gdy czytam Wasze posty..wspomnienia tak szybko wracaja.Mój eks mąz nigdy nie
byl zwiazany emocjonalnie ze mna..a juz tym bardziej od czasu jak pojawily
sie dzieci.Kazdy z Nas zyl w swoim swiecie:ja z dziecmi a on z kolegami i
wodka .Wierzylam ze mojego uczucia wystarczy Nam dla nas dwoch..jakze byly to
zludne nadzieje.Dlugo zastanawialam sie ile mozna zniesc ublizen i
poniewierki..az przyszedl taki dzien ,kiedy po kolejnej awanturze zmienilam
zamki w drzwiach.Na drugi dzien wnioslam pozew rozwodowy..i..gdy zostalam
sama w domu bez grosza przy duszy zastanowilam sie co dalej jak zyc.Moglam
liczyc na pomoc rodziny i tak pomalu wstawalismy na nogi

) Biorac pod
uwage kilka lat ktore minely od Naszego rozwodu jestem pewna ze podjelam
wlasciwa decyzje i nie zaluje jej .Pozniej pojawil sie On...zapelnil pustke w
naszych sercach i w domu..dzieci byly male i potrzebowaly meskiego autorytetu
a ja oparcia .zaslepiona nie zauwazylam kilku drobnych szczegolow..ktore
wyszly po latach.On byl po rozwodzie i zadko kiedy nawiazywal kontakt z swoim
synem nie mowiac juz o zapraszaniu go do nas..bardzo szybko spasowala mu rola
ojca moich dzieci i naszego wspolnego malenstwa.Z ta drobna roznica ze
wszystko podzielilo sie na 3 czesci : moje ,twoje i nasze.Do czasu jak
mieszkalismy w moim mieszkaniu bylo ok.,pozniej ze wzgledu na nasze wspolne
dziecko wprwadzilismy sie do niego.Po drodze zgubil swoj urok i czar
ubierajac swoja prawdziwa twarz ..Dlugo bylo by pisac ale nie bardzo lubie
otwierac stare rany ...zawsze pozniej ta blizna boli.Cala ta sytuacje
przerwalo nieszczescie..kiedy On pobil moje dziecko tak ,ze wyladowalo
nieprzytomne w szpitalu.Wrocilam z chlopcami do siebie i znow zaczelismy
wszystko od nowa ( tym razem bylo Nam latwiej ,mielismy juz swoje dochody )
Od tamtego czasu ,minelo juz kilka lat..kazdego mozna ocenic bardzo latwo i
nie zawsze sprawiedliwie.Nie wiem czy mozna jeszcze komus zaufac ...moze w
przyszlosci kiedy dzieci beda juz duze .nie mialabym odwagi zrzucac na czyjes
barki odpowiedzialnosci za wychowanie moich dzieci .A trudno byloby byc razem
i udawac ze nie widzi sie problemow otaczajacych nas codziennie...
Dlatego ciagle szukam teczy ,ktora przypomni mi ,ze nawet nad
najmroczniejszymi chmurami kiedys zaswieci słonce

))