..Hmmm i
                  jeszcze " znajdź sobie kogoś"..Ja chcę Rodziny, Ciepła i Miłości i wiem że ona
                  też...Czemu już nie wierzy i odpuszcza- tego nie wiem...Może dlatego że jest
                  Wodnikiem, czytałem o tym znaku...Ech czekam na całą prawdę od
                  Skorpiona...Pozdrawiam
                  • marcela_30 Re: Też czekam... 05.11.04, 09:11
                    mój po miesiącu juz wiedział, że tylko ja i nikt inny ale u nas to jest tysiące
                    spraw finansowych i nie tak łatwo je rozwiązać, a oboje niechcemy by ktokolwiek
                    został skrzywdzony więc to trwa, ale on mieszka ze mną i dzieli wszystkie
                    troski i radości, a wiesz co jest w tym wszystkim najpiękniejsze, że nigdy mnie
                    nie oszukał nigdy nie naginał prawdy - zawsze szczerze choć czasem bolało
                    moze dlatego i czekam i jestem cierpliwa bo jest ze mną, bo nie boi się
                    kłopotów dnia codziennego, bo to nie jest tylko zauroczenie, bo w każdym słowie
                    i geście, w każdym uczynku dąży byśmy byli rodziną, bo ze wszystkich sił
                    starasię by nasz dom emanował ciepłrm i miłością, by był cichą i bezpieczną
                    przstanią do której sie chętnie wraca - a czy TY w stosunku do niej tak
                    potrafisz??? czy ona jest świdoma wszystkiego czy to tylko twoje pobożne
                    zyczenia? zastanów sie nad tym

                    miłego dnia
                    • sabizadumana Re: 05.11.04, 10:32
                      Jarkoni, ale wlasnie o to chodzi, zeby w kolejnym zwiazku znowu nie okazalo
                      sie, ze jestescie po paru latach obok. Moim skromnym zdaniem nie zbudujesz
                      szczesliwego nowego zwiazku jesli nie zrozumiesz dlaczego nie udalo sie w
                      pierwszym. Dlaczego pojawilo sie to obok i czy nie moze przypadkiem kiedys
                      pojawic sie tez w nowym zwiazku, bo jest troche winy Twojej. A skoro nie
                      wyciagnales wnioskow i nie przemyslales, to moze sie okaze ze po okresie (nawet
                      rocznym czy dwuletnim) fascynacji znowu przyjdzie rutyna i co wtedy ?? Kolejna
                      mlodsza ?? Znowu zakochasz sie bez pamieci ??

                      Moze ona po prostu przemyslala sprawe i doszla do wniosku, ze nie jestes tym z
                      kim by chciala spedzic reszte zycia. Moze byles atrakcyjny dopoki byles zajety,
                      a teraz juz nie ... Najwyrazniej Jarkoni Panienka ma Cie dosc. Moze to
                      cholernie bolesne, ale niestety tak mi to wyglada. Ty jeszcze zakochany nie
                      chcesz doposcic do siebie tej mysli.
                      • potepiony Re: 06.11.04, 22:14
                        czesc
                        po hm ... ciezko zaczac pisac, ja juz mam to za soba tzn.rozwod po 11 latach
                        dwoje dzieci itd.Nowy slub z nia o 10 lat mlodsza , po rozwodzie czekalem pare
                        lat ona wspolczujaca rozumiejaca wszystko itd.by bylo smiesznie to prawnik <smile
                        super rozumiejaca sie z dziecmi , na poczatku bylo ok.Teraz cos sie
                        psuje,przeszkadza jej ze musze placic... .Duzo zmienia sie po slubie a wydawalo
                        sie ze znam ja , cztery lata przed slubem byla inna a moze tylko ja tak
                        chcialem.Najgorsza jest jednak tesknota za dziecmi,mozna oszalec i wtedy zadaje
                        sobie pytanie czy bylo warto... zycie toczy sie dalej ...chcesz uciec zapomniec
                        zmieniasz kraje ale wszystko wraca w snach budzisz sie zlany potem i chcesz
                        pobiec do sypialnie dzieci ... chcesz je bronic chcesz byc z nimi ... kolejny
                        rozdzial w tym spapranym zyciu . sorry za tyle optymizmu
                        pozdrowienia i powodzenia
                        • lily23 Re: potepiony 06.11.04, 23:51
                          nio,jestem mezatka niecale poltora roku,moj maz jest piec lat po rozwodzie,z
                          kobieta ,ktora byla dla niego wszystkim(ona go zostawila),maja siedmioletniego
                          syna,ktorego moj maz nie widuje,bo ona to utrudnia.zanim sie poznalismy maz
                          robil wszystko ,zeby z nimi byc,nawet jeszcze dwa tygodnie przed naszym
                          pierwszym spotkaniem.obiecywal sobie ,ze nigdy sie juz nie ozeni,ze tylko
                          ona.ozenil sie,po 3 tygodniach naszej znajomosci stwierdzil,ze tamta kobieta
                          wcale nie byla taka idealna,ze zaluje ze stracil z nia tyle lat zycia,jedyne
                          czego nie zaluje to dziecko.tak wiec po 3 tygodniach sie mi
                          oswiadczyl.zgodzilam sie bez wahania,tylko ,ze przez pol roku ,mialam obsesje
                          na temat jego ex,ze jestem gorsza bo nie 1 tylko druga,ze ona mu dala dziecko a
                          ja nie(ich slub to wynik wpadki).jednym slowem nie moglam uwierzyc ,ze tak
                          szybko sie wyleczyl z tamtej milosci-dodam ze po rozwodzie caly okres spedzil
                          na wyjazdach po calym swiecie w celu "zapomnienia".troche chyba zboczylam z
                          tematu,bo chcialam pisac o dziecku. no wiec,maz ciagle mowil o dziecku,a ja
                          gowniara(mam 23 lata,on 27)bylam o to strasznie zazdrosna,ze ma dziecko z inna
                          babka.i podobnie jak ty na zmiane walczyl o spotkania ,lub staral sie zapomniec
                          o nim.a najbardziej to wszystko to chyba przezywalam ja.teraz jestem w 6
                          miesiacu ciazy(obopolna decyzja),koncze studia,i patrze jak zmienil sie moj
                          maz.jest w siodmym niebie,przepelniony szczesciem,ze bedzie mial syna "blisko
                          siebie",cala uwage skupia na tym nienarodzonym dziecku.a ja sobie tak siedze
                          teraz i sie zastanawiam czy to nie jest jakas proba zastapienia sobie pustki po
                          tamtym synu(mieszkamy za granica,wiec ewentualne wizyty meza u
                          syna ,+stwarzanie problemow przez ex,sa dosc klopotliwe).czy moze mam za duzo
                          czasu na glupoty,bo on chce miec nowa normalna rodzine.hmmm,sama juz nie
                          wiem,duzy wplyw na moja decyzje zajscia w ciaze,miala wlasnie nadzieja ,na
                          to ,ze on bedzie szczesliwszy,majac drugie dziecko"przy sobie",bo biorac pod
                          uwage moj wiek i trwajace studia,zdaje sobie sprawe ze nie bedzie mi latwo byc
                          matka.
                          • warum Re: potepiony? 07.11.04, 09:42
                            Mnie nie dziwi pragnienie posiadania dziecka w nowym zwiazku, ale dziwi mnie,ze
                            ktos moze myslec,ze "nowe"dziecko zmarginalizuje "stare" dziecko. Jesli
                            mezczyzna pragnie czuc sie ojcem / przekazac swojemu dziecku wszystko co
                            potrafi/ to chyba nigdy nie zapomni,ze juz ma dziecko z poprzedniego zwiazku?
                            Bo milosc rodzicielska to ciut inny rodzaj milosci niz milosc malzenskasmile
                            A jesli ktos chce zbudowac sobie nowa rodzine/ wlasnie przez "cementujace
                            zwiazek" dziecko/ i ... mysli,ze "tamte dziecko" juz sie nie liczy, bo bylo
                            z "tamta/zla/ kobieta", to ... moim zdaniem jest nieodpowiedzialnym i
                            nieodpowiednim facetem. I nie zasluguje na to kolejne dziecko, choc byc moze
                            bedzie je kochal nad zycie i z podwojna energia bedzie wykazywal sie w roli
                            tatusia. I nowa zona tez bedzie tym wszystkim uszczesliwiona. Ale jesli uda mu
                            sie dbac o dobre kontakty z pierwszym dzieckiem, to byc moze drugie malzenstwo
                            i kolejne dziecko jest hapy endem w czyims zyciu. Przeciez to nie dziecko bylo
                            powodem rozwodu, tylko sporne kwestie miedzy doroslymi...Pozdrawiam.
                            • lily23 Re: potepiony? 07.11.04, 14:25
                              troche mi to rozjasnilo moje zagmatwane mysli,wogole dzis stwierdzilam,ze
                              zamiast zajmowac sie takimi sprawami powinnam sie zajac czyms pozytecznym.
                              dzieki za odpowiedz
                              • anula36 Re: potepiony? 07.11.04, 14:33
                                myslenie tez jest pozytecznesmile
                            • jarkoni Re: potepiony? 08.11.04, 20:54
                              warum, nowe dziecko nigdy nie pozwoli zapomnieć o dziecku które już
                              masz...Przepraszam, ale jak możesz tak mysleć..
                            • magda.gdansk Re: potepiony? 10.11.04, 03:14
                              warum napisała:

                              > Mnie nie dziwi pragnienie posiadania dziecka w nowym zwiazku, ale dziwi
                              mnie,ze
                              >
                              > ktos moze myslec,ze "nowe"dziecko zmarginalizuje "stare" dziecko. Jesli
                              > mezczyzna pragnie czuc sie ojcem / przekazac swojemu dziecku wszystko co
                              > potrafi/ to chyba nigdy nie zapomni,ze juz ma dziecko z poprzedniego zwiazku?

                              Nowe dzieci marginalizuja stare dzieci az milo; to niebywale, jak mezczyzni
                              potrafia zaniedbac dziecko z poprzedniego zwiazku na rzecz nowych dzieci.
                              Deklamuja, ze je kochaja - i pewno kochaja na swoj sposob, ale dzieciom
                              potrzebna jest aktywna troska, kontakt, czas; deklamacje, ze sie kocha, nie
                              wystarczaja.
                          • jarkoni Re:nowy tatuś 08.11.04, 20:49
                            lily23 mnie akurat rodzina tydzień temu przy spotkaniu na cmentarzach (gdzie
                            bardziej do przmysleń nad życiem się kazdy skłania), usłyszałem czy przypadkiem
                            nie mam dziecka, bo podobno mam Tatę w oczach...Że chcę dziecka..Trochę prawda,
                            bo chcę, i wierz mi że dałbym się za nie pokroic, choć go nie ma i nie wiem czy
                            bedzie..Wyglada na to, że z wiekiem dopiero dojrzewa się do
                            dziecka..Małego..Cóż, to moje osobiste odczucia..A może nie tylko moje..
                        • jarkoni Re: masz rację 08.11.04, 20:25
                          Najgorsza jest jednak tesknota za dziecmi,mozna oszalec i wtedy zadaje
                          >
                          > sobie pytanie czy bylo warto... zycie toczy sie dalej ...chcesz uciec
                          zapomniec
                          >
                          > zmieniasz kraje ale wszystko wraca w snach budzisz sie zlany potem i chcesz
                          > pobiec do sypialnie dzieci ... chcesz je bronic chcesz byc z nimi ... kolejny
                          > rozdzial w tym spapranym zyciu . sorry za tyle optymizmu

                          Nie mam pojęcia jak moja nowa partnerka do tego podejdzie...Oby ze
                          zrozumieniem...Chciałbym zeby była na tyle mądra, żeby to rozumiała..Pozdrawiam
                          Cię
                          • lily23 Re: masz rację 08.11.04, 21:07
                            dzis bylismy na usg,okazalo sie ,ze bedzie dziewczynka.smile
                            • jarkoni Re: lily 23 wow 08.11.04, 21:17
                              lily23 cieszę się...dbaj o siebie..Kurcze uśmiechnałem sie i naprawdę się
                              cieszę...Córeczki są boskie...Niczego nie ujmujac chłopakom smile...Ale ja mam
                              córki, pozdrawiam Cię
                              • lily23 Re: lily 23 wow 08.11.04, 21:52
                                zapomnialam dodac,ze maz chcial syna ,i czuje sie winna ,ze corunia bedzie,bo
                                troche sprawia wrazenie rozczarowanego ,tylko sie nie przyznaje.a przeciez
                                najwazniejesze zeby byla zdrowa a nie to co ma lub nie ma miedzy malusimi
                                nozkami.wiem ze to troche zalosne,to co napisalam,ale nie mam z kim otym
                                porozmawiac,biorac pod uwage niedawna przeprowadzke .pozdrawiam
                                • sabizadumana Re: lily 23 wow 09.11.04, 11:33
                                  lily23 napisała:

                                  > zapomnialam dodac,ze maz chcial syna ,i czuje sie winna ,ze corunia bedzie,bo
                                  > troche sprawia wrazenie rozczarowanego ,tylko sie nie przyznaje.a przeciez
                                  > najwazniejesze zeby byla zdrowa a nie to co ma lub nie ma miedzy malusimi
                                  > nozkami.wiem ze to troche zalosne,to co napisalam,ale nie mam z kim otym
                                  > porozmawiac,biorac pod uwage niedawna przeprowadzke .pozdrawiam
                                  Lily ale czemu winna, przeciez to nie Twoja wina, a jego jesli juz wink to gen
                                  mezczyzny decyduje o plci dziecka.
                                  • lily23 Re: lily 23 wow 09.11.04, 14:01
                                    wiem wlasnie,hehehe.dzis juz od rana sie zastanawia jaka bedzie coreczka,wiec
                                    chyba wszystko o k.tylko byl zaskoczony moze,bo spodziewalismy sie
                                    syna.pozdrawiam,mloda jestem i na syna czas sie znajdzie,hihi.
                      • jarkoni Re: zostawiła 08.11.04, 20:15
                        sabizadumana może zostawiła..Przemyslałem baaardzo dokładnie co było nie tak w
                        poprzednim zwiazku..Oczywiscie wina nigdy po jednej stronie,wiem czego chcę
                        teraz..Panienka nie tyle mnie hmm (chyba) nie chce, co czeka na pokazanie jej
                        pozwu rozwodowego..~Że niby poważny facet jestem i nie oszukuję..Bez komentarza
                        ok? Taki pozew mozna mieć w tydzień i go wycofac, ale nie chcę oszukiwać żeby
                        ją zatrzymać na troche, bo co mi to da...Tylko boję się, że ten pozew, który
                        nasz kochany sąd wysyła od prawie 3 tygodni coś zmieni...Jestem sam i źle mi z
                        tym, nie odzywam sie do niej od tygodnia bo psycholog znajomy tak poradził,
                        żeby dać jej oddech...Nie wiem czy dobrze czy nie..Ale oddalamy się od
                        siebie..Zaczynam być męczennikiem jakimś chyba, jestem sam i źle mi,Skorpion
                        proszę daj mi kopa.. albo Sabi albo ktokolwiek...
                        • sabizadumana Re: zostawiła 09.11.04, 11:46
                          No ja moge kopac, dzis akurat bym ... komus dowalila : ))
                          Myslalam tak sobie o Twojej sytuacji w weekend. Wierze, ze jeste okropnie
                          zakochany. Wierze, ze czujesz, ze jesli nie ta, to chyba koniec. Ale wiesz co??
                          Mysle ze to jest na poziomie, no jak to napisac zeby nie urazic, na poziomie
                          chemii, fizjologii. To mija, wiesz mi, mija. A w kazdym razie przestaje byc tak
                          intensywne. No ludzkosc by wyginela, gdyby to tak trwalo i trwalo. Poczekaj
                          sobie spokojnie. Spotkaj sie z corkami, nie wiem zrob dla siebie cos fajnego
                          (basen, tenis, biegi, dobry film, ksiazka) no cokolwiek. Poczekaj. Jesli ma byc
                          dobrze, to bedzie dobrze. Nie dziwie sie tez jej. Na pewno wszyscy na okolo
                          namawiaja ja, zeby z Toba zerwala, ze to nie ma sensu. I ona sie pewnie zaczela
                          zastanawiac i miec watpliwosci. Bo jednak jest roznica wieku etc.

                          A tak przy okazji, gdy myslisz o niej, jako o matce Twojego kolejnego dziecka,
                          gdy jest zaspana, nie uczesana, nie umalowana, w dresach, nie ma czasu dla
                          Ciebie, ani swoje/Wasze hobby, bo dziecko ja zupelnie pochlania - to tez jest
                          taka wspaniala i super ??
                          • lily23 Re: zostawiła 09.11.04, 14:07
                            madre slowa.jak juz pisalam,moj maz sie kilka lat zbieral po rozwodzie.a jednak
                            znalazl taka jedna co mu sie podoba rozczochrana z rana (mnie smile),ja tez
                            mysle ,ze to chemia,a teraz szczegolnie chyba dziala,bo jarkoni ma swiadomosc
                            ze zona jest bardziej niedostepna dla niego,a czesto pragniemy tego czego nie
                            mamy.
                          • jarkoni Re: zostawiła 09.11.04, 17:59
                            sabizadumana uwierz albo nie, ale Ona najbardziej mnie rozczula kiedy jest
                            rozczochrana, nieumalowana, zaspana, taka bezradna...Aż ściska w serduszku..Mam
                            durną chęć opieki, dbania, miłosci takiej, ze aż ech..Chcę tego czego nie
                            miałem od dawna..Chyba naturalne i ludzkie? A Tatę w oczach chyba u mnie widać,
                            chcę dziecka...Być może to chemia tylko, ale trwałaby aż 3 lata? To już nie
                            zauroczenie...
                            • sabizadumana Re: zostawiła 20.11.04, 14:38
                              jarkoni, to czemu czkekales tak dlugo ??
                  • zupelnie_nikt Re: Też czekam... 24.01.05, 08:43
                    z tego co piszesz to twoim problemem nie jest "co po rozwodzie" tylko "co po
                    rozpadzie twojego zwiazku w wyniku ktorego nastapil rozwod"
                    w za duzo rzeczy na raz sie chyba wpakowales. jesli chcesz rodziny ciepla i
                    takich tam pierdół to trzeba siedziec przy zonie i starac sie o to cieplo.
                    z_n
                    • jarkoni Re: Też czekam... 24.01.05, 11:49
                      zupelnie_nikt napisał:

                      > z tego co piszesz to twoim problemem nie jest "co po rozwodzie" tylko "co po
                      > rozpadzie twojego zwiazku w wyniku ktorego nastapil rozwod"
                      > w za duzo rzeczy na raz sie chyba wpakowales. jesli chcesz rodziny ciepla i
                      > takich tam pierdół to trzeba siedziec przy zonie i starac sie o to cieplo.
                      > z_n

                      Wiesz co? Nawet nie skomentuję, oczywiście że mogłem siedzieć przy
                      żonie...Koniec tematu
                      • bellima Re: Też czekam... 25.01.05, 10:45
                        Ha. A może coś w tym jest?
                        Może powinieneś się zastanowić czy sam umiesz "zapewnić rodzinne ciepło"....
                        komukolwiek?
    • skorpion44 Re: Powiem krótko, masz przechlapane 2-3 lata... 20.10.04, 18:42
      Mam podobne odczucia, kiedy wybieram się do dentysty usunąć zęba - a może
      jeszcze ból przejdzie, a jeszcze może tabletka, w końcu przechodzi a dziurawy
      ząb nadal tkwi. Wreszcie mówie dość! I Idę...
    • jarkoni ktoś mnie rozumie.... 20.10.04, 23:23
      po-pl skorpion ma rację, albo podejmujesz decyzję albo tkwisz w beznadziei
      jeszcze długo..Jak długo mozna być nie ze sobą ale "obok"...Ja też prowokowałem
      zonę, aż doszedłem do wniosku że tylko nowe życie i nowy związek, bo jednak
      zycie mam tylko jedno i w reinkarnację jakos nie wierzę..Napisz to pogadamy :
      jarkoni@gazeta.pl////Powiem co ja zrobiłem i co to dało..I oby Twoja ONA nie
      była dużo młodsza, bo już wietrzę kłopoty...Pozdrawiam
      • ulala.v Re: ktoś mnie rozumie.... 21.10.04, 12:01
        >albo podejmujesz decyzję albo tkwisz w beznadziei

        ...a ty juz podjales meska decyzje?? czy dalej wachasz sie tkwiac w
        beznadziei??...to sa pytania retorycznesmile)) odpowiedz pozostawiam tobie
        samemu ...buzka
        • ulala.v Re: ktoś mnie rozumie.... 21.10.04, 12:37
          jesooo ale wstyd....mialo byc "wahasz" proze przymknac oczeta na moja
          dzisiejsza ortografie i skladnie bo jestem troszke zakrecona jak sloik na
          zime;P)))
    • skorpion44 Re: Powiem krótko, masz przechlapane 2-3 lata... 26.10.04, 10:16
      Tak niestety bywa - jak wybuduje się wrzód, to nie ma innej metody jak go
      przeciąć i oczyścić. Leczenie farmakologiczne trwa długo i bywa, że po jakims
      czasie nastepuje nawrót choroby.
      • ulala.v Re: Powiem krótko, masz przechlapane 2-3 lata... 26.10.04, 13:19
        ...to chyba jakies fatum, nagle wszyscy sie rostają i mają burze w
        życiu tongue_out...tak się składa, że i mi się troszkę pomieszało i nie dalej jak
        przedwczoraj tez z kims się rozstałam i zachwiało to komplenie jakiśtam
        porządek panujący w moim życiu, który pozostawiał może wiele do życzenia, ale
        byłam do niego przyzwyczajona od lat. Teraz troszeczkę boję się jutra, jest ono
        dla mnie niepewne i nie wiem, co może się stać...nic nie wiem, poza tym czuje
        się bardzo samotna, ale wydaje mi się, że to naturalne objawy...
        • skorpion44 PRZYCZYNY tego stanu rzeczy 27.10.04, 13:12
          Najtęższe głowy zastanawiają się, dlaczego ilość rozwodów i rozstań rośnie. Nie
          biore tu pod uwagę rozwodów celowych, aby korzystać ze statusu samotnej matki.
          Dlaczego ludzie się rozstają częściej niż to było kilkadziesiąt lat temu?
          Przyczyn jest chyba wiele - w PRLu może zyło się szaro, ale nie było sąsiadów,
          którym powodziło się znacznie lepiej niż nam. Dziś kiedy kobieta widzi nowe
          auto u sąsiadów, czy przyjaciół stwierdza, że ma męża nieudacznika, który nie
          potrafi jej zabezpieczyć podobnego standardu życia. Nie obraźcie się
          dziewczyny, ale niektóre pani z premedytacją biorą faceta z kasą, majac
          swiadomość że nic do niego nie czują. Znajomy 70-latek z W-wy dał anons na
          sympatii bo szukał kobiety w podobnym wieku. Zgłaszają się najczęsciej 20-24
          latki, które składają poważne propozycje. Wiadomo-statystycznie pożyje jeszcze
          kilka lat a potem mieszkanko w stolicy zostaje... Drugi powód, to pewnie
          większa swoboda życia. Co kiedyś było tematem tabu - dziś jest modne. Wystarczy
          posłuchać programu "Rozmowy w toku" i normalnie nie wiadomo czy śmiać się, czy
          płakać - przechwałki co do ilości orgazmów, stosunków w ciągu nocy... Słucha
          taka kobieta, czy facet i co stwierdza -jego ustabilizowane życie jest po
          prostu nudne. Do filmu odnosił się jeszcze z dystansem - wiadomo fikcja... Ale
          tu widzi "zwykłych" ludzi, którzy opowiadają takie historie. Jak anegdota brzmi
          historia kobiety, która wystapiła o rozwód po obejrzeniu filmu porno - kiedy
          sąd zapytał dlaczego, odpowiedziała, że jej mąż jest po prostu cienki w seksie -
          może tylko raz, dopiero przejrzała na oczy - na filmie facet to robił 20
          minut, a jej mąż już kończy po 5 minutach. Jaka jest wasza ocena?
          • ulala.v Re: PRZYCZYNY tego stanu rzeczy 27.10.04, 21:55
            ja się nie rozstałam z mężem , bo takowego nie posiadam, nawet nie z facetem.
            jednak rozstanie to też nie jest dla mnie łatwe. powody różnorakich rozstan
            bywają rownież różnorakie...
          • dobrydzien Re: PRZYCZYNY tego stanu rzeczy 28.10.04, 12:02
            drogi Skorpionie
            ten tekst to przesada , każdy przypadek jest inny. Czy uważasz że trawnie w
            zwiazku bez uczucia jest takie super ? Myslisz że kobiety odchodzą ze względu
            na kasę , no nie kompromituj się. Kobiety i faceci są dziś bardziej świadomi
            tego że zycie nie kończy się w wieku 30-40 lat , nie skazują się już dozywotnio
            na trwanie w chorych układach. Myslę , że to jest dobre. Wiadomo dla stron
            zostawionych jest to ból i rozpacz, ale nie mozna w imię miłości do kogos kazać
            mu trwać przy sobie bo obiecał czy obiecała.
            • skorpion44 Re: PRZYCZYNY tego stanu rzeczy 28.10.04, 18:11
              Sama sobie przeczysz - najpierw piszesz o chorych związkach, a potem o bólu...
              Czego załować - chorego związku? Mój przypadek był ewidentny - co partnerka nie
              kryła - odeszła dla pieniędzy do facia o 15 lat starszego od niej. Chory
              związek też ma swoje fundamenty - skąd ta choroba? Jakie podłoże? W twoim
              mniemaniu małżeństwo jest jak coś, co się nudzi i jak sie nudzi, to trzeba
              zmienić...
    • ulkar Re: Powiem krótko, masz przechlapane 2-3 lata... 08.11.04, 15:02
      Jakie to wszystko żałosne ... Biedacy, nierozumiani, niekochani itp. Ciekawe,
      który pomyslał o tym co przezywa żona i dzieci. I czy wasze "nowe panienki"
      pomyślały kogo sobie biorą za życiowych partnerów ..... ech sad
      • skorpion44 Re: Powiem krótko, masz przechlapane 2-3 lata... 08.11.04, 15:51
        Do ULKAR - nie bardzo wiem, co masz na mysli,pisząc swój post. Jest po prostu
        niejaki i nie na temat! Każda ze stron ma swój punkt widzenia. Inna jest natura
        kobiety, inna meżczyzny. Jak trafnie zauwazyłaś - nie ma zdrad i nowych
        zwiazków, gdyby nie było tych nowych panienek... czyli was kobiet! Mozna smiało
        powiedziec, że wina leży po srodku! Jesli nie ma pasera, nie ma złodzieja...
        Generalnie nie trzymam strony faceta - uważam, że skrzywdzony jest zawsze ta
        osoba, która doswiadczyła od drugiej strony złamania "umowy małżeńskiej". Tak
        wiec, nie przypisuj wyłacznie winy meżczyznom. Ja doswiadczyłem sytuacji
        odwrotnej (opisałem to w moich postach)-zostałem porzucony. Pewnie po prostu
        stalem się nudny. Taki LOS! Nie uskarżałem się jednak.Dziś tego nie żałuje!
        Okreslenie "żałosne" jest już tak wyświechtane, że mogabyś sie pokusić na
        bardziej treściwy post. pozdrówki
      • jarkoni Re: do ulkar 08.11.04, 21:06
        zyczę Ci z całego serca żeby akurat dla Ciebie życie było białe, a nie czarne,
        bo chyba szarosci nie przewidujesz...Biały welon, suknia, jeszzce ryżem nam
        sypną na szczęscie i rozkosz i szczęśliwość na zawsze..Nawet nie spytam ile
        masz lat..Ale wiesz, czasem nie jest aż tak różowo jak u Ciebie i czasem ludzie
        chcą się wygadać bo są jakoś mało szczęśliwi..Po to jest to forum..Tobie
        gratuluję udanego związku i ech..też bym tak chciał jak Ty..Ale ironii o
        nierozumianych biedakach jednak nie rozumiem...I tekstów "panienka"I gratuluję
        dobrego samopoczucia, nawet nie mówmy o empatii..
    • lily23 Re: masz rację 10.11.04, 20:08
      walcz o spotkania z dziecmi,bo matka potrafi im wszystko wmowic.Mezowi ,jego
      byla zona ciagle wmawiala ze dziecko nie chce go widziec itp.,a jak kiedys
      zadzwonil do niego pod jej nieobecnosc,to chlopak tak sie ucieszyl,ze az sie
      poryczal.wiec ona wygadywala klamstwa,narazie nie widze ich wplywu na jego
      syna,ale obawiam sie ze w niedlugim czasie dziecko zacznie przyswajac co matka
      mu codziennie tlucze do glowy.utrzymuj z nimi jak najczestszy kontakt w miare
      mozliwosci.
      pozdrawiam
      lily z 6 miesieczna jeszcze nienarodzona dziewczynka w brzuchu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka